Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Polarny

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Polarny

  1. > Jeszcze jedno tylko: jeśli uważasz, że niestosowanie się do ograniczeń nikomu nie szkodzi to ja wolę żebyś kradł. A od kiedy to ograniczenia wynikają z rzetelnej analizy bezpiecznej prędkości? Gdyby tak było, to miałbyś rację. Ale tak nie jest. Powtórzę: Tak na logikę, skoro urzędnicy popełniają całą masę błędów w o wiele poważniejszych sprawach, to naprawdę trzeba mieć niezmierzone pokłady naiwności, żeby sądzić iż w kwestii ograniczeń prędkości cokolwiek się przykładają więcej niż "a walniem 50, bo nie mam pomysłu". I jeszcze jedno - tam, gdzie tępi urzędnicy nie ograniczają prędkości, mimo że jest taka potrzeba, sam wiem, że należy zwolnić. Ty niekoniecznie. Więc wolałbym, żebyś kradł niż żebyś patrzył tylko na znaki zamiast myśleć.
  2. > Tak, fakt jest taki, że zaprzeczysz wszystkiemu, co przypadkiem jest prawdziwe i przeczy Twoim teoriom. Ja nie snuję teorii - trzymam się wyłącznie faktów. I faktem jest, że sugestią zmiany dilera tylko się ośmieszyłeś. Potraktuj to jako przyjacielską radę, żeby na przyszłość przemyśleć, co się wypisuje. Faktem jest też, że urzędnicy nie mają pojęcia, jakie powinno być ograniczenie, czego dowodzą : - ich wypowiedzi, gdzie się do tego przyznają; - takie same ograniczenia na bezkolizyjnych arteriach i osiedlowych uliczkach (na tych pierwszych każdy jedzie min. 70, na drugich strach jechać pow. 40); - bardziej restrykcyjne ograniczenia na łąkach, mniej restrykcyjne wśród zabudowań; - jawne łamanie prawa przy wyznaczaniu obszarów zabudowanych; - urojone roje pszczół, latających akurat tam, gdzie zaczyna się administracyjna granica miejscowości. Tak na logikę, skoro urzędnicy popełniają całą masę błędów w o wiele poważniejszych sprawach, to naprawdę trzeba mieć niezmierzone pokłady naiwności, żeby sądzić iż w kwestii ograniczeń prędkości cokolwiek się przykładają więcej niż "a walniem 50, bo nie mam pomysłu". To, że przestrzegasz przepisów literalnie, zupełnie mnie nie interesuje i nie przeszkadza, ale nie głoś głupot, że tak trzeba z innych powodów niż urzędnicze postanowienie.
  3. > Gdybyś był przedszkolakiem to byłoby dobre wytłumaczenie. Twoja Pani z pewnością zrozumiałaby > skarżenie: "a bo oni też". Pani może tak, bo ty go nie zrozumiałeś. To nie jest tłumaczenie "bo oni też" - takie byłoby, gdyby po prostu nie przestrzegali JAKICHŚ przepisów. Tymczasem stanowią oni przepisy łamiąc inne przepisy i to te pierwsze mają być niby przestrzegane. To tak, jakby uchwalić ustawę niezgodną z konstytucją. Zapytaj pani z przedszkola, o co chodzi.
  4. > Twoje sugestie są dość żałosne i podpadają pod to o czym pisałem, a o ośmieszaniu się za chwilę.. To nie sugestia, tylko fakt. Jeżeli sugerujesz zmianę dilera na takiego, którego halucynogeny nie działają, to sam siebie ośmieszasz. To tak, jakbyś chciał kogoś kopnąć w tyłek, ale ci się nogi poplątały i wywinąłeś orła. To dopiero jest żałosne. > Tak: > Z góry przepraszam, że zdjęć nie zrobiłem kiedy jest większy ruch, a tak na szybko. Zaiste, tłumy pieszych, prawie ocierają się o samochody. Kilku stoi na przystanku, oddzielonych zatoką od pojazdów - na Trasie Łazienkowskiej stoi ich więcej, a jest tam 80. > Ironizowałem sobie, ponieważ nagle próbowałeś zniknąć problem pasów, świateł, pieszych itd., który > jest przyczyną ograniczenia prędkości. Pasy są z sygnalizacją, podobnie jak skrzyżowania (jedne pasy i skrzyżowanie nie jest). W Łomiankach też są pasy, światła itd., a jest ograniczenie do 100. I wypadków nie ma.
