Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Zdarzenie po pijaku a stosunki tzw "dobrosąsiedzkie"

Featured Replies

Napisano

Sytuacja przykładowa, hipotetyczna:

Stawiacie swój samochód pod domem, droga publiczna, samochód zaparkowany prawidłowo.

Zgrywacie oko z poduszką, a tu słychać YEBUDU.

Wychodzicie - sąsiad zza powiedzmy płota uznał, że nie będzie się obcyndalał, tylko "se weźmie i se zaparkuje" ale podchodząc do lądowania ździebko "nie wyrobił", więc macie powiedzmy 1/4 auta do wymiany.

Samochód prawie nowy, dość drogi. Ale załóżmy, że nie jest dla nas kapliczką na kołach :-)

Teraz istotne:

Sąsiad w pojeździe jest totalnie "wysprzęglony" (znaczy się zalany w płaskorzeźbę).

Przyjeżdża policja, stwierdza to co widać gołym okiem - sąsiad ululany jak dzika świnia. Dają metkę, sąsiada wiozą na dołek do przetrzeźwienia, lejce w dyby, sprawa ABSOLUTNIE BEZ ŻADNYCH WĄTPLIWOŚCI.

Książkowy przykład winy naprutego gostka, nie do podważenia nawet przez szpeniów d/s pomroczności jasnej.

Powyższe uznajemy na potrzeby niniejszej sprawy za aksjomat i rzecz niezmienną i niepodważalną.

Koleś przyszpilony jak insekt, napruty jak świnia, jednoznaczny sprawca zdarzenia i end of story.

I teraz clou sytuacji.

W związku z tym, że koleś jest zalany w płaskorzeźbę, jego ubezpieczyciel (mniejsza jaki), wystąpi z regresem - zapłaci 100% tego, co nam zrefunduje nasz/jego ubezpieczyciel - płatność 1:1, bez taryfy ulgowej. Też zakładamy niepodważalność powyższego (zresztą tak jest :-) ).

Teraz:

CO BYŚCIE ZROBILI?

Opcji jest kilka, ale przyjmimy dla uproszczenia dwie skrajne:

1. Jadę po skrócie - sprzęt robię poza ASO, u szwagra mietka za stodoło, organizuję sobie jakiegoś zastępczaka zerokosztowego (długa naprawa - ok miesiąca, słaba dostępność części do tego auta).

Krótko - maksymalnie ograniczam koszt, mając z tyłu głowy to, że na koniec mój sąsiad zapłaci* za to prywatną kapuchą.

Jest mi przy tym obojętne, czy sprzęt będzie zrobiony dobrze czy źle - dla uproszczenia sprawy :-).

Cel nadrzędny - "zrozumieć człowieka", który końcowo z ładnych paru klocków wyskoczy.

2. Jadę na bogato - sprzęt do ASO, zastępczak z np AVIS'a, klasa wysoka bo i samochód zasadniczy nietani, a w AVIS'ie też nietanio, nie dreptam 10x dziennie za tematem - robią to robią, nie robią - też dobrze. Występuję o utratę wartości, holowanie na drugi koniec świata, przedstawiam rachunków stertę.

Krótko - jadę na maksa w koszty, żeby gościa zniszczyć - kasa nie gra roli, im drożej tym lepiej (też dla uproszczenia sprawy. Oczywiście wszystko w granicach odpowiedzialności ubezpieczyciela, żeby się samemu nie wyłożyć na swej "pazerności").

Końcowo NIC Z TEGO NIE MAM (poza naprawionym samochodem) - nie mówię o mnożeniu kosztu celem zwiększenia prywatnego "udoju".

Cel nadrzędny - finansowe zgnębienie gościa i z paru robimy parędziesiąt klocków

Co szanowne towarzystwo wybierze ?

Przypominam - sąsiad "zza płota". Niech każdy dopasuje sobie takiego, jak tam sobie posiada - może być kumpel od kielicha, może być osobiste "wszystko co po tamtej stronie płota to twój wróg, kot tyż".

Po zakończeniu sprawy dalej będzie tu mieszkał :-)

* tak, wiem, że MI zapłaci ubezpieczyciel, ale wystąpi z regresem na sprawcę, więc koniec końców zapłaci sprawca. Tak dla tych, co nie zrozumieli uściślam

Napisano

Dogaduję się z sąsiadem:

1. Nic nie widziałem - robię z AC, a on mi odpala stratę w składkach

2. Następnego dnia spisujemy oświadczenie z sąsiadem.

Napisano
  • Autor

> Dogaduję się z sąsiadem:

> 1. Nic nie widziałem - robię z AC, a on mi odpala stratę w składkach

> 2. Następnego dnia spisujemy oświadczenie z sąsiadem.

