Zawartość dodana przez p i p p
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
Nie, obie nogi na dywaniku. Od A do Z powinno wyglądać to tak: M/T. Jedziemy...zapala się czerwone światło...hamujemy...w ostatniej chwili sprzęgło, luz i po zatrzymaniu puszczamy pedał hamulca i podciągamy ręczny. Mamy wolne nogi, wolne ręce. Obserwujemy sygnalizatory. Kiedy zanosi się na zielone, wciskamy sprzęgło, włączamy pierwszy bieg, prawa noga na gaz, prawa ręka na ręczny. Zielone...ruszamy najnormalniej w świecie opuszczając ręczny. Jesteśmy szybsi o czas przełożenia prawej nogi z hamulca na gaz. Czy nas ten ułamek sekundy zbawi? Nie, ale 10-go w kolejce już tak. A/T. To samo, ale bez sprzęgła. Automat ma ten plus, że nie marnuje czasu "przekładki" nogi i jak tylko odpuścimy hamulec to już pełza. Ale metoda z ręcznym jest naturalnie szybsza. Nie chodzi tu o podobanie czy nie. Szybkość z jaką ruszamy i brak wypalania czerwonych 60 wat w oczach kierowcy z tyłu to banalne ABC kultury, szacunku i logiki. Jasne, że pewnie masa specjalistów i instruktorów oraz wujków "dobra rada" powie "dbaj o siebie, myśl o sobie, inni sobie poradzą" bo to są takie drobiazgi...no trzeba sobie uczciwie powiedzieć...ale jeśli człowiek pozbiera takie drobiazgi z wielu źródeł od ludzi, którzy pewne dziedziny przeżywają intensywniej bo mają do tego to zgromadzi taki fajny pakiet, który jest świetną i darmową używką. Warto spróbować? Czy warto? Interesuje Cię odpowiedź? Pozdrawiam.
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
No mówię, że bojowe jeansy. Ale teraz mi wszystko pasuje. Myślę, że w kamizelce wędkarza też bym nie wyciągał. Jak sobie NIE kupisz to faktycznie. Eeee...już nie będę mówił co jest wskazane bo powiesz, że wymyślam. Nic nie chcę naciągać, ale nie będę sikał z radości jak widzę obiektywnie ułomny gadżet. Pamiętaj, że wątek jest o opcjach "must have". No właśnie myślałem, że Ty...skoro przygotowanie do jazdy, wyjęcie telefonu z kieszeni jest takim problemem. Brak gadżetu to przede wszystkim cena i masa. Nie dla przekory, a dla wyższej sprawy. Wiele razy mówiłem, że design i "wypas" niszczy motoryzację. Każdy ma do tego prawo i nikogo nie chcę za to gnębić, ale staram się przekonać - uważam logicznie - żeby ktoś się zastanowił czy może nie warto odpuścić sobie autodestrukcję. Jeśli ktoś nie lubi motoryzacji będzie się z tego śmiał, kpił i na zdrowie, ale jeśli ktoś lubi... Jasne, że mają. Po to jest głośnik w telefonie. Jeśli system ma być taki, którym się zainteresujemy jako opcją, chętnie do niego dopłacimy to niech jest godny XXI wieku. BTW przy skrzyni A/T, która zwalnia z jazdy jedną rękę rozmawianie o zestawach głośnomówiących w ogóle traci sens. Dokładnie o tym mówię...i czekam...ale czekam...długo przez klientów, którzy mówią "ach...jakie to cudownie wygodne, muszę to mieć". Właśnie nie "niewiadomoco". Ja chłodno i logicznie mogę powiedzieć czego brakuje, co powinno być inaczej, co lepiej. Bo ograniczenia, problemy czy dyskomfort po prostu czuję. Jeśli będzie, przyznam, że super. W latach 70-tych tempomat był nawet w maluchu. Prosta dźwignia, która blokowała pedał gazu. Nie był to patent, za który chciałbym zapłacić. Ale teraz kocham tempomaty bo są praktyczne! Można przyspieszać i zwalniać ręką. Rzeczy nie są dobre bo są nowsze. Są dobre bo są dobre. A bezkrytyczna akceptacja wszystkiego co się nam wciska jest jak ćpanie. Nie chodzi o wolny wybór tylko o szkodę, którą sobie wyrządzasz. Subaru miało hill holdery jakieś 40 lat temu. Ale są hill holdery, które zwalniają z trzymania buta na pedale i takie, które przez chwilę przytrzymują ciśnienie w układzie po puszczeniu hamulca. Nie wiem tylko po co komu gadżet, który zwalnia z podstawowej umiejętności, którą posiada każdy kursant. Nie mówiąc o kierowcach. A co z nią nie tak? Manuala trzymasz na luzie, automata na "drajwie". Automat pod górkę nawet sam się trzyma. Pozdrawiam.
