Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

ile trzeba jechać po mieście by stracić panowanie nad autem

Featured Replies

Napisano

w krakowie nie trudno.

nie wiem dokładnie gdzie to było ale pełno tam uliczek typu dwa pasy czego jeden na spółke z tramwajem.

złapiesz jednym kołem szynę i przy 80 masz kłopot.

Napisano
  • Autor

> w krakowie nie trudno.

> nie wiem dokładnie gdzie to było ale pełno tam uliczek typu dwa pasy

> czego jeden na spółke z tramwajem.

> złapiesz jednym kołem szynę i przy 80 masz kłopot.

Załamka, dobrze że tylko siebie pozabijali

Napisano

> http://wiadomosci.onet.pl/1338135,11,item.html

Policjanci na razie nie wypowiadają się na temat przyczyny tragedii. Nieoficjalnie mówi się, że mógł to być brak doświadczenia kierującej, ponieważ prawo jazdy miała ona dopiero od trzech miesięcy.

[/Quote]

Napisano

> w krakowie nie trudno.

> nie wiem dokładnie gdzie to było ale pełno tam uliczek typu dwa pasy

> czego jeden na spółke z tramwajem.

> złapiesz jednym kołem szynę i przy 80 masz kłopot.

No i odnosząc to do kwestii niewielkiego doświadczenia, w połączeniu z PL kursami zdawania egzaminu mamy takie właśnie kwiatki.

Laska powinna była wiedzieć co jej grozi i odpowiednio dostosować do tego V_osiąganą.

I takie niestety mamy skutki "życiowych" przepisów...

Napisano

> w połączeniu

> z PL kursami zdawania egzaminu mamy takie właśnie kwiatki.

Ale co jest wg. Ciebie nie tak z kursami czy egzaminem na PJ w Polsce??

Napisano

> Ale co jest wg. Ciebie nie tak z kursami czy egzaminem na PJ w

> Polsce??

W Polsce nie uczy się jeździć tylko parkować. Jak ma taki świeży kierowca znaleźć się na ulicy jak na kursie nie jeździł szybciej niż 40 km/h.

Napisano

> W Polsce nie uczy się jeździć tylko parkować. Jak ma taki świeży

> kierowca znaleźć się na ulicy jak na kursie nie jeździł szybciej

> niż 40 km/h.

Skad masz takie informacje?? icon_eek.gif

Moja serce.gif wlasnie skonczyla kurs wiec wydaje mi sie, ze jestem w miare na bierzaco:

1. PRAKTYCZNIE NIE MA JUZ CZEGOS TAKIEGO JAK PLACYK - zarowno podczas kursu jak i na egzaminie z calego placyku pozostal jedynie luk oraz ruszanie z recznego - chyba dobrze, ze przeciwicza cos takiego na placyku zanim jeszcze wyjada na ulice?

Tymbardziej, ze przeciez nie zajmuje to tak jak kiedys 5-6 h z 20 godzinnego kursu.

2. Parkowac ucza sie teraz "normalnie" w ruchu miejskim.

3. Czas "jazd" - juz teraz jest 30h - a nie jak ja robilem 20 z czego niemal polowa na placyku.

4. Nieprawda, ze jezdza 40 km/h - wiem, ze podczas kursu serce.gif jezdzila tez autostrada...

5. W ramach kursu moja serce.gif przeszla tez szkolenie na plycie poslizgowej - wychodzenie z poslizgow i opanowanie auta "na sliskim".

IMHO - szkolenie kierowncow w tej chwili jest juz na calkiem wysokim poziomie.

Nie da sie jednak ukryc, ze chocby i kurs mial 100h - nadal nie naucza tam wszystkiego - doswiadczenia nabiera sie z czasem i przejechanymi kilometrami... i wole juz zeby taki "zielony listek" jechal przede mna 40 km/h niz jesliby mial gnac 100 nie potrafiac opanowac auta w ekstemalnej sytuacji...

Napisano

> Ale co jest wg. Ciebie nie tak z kursami czy egzaminem na PJ w

> Polsce??

To co napisałem - uczy się zdawania egzaminu, a nie jazdy samochodem.

Hint - pojedź w pobliże jakiegokolwiek ośrodka egzaminowania kierowców i zrozumiesz - 80% jazd to "małpa" po trasie egzaminacyjnej.

