Zawartość dodana przez Sibui
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> Dawno temu we Francji na autostradach widziałem ograniczenia z tabliczką pod znakiem "Obowiązuje > podczas deszczu". Może to jest jakiś pomysł? > dranio Popatrz wyżej - nasze PoRD nie przewiduje takiego przypadku
-
Cofanie liczników-aż tak spowszedniało?
> Proszę o nie śmiecenie Pkt 6 regulaminu-Dziękuję. > Wątek jest o Cofaniu liczników-czyli o fałszowaniu prawdziwego przebiegu, o całym procederze, o > ludziach kupujących świadomie i nieświadomie takie auta-o stanie technicznym silnika nie > rozmawiamy, więc znowu nie na temat. Ale jedno wynika z drugiego. Liczniki się kręci, bo jest na to popyt z rynku (za ćwierćdarmo, ale max 170 kkm)
-
Cofanie liczników-aż tak spowszedniało?
> w tym wątku świetnie to widać > "kupiłem drożej, ale z pewnym przebiegiem" > "kupiłem ze skręconym, ale o tym wiedziałem a fałwej jest jak nówka sztuka" > i tak dalej i tak dalej. Bo w PL samochód wciąż jest wyznacznikiem statusu właściciela, a nie środkiem transportu. > A ja, jak kiedyś tu napisałem, że VTS-ie wymieniłem w ASO (łooo panie, tożto burżujstwo) Temat - rzeka. Ja zawsze powtarzam - warsztaty aftermarketowe są normalną częścią rynku motoryzacyjnego. Natomiast popadanie w skrajności i opowieści, że "łopanie, w tym aso to miliony złoty i jeszcze części zamienio na stare!"... Rzeka... Ty, to jak ja na przegląd z przyległościami (drobne dłubania w zawieszeniu, klocki h-c (fanaberia - aftermarkety piszczały), drążki kierownicze itp) wydałem 1400 PLN w 13 (trzynasto) letnim aucie to chyba nie dość że burżuj, to jeszcze psychiczny.... I jeszcze - co za idiota - uważam, że była to dobra cena za ten zakres napraw... A jakbym powiedział głośno, że 380 PLN kosztowało mnie załatanie opony w motocyklu (w ASO ofc), to chyba w ogóle zostałbym na stos zawleczon...
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> idąc tym tokiem to każdy wiadukt i most powinien posiadać ograniczenie i to solidne > bo na większości robi się ślisko jak tylko temp spadnie poniżej zera Poczytaj PoRD n/t sposobu przejazdu przez takie miejsca :-) > wracając do tej A4, całe lato jeździ sie wolniej bo jesienią może! pojawić się mgła > faktycznie ma to sens Stąd mówię - w PL PoRD nie funkcjonują znaki zależne od warunków pogodowych. IMO jest to błąd, stąd jest permanentne ograniczenie. Częściowym rozwiązaniem tego są tablice świetlne ze znakami na niektórych drogach. > tak jak ograniczenie przy szkole do 40 z 90, w środku nocy A jeśli dzieci mają późne zajęcia? > dzisiaj technika pozwala postawić znak zmiennej treści, zwłaszcza na takiej A4 > i zapalać tą 80 jak faktycznie jest mgła, a nie robić z ludzi idiotów przez większość roku > jedziesz tam w słoneczny dzień i myśli WTF > miniesz kilka takich znaków i przestajesz zwracać na nie uwagę Widzisz - nie do końca. Technika pozwala, nakłady - niekoniecznie. Zaproponuj wprowadzenie opłat za wszystkie drogi i zobacz, jak się tutejsi ludzie zaplują.
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> To, że takie przypadki się zdarzają nie oznacza, że są nagminne. > Jak w okolicy są zwierzaki to się stawia znak ostrzegający o zwierzakach, a nie ograniczenie i > fotoradar. Toost, ale ja właśnie o tym mówię... Jeżeli jest ograniczenie i znak "dziczyzna na drodze", to JEST TO ZASADNE. I do tego piję. A wywody, że "na ałtostradzie to ma nie być ograniczeń". No sory... Pod Gliwicami jest odcinek A4, gdzie notorycznie są mgły i to typu smoleńskiego, parę karambolów tam było, limit chyba do 100 albo i do 80 jest. I JEST zasadny, wbrew temu, co twierdzi oszołomstwo. A że w PL nie ma w KD ograniczeń zależnych od warunków atmosferycznych... Życie.
-
Cofanie liczników-aż tak spowszedniało?
> gdzież tam. po prostu jak ktoś wczoraj mówi, że 400 i więcej kkm to pikuś a dziś pomstuje na czym > świat stoi, że handlarze kręcą liczniki to dostrzegam tu pewien, hmmm...dysonans. To, że ty > nie to już wyłącznie twoja sprawa. No przecież mój VOLKSWAGEN nie może być fałszywą okazją. Co jak co, ale MÓJ musi być "prawdziwkiem"!