Odpada.

Była policja.

Napisano

Majac taki wybor to zdecydowanie opcja nr 1.

Nie czerpie satysfakcji z udupiania kogokolwiek, a problemow sasiad by mial wystarczajaco z policjaok.gif

Napisano

> Co szanowne towarzystwo wybierze ?

Styrasznie dużo tutaj tych "zależy" grinser006.gif, a przede wszystkim zależy który to sąsiad zlosnik.gif. Jak ten z lewej, to nie zadzwonił bym nawet na policję, z prawej pojadę na maksa i jeszcze poszukam dodatkowych możliwych kosztów, a tym z dołu zrobił bym to "u Heńka" po kosztach.

Napisano

...jak to dobry znajomy to dogadujemy sie i nawet policji nie wzywamy, jesli ma kase to placi, jeśli nie to idziemy do jego TU i zglaszamy normalna szkode sadzajac jego wujka, stryjka, syna czy też żone za kierownica ok.gif

...jesli jakis cwaniak którego znam tylko z widzenia ale wiem ze to nie jego pierwszy raz kiedy siadł po piwo.gif to wtedy busted.gif i robie na oryginalach w ASO a on niech sie martwi ok.gif

Napisano

jakiś bezsens tu wymyśliłeś. Naprawiam normalnie z AC potem regres na OC i jak zauważyłeś regres do sąsiada, ale to już nie moja sprawa. Oczywiście jak potrzeba to biorę auto (choć to mam w cenie naprawy zwykle), odszkodowanie za utratę wartości jest oczywistością. Ile wyjdzie tyle wyjdzie nie ja jestem od karania sąsiadów. A tak BTW to wątek jest o moralności, a nie motoryzacji więc IMHO jego miejsce jest w HP.

Napisano

jakbym na serio był w dobrych stosunkach z sasiadem i miał do niego zaufanie, tobym wcale policji nie wzywał. Spisalibyśmy oświadczenie jak wytrzeźwieje i gitara.

Napisano

Wszystko zalezy jaki sasiad, czy "wporzadku" czy taki co Cie popierdziela za kazdym razem jak impreza w domu, czy bogaty czy biedny itd.

Bo z jednej strony nie bede gnoil czlowieka a z drugiej dlaczego mam miec gorzej naprawiony jak by mi zrobili w ASO.

Napisano

> Odpada.

> Była policja.

Nie ma ustawowego obowiązku naprawy samochodu z OC sprawcy ok.gif

Napisano

> Dogaduję się z sąsiadem:

> 1. Nic nie widziałem - robię z AC, a on mi odpala stratę w składkach

> 2. Następnego dnia spisujemy oświadczenie z sąsiadem.

Zważywszy na umiejętność kolegi do czytania ze zrozumieniem, to sąsiad może oszukać w oświadczeniu wink.gif

Napisano

> Co szanowne towarzystwo wybierze ?

> Przypominam - sąsiad "zza płota". Niech każdy dopasuje sobie takiego, jak tam sobie posiada - może

> być kumpel od kielicha, może być osobiste "wszystko co po tamtej stronie płota to twój wróg,

> kot tyż".

> Po zakończeniu sprawy dalej będzie tu mieszkał :-)

Moim zdaniem jak ktos niechcialby goscia zgnebic to nie wzywalby polisji, tylko wszystko zalatwione by bylo na oswiadzenie. Wtedy sasiad nie ma problemow "za jazde po kielichu", jego ubezpieczyciel wyplaca mi kwote i on tylko traci znizki. Jedyny minus to, ze poswiadczamy nieprawde w oswiadczeniu, gdyz musimy zaznaczyc pole "kierujacy nie byl pod wplywem".

Takie wyjscie chyba jest najprostsze i najczesciej wybierane w podobnych sytuacjach.

Gdybym musial z kolei wybierac z dwoch Twoich hipotetycznych sytuacji to nie wybralbym zadnej. Przedstawiles dwie skrajnosci.

