Zawartość dodana przez Sibui
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> Pomijając OT - dlaczego "pseudo"? Bo go nie stać/nie ma yayec żeby kupić, to chociaż tak sobie odbije... Spoko, Pyruś, ja już przywykłem do takich znafffcufffff.
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> No to przynajmniej kase oszczedzil A gdzie koszta związane z procesem? Tak naprawdę to była zabawa w "pojedynek o honor" - nic tak naprawdę nie uzyskał, bo koszta własne przekroczyły wielokrotnie tą grzywnę.
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> W każdym normalnym kraju zarządca tego odcinka drogi poszedł by siedzieć za niedbalstwo. Tylko u > nas stawia się znak 50 lub mniej i ma pretensje do kierowców, że jada szybciej. Jakoś po tym > wypadku potrafili drogę wyremontować. Czy ty czytasz co Ty piszesz? Od kiedy to w mieście jest szybciej niż 50?! I jak rozumiem to zarządca jest winny temu, że złote dziecko złotoustego tatusia zabiło człowieka?!
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> Może pora zmienić pseudo Harleya na jakieś enduro? Zieffff Ale w odróżnieniu od Ciebie ja nie uznaję kompromisów...
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> nie ogarniasz, ze ludzie nie czepiaja sie prawa, tylko tak ze jest durnie postawione? > a jak juz jest durnie postawione to niech ludzie myslący kierowcy i policjanci tego nie > przestrzegają/egzekwują To, że laik nie widzi sensu, to nie znaczy, że tak jest. Widzisz, jak Ty jeszcze wspinałeś się po drabinie na rowerek bobo, to była swego czasu bardzo głośna akcja dotycząca pewnego łuku w przebiegu DK1 w okolicach Siewierza. 2 pasy, szerokie pobocza i "idiotyczne 70". Tylko, że zakręt był w negatywie i można było przez niego przelecieć setką pod jednym, jedyniusim warunkiem -> SUCHO i sprawne opony. Paręnaście mądrzejszych niż znaki osób zasiliło szeregi dawców organów. Swego czasu laweciarze mieli tam permanentną miejscówkę. Nawet był wywiad z jednym z nich, że koleś zaopatrzył się w sporą apteczkę i doinwestował w kurs pierwszej pomocy, bo parę razy klient mu fiknął na rękach... Aktualnie po wielu bojach postawiono tam bariery, fotoradar, czarny punkt... Dalej parę razy do roku fruwa w powietrzu mięcho... Bo niektórzy są mundżejsi niż znaki... Bo znak przecież jest głupi, ja wiem lepiej... Mnie osobiście bardziej niż mądrość/głupiość znaków pieni "upolitycznianie" oznakowania (zapraszam do miejscowości Nowa Wieś przy wylocie z Pruszkowa na Milanówek - tam mieszkańcy "wzięli sprawy w swoje ręce" i poustawiali - nielegalnie ofc - ograniczenia do 20, po czym sami zapier.... tamtędy nieraz i paczką - dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuga prosta przez środek wiochy) i mnożenie znaków do wyrzygania - nieraz na odcinku 1-2 kilometrów jest paręnaście znaków - po 10 minutach jazdy taką drogą człowiek już ich nie widzi, bo stają się "szumem informacyjnym".
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> Nie ma znaku "Nierówna droga". Jest ograniczenia i nie wiem z jakiego powodu. Że Ty tego nie wiesz, to nie znaczy, że ograniczenie jest pozbawione sensu. Oczywiście zauważyłeś też, że tam co kawałek jest przejście dla pieszych, droga jest w stanie słabym, nie ma barier ochronnych (parę razy już ci "szybcy-i-bezpieczni" zdjęli pieszych na okolicznych chodnikach), wieczorami/popołudniami śmiga dziczyzna i ogólnie jest to jeden z mniej fajnych odcinków w granicach Warszawy? BTW, ostatnio rozczulił mnie tatuś zabójcy (stary zientarski), który piździł jak potłuczony o tym, że "bo na siekierkoskim to tylko 80 wolno i DLACZEGO". Aż się chciało powiedzieć, że synuś podobny stosunek miał do "bezsensownej pięćdziesiątki i dlatego Zabiega teraz glebę gryzie, a synuś udaje głupiego"... Kto mu kurka wodna dał prawo jazdy, jak koleś nie żarzy podstawowych zasad zapisanych w PoRD?!
