Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Trudniejsze egzaminy na prawo jazdy

Featured Replies

Napisano

http://lodz.naszemiasto.pl/artykul/10581...e19f3aa3,1,3,60

Artykul napisany w takim tonie, ze mam wrazenie, ze ludziom to przeszkadza,a egzaminy powinny byc jak najlatwiejsze.

Ja, po tym co obserwuje na polskich drogach, uwazam, ze egzaminy powinny byc cholernie trudne

A w ogole najbardziej rozwalilo mnie jedno zdanie z artykulu:

Quote:

Według Mieczysława Karbowańczyka, instruktora z łódzkiej szkoły jazdy, powinniśmy brać przykład z egzaminów na prawo jazdy w Stanach Zjednoczonych.

Tam do egzaminu na prawo jazdy można przygotować się z jednej książki i na jej podstawie zdać.


a w Polsce tak nie jest?

Bo moim zdaniem jest tak samo, a ksiazka, o ktorej wspomina pan Mieczslaw to "kodeks drogowy" zlosnik.gifbiglaugh.gif

Napisano

> Przygotowanie teoretyczne do egzaminu to nadal śmiech na sali. Ludzie uczą się testów na pamięć

> (jest ich więcej niż kiedyś ale jednak). 95% kursantów nigdy w życiu nie zajrzało do prawa o

> ruchu drogowym.

Pełna racja.

Teraz to na kursie na samym początku rozdają testy na płycie i każdy wkuwa te testy na pamięć, a na zajęcia chodzi, bo musi lub chodzi jak mu się chce.

Do tego na zajęciach i tak niewiele się dowie.

Potem dochodzi do tego jazda po mieście w miejscach gdzie najczęściej jeżdżą samochody egzaminacyjne i tak wygląda całe przygotowanie przyszłego "miszcza kerownicy".

Kandydat na kierowcę powinien na dzień dobry nie dostawać płyty z testami, nie kolorowe książeczki itp, a płytę z ustawą "Prawo o ruchu drogowym" i tyle.

To jest podstawą do nauki.

Gdy ktoś kilkukrotnie przeczytałby całą ustawę i "popił to" kodeksem drogowym to bez zaglądania w testy zdałby egzamin teoretyczny bez najmniejszego "piardnięcia".

Osobiście zawsze uważałem, że zajęcia dotyczące ruchu drogowego powinny być prowadzone normalnie w szkole.

Powinien być to normalny przedmiot gdzie omawiałoby się to jak ma się poruszać pieszy, jak ma się poruszać rowerzysta czy motorowerzysta.

Przedmiot ten powinien być podstawą do przystąpienia do egzaminu państwowego w WORD, a po jego zaliczeniu uczeń otrzymywałby kartę rowerową czy motorowerową.

Dodam, że zajęcia powinny być prowadzone nie na podstawie kolorowych książek, a zwykłej skserowanej ustawy "Prawo o ruchu drogowym".

Napisano

> Pełna racja.

Weź tylko pod uwagę, że pytania na testach mają miejscami niewiele wspólnego z sytuacjami na drodze, są dodatkowo podchwytliwe i zakręcone. Znajomość KD wcale nie gwarantuje zdania testu, dlatego ludzie kują testy na pamięć

Napisano

> Weź tylko pod uwagę, że pytania na testach mają miejscami niewiele wspólnego z sytuacjami na

> drodze, są dodatkowo podchwytliwe i zakręcone.

No i właśnie nie bardzo rozumiem jaki jest tego sens.

Gdyby służyło to podniesieniu poziomu testów i zmuszenie zdającego egzamin do wysiłku intelektualnego to ok.

Ale jeśli te podchwytliwe pytania i tak można wryć na pamięć bez zrozumienia, to równie dobrze mogą one dotyczyć chemii czy astronomii.

> Znajomość KD wcale nie gwarantuje zdania testu,

> dlatego ludzie kują testy na pamięć

Nie okłamujmy się - nawet gdyby pytania testowe były cytatami z KD to i tak ludzie uczyliby się na pamięć. Choćby z powodu mniej lub bardziej rozwiniętej pamięci wzrokowej.

Napisano

a czy przypadkiem nie powinno chodzic tu o praktyke a nie teorię? co z tego, że wykujesz KD na pamięć, ustawę też, a wsiądziesz do auta i nei wiesz jak sie masz zachowac... ile dasz rady przejechać km w ciagu całego kursu praktycznego? 30 godz x np 30 km daje 900 km. co to jest 900 km? jakie niby masz dosiwadczenie po przejechaniu 900 km? mi instruktor powiedział, że małe doświadczenie to się zdobywa po przejechaniu ok 10 tysięcy km. jak to się ma do 900 km? potem wyjezdza taki intelektualista z KD ale nie potrafi sie zachowac na drodze. a jak wiadomo, teorii najlepiej uczyc w praktyce. to praktyki jest za mało.

Napisano

> No i właśnie nie bardzo rozumiem jaki jest tego sens.