Kursanta uczy się nie jazdy samochodem, ale trasy egzaminacyjnej.

Wcześniej był dodatkowo "małpi gaj" wśród palików na placu manewrowym.

Napisano

> Skad masz takie informacje??

Z ulicy hmm.gif

> 2. Parkowac ucza sie teraz "normalnie" w ruchu miejskim.

Imho jedyna różnica to taka że teraz mogą narobić szkód.

> 3. Czas "jazd" - juz teraz jest 30h - a nie jak ja robilem 20 z czego

> niemal polowa na placyku.

Ja miałem 5h zlosnik.gif

> 4. Nieprawda, ze jezdza 40 km/h - wiem, ze podczas kursu jezdzila

> tez autostrada...

U nas nie ma autostrad ale nie widuję samochodów z "L" poruszających się szybciej. Nawet na odcinku pod Lublinem gdzie dopuszczalne jest 100 km/h jeżdżą 50-60.

> 5. W ramach kursu moja przeszla tez szkolenie na plycie poslizgowej

> - wychodzenie z poslizgow i opanowanie auta "na sliskim".

Fajnie tam macie zlosnik.gif

> IMHO - szkolenie kierowncow w tej chwili jest juz na calkiem wysokim

> poziomie.

Skoro tak twierdzisz niewiem.gif

Napisano

> 1. PRAKTYCZNIE NIE MA JUZ CZEGOS TAKIEGO JAK PLACYK - zarowno podczas

> kursu jak i na egzaminie z calego placyku pozostal jedynie luk

> oraz ruszanie z recznego

Zgadza się

> 2. Parkowac ucza sie teraz "normalnie" w ruchu miejskim.

Zgadza się.

> 3. Czas "jazd" - juz teraz jest 30h - a nie jak ja robilem 20 z czego

> niemal polowa na placyku.

Zgadza się.

> 4. Nieprawda, ze jezdza 40 km/h - wiem, ze podczas kursu jezdzila

> tez autostrada...

nie autostradą, tylko w ruchu pozamiejskim.

Jedna godzina z trzydziestu.

Podobnie jedna godzina z trzydziestu to jazda w nocy.

OFC mówimy o teorii, bo w praktyce kursu różnie z tym bywa - mamy konkurencję na rynku, więc jak kursant sobie nie życzy to nie będzie "po nocy się szlajał".

> 5. W ramach kursu moja przeszla tez szkolenie na plycie poslizgowej

> - wychodzenie z poslizgow i opanowanie auta "na sliskim".

W ramach standardowego kursu to jest, czy opisujesz ten jeden przykład wyjątkowy ? ;-D

Nie generalizuj i nie oceniaj całości na podstawie jednego przypadku...

> IMHO - szkolenie kierowncow w tej chwili jest juz na calkiem wysokim

> poziomie.

Słuchaj - pełna zgoda, jeśli chodzi o TEORETYCZNE podstawy.

Tym niemniej zauważ, że wciąż jest kupa niedociągnięć.

Powtórzę - udaj się w pobliże dowolnego ośrodka egzaminowania kierowców i zobaczysz DZIKIE HORDY "L"-ek jeżdżących w te i na zad po trasie egzaminacyjnej.

Kursant ma ZDAĆ EGZAMIN, a nie nauczyć się jeździć, więc najprościej jak małpę - w kółko macieju i "przez nogi do głowy" - aż delikwent wyrobi w sobie małpie odruchy i w końcu będzie tą (jedyną) trasę kręcił poprawnie.

> Nie da sie jednak ukryc, ze chocby i kurs mial 100h - nadal nie

> naucza tam wszystkiego - doswiadczenia nabiera sie z czasem i

> przejechanymi kilometrami... i wole juz zeby taki "zielony

> listek" jechal przede mna 40 km/h niz jesliby mial gnac 100 nie

> potrafiac opanowac auta w ekstemalnej sytuacji...

I znowu - zgoda w całej rozciągłości, tylko powstaje pytanie JAK lepiej nauczyć pacjenta jazdy.

Ja akurat całkiem dawno, bo 11 lat temu miałem IMO NAPRAWDĘ dobrego instruktora, z którym jeździliśmy w te i na zad po CAŁYM mieście, a nie "dookoła komina" wokół ośrodka egzaminowania.

