No były, ale takie 2.0 115-130 KM w połączeniu z autem o masie 1,5t i napędem na 4 koła zwyczajnie stało, nie jechało. Zresztą ile koni by nie miało, to moment obrotowy zazwyczaj kończył się w okolicy 180 Nm, a po kilku latach eksploatacji często spadał do 160 Nm. W codziennej eksploatacji 1.0 tsi ma lepszą dynamikę, moment niżej dostępny, a co za tym idzie moc też wyższa w użytecznych obrotach. W takiej Skodzie Karoq sobie radzi, a że do napędu 4x4 dają 1.4 i 1.5, to cóż, mają większe, to dają. Silnik 1.0 tsi by sobie poradził, gorzej z turbo, które jest malutkie i musiałoby dmuchać nonstop w górnej granicy swojego ciśnienia.
Porównam 1.0 tsi 115 KM z 2.0 n/a 115 KM z lat 90tych VAG. Jeden silnik siedzi w Golfie 7, drugi w Golfie 4, masy aut zbliżone, choć mk7 chyba trochę lżejsze. Jadą tak samo, mk7 pali prawie połowę tego, co mk4, to nie jest litr, czy 2 litry mniej, a dużo więcej. 2.0 w tamtych latach też się psuły, osprzęt często wysiadał, kiedyś naprawiało się względnie tanio, dzisiaj remont starego 2.0, to koszt 5-8 tys w przypadku VAG, w innych markach może sięgać 20 tys zł ze względu na dostępność niektórych części. 1.0 tsi owszem, nie naprawia się, ale kupuje używany motor za 2-3 tys i przekłada za 1.5 tys, albo kupuje się nowy za 15 tys i robi kolejne 300 kkm.