Poprawka kosztuje. Gdyby poprawka kosztowała symboliczną złotówkę zdawali by wszyscy za pierwszym razem

> Gdyby służyło to podniesieniu poziomu testów i zmuszenie zdającego egzamin do wysiłku

> intelektualnego to ok.

> Ale jeśli te podchwytliwe pytania i tak można wryć na pamięć bez zrozumienia, to równie dobrze mogą

> one dotyczyć chemii czy astronomii.

> Nie okłamujmy się - nawet gdyby pytania testowe były cytatami z KD to i tak ludzie uczyliby się na

> pamięć. Choćby z powodu mniej lub bardziej rozwiniętej pamięci wzrokowej.

Skutecznie to by było gdyby kursant na kursie przejeżdżał co najmniej 5000km po mieście i razem z instruktorem analizował napotkane znaki i nakazane nimi zachowania. Zauważ, ze w testach najczęściej jest mowa o pierwszeństwie z prawej strony i niektórzy dadzą się pociąć nawet jak wyjeżdżają z przystanku, oni jada z prawej więc mają pierwszeństwo. tak na prawdę klasycznych sytuacji z pierwszeństwem z prawej jest na drogach jak na lekarstwo.

Manewry na placu to pomyłka, chyba że ktoś potem będzie jeździł takim samochodem jak na kursie. O nawykach w sytuacjach awaryjnych nie wspomnę, a wystarczyło by chociaż wpuścić takiego łepka na mate poślizgową, żeby zobaczył, że na filmach to im wychodzi, a jemu już nie koniecznie.

Napisano

> No i właśnie nie bardzo rozumiem jaki jest tego sens.

> Gdyby służyło to podniesieniu poziomu testów i zmuszenie zdającego egzamin do wysiłku

> intelektualnego to ok.

> Ale jeśli te podchwytliwe pytania i tak można wryć na pamięć bez zrozumienia, to równie dobrze mogą

> one dotyczyć chemii czy astronomii.

> Nie okłamujmy się - nawet gdyby pytania testowe były cytatami z KD to i tak ludzie uczyliby się na

> pamięć. Choćby z powodu mniej lub bardziej rozwiniętej pamięci wzrokowej.

Dlatego dobrym rozwiązaniem byłoby dodawanie 1-3 pytań już przez samego egzaminatora. Pytań niekoniecznie podchwytliwych, ale weryfikujących chociaż podstawy PoRD...

Teraz egzaminowany zaznacza poprawną odpowiedź, chociaż nie zawsze wie dlaczego np. czerwony samochód jedzie przed zielonym... Ale jest też druga strona medalu. Co jakiś czas ukazują się na łamach gazet jakieś testy i inne publikacje na temat egzaminów i różnych sytuacji na drodze, publikacje te oczywiście pokazują poprawne odpowiedzi, ale już uzasadnień czy komentarzy brakuje... Ostatnio wpadła mi w ręce płyta dodawana do "Dziennik. Gazeta Prawna", opisywała min. trudne sytuacje na skrzyżowaniach. Oczywiście nie było wyjaśnień, dlaczego poprawna odpowiedź jest taka a nie inna.

Pamiętam jak zdawałem kiedyś na kartę rowerową, to egzamin teoretyczny polegał na rozmowie z egzaminatorem, który pytał o znaki, sytuacje na skrzyżowaniach i budowę motoroweru. Ale to nie były czasy gdzie powszechne było myślenie zero-jedynkowe...

A teraz zdarza się że nawet instruktorzy jazdy nie grzeszą obszerną wiedzą z PoRD...

Napisano

> Poprawka kosztuje. Gdyby poprawka kosztowała symboliczną złotówkę zdawali by wszyscy za pierwszym

> razem

Poprawka powinna być droga.

Weźmy egzaminy na studiach. Na uczelniach, które pozwalają na wiele poprawek bez większych problemów dla studenta, normą jest kilkanaście podejść do jednego egzaminu. Ja miałem tylko dwa terminy. Jeśli nie zdałem drugiego to miałem rok w plecy. Żadnych warunków czy pościgów. Dało się? Dało.

> Skutecznie to by było gdyby kursant na kursie przejeżdżał co najmniej 5000km po mieście i razem z

> instruktorem analizował napotkane znaki i nakazane nimi zachowania.

Utopia. Nie da rady przygotować młodego kierowcę na każdą sytuację czy choćby 1% z tych bardziej skomplikowanych. Tego niestety musi nauczyć się na drodze.

Można natomiast zadbać o to żeby nie zastanawiał się przez 3 minuty kto ma pierwszeństwo na danym skrzyżowaniu czy co oznacza dany znak.

> Zauważ, ze w testach

> najczęściej jest mowa o pierwszeństwie z prawej strony i niektórzy dadzą się pociąć nawet jak

> wyjeżdżają z przystanku, oni jada z prawej więc mają pierwszeństwo. tak na prawdę klasycznych

> sytuacji z pierwszeństwem z prawej jest na drogach jak na lekarstwo.

Mnie wystarczy to co widzę na forum. Zakładam, że większość z nas to kierowcy (wszak forum jest motoryzacyjne). I mimo tego praktycznie każdy wątek, nieważne jak banalna byłaby sytuacja, rodzi takie kwiatki że oczy szczypią.

