Zawartość dodana przez Polarny
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Bredzisz, a swój stosunek do przepisów już pokazałeś. Na pewno nie taki: Quote: Z Twojej argumentacji wynika tak naprawdę nic, poza tym, że przepisy i ograniczenia są do bani, bo masz o nich stosowne zdanie i nie stosujesz się do nich. Jeżeli więc bredzę, to są to brednie na podstawie bredni, które sam wyprodukowałeś. > Skoro taka duża oszczędność, to niestety "wszędzie". Oszczędność nie jest duża. Dlatego niestety nie "wszędzie". > Skoro tak, to niech sobie amator zaplanuje trasę i czas. To naprawdę nie problem. I co to zmieni w fakcie, że jedzie się godzinę - i to siódmą godzinę - dłużej? > Przykro mi, ale chęcią zaoszczędzenia czasu wg własnego widzimisię, w żaden sposób nie > usprawiedliwisz łamania przepisów, szczególnie w mieście. W takim mieście? http://goo.gl/maps/LCLzU
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Śmiem wątpić. Ja zarówno w Polsce jak i poza nią widzę podobne ograniczenia w podobnych miejscach i > okolicznościach. Jedyna różnica jest taka, że Polacy mają je gdzieś. Oczywiście w Polsce, bo > poza nią nagle nie przeszkadza im 80 na autostradzie, auta na obu pasach przed zwężeniem i > pięćdziesiątka w terenie zabudowanym, choćby droga miała i osiem pasów. Cud? Zarówno u tubylców, jak i u Polaków (pewnego dnia jechało ich chyba 1/4 wszystkich pojazdów) nie zauważyłem przestrzegania ewidentnie głupich ograniczeń. Czyli konkretnie: 80 na wylotówkach oraz 100 w tunelach. EDIT: Nie dotyczy strefy przygranicznej z Polską - tam się przestrzega wszystkiego, co zwraca się z reguły przy pierwszym przejeździe.
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Wiem, wiem. W końcu mnie oświeciło skąd taki temat. Skoro wiesz ilu ludzi jeździ tak jak ty, ale i > tak się pytasz, to znaczy, że chciałeś pochwalić się kamerką. Piękny film. Gratuluję. Nigdy nie wpadłbym na to, żeby chwalić się chińskim padłem, które każdy Rusek wozi w swoim aucie.
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Z Twojej argumentacji wynika tak naprawdę nic, poza tym, że przepisy i ograniczenia są do bani, bo > masz o nich stosowne zdanie i nie stosujesz się do nich. > 1 bit Otóż to - z jednym bitem innego wniosku nie wysnujesz. Nie jesteś w stanie sobie uświadomić innego stanu niż dwa: 1. Idealne przestrzeganie wszystkich ograniczeń. 2. Nieprzestrzeganie żadnych, bo wszystkie są złe. > Quote: > Zwłaszcza, gdy powoduje za sobą półkilometrową kolumnę, bo ma kaprys przestrzegać "zabudowanego" w > szczerej łące. > Tacy kierowcy są po prostu ulubieńcami tych, co jadą w długą trasę i dojeżdżają nie w 6, lecz w 7 > godzin. Tak pewnie jest bezpieczniej. > Wszędzie szczere łąki i mamy oszczędność dla ciężarówki 1 godzinę - zamiast 7 jest 6. I gdzie to "wszędzie"? > Tak, tak. Teoretyzuj sobie dalej. Zapewne wiesz, jaki jest dopuszczalny czas kierowcy zawodowego i > ni pisz o nie wiadomo jakim zmęczeniu po 7 godzinach jazdy. Nie piszę o kierowcy zawodowym. A czas zaoszczędzony na niezwalnianiu na łąkach (które nie są wszędzie - z jednym bitem możesz mieć trudności z uświadomieniem sobie tego), to na długiej trasie bardzo dużo.