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> Równie dobrze może spaść meteoryt. Zaczynasz dorabiać legendę do swoich wywodów. Przyznaj czasem, > że walnąłeś jak dzik w sosnę, to nie boli. Dałem konkretny przykład. Takowych jest więcej. Baaaa -> nawet orzeczenie sądu jest takie, że zarządca autostrady nie odpowiada za pojawienie się na niej dzika (był case, że rodzina chciała odszkodowania od zarządcy - kierowca zginął polując na dziczyznę).
-
Cena samochodu rajdowego
> Ferrari... Jak powiedzial Al Bundy - czasami każdy właściciel starego Dodge'a wyobraża sobie, że jedzie nowym Ferrari...
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> Podjarałeś się i nie zrozumiałeś. Cytowałem: 20 km/h. > Ludzie, których robota jest związana z podróżowaniem nie pojadą 20 km/h nawet gdyby dyrektywę wydał > sam Sibuj. Aha. Czyli jeżeli pracuję zawodowo za kierownicą = mogę zapier....niczać? Bo to wynika z Twojej wypowiedzi (przynajmniej dla mnie).
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> No jeśli poszłoby za tą wypowiedzią sądu sprawdzenie oznakowania i dostosowanie go do rzeczywistego > (a nie wyliczonego na podstawie dziwnych reguł) (nie)bezbieczeństwa na danym odcinku drogi to > tak W jaki sposób sprawdzisz "rzeczywiste, a nie wyliczone na podstawie dziwnych reguł" niebezpieczeństwo danej drogi? Jak nikt nie zginął = bezpiecznie, można grzać?
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> jestem ZA kontrolami prędkości. Ale niech one będą rzeczywiście w miejscach niebezpiecznych. Lucyfer dobrze powiedział n/t/t
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> Tylko że zdaje się potem było wyjaśnienie, że pracownicy nie zamknęli furtki w ogrodzeniu "bo > jeszcze było nieoddane" Tym niemniej zakładanie, że na autostradzie to "w ogóle, absolutnie i nieodwołalnie" żadnego zwierza nie ma i nie będzie, to zalatuje zdeczko naiwnością. ZWŁASZCZA w chwili, gdy jest ograniczenie i znak ostrzegawczy, który może wynikać po prostu z tego, że w okolicy nastąpiło uszkodzenie płotu, co się przecież może zdarzyć...
-
Cena samochodu rajdowego
> ja wiem , ja wiem ... chińskie wolwo Yhm.
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> widziales kiedykolwiek żeby jakiekolwiek zwierze przeskoczylo ekran dzwiekochlonny? LOL stary > ogarnij się, już Ci Some1 napisal że pleciesz bzdury...nie bylo Cie to byl taki spokój, > wrociles i czlowiek się wkur..a czytajac to co piszesz Prosz. Ups?
-
Cena samochodu rajdowego
> Nie zaczaiłem bo nie wiem nawet co za fura na literę F...
-
Cena samochodu rajdowego
> Średnia 150 to nie jest jakaś straszna prędkość. Jeszcze jak silnik większy od tego w Matizie to > myślę że spoko da radę. Chyba nie zaczaiłeś, że akurat nie mówimy o awariach wynikających z tej konkretnej trasy, tylko o ogólnych ficzerach tej fury :-)
-
Cofanie liczników-aż tak spowszedniało?
> Widzisz, ze to Aragorn zaczal tutaj "awanture"(wysmiewanie raczej) swoim postem dotyczacym zupelnie > innego tematu (przebieg 400kkm z tematu obok), to nie zwracaj uwagi "nowemu" tylko temu komu > sie nalezy. Hmm... Czy tylko ja załapałem ironię w pierwszym poście Aragorna? Naprawdę tak żenująco niski poziom jest tutaj?
-
Cena samochodu rajdowego
> Na dworzec kolejowy Hamburg Altona ... i na lawetkę i do serwisu.
-
Cena samochodu rajdowego
> Śpieszyło mi się. ... do serwisu?
-
Cena samochodu rajdowego
> Nieprawda, nie znasz się. Bierzesz silnik z czinkłaczento, zmieniasz sterowanie silnikiem i możesz > dojść do 8500 obr/min bez problemu Hmmm... Dojść dojdzie. Pytanie 1. Czy w ogóle pojedzie 2. Jak długo podziała. > A ludzie zmieniający wałki rozrządu i sprężyny zaworowe przy takich modyfikacjach można porównać do > tych wierzących w magiczną moc podstawek pod kable głośnikowe Nie no - po prostu ośmielam się zauważyć, że konstrukcja napędu rozrządu w silniku SZYBKObieżnym jest odmienna od - powiedzmy - standardowej. Tam są inne priorytety. We współczesnym samochodzie, zwłaszcza doładowanym, gdzie silnik nie kręci się wysoko priorytetem jest cichobieżność, bezobsługowość, niskie opory itd. Jeżeli idziemy w kierunku sportu - priorytety się zmieniają. Jakoś nie słyszałem (proszę mnie poprawić) o rozrządzie z hydrauliką w sprzętach kręcących się do pięciocyfrowych obrotów...