Pierwszy przykład jaki przyszedł mi do głowy: wiele razy czytałem tu, że jadąc swoim pasem ruchu mam ustąpić pierwszeństwa kierowcy wjeżdżającemu na tenże pas z prawej strony. Przecież jest z prawej więc ma pierwszeństwo!

Przecież to wynika wprost z jednego przepisu PoRD. Co to oznacza jak nie fakt, że większość z tych intelektualnie sprawnych inaczej nie czytała nigdy PoRD?

Napisano

> Dlatego dobrym rozwiązaniem byłoby dodawanie 1-3 pytań już przez samego egzaminatora. Pytań

> niekoniecznie podchwytliwych, ale weryfikujących chociaż podstawy PoRD...

Niegłupi pomysł. Przy założeniu, że egzaminator chce sprawdzić wiedzę egzaminowanego a nie przywalić mu wynik negatywny.

Reszta to już niestety materia poważnej reformy systemu edukacji kierowców. Nie tylko na płaszczyźnie szkół jazdy czy WORDów ale przede wszystkim mediów, kampanii społecznych, organizacji broniących praw poszkodowanych w wypadkach drogowych etc. Wszystko rozbije się o brak kasy...

Napisano

> Pierwszy przykład jaki przyszedł mi do głowy: wiele razy czytałem tu, że jadąc swoim pasem ruchu

> mam ustąpić pierwszeństwa kierowcy wjeżdżającemu na tenże pas z prawej strony. Przecież jest z

> prawej więc ma pierwszeństwo!

I niestety realizują to w życiu. Pozdrawiam pewnego kierowce Volvo z Krakowa. Jak ja śmiałem jadąc swoim pasem mu nie ustąpić. Przecież był z prawej. Choć może wyszedł z założenia że jadąc nowym Volvo wszyscy mu mają ustępować smile.gif

Napisano

> Poprawka powinna być droga.

Ale to rodzi patologie

> Weźmy egzaminy na studiach. Na uczelniach, które pozwalają na wiele poprawek bez większych

> problemów dla studenta, normą jest kilkanaście podejść do jednego egzaminu. Ja miałem tylko

> dwa terminy. Jeśli nie zdałem drugiego to miałem rok w plecy. Żadnych warunków czy pościgów.

> Dało się? Dało.

Też tak miałem

> Utopia. Nie da rady przygotować młodego kierowcę na każdą sytuację czy choćby 1% z tych bardziej

> skomplikowanych. Tego niestety musi nauczyć się na drodze.

Ale nie na trasie egzaminacyjnej

> Można natomiast zadbać o to żeby nie zastanawiał się przez 3 minuty kto ma pierwszeństwo na danym

> skrzyżowaniu czy co oznacza dany znak.

> Mnie wystarczy to co widzę na forum. Zakładam, że większość z nas to kierowcy (wszak forum jest

> motoryzacyjne). I mimo tego praktycznie każdy wątek, nieważne jak banalna byłaby sytuacja,

> rodzi takie kwiatki że oczy szczypią.

> Pierwszy przykład jaki przyszedł mi do głowy: wiele razy czytałem tu, że jadąc swoim pasem ruchu

> mam ustąpić pierwszeństwa kierowcy wjeżdżającemu na tenże pas z prawej strony. Przecież jest z

> prawej więc ma pierwszeństwo!

> Przecież to wynika wprost z jednego przepisu PoRD. Co to oznacza jak nie fakt, że większość z tych

> intelektualnie sprawnych inaczej nie czytała nigdy PoRD?

Za to pewnie świetnie znają testy.

Napisano

> I niestety realizują to w życiu. Pozdrawiam pewnego kierowce Volvo z Krakowa. Jak ja śmiałem jadąc

> swoim pasem mu nie ustąpić. Przecież był z prawej. Choć może wyszedł z założenia że jadąc

> nowym Volvo wszyscy mu mają ustępować

policja powinna częściej zatrzymywać prawka takim "kierowcom"

Napisano

> Pierwszy przykład jaki przyszedł mi do głowy: wiele razy czytałem tu, że jadąc swoim pasem ruchu

> mam ustąpić pierwszeństwa kierowcy wjeżdżającemu na tenże pas z prawej strony. Przecież jest z

> prawej więc ma pierwszeństwo!