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Bynajmniej - to pokazanie absurdów w Twojej argumentacji. Z mojej argumentacji nie wynika jazda 200 przy szkole. Wynika z niej wleczenie się 50 przez łąkę. > Chciałbym zauważyć, że zawodowi kierowcy > ciężarówek jednak spasowali z cudowaniem na drogach, ponieważ to się nie kalkuluje. Chyba śnisz. Przez "ledwo zabudowane" nie zwalniają nawet. > Tak szczerze, to raczej Ty się zaperzyłeś jednobitowo i wszędzie widzisz "zabudowany" w szczerej > łące i godzinne oszczędności na trasie, ponieważ ktoś był łaskaw pojechać zgodnie z > przepisami. Z czego niby wynika, że "wszędzie jest zabudowany w szczerej łące". Zacytuj. A oszczędności są - zmierzone. Nie jakieś ogromne (zaledwie 15%), ale przy długiej trasie robi się z tego godzina. I to bardzo ważna godzina, bo wtedy jest się naprawdę zmęczonym.
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> A gdyby nagle zaczęli analizować to byś się stosował? Tak. > A skąd byś wiedział skoro i tak jesteś mądrzejszy od każdego znaku na drodze? Stąd, że odsetek znaków idiotycznych drastycznie by zmalał. Jakoś za granicą (za wyjątkiem Italii) ograniczenia są dużo bardziej zbliżone do prędkości, którą by się i tak jechało.
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Można stosować się do przepisów albo nie. Jeśli widzisz rozwiązania pośrednie to powodzenia. Czyli jazda 60 na pustej 3-pasmówce w "zabudowanym" oraz 200 obok szkoły to to samo (nieprzestrzeganie przepisów)? Nie widzisz różnicy?
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Pojawił się wyżej argument że łamanie ograniczenia prędkości w terenie zabudowanym służy > podniesieniu bezpieczeństwa, gdyż kierowcy jadący w trasy dojeżdżają na miejsce szybciej. > Ja bym poszedł dalej i jeździł koło szkół 200km/h zamiast 40. Dzieci będą narażone na wypadek z > udziałem przejeżdżającego auta pięciokrotnie krócej co zwiększy ich bezpieczeństwo o ok. 80%. Typowe dla kogoś, kto już nie wie co odpisać - przeginanie w drugą stronę, co miałoby niby dowodzić jego racji. Chyba że jesteś faktycznie jednobitowcem i nie widzisz rozwiązań innych niż dwa skrajne.
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Czy widziałeś taki "proces" decyzyjny od środka? Tak typowo od kuchni? Ja np. czytałem wywiad z takim decydentem i słuchałem opowieści od kogoś, kto decydentów zna. Faktem tym podzieliłem się w tym wątku. Nie pomogło - skoro ideologia twierdzi, że urzędnik analizuje sytuację zgodnie z wytycznymi naukowymi, a rzeczywistość jest inna, to tym gorzej dla rzeczywistości.
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Kierowców jadących w trasy przepisy nie dotyczą? Dotyczenie przepisów nie jest absolutnie tematem tej dyskusji. Choćby z tego względu, że każdy ma na ten temat takie samo zdanie. Po co więc o to pytasz?
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> A wiesz, że mijasz mnie po drodze mimo że nie chciałbyś mnie nigdy spotkać? Jestem tym, którego > minąłeś i nie zauważyłeś, bo: > - nie zajechał Ci drogi > - nie wymusił pierwszeństwa > - nie wyprzedzał na trzeciego na czołówkę z Tobą > - nie zapieprzał ponad limit > - nie stworzył zagrożenia > - nie wdał się w awanturę > - nie utrudniał ruchu Zwłaszcza, gdy powoduje za sobą półkilometrową kolumnę, bo ma kaprys przestrzegać "zabudowanego" w szczerej łące. Tacy kierowcy są po prostu ulubieńcami tych, co jadą w długą trasę i dojeżdżają nie w 6, lecz w 7 godzin. Tak pewnie jest bezpieczniej.