I FAKTYCZNIE mogę powiedzieć, że coś z tej nauki jazdy wyniosłem, choć oczywiście jest to bez porównania, jeśli chodzi o dalsze doświadczenia drogowe, bo ciężko porównywać jazdę codzienną z nauka jazdy.

Tym niemniej NJ powinna jak najmocniej przypominać jazdę codzienną, a nie jakieś sztuczne cyrki.

Napisano

> Zgadza się

> Zgadza się.

> Zgadza się.

ciesze sie, ze jestesmy tak zgodni zlosnik.gif

> nie autostradą, tylko w ruchu pozamiejskim.

> Jedna godzina z trzydziestu.

W tym konkretnym przypadku byla to rzeczywista autostrada zlosnik.gif

> Podobnie jedna godzina z trzydziestu to jazda w nocy.

> OFC mówimy o teorii, bo w praktyce kursu różnie z tym bywa - mamy

> konkurencję na rynku, więc jak kursant sobie nie życzy to nie

> będzie "po nocy się szlajał".

A to juz nie wiem - wiem, ze ta konkretna szkola miala swoj regulamin i jesli sie na niego nie zgadzales to droga wolna - klientow im i tak nie brakuje.

> W ramach standardowego kursu to jest, czy opisujesz ten jeden

> przykład wyjątkowy ? ;-D

Przyznaje - plyta poslizgowa, zabawy na trolejach - to chyba tylko w tej jednej szkole wink.gif

> Nie generalizuj i nie oceniaj całości na podstawie jednego

> przypadku...

> Słuchaj - pełna zgoda, jeśli chodzi o TEORETYCZNE podstawy.

> Tym niemniej zauważ, że wciąż jest kupa niedociągnięć.

> Powtórzę - udaj się w pobliże dowolnego ośrodka egzaminowania

> kierowców i zobaczysz DZIKIE HORDY "L"-ek jeżdżących w te i na

> zad po trasie egzaminacyjnej.

> Kursant ma ZDAĆ EGZAMIN, a nie nauczyć się jeździć, więc najprościej

> jak małpę - w kółko macieju i "przez nogi do głowy" - aż

> delikwent wyrobi w sobie małpie odruchy i w końcu będzie tą

> (jedyną) trasę kręcił poprawnie.

> I znowu - zgoda w całej rozciągłości, tylko powstaje pytanie JAK

> lepiej nauczyć pacjenta jazdy.

> Ja akurat całkiem dawno, bo 11 lat temu miałem IMO NAPRAWDĘ dobrego

> instruktora, z którym jeździliśmy w te i na zad po CAŁYM

> mieście, a nie "dookoła komina" wokół ośrodka egzaminowania.

> I FAKTYCZNIE mogę powiedzieć, że coś z tej nauki jazdy wyniosłem,

> choć oczywiście jest to bez porównania, jeśli chodzi o dalsze

> doświadczenia drogowe, bo ciężko porównywać jazdę codzienną z

> nauka jazdy.

> Tym niemniej NJ powinna jak najmocniej przypominać jazdę codzienną, a

> nie jakieś sztuczne cyrki.

Tez nie dokonca sie zgodze, z tym malpowaniem trasy egzaminacyjnej.

Jasne, ze w trakcie praktycznie kazdego egzaminu jedzie sie jakims konkretnym skrzyzowaniem, zeby egzaminator zobaczyl czy "klient" nie zgupieje np. jak zobaczy rondo albo 2-3 pasy ruchu w jedna strone wink.gif

Czas egzaminu o ile sie nie myle zostal jednak wydluzony, wiec nie ma juz chyba raczej takich 100% konkretnych tras.

Wiem, ze w konkretnym - opisywanym przeze mnie wczesniej przpadku - nie bylo to jezdzenie tylko i wylacznie po trasach egzaminacyjnych (choc kilka godzin sie oczywiscie zdazylo).

Cowiecej - pamietam, ze kiedy ja mialem egzamin - egzaminator wzial mnie na trase, ktora nigdy wczesniej nie jechalem w trakcie kursu hehe.gif

Podsumuje to wszystko moze wiec inaczej:

Mamy juz dobry system szkolenia - tylko wypadaloby jeszcze bardziej przestrzegac by ośrodki szkolace kierowców sie do tego systemu przystosowaly.