> Przecież to wynika wprost z jednego przepisu PoRD. Co to oznacza jak nie fakt, że większość z tych

> intelektualnie sprawnych inaczej nie czytała nigdy PoRD?

nie do konca. jest sporo skrzyzowan rownorzednych, ktore tutaj tez w teorii budzą emocje. bo ludzie nie są nawykli do takich skrzyzowan. wiekszosc to jednak oznakowane z pierwszenstwem, i to przewaznie dla tych co jadą prosto. wtedy ta mniejszosc umyka i z przyzwyczajenia problem.

niech rzuci kamien ten kto nigdy z przyzwyczajenia / w zamysleniu nie pojechał prosto, pomimo koniecznosci ustąpienia komus z prawej? nie wazne czy akurat ktos wyjezdzal czy nie - chodzi o sam fakt old.gif

mi sie zdarzało (pomimo ze jak kazdy kto ma konto na AK, jestem kierowcą idealnym wink.gif ), za co raz przepraszałem. a znam przepisy (no przynajmniej ten jeden).

rozwiazania dla tej kwestii ja widze 2:

1. likwidacja takich skrzyzowan - niech zawsze bedzie wyznaczone pierwszenstwo i oznakowane przynajmniej znakami poziomymi

2. oznakowanie ich specjalnym znakiem (mega walącym po oczach)

Napisano

> 1. likwidacja takich skrzyzowan - niech zawsze bedzie wyznaczone pierwszenstwo i oznakowane

> przynajmniej znakami poziomymi

> 2. oznakowanie ich specjalnym znakiem (mega walącym po oczach)

Skrzyżowania równorzędne w pewnych lokalizacjach są teoretycznie bezpieczniejsze niż te z pierwszeństwem np. małe uliczki o słabej widoczności. Niestety tylko teoretycznie, a to ze względu na nieuwagę kierowców i częste przekonanie o poruszaniu się drogą z pierwszeństwem.

I tu to teoretyczne bezpieczeństwo daje w łeb, zresztą tak jak np. projektowanie rond teoretycznie zmniejszających korki na drodze...

I teraz co ważniejsze, czy teoretycznie bezpieczniejsze skrzyżowania równorzędne z równie teoretycznym założeniem, że kierowcy teoretycznie jeżdżą cały czas zgodnie z przepisami (obowiązująca nas w końcu szczególna ostrożność przy zbliżaniu się do skrzyżowania) czy skrzyżowanie z pierwszeństwem, gdzie teoretycznie ze względu na słabą widoczność też może dochodzić do niebezpiecznych sytuacji... niewiem.gif

Bo tłumaczenie niektórych kierowców, że przy skrzyżowaniu z drogą podporządkowaną panują jaśniejsze zasady niż w przypadku skrzyżowań równorzędnych raczej nie jest prawdą.

Napisano

> Skrzyżowania równorzędne w pewnych lokalizacjach są teoretycznie bezpieczniejsze niż te z

> pierwszeństwem np. małe uliczki o słabej widoczności. Niestety tylko teoretycznie, a to ze

> względu na nieuwagę kierowców i częste przekonanie o poruszaniu się drogą z pierwszeństwem.

> I tu to teoretyczne bezpieczeństwo daje w łeb, zresztą tak jak np. projektowanie rond teoretycznie

> zmniejszających korki na drodze...

dokladnie o tym pisze. w teorii one są swietne, bo niby zmuszają do uwagi wszystkie "4 strony", ale praktyka to ludzie i to pod nich trzeba ukladac "teorie".

> I teraz co ważniejsze, czy teoretycznie bezpieczniejsze skrzyżowania równorzędne z równie

> teoretycznym założeniem, że kierowcy teoretycznie jeżdżą cały czas zgodnie z przepisami

> (obowiązująca nas w końcu szczególna ostrożność przy zbliżaniu się do skrzyżowania) czy

> skrzyżowanie z pierwszeństwem, gdzie teoretycznie ze względu na słabą widoczność też może

> dochodzić do niebezpiecznych sytuacji...

no tu fachowcy maja doprowadzac KAZDE skrzyzowanie do takiego stanu zeby widocznosc i przejezdnosc byla.

> Bo tłumaczenie niektórych kierowców, że przy skrzyżowaniu z drogą podporządkowaną panują jaśniejsze

> zasady niż w przypadku skrzyżowań równorzędnych raczej nie jest prawdą.

Napisano

> dokladnie o tym pisze. w teorii one są swietne, bo niby zmuszają do uwagi wszystkie "4 strony", ale

> praktyka to ludzie i to pod nich trzeba ukladac "teorie".

Tylko dlatego, że nie można ich przekonać do istniejącej "teorii"? Niektórych nie zatrzyma nic, poza zasiekami...

Nie dalej jak dzisiaj, pewna pani w dużym pick-upie wymusiła na mnie pierwszeństwo, ale zdołałem ją jeszcze ominąć (no bo chyba nie wyprzedzić, skoro wyjechała i dopiero się zaczęła rozpędzać). Na najbliższym skrzyżowaniu, gdy ja już stałem czerwonym świetle, pani podjechała i po krótkim ogarnięciu wzrokiem sytuacji pojechała dalej na czerwonym świetle... Przecież takich przykładów można podawać wiele...

> no tu fachowcy maja doprowadzac KAZDE skrzyzowanie do takiego stanu zeby widocznosc i przejezdnosc

> byla.

To raczej nie jest możliwe. Wyobrażasz wyburzanie kamienic stojących w gęstej zabudowie, bo ograniczają widoczność?