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Gdyby była dyktatura, to za nieprzestrzeganie przepisów ruchu drogowego dostałbyś mandat, a za > dyskusję z policjantem w trakcie jego wypisywania dostałbyś pałą, a że żyjemy w państwie > prawa, to za nieprzestrzeganie przepisów dostajesz mandat, ale z decyzją policjanta możesz się > nie zgodzić i iść do sądu. To ta różnica? Różnicę opisałem wcześniej. Przypomnę: Quote: Czyli nie liczy się pierwotny cel oznakowania: bezpieczeństwo, komfort podróżowania, ochrona środowiska. Liczy się tylko: tak macie robić i mordy w kubeł Sąd, jakbyś się nie orientował, nie rozstrzyga zasadności oznakowania - a O TYM jest mowa - lecz sam fakt niestosowania się do niego. > Pała albo sąd. Pytam, bo nie wiem. Taka już moja logika. Zastosujmy twoją logikę i zobaczmy, co z niej wyniknie. Jeżeli dostałbyś nakaz skakania na jednej nodze wokół samochodu przed uruchomieniem silnika, to byś się cieszył, że w państwie prawa mógłbyś - nie poskakawszy - pójść do sądu i dostać mandat, zamiast dostać pałą za dyskusje o sensie skakania. Nie zmieniłoby to nakazu skakania, ale radość byś miał, w jakim to wspaniałym państwie egzystujesz. Taka już twoja logika. > Tak czy inaczej kończę tę dyskusję, bo widzę, że nadajemy na innych falach i najdelikatniej mówiąc, > rozmawiamy o innych sprawach. Czego dowód jest wyżej. > Określiłeś swoje żądania względem drogowców, znaków i takich > tam, tylko, że sam zachowujesz się jak poseł z immunitetem, więc wybacz, że jakoś to do mnie > nie przemawia. Dlaczego porównujesz mnie do posła, skoro ponad 90% kierowców jeździ tak jak ja? Na co głupszych ograniczeniach - ponad 99% (szacunkowo, bo nigdy nie widziałem kogoś, kto by ich przestrzegał, ale może się zdarzają).
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Pierwszy raz w życiu pojechałeś 10 minut zgodnie z przepisami (co i tak Ci się w 100% nie udało), Nie pierwszy i nie ostatni - często jeżdżę zgodnie z przepisami, bo po prostu tak jest bezpieczniej. Zdarza się, że sporo poniżej ograniczenia (na pustej, suchej drodze). Jedyne co mi się nie udało na filmie, to zajechanie drogi audi - wtedy nie przekroczyłbym linii przed wjazdem do tunelu. Jak widać z komentarzy, wybrałem większe zło. > celowo wybrałeś drogę w budowie żeby pokazać jakie to rzekomo uciążliwe Co ma droga w budowie do 70 na bezkolizyjnej dwupasmówce i "obszaru zabudowanego" na również bezkolizyjnej 4-pasmówce? > kreujesz się na eksperta od ruchu drogowego Bo nie zauważyłem pszczółek 200 m dalej, gdzie wolno już tylko 50 zamiast 120? To ty kreujesz urzędnika, który drogi na oczy nie widział, na eksperta. Mój poziom fachowości ujawnił się przy okazji tragedii w miejscu, gdzie kilka lat temu wnioskowałem o fotoradar. Teraz fotoradar już tam jest - po fakcie. Wcześniej był w ważniejszym miejscu - pilnował 3-pasmówki (bezkolizyjnej oczywiście). > swój mały przykład ekstrapolować na absolutnie wszystkie drogi i ograniczenia prędkości w Polsce Bo tak jest w całej Polsce. Za niedługo wrzucę filmik bardziej przekrojowy terytorialnie - droga taka sama, ale ograniczenie diametralnie różne, albo na odwrót. > Coś pominąłem? Twoje kreatywność w wypisywaniu głupot jest tak zaawansowana, że na pewno po tym pytaniu jeszcze ci się coś przypomniało. Ale nie pytaj mnie, co to takiego.
