Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Polarny

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Polarny

  1. > Ja wskażę. Zgodnie z Twoimi własnymi słowami napisałeś, że pojechałeś tak RAZ. Pierwszy raz. > I już któryś dzień z rzędu histeryzujesz jak Ci było źle. A ty histeryzujesz jaki ze mnie pirat jeżdżący 200 koło szkoły. Nadal nie widzę, co w filmie jest komicznego i dowodzącego, że nie potrafię jeździć zgodnie z przepisami.
  2. > To jest jednobitowość to najwyżej z Twojej postawy wyziera, a dodatkowo widać, że Puławską to Ty > widziałeś chyba podobnie jak S2. Dokładnie - podobnie widziałem jak S2. Jazdę po S2 nawet nagrałem i wrzuciłem w pierwszym poście tego wątku. Co do jednobitowości - widzisz jakieś inne rozwiązania niż 50 albo "but w podłodze"? > Kiedyś to na Puławskiej prawie nie było świateł, zabudowań i ruch był dużo mniejszy. Skrzyżowanie ze światłami są bezpieczniejsze niż te bez świateł. Zabudowań nadal nie ma na Puławskiej - są te co były wcześniej. Na Czerniakowskiej jest już prawdziwe miasto i jest 70. Da się? Co do ruchu - argument idiotyczny. Na autostradzie też bywa duży ruch, a nawet korki. > Przejedź się kiedyś z otwartymi oczami, bądź wsiądź do autobusu i zobacz ile osób tam mieszka > i jaki ruch generuje - w tym pieszy. PIESZY? Pieszych na odcinku kilku kilometrów widuje się KILKU. Tam, gdzie fotoradar pilnuje 50 jescze nie widziałem przechodzącego pieszego. Na światłach przejeżdżają z poprzecznych samochody, pieszych praktycznie nie ma. A jak już, to chodniki są odseparowane od jezdni pasem zieleni. Jeżeli tam widzisz jakiś ruch pieszych, to odstaw halucynogeny. > Kuropatwy (salonu Volvo w okolicach), do Geodetów i tam jest nowa droga, z prędkości > podniesioną obniżoną do 70km/h - kawałek poza terenem zabudowanym. A te kilka kilometrów na warszawskim odcinku do Wałbrzyskiej?
  3. > Ilekroć napiszesz coś idiotycznego to potem udajesz, że nie o to chodziło. Bo nie trzeba być geniuszem intelektualnym, żeby wiedzieć, że zależność większa prędkość - większe bezpieczeństwo nie jest liniowa. Jeżeli masz pretensje do mnie, że nie potraktowałem cię jak idiotę (bo 90% społeczeństwa od razu wie, o co chodzi), to ok - przyjąłem i obiecuję poprawę - teraz będę ci tłumaczył jak krowie na miedzy. Ale że ty jeszcze z tego problem robisz i sugerujesz, że wg mnie naprawdę 200 koło szkoły jest bezpieczne, to już naprawdę świadczy o - jak to się twój kumpel w wierze wyraził - brakach intelektualnych u interlokutora.
  4. > Nie ma potrzeby łgać, Ty za to jak najbardziej. W takim razie nie umiesz czytać. Pisałem wyraźnie, że jeżdżę w wielu miejscach poniżej ograniczenia przy braku ruchu i idealnych warunkach pogodowych. Więc po prostu łżesz albo nie umiesz czytać. > Swoją drogą - spuść trochę z tonu, ponieważ sugerowanie interlokutorowi w co drugim zdaniu > deficytów intelektualnych, świadczy o wielu rzeczach - w tym braku argumentów merytorycznych. Merytoryczny cytat, który świadczy o deficytach intelektualnych interlokutora: Quote: Skoro ograniczenia są tak przemyślane, to dlaczego nie ma ich w miejscu, gdzie ewidentnie szybsza jazda jest niebezpieczna? I to zawsze - w każdych warunkach. Coś jeszcze wymyślisz o oblodzeniu? > Zostałeś już wypunktowany, próbujesz się tłumaczyć Gdzie zostałem wypunktowany? Konkrety. Z którego fragmentu filmu wynika, że nie umiem jeździć zgodnie z przepisami? Fragment, gdzie nie zajechałem drogę audi, był już omawiany. > Wywiad z 2008, który niestety nie potwierdza Twoich teorii, a świadczy na korzyść mojej o > poprawianiu się oznakowania itd. O tym samym pisał Ryb. Jeżeli facet wyraźnie pisze, że drogę trzeba zobaczyć na własne oczy, bo inaczej są błędy, to nie potwierdza to moich teorii o tym, że drogę trzeba zobaczyć na własne oczy, bo inaczej są błędy?
