Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

p i p p

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez p i p p

  1. Prestiż w autach ma kilka wymiarów. 1. Jakość i wyjątkowość konstrukcji to prestiż dla twórców takiego samochodu. Jasne, że za tym stoją ludzie, ale śmietankę spija znaczek koncernu. 2. Stan auta, za który odpowiada właściciel/użytkownik i mechanicy, którzy go obsługują to też prestiż dla tych osób. 3. Styl jazdy, który też może być prestiżowy. To jest prawdziwy prestiż w motoryzacji. Jasne, że problem z prestiżem polega na tym, że jeśli odbiorca traktuje czyjeś auto jak kolorowy cukierek za czasów komuny to robi się z tego prowincjonalny folklor. Ale chyba nikt nie da się przekonać do tego...tak jak on nie da się przekonać, że Kinder Niespodziankę zniosła miejska kura. Pozdrawiam.
  2. A innym razem czterech puści, jeden nie puści. Czterech będzie miało taki powód, a jeden inny...i na tym to polega. Mamy myśleć, dokonywać wyborów i zastanawiać się dlaczego lepiej puścić 20 samochodów kosztem oczekiwania jednego pieszego. Społeczeństwo, które samo wydedukuje i dokona wyboru będzie wielkim społeczeństwem. Społeczeństwo, które ustawi się pod przepisy będzie bandą głupków. To ma gigantyczny, pozamotoryzacyjny wymiar. Co się nie udaje? Dlaczego możemy jeździć na "zamek błyskawiczny", dlaczego możemy wjeżdżać w korek z podporządkowanej skoro to nie przepis, a dobra wola kierowcy obok? Na litość boską. Naród, który zrodził Kopernika, JPII, stworzył konstytucję 3 maja ma być pędzony jak bydło tylko dlatego, że 50 lat komuny było. W życiu! Ja się nie zgadzam. No...pojechałem prawicową nutą. Może zadziała.
  3. Ależ ja wiem doskonale dlaczego tak jest. Możesz mi zarzucać, że nie mam pojęcia o produkcji, wiedz tylko, że pracowałem w manufakturze, która produkowała przyczepy na zamówienie klientów indywidualnych, pracowałem w fabryce samochodów ciężarowych MAN, pracowałem w firmie, która produkuje manipulatory do rozbijania nadgabarytów dla kopalni...nie zły czas, pracuję, w firmie, która produkowała...tak będzie właściwie. Więc skupmy się na dyskusji, a nie na ocenie kto ma o czym jakie pojęcie. Ty masz oczywiście racje, ale dlaczego nie chcesz popatrzeć ponad te procedury. Nie mówię, że one są winne i jeśli je zniesiemy to świat stanie się lepszy. Ja tylko patrzę na pewne zależności i pułapki i efekty przyczynowo - skutkowe. Kiedy np. zabudowywaliśmy agregat na podwoziu przyczepy to była kwestia - dość komiczna - gdzie jest przód. Nie było na to normy, nie było wymagań. Obie wersje były równie dobre...do czasu pomiaru nacisku na hak. Pierwsza wersja była zgodna z papierami ponieważ dopuszczalny nacisk na hak jest określony. Nacisk był mniejszy. Wyglądało cacanie. Wystarczyło pomyśleć i przewidzieliśmy to, że jeśli zmieni się ilość paliwa w zbiorniku lub ktoś dołoży "balast" na tył, nacisk może okazać się zbyt mały...i w zakręcie na nierównościach przyczepa wprowadzi ciągnik w drift. Obróciliśmy agregat, nacisk był minimalnie zbyt duży. Wbrew papierom. Ale logika podpowiadała, że bezpieczeństwo jest ważniejsze niż papier i tak też został agregat zamontowany. Można się z tego śmiać, że to szopa Henia, ale w szopie Henia ludzie MYŚLELI, a nie ślepo w papier. Ideał to połączenie myślenia i papieru, a to wszystko poparte badaniami. I tu nie ma polemiki. Ale trzeba się wystrzegać papierów, które zastąpią myślenie lub znieczulą. Pytasz czy zaufałbym Heniowi. Tak, ufam...każdego dnia. Bardziej Heniowi niż normom Euro. Ale dalej mnie nie rozumiesz. Co mogę porównać... Już wiem. Uchodźcy. "Papier" to jest coś a'la "nie wpuszczać uchodźców, czarnuchów do Syrii". A to o czym ja mówię to rozmowa w kręgu uchodźcy, władze, organizacje zajmujące się takimi ludźmi, konkretna, spokojna, analityczna. Pozdrawiam.