Zeby byla jasnosc- nienawidze (delikatnie mowiac) ludzi jezdzacych po alkoholu. Gdybym byl w przedstawionej przez Ciebie sytuacji to auto na pewno robilbym w ASO (wszak to nowy samochod jak napisales a nie 20-letni). Samochod zastepczy jesli bym potrzebowal to owszem, ale bym nie wybrzydzal. Holowanie tylko do warsztatu, zadnych cudow. I tak sasiad mialby niewesolo, bo zabranie prawka i zakaz prowadzenia pojazdow z jednej strony, z drugiej kilkadziesiat tys zl za naprawe mojego auta i do tego rozwalone swoje, ktore tez musialby z wlasnej kieszeni naprawiac.

Napisano

z sąsiadem ojca miałem podobną sytuację crazy.gif tylko za namową ojca jego córka (bo nawalony gość zwiał) dostała godzinę na sprowadzenie ojca i załatwienie sprawy polubownie (jak pisałem dostał godzinę za namową mojego ojca i pozwoliłem na to na zaraz po zdarzeniu na szybko bo po głębszym zastanowieniu chciałem faceta zgnoić - bo był nawalony, rozwalił mi auto ale mnie minął o 10-15 cm i w najlepszym wypadku zrobiłby ze mnie kalekę - o to zresztą pokłóciłem się z ojcem ale to inna historia smirk.gif)

nie zgłosił się więc sprawa poszła na policję i dalej trybem ubezpieczeniowym, gość mnie walił i jego sytuacja materialna, a że jest burakiem to pomimo upływu 2 lat nie przeprosił ani mnie ani rodziców tylko ich omija - także na spokojnie uważam, że jak ktoś chce to załatwić z dobrej woli to ma szansę (jak się naprawdę będzie tą szansę starał wykorzystać) a jak nie to do przysłowiowego piachu ...

Napisano

Sytuacja z życia

Były szef wracał nabombany autem - przytarł auto sąsiada .Swojego jedynego na piętrze .Sąsiad wezwał policje - szef z własnej kasy wyskakiwał bo PZU z regresem wystąpiło .Do biednych nie należał ale wstydu się najadł - jedyny plus to to ze policja prawka mu nie zabrała .

Sąsiad nie sąsiad pijanych za kierownicą czy to samochód czy rower czy motor czy ciągnik nie trawie - wzywam policje i jadę po bandzie .

Napisano

Mix dwóch przypadków. Auto naprawiam tak, żeby było naprawione porządnie - więc najprawdopodobniej ASO, ale bez naciągania kosztów, natomiast znajduję sobie samochód zastępczy bezkosztowy- ewentualnie z pomocą sprawcy - bo to tez w jego interesie.

Ograniczanie się + klepanie auta za stodołą odpada - obojętne co to za auto by nie było. Po prostu jak ktoś jeździ po pijaku, to niech poczuje konsekwencje - również finansowe.

Napisano

> Jest jeszcze trzecia możliwość - do zastosowania w przypadku kiedy sąsiad jest dobrym kumplem.

> Nie wzywamy Policji, szkodę naprawiamy z OC sprawcy. Nie ma mowy o alkoholu.

Spoko, niech następnym razem wjedzie w człowieka.

Napisano

Skoro już po "ptakach" i policja była, to widzę trzecią opcję...

Auto do ASO (w końcu nowe i nieźle się na nie musiałeś napracować), ale daruje sobie utratę wartości i niech sąsiad kupi jakieś auto dla Ciebie do przemieszczania, które sprzeda po zakończeniu naprawy lub pożyczy Ci swoje...

Napisano

> Spoko, niech następnym razem wjedzie w człowieka.

Chwila. Z tego co pisał Sibui to sąsiad chciał tylko auto zaparkować. Nie było mowy o tym, że jeździł w takim stanie.

Nawet mnie kilka razy w życiu zdarzało się przestawić auto gdzieś na działce/grillu w stanie baaaardzo po spożyciu.

Napisano
  • Autor

> Nie ma ustawowego obowiązku naprawy samochodu z OC sprawcy

Ubezpieczyciel AC i tak będzie regresował na OC sprawcy -> dążenie do ograniczenia kosztu.

Napisano
  • Autor

> Chwila. Z tego co pisał Sibui to sąsiad chciał tylko auto zaparkować. Nie było mowy o tym, że

> jeździł w takim stanie.

Jeździł - pierwszy akapit -> droga publiczna.

