Zawartość dodana przez Polarny
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> Bo widzisz - ja nie znam warsztatu i nie jestem w stanie zweryfikować czegokolwiek. Ja nie wiem czy > mechanik gościa od którego kupiłem samochód ma chociażby porządny komputer. A ASO na pewno ma. > Więc mimo wszystko jest większa szansa na zrobienie porządne. Z moich doświadczeń tylko 1 ASO na 6 potrafiło coś porządnie zrobić (za wyjątkiem wymiany oleju - to wszystkie potrafiły). Z mechaników, w tym niektórych wybieranych losowo, 2 razy się zdarzyło że musieli poprawiać to co zrobili. Statystyka jest więc nieubłagana. > Poza tym jeśli poprzedni > właściciel serwisował w ASO a wyjdzie coś kosztownego to jest dużo większa szansa na > partycypowanie w kosztach. Fakt - jest szansa.
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> naciąłeś się raz na ASO? to dlaczego nie pojechałeś gdzie indziej? Czy naprawdę niewyraźnie napisałem w pierwszym poście, że mam doświadczenia z różnymi ASO?
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> Tego, że oceniasz każde ASO na podstawie jednego - tego w którym byłeś. A tego, że oceniam ASO na podstawie sześciu, w których byłem? Pomijając bardziej fachowe sprawy, ASO powinno chyba potrafić napompować oponę, tudzież ustawić światła (poległy na tym 2 różne ASO) ?
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> No widzisz jaki Ty jestes sprytny Kajtuś. Rzeczywiście - wiele sprytu trzeba żeby wleźć z latarką do samochodu i świecić, podczas gdy drugi polewa auto wodą. W ASO tego sprytu zabrakło - palcem im pokazałem gdzie trzeba uszczelnić. Podołali tym razem.
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> To że Twoje doświadczenia takie są nie oznacza że jest to regułą. Znacznie łatwiej trafić na > druciarza mechanika niż ASO w którym druciarstwo nie powinno mieć miejsca Jest dokładnie na odwrót. Rozmawiałem jakiś czas temu z mechanikiem w ASO - zasada jest prosta: prywatnie zarabia więcej niż w ASO, ale ceny ma niższe, bo nie ma pośredników w krawatach. I bardziej się stara prywatnie. Miałem do czynienia z różnymi ASO różnych marek (fiat, opel, renault, skoda) i tylko jeden jedyny raz faktycznie udowodnili że coś potrafią. Pozostałe przypadki to partactwo albo wręcz oszustwo (szkoda że nie widziałem miny "mistrza" gdy mu uświadomiłem podczas rozmowy telefonicznej że wiem trochę więcej niż przeciętny użytkownik pojazdu).
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> W przypadku odsprzedaży ASO jest jednak bardziej wiarygodne. Zgadza się. Mimo że w ASO potrafią najbardziej schrzanić najprostszą rzecz (jak np. napompowanie opony). I dlatego pytam o ten fenomen - dlaczego partacze mają aż tak dobrą opinię. Nawet na tym forum przewinął się kiedyś temat o oszustwach i nieudolności ASO.
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> Czego nie rozumiesz? W ASO maja procedury co nalezy sprawdzic nie wierze, ze Heniek w garazu tez > ma. Od istnienia procedur do ich stosowania jest daleka i bardzo wyboista droga. Ale to nie była odpowiedź na twoje pytanie, bo napisałem, co akurat rozumiem.
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> W VW po 4 latach wymieniałem tylną klapę z powodu purchla rdzy. Warunkiem było serwisowanie > samochodu w ASO. > Po gwarancji wymieniono mi przepustnicę z ramach "dobrej woli" > warunkiem było serwisowanie samochodu w ASO. > Czego nie kumasz? Na gwarancji próbowano mi wmówić, że wada fabryczna to moja wina, a pukający łącznik stabilizatora nie puka (to ci dopiero "dobra wola"), tudzież silnik nie gaśnie w czasie jazdy, tylko mi się przywidziało (skończyło się na wymianie jakiegoś modułu). Na gwarancji też popsuto mi uszczelkę od drzwi i pomazano jakimś syfem lakier - to była walka z poszukiwaniem nieszczelności (woda się dostawała do środka). W końcu sam znalazłem przyczynę - wystarczyło 5 minut dobrych chęci. Ani nie była to wina uszczelki, ani podłogi. Czego nie kumasz?
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> Regularność serwisu, brak druciarstwa, możliwość potwierdzenia w ASO. Czego nie rozumiesz ? Regularność serwisu mogę mieć też u zwykłego mechanika. Takiego druciarstwa i psucia, a wręcz oszukiwania jak w ASO nigdy u zwykłego mechanika nie widziałem. Potwierdzić serwisowanie można zwykłymi fakturami. Jak widać, sporo nie rozumiem.