  5. > Tak na logikę to wymyśliłeś sobie tę rzekomą losowość mimo że nie umiesz jej udowodnić. Sami urzędnicy przyznają, że to losowe. > Jeśli nie widzisz różnicy między drogą oddaną do użytku a nieoddaną, to o czym my rozmawiamy? A czym się różni, skoro niczym się nie różni oprócz statusu? > Na pytanie czy przestrzegasz przepisów jest tylko odpowiedź Tak lub Nie. Dla jednobitowca na pewno. Czyil po jednym błędzie po 8 godzinach jazdy odpowiedź jest jedna: nie. > Ja mogę napisać, że co prawda kradnę ale nie morduję. Bo przepisy zabraniające kradzieży uważam za > głupie i pisane przez kogoś kto się na tym nie zna. W związku z tym że nie morduję a tylko > kradnę i to nie zawsze lecz okazjonalnie żądam żeby uważano, że generalnie przestrzegam prawa. Niektórych przestrzegasz, innych nie. Pomijam już infantylne porównanie nieszkodzenia nikomu do kradzieży, która zawsze komuś szkodzi.
  6. > Albo się przestrzega przepisów albo nie. Wybiórcze przestrzeganie przepisów jest nieprzestrzeganiem przepisów. Czyli jeżeli ktoś jedzie 500 km zgodnie z przepisami, ale wyprzedza na ciągłej za skrzyżowaniem, gdzie ma widoczność na kilometr, to nie przestrzega przepisów tak samo jak ktoś, kto przez ten dystans straciłby prawo jazdy 50 razy. Jednobitowość rulez. > Znasz któregoś z nich osobiście? Podaj proszę jego dane a zapytamy czy zna tę drogę czy nie. Nie znam żadnego z nich osobiście. A nawet jakbym znał i byś go zapytał, to i tak by cię to nie przekonało. Wg ciebie urzędnik analizuje pszczoły, ruch pieszych, statystyki uderzeń meteorytów i żyły wodne, po czym ustawia ograniczenie - dokładnie takie, jakie być powinno. Dziwnym trafem ci fachowcy nie odróżniają "jezdni jednokierunkowej" od "nakazu jazdy prosto" albo stawiają ograniczenie do 30 zaraz przed "obszarem zabudowanym", który to ograniczenie odwołuje. > Mamy do wyboru: 20, 30, 40, 50, 60, 70, 80, 90, 100, 110, 120, 130. Muszą się gdzieś powtarzać. Dziwnym trafem na osiedlowych uliczkach i 3-pasmowych bezkolizyjnych arteriach. > Czy w wymienionym przez Ciebie przypadku źle ustawione ograniczenia prowadzą do wypadku? Czy znasz > w ogóle taki przypadek? Piszę ogólnie o oznakowaniu - potrafią np. namalować pasy kolizyjne. Wszystko na mądrym projekcie z wieloma znaczkami. Ale nikt się nie pofatygował i nie sprawdził jak to wygląda w praktyce. > Gdzie tak jest? Byle droga gminna. > Nieważne co odpowiadasz. Nie udowodnisz że jazda niezgodna z przepisami jest uzasadniona choćbyś ze > skóry wyszedł. Bo to absurd. Jest uzasadniona, bo przepis nie jest stosowany przez urzędników tak, jak być powinien. Jak urzędnik postawi na autostradzie ograniczenie do 40 "bo tak", to niestosowanie się do niego jest uzasadnione. A urzędnicy stawiają masowo ograniczenia "bo tak".
  7. > Czy według Was pomysł pozwolenia przechodniom na przejście przez jezdnię na czerwonym swietle > pogorszy bezpieczeństwo na drogach? Czy ludzie będą na tyle nierozsądni, że zaczną masowo > pchać się na maski nadjeżdżających aut? Nic się nie stanie. Jedynie policja i sm stracą dobrą okazję do wyrobienia planu mandatowego. Na Zachodzie ludzie przechodzą na czerwonym i jest to normalne, a u nas w imię "poprawy bezpieczeństwa" zabrania się czynienia rzeczy bezpiecznych.