  5. > Jednobitowcem nazwałbym raczej kogoś, komu przeszkadza tylko JEDEN przepis. Jednobitowość to niemożliwość uświadomienia sobie innych rozwiązań niż dwa skrajne. Czyli np. "wszystkie przepisy są OK" vs "wszystkie przepisy są do dupy". Jak komuś przeszkadza JEDEN przepis z wielu, to właśnie świadczy o braku jednobitowości. Chyba starałeś się być bystry, ale wiesz jak to jest - nie masz znaku, nie wiesz co robić.
  6. > I co? Ten urzędnik ot tak ilekroć coś sobie wymyśli wysyła pana Józka żeby poszedł i po prostu wbił > znak? Jeżeli chodzi o ograniczenia - tak. Nie prowadzi się żadnych analiz. Fragment wywiadu, do którego link podałem wyżej: Quote: Jak się pan z tym czuje? - Świadomość, że robi to człowiek zza biurka, nie zawsze mając możliwość sprawdzenia, jak to funkcjonuje w praktyce, powoduje pewien dyskomfort. Dochodzi do błędów, które wynikają m.in. z braku wyobraźni. (....) Powinno się pokonać ją kilka razy autem osobowym, ciężarowym, przejść na piechotę w dzień i w nocy, w pogodę i w deszcz. Wszystko po to, by zobaczyć to, czego nie sposób przewidzieć. - Na szczęście ktoś to robi. - Niestety nie. (...) - Efekty? - Nieprawidłowa geometria, zła widoczność, zbyt małe odstępy między zjazdami, wjazdami, brak pasów włączeń czy wyłączeń przy stacjach paliwowych itp. Skoro wjazdy/wyjazdy są źle zaprojektowane, to gdzie mowa o ograniczeniach, które zaplanować jest dużo trudniej? > Wygląda Ci to na robioną bez sensu urzędniczą samowolkę? Naprawdę imponuje ci, jak jest dużo znaczków? Może to dobry projekt, a może jest spierniczony - nie wiem. Taki węzeł w Konotopie np. jest fuszerką, mimo pewnie jeszcze mądrzejszych rysunków i wykresów. Podobnie - już na etapie planu - wyjazd z Pruszkowa na Jerozolimskie. Plan wyglądający zapewne jeszcze mądrzej spowodował dużo większe korki. I nie trzeba być fachowcem, żeby wiedzieć, czego nie należało robić, żeby tych korków nie było.
  7. > Jako przykład mogę podać np. ulicę Puławską (to przykład, w innych miejscach generalnie jest > podobnie). Krzyki, wrzaski, brak zielonej fali, prześladowania kierowców i w ogóle. Tymczasem > jadąc zgodnie z przepisami, jedzie się spokojnie, światła to rzadko kiedy człowieka złapią, a > policja czy SM nie ma szans wlepienia mandatu (zresztą rzadko się pojawiają w takiej robi). > No, ale po co jeździć spokojnie - lepiej gnać od świateł do świateł z gazem w podłodze, stawać > w kółko na światłach i cykl od nowa. Przy okazji można się załapać na fotkę, bądź kontakt > bezpośredni. I znowu jednobitowość - albo 50 na trzypasmowej arterii z usługami dookoła (mieszkańców tam praktycznie nie ma), albo "but w podłodze". A wiesz, że kiedyś na Puławskiej było ograniczenie do 80? I przy tej prędkości jedzie się płynnie i spokojnie. Mowa oczywiście o odcinku od Piaseczna do Wałbrzyskiej.
  8. > Gdybyś mógł wymienić, których jeszcze znaków nagminnie nie przestrzegasz oprócz B33 to > zobaczylibyśmy co naprawdę Cię boli. > Zatrzymujesz się na czerwonym? Na rondzie jeździsz w lewo czy w prawo? Dodajesz gazu przed ostrym > zakrętem? Wymuszasz pierwszeństwo gdzie Ci jest wygodnie? > Nie? Uważaj - możesz zostać uznany za debila. Tylko przez jednobitowców. Bo oczywiście zakładasz ZAWSZE 2 scenariusze.
  9. > To był kontrargument do Twojej absurdalnej tezy, że jadąc szybciej zwiększasz bezpieczeczeństwo bo > jedziesz krócej. > Nie manipuluj nim. Ta teza nie jest absurdalna, tylko zakładająca, że czytający ją nie jest jednobitowcem. Za dużo używasz kwantyfikatorów ogólnych w myśleniu - tacy są idealnym materiałem do manipulacji.