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> Sibuj zmienił branżę i jest zarządcą tej drogi? Sibuj zarządcą nie jest, natomiast ma wysoką tolerancję do znaków i dostrzega, dlaczego POZORNIE bezsensowne ograniczenia jednak mają sens. Cytując p. Wojciecha Pasiecznego: "W Polsce mamy gówniane drogi, dlatego jeździmy po nich szybko"... I chyba więcej dopowiadać nie trzeba. Jakoś ja naprawdę nie mam problemów z dostosowaniem się do limitów, a nie jestem z "lepszej" gliny...
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> weź mi wyjaśnij dlaczego między Konstancinem a Warszawą na dwupasmówce poza obszarem zabudowanym > jest ograniczenie do 60ciu? Choćby z uwagi na stan techniczny nawierzchni i konstrukcję samej drogi. Latam tamtędy czasami w kierunku na Górę Kalwarię (bardzo klimatyczna droga od Konstancina do G-K - do latania na moto super) i zawsze na wspomnianym przez Ciebie odcinku mam wrażenie, że zaraz plomby zgubię...
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> szkoda, ze nie da się ukarać tych co stoją w takich glupich miejscach i tych co takie znaki > ustawiają > potem zwykłego obywatela kosztuje to nerwy, sądownictwo jest niepotrzebnie obciążane > np. 10 skarg od kierowców i Policjanci mają naganę, potem drugą i wyjazd pracować do 67 roku zycia > dostają kasę, aby pomagać Obywatelom, a robią tak zeby było jak najgorzej, bez moralnosci i zasad Ale w czym masz problem? Jedź zgodnie z przepisami, a nie szlochasz, że tatusiowemu punto foto zrobili...
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> A nagana to sie wiaze z punktami? A nie? To nie sąd orzeka o punktach, tylko policja, bo pkty to nie kara, tylko ewidencja wykroczeń. Pkty do czasu orzeczenia CZY NASTĄPIŁO WYKROCZENIE wiszą na koncie jako tymczasowe. Sąd orzekł, że nastąpiło (i wypowiedział się nt sposobu kary), pkty się odwiesiły - amen.
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> musiał zostać ukarany, bo ewidentnie złamał przepis, natomiast sąd dostosował karę do okoliczności > zdarzenia Aha. Czyli jednak: 1. Nie dostał grzywny 2. Dostał punkty UPS.
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> warto przeczytac artykuł... > facet złamał przepisy i dostał naganę! Aha, czyli jednak ZOSTAŁ ukarany, a nie uniewinniony "bo to gupi znak był"?
-
Sąd "zjechał" policję za bezsensowne łapanki radarowe
> Stwierdził też, że w tym miejscu powinno się podnieść dopuszczalną prędkość do co najmniej 70 > km/h, a nawet 90 km/h, przy czym stanowczo podkreślił, że moja jazda 75 km/h nie stanowiła tam > żadnego zagrożenia Aha, czyli nie doszło do wykroczenia?! Cud...