  4. W latach 80-tych zachwyt nad tymi nacjami był oczywisty, w 90-tych zrozumiały, ale mamy rok 2015, urodziło się nowe pokolenie i nie mam pół wątpliwości, że polscy kierowcy, piesi i rowerzyści potrafią BEZ SEJMU i bez Anglosasów i Wikingów znaleźć wspólne zasady wzajemnych stosunków na drodze. Świadczą o tym posty i głosy w radiu. Pierwszeństwo na drodze powinno zależeć i z praktyki w większości wypadków zależy od konkretnej sytuacji na drodze. To pieszy ma czekać, a decydować ma kierowca z prostego powodu. Zatrzymanie się, a zatrzymanie pojazdu to dwie, różne bajki i różne konsekwencje. Aktualne regulacje w połączeniu z doświadczeniem i wyczuciem użytkowników dróg jest najlepsze bo najbardziej logiczne z możliwych rozwiązań. Zmiana jest głupia bo kosztowna, kontrowersyjna i niczego nie rozwiąże. Przeniesie tylko ciężar z jednej na drugą stronę. Należy o tym rozmawiać, uczyć, pokazywać, przekonywać, a nie załatwiać wszystkiego przepisami. Tylko przepis jest łatwy, ale edukacja...trudna. Ale ambitnych, którzy wybiorą trudniejszą drogę to na pewno nie szukać w środowisku regulatorów. Pozdrawiam.
  5. Dodam takie dane tech: Opony 155/80R13 Masa własna: 660 kg Aż nie chce mi się wierzyć! W tym aspekcie dziwi w wyposażeniu seryjnym power steering. Po co??? Ale na poważnie...stosunek mocy do masy lepszy niż w Cinquecento Sporting!
  6. Słuchałem programu o tym w "jedynce" i naprawdę wielką radość i dumę budzą przypadki radiosłuchaczy, którzy dzwonią i wypowiadają się o tym, idiotycznym zapisie. Nawet stara babcia, która od "stu" lat chodzi po ulicach mówi, że to bzdura. Brawo, brawo, brawo...wielka radość ogarnia człowieka jeśli wie, że zwykli ludzie są mądrzejsi niż zapatrzone na zachód urzędasy bez wyobraźni. Regulatorzy, regulatorzy... Naprawdę. Żyjemy na jednej planecie. Zastanówcie się... Wszystkiego dobrego.
  7. Rozumiem ten dylemat. Powiem tak: Jeśli parametry BMW 3-er w uboższej, rozsądnie skalkulowanej wersji nie będą w stanie osłodzić Ci braków w wyposażeniu to właśnie w tej chwili masz najlepsze auto - budżetowy wypas. W takim wypadku lepiej myśleć np. o 280-konnym Passacie czy 240-konnym Mondeo. A może nawet o Skodzie. Wiem jednak, że to przyzwyczajenie idzie w nicość jeśli się poczuje symbol jakości prowadzenia. Chyba, że to przyzwyczajenie jest uzależnieniem. Pomyśl na chłodno jak ten ciąg do wypasu (szczerze to zbędnego) miesza w planach i budżecie. Nie warto...