Napisano

> Tylko dlatego, że nie można ich przekonać do istniejącej "teorii"? Niektórych nie zatrzyma nic,

> poza zasiekami...

dlatego trzeba idiotouodparniac ruch drogowy.

tak jak w USA - dlaczego u nas nie ma UTurnów? skręcanie w lewo na skrzyzowaniu sprawia ludziom problem, jest przyczyną wielu wymuszen i kolizji. Uturn to idiotoodporne obejscie tematu.

> Nie dalej jak dzisiaj, pewna pani w dużym pick-upie wymusiła na mnie pierwszeństwo, ale zdołałem ją

> jeszcze ominąć (no bo chyba nie wyprzedzić, skoro wyjechała i dopiero się zaczęła rozpędzać).

> Na najbliższym skrzyżowaniu, gdy ja już stałem czerwonym świetle, pani podjechała i po krótkim

> ogarnięciu wzrokiem sytuacji pojechała dalej na czerwonym świetle... Przecież takich

> przykładów można podawać wiele...

> To raczej nie jest możliwe. Wyobrażasz wyburzanie kamienic stojących w gęstej zabudowie, bo

> ograniczają widoczność?

no nie wszystko jest mozliwe. ale lustra, czy regulacja sygnalizacją, przycinanie krzaków, spowalniacze itp. takie rzeczy są mozliwe.

Napisano

> 1. likwidacja takich skrzyzowan - niech zawsze bedzie wyznaczone pierwszenstwo i oznakowane

> przynajmniej znakami poziomymi

> 2. oznakowanie ich specjalnym znakiem (mega walącym po oczach)

to nic nie da... niestety. nie dalej jak 200m od mojej kwatery głównej jest skrzyżowanie dróg osiedlowych dobrze oznakowane, ale z pierwszeństwem łamanym... nie wyobrażasz sobie, ile tam jest sytuacji wypadkogennych.

w skrócie: droga główna (obrazując to na tarczy zegara) biegnie z godz. 9 na 12, na 6 jest USTĄP PIERWSZEŃSTWA, a na godz. 3 mamy STOP. i co się okazuje? otóż STOP jest "bardziej" podporządkowany, niż USTĄP! icon_eek.gif (nie wiem, czym kierował się inż. ruchu, dając takie oznakowanie, bo widoczność na wylotach obu podporządkowanych jest tak samo mizerna...). ludzie jadący główną drogą często puszczają tych po prawej (ale raczej nie przez grzeczność; widać to po twarzach kierujących, kiedy spotkają się tam na raz 3 auta...)

Napisano

> jak najlatwiejsze.

waytogo.gif

> Ja, po tym co obserwuje na polskich drogach, uważam, ze egzaminy powinny byc cholernie trudne

ooniee.gif

Moje zdanie jest takie ,życie jest za bardzo ciężkie aby je jeszcze utrudniać waytogo.gif,piszesz że jesteś za trudniejszym egzaminem bo co hmm.gif bo masz uprawnienia niewiem.gif i myślisz że trzeba mieć PJ aby poruszać się samochodem,im trudniej na egzaminie tym gorzej na drodze ,zapamiętaj PRZEPISY SĄ PO TO ABY JE ŁAMAC zlosnik.gif

"kodeks drogowy"

To tylko instrukcja przepisów ruchu drogowego ,a praktyka to zupełnie inna sprawa uzbroj_zlo.gif

Napisano

> No i właśnie nie bardzo rozumiem jaki jest tego sens.

Jak tyo jaki? zarabianie kasy.... Każda powtórka egzaminu jest płatna...

Napisano

nie ważne co sie dostaje , zdałeś egzamin to i tak prawdziwej jazdy uczysz sie na drodze,proste

Napisano

> Im łatwiej na egzaminie tym więcej idiotów na drogach.

> To je łam. Najlepiej na przydrożnym drzewie.

no nie zgodze sie z tym .I tak sie uczysz jazdy całe życie .Czy egzamin będzie trudny czy łatwy to nie ma wpływu na to czy jesteś idiotą czy nie.Ja zdawałem egzamin gdy napewno było łatwiej.Mój brat i tata zdawali w latach kiedy sie wogóle na miasto nie wyjeżdżało ,a testy to był śmiech na sali.I co ? Idiotami nie są a jeżdzą jak normalny człowiek

Napisano

> brat i tata zdawali w latach kiedy sie wogóle na miasto nie wyjeżdżało

Zdradź kiedy to cały egzamin był na placu...

>a testy to był śmiech

> na sali

Zdawałem w 1987 roku i testy w sumie przypominały dzisiejsze... 3 złe odpowiedzi na 20 i wylatywałeś....

Wiec kiedy to egzamin był na ładne oczy...?

Napisano

> Zdradrć kiedy to cały egzamin był na placu...

> Zdawałem w 1987 roku i testy w sumie przypominały dzisiejsze... 3 złe odpowiedzi na 20 i

> wylatywałeś....

> Wiec kiedy to egzamin był na ładne oczy...?