Liwuś, kuśwa, nie kombinuj prawniczo - sprawa zamknięta, rozpatrujemy TYLKO pkty 1 i 2, nie ma tajnej bramki nr 3 ;-)

Napisano

ja opcja 2 aczkolwiek niekoniecznie na bezczela żeby go nauczyć - robię tak żeby było dobrze zrobione i żebym nie cierpiałz tego powodu - nie sile się natomiast żeby upierniczyć w maksymalne koszty sąsiada

jak ma pretensje - znaczy debil i nie ma co żżałować

jak przyjdzie mimo wszystko przeprosi to OK. flachę na zgodę jestem w stanie postawić biglaugh.gif

Napisano

Jak dla mnie cele nadrzędne w obu przypadkach nietrafione. Nie jestem tak zwichrowany, żebym mógł się z którymś utożsamić.

Doprowadziłbym auto do perfekcji, ale bez szukania dodatkowych kosztów. Jeśli sąsiad miałby mi to za złe to znaczy, że jest idiotą i tak czy siak nie mógłby być moim kolegą. zlosnik.gif

Napisano

> Mix dwóch przypadków. Auto naprawiam tak, żeby było naprawione porządnie - więc najprawdopodobniej

> ASO, ale bez naciągania kosztów, natomiast znajduję sobie samochód zastępczy bezkosztowy-

> ewentualnie z pomocą sprawcy - bo to tez w jego interesie.

> Ograniczanie się + klepanie auta za stodołą odpada - obojętne co to za auto by nie było. Po prostu

> jak ktoś jeździ po pijaku, to niech poczuje konsekwencje - również finansowe.

Mam podobne zdanie.

Jednocześnie zastanawiam się jaka byłaby odpowiedź na pytanie o przyzwolenia na jazdę po pijaku. Jestem przekonany, że zdecydowana większość z Was potępiła by to w czambuł. Ale jak chodzi o pijanego dobrego sąsiada to nie, trzeba mu pomóc. Nic to, że drań jeździ po pijaku i może zabijać innych. W końcu to dobry sąsiad.

Sorry ale ja kogoś kto jeździ po pijaku nigdy nie nazwę dobrym sąsiadem. Dla mnie to zwykły łachudra a jak będę miał wiedzę, że jeździ po pijaku to doniosę na niego.

Napisano
  • Autor

> Żeby odpowiedzieć na to pytanie, brakuje informacji kto wezwał policję ??

No przecież nie sprawca :-)

Napisano

> Jeździł - pierwszy akapit -> droga publiczna.

> Liwuś, kuśwa, nie kombinuj prawniczo - sprawa zamknięta, rozpatrujemy TYLKO pkty 1 i 2, nie ma

> tajnej bramki nr 3 ;-)

Orajt. zlosnik.gif

Wszystko zależy od stosunków z sąsiadem. Jeśli jest mi obojętny to idę po najmniejszej linii oporu ale bez złośliwości. Czyli jeśli auto lat 2-3 to ASO + zastępczak ale tylko jeśli koniecznie potrzebny i bez szału z półką cenową. Jeśli 10 letnia używka to lepszy warsztat z okolicy (czytaj niekoniecznie ASO).

Jeśli nie lubię gnoja to wyzbywam się sentymentów i ostatnie na co patrzę to na jego problem.

Napisano

> tajnej bramki nr 3 ;-)

To trochę bierzesz nas pod .... włos.

Bo jak dla mnie, po ludzku by była bramka nr 3 - czyli auto robię porządnie, zastępczaka biorę, ale może to być Panda, albo niech sąsiad od szwagra pożyczy, to też może być.

Co do Twoich opcji - bramkę nr 1 odrzucam - no bez jaj, on się napruł i wyrżnął w cudze auto, to przyzwoitość nakazuje ponieść odpowiedzialność.

Bramkę nr 2 zasadniczo też odrzucam, no chyba że w przypadku sąsiada, z którym mam na pieńku - akurat takiego mam w okolicy, więc w jego przypadku uznałbym, że los właśnie dał mi okazję z której grzech nie skorzystać.

P.S.

Mam pomysł na bramkę nr 3a - sąsiad kupuje moje auto za cenę odpowiadające jego wartości sprzed zdarzenia.

Napisano

opcja 2 - alkohol to alkohol i za takie błędy się płaci.

Dlaczego ja mam jeździć autem robionym po kosztach przez niefachowy warsztat i mordować się przez czyjąś głupotę? nie mówię tu, że bedę sobie generował koszty na złość, ale nie mam zamiaru ja nic tracić. Auto ma być przywrócone do stanu poprzedniego, a ja nie cierpieć męk komunikacji miejskiej podczas jego naprawy.