  8. W dzisiejszych czasach zaświadczenia, świadectwa, certyfikaty zaczęły być ważniejsze niż samo urządzenie. Dlaczego są ważniejsze? Bo jest ich za dużo. Większość kontroli skupia się na kompletowaniu papierów, a nie na realnej kontroli urządzenia, które może hałasować, mieć luźne części, lać olejem. Czy ktoś się skupia np. czy obsługa potrafi to urządzenie obsługiwać? Oczywiście, że nie. Ważne, żeby były uprawnienia. To bardzo wpływa na społeczeństwo w każdej dziedzinie życia. Zaczynamy wierzyć w te papierowe świadectwa, zapewnienia, tabliczki, znaczki CE. Dla mnie to jest ten sam mechanizm, który ciągnie ludzi do małych wartości na drogomierzach czy do designu. Ale pozostańmy przy papierach, będzie bardziej "po polsku". Jasne, że taki system papierowy jest fajny. Bo nie trzeba poświęcać czasu, żeby się zagłębić w temat, a lenistwo jest takie słodkie. No i daje to nam poczucie błogiego bezpieczeństwa. Same pozytywy? No nie do końca. Volkswagen zrobił wielką rzecz. Bardzo pozytywną dla ludzi. Dla mnie znamienne jest to, że to VOLKSwagen. Ludzie może zrozumieją...a może nie, źle. Ludzie nie zrozumieją, ale mają na to szanse. Koncern też pokazał co jest ważne w papierowym świecie. Ważny jest wynik testu, na podstawie którego dostaniemy papier, że spełniamy jakąś tam normę, a nie rzeczywista ilość NOx. Ja patrzę w tej aferze na koncern VW bardziej jak na alkoholika czy narkomana, któremu trzeba pomóc, a nie jak na zimnego cwaniaka i oszusta, którego nie boli cudza krzywda gdy on jest syty. Jest w jakimś sensie ofiarą pogoni za papierem. Jak słyszę o zbiorowych pozwach, oburzeniu, na który nakłada się w tym samym czasie pozew córki Paula Walkera przeciw Porsche za to, że zginął uderzając 150 km/h w słup to mi jest po prostu wstyd. Wstyd za ludzi. Bo gdyby nie ci ludzie i koncerny, przeciw którym chcą składać pozwy i rwać od nich kasę, za te miliony odszkodowań mogliby kupić co najwyżej kilkanaście wagonów buroków. Gdyby ludzie kupowali auta na podstawie wiedzy, który ma np. "uniwerek", który aferę wykrył, a nie na podstawie apps, designu i prestiżu to uniknęliby rozczarowań, ale zgaduję, że w świecie amerykańskich prawników tylko zacierają ręce, że będzie więcej kasy z odszkodowań na jeszcze większe pączki, żeby się do syta nażreć. Sprawa jest poważniejsza, ma głębsze dno, a ja chcę nad nim grzebać. Dlatego nie podoba mi się otoczka afery, ale tak jak się sprzedaje VW (ostatnia reklama "da, da, da), tak się sprzedaje aferę. Dziękuję, mam nadzieję, że tym razem jaśniej. Pozdro
  9. Naturalnie, że nie ma nic wspólnego. Ja nie opisuję rzeczywistych systemów zależności co z czym i na podstawie czego. Szukam w tym przyczyn takich "numerów" i używam tylko mało czytelnego - na pierwszy rzut oka - czasu. Czyli mieszam - masz rację. Ale uproszczę. Dla przykładu chcesz, żebym Ci przykręcił śrubę. Wolę ją przykręcić kluczem dynamometrycznym na 100 kgm i powiedzieć "masz dokręcone na 100 kgm" niż dokręcić na czuja czy rurę i dołączyć certyfikat z gwarancją. pzdr
  10. Tylko jedna rzecz powstrzymałaby mnie przed wyborem dwóch, fajnych aut zamiast jednego, "kompromisowego". Brak czasu na jazdę tym drugim... Za Civiciem Type-R nie przemawia nic, nawet pół argumentu...i jeśli ich potrzebujesz, bierz z uśmiechem BMW. Nie można zapytać czy w wolnym czasie iść z córką na rower czy może skoczyć ze spadochronem z samolotu i szukać w tym za i przeciw. Powodzenia.
  11. Naturalnie, że się mylę. Gdybym się nie mylił, nie byłoby wątku, afery i skandalu. Ale sam nie wiem czy lepiej się mylić i nie dziwić czy może lepiej się nie mylić i być oburzonym lub w szoku. Pozdrawiam.