Spytałem sie taty i powiedział tak: jak ktoś miał problemy z placem ale udało mu sie przejść to jechał na miasto.Większość z jego grupy co zdawała i przejechała plac bez żadnej poprawki to już na miasto nie brali bo instruktor nie miał czasu hehe .A co do testów to było ich zdajsie koło 20 po 20 pytań każdy.Łatwizna polegała na tym ze każdy brał małą ściąge w kieszeń na której były wszystkie testy(a ściągi były w koskach normalnie)- losował test i pisał po kolei odpowiedzi bo nie było automatycznego losowania.Wiec chyba prościej prawda? Nie musze dodawać że teraz nawet z linijkami latają po placu...

Napisano

> A w ogole najbardziej rozwalilo mnie jedno zdanie z artykulu:

> Quote:

> Według Mieczysława Karbowańczyka, instruktora z łódzkiej szkoły jazdy, powinniśmy brać przykład z

> egzaminów na prawo jazdy w Stanach Zjednoczonych.

> Tam do egzaminu na prawo jazdy można przygotować się z jednej książki i na jej podstawie zdać.

> a w Polsce tak nie jest?

> Bo moim zdaniem jest tak samo, a ksiazka, o ktorej wspomina pan Mieczslaw to "kodeks drogowy"

No nie tak do konca Ta ksiazka to format A5 grubosci moze 30 stron.

wink.gif

Napisano

> Kandydat na kierowcę powinien na dzień dobry nie dostawać płyty z testami, nie kolorowe książeczki

> itp, a płytę z ustawą "Prawo o ruchu drogowym" i tyle.

Twierdze, ze raczej nie masz pojecia o zagadnieniu, znajac PoRD na pamiec nie zdasz egzaminu, pytanie nie dotycza tylko przepisow.

wink.gif

Napisano

> Dlatego dobrym rozwiązaniem byłoby dodawanie 1-3 pytań już przez samego egzaminatora. Pytań

> niekoniecznie podchwytliwych, ale weryfikujących chociaż podstawy PoRD...

Niby dlaczego mialo by to byc dobre ? Od tego wlasnie jest egzamin teoretyczny !

> Pamiętam jak zdawałem kiedyś na kartę rowerową, to egzamin teoretyczny polegał na rozmowie z

> egzaminatorem, który pytał o znaki, sytuacje na skrzyżowaniach i budowę motoroweru. Ale to nie

> były czasy gdzie powszechne było myślenie zero-jedynkowe...

Ja zdawalem na komendzie milicji ( karta rowerowa ) pytano mnie jedynie o znaczenie znakow – ich nazewnictwo

> A teraz zdarza się że nawet instruktorzy jazdy nie grzeszą obszerną wiedzą z PoRD...

Malo tego, oni wogole nie musza umiec jezdzic, 25 % z nich oblewa n aluku czy podjezdzie pod gorke – normalnie smiech na sali !

wink.gif

Napisano

> Spytałem sie taty i powiedział tak: jak ktoś miał problemy z placem ale udało mu sie przejść to

> jechał na miasto.Większość z jego grupy co zdawała i przejechała plac bez żadnej poprawki to

> już na miasto nie brali bo instruktor nie miał czasu hehe .A co do testów to było ich zdajsie

> koło 20 po 20 pytań każdy.Łatwizna polegała na tym ze każdy brał małą ściąge w kieszeń na

> której były wszystkie testy(a ściągi były w koskach normalnie)- losował test i pisał po kolei

> odpowiedzi bo nie było automatycznego losowania.Wiec chyba prościej prawda? Nie musze dodawać

> że teraz nawet z linijkami latają po placu...

> Dlatego dobrym rozwiązaniem byłoby dodawanie 1-3 pytań już przez samego egzaminatora. Pytań

> niekoniecznie podchwytliwych, ale weryfikujących chociaż podstawy PoRD...

Niby dlaczego mialo by to byc dobre ? Od tego wlasnie jest egzamin teoretyczny !

> Pamiętam jak zdawałem kiedyś na kartę rowerową, to egzamin teoretyczny polegał na rozmowie z

> egzaminatorem, który pytał o znaki, sytuacje na skrzyżowaniach i budowę motoroweru. Ale to nie

> były czasy gdzie powszechne było myślenie zero-jedynkowe...

Ja zdawalem na komendzie milicji ( karta rowerowa ) pytano mnie jedynie o znaczenie znakow – ich nazewnictwo

> A teraz zdarza się że nawet instruktorzy jazdy nie grzeszą obszerną wiedzą z PoRD...

Malo tego, oni wogole nie musza umiec jezdzic, 25 % z nich oblewa n aluku czy podjezdzie pod gorke – normalnie smiech na sali !

Napisano

> Spytam w ktorym to niby roku mialo sie to tak odbywac ?

> > że teraz nawet z linijkami latają po placu...

Osoby ktore sie w tym temacie wypowiedzialy nie maja wlasciwie pojecia o czym mowia, jednak musze przyznac, ze co niektorzy mysla / maja ciekawe / ciekawie.

Od siebie spytam, ktory chory debil wpadl na pomysl aby skrocic czas egzaminu ?

Ktory kretym wpadl na pomysl aby zrobic mape trasy egzaminacyjjnej ?

ktory kretym wprowadzil system egzaminowania na pojazdach osrodkow egzaminacyjnych ?

wink.gif

Napisano

> Malo tego, oni wogole nie musza umiec jezdzic, 25 % z nich oblewa n aluku czy podjezdzie pod gorke

> – normalnie smiech na sali !

