Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Jazda na stłuczkę - czy jestem frajerem?

Featured Replies

Napisano

Kilka tygodni temu wyjechał mi jeden z lewej na równorzędnym skrzyżowaniu. Przyhamowałem i uratowałem go przed wydatkami, choć przed chwilę przed wjazdem na skrzyżowanie mignęła mi myśl, czy znajdzie się jakiś "mądry", bo niedawno organizację ruchu tam zmienili.

Dzisiaj natomiast miałem taką sytuację, że w pewnym sensie wymusiłem pierwszeństwo, skręcając w prawo z podporządkowanej; ale na jadącym ok. setki w obszarze zabudowanym. (Gdyby jechał 60, mój manewr nie przeszkodziłby mu.) Oczywiście, starałem się jak najszybciej przyspieszać i zjechałem maksymalnie na prawo, żeby miał mnie jak wyprzedzić lub uniknąć hamowania. A ten chwast mnie wyprzedził i zajechał mi drogę - NB, tak nieudolnie, że mogłem przyładować mu w bok - i zahamował. Nie wiem, o co mu chodziło, ale odruchowo też zahamowałem. Może źle zrobiłem, bo pajac, który dostał nową vectrę od tatusia, pewnie myśli, że jest fajny, a ja mam do siebie żal za ten dzisiejszy odruch.

Też tak czasami macie?

PS. Warto wspomnieć, iż auto, jakim się poruszam, nie wygląda bynajmniej jak z salonu cfaniaczek.gif

Napisano

Żałujesz że zahamowałeś i nie zarobiłeś mandatu za bycie sprawcą kolizji i z Twojego OC baran nie zrobił sobie auta??

Nie żałuj.

Napisano

> Żałujesz że zahamowałeś i nie zarobiłeś mandatu za bycie sprawcą kolizji i z Twojego OC baran nie

> zrobił sobie auta??

> Nie żałuj.

chyba, że mała kamera na przedniej szybkie nagrała by zdarzenie

Napisano

grunt to wyciągnąć wnioski i nie popełnić podobnego błędu następnym razem, jednocześnie dziękując opatrzności, że nic się nie stało wink.gif.

Napisano
  • Autor

> Żałujesz że zahamowałeś i nie zarobiłeś mandatu za bycie sprawcą kolizji i z Twojego OC baran nie

> zrobił sobie auta??

No, ale przecież to on mi drogę zajechał niewiem.gif

Aha, może po prostu chciałeś mnie pocieszyć. biglaugh.gif Dzięki 20.GIF

Napisano

> No, ale przecież to on mi drogę zajechał

Szczerze powiedziawszy trzeba być skończonym kretynem, żeby mogąc uniknąć kolizji (niezależnie od winy) zdecydować się na manewr tą kolizję powodujący! Jest to dla mnie niezrozumiałe, nawet samo myślenie o czymś takim screwy.gifhehe.gif.

Napisano
  • Autor

No właśnie zastanawia mnie, jak powszechny jest ten odruch bezwzględnego unikania kolizji, bo ja coś takiego u siebie obserwuję.

Nieraz słyszę, że ktoś tam zrobił sobie auto, wymusiwszy na kimś winę, np. przyspieszył na rondzie. Tutaj miałem podane na tacy - stąd ta myśl. Sam co prawda nie padłem nigdy ofiarą czegoś takiego...

Napisano

> Nieraz słyszę, że ktoś tam zrobił sobie auto, wymusiwszy na kimś winę, np. przyspieszył na rondzie.

Ja znam przypadek, gdzie ktoś zginął bo nie chciał odpuścić wyprzedzającemu z przeciwka. Mógł spokojnie zjechać do rowu, obtarł by sobie bok w samochodzie. Taka nasza ułańska fantazja zlosnik.gif. A amatorskie numery z przyspieszaniem na rondach czy cofaniem przed ruszającym za nami samochodem Policja ma opanowane i nie pozwalają (może przede wszystkim z siebie) robić idiotów, co wszystkim wychodzi na dobre.

