Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Zdarzenie po pijaku a stosunki tzw "dobrosąsiedzkie"

Featured Replies

Napisano

> Sytuacja przykładowa, hipotetyczna:

> Stawiacie swój samochód pod domem, droga

Mam takiego sąsiada co jakby przejechały policja jestem skłonny sie przyznać ze to ja jechałem... zlosnik.gifzlosnik.gifzlosnik.gif

Ale mam tez takiego co przeczołgałbym go po calosci.... zlosnik.gifzlosnik.gifzlosnik.gifzlosnik.gif

Napisano

> Co szanowne towarzystwo wybierze ?

robię po prostu tak, żeby auto było jak przed dzwonem,

tzn nie w aso, ani nie byle jak u mietka za stodołą palacz.gif

dlaczego mam "płacić" za czyjąś głupotę niewiem.gif

Napisano

> robię po prostu tak, żeby auto było jak przed dzwonem,

Nigdy takie nie będzie frown.giffrown.giffrown.gif

Napisano

Tak czytam te odpowiedzi i oczom nie wierzę. Albo większość z moich przedpiszców jeździ szmelcem za < 7tys.zł albo ma totalny zwis na sprawy związane z własnym autem (co niejako przeczy idei udzielania się tu, na tym forum) albo stosunki międzysąsiedzkie są dla nich jakimś życiowym priorytetem.

Dla mnie sprawa jest banalnie prosta, ponadto jestem bliski zdaje się sytuacji, którą przedstawiłeś. Auto z podpisu. Nie ma absolutnie żadnej opcji, bym w takiej sytuacji odpuścił i poszedł robić "za stodołą" , bo sąsiad się wyportkuje. Co mnie to interesuje? Jeśli mój super sąsiad by się nawalił w trupa, przyszedł i dźgnął nożem (nawet nie śmiertelnie) moją małżonkę to też miał bym dać sprawie spokój i nie dzwonić na Policję, nie leczyć w ASO ( szpitalu) tylko w warunkach domowych?

Mnie to naprawdę nic, a nic nie interesuje. I takie właśnie sytuacje jak powyższa powodują na naszym pięknym świecie, że super sąsiad przestaje być super sąsiadem.

My tu nie mówimy o skrupułach tylko o normalnym postąpieniu. Naprażył się jak mandaryn, wsiadł za kółko to teraz ponosi konsekwencje.

I tak na marginesie - słowo klucz w tym wątku - SĄSIAD. Kazdy inny, kto by tak zrobił od razu by został ukamienowany. Dla mnie nie ma tu żadnej róznicy.

Napisano

Nie rozumiem. Niby wszyscy są przeciwni jeździe po pijaku, ale jak zwykle jest jakieś "ale". A gdyby sąsiad rozjechał wam po pijaku dziecko też chcieli byście się dogadywać?

Napisano

> Mam takiego sąsiada co jakby przejechały policja jestem skłonny sie przyznać ze to ja jechałem...

> Ale mam tez takiego co przeczołgałbym go po calosci....

Czyli rozumiem, że ten pierwszy by Ci sfinansował to wszystko, taki dobry? Nie, no paranoja. Ja już nie mówię nawet o tym, że w ten sposób dajesz przyzwolenie na takie akcje. Tok myślenia przeciętnego Kowalskiego jest tak prosty jak on sam - raz się dało, to teraz też sie uda. I potem oglądasz sobie po 1list. statystyki złapanych na podwójnym gazie.

Bardzo dobrze NARODZIE, ukrywajcie, ukrywajcie.

Napisano

Zależy od człowieka. Jeśli da się z nim dogadać i można coś spisać na papierze, to staramy się w miarę mało szkodzić. Jeśli się awanturuje, to wtedy załatwiamy sprawę bez niego, skoro po pijaku parkować mu się zachciało.

Napisano

> Nie rozumiem. Niby wszyscy są przeciwni jeździe po pijaku, ale jak zwykle jest jakieś "ale". A

> gdyby sąsiad rozjechał wam po pijaku dziecko też chcieli byście się dogadywać?

Boże, no wreszcie jakiś głos rozsądku!!!!! Już myślałem, że zostałem sam.

Napisano

> Zależy od człowieka. Jeśli da się z nim dogadać i można coś spisać na papierze, to staramy się w

> miarę mało szkodzić. Jeśli się awanturuje, to wtedy załatwiamy sprawę bez niego, skoro po

> pijaku parkować mu się zachciało.

Dogadać z pijanym kierowcą? Więcej pytań chyba nie mam.

Napisano

> Dogadać z pijanym kierowcą? Więcej pytań chyba nie mam.

Chyba masz rację ... sumienie by mi nie dało spokoju crazy.gif

Widzę że autorowi wątku chodzi bardzo o zachowanie dobrych stosunków sąsiedzkich i tym się sugerowałem.

Napisano

Czyli rozumiem że korzystasz z "okazji" i jedziesz po bandzie - naprawa w ASO, oczywiście z drobnym "tjunem" - czyli jak rozwalił 1 felgę to wymieniamy 4 szt. i dajemy komplet nowych opon, bo lakier będzie miał inny połysk itp. ?

Zastępczak oczywiście nówka i nie niższej klasy niż rozwalone auto ?

Z Twoich wcześniejszych postów wiem, że traktujesz auto jak kapliczkę - nie jeździsz do marketów, a jak musisz to parkujesz na najdalszym końcu parkingu, żeby nikt Ci nie daj Boże kapliczki nie dotknął.

Można mieć motoryzacyjne hobby i normalne podejście do samochodu - samochód dla człowieka, a nie człowiek dla samochodu.