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
Szokująco - imponujące, dziwne, ale...już wszystko rozumiem. Czyli smartfon w sumie zbędny...i wystarczyłaby Nokia z wężem? A można ją przeszukiwać podczas rozmowy? Ja wymyślam i jojczę, a producenci instalują cud - gadżety i trzeba im za to klaskać. Tak z marszu...ubrany jak na pole z plecakiem czy zakupami w rękach... Tu nie ma chłodnej pragmatyki. Jest chęć i poświęcenie, żeby uzasadnić sens istnienia gadżetu. Myślę, że ta sama odporność mnie pozwala obyć się bez nich. Ja uzasadniam ich brak, Ty ich obecność. A nie wystarczy zaciągnąć ręczny? Po co świecić 2x21W + trzeci stop, trzymać ciśnienie płynu hamulcowego na czterech kołach i wpuszczać podciśnienie z silnika do serwa? Nawet jakby pominąć te techniczne aspekty, dlaczego nie zwiększyć komfortu kierującego z tyłu, który nie musi patrzeć w bijące po oczach światła hamowania? No i w końcu dlaczego prawie każde auto, które stoi "na bucie" (pochylenie drogi) musi się przed ruszeniem cofnąć? Gdyby(!) każdy kierujący "wieszał" swoje auto na ręcznym, nie bałby się go używać na pochyleniu. Wtedy można by bez strachu podjeżdżać bliżej do poprzedzającego pojazdu, a to zmniejszałoby korki. Nie warto? Pozdrawiam.
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
Nie wierzę, że jest Ci wygodnie. Chyba, że to spodnie - bojówki. Naturalnie. Muszę telefon przygotować. Ale czy w samochodzie nie korzystasz z innych jego funkcji, że oczekujesz tylko na rozmowę? Jeśli nie korzystasz, OK...dziwne byłoby przygotowywanie go. Ale czy telefon typu "weź mi podaj numer do Jarka bo nie mam" to coś tak niecodziennego i niespodziewanego, że nie warto się tym przejmować? Jak podać komuś nr z książki przez bluetooth? Powiedz mi prosto w oczy czy moje przykłady są dowodem na chorobę psychiczną czy są po prostu z życia wzięte? Jeśli gadżet w pełni zwolni mnie z tej konieczności, przeszuka książkę telefoniczną (chociaż to chyba jest możliwe?), przeglądnie maile, smsy, notatki, zdjęcia i je również zrobi podczas jazdy (nie wiem tylko którym obiektywem...może tym od kamery cofania) to powiem obiektywnie - super rzecz. Póki ułatwia jedną rzecz na dziesięć...bardziej zwrócę uwagę czy w aucie jest lusterko do makijażu niż na bluetooth. Nie. Po prostu przekładam "wszystko" z kieszeni na półki w aucie...bo tak jest wygodniej...przede wszystkim...zapinać pasy. Rozumiem, że wcielasz się w rzecznika Konkolewskiego, a nie pokazujesz rzeczywistość? Jednak tak, prawda. W aucie nie powinno się robić nic więcej. Chcesz serfować po fejsie, zaparkuj. Proszę Cię. No w sumie racja. Jeśli się ma najnudniejsze auto świata to trzeba jakoś osładzać sobie życie. Mimo to, wciąż uważam, że na zwalczanie nudy nie każdy może sobie pozwolić. Wszystko co trwałe jest dobre. Coś jak najpierw praca, potem zabawa. Najpierw trwałość i jakość, potem gadżety. Jest coraz doskonalszy dzięki...treningowi. Ułomne ciało kładziesz przed TV czy zabierasz na rower/spacer/rolki/basen? Zobacz na realny świat. To "ułatwianie" wszelkich czynności sprawiło, że człowiek musi biec bez celu, skakać bez celu, jechać bez celu, przenosić ciężary bez celu...tylko po to, żeby nie umrzeć, tylko dla zdrowia. Droga w ciągłe ułatwianie to droga w przepaść. Pozdrawiam.