Napisano

Wiesz. Jak nie bedziesz mogl sprzedac samochodu to wiesz co robic z_lol1.gif

Napisano

Ja też wolę nie zrobić z siebie kaleki, albo z kogoś niż jeździć za czyjeś naprawionym autem ok.gif

Napisano

NIe żałuj, nie wiesz kto tym jechał. Może auto było kradzione albo gość był na prochach. Lepiej unikać kolizji i nie z powodu braku jaj tylko właśnie samego kontaktu bezpośredniego bez ochrony blachy i możliwości manewru z oponentem który może okazać się agresywnym idiotą albo bandytą. Potem musialbyś sie bujać z likwidowaniem szkody.

Napisano

Unikanie kolizji wydaje mi się naturalne z koniecznością zachowania gatunku.

Abstrahując od kwestii "czyja wina" ważnym jest czy masz czy nie masz tego odruchu. Jak widać masz - ciesz się więc, bo może się okazać że ów odruch kiedyś uratuje Tobie lub komuś życie.

Kiedyś, jak byłem młody i gniewny, a miałem "coś do roboty z autem" zastanawiałem się czy aby nie złapać "frajera" (zrobię na jego koszt), a o to bardzo łatwo. I czasem się zdarzał, a ja hamowałem. Hamowałem bo mam ten odruch, nigdy nie załapałem "frajera" i bardzo się z tego cieszę ok.gif

Napisano

> Potem musialbyś sie bujać z likwidowaniem szkody.

Zeby się bujać, trzeba wyjść z kolizji w miarę cało. Nikt nigdy nie będzie w stanie przewidzieć i właściwie zareagować w trakcie kolizji, żeby potoczyła się tak jak chce tego kierowca. Ludzie wysiadają z totalnie skasowanych wraków na autostradzie otrzepując się z kurzu, a sam raz w tygodniu odwiedzam w domu kolegę, który leży już czwarty miesiąc w łózku i nie wiadomo kiedy wstanie o własnych siłach, a ktoś tylko lekko wgniótł drzwi i błotnik w jego samochodzie. Dlatego nie warto. Kto chociaż raz w coś przydzwonił samochodem, wie o tym doskonale grinser006.gif.

Napisano

> Szczerze powiedziawszy trzeba być skończonym kretynem, żeby mogąc uniknąć kolizji (niezależnie od

> winy) zdecydować się na manewr tą kolizję powodujący! Jest to dla mnie niezrozumiałe, nawet

> samo myślenie o czymś takim .

Mała stłuczka nie zaszkodzi na jakiegoś cwaniaczka. Czasami żałuję, że nie mam juz FSO 125p hehe.gif

Napisano

> Mała stłuczka nie zaszkodzi na jakiegoś cwaniaczka. Czasami żałuję, że nie mam juz FSO 125p

125p fatalnie się naprawiało, nawet najdrobniejsza stłuczka kosztowała kupę roboty, sprzętu i talentu żeby to dobrze naprawić. Chociaż to już dzisiaj nieaktualne, nie polecam grinser006.gif. Nie to co dzisiaj, że wystarczy lina, drzewo i nowy zderzak z błotnikami po rozbitku z Allegro hehe.gif.

Napisano

> No właśnie zastanawia mnie, jak powszechny jest ten odruch bezwzględnego unikania kolizji, bo ja

> coś takiego u siebie obserwuję.

powinien byc u wszystkich zlosnik.gif

> Nieraz słyszę, że ktoś tam zrobił sobie auto, wymusiwszy na kimś winę, np. przyspieszył na rondzie.

> Tutaj miałem podane na tacy - stąd ta myśl. Sam co prawda nie padłem nigdy ofiarą czegoś

> takiego...

Quote:

DZIAŁ II

Ruch drogowy

Rozdział 1

Zasady ogólne

Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność,
unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę.
Przez działanie rozumie się również zaniechanie
.


zlosnik.gif

Napisano

> No, ale przecież to on mi drogę zajechał

To że Ci zajechał drogę to i owszem jest baranem.