  10. > Już pisałem jak to było z 200, a "wszędzie łące" z jednej strony zaprzeczasz, a później > potwierdzasz, pisząc o wszechobecnych bezsensownych ograniczeniach prędkości, które > notorycznie łamiesz. Albo się naucz czytać, albo przestać bezczelnie łgać. Tego typu fragmentów moich wypowiedzi jest tu kilka: Quote: Co do "wydawania się aby jechać przepisowo" - bardzo często mi się wydaje, że jazda zgodna z ograniczeniem jest niebezpieczna i jeżdżę wolniej. Może tego też nie przemyślałem? > Poza tym nie pisz do mnie w liczbie mnogiej Piszę nie tylko do ciebie - masz tu zagorzałego sojusznika w walce o wleczenie się przez łąkę (na wypadek gdybyś nie pojął - nie oznacza to, że wszędzie są łąki z nieuzasadnionymi ograniczeniami). > To średnio istotne - całość wygląda zabawnie i pokazuje, że nie potrafisz jeździć zgodnie z > przepisami, ponieważ masz w nawyku jazdę taką, jak ci wygodnie. Co konkretnie wygląda zabawnie i pokazuje, że nie potrafię jeździć zgodnie z przepisami? Jest film, wskaż konkretne minuty:sekundy. > Nie, Ty twierdzisz że przyznali, raz. Przyznali, że tak się dzieje cały czas. Tu masz wywiad z fachowcem, fajne jest pierwsze pytanie i odpowiedź: Czy zdarza się panu jechać i mówić: "Co za idiota postawił ten znak"? - Jasne! Choć sam należę do grona tych, którym zdarza się takie znaki stawiać. Skąd się biorą (głupie) znaki?
  11. > 1. Urzędnicy stawiają znaki chaotycznie, bez sensu i bez związku z sytuacją na drodze. > Oznacza to, że powinni zawodowo w totka albo ruletkę grać, bo oprócz B33 udało im się idealnie tak > trafić, że pozostałe znaki stoją DOKŁADNIE tam, gdzie powinny. Urzędnik zaplanował, że przejścia nie będzie, więc jest tak genialny, że nie ustawia znaku informującym o przejściu. Urzędnik zaplanował, że będzie prawoskręt, więc jest tak genialny, że ustawił tablicę informującą o prawoskręcie. I to, że oznakował coś co opisuje przebieg drogi tak, jak zaplanował, uważasz za dowód jego kompetencji i nieomylności?
  12. > Trzeba być debilem, bezmyślnym człowiekiem, żeby w PL jeździć zgodnie z przepisami. Nieżyciowymi > przepisami, oderwanymi od otaczającej nas rzeczywistości, Nierealne ograniczenia, wprowadzane > wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew logice, bez uzasadnienia, wywołują u kierowców stały odruch > ich lekceważenia. O - wreszcie głos kogoś, kto rzeczywiście jeździ po polskich drogach i zauważa coś, co jest oczywiste do bólu. Bo absolutnym hitem tej dyskusji jest teza, że urzędnik ustanawiając ograniczenie w jakiś sposób to oblicza lub analizuje.
  13. > moim zdaniem jazda zgodnie z ograniczeniami nie musi oznaczac wleczenia sie Na takiej drodze i przy takich ograniczeniach - jest to wleczenie się. > przeciez nie musiales sie od razu zatrzymywac, wystarczy tylko dostosowac predkosc Inaczej - skoro i tak wiem, że będę najwolniejszy, to dlaczego nie przepuścić wszystkich przodem od razu, tylko później kombinować, jak się pas kończy?
  14. > Śmiem twierdzić, że nie zrozumiałeś przesłania, bądź celowo próbujesz dyskusję skierować na boczne > tory Już zapomniałeś o "wszędzie łące" i o 200 koło szkoły. Toż to wasze koronne argumenty. > Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że jak napisałeś "Przełamałem się i pojechałem zgodnie z > przepisami" i niestety nie udało Ci się, nawet po "przełamaniu" Już przyznałem, że powinienem był zajechać drogę temu audi. Wtedy byłoby zgodnie z przepisami. > inni też tak robią, przepisy są głupie, > urzędnicy głupi, a "większość" kierowców wie lepiej od wszystkich dookoła, jak należy jeździć > i jaki jest sens oznakowania. Co urzędnicy sami przyznają.
  15. > Ja jeżdżę tak... A ja nie - nie lubię zapi..dalać i nie lubię narażać innych.