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
Dla mnie to wada (na podstawie własnych doświadczeń z różnymi ASO). Istnieje powszechne uznanie, że auto serwisowane w ASO jest lepsze niż auto serwisowane u zwykłego mechanika. Czy ktoś potrafi ten fenomen wyjaśnić?
-
Citroen C6
> Jeździł ktoś tym wynalazkiem? > Znacie koszty utrzymania? > Z którym silnikiem najlepiej szukać ? > Znajomy szuka czegoś mega wygodnego i nietuzinkowej no i padł pomysł tego czegoś... Znam kogoś kto ma i - jak twierdzi - na żadnego "mercedesa, audi czy bmw" by się nie zamienił. 2.7 hdi jest OK, zważywszy że moc praktycznie taka sama, ale elastyczność już niekoniecznie. Kosztów nie znam, ale coś raz się tam popsuło - a auto jest piłowane niemiłosiernie. Jeżeli nie przeszkadza mały bagażnik (a właściwie jego brak) to jest to ciekawy pomysł. Na autocentrum c6 opinie ma bardzo dobre. Zastanówcie się jeszcze nad infiniti albo lancią thema.
-
Golf VII 1.6 TDI 105 KM i dezaktywacja systemu START&STOP
> Niestety ale płaszcz wodny niewiele zmienia. Ostatnio kolega po ostrym upalaniu Fordowskiego > Ecoboosta, (który ma turbinę z płaszczem wodnym) zgasił auto jakieś 20 sekund po zatrzymaniu > się, a za jakieś 5 minut z pod maski zaczął wydobywać się dym. Okazało się, że ciśnienie w > układzie chłodzenia rozerwało przewód wodny od turbo do zbiorniczka wyrównawczego. Płyn w > płaszczu wodnym turbiny bulgotał jak w gotującym się czajniku. No proszę, a co "mundrzejsi" twierdzili że wątek o wyłączeniu silnika na polecenie policjanta jest głupi, bo turbinie nic się nie stanie, a już na pewno nie po pojedynczym wyłączeniu zaraz po ostrej jeździe i w ogóle jestem przewrażliwiony. W temacie - można obejść S&S, gdzieś czytałem że jakiś elektryk coś zamontował i domyślnie system jest wyłączony - świeci się kontrolka o jego dezaktywacji i można go ręcznie aktywować. Może znajdę ten temat, ale to była prywatna robota gdzieś w Polsce, póki co warsztaty tego chyba nie ogarnęły. A szkoda, bo można by na tym zarabiać. I pomyśleć, że paradoksalnie niektórzy za ten system dopłacają.
-
Warto kupić Mondeo?
> Pytam bo zastanawiam się nad zakupem Octavii 1.6 mpi i > alternatywa jest wlasnie Mondeo. Mondeo to odpowiednik superba, a nie octavii. Octavia jest klasę niżej ze wszystkimi tego konsekwencjami (oprócz pojemności bagażnika). Proponuję przejechać się jednym i drugim - jeżeli nie będziesz widział różnicy a octavia będzie tańsza, to wiadomo - po co przepłacać. Osobiście nawet sekundy bym się nie zastanawiał i brałbym mondeo.
-
Warto kupić Mondeo?
> O ile pierwsza 6 byla slaba to kolejne modele ewoluowaly na + > Imo ofc Pierwsza wersja 6 jest rewelacyjna - super komfort, cisza, dużo miejsca w środku, świetna na trasy. Kolejna wersja to jakaś pomyłka - trzeszczy, twarda, głośna, mułowata - miałem wrażenie jakbym jechał fabią, tylko nie zawsze fabia aż takie złe wrażenie sprawiała. Trzecią, ostatnią wersją nie jeździłem.
-
Edukacja kupujących - akcja otomoto
> Nie liczy się przebieg, jasne. Przebieg jest często mylący. Co innego przebieg 200 kkm po autostradach, a co innego 100 kkm w zakorkowanym mieście. Przydałby się dodatkowo licznik motogodzin jak w traktorze.
-
Hipotetyczne zatrzymanie przez policję - turbina
> Wszystko jasne, skoro w instrukcji, czyli materiale dla osób o zerowym pojęciu o motoryzacji jest, > że około minuty wystarcza, to wiedząc jak ostrożni są producenci w kwestii zaleceń w > instrukcjach, można przyjąć, że wyhamowanie z danej prędkości plus oczekiwanie na policjanta > spokojnie zamyka temat. Z drugiej strony panuje opinia, że producenci nie są wystarczająco ostrożni i silnik w zimie należy rozgrzewać na postoju. Ale chłodzić już nie trzeba wcale. > Dziwi mnie tylko, że zamiast przyznać rację co do durnowatości tego wątku Ty nadal brniesz w > udowadnianie i śmieszne teorie o możliwościach zaskarżania policji w związku z ich wpływem na > przyspieszone zużycie samochodu. Raczej w związku z ich wpływem na awarię turbiny, która nastąpiłaby niebawem, a diagnoza rzeczoznawcy brzmiałaby "zbyt wysoka temperatura przy braku chłodzenia". Nie wydaje mi się, żeby to była śmieszna teoria. > Kilka osób już Ci zwróciło uwagę, że temat jest głupi, weź no > odpuść bo walczysz do ostatniej kropli krwi o przyznanie Ci racji a gdzieś tam ukradkiem > tracisz powagę swojej osoby Kilka osób zwróciło też uwagę, że faktycznie turbinę należy chłodzić, a policjantowi nie wolno robić co mu się podoba - w sumie jedyny problem to udowodnienie, że w wyniku widzimisię policjanta nastąpiło uszkodzenie silnika. I to już nie tylko moje zdanie - skoro o walczeniu do ostatniej kropli krwi mowa.