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
Dobrze, przyjmuję to zaznaczając, że smartfona Samsung Galaxy cośtam używam do wszystkiego...poza rozmowami, a rozmawiam przez załączony kilka postów wyżej Samsung Solid. Smartfon to komputer, telefon to telefon. Ale przyjmuję, że w takiej konfiguracji to ja jestem głupi, dziwny i komiczny jednocześnie. Mogę się ścigać rozmawiając przez telefon (skrzynia A/T), ale terminu do kalendarza nie dam rady wpisać nawet podczas przejazdu przez McDrive. Znów abstrakcja. Dlaczego? Nikt nie miałby smartfona (ja to już na pewno) gdyby się tylko przez nie gadało. 99%? Prędzej 9,9%. To ja - tradycjonalista - mam ten głupi, mały telewizorek, żeby mieć maila, przeglądarkę, dwa aparaty, notatki, arkusze, iSKItracker a Ty mi mówisz, że ludzie zakochani w gadżetach w 99 procentach po prostu gadają!?!?!?! Abstrakcja level hall of fame. To dlatego najpopularniejszym autem w Europie jest lekarstwo na nudę czyli...Golf? A w krajach postkomunistycznych Skoda Octavia? I myślisz, że jesteś w większości? Bo Twoja filozofia jest godna pochwały, ale rynek jakoś dziwnie na to reaguje... Czyli wszystko jest dobrze. Piejmy z zachwytu nad gadżetami, producenci na pewno już nigdy, nic nie skopią. Przecież to nie błąd...to gwałt na taktyce. Pragnę z całych sił Ci wierzyć... Bo buduje zaufanie, które w przypadku awarii jest wystawione na próbę? A wiesz...nie dziwię Ci się, po tych abstrakcjach też bym tak myślał. Już mi się powoli włącza w głowie tryb, w którym człowiek przestaje wierzyć we własną logikę pod natłokiem przykładów z kosmicznej czapy. Smartfon w plecaku w bagażniku...przez który 99% czasu rozmawiamy. Idę się przejść po biurze, może ktoś coś zobaczy w moich oczach nie teges. Brrr...to szkodliwe. Ja mam zawsze obok siebie...o...leży...koło lewej ręki. A smartfon przed laptopem. Po co pakować go w kieszeń? Nie...spoko...to ja jestem dziwny. Nie...ten proces nie jest w ogóle skomplikowany, jest naturalny jak mruganie oczami, to konieczność rozmawiania bez blutufa jest skomplikowana i trzeba jej zaradzić. Błagam. Oceń na chłodno. Jeśli tak, odpuszczam i składam hołd blututowi samochodowemu. Jest wyższy level niż hall of fame? Bo ja nic nie mówię. Jadę, gadam. Hamuję, gadam. Wyciągam kluczyk, gadam. Biorę telefon z półki, gadam. Otwieram drzwi, gadam. Zamykam drzwi, gadam. Idę, gadam. Po co mi te 3 sekundy? Na co? Na szukanie w gaciach czy plecaku telefonu? No litości. A to podobno ja dorabiam na siłę możliwość wjechania SUVem na krawężnik, na który wjechać nie wolno skoro nie jest obniżony. Logika i praktyka mówi do mnie jasno: Chowanie i upychanie telefonu gdziekolwiek nie znajduje uzasadnienia. Gdyby był jeszcze jakiś wielki, ciężki...no fakt, lepiej nieść w plecaku. Ale to są małe urządzenia. Chociaż! Jeśli faktycznie ktoś ma taką chęć, zwyczaj, przyzwyczajenie. Tak, wtedy rzeczywiście... Trudno sobie wyobrazić co mobilizuje do chowania telefonu? Że ukradną w autobusie? Tak. Bluetooth w autobusie byłby OK. Czy trudno sobie wyobrazić chęć permanentnego przytulania swojego ciała do komóry w pobliżu krocza lub serca? Tak. Chcę poznać skąd wynika chęć posiadania czegoś, do czego musimy się dostosować, żeby znaleźć jego sens. Wiem, że to zadanie marketingu. Trzeba przekonać klienta, że tego potrzebuje chociaż wcale tego nie potrzebuje. Ale dlaczego dajemy się przekonać? Jest to dla mnie pasjonujące pytanie. Ja nie deprecjonuję na siłę. To przychodzi tak naturalnie, że aż nie chce się przestać. Moje przyzwyczajenia z pewnością nie są lepsze od Twoich przyzwyczajeń, ale nie czujesz się niewolnikiem gadżetów z ich powodu? Nie są jak trawa dla Miśka Koterskiego? A temu się nie dziwię. Gadżety rozleniwiają. Marsz! A taką fajną Zafirę widziałem... Amen.