  16. > to ze Ci na pasie za Toba by mogli skrecic w prawo, albo chociaz wiecej osob za Toba mogloby > przejechac na zielonym swietle > i nie mowie tu konkretnie o tej sytuacji, bo nie wiem czy ktokolwiek za Toba stal, chodzi mi o > generalne podejscie Przecież widać na filmie, że nikt mnie nie wyprzedził jak już ruszyłem. I gdzie byś tam chciał skręcić w prawo? Pod prąd? W tej sytuacji, gdy zamierzałem się wlec, wolałem przepuścić wszystkich od razu. Wyprzedzanie ich żeby blokować jest bez sensu, podobnie jak zatrzymywanie się na kończącym się pasie ruchu.
  17. > no czyli mogles dojechac do konca tego pasa i tam ich puszczac I w czym to byłoby lepsze od puszczenia ich od razu?
  18. > Ode mnie masz chapeau bas. > Ale w "uwaga pirat" albo "jazda polska" smutny lektor opisałby takie zachowanie jako naganne. To jest to, co można zaobserwować w tym wątku: nieważne czy naruszenie przepisu komuś zagraża, ważne że naruszenie jakiegokolwiek zrównuje cię z piratem jadącym 200 koło szkoły.
  19. > i nie dalo sie tego zrobic za swiatlami? Tam się kończył mój pas ruchu, więc chciałem ich po prostu puścić przodem.
  20. > To dobrze. Wielu początkujących, i nie tylko, kierowców zapomina, że droga jest nie tylko z > przodu, ale również za ich samochodem. Wielu "mądrych" nawet nie pomyśli , że jak podjedzie > 20cm do przodu, to schowa kuperek i otworzy możliwość jazdy dla innych kierowców. Dodatkowo warto wiedzieć: Na tego typu rondzie trzeba zajmować zawsze prawy pas - dzięki temu, gdy jest duży ruch, nie blokuję tych z tyłu czekając na skręt np. na środkowy, gdy na prawym jest jeszcze miejsce - więcej aut skręci wtedy na jednym cyklu. Przez takich, co od razu pchają się na zajęty już środkowy i lewy, przejeżdża mniej aut. Przyznaję, że wtedy zdarza mi się wyskoczyć z kolejki, objechać ich i wjechać na prawy - skoro i tak nie korzystają ....
  21. > W 11:00 widać dwa małe problemy: > 1. Zostawiasz pół długości samochodu do linii zatrzymania, przez co za tobą robi się mało miejsca > dla innych kierowców. Jak każdy będzie zostawiał 3 metrową dziurę, to na rondo wjadą 3, może > 4, samochody zamiast 5 czy 6 i przy większym natężeniu ruchu zrobi się korek, co podniesie > frustrację kierowców i obniży bezpieczeństwo ruchu. > 2. Ruszasz dopiero po 4 sekundach od zmiany świateł. Wnioski analogiczne do powyższych - na zmianie > świateł przejedzie mało samochodów, więc takimi zwłokami generujesz potencjalne korki. Wszystko racja, ale to było świadome. Ze względu na swoją żółwią jazdę chciałem puścić innych przodem. Normalnie tak nie robię - przepustowość jest czymś, co naprawdę cenię. > Pytanie dodatkowe: > Natężenie ruchu było małe. Dlaczego nie pojechałeś Popularną i Dźwigową, tylko naokoło aż do Dworca > Zachodniego? Byłbyś szybciej, miałbyś bliżej... Preferuję trasy dłuższe, ale z mniejszą liczbą świateł - Google pokazuje raptem 1 min. różnicy. No i wolę jednak jazdę czymś, co przypomina trasę, a nie prawdziwy obszar zabudowany.
  22. > W Twojej opinii. Po prostu się przyznają, że nie widzieli nigdy danego odcinka i sami nie wiedzą czy ograniczenie powinno być takie a nie inne, a już na pewno nie przeprowadzają żadnej określonej analizy. Co tu ma do rzeczy moja opinia? > W skali kraju? Raczej niewiele i są systematycznie poprawiane/zmieniane. Jeszcze pytanie co > kwalifikujesz jako idiotyzm. Piąta minuta filmu - takich miejsc jest od groma i szybciej się pojawiają niż są usuwane. > Samochodem + własnym widzimisię, bo wiesz lepiej od urzędników, specjalistów, mieszkańców itd. Jakich specjalistów? Znaki nie są stanowione przez specjalistów. A urzędnik sam przyznaje, że drogi na oczy nie widział. > Raczej swoją interpretację. Czyli wg ciebie jezdnia wąska na jeden pas ruchu nie jest jednokierunkowa, a na skrzyżowaniu, gdzie da się jechać tylko w prawo lub w lewo, należy jechać prosto? > Aha, fotoradary to stawiają ot tak na wniosek jednej osoby. Na wniosek powinni przynajmniej zbadać sprawę. Z tego co czytałem, pobliscy mieszkańcy od dawna wnioskowali o sygnalizację świetlną i fotoradar. Ale te są potrzebne bardziej do pilnowania 50 na prostych 3-pasmówkach. Tak czy owak, okazało się, że moje "widzimisię" jednak okazało się lepsze od ich "fachowości". Szkoda tylko, że ktoś musiał zginąć - ale to była tylko kwestia czasu. > Skoro tak, to zgłoś do zarządcy, będą musieli się ustosunkować. Wyżej masz dwa przykłady, gdzie mają takie zgłoszenia.
