Postanowiłem odświeżyć ten wątek i opisać co było dalej robione.
Do krokwi zostały przykręcone 12mm płyty OSB
W wielu miejscach trzeba było naciągąć wkrętami, bo krokwie nijak nie trzymały linii.
Niestety cała konstrukcja dachu mocno nie trzyma wymiarów.
Ponieważ to tylko garderoba, to postanowiłem się nie bawić w równanie łatami, tylko kręciłem do krokwi.
Najgorzej było w rogu, bo tam płaszczyzny nijak się nie chciały zejść ze sobą.
Postanowiłem, że równać będę już w warstwie płyty gk.
Po zdjęciu 2 warstw starego linoleum pod spodem ukazała się podłoga z desek.
Niestety także dość nierówna.
Trochę podszlifowałem najwyższe nierówności.
Do płyt OSB przykręcałem płyty gk.
Praca była o tyle wygodna, że nie trzeba było celować w krokwie, tylko można było kręcić do płyty.
Dzięki temu trochę zgubiły się nierówności na połączeniach płyt OSB.
Na podłogę poszła 22mm płyta OSB z felcem.
Felc był niezbędny, bo podłoga (jak wszystko na tym strychu) także była pofalowana.
Niemniej po położeniu i skręceniu do poprzedniej podłogi wszystko stanęło dość stabilnie.
Żeby zakryć widoczną murłatę i uzyskać lepsze połączenie płyty gk z pionowymi ścianami dałem na nie także płytę OSB (kręconą bez łat bezpośrednio do ściany).
Na to poszła płyta gk.
Szpary pomiędzy płytami gk zapianowałem.
Następnie na łączeniach został położony bandaż do płyt gk, połączenia zostały zaszpachlowane i całość zaciągnięta tynkiem gipsowym (Goldband)
Potem nastąpiła półroczna przerwa w robotach.
Następnym etapem było ułożenie podłogi z paneli.
Dzięki płycie OSB pod spodem powierzchnia wyszła z grubsza płaska i panele kładło się wygodnie (zwłaszcza, że wystarczyło docinać jeden bok, bo szerokość garderoby jest mniejsza niż długość panela.
Zamówiłem formatki, z których skręciłem półki.
Niestety przy skręcaniu formatek widać jak mocno nie trzymają się jakiekolwiek poziomy.
Ale w końcu to tylko garderoba.