Napisano

> Ja akurat całkiem dawno, bo 11 lat temu miałem IMO NAPRAWDĘ dobrego

> instruktora, z którym jeździliśmy w te i na zad po CAŁYM

> mieście, a nie "dookoła komina" wokół ośrodka egzaminowania.

Ja ponad 20 lat temu mialem jeszcze lepszego instruktora, z ktorym w ramach jazd szkoleniowych jemu, ale tez kierownikowi i calemu osrodkowi LOK "zalatwialo" sie wiele przeroznych "spraw" na terenie prawie calej aglomeracji slaskiej. To byla szkola jazdy ok.gif. Na sam egzamin szkoda im bylo paliwa, wiec byly to tylko dwa kolka na parkingu dla formalnosci biglaugh.gif.

Napisano

u nas sie od dłuszego czasu uczy pod sam egzamin a nie jazdy :/ nasz bład i takie efekty .

Napisano

> IMHO - szkolenie kierowncow w tej chwili jest juz na calkiem wysokim poziomie.

hahaha.gifhahaha.gifhahaha.gifhahaha.gifhahaha.gif

Czyścisz mi monitor biglaugh.gif

Napisano

W Warszawie mysle ,ze przy kazdej predkosci mozna stracic

panowanie jezdzac slalomem po tych dziurawych poligonach .

Napisano
  • Autor

> W Warszawie mysle ,ze przy kazdej predkosci mozna stracic

> panowanie jezdzac slalomem po tych dziurawych poligonach .

No, w końcu stolica zlosnik.gif

Jak budowali to tylko towarzysze mieli auta to myśleli że na zapas i tak robią wink.gif

Napisano

Wcale że szkolenie kierowców nie jest na wysokim poziomie!! I pewnie jeszcze długo nie będzie. Bardzo dużo zależy od instruktora. Ja prawko robiłem 9lat temu i jeżdziłem maluchem, faktycznie miałem dużo placu, ale i jeżdziłem sporo za miastem. W sumie to czego można się dobrze nauczyć w 20godzin no teraz w 30. Ja zdałem prawko za pierwszym razem, czułem się dobrze za kierownicą. Doświadczenie zdobywam we własnym samochodzie, cały czas czegoś się uczę. Powinni wprowadzić za obowiązkowe jazdę po macie poślizgowej bo mozna wyuczyć sie wychodzenia z poslizgów. Ja nie miałem okazi jeżdzic na takiej macie i nawet teraz bym chciał poćwiczyć poślizgi i wychodzenie z nich. Zeszłej zimy jak zrobiło się ślizgo to wybrałem sie na trening na plac. Trochę się poslizgałem i czegoś się nauczyłem. W lutym miałem przygodę że przód samochodu mi odjechał, ale moje usilne staranie żeby wyprowadzić samochód z poślizgu zakończyło sie kątrą i prawie się udało ale zaduża była ta kątra. Samochód zaczoł się obracać ja zablokowalem hamulce i tak obruciłem się o 360stopni i sie zatrzymałem. Nie wyleciałem z drogi nic nie uszkodziłe, o nic nie zachaczyłem, miałem duzo szczęścia że nic akurat nie jechało z przeciwka. Tak więć mata poślizgowa jest dobra i trzeba by poćwiczyć.

Napisano

> przy 80 masz kłopot.

Z tego co pamiętam, to w żadnym z tych miejsc 80 nie jest dozwolone. A przy 50-ciu to nawet moje truchło daje radę.

Napisano

można i jechać 50 km/h, jak się nie skupia nad tym co robi. a pewnie wesoło było, bo z koleżankami i kolegą...

Napisano

20 godzin za malo, 30 za malo - i ile by nie bylo beda glosy, ze za malo - tak mozna ciagnac w nieskonczonosc.

Szkolenie ma nauczyc przepisowej, bezpiecznej jazdy i na tyle wydaje mi sie ze 20 h mi wystarczylo.

Kolejne 4 lata zajmuje mi nauka rzeczywiscie poprawnej technicznie jazdy - 4 lata jak dotad bo wiem, ze uczyc sie bede jeszcze wieeele wieeele lat i tysiecy km.

Nie da sie ukryc, ze po kursie nie jestes natychmiast super kierowca - zebys mogl powiedziec, ze jestes w miare dobrym kierowca musialbys w trakcie kursu przejechac min. 100 tys. km - a to juz jest nierealne...

