moim zdaniem to nie tak. Insignia jest samochodem bardzo przeciętnym jak na klasę D. Ma sporo wad i kilka zalet. Jest ciężka, cięższa niż większość aut w tym segmencie, przez co ma słabe osiągi. Nie chodzi o to, że słabe jak Fiat Uno, ale słabe jak na konkretne silniki. Konkurencja w autach z silnikami o podobnej mocy daje lepsze osiągi i lepsze spalanie. To jest samochód stworzony na zasadzie: wpakujmy jak najwięcej wyposażenia, tablety, bajery, dużo chromu na zewnątrz i wielkie felgi, do tego reklamujmy jako premium przy pomocy znanych ludzi i będzie hit. To jest samochód dla ludzi, którzy nie oczekują specjalnie przyjemności z jazdy, wystarcza im że jadą, samochód prowadzi się akceptowalnie, jest akceptowalnie cicho, jakoś jedzie i jest OK. Natomiast wygląda na ładny, duży i drogi, więc można się pokazać. Jeżeli tego się oczekuje, to wybór jest prawidłowy.
Jeżeli natomiast oczekujemy czegoś więcej, albo czegoś innego, to nie widzę powodu, żeby kupować insignię. Jeżeli chcemy przestronne auto klasy D, to na pewno nie Insignia, jeżeli o dobrym prowdzeniu to też nie Insignia (wolałbym Passata, albo Mondeo), jeżeli zależy nam na dobrych osiągach silnika, to w innych autach segmentu z podobnych silników dostaniemy lepsze osiągi. I tak dalej.
Widać, że Opel chyba zrozumiał swoją błędną politykę, bo podobnie było z Astrą. Nowa Astra jest zupełnie inna, lżejsza, lepiej się prowadząca, silniki o mocach podobnych jak wcześniej mają lepsze osiągi, ludzie piszą, że prowadzi się też o wiele lepiej. Założę się, że nowa Insignia pójdzie tą samą drogą.