-
Homologacja samochodu, opony, a polskie prawo
> Jasne. Mnie wystarczy twoich interpretacji. > Na koniec mroczna zagadka: > Spełnienie wytycznych producenta = uzyskanie homologacji (jak twierdzisz) czy spełnienie warunków > technicznych dopuszczenia pojazdu do ruchu = uzyskanie homologacji. Dostrzegasz różnicę? > I nic do tego nie ma archiwizowanie dokumentacji z etapu produkcji, system identyfikacji zasobów > ani cała logistyka produkcji czy dystrybucji. > Służby też nic nie mają. > Zdrówka! Kolego. Uściślijmy. Mówimy tu o sytuacji procesowej - doszło do wypadku i badacze pisma wzięli się za poszukiwanie związku stan techniczny i/lub przeróbki pojazdu vs przyczynienie się tychże do zaistnienia wypadku. I w tym momencie da się sprawdzić wszystko. OK, jakości powietrza w oponach nie zweryfikujesz, ale to to akurat jest bez wpływu... Takie casusy w PL prawie są jeszcze rzadkie, ale i tego sie doczekamy, ku rozpaczy amatorów "tóninka".
-
Zabrany dowód skutkujący koniecznoscią tablic tymczasowych
> do 7 dni, ale Policjant może wypisać równie dobrze na 1 dzień Albo na zero dni z adnotacją "pojazd przeznaczony do holowania".
-
Zabrany dowód skutkujący koniecznoscią tablic tymczasowych
> Po to są wydawane te tablice żeby legalnie dojechać na badanie techniczne . Nawet w dowodzie > "miękkim" do takich tablic jest umieszczany zapis " dojazd na badanie techniczne " lub coś w > tym stylu. > Więc poruszać się legalnie można. Jest to CEL wydania numerów. Nie oznacza dopuszczenia do ruchu. ŻADEN urzędnik w WK nie ma takiej mocy sprawczej. > Druga sprawa to nie słyszałem zeby ktoś określił > że trzeba jechać na przegląd do najbliższej SKP. Teroretycznie mogę jechać na drugi koniec > Polski bo mi tak pasuje. Zweryfikuj swoje dane.
-
Homologacja samochodu, opony, a polskie prawo
> No i? No i dostanie :-) > A w jakim celu? W celach procesowych. Ostatnio byłem w fabryce Fiata - tam jest jeszcze jak za króla ćwieczka i KAŻDY wyjeżdżający samochód zostawia po sobie grubą tekę dokumentacji. Z pieczątkami mechooptyków, którzy na taśmie przykręcali poszczególne śrubki włącznie. Takie kwity są trzymane 10 lat po zakończeniu produkcji - myślisz, że ktoś to robi z nudów? Wiesz ile kosztuje składowanie takiej dokumentacji? > Nie masz zupełnie pojęcia. Znów - bo nie odpowiada to Twojej koncepcji? :->
-
Homologacja samochodu, opony, a polskie prawo
> Bzdura. > Przeczytaj jeszcze raz to co napisałeś. Strasznie mi wszystko jedno, że rzeczywistość nie odpowiada Twoim oczekiwaniom...
-
Homologacja samochodu, opony, a polskie prawo
> No i co dalej? No to jest numer homologacji - odpowiednie służby (a tak naprawdę - każdy zainteresowany) może wyjąć pełne dane... Dla mnie proste...
-
Po co mi quattro? Pacjent A5
> Wiec dlaczego tak/nie? Rispekt u ziomali na dzielni - bezcenne. Innych zalet nie widzę...
-
Zmiana numerów tablic....
> Czy numery po wyrejestrowaniu wracają do puli wolnych numerów? A jeśli tak, to czy jest możliwość > przy sprzedaniu jednego samochodu i kupieniu po miesiącu nowego wystąpić o przyznanie tego > numeru co się go miało wcześniej? TEORETYCZNIE - nie ma takiej możliwości. PRAKTYCZNIE - jakiś włodarz ze ślunska miał przez laaaata i kilka samochodów nr rej SK00001, aż któremuś pismakowi zaszedł za skórę i skończyło się rumakowanie.
-
Zmiana numerów tablic....
> Jeśli sobie zażyczysz to Ci zmienią. A jeśli masz czarne to wręcz będą zmuszać (do czego, o ile mi > wiadomo, nie mają prawa). Jeśli nie chcesz nowych - to zostają stare. Czarne tablice podlegają wymianie tylko w przypadku zgubienia/zniszczenia tablic - nie ma możliwości dorobienia wtórnika.