..:: EDIT ::..

Jesli bylbys zainteresowany kursem na plycie poslizgowej to prowadza takie kursy np. u nas w ABJ - 350 zl - kilka godzin teorii + kilka praktyki na plycie i na trolejach smile.gif

SUPER SPRAWA biglaugh.gif

Napisano
ile jechac nie wiem ale przejechac malo i urodzic sie kobieta..
Napisano

> No i odnosząc to do kwestii niewielkiego doświadczenia, w połączeniu

> z PL kursami zdawania egzaminu mamy takie właśnie kwiatki.

To prawda ze na kursie duzo nauczyc sie nie da, bo przeciez niemozliwe zeby umialo sie dobrze jezdzic samochodem po 20-30h nauki.

Ale tez przeciez nie mozna ciagnac kursu w nieskonczonosc. Kurs ma nauczyc podstaw. Reszty juz niestety nalezy sie samemu nauczyc.

Ile km trzeba przejechac zeby mozna powiedziec ze juz sie cos umie. 50tys, 100tys, 200tys ??? Przeciez nikt tyle na kursie nie bedzie robil. Moim zdaniem z naszymi kursami jest wszytko OK.

Dla porownania w Irlandii prawojazdy tymczasowe sobie kupujesz i mozesz jezdzic. Jedyne co to musisz miec auto oznaczone z tyl litera L. Sa pewne ograniczenia (np zakaz korzystania z autostrad) ale to chyba jedyny sposob zeby nauczyc sie jezdzic. Poprostu jezdzic. Z takim prawemjazdy mozna jezdzic przez 5 lat a potem trzeba zdac egzamin panstwowy, zeby uzyskac normalne pj. Kursy jazdy owszem sa dostepne, ale bardzo drogie i malo ktoz nich korzysta.

Napisano

> Zeszłej zimy jak

> zrobiło się ślizgo to wybrałem sie na trening na plac. Trochę

> się poslizgałem i czegoś się nauczyłem. W lutym miałem przygodę

> że przód samochodu mi odjechał, ale moje usilne staranie żeby

> wyprowadzić samochód z poślizgu zakończyło sie kątrą i prawie

> się udało ale zaduża była ta kątra. Samochód zaczoł się obracać

> ja zablokowalem hamulce i tak obruciłem się o 360stopni i sie

> zatrzymałem.

To jest kontra a nie kątra jak juz co wink.gif

Tutaj jest ta sama regula jak przy nauce zwyklej jazdy. Na kursie czy tam raz wyjezdzajac na plac treningowy lizniesz troche podstaw ale to tyle. Potem wyjezdzasz na miasto i sam widzisz ze sie nie udaje. A gdybys tak pojechal na ten plac 100razy i za kazdym razem czwiczyl z godzinke to gwaratnuje ze wtedy bys sie nie obrocil tylko bez zadnych problemow bys sobie poradzil.

Napisano

> Ile km trzeba przejechac zeby mozna powiedziec ze juz sie cos umie.

> 50tys, 100tys, 200tys ??? Przeciez nikt tyle na kursie nie

> bedzie robil. Moim zdaniem z naszymi kursami jest wszytko OK.

Po 50 tys uważasz, że jesteś Bogiem Szos, po 100 tys uważasz, że jesteś caaałkiem niezły, po 300 tys uważasz, że jeszcze wieeeele nauki przed tobą, po ok 500 tys dochodzisz do wniosku, że to cud, że w ogóle PJ dostałeś, a że jeszcze się nie zabiłeś to już w ogóle cud do kwadratu.

Granice przebiegają różnie w zależności od osobnika, ale generalnie odczucia są zbliżone...

Napisano

A na jakim etapie jest kolega M?

Ja przejechalem cos kolo 70kkm: z czego pierwsze 20kkm FIATem 126p, potem 20kkm Ibiza (oboma prawie tylko po miescie) i dopiero teraz jezdzac dluzsze trasy ucze sie zachowania i kultury na drodze... wczesniej, to bylo przedszkole i ciesze sie, ze nikomu innemu ani sobie krzywdy nie zrobilem.

Pozdrawiam

drive.gif

Napisano

> A na jakim etapie jest kolega M?

Bliżej niż dalej do wartości siedmiocyfrowych.