  8. > Nie przekona mnie to o zasadności nieprzestrzegania przepisów. Wadliwy znak trzeba zmienić, nie zaś > olewać pozostałe. Ciekawe jak? Pisać do zarządcy drogi? Nie działa. Dla mnie losowość ustanawiania ograniczeń jest wystarczającym powodem żeby je ignorować. Tak na logikę. > A wiesz co to odbiór drogi? Wiesz czym się różni droga w budowie, oddana warunkowo do użytku od tej > ostatecznie oddanej? W praktyce może się niczym nie różnić. Czyli pszczółki tak samo nie latają, pieszych tak samo nie ma. Tylko piratów drogowych jest więcej lub mniej, mimo że jeżdżą tak samo. > Ale Ty widzisz tylko puste trzy pasy. Również na drogach oddanych. > Wydaje mi się, że to jednak Ty wykazujesz się niezrozumieniem. I to pisze ktoś, kto rozróżnia tylko dwie skrajności. > Wybiórcze przestrzeganie przepisów NIE JEST przestrzeganiem przepisów w normalnym rozumieniu tego > słowa. Oczywiście że nie jest. Tak się wykazujesz rozumieniem, że wg ciebie ja twierdzę co innego? Wskazuję tylko że nie jest to też nieprzestrzeganiem jakichkolwiek przepisów. > Nawet najwięksi piraci mogliby napisać, że przestrzegają przepisów bo jeżdżą zwykle prawym pasem i > zatrzymują się na czerwonym. Ty robisz mniej więcej to samo. Mniej więcej to jest to jedna sytuacja za dużo od dwóch, które jesteś w stanie odróżnić. Nie twierdzę ani że przestrzegam wszystkich przepisów, ani że nie przestrzegam jakichkolwiek. I tu otrzymujesz sprzeczność. > To, że nikogo nie zamordowałeś nie czyni Cię prawym obywatelem, bo wykroczenia to też łamanie prawa. Już raz pisałem, że nie o tym jest dyskusja. To było przy okazji rady, bym udał się ew. do sądu odwoływać się od mandatu.
  9. > Nie. Więc udowodniłeś ponad wszelką wątpliwość swoją jednobitowość. Albo się przestrzega w 100% przepisów, albo się rozjeżdża pieszych i owija wokół drzew. Innej możliwości nie widzisz. > Co gorsza, deklarujesz niechęć do przestrzegania przepisu tylko dlatego, że go nie > rozumiesz. To akurat najmniej ważny powód. Inne ci podawałem. - nieznajomość drogi ani przepisów przez ustanawiających znaki - takie same ograniczenia na bezkolizyjnych arteriach i osiedlowych uliczkach - ewidentne błędy (poprawiane gdy są wypadki) - zezwalanie ja szybszą jazdę, gdy warunki nigdy na nią nie pozwalają przy zachowaniu bezpieczeństwa Ale ty dalej będziesz klepał swoją mantrę, bo to, co ja odpowiadam, nie jest ważne - ważne jest to, co ty byś chciał, żebym odpowiadał.
  10. > Cóż, coś zacząłeś pisać o halucynogenach, być może w tym tkwi Twój problem zrozumienia sytuacji, a > reakcje świadczą o braku argumentów. Stąd pewnie takie nerwowe zachowanie, a w co drugim > zdaniu próby obrażenia interlokutora. Napiszę tyle - to co robisz świadczy o Tobie. Nerwowe zachowanie w stylu "zmień dilera"? Delikatnie zwróciłem ci uwagę, że się lekko ośmieszyłeś. Mam chyba do tego prawo, skoro piszesz o moich rzekomych dilerach? Czy tylko wy - dwaj święci - macie prawo do ironizowania, a inni są już tylko "nerwowi"? > Jakie cokolwiek? To rzeczywistość. Googlowóz wstrzelił się pechowo z robieniem zdjęć akurat gdy wszyscy się pochowali. > Tak? Przejścia w poprzek drogi, piesi, światła, ruch oraz ograniczenia prędkości z tego tytułu to > są moje wymysły? Zdaje się, że pisałeś o dupnych ograniczeniach w mieście Trzymaj konktekst. Pisałeś o przejściach wzdłuż jezdni. Czyli coś palnąłeś, a później oczekiwałeś, że to ja mam się z tego tłumaczyć: Quote: Ewentualnie chętnie zobaczę pasy dla pieszych robione wzdłuż jezdni. Mimo że wcześniej pisałem wyraźnie: Quote: chodzić wzdłuż Puławskiej (co najwyżej do przystanku), a jak już chodzą, to po chodniku Może postaraj się, wrażliwy interlokutorze, trochę rozumieć co czytasz. Nigdy nie stosuję pejoratywnych określeń pod adresem kogoś, kto na to nie zasługuje.