Ale to Ty mu wymusiłeś pierwszeństwo. Jakim usprawiedliwieniem jest to, że on jechał setkę w zabudowanym? Wymusiłeś i tyle. By Cię wtedy lutnął to policja nawet by nie sprawdzała z jakiej prędkości hamował, tylko Tobie dowaliła mandat za wymuszenie pierwszeństwa.

> Aha, może po prostu chciałeś mnie pocieszyć. Dzięki

Napisano

> > Aha, może po prostu chciałeś mnie pocieszyć. Dzięki

... dlaczego gadasz bzdury ? takie typowo propagandowe ...

takie że jakby jechał 50 km/h to nie było by mowy o wymuszeniu ...zbliżał by się 2x wolniej ...

a Policja no cóż być może by nie chciała nic sprawdzać ...ale odpowiednio opisać zdarzenie oraz m.in. drogę hamowania zmierzyć musi ( jak jest taka potrzeba ) ... a każdy z uczesników zdarzenia może się z ich " werdyktem " nie zgodzić i sprawą zajmie się sąd który ma juz odpowiednie narzędzia do interpretowania różnych przyczyn kolizji / wypadku skromny.gif

Napisano

> Ja znam przypadek, gdzie ktoś zginął bo nie chciał odpuścić wyprzedzającemu z przeciwka. Mógł

> spokojnie zjechać do rowu, obtarł by sobie bok w samochodzie. Taka nasza ułańska fantazja .

ja tak zrobilem uniknalem kolizji jak zmienial pas prosto na mnie i efekt taki rozwalony zderzak i blotnik, sprawca indydentu odjechal sobie a tak miałbym delikwenta opartego po dlugości auta wiec wole walić niż uciekać, zwłaszcza gdy ktoś zajeżdża mi drogę

Napisano
  • Autor

> To że Ci zajechał drogę to i owszem jest baranem.

> Ale to Ty mu wymusiłeś pierwszeństwo. Jakim usprawiedliwieniem jest to, że on jechał setkę w

> zabudowanym? Wymusiłeś i tyle. By Cię wtedy lutnął to policja nawet by nie sprawdzała z jakiej

> prędkości hamował, tylko Tobie dowaliła mandat za wymuszenie pierwszeństwa.

Nawet gdyby wjechał mi w tył 50 m za skrzyżowaniem? nono.gif

Napisano
  • Autor

> DZIAŁ II

> Ruch drogowy

> Rozdział 1

> Zasady ogólne

> Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność

> albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które

> mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić

> albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na

> szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie.

Pięknie brzmi, ale w praktyce to w dalszym ciągu kwestia bardziej etyczna niż prawna. smirk.gif

Napisano

> Szczerze powiedziawszy trzeba być skończonym kretynem, żeby mogąc uniknąć kolizji (niezależnie od

> winy) zdecydować się na manewr tą kolizję powodujący! Jest to dla mnie niezrozumiałe, nawet

> samo myślenie o czymś takim .

Myśleć to ja sobie mogłem, a i tak odruch brał górę. Gdy miałem w Uniaku do wymiany lewą parę drzwi, nieraz sobie mówiłem pół serio, że przydałby się ktoś, kto by mnie przytarł, to by się chociaż dorzucił do lakieru z ubezpieczenia.

I co z tego? Miałem wiele sytuacji, gdzie ktoś szedł na pewną przycierkę, nawet ze dwa razy obok jechała policja. Odruch był mocniejszy, zawsze unikałem kontaktu.

Napisano

> Szczerze powiedziawszy trzeba być skończonym kretynem, żeby mogąc uniknąć kolizji (niezależnie od

> winy) zdecydować się na manewr tą kolizję powodujący! Jest to dla mnie niezrozumiałe, nawet

> samo myślenie o czymś takim .

Ja byłbym ostrożny w tego typu wypowiedziach.