Nie będę składał jakichś zadośćuczynien etc, ale ja chcę wrócić do stanu sprzed wypadku i koniec.

Napisano

> P.S.

> Mam pomysł na bramkę nr 3a - sąsiad kupuje moje auto za cenę odpowiadające jego wartości sprzed

> zdarzenia.

IMO sąsiad będzie wolał zaryzykować naprawę z OC i do końca będzie wierzył, że regres nie nastąpi. Polacy lubią zostawiać zmartwienia na później.

Napisano

> Polacy lubią zostawiać zmartwienia na później.

A potem lecieć z płaczem do telewizora i Jaworowicz najlepiej.

Napisano

> A potem lecieć z płaczem do telewizora i Jaworowicz najlepiej.

Nie widzę opcji, żeby gość postanowił ponieść odpowiedzialność za swoje czyny i z dnia na dzień wypierdział kilkadziesiąt kpln za naprawę plus kilka za auto zastępcze i inne koszty. Cała sprawa zakończyłaby się umorzeniem postępowania egzekucyjnego a sąsiad wpadłby w jeszcze głębszy alkoholizm niż przed zdarzeniem.

Napisano

Bez sensu było wzywanie Policji. Wziąć żonę/konkubinę, spisać oświadczenie i zgłosić szkodę w normalnym trybie.

Jeśli już niebiescy ze szklanką przybyli, to zostaje tylko naprawić porządnie, niekoniecznie w ASO, które często jest tylko pośrednikiem podrażającym.

Sam kiedyś parkowałem po imprezie - nie było szans na jazdę, więc trza było sprzęta na podwórze wstawić. Niestety parkując tyłem nie zmieściłem się w bramę. Szkody tylko we własnym pojeździe, naprawione z własnej kieszeni. zlosnik.gif

Napisano

nie mial bym skrupulow - jechal nachlany i skasowal samochod.. nastepnym razem tez moze jechac nachlany i skasowac Ciebie lub kogos z rodziny, a nie tylko samochod

jesli gosc ma odrobine sumienia i moralnosco to po wyjsciu z ew. pierdla powinien przyjsc, przeprosic i jednoczesnie podziekowac

Napisano

> Bez sensu było wzywanie Policji. Wziąć żonę/konkubinę, spisać oświadczenie i zgłosić szkodę w

> normalnym trybie.

taaa, Ty jesteś dobry wujek, a żonka ze sprawdzą jak się zwiedzą czym śmierdzi podpisanie takiego oświadczenia bardzo szybko się z niego wycofają. Wykręcą się byle szokiem. Kręcenie lodów ze sprawcą aby chronić jego tyłek własnym kosztem nie jest najlepszym pomysłem.

Nie jestem za żadną z opcji, ale wymagałbym rzetelnego doprowadzenia mojego auta do stanu sprzed wypadku, w ASO, a jeżeli byłoby mi potrzebne to też poprosiłbym o jakiegoś zastępczaka. S klass to być nie musi, byle przemieszczał mój tyłek awaryjnie. No cóż każdemu się może zdarzyć ale nikt sąsiadowi nie kazał ładować się w moją furkę po pijoku.

Gdyby to była ocierka zderzaka, błotnika, płotu to nie widzę problemu w dogadaniu się wedle oświadczenia. Ale ćwierć auta i jazda po pijaku to już gruba sprawa.

> Jeśli już niebiescy ze szklanką przybyli, to zostaje tylko naprawić porządnie, niekoniecznie w ASO,

> które często jest tylko pośrednikiem podrażającym.

> Sam kiedyś parkowałem po imprezie - nie było szans na jazdę, więc trza było sprzęta na podwórze

> wstawić. Niestety parkując tyłem nie zmieściłem się w bramę. Szkody tylko we własnym

> pojeździe, naprawione z własnej kieszeni.

Napisano

> Cała sprawa zakończyłaby się umorzeniem postępowania egzekucyjnego a sąsiad wpadłby w jeszcze

> głębszy alkoholizm niż przed zdarzeniem.

E.. tam - może w ramach mieszkań za złotówkę wykupił swoje mieszkanie w spółdzielni i został właścicielem pełnom gembom.

Jako właściciela ustawa o ochronie praw lokatorów go nie chroni, więc komornik może spokojnie sprzedać mu mieszkanie.

Napisano

> E.. tam - może w ramach mieszkań za złotówkę wykupił swoje mieszkanie w spółdzielni i został

> właścicielem pełnom gembom.