Niby co oblewaja? Przeciez instruktorzy nie musza zdawac tych zadan na swoim egzaminie. Piszesz o czyms o czym nie masz pojecia.

Napisano

> Malo tego, oni wogole nie musza umiec jezdzic, 25 % z nich oblewa n aluku czy podjezdzie pod gorke

> – normalnie smiech na sali !

Przeciez instruktorzy nie musza zdawac tych zadan na swoim egzaminie. Piszesz o czyms o czym nie masz pojecia.

Napisano

> Osoby ktore sie w tym temacie wypowiedzialy nie maja wlasciwie pojecia o czym mowia, jednak musze

> przyznac, ze co niektorzy mysla / maja ciekawe / ciekawie.

> Od siebie spytam, ktory chory debil wpadl na pomysl aby skrocic czas egzaminu ?

> Ktory kretym wpadl na pomysl aby zrobic mape trasy egzaminacyjjnej ?

> ktory kretym wprowadzil system egzaminowania na pojazdach osrodkow egzaminacyjnych ?

Nadal nie masz pojecia o czym piszesz.

Napisano

> Nadal nie masz pojecia o czym piszesz.

No popatrz, a wytlumaczysz mi dlaczego kiedys tak bylo ? Zdawalnosc byla duzo wyzsza, koszty mniejsze, ciekawe komu to przeszkadzalo ? Ale co ja tam wiem.

> Niby co oblewaja? Przeciez instruktorzy nie musza zdawac tych zadan na swoim egzaminie. Piszesz o

> czyms o czym nie masz pojecia.

Pisze o tym, co czytam na forum nauki i prawa jazdy, ale Ci ktorzy tam pisza to pewnie jeszcze mniej pojecia niz ja maja

wink.gif

Napisano

> No popatrz, a wytlumaczysz mi dlaczego kiedys tak bylo ? Zdawalnosc byla duzo wyzsza, koszty

> mniejsze, ciekawe komu to przeszkadzalo ? Ale co ja tam wiem.

Zdawalnosc byla wyzsza, jak wystarczylo przejechac 3 ulice w miescie , a manewry na placu mozna bylo umiec na pamiec...

> Pisze o tym, co czytam na forum nauki i prawa jazdy, ale Ci ktorzy tam pisza to pewnie jeszcze

> mniej pojecia niz ja maja

To nie czytaj ich forum, tylko poczytaj ustawe. Powtarzam, ze instruktorzy nie musza jezdzic po łuku ani ruszać pod wzniesienie.

Napisano

> Zdawalnosc byla wyzsza, jak wystarczylo przejechac 3 ulice w miescie , a manewry na placu mozna

> bylo umiec na pamiec...

O czym Ty mowisz ? Za moich czasow placu wogole nie bylo a manewry byly na ulicy czy parkingu ?

Co do ustawy, hmmmm, w ustawie jest napisane, ze kursant musi motocyklem wyjezdzic ile godzin po miescie ?

Moze zrobimy sonde na forum ile faktycznie tych godzin w terenie zabudowanym, poza terenem zabudowanym i po zachodzie slonca wyjezdza - tyle co do ustawy !

wink.gif

Jezeli wiuec Twoje dane na temat obecnych egzaminow instruktorow sa takie samie jak w tym przypadku to raczej nie dojdziemy do wspolnego mianownika.

Faktem jest,l ze nowi instruktorzy zebraja po forach aby uzyskac materialy na egzaminy - zenada !

wink.gif

Napisano

> O czym Ty mowisz ? Za moich czasow placu wogole nie bylo a manewry byly na ulicy czy parkingu ?

> Co do ustawy, hmmmm, w ustawie jest napisane, ze kursant musi motocyklem wyjezdzic ile godzin po

> miescie ?

> Moze zrobimy sonde na forum ile faktycznie tych godzin w terenie zabudowanym, poza terenem

> zabudowanym i po zachodzie slonca wyjezdza - tyle co do ustawy !

> Jezeli wiuec Twoje dane na temat obecnych egzaminow instruktorow sa takie samie jak w tym przypadku

> to raczej nie dojdziemy do wspolnego mianownika.

> Faktem jest,l ze nowi instruktorzy zebraja po forach aby uzyskac materialy na egzaminy - zenada !

Widze ze swoje informacje czerpiesz z jakiegos forum, wiec faktycznie nie dojdziemy do wspolnego mianownika, EOT ok.gif

Napisano

Heh wlasnie dzisiaj zdawalem egzamin teoretyczny na PJ, ale akurat nie w Polsce tylko w Irlandii.

Przez ostatnie 2 dni troche przegladalem ksiazke z testami zeby sie przygotowac i zauwazylem jedna diametralna roznice w porownaniu z polskimi pytaniami.

Otoz w Polsce jest strasznie duzo pytan o to kto ma pierwszenstwo. Kto ma jechac pierwszy. Komu nalezy ustapic. Itp, itd. Jest tez sporo pytan o jakies szczegoly z kodeksu, ktore normalnie nikomu do niczego nie sa potrzebne.