Niedawno wymieniałem przednią szybę w aucie, które nie ma pół roku i mnie to mało obeszło - powinienem się popłakać ?

Napisano

nie ma znaczenia kto ... tak samo w układzie sąsiad obcy ... dla mnie żałośni są ludzie którzy porównują samochód (rzecz) do ludzi (i ich życia)

rzecz to jest rzecz ... mam daleko gdzieś co z nią sie dzieje ... ale wiem że są tacy dla których ałdi z 7 roku bedzie cud miód orzeszki ... najwazniejsza sprawa na świecie ... dla mnie każda rzecz ... jak sie zepsuje to albo sie to naprawia albo idzie na złom ... i nie wyjeżdzaj z porównaniem szmelcwagena do życia żony czy dzieci ... czerwona.gif niezaleznie od sytuacji bo to porównanie jest rzedu kalego z pustyni i w puszczy ...

rekompensata sie nalezy ale tak czy siak mam wyjść na zero a nie dokładac do interesu ani też żywić sie na błędach innych ...

Napisano

> porównują samochód (rzecz) do ludzi (i ich życia)

> rzecz to jest rzecz ... mam daleko gdzieś co z nią sie dzieje ... ale wiem że są tacy dla których

sorry ale jeśli gościu trafił w auto to gdyby był tam człowiek to twierdzisz ze by w niego nie trafił? i rozumiem że nic się nie stało, i że po pijaku jeździć można, nawet auta przestawiać i do póki nie skasujesz człowieka to w sumie ok? gratuluje.

Napisano

> rzecz to jest rzecz ... mam daleko gdzieś co z nią sie dzieje ... ale wiem że są tacy dla których

> ałdi z 7 roku bedzie cud miód orzeszki ... najwazniejsza sprawa na świecie ... dla mnie każda

> rzecz ... jak sie zepsuje to albo sie to naprawia albo idzie na złom

> [...]

> rekompensata sie nalezy ale tak czy siak mam wyjść na zero a nie dokładac do interesu ani też żywić

> sie na błędach innych ...

wcale sie nie dziwie Twojej postawie, w koncu masz tylko Meganke z 3 roku ..

jesli nie łapiesz tego ze jazda po pijaku jest przestepstwem to masz problem ze sobą i byc moze sam tez siadasz za kolko na bani, bo jak inaczej tlumaczyc wyrozumialosc dla pijany debili za kierownica ? czerwona.gif

Napisano

> Czyli rozumiem że korzystasz z "okazji" i jedziesz po bandzie - naprawa w ASO, oczywiście z drobnym

> "tjunem" - czyli jak rozwalił 1 felgę to wymieniamy 4 szt. i dajemy komplet nowych opon, bo

> lakier będzie miał inny połysk itp. ?

Totalnie mnie nie rozumiesz albo jesteś złośliwy. Po pierwsze oddałbym do ASO, by było zrobione wg. technologii i możliwie najlepiej i w sposób najbardziej zbliżony do stanu sprzed zdarzenia. A oryginalne części jeśli były w aucie to mam prawo by teraz też takie zamontowano. Gdzie tu jazda po bandzie?!

Po drugie - stać mnie na nowe alufelgi i nie jestem typem gównozjada, który na takim czymś, by się chciał wzbogacić.

> Zastępczak oczywiście nówka i nie niższej klasy niż rozwalone auto ?

> Z Twoich wcześniejszych postów wiem, że traktujesz auto jak kapliczkę - nie jeździsz do marketów, a

> jak musisz to parkujesz na najdalszym końcu parkingu, żeby nikt Ci nie daj Boże kapliczki nie

> dotknął.

> Można mieć motoryzacyjne hobby i normalne podejście do samochodu - samochód dla człowieka, a nie

> człowiek dla samochodu.

> Niedawno wymieniałem przednią szybę w aucie, które nie ma pół roku i mnie to mało obeszło -

> powinienem się popłakać ?

Co do auta zastępczego. Samochód jest moim narzędziem pracy. Przejeżdżam około 45tys/rok. Jeżeli uważasz, że w imię dobrych relacji sąsiedzkich zrezygnowałbym np. przez miesiąc (czas naprawy) z pracy i zarobienia w tym czasie na swoją wypłatę to chyba powinieneś urodzić się na innym świecie, na takim, gdzie nigdy nie było Fenicjan.

Twoja wypowiedź jest zwyczajnie żenująca.

Napisano

> sorry ale jeśli gościu trafił w auto to gdyby był tam człowiek to twierdzisz ze by w niego nie

> trafił? i rozumiem że nic się nie stało, i że po pijaku jeździć można, nawet auta przestawiać

> i do póki nie skasujesz człowieka to w sumie ok? gratuluje.

nie napisałem że nic sie nie stało ... napisałem żeby rozróżnić od krzywdy człowiekowi a zepsucia jakiegoś stalowego kolosa ... kojarzysz różnicę ... nic nie pisałem o policji bo na 100% bym wezwał ... ale nie porównuję utraty człowieka do utraty kilku złotych na samochodzie ...

Napisano

> nie ma znaczenia kto ... tak samo w układzie sąsiad obcy ... dla mnie żałośni są ludzie którzy

> porównują samochód (rzecz) do ludzi (i ich życia)

> rzecz to jest rzecz ... mam daleko gdzieś co z nią sie dzieje ... ale wiem że są tacy dla których

> ałdi z 7 roku bedzie cud miód orzeszki ... najwazniejsza sprawa na świecie ... dla mnie każda

> rzecz ... jak sie zepsuje to albo sie to naprawia albo idzie na złom ... i nie wyjeżdzaj z

> porównaniem szmelcwagena do życia żony czy dzieci ... niezaleznie od sytuacji bo to

> porównanie jest rzedu kalego z pustyni i w puszczy ...