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
A może...może...te plastikowe obudowy guzików są jak w Ravce...i wtedy dowodzi to tego, że ja bym trzymał ręce tak samo. Proszę zrobić zdjęcie obudowy guzików w trybie makro i zamieścić. Ocenimy. I naradzamy się co zrobić z "myszką agresorką". Przekreśla koncepcję w czasie. Coś jak mój TV Sony, który ma cyfrowy tuner naziemnej...ale nie DVB-T. Jak gadżety będą dobre, mówmy dobre i chwalmy Pana. Ale jeśli są kichowate, przynajmniej odpuśćmy sobie "must have" lub inny rodzaj entuzjazmu.
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
Ryb już trafił w "oko byka", teraz Ty. ABS stał się OK jak mamy 4 kanały, nie 3, mamy EBD, mamy BA. ABS rozwinął się i stał się dobry i skuteczny. Natomiast dzisiejsze czujniki parkowania, deszczu, zmierzchu, bluetooth do gadania to właśnie taki prymitywny, ułomny, 3-kanałowy ABS. Kiedyś będzie to OK, już pisałem, ale teraz to lipa. I tu tkwi esencja naszej polemiki. Trzeba wyraźnie mówić. Pomysł dobry, ale gadżet jeszcze nie! Te laserowe czujniki, smartlink zaczynają pachnieć 4-kanałowym ABSem z asystentem i korektorem. Ale cierpliwości...
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
OK...tylko trzymanie telefonu w bagażniku jest dla mnie...praktycznie nieuzasadnione. Bo to jakby powiedzieć, że największą zaletą xenonów jest to, że łatwiej jest dzięki nim wyregulować przerzutki w rowerze nocą...bo lepiej oświetlą wnętrze garażu. Totalna abstrakcja, ale zostawmy głupie porównania. Nowe telefony mają wiele funkcji, z których korzystamy w aucie...ale one wymagają obecności telefonu w środku. Jeśli wysiadamy z auta...to znaczy otwieramy bagażnik i wyciągamy...telefon? Wybacz, może jestem spaczony pickup'em i wyobrażam sobie trzymanie telefonu na pace ale naprawdę...nie znajduję uzasadnienia dla takich zachowań, ale zapala mi się lampka w głowie, że to ja coś głupio robię. Ja trzymam telefon w środku. Wisi w uchwycie lub leży przy skrzyni biegów lub na nanopadzie na górze deski. Oczywiście, mogę go specjalnie schować i włączyć bluetooth, ale wydaje mi się, że to prowokacja. Np. ostatnio jechaliśmy grupą na narty. Mieliśmy grupę na "łotsapie" i każdy wpisywał stan przygotowań, żeby się pozbierać, odebrać, podjechać...no cała organizacja wyjazdowa, wiecie jak jest. No i telefon, przepraszam, smartfon Samsung w zielonej obudowie, wisiał na uchwycie. Jeździłem po mieście i czytałem. Co bluetooth miałby mi pomóc, żeby choćby powiedzieć "może być"...nie wspominając o zachwycie. No daję żywy przykład, żywi ludzie, sytuacja z realu jakich milion, ale Pipp jest niszowy, dziwny, stary i ma oczekiwania kosmiczne. No nie składa się. Przepraszam, ale znów nie rozumiem. Można normalnie rozmawiać po wyjściu z auta jeśli telefon jest w bagażniku lub w kieszeni? Kurna, może ja za słówka łapię...jeszcze raz przeczytam...no nie...nie...nie mogę uwierzyć...głupi jestem...