Raz w życiu, kiedy byłem bardzo młodym kierowcą, bez doświadczenia, taki odruch o mało co nie doprowadził do trudnego do przewidzenia w skutkach wypadku.

Była zima, śliska nawierzchnia, zwykła szosa, auto ciężarowe i ok 20 osób na pace. Jak dzisiaj pamiętam, to była druga połowa grudnia 1981 r. kilka dni przed świętami. Nie chcąc przejechać psa, zrobiłem niewielki unik kierownicą i zaczęło się...

Ze 200 metrów próbowałem utrzymać auto na drodze, no udało się. Gdyby nie fakt, że drogi wtedy były zupełnie puste, to mogło być bardzo źle.

Od tamtego dnia, przez całe lata bardzo usilnie pracowałem nad tym, aby się tego odruchu pozbyć. Możecie wierzyć, że to da się zrobić.

Obecnie jest tylko zimna kalkulacja. Walić, nie walić...? Są szanse wyjść cało z opresji, czy jednak walić, a jeśli tak, to w co stukać.

Ta umiejętność wielokrotnie w mojej karierze kierowcy zaprocentowała, ale to już opowiadanie na inną okazję, bo zdarzenia były bardzo spektakularne i zakończone bez ofiar w ludziach.

Dla przypomnienia wszystkim.

Odruch o którym tu mowa, tzn. odruchowe uniknięcie zderzenia za wszelką cenę, doprowadziło do tragedii polskiego autobusu na niemieckiej autostradzie. Zabrakło wtedy zimnej kalkulacji i oceny sytuacji. Był tu nawet wątek na temat.

Napisano

> Szczerze powiedziawszy trzeba być skończonym kretynem, żeby mogąc uniknąć kolizji (niezależnie od

> winy) zdecydować się na manewr tą kolizję powodujący! Jest to dla mnie niezrozumiałe, nawet

> samo myślenie o czymś takim .

wiesz oslabiony.gif czasem lepiej cedzić.. tak jak ze zwierzętami 270751858-jezyk.gif

w lutym miałem sytuację, że przyhamowałem ostro zamiast walić w bok opla, który mi zajechał drogę- wpakowałem się przez zaspę na chodnik(swoją drogą ślady "przebicia" kilkanaście metrów za latarnią) . Strach pomyśleć co jakby był tam jakiś pieszy. Na szczęście skończyło się na pogiętym błotniku i cofniętym mocowaniu zderzaka w aucie, które i tak zacząłem kilka tygodni później rozbierać na części.

Oczywiście razem z nami jechało wokół kilka innych samochodów.. myślisz, że któryś się zatrzymał?

I weź się teraz tłumacz, że chciałeś uniknąć kolizji, a nie sam z siebie czy coś przebiłeś się na chodnik sick.gif

Napisano

> grunt to wyciągnąć wnioski i nie popełnić podobnego błędu następnym razem, jednocześnie dziękując

> opatrzności, że nic się nie stało .

koło mnie jest też takie skrzyżowanie, jak wyjeżdżam w prawo to nic nie widać z lewej strony (zakręt, krzaki) 100razy już o tym pisałem, ograniczenie przed zakrętem mają do 60km/h i jakby tyle jechali to spokojnie inni by mieli szansę przyspieszyć po włączeniu się na tą drogę

ale tam grzeją po 100-120...

jedyny wniosek jaki można z tego wyciągnąć to jeździć inną drogą

Napisano

Quote:

Jazda na stłuczkę - czy jestem frajerem?


tak,

jadąc starą nubirą, z nieznaczną prędkością, bym mu wjechał w drzwi wysiał i z przekąsem powiedział przepraszam smile.gif

mandat wliczył bym w koszta satysfakcji :D

ps

gdybym jechał nowym autem - było by mi go szkoda smile.gif mojego auta nie tamtego typa wink.gif

nie nawidze złośliwości na drodze - niestety to takie nasze - polskie :D

biglaugh.gif

pozdr.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.