> rekompensata sie nalezy ale tak czy siak mam wyjść na zero a nie dokładac do interesu ani też żywić

> sie na błędach innych ...

Przeanalizuj kolego troszkę głebiej to, co napisałem z tym porównaniem do żony. Podpowiem, że następnym razem może właśnie trafić w żonę.

Napisano

> nie napisałem że nic sie nie stało ... napisałem żeby rozróżnić od krzywdy człowiekowi a zepsucia

> jakiegoś stalowego kolosa ... kojarzysz różnicę ... nic nie pisałem o policji bo na 100% bym

> wezwał ... ale nie porównuję utraty człowieka do utraty kilku złotych na samochodzie ...

Ale moment, bo nie rozumiem. To ja mam dopłacać do tego interesu? Zmierzamy równią pochyłą ku totalnej degrengoladzie.

Napisano

> wcale sie nie dziwie Twojej postawie, w koncu masz tylko Meganke z 3 roku ..

> jesli nie łapiesz tego ze jazda po pijaku jest przestepstwem

A co ma piernik do wiatraka ?

Niech gość idzie siedzieć i niech zapłaci za swoje.

Odróżnijmy odszkodowanie od kary - czyli naprawia moją szkodę (naprawia auto/odkupuje go/wypłaca odpowiednią kasę), a sprawy banned.gif załatwia prokurator, Sąd i ewentualnie dyrektor ZK.

Co do podejścia do samochodu - miałem w swoim życiu kilka samochodów, tak się szczęśliwie składało, że raczej zmieniałem na młodsze, a mój stosunek do samochodu zmieniał się na coraz luźniejszy. To tylko kupa blachy i plastiku.

Napisano

Zrób sobie prosty test. Podstaw sobie na miejsce sąsiada dowolną inną osobę, obcą osobę. Od razu Ci miną idiotyczne dywagacje. Więc cały czas dyskusja się kręci wokół czyjegoś sumienia, układów, przyjaźni.

Napisano

> wcale sie nie dziwie Twojej postawie, w koncu masz tylko Meganke z 3 roku ..

no i co z tego ... ałdi też mogę kupić ... i co to zmienia ??? kolejny raz dajesz popis swojej polskości - samochód jest samochód ... dla mnie ma jeździc a nie być szpanerskim wozem na który lecą galerianki palacz.gif

> jesli nie łapiesz tego ze jazda po pijaku jest przestepstwem to masz problem ze sobą i byc moze sam

> tez siadasz za kolko na bani, bo jak inaczej tlumaczyc wyrozumialosc dla pijany debili za

> kierownica ?

już wyżej napisałem co i jak ... wali mnie sąsiada sprawa ... ale nie pozwole stawianie znaku równości pomiedzy życiem człowieka a życiem złomu (niezaleznie czy to porsche ałdi czy megana)

a proponuje dopić kawe poranną i sie obudzić bo wstawiasz mi słowa których nie napisałem ...

po pijaku niejeżdzę i nie mam zamiaru ... a insynuacje tego rodzaju od Ciebie są poniżej krytyki wszelkiej wpysk.gif

Napisano

> kojarzysz różnicę ...

doskonale kojarzę..

> wezwał ... ale nie porównuję utraty człowieka do utraty kilku złotych

ale gościu zalany w trupa równie dobrze może trafić w auto co w człowieka. zależy tylko co mu się trafi pierwsze.

Napisano

> A co ma piernik do wiatraka ?

> Niech gość idzie siedzieć i niech zapłaci za swoje.

> Odróżnijmy odszkodowanie od kary - czyli naprawia moją szkodę (naprawia auto/odkupuje go/wypłaca

> odpowiednią kasę), a sprawy załatwia prokurator, Sąd i ewentualnie dyrektor ZK.

> Co do podejścia do samochodu - miałem w swoim życiu kilka samochodów, tak się szczęśliwie składało,

> że raczej zmieniałem na młodsze, a mój stosunek do samochodu zmieniał się na coraz luźniejszy.

> To tylko kupa blachy i plastiku.

Człowieku pokaż no mi , zacytuj gdzie ja napisałem, że chcę na tym zarobić/zyskać/stuningować swoje auto???

Odbiło Ci?

To, że naprawę chcę zrobić na częściach producenta i w ASO to już jestem jakiś skrzywiony moralnie?

Napisano

> Totalnie mnie nie rozumiesz albo jesteś złośliwy.

Tak, trochę jestem, bo z Twojego poprzedniego posta wyzierała chęć ukarania człowieka - natrąbił się, to 270747800-sex.gif go, niech ma za swoje.

> Co do auta zastępczego. Samochód jest moim narzędziem pracy. Przejeżdżam około 45tys/rok. Jeżeli

> uważasz, że w imię dobrych relacji sąsiedzkich zrezygnowałbym np. przez miesiąc (czas naprawy)

Nie mówię o rezygnacji, ale o odpuszczeniu pewnych rzeczy - czyli mogę przez miesiąc pojeździć zastępczą Octavią za 100 zł/doba a niekoniecznie zastępczym Q7 za 1000 zł/doba.

Moje ego na tym nie ucierpi, a sąsiad będzie wdzięczny.

Napisano

> A co ma piernik do wiatraka ?