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Na wszystkich niemal niemieckich i austriackich autostradach tak masz. Rozjazd nie odwołuje znaku, > odwołanie jest dopiero jakiś czas za nim. Zapewne importują polskich urzędników. Tylko że na rozjazdach nie zauważyłem żadnych ograniczeń. Ani - bo o tym mowa - na dużo ostrzejszych niż na S8 zakrętach.
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> I naprawdę sądzisz, że cały proces decyzyjny sprowadza się do jednego urzędnika z pieczątką, który > nigdy się nie ruszył zza biurka? > To o czym my mamy rozmawiać? Nie, nie sądzę. Jak to WIEM. Zarówno z opublikowanej wypowiedzi kogoś, kto się oznakowaniem zajmował, jak też kogoś, kto pracował w starostwie i opowiedział mi, jak ten proces wygląda. Ale widzę, że rzeczywistość nie synchronizuje się z twoją wydumaną wizją, więc faktycznie - o czym my mamy rozmawiać? > W obu przypadkach mogą mieć powody żeby takie ustawić, czyż nie? Ty oczywiście wiesz jakie by one > nie były i potrafisz je podważyć. Brawo. Tak, wiem. Bo sami się do tych powodów przyznali. Powodem jest np. wypadek ferrari jadącego 150 km/h na nierównej drodze (Zientarski). Drogę wyrównali - ustawili 50. Jeżdżą tam ok. 90 - 100. Wypadków nie ma. Może po osiedlowej uliczce tak spróbować, skoro jest to tak samo bezpieczne? > Bardziej wierzę urzędnikom niż kierowcom, którzy wszystko wiedzą lepiej. Zapytam inaczej - jaką indolencją muszą się popisać urzędnicy, żebyś zwątpił w ich nieomylność? Bo to, że drogi nie widzieli na oczy, to sami przyznają. Ale ty i tak wierzysz im bardziej. Naprawdę myślisz, że któryś z nich w jakikolwiek sposób przeanalizował jaka prędkość powinna być ustanowiona? Bo - dziwnym trafem - pszczółki latają akurat tam, gdzie zaczyna się administracyjna granica miejscowości - bez względu na to, czy wokół są zabudowania, czy las. Cóż za przedziwna koincydencja. > Oczywiście ich > wszechwiedza dotyczy tylko ograniczeń prędkości i tylko przypadku gdy są one zbyt niskie. Ale > co ciekawe - niemal wszystkie są dla nich zbyt niskie. Oczywiście naucz się czytać, bo twoja desynchronizacja z rzeczywistością postępuje w zastraszającym tempie. Pisałem tu kilka razy (w tym wątku), że jest wiele ograniczeń zbyt łagodnych.