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
Może nie powinny, ale człowiek chce wykorzystać też czas, w którym siedzi w aucie stojącym w korku. Tak! I to jest szalenie ważne w naszej rozmowie. Smartlink, który przekierowuje całą zawartość smartfona do samochodu jest tego rodzaju rozwinięciem technologii, która zaczyna mieć sens i wartość praktyczną. Natomiast bluetooth, który potrafi tylko przekierować rozmowę na głośniki samochodowe jest po prostu prymitywnym i ułomnym patentem, który trzeba obiektywnie ocenić i na chłodno. Bluetooth byłby może OK w czasach Idea Centertel i cegieł Nokii, na których ludzie grali w węża. W roku 2016, bluetooth (tylko do rozmów) to zabytkowa ciekawostka bez praktycznej wartości. Nikomu? Mnie się wydaje, że wiele osób marzy, żeby mieć jedno, solidne auto, które będzie służyło przez 25 lat. I wiele osób chciałoby np. pojechać na Bali, do Japonii i USA niż kupować "nowy" samochód bo stary już się psuje. Różnice to podstawa i dlatego ludzie rozmawiają. Nie wiem jednak czy to różnica oczekiwań czy różnica w praktycznej ocenie danej rzeczy. Bo naturalną chęć posiadania bogatszego wyposażenia niż uboższego rozumiem. Na pytanie "wolisz 10 zł czy 100 zł" odpowiedź będzie bezdyskusyjna...do czasu, kiedy nie rozwiniemy tego pytania o "komu więc mam zabrać 90 zł". Doszukuję się odpowiedzi innej niż "nie obchodzi mnie to". A szukam między wierszami... Pozdrawiam.
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
Bez odrywania ręki...szóstym palcem. Rozumiem Cię, IS i P508 nie mają jakoś wybitnie skopanych kierownic. Dokładnie! Najlepiej w momencie "Krystyna Pawłowicz powiedziała dziś..." ding dong ding dong ding dong Mam. Np. Insignia łączy się automatycznie tylko z jednym, ostatnio używanym telefonem. Zapamiętuje kilka, ale trzeba go ręcznie nadpisać. Super! Chciałbym tak...naucz mnie, naucz. To zależy od klientów. Producenci robią to, z czego się klienci cieszą. A że klient łasy na wypasowo - designersko - prestiżową ściemę to mamy co mamy. I o tym właśnie piszę już kilka lat. Chcecie super aut dla każdego? Zmieńcie podejście. Amen. No dobrze. Gadam se tak dla sportu... Po co? Równie dobrze może zostać w domu, skoro nie masz zamiaru go mieć przy sobie. Jak - szczególnie smartfon - ma być w teczce skoro jest tam milion pozatelefonicznych funkcji? Jak sprawdzać terminarz, maile, robić zdjęcia, oglądać mapę, szukać ofert, mierzyć czas, używać latarki, używać dyktafonu skoro fon leży w teczce? Pozornie piszesz naprawdę rozsądnie...ale jak się na tym skupić...i wpasować w real live...to ktoś z nas musi być nienormalny. I skoro jest 2 na 1, jestem przekonany, że nienormalny jestem ja. Ale po co? Jedni jeżdżą mało, inni dużo. Jeśli człowiek potrafi zrobić samochód, który zrobi "pół bańki" to dlaczego nie? Czyli mamy wyjaśnione. Ja jestem nienormalny i jeszcze znalazłeś na to dowody oraz przyczyny. Puzzle układają się nam aż miło. Może Święty Piotr rozstrzygnie czy samochód ma być pralką, a telefon konsolo-laptopem czy może samochód ma być samochodem, a telefon telefonem. Na tamtym świecie nasz spór znajdzie swój finał i zwycięzca będzie tylko jeden. Pozdrawiam.