> Niech gość idzie siedzieć i niech zapłaci za swoje.

no pewnie ze powinien isc siedziec, ale nieco inaczej zrozumialem wypowiedz jetbanga - tak jak by skasowanie samochodu po pijaku to pikus... dla mnie mogl by nikt nic nie kasowac, sam fakt wsiadania za kolko powinien oznaczac gnicie w pierdlu

> Odróżnijmy odszkodowanie od kary - czyli naprawia moją szkodę (naprawia auto/odkupuje go/wypłaca

> odpowiednią kasę), a sprawy załatwia prokurator, Sąd i ewentualnie dyrektor ZK.

nic innego nie sugerowalem

> Co do podejścia do samochodu - miałem w swoim życiu kilka samochodów, tak się szczęśliwie składało,

> że raczej zmieniałem na młodsze, a mój stosunek do samochodu zmieniał się na coraz luźniejszy.

> To tylko kupa blachy i plastiku.

w porownaniu z zyciem to tylko blacha.. ale to blacha na ktora pracowalem, a ja z reguly szanuje wlasna prace, wiec srednio mi sie to widzi, ze ktos niszczy moja wlasnosc a ja mam sie jeszcze do niego usmiechac i klepac po plecach

Napisano

> Tak, trochę jestem, bo z Twojego poprzedniego posta wyzierała chęć ukarania człowieka - natrąbił

> się, to go, niech ma za swoje.

> Nie mówię o rezygnacji, ale o odpuszczeniu pewnych rzeczy - czyli mogę przez miesiąc pojeździć

> zastępczą Octavią za 100 zł/doba a niekoniecznie zastępczym Q7 za 1000 zł/doba.

> Moje ego na tym nie ucierpi, a sąsiad będzie wdzięczny.

W swoim pierwszy poście nawet nie wspomniałem a aucie zastępczym. Jedynie odpowiedziałem na Twój wywód. Ale nawet nie napisałem JAKIE auto zastępcze. Proszę pokaż mi , zacytuj gdzie napisałem o Q7 czy podobnym aucie tej klasy na koszt sąsiada.

Napisano

> no i co z tego ... ałdi też mogę kupić ... i co to zmienia ??? kolejny raz dajesz popis swojej

> polskości - samochód jest samochód ... dla mnie ma jeździc a nie być szpanerskim wozem na

> który lecą galerianki

galerianki leca na dzinsy smile.gif

> już wyżej napisałem co i jak ... wali mnie sąsiada sprawa ... ale nie pozwole stawianie znaku

> równości pomiedzy życiem człowieka a życiem złomu (niezaleznie czy to porsche ałdi czy megana)

> a proponuje dopić kawe poranną i sie obudzić bo wstawiasz mi słowa których nie napisałem ...

> po pijaku niejeżdzę i nie mam zamiaru ... a insynuacje tego rodzaju od Ciebie są poniżej krytyki

> wszelkiej

w sumie to juz odpisalem norasowi o co chodzi i jak odebralem Twojego posta. zrozumialem z niego, ze podajac goscia na policje staje sie cwaniakiem ktory probuje cos ugrac... niewiem.gif

Napisano

> Ale moment, bo nie rozumiem. To ja mam dopłacać do tego interesu? Zmierzamy równią pochyłą ku

> totalnej degrengoladzie.

dla mnie odstawienie na 2 dni auta do warsztatu czy zwykłe zamieszanie z ubezpieczeniem policja czy innymi sprawami które jest naturlane w takim przypadku wiąże sie ze stratami ... których nie da sie naprawić ... o to mi chodziło ...

trzy razy olałem temat uderzenia w tył (przypadkowego) bo nie warte to zachodu było ... czas który miałbym czekać na policje + latanie umawianie sie z ubezpieczycielem nie był wart zawracania głowy ... trudno stało sie i tyle ... choć tak fakt ... sprawdziłem czy gość jest trzeźwy ... na tyle ile mogłem ... poprostu przypadek ... ale tak jak wcześniej napisałem ... to tylko rzecz ... nie mam zamiaru nikogo kryć ani na kimś sie wyżywac i dobijać finansowo kogoś ... policja ma zrobić swoje a ja mam dostać albo kase za auto albo sprawny samochód ...

Napisano

> sam fakt wsiadania za kolko powinien oznaczac gnicie w pierdlu

Od jakiegoś czasu postuluję krótkie kary bezwzględne - czyli zamiast iluzorycznego roku w zawiasach, tydzień-dwa realnie za kratami.

Myślę, że dla wielu byłoby to dobrą nauką.

> nic innego nie sugerowalem

> w porownaniu z zyciem to tylko blacha..

(...)

> do niego usmiechac i klepac po plecach

Ale można nie gnoić człowieka (szczególnie jak mu się to raz w życiu zdarzyło) tylko powiedzieć - "auto naprawisz/odkupisz i nie ma problemu, sprawa załatwiona". Szczególnie mając świadomość, że organy państwowe mu odpowiednio tuk.gif .

Napisano

Chodzi mi o ten tekst:

"Mnie to naprawdę nic, a nic nie interesuje. (...) Naprażył się jak mandaryn, wsiadł za kółko to teraz ponosi konsekwencje."

Z wcześniejszą wstawką że auto jak z podpisu - a jakież to ma znaczenie jakie auto ?

Napisano

> Chodzi mi o ten tekst:

> "Mnie to naprawdę nic, a nic nie interesuje. (...) Naprażył się jak mandaryn, wsiadł za kółko to

> teraz ponosi konsekwencje."

> Z wcześniejszą wstawką że auto jak z podpisu - a jakież to ma znaczenie jakie auto ?