Zato w Irlandii pytania o pierwszenstwo na skrzyzowaniu to naprawde zadkosc. Na egzaminie dostajesz 40 pytan z puli chyba 1500, i szansa na to, ze trafisz na jakies pytanie o pierwszenstwo jest znikoma. Zdecydowanie najwiecej pytan dotyczy bezpieczenstwa i tzw jazdy defensywnej.

Tzn sa pytania o to jakie zagrozenie moze niesc ze soba jakies konkretne zachowanie, lub tez na co nalezy zwrocic uwage, aby uniknac zagrozenia.

I niestety efekty tego widac tez na drogach.

Tzn w Polsce kierowca przed skrzyzowaniem robi szybka analize kto ma pierwszestwo i jesli to on, wtedy daje w palnik i leci przed siebie.

W Irlandii jak ktos dojezdza do skrzyzowania, to najwazniejsze jest aby sie z nikim nie zdezyc. A to kto ma pierwszenstwo to juz jest zupelnie drugorzedna sprawa.

I z przykroscia musze stwiedzic, ze irlandzki sposob w praktyce sie 100 razy lepiej sprawuje.

W zeszlym roku, na 4.5 milionowy kraj, gdzie zarejestrowanych jest ponad 2 miliony pojazdow a drogi sa jeszcze z czasow gdy sie mijal kon z rowerem mijal raz na tydzien (innymi slowy sa w tragicznym stanie), zginelo tylko 241 osob w 2010. Porownajcie sobie to z Polska.

Napisano

> Niby dlaczego mialo by to byc dobre ? Od tego wlasnie jest egzamin teoretyczny !

Ale jego obecna forma nie do końca weryfikuje wiadomości kursanta na temat bezpieczeństwa, przepisów i eksploatacji pojazdów. Można wykuć testy na pamięć, zdać egzamin a jednocześnie nie potrafić uzasadnić ani jednej ze swych poprawnych wypowiedzi. Czy to jest weryfikacja?

> Ja zdawalem na komendzie milicji ( karta rowerowa ) pytano mnie jedynie o znaczenie znakow

> – ich nazewnictwo

Ja też miałem egzamin na komendzie, dodatkowo obecny był też kierownik miejskiego wydziału komunikacji.

Napisano

> Ale jego obecna forma nie do końca weryfikuje wiadomości kursanta na temat bezpieczeństwa,

> przepisów i eksploatacji pojazdów. Można wykuć testy na pamięć, zdać egzamin a jednocześnie

> nie potrafić uzasadnić ani jednej ze swych poprawnych wypowiedzi. Czy to jest weryfikacja?

Czego to dowodzi, moim zdaniem, ze baza polskich pytan nie do konca jest dopracowana.

Znam testy polskie ( przynajmniej e starsze ca. 2002 ), znam niemieckie, roznica jest kolosalna, zwlaszcza, ze w polskich sa bledy i wcale nie jest ich malo. Uczac sie na pamiec uczysz sie blednie.

wink.gif

Napisano

> Otoz w Polsce jest strasznie duzo pytan o to kto ma pierwszenstwo. Kto ma jechac pierwszy. Komu

> nalezy ustapic.

No przecież wiesz że w PL przepis o pierwszeństwie jest ważniejszy od Konstytucji smile.gif

Napisano

> Czego to dowodzi, moim zdaniem, ze baza polskich pytan nie do konca jest dopracowana...

Nie tylko baza ale sama forma egzaminu.

Tak naprawdę to właśnie cały watek jest o tym, choć Ty to najpierw negujesz a później w zasadzie piszesz to samo... Czytaj ze zrozumieniem a później bierz się za odpisywanie. Ta kolejność nieźle się sprawdza.

Napisano

> Nie tylko baza ale sama forma egzaminu.

> Tak naprawdę to właśnie cały watek jest o tym, choć Ty to najpierw negujesz a później w zasadzie

> piszesz to samo...

Nie do konca biglaugh.gif

wink.gif

Napisano

> No przecież wiesz że w PL przepis o pierwszeństwie jest ważniejszy od Konstytucji

Wiem.

Napisano

> Osobiście zawsze uważałem, że zajęcia dotyczące ruchu drogowego powinny być prowadzone normalnie w

> szkole.

> Powinien być to normalny przedmiot gdzie omawiałoby się to jak ma się poruszać pieszy, jak ma się

> poruszać rowerzysta czy motorowerzysta.

Ja w technikum mechanicznym miałem taki przedmiot:) Wyglądał jak przygotowanie teoretyczne na kursie na prawko.

Co do uczenia się kodeksu. Pytania na egzaminie są tak beznadziejnie ułożone że ja po latach od zdania egzaminu miałem 8 błędów. Jak robiłem prawko to nie zwracałem na niektóre rzeczy uwagi. Teraz kiedy dochodzi do tego doświadczenie z drogi wiem że dużo pytań jest zrobionych bez sensu i podchwytliwie.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.