-
Cena samochodu rajdowego
> Napisales, posrednio - skoro kwestionujesz kwote, znaczy, ze wiesz jak zrobic taniej . Chłopaku - nie kwestionuję. Dziwię się, że aż tak dużo. Dziwię się, bo NIE ZNAM SIĘ - odnosząc temat do tego, co jeździ na drogach jest to kupa szmalcu. > Nic sobie nie dopisalem. To Ty po prostu odwracasz teraz kota ogonem . A to już Twoja opinia i Twój problem.
-
Cena samochodu rajdowego
> 6,500 obrotów i sprężyny jak gumki, to ciekawe co za technologie w motocyklach pozwalają się kręcić > do 16 tyś, bo mechanizm działania jest ten sam... Nie odnosząc się do kwestii niewydolności systemu @6500 to pozwolę sobie tylko grzecznie zauważyć, że jednak konstrukcja napędu zaworów w szybkoobrotowym motocyklu jest "lekko" odmienna od tego, co jest w przeciętnym samochodzie. W motocyklu masz zwykle napęd bezpośredni, przez szklankowe popychacze, w samochodzie masz popychacze hydrauliczne, często też dźwigienki. Taki napęd odfrunąłby powyżej 7-8 krpm i ISTOTNIE - jego precyzja przy wysokich obrotach jest słaba.
-
Cena samochodu rajdowego
> Skoro tak nieszkodliwe dla aut seryjnych jest upalanie to dlaczego przy każdym wątku, w którym > zapraszam kącikowych stritrejserów na upalanie po lotnisku, większość odpowiada: "a bo ja auto > zakatuję przecież..." Może się po prostu boją. Wiesz, tu się kręci taki jeden, co to mi od 1,5 dekady skrzynkę wódki wisi (zwą go perfeks) i też kiedyś odkrył, że "ojej, można dokręcić czinkłeczento do odcinki i nie rozpadnie się w 5 sekund"...
-
Cena samochodu rajdowego
> Ktos juz napisal - buduj takie auta za ulamek tej kwoty, a bedziesz milionerem... > Bardzo, ale to bardzo podoba mi sie, jak ludzie komentuja cos, o czym nie maja bladego pojecia. I > nie chodzi tu o to, ze sie "nie znasz na samochodach", ale raczej o to, jak sie "robi > prototypy". Obecnie pracuje przy prototypie. Urzadzenie proste jak budowa cepa, a koszt > projektu to ~100k funtow. Ale juz mialem takich "miszczooff" co mi powiedzieli "ja bym to w > garazu zbudowal". Coz, nikt mu nie bronil, mialby 100k funtow dla siebie Ja tylko się zastanawiam. Nie napisałem, że zrobiłbym lepiej/taniej. A że Ty sobie to dopisałeś... Wiesz... Antek też sobie dopisał mgłę, trotyl, bombę próżniową, elektromagnes...
-
Cofanie liczników-aż tak spowszedniało?
> Jakie auta , w jakiej cenie, z jakim przebiegiem to słowa klucze. > Jak mają dobrą cenę to sam pracownik który nim jeździł je wykupi i sprzeda dalej zarabiając kilka > tysięcy. Jakby Ci to powiedzieć... ŚWIADOMA firma nie pchnie takiego samochodu, bo: 1. Rodzi to obowiązek podatkowy po stronie pracownika - przychodem jest ten "zarobek". 2. Przed takim zakupem nagle samochód staje się skarboną bez dna - "rozumisz, STRASZNIE się psuje, strach tym jeździć. O i gałeczki na radyjku się powycierały, to nowe radio za 4 kpln trzeba też!" 3. Taka odsprzedaż poniżej ceny rynkowej rodzi ryzyko po stronie zarządu - od problemów z radą nadzorczą, po posądzenie o niegospodarność włącznie. 4. To faktycznie JEST strata dla firmy. > Jak auta są w normalnych cenach, zajeżdżone, z przebiegami pod 200-300 tys.km to nie > dziwne że wracają do leasingu z powrotem. Jakoś nie widuje się ludzi chętnych na zakup 3 letniego auta za 70-80 kpln netto. Nawet jak to auto ma 50 kkm, wypas leje się na buty i stan jest A+. Bo ci, którzy wysiadaja z takiego auta, wsiadają w kolejne nowe. A ci, którzy nie mają takiego firmowego auta zwykle nie dysponują też pieniądzem na zakup auta za takie pieniądze. Proste jak drut. > Jak masz dostęp do takich tanich aut w bdb stanie to daj namiary bo niejeden na AK skorzystałby. Nooo. Już to widzę...