  11. > Udowadniaj więc. Na razie słabo idzie. Już udowodniłem - zapodałem wywiad z mistrzem od znaków, gdzie przyznał, na czym polega "fachowość" oznakowania. A że ciebie nic nie przekona, to doskonale wiem. > Padły dużo wyżej: duży ruch w godzinach szczytu, droga niekompletna, mająca status drogi w budowie. > Mało Ci. Duży ruch nie jest argumentem - gdzie indziej też jest duży ruch (nie mniejszy) i ogranicza się prędkość do wyższej wartości. Status drogi też nie ma nic do rzeczy - liczy się faktyczny jej stan. > Dlatego rewanżujesz się w tak mało wysublimowany sposób? Nie zniżę się do wmawiania komuś czegoś, czego nie stwierdził. Nawet jeżeli jest to bardziej wysublimowane. > No to przestrzegasz czy nie przestrzegasz? WOW!! Pytanie miesiąca. Zwłaszcza że odpowiedzi było już chyba kilkanaście. Jak czasami przestrzegam, a czasami nie, to zawsze zabraknie ci drugiego bitu, żeby określić ten stan. No bo albo się przestrzega wszystkiego, albo się pędzi 200 koło szkoły. Da się inaczej? Chyba nie .... > Czyli przestrzegasz, tylko akurat nie na tej trasie, akurat nie poza godzinami szczytu, akurat gdy > znaki w Twojej ocenie nie są ustawione przez niekompetentnego urzędnika, akurat nie w terenie > zabudowanym w polu itd... Popatrz jak jeździ ogół, odrzucając skrajne przypadki przegięć (czyli twoja jazda i jazda totalnych debili), to otrzymasz obraz mojej jazdy. > Da się być trochę w ciąży? Nie. Czyli pewnie letniej wody do wanny też się nie da nalać. > Nadal próbujesz mnie obrazić. Szkoda. Trochę mnie męczy pisanie któryś raz tego samego, co w ogóle do ciebie nie dociera. I nie chodzi tu o przekonywanie cię do moich poglądów, ale o zwykłe zrozumienie treści tego co piszę. Bez powodu bym sobie na takie pisanie nie pozwalał, więc trochę u siebie poszukaj winy.
  12. > Gdyby kazali Ci nie rozbić na drzewie siebie i kogoś jeszcze albo nie przejechać pieszego to > uznałbyś że warto polemizować? > Gratuluję! Bo ci, co "pędzą" 60 po pustej arterii, to tylko by przejeżdżali pieszych i na drzewach się rozbijali. Gdyby oczywiście były tam drzewa i piesi - bo ani jednych ani drugich się nie uświadczy. Czy widzisz INNĄ możliwość?
  13. > I oczywiście te przypadki są IDENTYCZNE? > I oczywiście tylko te niższe liczby są złe? Nie do końca identyczne - 100 jest blisko zabudowań, gdzie duży ruch, 50 w lesie i mały ruch. Niższe są złe, bo przy wyższych nie ma wypadków, więc niższe są zbędne. Właśnie sobie uświadomiłem, że ty naprawdę WIERZYSZ, że te ograniczenia są ustawiane, bo szybciej pozwolić rzekomo się nie da. > No właśnie w tym wywiadzie nie ma mowy o ograniczeniach, to po co go przytoczyłeś? Trzeci raz mam powtarzać? Skoro nie potrafią wyjazdu zaprojektować, to skąd mają wiedzieć jaka powinna być prędkość? BTW. Wiesz o tym, że jeżeli ogranicza się prędkość w wyniku wypadku, to nie jest istotne, czy dotychczasowa była przekraczana? > To jest projekt oznakowania czy inżynierii drogi? To jest projekt, który przedszkolak zrobiłby lepiej. A ci spece, którzy zaprojektowali zakręt pochylony odwrotnie, zajmują się też oznakowaniem. > Tego nie wiemy bo nie masz statystyk. Wiemy natomiast że to głównie oni je powodują. Jednobitowość. Jak ograniczysz prękość do 10, to tylko oni będą powodowali wypadki. I będzie to "dowód" na to, że pędzący 20 to piraci. > Dobrze wiesz, że udowadnianie, że nieprzestrzeganie ograniczeń prędkości nie ma wpływu na > bezpieczeństwo to bzdura a argumenty stają się infantylne. Ale ja tego nie udowadniam. Znowu widzisz tylko dwie możliwości - jak ci się coś w jednej kwestii nie zgadza, to przyjmujesz inną, jedyną wg ciebie możliwą - i zawsze bzdurną.