Napisano

> Bliżej niż dalej do wartości siedmiocyfrowych.

No to gratuluje i zycze szczesliwego dojechania do miliona.

Napisano

> Bliżej niż dalej do wartości siedmiocyfrowych.

wychodzi ok 60 tys. rocznie.

IMHO wątpię smirk.gif

Napisano

> wychodzi ok 60 tys. rocznie.

> IMHO wątpię

A jak to wyliczyłeś ?

Bo mi wyszło nieco inaczej :-D

Napisano

> A jak to wyliczyłeś ?

> Bo mi wyszło nieco inaczej :-D

mniej?

bliżej do tej siedmioscefrowej, tak?

czyli pozwoliłem sobie dodać kolejną setkę skoro tak bliżej. Teraz podziel to przez liczbę lat ile masz PJ.

więcej?

hehe.gif

Napisano

> mniej?

> bliżej do tej siedmioscefrowej, tak?

> czyli pozwoliłem sobie dodać kolejną setkę skoro tak bliżej. Teraz

> podziel to przez liczbę lat ile masz PJ.

> więcej?

No nie wiem...

Żeby było bliżej niż dalej, to wystarczy nalot 500 000,01.

Nie rozdrabniając się - 500 001.

To dzielimy przez liczbę lat, czyli 11

I wychodzi nam 45454,63 rocznie i po dekadzie i jednym roku można się wylegitymować nalotem rzędu pół melona.

Czy w/g Ciebie jest to problemem, zwlaszcza, że przez 2 lata robiłem za kierowcę półzawodowego ? :-D

Napisano

> IMHO - szkolenie kierowncow w tej chwili jest juz na calkiem wysokim

> poziomie.

Ale ja Cie prosze zlosnik.gif Jak jestes w stanie nauczyc sie zachowania na drodze w trakcie 30 godz.?

Minimum te dziesiąt kkm trzeba zjechać, aby miec jako takie umiejetnosci.

Dla przykladu pracujac tez uwazasz siebie, dajmy na to po pol roku za bieglego w danej dziedzinie?

A propos szkolenia, owszem jest lepiej, ale owoce zobaczymy po jakims czasie.

Napisano

> Ale ja Cie prosze Jak jestes w stanie nauczyc sie zachowania na

> drodze w trakcie 30 godz.?

> Minimum te dziesiąt km trzeba zjechać, aby miec jako takie

> umiejetnosci.

Dziesiat tys. km chyba raczej?? zlosnik.gif

Juz o tym pisalem wink.gif Ale sadzisz, ze jest realne zeby tyle przejechac w trakcie kursu??

Kurs wtedy trwalby z 2 lata i kosztowal z 20 tys. lekko zlosnik.gif

> Dla przykladu pracujac tez uwazasz siebie, dajmy na to po pol roku

> za bieglego w danej dziedzinie?

To zalezy jaka dokladnie prace masz na mysli wink.gif

Ale podobno bardzo szybko sie ucze zlosnik.gif

> A propos szkolenia, owszem jest lepiej, ale owoce zobaczymy po jakims

> czasie.

ok.gifsmile.gif

Napisano

> No nie wiem...

> Żeby było bliżej niż dalej, to wystarczy nalot 500 000,01.

> Nie rozdrabniając się - 500 001.

Niby wystarczy, ale mogłeś się yebnąć o 2km i już piszesz kłamstwa, więc dal pewności dodaj sobie te setke. Ok dzielimy przez 11.

54545,45

> To dzielimy przez liczbę lat, czyli 11

> I wychodzi nam 45454,63 rocznie i po dekadzie i jednym roku można się

> wylegitymować nalotem rzędu pół melona.

> Czy w/g Ciebie jest to problemem, zwlaszcza, że przez 2 lata robiłem

> za kierowcę półzawodowego ? :-D

Pół zawodowy powiadasz? ile zrobiłeś w 2 lata? 200 000 km? możliwe, ale grubo naciągane IMHO

ale zostają nam jeszcze 4 okrągłe paki biglaugh.gif

więc podziel je przez 9.

44444,44444444444444

a łyżka na to... yay.gif

Napisano

> Niby wystarczy, ale mogłeś się yebnąć o 2km i już piszesz kłamstwa,

> więc dal pewności dodaj sobie te setke. Ok dzielimy przez 11.