-
Hipotetyczne zatrzymanie przez policję - turbina
> Nie wiadomo. Jeżeli uszkodzenia powstały w wyniku kolizji, to tak. To łatwo udowodnić. Prawie nowy samochód, tablica odpadła po kilku godzinach. Ale nie natychmiast - więc kolizja nie jest bezpośrednią przyczyną? > Nadal nie rozumiesz. Jeżeli czujesz się pokrzywdzony - zawsze możesz iść do sądu. Nawet jeżeli > uważasz, że przyczyną rdzy na aucie są prądy z telewizora. Wolno Ci Właśnie nie rozumiem, dlaczego piszesz że policjant jest bez winy - jakbyś był sądem.
-
Hipotetyczne zatrzymanie przez policję - turbina
> Nie. Bezpośrednia jest wtedy, kiedy skutek jest natychmiastowy i oczywisty. Czyli gdy po kilku godzinach od drobnej kolizji odpadła mi ramka od tablicy rejestracyjnej, to ta kolizja nie była bezpośrednią przyczyną? > Bo nie ma żadnej winy policjanta. Więc skąd w jedynej merytorycznej odpowiedzi na temat wzięła się możliwość dochodzenia od niego odszkodowania?
-
Hipotetyczne zatrzymanie przez policję - turbina
> Może i jest, ale nie bezpośrednia, a to jest bardzo ważne. Bezpośrednia, tylko że efekt nie zawsze od razu widać. Ale wniosek jest taki sam - nie sposób udowodnić winę policjanta.
-
Hipotetyczne zatrzymanie przez policję - turbina
> OK, ale chyba nie całkiem. Bo cały czas pytasz, czy policjant MOŻE, mimo iż producent NIE ZALECA. Nie pytam czy MOŻE po otrzymaniu przeze mnie odpowiedzi o możliwości dochodzenia odszkodowania w sądzie.
-
Hipotetyczne zatrzymanie przez policję - turbina
> Problem w tym, że skutek (uszkodzenie) nie wiąże się bezpośrednio z ewentualną przyczyną Zgadza się - problem jest w udowodnieniu przyczynowości. Niemniej jednak ona jest. Gdyby nie było, producent nie pisałby o studzeniu silnika. > Żaden mechanik czy rzeczoznawca nie stwierdzi, że > turbina padła dlatego, że parę razy po pałowaniu od razu wyłączyłeś silnik. Tu nie byłbym tego taki pewien.
-
Hipotetyczne zatrzymanie przez policję - turbina
> Zatem tak jak Ci napisałem - po kontroli zaczynasz dochodzić swoich praw. naturalnie w Twojej > gestii leży udowodnienie że poniosłeś szkodę. Już chyba 2 albo 3 razy napisałem, że uznaję to za satysfakcjonującą odpowiedź na moje pytanie.
-
Hipotetyczne zatrzymanie przez policję - turbina
> A gdzie takie są? Bo spotykam ich w Niemczech jak na lekarstwo... W Polsce są. Np. na A2 za W-wą. Dojazd do miejsc parkingowych jest naprawdę długi.
-
Hipotetyczne zatrzymanie przez policję - turbina
> Bo nie powoduje. MOŻE powodować i dlatego niektórzy producenci ZALECAJĄ pewne rzeczy. Producent > zaleca = prawda. Niezrobienie tego powoduje awarię - nieprawda. Niezrobienie tego może > powodować szybsze zużycie = prawda. Skoro MOŻE powodować, to znaczy że niekiedy POWODUJE. Nie za każdym razem, ale jednak. Nie należy przejeżdżać przez głęboką kałużę, bo MOŻE to spowodować uszkodzenie silnika. Kiedyś wjechałem i uszkodziłem silnik (koszt 1600). Ale przecież takie wjechanie nie zawsze powoduje uszkodzenie, więc w czym problem?
-
Hipotetyczne zatrzymanie przez policję - turbina
> Weź no zeskanuj ten fragment instrukcji i wrzuć. Bo jakoś przez całe zycie musiałem go pomijać. > mar00ha Najwidoczniej. strona 111, na samym końcu