  14. > Zmienny ale ulegający trendom. Zauważ, że oznakowanie dostosowuje się do przeważających warunków na > danej trasie, bo to jest logiczne. Przeważnie jest tam luźno. > I tak, może Cię to zaskoczy ale ustawia się znaki na wypadek oblodzenia: zwykle jako komplet A32 i > B33. Dzięki za kolejny przykład głupoty oznakowania. W lecie to oczywiście też obowiązuje i w zimie przy +10. > Nie? Bo ja widuję na autostradach ograniczenia w miejscach gdzie występuje duże prawdopodobieństwo > utworzenia się korków lub zagęszczenia ruchu. A ja widuję miejsca, gdzie są korki a ograniczeń nie ma. > A ile powinno wg Ciebie być? Nie zrozumiałeś przesłania, a ja nie dotrzymałem obietnicy tłumaczenia ci jak dziecku. Nawiązywałem do 50 na Puławskiej, bo tworzą się tam korki. Dlaczego w takim razie na TT nie ma 50, skoro tam też są korki? Widocznie 80 jest wystarczające - 50 jest zbędne. > Nie odpowiedziałeś. Potrafisz znaleźć uzasadnienie dla sześćdziesiątki w szczerym polu na > wielopasmowej autostradzie przed Monachium czy nie? Nie - jest to idiotyzm. Z krajów "kulturalnych" drogowo jeździłem po Austrii i tam 80 na estakadzie jest olewana masowo.
  15. > Kilka stron wątku udowadniającego że ograniczenia prędkości są złe bo Tobie nie pasują. Nie dlatego że mi nie pasują, tylko dlatego, że są takie same w diametralnie różnych miejscach. I udowadniać to mam prawo, co nie ma nic wspólnego z histeryzowaniem. Tak naprawdę sprawdzam, czy faktycznie ktoś ma jakiekolwiek argumenty za takim oznakowaniem jak na filmie (zwłaszca piąta minuta). > Czyli co? Mam rozumieć że przestrzegasz ograniczeń prędkości i bijesz pianę przez kilka stron wątku > kompletnie bez sensu? Dobre. Jak zadajesz mi pytanie, to nie komentuj odpowiedzi, której nie udzieliłem. > A co do uogólniania to czy to nie Ty podważasz sensowność wszystkich znaków na podstawie kilku > przykładów? Nie - na pewno tego nie podważam. Ale bez drugiego bitu tego nie ogarniesz. > Czy to nie Ty negujesz ograniczenia prędkości na podstawie jakiegoś wywiadu > dotyczącego jakichś zjazdów, gdzie nie ma słowa o ograniczeniach prędkości? Tak, to akurat czynię. Dlatego, bo została opisana OGÓLNA praktyka. Fakt, że w jednym wywiadzie, co może ci nieco namieszać w myśleniu. > I jeszcze jedno. Ja Cię nie próbuję w tym wątku obrazić. Fajnie byłoby gdyby działało to w dwie > strony. Wmawiając mi coś, czego nigdy nie twierdziłem, nawet nie próbujesz mnie obrazić, ale konkretnie to czynisz. > Pijak potrafi nie pić tylko nie chce. Otyły potrafi nie jeść tylko nie chce. Notoryczny pirat > drogowy też teoretycznie potrafi jeździć przepisowo tylko nie chce. > Gdyby zechciał to może(!) by potrafił. Na razie nie chcieć = nie móc. Znowu nie rozumiesz co czytasz. Na tej konkretnej trasie nie przestrzegam przepisów, a nie wszędzie. A ty z faktu, że na tej trasie ich nie przestrzegam stwierdzasz, że nie potrafię jeździć zgodnie z przepisami. Skup się trochę, bo znowu wyczuwam, że pojmiesz to może za 10. razem.