Taki ma związek, że SIBUI w pierwszy poście napisał, że "auto prawie nowe, dość drogie". Więc spełniam kryteria tudzież mogę się tu wypowiedzieć.

Napisano

> Sytuacja przykładowa, hipotetyczna:

> (...)

> Co szanowne towarzystwo wybierze ?

> (...)

Coś pośredniego, ani 1 ani 2 - raczej opcja 1 i pół.

a.) Wstawiam auto do ASO na naprawę bezgotówkową. Bo zawsze tak robię, więc nie widzę powodu dlaczego miałbym z tego teraz zrezygnować.

b.) Biorę auto zastępcze z ASO lub z wypożyczalni. Auto zastępcze o jak najbardziej zbliżonym standardzie do mojego. Bo zawsze tak robię.

c.) Nie obchodzi mnie specjalnie ile to będzie kosztowało. I to w obie strony mnie nie obchodzi, więc nie robię nic celem obniżenia tych kwot, ale tez ich nie próbuję podwyższyć. Ot, będzie kosztowało tyle ile musi. Bo zawsze tak robię.

Napisano

> Coś pośredniego, ani 1 ani 2 - raczej opcja 1 i pół.

> a.) Wstawiam auto do ASO na naprawę bezgotówkową. Bo zawsze tak robię, więc nie widzę powodu

> dlaczego miałbym z tego teraz zrezygnować.

> b.) Biorę auto zastępcze z ASO lub z wypożyczalni. Auto zastępcze o jak najbardziej zbliżonym

> standardzie do mojego. Bo zawsze tak robię.

> c.) Nie obchodzi mnie specjalnie ile to będzie kosztowało. I to w obie strony mnie nie obchodzi,

> więc nie robię nic celem obniżenia tych kwot, ale tez ich nie próbuję podwyższyć. Ot, będzie

> kosztowało tyle ile musi. Bo zawsze tak robię.

i to jest normalne wyjście z sytuacji.

Niektórzy po prostu uważają, że robienie w ASO, na oryginałach to wzbogacenie się. To jest totalne nieporozumienie. Tak samo wyjdę na zero jak bym robił u miecia za stodołą. A, że drożej dla SPRAWCY, to to już jego problem. Ktoś mu nalał wódki do gardła siłą?

Napisano

> no pewnie ze powinien isc siedziec, ale nieco inaczej zrozumialem wypowiedz jetbanga - tak jak by

> skasowanie samochodu po pijaku to pikus... dla mnie mogl by nikt nic nie kasowac, sam fakt

> wsiadania za kolko powinien oznaczac gnicie w pierdlu

i o to mi chodziło

> w porownaniu z zyciem to tylko blacha.. ale to blacha na ktora pracowalem, a ja z reguly szanuje

> wlasna prace, wiec srednio mi sie to widzi, ze ktos niszczy moja wlasnosc a ja mam sie jeszcze

> do niego usmiechac i klepac po plecach

generalnie nie widze potrzeby dawania do ASO i generowania kosztów na maxa tylko po to żeby dołożyć sąsiadowi ... tym bardziej motywujac to tym że całe życie pracuje sie na autooo i od ust sie odejmuje (generalnie to też idiotyczny pomysł)

Napisano

> i o to mi chodziło

> generalnie nie widze potrzeby dawania do ASO i generowania kosztów na maxa tylko po to żeby dołożyć

> sąsiadowi ... tym bardziej motywujac to tym że całe życie pracuje sie na autooo i od ust sie

> odejmuje (generalnie to też idiotyczny pomysł)

To Ty nie widzisz takiej potrzeby, by do ASO oddawać. Inni widzą. Tak jak pisałem wcześniej - nikt się tu nie zamierza wzbogacić, a jedynie doprowadzić pojazd do stanu sprzed zdarzenia. A na to największe szanse ma na oryginalnych częściach w ASO. Nie wnikajmy od razu w temat, że ASO jakiejś tam marki w Pcimiu Dolnym robi gorzej, niż Mietek.

Wg technologii naprawa. Tego się trzymam.

A taki pijany GAMOŃ mógł przewidzieć, że jak się coś stanie pod wpływem % to ma przerąbane, zwłaszcza finansowo. Jeżeli nie pomyślał ---> jego problem. Życie jest brutalne. Za swoje błędy się płaci i pół biedy jeśli pieniędzmi.

Napisano

...napisał teraz (albo ktokolwiek inny na tym forum), że wczoraj po pijaku rozwaliłem autem sąsiadowi samochód to też byłaby tu taka pobłażliwość? Smiem twierdzić, że nie. Wręcz poleciałby na mnie (i słusznie) grad kamieni i jeszcze bym zaliczył bana.

Niestety ten wątek brutalnie obnaża rzeczywistość w jakiej żyjemy - rzeczy, sytuacje, które na co dzień są społecznie potępione w obliczu przyjaźni, układów, czy znajomości się po prostu próbuje tuszować.