  12. A wymagania powstają w oparciu o listy do Świętego Mikołaja. Kochany Mikołaju, chcę podnieść koparkę kołową. Kacperko, daj papier na 20 ton, a linkę sobie znajdziesz w trzecim worku od lewej na placu. Cienka coś ta linka Mikołaju. Nie bój nic, daj BHPowcowi ten papier i jesteś bezpieczny. OK, dziękuję Mikołaju. Następny. Mikołaju, zrobiłem plac zabaw dla dzieci, ale nie chcą mi odebrać bo nie mam papierka, a wszystko jest z pociętego T34. Dobrze...to tu masz papier...jak coś, wszystko zrobiłeś z "dwójki" nierdzewki. Dzięki Mikołaju. Następny... Papiery są jak Antoni Macierewicz, fajny póki nie rządzi. W dobie projektowania wszystkiego na komputerach, papier zawsze będzie za produktem, nigdy przed. Pozdrawiam.
  13. Nie bronię oszustów tylko się zastanawiam...dlaczego. Kop w tyłek oszusta jeszcze niczego go nie nauczył więc nie będę sobie brudził butów. Też zadaję sobie to pytanie...i dlaczego to tylko BMW X5 3.0d? Nic nie wiemy...poza tym, że przyznanie się VW robi innym zasłonę dymną. Być może, ale jest dużo za wcześnie, żeby to stwierdzić. Na pewno to VW robił w swoich autach jakościowy śmietnik. Czy tak się "leczył"? Ale jakaś część mnie się cieszy, że ludzie zrozumieją, że tzw. dopracowane, nowoczesne konstrukcje, które już nic nie wymagają, a tylko dają siebie to wciąż marzenia, a nie rzeczywistość.
  14. Przede wszystkim pochwalę się w broszurce reklamowej w miejscu "nadzwyczajny, wyjątkowy, prestiżowy, doskonały design".
  15. Nie chcę usprawiedliwiać oszukiwania tylko chcę pokazać do czego zaczynamy (nie chcę mówić o VW "oni") być zdolni. Mnie się to kojarzy z cofaniem liczników. Jak wtedy pisałem, nie jest winny tylko ten, który cofa. No i nie podoba mi się medialny krzyk, który w takich emocjach jest też łatwo manipulowalny. A trzeba dotrzeć do konkretów, przyczyn...i tak jak mówię, to nie warzywniak, a koncern - gigant i tam gdzie wchodzi polityka, trzeba być bardzo spokojnym i skoncentrowanym. A moralnie jak wielkim oszustwem jest "sprytne" oprogramowanie VW? Podobne do hamowania do dozwolonej prędkości przed patrolem policji.
  16. Miałem na myśli nadzór, który zbiera wyniki badań i pomiarów przeprowadzonych przez certyfikowane podmioty i na podstawie takiego kompletu wydaję gustownie opieczątkowany papier, który coś nam pozwala. Ale OK. Firma oszukała państwo bo chciała sprzedać fury. Mnie tylko ciekawi jaki jest zysk np. dla klienta? Czy te auta są tyle szybsze? Może oszczędniejsze? Może koszty VW ma mniejsze? Miliony pytań...ale czy tylko o VW...? A co do drugiej części. Ja nie chcę certyfikatu. Ja chcę realne cechy materiałowe, realne kontrole, namacalne cechy, a nie papiery. Jasne, że papiery powinny być UZUPEŁNIENIEM. Ale ilość papierów zmienia mentalność. Głowę zaczyna chronić papier, a nie kask. I to jest do przemyślenia.