  16. > Mają więc dwa razy dziennie przychodzić zmieniać znaki? Od kiedy to znaki mają uwzględniać natężenie ruchu? Przecież to jest czynnik zmienny. Może jeszcze byś chciał na wypadek oblodzenia ustawiać znaki? W całej Polsce ograniczenie do 20 km/h. > Dobra, teraz już zmierzasz ad absurdum. Trzymajmy poziom dyskusji. Wytłumaczę Ci więc jak dziecku: > Autostrada, różni się od miasta tym, że częściej na niej jednak nie ma ruchu, Jak niemowlakowi: Otóż na autostradzie ruch bywa duży, a nawet tworzą się korki. Takie, w których się STOI, a nie jedzie. I jakoś nikt prędkości nie obniża. Na Trasie Toruńskiej jest 80 km/h. I też są często korki. Zauważasz tu niespójność swojego obrazu rzeczywistości? > Gorzej gdyby prędkości > nie ograniczono, bo wtedy ci sami histerycy próbowaliby w gęstym ruchu trzymać maksymalną > dopuszczalną. Nie próbowaliby. Często jeżdżę w gęstym ruchu i nikt na siłę nie próbuje trzymać akurat maksymalnej dopuszczalnej. Zdarzają się idioci, ale ich ta "maksymalna dopuszczalna" i tak nie powstrzymuje. > A dodatkowo, na pięciopasmowej AUTOSTRADZIE w centrum Berlina jest 60. Potrafisz to zrozumieć? > A na sześciopasmowej autostradzie daleko przed Monachium w szczerym polu automatyczne znaki > wyświetlają zwykle 80 lub 60. Zgadnij po co? No jest tak. I co to zmienia?
  17. > Otwórz oczy, zmień dealera Jak już chciałeś zabłysnąć inteligencją, to powinieneś właśnie pochwalić dilera. > Hmmm, mam wrażenie, że tak naprawdę to chodzi o pasy i pieszych przechodzących w poprzek > Puławskiej, a nie wzdłuż. Żałuje że nie zrobiłem zdjęć rano, ale myślę że nawet to by Ciebie > nie przekonało i stwierdziłbyś że to fotomontaż Wymyśl cokolwiek, byle tylko nie przedstawić dowodu. Dobrze ci idzie. > Ewentualnie chętnie zobaczę pasy dla pieszych robione wzdłuż jezdni. Zupełnie jak most w Wąchocku To z pasami sam wymyśliłeś, więc do siebie tego typu wnioski kieruj.
  18. > Nie, jak już wyżej pisałem nadużywasz tego argumentu wyrywając go z kontekstu. Nie pierwszy raz. A gdzie jest kontekst mojego "histeryzowania jak mi było źle"? > Ktoś, kto jechał zgodnie z przepisami raz w życiu i ma z tym jeszcze problem chyba nie może być > określony jako ten, kto umie jeździć zgodnie z przepisami. Zgodnie z przepisami raz w życiu jechałem na tej trasie, a nie w ogóle. Ale potrzeba drugiego bitu, żeby to pojąć. Jak już pisałem, masz problem z uogólnianiem jednego przypadku na ogół przypadków. Wracając do tematu - co mają umiejętności do chęci? Jeżeli umiem bardzo dobrze zmieniać biegi, ale wolę automat i nie chcę kupować manuala, to znaczy że nie umiem zmieniać biegów?
  19. > Co do łgania to już Ci napisałem: A ja ci na to odpowiedziałem, przytaczając cytat, który dowodzi, że albo łżesz, albo nie rozumiesz co czytasz. Na ten cytat nie odpowiedziałeś, a zamiast tego powtarzasz w kółko jedną mantrę. > Zupełnie jak Twój filmik z S2 - przejedź się w czasie kiedy ludzie jadą do pracy, szkoły itd., a > nie jakieś > wakacyjne fotki ze środka dnia Jest tam PUSTO, jeżeli chodzi o pieszych. Z tego prostego powodu, że piesi nie mają powodu, by chodzić wzdłuż Puławskiej (co najwyżej do przystanku), a jak już chodzą, to po chodniku oddalonym od jezdni. Ilu tych pieszych w końcu naliczyłeś? Bo ja, w porze wakacyjnej, w MIEŚCIE, jestem w stanie ich naliczyć całkiem sporo. Na mokotowskim odcinku Puławskiej już nie trzeba pieszego rozpaczliwie szukać.