> 54545,45

Nie prowadzę ścisłej ewidencji.

Jest to estymowany wynik, będący składową nalotów moich dotychczasowych pojazdów :-D

> Pół zawodowy powiadasz? ile zrobiłeś w 2 lata? 200 000 km? możliwe,

> ale grubo naciągane IMHO

IYO.

Troszkę ponad stówkę.

Nie zapominaj też, że prywatnie też jeżdżę.

Teraz co prawda mniej, ale w "złotych czasach" naloty dochodziły do 60 kkm rocznie.

Jak sobie życzysz, to nawet rachunki za paliwo jestem w stanie przedstawić.

> a łyżka na to...

A czy ja mam zamiar cokolwiek Ci udowadniać ?

Nie każdy tak jak Ty jeździ do kościoła i z powrotem 1x w tygodniu mając roczne naloty ogólne na poziomie 5 000 km :-D

Napisano

> Ale ja Cie prosze Jak jestes w stanie nauczyc sie zachowania na

> drodze w trakcie 30 godz.?

> Minimum te dziesiąt km trzeba zjechać, aby miec jako takie

> umiejetnosci.

Żeby mieć jakiekolwiek wyczucie to trzeba przejachać kilkadziesiąt ale tysięcy km

Ja jeżdże malutko, rocznie około 20 tys i niestety nie moge powiedzieć że jeżdżę super dobrze.

Myślę, że (na początku) im więcej sie jeździ tym mniejsza pewność siebie.

Napisano

> Dziesiat tys. km chyba raczej??

Si si grinser006.gif

> Juz o tym pisalem Ale sadzisz, ze jest realne zeby tyle przejechac w

> trakcie kursu??

Oczywiscie ze nie. I dlatego wlasnie pomysly z klonowymi lisciami, towcale nie takie idiotyzmy.

Ale to dziala w jedna strone: inni uzytkownicy vs swiezak wink.gif

W druga winno tez dzialac i objawiac sie w postaci min. 10 ml oliwy w glowie.

No, ale to moje pobozne zyczenia.

Reasumujac, jak widac po innych krajach, mozna stworzyc system nauki jazdy,

który przynajmniej da przedsmak tego, co czeka mlodego stazem kierowce.

Mnie wpajano jedna, prosta, zasade: Jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć.

Napisano

> Żeby mieć jakiekolwiek wyczucie to trzeba przejachać kilkadziesiąt

> ale tysięcy km

Kolezanko droga, alez oczywiscie skromny.gif Ota male przejezyczenie wink.gif

> Ja jeżdże malutko, rocznie około 20 tys i niestety nie moge

> powiedzieć że jeżdżę super dobrze.

Ja jezdze wiecej i tez nie uwazam sie za alfe i omege za kolkiem.

I to mimo, iż moja praca wymaga czesto gesto dotarcia z pkt A do pkt B w dośc ekspresowym tempie grinser006.gif,

staram sie nie tracic resztek rozsadku ok.gif

> Myślę, że (na początku) im więcej sie jeździ tym mniejsza pewność

> siebie.

Otóz to claps.gif Aczkolwiek, co po niektórzy, dośc szybko mysla , iz sa dobrymi kierowcami,

a wtedy wszytko sie moze zdarzyc wink.gif

Napisano

Tak więć mata poślizgowa jest dobra i trzeba by

> poćwiczyć.

Oj to by się przydało, ja sie z kumplami bawiłem w grudniu na parkingu pod hipermarketem nocami, auto potrafi robić niesamowite obroty nawet przy małej prędkości, także takie trningi wychodzenia z poślizgu by były przydatne... (inna sprawa, ze na tym parkingu to chodziło o te bączki a nie z nich wychodzenie 270751858-jezyk.gif )

Napisano

> Żeby mieć jakiekolwiek wyczucie to trzeba przejachać kilkadziesiąt

> ale tysięcy km

otóż to.. a najbardziej mi szkoda Ziombla, który zdał prawko na długo przede mną, a doświadczenie za kółkiem ma żadne sick.gif

jego starsi nie mają auta a dziadki nie chcą dać "bo jest niedoświadczony".. ale kuźwa jak ma nabrac chociaz to minimum doświadczenia skoro nikt nie daje mu szansy ? 270751858-jezyk.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.