  17. Pozwolę sobie na próbę odbzdurzenia. Jeśli milion ludzi myślało, że samochód, który spala paliwo kopalne jest ekologiczny tylko dlatego, że tak im powiedziała reklama to ja jestem po prostu smutny, a nie oburzony. Nie mam na to argumentów. Jeśli zapytam kogoś dlaczego głosował na partię X, a on odpowie, że jest szczerbaty, a ta partia obiecała dać 1000 zł za każdego zęba, którego się straciło to też dyskusja powinna zmierzać ku pogodzie, a nie ku poważnej dyskusji polityczno - światopoglądowej. Nie można powiedzieć, że ich stary samochód był mniej emisyjny bo nikt tego nie sprawdził. A kupno samochodu to dokładnie coś odwrotnego niż chęć nie zatruwania środowiska. Rzeczywiste skutki oszustwa VW, a to co się mówi...to dwie, różne bajki. Pozdrawiam
  18. 100% racji. Od zawsze synonim. Trafiasz w punkt, w który biją media. Ja jednak wolę się skupić na konkretnej jakości stopów, tworzyw sztucznych, montażu, skuteczności kontroli jakości i bla, bla, bla...setkach innych rzeczy. Nie na synonimach, opiniach, mitach, wizerunkach itp. Teraz produkcja jest zbyt szybka, żeby można ją szufladkować na dobrą i złą. Można wyłapać niektóre cechy, ale jeśli chcemy zamienić to na łatwo przyswajalny język, który się dobrze i łatwo sprzeda w mediach to zawsze coś zafałszujemy. Dla mnie taka historia w ogóle nie zmienia postrzegania marki. Mnie się zmienia płynnie postrzeganie nas samych przez odbiór takich historii. Pozdrawiam.
  19. Nie liczą się żadne fakty. Liczy się papier i kasa. Jasne, że firma, która dokonuje jakiś pomiarów musi pomóc i brać udział w teatrze ponieważ to wszystko kosztuje. Jak pomiary wyjdą złe, następnym razem będzie mierzył ktoś inny. Ale natłok norm znieczulił ludzi na realne zagrożenia, a uczulił na zaświadczenia, certyfikaty, zgodności, których obchodzenie stało się wartością. Zaryzykuję, że za x lat będziemy wdzięczni Volkswagenowi i tej aferze z łatwym przyznaniem się...że nie tędy droga...
  20. Realnie "made in germany" znaczy tyle samo co "made in china", "made in poland" czy "made in japan". Wszystko zależy co to konkretnie jest. Analogicznie Volkswagen. Możemy analizować każdy model, rocznik i układ samochodu. Będziemy mieć równie skrajne, realne, namacalne wnioski. Media natomiast przy okazji afer odwołują się do mitów w stylu "kiedy leje na Barbary to Gargamel rzuca czary". Niestety aktualne czasy przyspieszyły czas i nie wolno już bazować na takich zabobonach bo fałszujemy rzeczywistość i omijamy sedno, przyczyny i skutki. Jestem przekonany, że te "kanty" są dobrze wyliczone i po prostu się - komuś - opłaciły. Pozdrawiam.
  21. Nie zgadzam się z Tobą. W tej grze nie chodzi o oszukiwanie, a o rzeczywiste gramy trucizn, które wdychamy. Nie chcę wyjść na takiego, który popiera oszustwo bo się nim brzydzę, ale w świecie, w którym żyję jestem już na tego typu oszustwa znieczulony. Nie można mówić, że nowe VW trują...bo to właśnie medialny język oburzenia, który nic nie wnosi. VW nie spełnił norm co wynika z przytoczonych badań. Czy złamał przepisy skoro badanie "na sucho" przechodzi? Czy wyniki emisji z jazdy są wbrew przepisom czy są tylko niemoralne? Nie wiem. Ja po prostu mam wątpliwości bo jestem uczciwy sam przed sobą. Wiem, że smrodzę moim Audi, które w trybie korkostacz przepala 9-10 litrów benzyny na 100 km więcej niż te TDI-ki. Wiem, że gdybym zostawił Audi w domu i wziął rower, nie wyemitowałbym tych smrodów. Mimo to biorę auto, nikt mnie za to nie piętnuje i ja nie mogę tego robić pod adresem VW. Wartości emisji NOx przez VW, które w tabelkach zauważyłem to poziom Euro 2. Ale interpretacja tych danych to wielkie pole do dyskusji. VW reklamowane są jako ekologiczne pod wpływem gigantycznej eko-mafii. Wpływ na społeczeństwa takich haseł jest ogromny i producenci muszą się dostosować do tego. Niczym nie różni się to od reklamowania samochodów ładnych bądź prestiżowych. Społeczeństwa i klienci zaczynają wierzyć w cuda. W ekologię, piękno i to, że przedmiot podnosi ich wartość. Ludzie ufają znaczkom, certyfikatom, zapewnieniom, a przestają fizyce. Droga do eko-motoryzacji nie wiedzie przez emisję z rury. Wiedzie przez infrastrukturę i styl życia oraz myślenia. Pozdrawiam.