-
Zmiana numerów tablic....
> Idziesz do WK, i powiesz że zgubiłeś 1 blachę. Pani sama zaproponuje nowe numery . Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że pisząc powyższe kwalifikujesz się na odsiadkę do 3 lat? art 18 par 2 KK w zw z art 233 KK UPS.
-
Homologacja samochodu, opony, a polskie prawo
> A mnie zastanawia inna sprawa. > Juz wiele razy bylo tu na ten temat wlasnie ze nie wolno zakladac opon o innym rozmiarze niz > homologowane i ze w razie wypadku ubezpieczyciel moze sie wypiac jesli opony byly inne. > Dziwi mnie to, poniewaz z drugiej strony ludzie robia przerozne modyfikacje do swoich samochodow > (krotsze sprezyny i amory, inne kierownice, inne swiatla, inne fotele, inne wydechy, itd) i > nigdy o nic z tego sie ubezpieczyeiele nie doczepiaja... > Jak to dziala? Zapoznaj się z pojęciem "ostrożność procesowa". Samochód stanowi Twoją własność i możesz zrobić z nim co chcesz, włącznie z oddaniem nań moczu i podpaleniem go (pod warunkiem, że nie spowodujesz w ten sposób zanieczyszczenia środowiska). ALE - jeżeli ktoś udowodni Ci, że zrobiłeś jakąś modyfikację ingerującą w substancję pojazdu i W WYNIKU TEJ MODYFIKACJI doszło do zdarzenia drogowego... Oooo, tu to możesz mieć ciepło. Na dzień dobry brak wypłaty z AC (większość OWU wyłączy taki warunek). A dalej - to już zależy co się konkretnie zdarzy i jakie będą tego skutki i CO POWIE SĄD. Regulacji prawnych WPROST tyczących się takich sytuacji nie ma. Ale można okrężną drogą dowieść (dowieźć? Nieeee, bo od dowodzić, a nie dowozić - anałej - wiemy OCB), że udziwniona przeróbka przyczyniła się do zdarzenia i wtedy jest już cieplutko... Droga trudna i wyboista, ale też da się dojechać do celu p.t. "uwalilim gościa". W Polsce pokutuje wiele mitów w stylu "bo nie mam przeglądu to nie mam OC", a wynikają one z nieznajomości prawa i z tego, że w mass-mediach robią kompletni ignoranci nastawieni na łowienie sensacji przy zerowych konsekwencjach chrzanienia głupot... Trzeba czytać źródła prawa i podpierać się chłopskim rozumem...
-
Homologacja samochodu, opony, a polskie prawo
> I teraz pytanie - skąd ubezpieczyciel weźmie homologowane rozmiary opon i felg? Poprosi o ten kwit przedstawiciela producenta i/lub ITS Wiesz, to, że Ty trzymasz w szufladzie wyciąg ze ŚH i krzykniesz "Nie dam tym prąciom śmierdzącym! Worki z piaskiem w okna i niech mnie czołgiem wyciągają!" to nie znaczy, że cokolwiek ugrasz... Producent ma taką ilość danych n/t Twojego egzemplarza samochodu o jakiej w najczarniejszych snach Ci się nie śniło. Popatrz kiedyś DOKŁADNIE (na kanale/podnośniku) na fabrycznie nowy samochód - ilość naklepek ze sparowanymi numerami VIN Twojego auta i poszczególnych podzespołów umieszczonych na tychże podzespołach może przyprawić o zawrót głowy. Myślisz, że fakt umieszczania takowych naklepek wraz z kodami kreskowymi wynika z chęci przyozdobienia pojazdu, czy też z tego, że ewidencjonuje się w fabryce praktycznie każdy pierd z tapicerką fotela LT włącznie, choćby po to, żeby potem wiedzieć, kogo za jaja łapać celem reklamacji gwarancyjnej?