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Ale jakie to ma znaczenie, że oznakowanie jest głupie, nielogiczne, niekonsekwentne i jakie tylko > sobie chcesz. Na drodze, w danej chwili, w danym miejscu masz tego oznakowania przestrzegać Ot i całe sedno logiki kogoś, kto nie rozumie, czym się różni normalne państwo od dyktatury. Czyli nie liczy się pierwotny cel oznakowania: bezpieczeństwo, komfort podróżowania, ochrona środowiska. Liczy się tylko: tak macie robić i mordy w kubeł, bo ja nie, to .... > bo za nieprzestrzeganie tego głupiego i bezsensownego oznakowania należy się mandat i punkty > karne. > publicznie pochwalić się, że osobiście nie przestrzegasz przepisów. Tylko > wyjaśnij dlaczego? Wyjaśniłem w pierwszym zdaniu w poprzednim poście. > Podanie danych lub ich nie podanie zmienia wszystko. Bo jeżeli nie przestrzegasz przepisów ruchu > drogowego jako anonim i jeszcze się tym chwalisz, to jesteś zwykły pirat drogowy, nadający się > tylko do odstrzału przez policję. Zapomniałeś dodać coś o dzieciach idących do szkoły. No bo jazda 60 w 4:00 na filmie to po prostu zbrodnia przeciwko ludzkości (co prawda szkoły tam nie ma, ale gdyby była ....). > A jak legalnie walczyć z absurdami drogowymi pokazali w programie o tym > samym tytule. Bo co stoi na przeszkodzie zasypać rejon dróg i mostów pismami o zmianę > absurdalnego oznakowania. Pisałem - i to nie tylko w sprawie prędkości, ale też błędnego znaku (nakaz jazdy prosto zamiast "jezdnia jednokierunkowa"). Bez skutku. Wnioskowałem o postawienie fotoradaru na Ursynowie w niebezpiecznym miejscu. Bez skutku. Tzn. teraz postawili po tym, gdy niedawno zdarzył się tam śmiertelny wypadek. Ale co ja tam się znam - przecież oni wiedzieli lepiej, że nic się nie wydarzy. > Nagrywaj filmy > o absurdach, puszczaj w sieci, nagłaśniaj, ale nie chwal się, że masz w głębokim poważaniu > przepisy i znaki drogowe. Bo co mi z takiego uświadamiania? A co ja niby innego teraz zrobiłem? 1. Nagrałem film o absurdach. 2. Puściłem w sieci. 3. Nagłaśniam.
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Tak, da się jeździć względnie zgodnie z przepisami i nie jest to > meczące, a wręcz przeciwnie. Więc co jakiś czas na ustawowym 90 zwolnij do 50 i przejedź tak kilka kilometrów - bardziej odpoczniesz.
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> *) Na tym ok. 60-kilometrowym odcinku drogi ekspresowej jest AFAIR 11 ograniczeń prędkości, a na na > pierwszy rzut oka dość podobnym do niego odcinku Rawa-Mszczonów (profil wzdłużny, zakręty itp) > - prawie żadnego lub wręcz żadnego. Ale jeden z nich był budowany przez jednego wykonawcę, a > drugi - przez innego. I nie wiem, czy arbitralność ustalania ograniczeń nie posunęła się tu > zbyt daleko. Na austriackiej autostradzie są ostrzejsze zakręty i pozostawiony limit 130. Co więcej, odwołanie ograniczenia na S8 jest kawałem ZA zakrętem, na równi z ograniczeniem dla przeciwnego kierunku. Z pewnością jest to baaaardzo uzasadnione.
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> 170/40 kolega opowiadał że zrobił kiedyś Żadna sztuka - np. zostawiają oznakowanie po remoncie na 2-pasmówce poza zabudowanym. Swego czasu jechałem w kolumnie 120 / 50 - dwupasmówka właśnie, równa jak stół, ale formalnie "w remoncie".
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Masz rację. Zapędziłem się. Kompletne nic o tym nie świadczy. > Tylko wytłumacz mi, co chciałeś osiągnąć pisząc, że nie stosujesz się do przepisów ruchu drogowego > i robisz to w pełni świadomie i z premedytacją. Bo sam już nie wiem? Może uświadomienie tym jeszcze nieświadomym, jak niekonsekwentne, nieprzemyślane i zwyczajnie głupie jest oznakowanie, do którego przestrzegania namawia się, jakby to była świętość? > Bo gdybyś chociaż podał > swoje dane i nr rej samochodu, to mógłbym pomyśleć, że walczysz z systemem. A tak? Zrobiłeś > to anonimowo. I po co to wszystko? I znowu piszesz coś, co wymaga wyjaśnienia. Co da walka z systemem, jak podam swoje dane w porównaniu do walki z systemem, gdy tych danych nie podaję?