  20. > tu jest "piękny" przykład tego co piszesz > jakiś tekst Szkoda że nie 200 jechał - wtedy mielibyście absolutny dowód na to, że 60 na pustej arterii zabija.
  21. > Więc dlaczego znaki stoją według sensownych zasad? > Np. wolniej przed przejściem, skrzyżowaniem, na rozjazdach itd. Np. tak samo na prostej, kilkupasmowej arterii bez skrzyżowań i na osiedlowej uliczce. Na niektórych rozjazdach jest 70, na innych 120. Przed sygnalizacją świetlną jest 50, 70, albo 100. Bardzo sensowne zasady. > Aha. Wywiad z kimś kto uważa że w jednym miejscu źle zaprojektowane są wyjazdy jest dowodem na > bezzasadność ograniczenia prędkości w miejscu zupełnie innym. Nie doczytałeś mojego komentarza. Staraj się to czynić następnym razem i z tym dyskutować, a nie ze swoimi wymysłami - następującymi po "aha". Masz podany na tacy wniosek, nie sil się na własny. Quote: Skoro wjazdy/wyjazdy są źle zaprojektowane, to gdzie mowa o ograniczeniach, które zaplanować jest dużo trudniej? > Przedstaw alternatywny projekt dla fragmentu drogi który Ci nie pasuje, to możemy uznać że > zaczynasz używać merytorycznych argumentów. O Dżizas, ale żeś mi ćwieka zabił. Toż przedszkolak to potrafi. 1. Wjazd w kierunku Trasy Toruńskiej powinien być nachylony zgodnie z kierunkiem skręcania, a nie odwrotnie. 2. Pasów z Pruszkowa powinno być DWA, a nie jeden. > Bo nie sztuka powiedzieć zza kółka że jesteś mądrzejszy od znaków. Wiesz, że miażdżąca większość > tych co spowodowali wypadek była mądrzejsza od znaków? A miażdżąca większość tych, co są mądrzejsi od znaków, nie spowodowała wypadków.
  22. > Panu już podziękowałem raz, teraz już skutecznie. Mogę tylko powtórzyć: > Sugeruję jednak, byś to zrobił po odstawieniu specyfików, o których wspominałeś Proszę bardzo, oto streetview omawianego odcinka. Przekonajmy się, kto jest tu łgarzem albo ćpunem: Policz, ilu tam widzisz pieszych. Masz 7.5 kilometra klikania do Wałbrzyskiej. http://goo.gl/maps/UxikA
  23. > Żyjąc w społeczności, zgadzamy się na prawa i obowiązki płynące z należności do tej społeczności i > zobowiązujemy się tych praw i obowiązków przestrzegać. > Jeśli ktoś się nie zgadza, czuje się mądrzejszy, że wie lepiej, że sam lepiej potrafi ocenić co > jest dla społeczności dobre a co nie i świadomie ich nie przestrzega sam się z tej > społeczności wyklucza. > Tak więc, Twój wybór. Więc urzędnicy wykluczają się z tej społeczności, bo nie przestrzegają przepisów dot. oznakowania obszarów zabudowanych - a są one w miarę precyzyjnie określone w rozporządzeniu ministra.
  24. > Panu już dziękujemy Podałem dalej merytoryczny argument (konkretny cytat) który dowodzi tego, że albo nie umiesz czytać, albo łżesz. Potrafisz na to odpowiedzieć, czy będziesz się unosił honorem bazarowego cwaniaczka, który najpierw palnie głupotę, a później nie potrafi się przyznać?
  25. > I zmienili je po to żeby Ci zrobić na złość czy może wskutek rosnącego ruchu dochodziło do > wypadków? A co tu ma ruch do rzeczy? Całą dobę jest duży ruch? Jak na autostradzie bywa duży ruch (a bywa), to się prędkości przecież nie ogranicza znakami.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.