a tak w ogóle to o czym jest tu dyskusja?
o praktyczności? kto dalej w błocie zajedzie(i tu przypomina sie znane przysłowie) czy na wyższy krawężnik?
wg mnie suv jest wypośrodkowaniem kilku klas: kombi, vana, sporta(niektóre modele).
Kupując (sercem) Outlander 1 nikt ale to nikt nie odwiódłby mnie od jego zakupu. Teściowi nie podobał się przód i wlot powietrza na masce, komuś innemu tylne lampy pseudo Lexus, komuś innemu spratańskie wnętrze, mały bagaznik - ale co mnie to,? Takiego chciałem i takiego kupiłem, nie porównywałem go z Galaxy bo to bez sensu, nie porównywałem go z Jeep czy Patrolem bo to też bez sensu.
Dla mnie to auto miało coś w sobie. Outlandera II kupiłem bo chciałem nowsze auto, fajne radio, 3 rząd siedzeń i spory bagażnik - tylko po jaką cholerę? Acha, no i miał być diesel - tylko po jaką cholerę? Forestera kupiłem bo chciałem takiego od zawsze, paskuda, stare, ciasne - ale co mnie to? To nie był zakup z rozsądku tylko sercem i tak trzeba kupować auta.
Co mnie znowu obchodzi, że ktoś mówił o moim Forku "stary, chla paliwo, brzydki w środku", po cichu myślałem "spójrz na własną babe".
O, w sumie tyle, acha, teraz mam Insignie, to znowu był zakup sercem, dla kogoś ot zwykłe kombi, ociężałe, mało miejsca z tyłu, ale mi to auto się bardzo podoba i już.