  22. Chodzi o to, że magia VW upadła już ok. 10 lat temu. Na zimno nie można zapominać, że Wolfsburgu coś tworzą, wymyślają i nie są koncernem składającym auta z kupionych części. Samochody są dobre jako takie, praktyczne, przemyślane, ale jakość przekroczyła granice złości właścicieli i wkroczyła w strefę śmieszności. Mnie się nie podoba otoczka tej afery. Media z niedowierzaniem i żalem mówią, że "made in germany" zostało zbrukane, a dziś rano usłyszałem jakże nośny wstęp: "VW truje również w Europie". Czułem się zdecydowanie lepszy jadąc w tym czasie 19-letnim Audi, z którego rury płynie tlen, woda i morska bryza. A wcześniej na skrzyżowaniu spotkałem Traffic'a należącego do żandarmerii wojskowej. Jechaliśmy obok siebie, do skrzyżowania, na którym paliło się czerwone światło mieliśmy jakieś 200m. Ja toczyłem się 30 km/h, a on rura do 60 km/h i hamulec. Dlaczego w radiu mówią, że to VW truje, a nie ŻW? Bo nie liczy się realne trucie, a lepiej sprzedawalny skandal. Normalnie Ziobro. Ten pan...już nigdy, nikogo nie zabije...a ten koncern już nic, nigdy nie wyemituje. Rynek motoryzacyjny, spożywczy, farmaceutyczny i wiele, wiele innych to jedno, wielkie oszustwo. Regulatorzy, którzy myślą, że mogą wszystko kontrolować i pilnować ku chwale ojczyzny na spółkę z pismakami tworzą taki właśnie krzyk jeśli się okazuje, że ich regulacje ktoś obchodzi. Bo właśnie tak są one skuteczne. Przyznanie się do winy powoduje, że będziemy ze śliną wyciekającą spomiędzy zębów patrzeć jak coś zmienia się w nic. Dajcie spokój... Pozdrawiam.
  23. Najbardziej spektakularnie wygląda wykres z pomiaru w standardzie US06. Poszukałem co to za standard i okazuje się, że to jazda wręcz sportowa. 13 km, 10 min., średnia prędkość 77 km/h, maksymalna 130 km/h i 5 zatrzymań. Dane na podstawie testowanego, małego Polo. No i na chłopski rozum wyniki nie szokują...wszak chodzi tu o dziesiąte grama/km. Nie podobają mi się też dziury w danych z BMW. No Smoleńsk pełną gębą.
  24. Widziałeś!? Do zdjęcia to rury z Hond puścili wolno, a na pomiar na pewno do aparatury podpięli. Więc można powiedzieć, że agregaty Hondy na pewno trują.
  25. Gdybym chciał kupić okazyjnie Passata TDI...albo nie, może lepiej cały koncern VAG to bym namówił "niezależną" agencję, która zrobi "skandaliczne pomiary", nagrał kilku członków zarządu VAG w kompromitujących sytuacjach i zastosował mały szantażyk. Publikuję raport, namawiam do przyznania się, żeby wymiar sprawiedliwości był łagodniejszy, akcje pikujące kupił z misją ratowania miejsc pracy i cieszył się dobrą inwestycją. Oczywiście moja teoria jest iście smoleńska, ale cóż...tak mi "ktoś" mówi w głowie... Myślę, że właściciele 2.0 TDI mogą zrobić próby na SKP, hamowniach próbując oszukać oprogramowanie i dojść prawdy... Niech Europa zrobi takie porównanie, prasa, telewizja...myślę, że sprzęt się znajdzie bo temat jest HOT.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.