Napisano

> To Ty nie widzisz takiej potrzeby, by do ASO oddawać. Inni widzą. Tak jak pisałem wcześniej - nikt

> się tu nie zamierza wzbogacić, a jedynie doprowadzić pojazd do stanu sprzed zdarzenia. A na to

> największe szanse ma na oryginalnych częściach w ASO. Nie wnikajmy od razu w temat, że ASO

> jakiejś tam marki w Pcimiu Dolnym robi gorzej, niż Mietek.

ok ... to nie neguję ale zanegowałem porównanie ... jakiejkolwiek rzeczy do człowieka ... chcesz robic w ASO Twoja sprawa ... przy 1/4 rzeczy do wymiany dla mnie auto kwalifikuje sie do wymiany na inny egzeplarz ... dlatego (jak słusznie pewnie i dokładnie doczytałeś moją wczorajszą wypowiedź w tym temacie) kazałbym zabrać gościowi ten złom oddać kasę za rynkową wartość i niech sie buja ... być moze bedzie na plus dla nie go ... być moze na minus ... dla mnie to najlepsze rozwiązanie

> A taki pijany GAMOŃ mógł przewidzieć, że jak się coś stanie pod wpływem % to ma przerąbane,

> zwłaszcza finansowo. Jeżeli nie pomyślał ---> jego problem. Życie jest brutalne. Za swoje

> błędy się płaci i pół biedy jeśli pieniędzmi.

mógł ... ok ... i nic nie stoi na przeszkodzie by dostał po tyłku ... tyle że ja specjalnie nic mu nie bede dokładał ze swojej strony ... policja ... ubezpieczyciel ... i moja dobra wola naprawy moich szkód poprzez odkupienie złomu lub ... dopłacenie różnicy która bedzie wynikała ze sprzedaży przeze mnie wraku i rynkowej wartości

Napisano

poza tym wytłumacz mi chłopie jedno - co rozumiesz pod pojęciem "wzbogacić się"?

Uważasz, że sąsiad jak był pijany i celował w moje auto z góry założył, że zrobi strat za 5kpln, a summa summarum wyszło, że kosztorys opiewa na 8kpln?

Wiesz, że to jest śmieszne, prawda?

Gdyby do mnie przyszedł i powiedział, że jestem cham bo oddałem do ASO i on teraz musi płacić do bym chyba ze śmiechu pomieszanego z poirytowaniem upadł na wycieraczkę.

Naprawdę potrzeba by tupetu by najpierw nawalonym jak szpak komuś rozbić jego własność, a potem mówić mu jeszcze gdzie i do jakiej górnej kwoty może sobie je naprawić. Naprawdę nie widzisz tu paranoi?

Napisano

> ...napisał teraz (albo ktokolwiek inny na tym forum), że wczoraj po pijaku rozwaliłem autem

> sąsiadowi samochód to też byłaby tu taka pobłażliwość? Smiem twierdzić, że nie. Wręcz

> poleciałby na mnie (i słusznie) grad kamieni i jeszcze bym zaliczył bana.

nie wiem nie znam sie ... nie widziałem na oczy to nie bede oceniał nikogo ... grinser006.gif

> Niestety ten wątek brutalnie obnaża rzeczywistość w jakiej żyjemy - rzeczy, sytuacje, które na co

> dzień są społecznie potępione w obliczu przyjaźni, układów, czy znajomości się po prostu

> próbuje tuszować.

iziiii... czy napisałem że ma cokolwiek tuszować ???

Napisano

mamy wybierać 1 lub 2?

A dlaczego tak skrajnie?

Naprawiam solidnie, ale niekoniecznie w ASO żeby nie było najdrożej. Samochód zastępczy (jeśli jest mi na prawdę niezbędny) wybieram taki, żeby "nie było wstydu przed Ryśkiem" ale też bez przesady. Ograniczam koszty operacji ale nie tnę na siłę. tym sposobem mam auto naprawione zgodnie ze sztuką (nie u Józka w stodole), nie tracę za dużo a sąsiad nie dostanie czkawki widząc całkowity koszt naprawy zdemolowanego wozidła.

Napisano

> mógł ... ok ... i nic nie stoi na przeszkodzie by dostał po tyłku ... tyle że ja specjalnie nic mu

> nie bede dokładał ze swojej strony ... policja ... ubezpieczyciel ... i moja dobra wola

> naprawy moich szkód poprzez odkupienie złomu lub ... dopłacenie różnicy która bedzie wynikała

> ze sprzedaży przeze mnie wraku i rynkowej wartości

generalnie powoooooli ale chyba się zaczynamy zgadzać. Ze swojej strony raz jeszcze tylko powtórzę, że nie zamierzam nikomu, niczego dokładać. Ot, naprawić swoje auto możliwie dobrze BEZGOTÓWKOWO. Czyli będę na "0".

A że wypożyczę auto w tym czasie na czas naprawy bo mam do pracy 80km w 1 str. i muszę jakoś się tam dostać (PKS,PKP nie pasuje) to już też nie jest z mojej strony żadna zgryźliwość. Zwykła chęć normalnej egzystencji. I tak - wziąłbym nawet Punto jako zastępcze. Nie Q7.

Pijany sąsiad miał pecha bo trafił na mnie. Samochód wart sporo, moja praca opiera się o auto.

3 metry dalej stał maluch innego sąsiada i w niego jak by trafił to koszta by stanowiły jakieś 5% trafienia w moje auto.

Napisano

> poza tym wytłumacz mi chłopie jedno - co rozumiesz pod pojęciem "wzbogacić się"?

Quote:

Cel nadrzędny - finansowe zgnębienie gościa i z paru robimy parędziesiąt klocków


użyłem tego zamiennie ...

> Uważasz, że sąsiad jak był pijany i celował w moje auto z góry założył, że zrobi strat za 5kpln, a

> summa summarum wyszło, że kosztorys opiewa na 8kpln?

> Wiesz, że to jest śmieszne, prawda?

a czy uważasz ze wogóle mógł myśleć ... skoro siadł za kółkiem ???

> Gdyby do mnie przyszedł i powiedział, że jestem cham bo oddałem do ASO i on teraz musi płacić do

> bym chyba ze śmiechu pomieszanego z poirytowaniem upadł na wycieraczkę.

wracamy do cytatu wyżej ...