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> 1:59 - najechałeś na ciągłą linię złudzenie kamerki > 2:49 - 2:59 nie poruszasz się "możliwie blisko prawej krawędzi jezdni", podobnie w okolicach 4:55, po prawej coś jechało niezbyt szybko, chyba kierowca się bał że jadę nieoznakowanym (zdarzały mi się już takie przypadki) > 7:56 - linia ciągła j.w., audi nie mogło się zdecydować, ale fakt - tu przekroczenie jest ewidentne. Mogłem mu zajechać drogę i byłoby ok - to by się nie nagrało
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Naprawdę wierzysz że jesteś mądrzejszy od tych co je postawili? Ja przynajmniej dany fragment drogi widziałem na oczy, nie to co urzędnik przystawiający pieczątkę. Mało ci jeszcze przykładów z życia, gdzie takie samo ograniczenie jest na osiedlowej uliczce i na 3-pasmowej, bezkolizyjnej arterii? Wg ciebie to ktoś mądry ustanawiał? Aż tak wierzysz w kompetencje urzędników, którzy mylą się na każdym kroku? Tylko jakoś w kwestii oznakowania są nieomylni ... Po raz n-ty - zejdź na ziemię.
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Lub okazało się, że nie są one dość skuteczne. Na jedno wychodzi - pieniądze wywalono w błoto. Ale ty zawsze stwierdzisz, że na pewno wszystko dokładnie przemyślano. > A jaką mam Ci przyznać rację? Że zjadłeś wszystkie rozumy i wiesz przy każdym znaku, że on nie ma > uzasadnienia? Nawet od tych co go postawili? A od kiedy to "ci co go postawili" są fachowcami stosującymi określoną metodykę wyznaczania dozwolonej prędkości? Ograniczeń uzasadniać nie trzeba - stawia się je tak, jak się urzędnikowi podoba. Kolejny argument: Jak wytłumaczysz fakt, że na bezkolizyjnej 3-pasmówce z oddalonymi zabudowaniami jest takie samo ograniczenie jak na wąskiej dróżce wśród osiedli? Na tej 3-pasmówce jadę 100 i nic się nie dzieje (inni też tak jeżdżą). A na dróżce długo na wypadek nie trzeba by było czekać. Co teraz wymyślisz? Na filmie (od 0:35) jest ograniczenie do 70. Obok po lewej - do 100 (będzie 120 jak urzędnik przystawi pieczątkę). Co takiego strasznego jest na tych 2 pasach, czego nie ma na 3? Dlaczego na gminnej wąskiej, krętej drodze mogę jechać 90, a na 2 pasmóce przez ponad kilometr tylko 70? Pszczoły tylko do 2-pasmówki dolatują? > Podałem hipotetyczne sytuacje kiedy nie widać na pierwszy rzut oka dlaczego znak stoi. Ty zaś > jesteś w stanie udowadniać, że okoliczności te nie zaszły, mimo że nawet nie rozmawiamy o > konkretnym miejscu! To jak byś to nazwał? Wyżej masz konkret. Zejdź na ziemię.
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> w 7:56 przez ciągłą linię zmieniasz pas Odpowiedziałem na to niżej.
-
A czy TY jeździsz zgodnie z przepisami?
> Nie wiem. To nie są moje kompetencje. A ja wiem skądinąd, jak się ograniczenia ustawia. Na czuja - przez urzędnika, który danej drogi nawet na oczy nie widział. > To pytanie do zarządcy drogi a nie do kierowców. Nie, to nie jest pytanie. To jest dowód na to, że przeciętny kierowca lepiej by drogę oznakował niż ów zarządca. > Ktoś kto uważa, że wie lepiej powinien sobie uświadomić, że brakuje mu zwykłej pokory. Oby na tym > się skończyło. Wiem lepiej, że należy jechać wolniej. Zarządca pozwala szybciej. Ależ mi pokory brakuje.