  23. > Urzędników nazywasz głupkami, podstawy ograniczeń prędkości Ciebie nie interesują - interesuje > Ciebie Twoja wygoda i tyle. Urzędników tak nazywam na podstawie tego, do czego sami się przyznają. Są wręcz tak głupi, że nawet jak im się zwróci uwagę, że "jezdnia jednokierunkowa" (faktycznie jeden pas) bardziej pasuje od "nakazu jazdy prosto" gdzie zaraz jest skrzyżowanie, gdzie da się skręcić tylko w prawo lub w lewo, to i tak mają to w głębokim poważaniu. Podobnie jak rzetelność oznakowania - mało to jest absurdów i udokumentowanych idiotyzmów? > Obyś komuś krzywdy nie zrobił Czym niby mam zrobić? Naprawdę jesteś tak naiwny, że sądzisz, że na 2-pasmówce w "zabudowanym" lesie przed znakie D-43 70 jest zabójcze, a po - 100 bezpieczne? > Jeżeli masz inne zdanie o ograniczeniu, to zawsze można wystosować pismo do zarządcy. Wyżej podałem efekt takiego pisma. Podobny był, gdy wnioskowałem o fotoradar w niebezpiecznym miejscu. Dopiero ofiara śmiertelna przekonała panów fachowców, że jednak fotoradar by się przydał. > Tak, zabudowanego i od razu uprzedzę ewentualny argument, że np. zabudowany oceniasz po liczbie > domów w okolicy, a nie na podstawie znaków. A wiedziałeś o tym, że takiego znaku nie można sobie ustawiać dowolnie i że w rozporządzeniu jest określone, kiedy znak ma być, a kiedy nie? I to rozporządzenie jest ewidentnie i bezczelnie łamane.
  24. > Ryb na pytanie nie odpowiedział, a szkoda. To jeden z tych przypadków, który czepiając się rozpaczliwie mantry "bo takie są przepisy" będzie do upadłego uzasadniał każdy idiotyzm, o ile jest zgodny z przepisami. Jeżeli przedstawi się komuś takiemu konkretne argumenty, które zagrażają jego światopoglądowi, czyli: rzeczywistość: urzędnicy ustawiają ograniczenia prawie że losowo vs ideologia: urzędnicy przy pomocy zaawansowanych aplikacji symulujących ruch na danej drodze obliczają dozwoloną prędkość to ma 2 wyjścia: - brnąć dalej - udawać że problemu nie ma Możemy tu obserwować obie taktyki.
  25. > Możesz sobie zaprzeczać do woli, ale dość jasno pokazałeś, że masz je w poważaniu i łamiesz dla > swej wygody. Nie wszystkie i nie tak jednobitowo, jak to przedstawiłeś. Napisałeś bzdurę i jest to o tyle bezczelne, że w ten sposób oceniasz kogoś innego. Czy taka ocena wynika z głupoty czy ze złośliwości, to trudno mi ocenić - bo trudno mi uwierzyć, że ktoś mógłby w tak głupi sposób zinterpretować to co piszę, ale nauczyłem się już, żeby inteligencji mądrali forumowych nie przeceniać. > Nie, skąd. Zamiast 7 godzin 6. Zapewne napiszesz o ile na zabudowanym (tym nie "wszędzie") > przekraczasz dozwoloną prędkość, by tyle uzbierać Bardzo różnie. > Dłużej od czego? Od jazdy ignorującej co bardziej głupawe ograniczenia - np. takie, jak w piątej minucie filmu. > Warszawa. Nawet masz podwyższenie dop. prędkości do końca terenu zabudowanego. Zabudowanego, prawda? Do całych 60 km/h, które każdy ignoruje, włącznie z leciwymi autobusami.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.