> Naprawdę potrzeba by tupetu by najpierw nawalonym jak szpak komuś rozbić jego własność, a potem

> mówić mu jeszcze gdzie i do jakiej górnej kwoty może sobie je naprawić. Naprawdę nie widzisz

> tu paranoi?

nie ... ale nie bede nakręcał wiecej niż wychodzi to z rzeczowego wyliczenia ... jesli mi jest potrzebne auto do jazdy to biore zastępczaka ... ale nie wezmę audi A8 jeśli wystarcza mi meganka ... o to kaman !!!

Napisano

> Wg technologii naprawa. Tego się trzymam.

> A taki pijany GAMOŃ

Z Twoich postów negatywne emocje się aż wylewają.

Owszem, jakby zrobił coś człowiekowi, to by mu się należało wpysk.gif

Ale auto ? To tylko rzecz - odkupi/naprawi i po problemie.

Postawmy sprawę tak - jakby wyrżnął w tę twoją kaplicę po trzeźwemu (wracał z roboty po 24h i był po prostu niemożebnie zmęczony), to robiłbyś to z jego OC, czyli jak ubezpieczyciel każe. Zastępczaka dostałbyś (albo i nie) takiego jak ASO ma na stanie, części niekoniecznie by były w oryginale itp... Sądziłbyś się wtedy z sąsiadem o dopłaty ?

Napisano

> generalnie powoooooli ale chyba się zaczynamy zgadzać. Ze swojej strony raz jeszcze tylko powtórzę,

> że nie zamierzam nikomu, niczego dokładać. Ot, naprawić swoje auto możliwie dobrze

> BEZGOTÓWKOWO. Czyli będę na "0".

> A że wypożyczę auto w tym czasie na czas naprawy bo mam do pracy 80km w 1 str. i muszę jakoś się

> tam dostać (PKS,PKP nie pasuje) to już też nie jest z mojej strony żadna zgryźliwość. Zwykła

> chęć normalnej egzystencji. I tak - wziąłbym nawet Punto jako zastępcze. Nie Q7.

> Pijany sąsiad miał pecha bo trafił na mnie. Samochód wart sporo, moja praca opiera się o auto.

> 3 metry dalej stał maluch innego sąsiada i w niego jak by trafił to koszta by stanowiły jakieś 5%

> trafienia w moje auto.

Quote:

Cel nadrzędny - finansowe zgnębienie gościa i z paru robimy parędziesiąt klocków


no własnie chyba sie dogadujemy ... acz jedyne co mi sie dalej i to od pierwszej wypowiedzi nie podoba ... porównanie człowiek=samochód ... człowiek to człowiek ... pies to pies (jesli by był mój - choć nie mam - to bardziej by mi było go żal niż samochodu/czajnika/laptopa itp itd) ... czajnik to czajnik - 30 minut i jest nowy ... samochód - panie zwaliłeś sprawę ... policja swoja droga a teraz pan weź sobie ten złom a ja jutro jade po następny bo musze mieć czym jeździc ... dawaj kasę i leje na to czy i jak pan to zrobisz ...

ale nie mój interes w tym żeby mu zdjać z konta zamiast 5 ... 15 tys ... czy 55 tys ...

PS. w przypadku gdyby mi skrzywdził zonę/dziecko ... by miał bardzo przesrane ... i chyba by mu policja na wiele nie pomogła ... zona.gif

Napisano

> Z Twoich postów negatywne emocje się aż wylewają.

> Owszem, jakby zrobił coś człowiekowi, to by mu się należało

> Ale auto ? To tylko rzecz - odkupi/naprawi i po problemie.

> Postawmy sprawę tak - jakby wyrżnął w tę twoją kaplicę po trzeźwemu (wracał z roboty po 24h i był

> po prostu niemożebnie zmęczony), to robiłbyś to z jego OC, czyli jak ubezpieczyciel każe.

> Zastępczaka dostałbyś (albo i nie) takiego jak ASO ma na stanie, części niekoniecznie by były

> w oryginale itp... Sądziłbyś się wtedy z sąsiadem o dopłaty ?

po pierwsze już usiłujesz odpływać w inny temat, po drugie nie ma we mnie żadnych złych emocji bo nie mnie się to przecież trafiło.

Po drugie nie masz żadnego prawa do tego, by osądzać, że rozwalenie komuś auta to nic takiego i "się naprawi".

Nie poruszamy się tu w sferze dywagacji nt. kaplica czy nie kaplica ale dla mnie samochód to najważniejsze z moich narzędzi do zarabiania pieniędzy. Dlatego o niego dbam. Gdzieś już pisałem o tym, że dbanie nie polega na nie jeżdzeniu w zimie, po soli itd. Nie. Auto dziennie, cały rok kręci kilkaset km, w róznych warunkach.

Dlatego jak mam dzień przerwy od takiego maratonu to dokładnie mu się przyglądam, jak trzeba to myję, odkurzę. Spędzam w nim więcej, niż w domu (w ciągu dnia). Więc było nie było raz jeszcze proszę nie sądź, że rozbicie go w dodatku przez pijaka będzie dla mnie czymś zupełnie codziennym i przyjmę to z uśmiechem na ustach i słowami "zrobi się"

Napisano

> Quote:

> Cel nadrzędny - finansowe zgnębienie gościa i z paru robimy parędziesiąt klocków

> no własnie chyba sie dogadujemy ... acz jedyne co mi sie dalej i to od pierwszej wypowiedzi nie

> podoba ... porównanie człowiek=samochód ... człowiek to człowiek ... pies to pies (jesli by

> był mój - choć nie mam - to bardziej by mi było go żal niż samochodu/czajnika/laptopa itp itd)

> ... czajnik to czajnik - 30 minut i jest nowy ... samochód - panie zwaliłeś sprawę ... policja

> swoja droga a teraz pan weź sobie ten złom a ja jutro jade po następny bo musze mieć czym

> jeździc ... dawaj kasę i leje na to czy i jak pan to zrobisz ...

