Dokładnie tak!! Wszystkie te hulajnogi z PRLu obrosły legendą, a tak naprawdę wiele sobą nie reprezentują. Taki Simson, Komar czy WSK mogą po odremontowaniu cieszyć oko właściciela stojąc w garażu. Można się pochwalić fotkami w sieci, można też być dumnym z tego, że się ma. Ale jazda tym to średnia frajda - byle chiński skuter oferuje więcej - lepiej przyspiesza, lepiej hamuje, silnik pracuje po wciśnięciu guzika, do zbiornika na stacji lejesz czystą benzynę. Przeszedłem ten etap fascynacji pojazdami PRLu - kilka wyremontowałem, kilka sprzedałem, mam nawet jeszcze kilka, ale wiem, że jeżeli je odremontuję, to tylko po to, by stały w kącie i bym pokazać sąsiadowi, jak wpadnie na piwo do garażu . Mam też stary japoński motocykl, który mimo, że ma swoje lata, to zaskakuje prowadzeniem, hamulcem, przyspieszeniem - daje frajdę z jazdy. Mam też chiński skuter - który o dziwo też fajnie jeździ - mimo, że to zablokowana jeszcze 50 w dwusuwie, to jeżdzi Vmax osiąga dopieszczonej WSKi lepiej przyspieszając i lepiej hamując. A do tego ma normalne światła, kierunkowskazy i po prostu w ruchu ulicznym jest bezpieczniejszy
Obecnie dorabia sie legendy do wszelkiej maści jednośladów PRLu, osiągają zawrotne kwoty na aukcjach, części są jeszcze droższe a tak naprawdę nie wiem, po co to komu potrzebne