> Jako właściciela ustawa o ochronie praw lokatorów go nie chroni, więc komornik może spokojnie

> sprzedać mu mieszkanie.

Gdyby przez moje ręce nie przewinęły się setki postępowań umorzonych to może uwierzyłby iż powyższy scenariusz wygrywa w statystykach. zlosnik.gif

Napisano

> scenariusz wygrywa w statystykach.

Ależ nie mówię, że wygrywa, tylko że jest teoretycznie wykonalny, szczególnie po akcji "uwłaszczeniowej" - lokator jest chroniony, właściciel już nie.

Napisano

> Zważywszy na umiejętność kolegi do czytania ze zrozumieniem, to sąsiad może oszukać w oświadczeniu

A masz coś rzeczowego do napisania?

Napisano

> Liwuś, kuśwa, nie kombinuj prawniczo - sprawa zamknięta, rozpatrujemy TYLKO pkty 1 i 2, nie ma

> tajnej bramki nr 3 ;-)

Naprawiam w najlepszym znanym mi warsztacie.

Żadnych Zdzisiów i druciarstwa.

Tylko, że ja nie wczuję się we właściciela "niekapliczki" bo nie potrafię hehe.gif

Oczywiście nie staram się jednocześnie kombinować i naciągać na jak największe koszty - auto ma być doprowadzone do najlepszego możliwego stanu - koniec.

Napisano
  • Autor

> Mam pomysł na bramkę nr 3a - sąsiad kupuje moje auto za cenę odpowiadające jego wartości sprzed

> zdarzenia.

:-)

Ale przecież mowa o 2 bramkach, a nie "wymyślcie inną opcję" :-)

Cholercia, toż to nie Enron, tu nie chodzi o kreatywną księgowość ;-)

Napisano
  • Autor

> Ależ nie mówię, że wygrywa, tylko że jest teoretycznie wykonalny, szczególnie po akcji

> "uwłaszczeniowej" - lokator jest chroniony, właściciel już nie.

No niekoniecznie.

Po prostu jest co zająć, ale niekoniecznie z czego uzyskać kapuchę.

Napisano

> Nawet mnie kilka razy w życiu zdarzało się przestawić auto gdzieś na działce/grillu w stanie

> baaaardzo po spożyciu.

mi też. mimo stanu, byłem jedyny, który dał radę wyjechać z parkingu zastawionego na full samochodami. Ale jak tylko wyjechałem to od razu wysiadłem i żona wsiadła zlosnik.gif

Napisano

> mi też. mimo stanu, byłem jedyny, który dał radę wyjechać z parkingu zastawionego na full

> samochodami. Ale jak tylko wyjechałem to od razu wysiadłem i żona wsiadła

Doskonale Cię rozumiem. zlosnik.gifok.gif Na ostrej bani czuję się jak park assist. zlosnik.gif

Napisano

> Nawet mnie

hmm.gif A nie przesadzasz trochę? smile.gif

Napisano

> mi też. mimo stanu, byłem jedyny, który dał radę wyjechać z parkingu zastawionego na full

> samochodami. Ale jak tylko wyjechałem to od razu wysiadłem i żona wsiadła

Nie raz po pijaku muszę wystawić żonie auto do jazdy na wprost zlosnik.gif

Napisano

1. proponuje sąsiadowi odkupienie auta za rynkową / eurotax

jesli nie to opcja nr 2

2. sprzedaje wrak i róznicę w rynkowa - wrak pokrywa PZU czy inne z regresem albo gościu robi przelew

jesli nie to opcja nr 3

3.

jade do warsztatu gdzie zrobią profi ... (niekoniecznie ASO) + auto zastępcze bo u mnie samochód zarabia na siebie i nie bede kombinował ... potrzebuje jeździć ...

Napisano

tylko i wyłacznie naprawa bezgotówkowa w ASO. Jesli by wyszło do zapłaty z 25tys. to bym udał głupa, że nie mialem pojecia ile to wyjdzie.

Poza tym do cholery - z jakiej racji miałbym nawet sąsiadowi-kumplowi odpuszczać coś takiego? Bez jaj, jesli samochod prawie nowy to zadnych wątpliwości. Aso i do widzenia z tematem.

P.S. Jedyna osoba w tym układzie na którą mozną się wkur....ć to pijany sąsiad. To on mi auto skasował, nie na odwrót. Więc mam się za to bić w piersi i mu odpuszczać? Nieeeee

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.