> ale nie mój interes w tym żeby mu zdjać z konta zamiast 5 ... 15 tys ... czy 55 tys ...

> PS. w przypadku gdyby mi skrzywdził zonę/dziecko ... by miał bardzo przesrane ... i chyba by mu

> policja na wiele nie pomogła ...

moje porównanie żona - auto, co prawda dyskusyjne, fakt, ale miało na celu ukazanie zupełnie czego innego.

Mianowicie dziś trafił w auto i jesteś pobłażliwy w kwestii finansów. Ale pojutrze trafi w żonę i co wtedy?

Moja metoda jest prosta - zero jakiejkolwiek pobłażliwości dla takich przypadków. I nie odbierz tego znowu w ten sposób, że oddaję do ASO bo chcę mu doj....ć O przyczynach naprawy w ASO napisałem wyżej.

Napisano

> Po drugie nie masz żadnego prawa do tego, by osądzać, że rozwalenie komuś auta to nic takiego i

> "się naprawi".

No cóż - moje podejście jest takie.

Owszem, jakby to było auto zabytkowe, pojedynczy egzemplarz "biały kruk", to gdzieś jakiś cień emocji by się pojawił.

Ale zwykłe, seryjne, taśmowo produkowane auto jakich miliony na drogach ?

Jak sobie potargasz koszulę, albo zepsujesz telefon to też się nad tymi rzeczami rozczulasz ?

Szkoda życia na takie pierdoły - dziś jest takie auto, jutro będzie inne.

> Nie poruszamy się tu w sferze dywagacji nt. kaplica czy nie kaplica ale dla mnie samochód to

> najważniejsze z moich narzędzi do zarabiania pieniędzy.

Ale ma to aż takie znaczenie czy to egzemplarz X, czy Y ?

> rozbicie go w dodatku przez pijaka będzie dla mnie czymś zupełnie

> codziennym i przyjmę to z uśmiechem na ustach i słowami "zrobi się"

Rozbicie go przez nie-pijaka coś zmienia ?

Jak dla mnie to ewidentnie wskazuje na Twoją chęć ukarania gościa za pijaństwo za kierownicą.

Napisano

> Postawmy sprawę tak - jakby wyrżnął w tę twoją kaplicę po trzeźwemu (wracał z roboty po 24h i był

> po prostu niemożebnie zmęczony), to robiłbyś to z jego OC, czyli jak ubezpieczyciel każe.

> Zastępczaka dostałbyś (albo i nie) takiego jak ASO ma na stanie, części niekoniecznie by były

> w oryginale itp... Sądziłbyś się wtedy z sąsiadem o dopłaty ?

Z sąsiadem nie - ale z ubezpieczycielem owszem.

Uznaję pewne standardy naprawy samochodu - w ASO, na oryginalnych częściach. Mam w tym czasie jeździć samochodem zastępczym - nie koniecznie najwyższej klasy ale spełniającym moje wymagania UŻYTKOWE (to znaczy w lecie ma mieć klimę, w zimie opony ziomowe, ABS, poduszki powietrzne, być na tyle duży że mogę potrzebny sprzęt/rodzinę wpakować i nie boję się w trase pojechać).

Jeśli jest ewidentna utrata wartości handlowej to oczekuję jej wyrównania.

I nie obchodzi mnie kto za to płaci - ubezpieczyciel czy Zenek który rozwalił samochód. Nie obchodzi mnie czy płaci za to Zenek bo był pijany, czy dlatego że "zapomniał" OC wykupić.

Po prostu kwestia istnienia regresu od ubezpieczyciela zupełnie mnie nie dotyczy.

Nie będę też generował niepotrzebnych kosztów - będę postępował standardowo (co opisałem wyżej).

Wiele osób żali się jak to ubezpieczyciele chcą nas w trąbę zrobić - dać zamienniki, kiepski samochód zastępczy - i wszyscy huzia na józia. Niech płacą za full-wypas.

A jeśli ma zapłacić Zenek to mogą wyklepać w stodole i jeździć przez tydzień dwunastoletnim SC.

Jaka tu jest różnica? Chyba tylko taka, że na likwidację szkody zrzucamy się wszyscy, a przy regresie tylko Zenek płaci.

Napisano

> samochodu/czajnika/laptopa itp itd)

> ... czajnik to czajnik - 30 minut i jest nowy ... samochód - panie zwaliłeś sprawę ... policja

> swoja droga a teraz pan weź sobie ten złom a ja jutro jade po następny bo musze mieć czym

> jeździc ... dawaj kasę i leje na to czy i jak pan to zrobisz ...

claps.gif

Dokładnie tak. Problem w tym, że niektórzy samochód postawią zdecydowanie wyżej niż czajnik/laptop, z ustawieniem w hierarchii samochód - pies - żona też mógłby być problem, bo samochód to czasem jeszcze "dorobek życia".

Kilka tygodni temu widziałem przyklejoną na parkomacie w centrum Krakowa kartkę A4 w której ktoś się żalił, że ktoś inny mu "zniszczył dorobek życia" - tj. przerysował Golfa IV i uciekł z miejsca zdarzenia.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.