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
A przy obrocie na ręcznym też nie? Skręcam jedną, lewą ręką, prawa spokojnie opierając się o podłokietnik klika w odbieranie. Jak masz to na kółku, trzymając ręce po sportowemu nie klikniesz, nie ma szans...zrobić to spokojnie i wygodnie. Mogę się zgodzić, że klikanie po kierownicy będzie wygodniejsze jak...stoisz np. w korku. Po co komu kolejny gadżet, skoro sam telefon głośno mówi? A jeśli parkujesz akurat? Musisz albo kończyć rozmowę w samochodzie, albo w telefonie klikać "przekieruj rozmowę do telefonu". A tak...po prostu wysiadasz z telefonem i gadasz dalej. Czasami mam wrażenie, iż jesteś przekonany, że nigdy nawet nie widziałem podobnego gadżetu. Coś jak...kochać to można babcię...bo przecież nie córkę. Ja kocham nowe samochody i dlatego leci mi piana z ust jak widzę jaki potrafi być to szmelc. Gratulacje i trzymam kciuki za dobry wybór. Coś a'la IS. Mnie się coraz bardziej dobija do głowy plan zamiany 20-latka i 10-latki na nówkę...ale stawiam twardy opór. Psychika naprężona jak pasek klinowy w Tico tuż po wymianie. Nie wiem czy inny. Jeśli gadżety mają być zamiast jakości i trwałości, a my się cieszymy to chyba nie jest OK?
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
Chodzi o filozofię. Samochody nie są tak dobre jak mogłyby być. Wiele osób chciałoby kupić jedno auto i mieć je do końca własnych możliwości do prowadzenia, a resztę pieniędzy inwestować w siebie, podróże, hobby, sprzęty, domy, jedzenie i chciałoby, żeby naprawianie było opłacalne. Niestety, opłacalność musi być po stronie producentów. I można to przełknąć...ale wiele dzisiejszych aut to nie tylko "jednorazówki", a po prostu szajs, o którym tu piszemy. Gadżety mają osłodzić ułomność mechaniki/elektroniki. Jednak na pewno trzeba docenić bezpieczeństwo bierne nowych aut. Czynne też, ale mniej...ze względu na typ i prędkość ruchu w miastach. Jeśli są tylko warunki na 130 km/h. Nie! Oni powinni zlecać to kierowcom, którzy zrobią to za nich. Taxi, autobus, metro, tramwaj...limuzyna, uber...
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
Myślę, że w tym samym celu, w którym mamy auta na 50, 100 czy 200 kkm. Nie tylko bym chciał, ale udało mi się kupić!!! Taki jak 20 lat temu, a nawet lepszy: To jest TELEFON!!! A nie mikroskopijna proteza przenośnego komputera PC. Bliżej, ale mniej wygodnie, mniej naturalnie. Na konsoli guzik będzie zawsze w jednym miejscu, a jak skręcisz kierownicę? A co naciskasz jak siedzisz...nie w samochodzie? Ja trzymam telefon na desce. Jak dzwoni, klikam OK, który włącza głośnik i dowolny klawisz, który odbiera. Żaden blutut nie jest potrzebny. Nawet jak mam w aucie plutut to szkoda mi czasu na parowanie tego z telefonem. A jak samochód ma A/T to słuchawka przy uchu jak Pan Bóg przykazał. Auto domowe. Im dalej od sensu tym bliżej do pzdr
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
Chwała Bogu! Nie pierwszy raz czytam coś takiego...więc może wyjaśnię. Lubię pisać i dzielić się emocjami związanymi z tym, co lubię. Chcę pisać w sposób, który zadziała również na emocje bo taka technika może pozwoli czytającemu poczuć rodzaj emocji związanych z danym tematem. Tych moich oczywiście. To wszystko wiąże się z tym, że posty są długie. Gdybym miał jeszcze w to wszystko wplatać delikatną, defensywną nutę, byłoby to nie do czytania. Zdaję sobie sprawę z tego, że to pachnie "hejtem" i "myszką-agresorką" ale tylko pachnie. Mój punkt widzenia jest mój, chcę się nim dzielić nie tylko z chęci informacji, ale również z obnażania powodów. Gdyby był jedyny i właściwy to bym się pochlastał. Także nie jestem wyrocznią, a po prostu zwykłym użytkownikiem samochodów, które bardzo, bardzo lubię. OK, dziękuję za postawienie do pionu. Mimo, że nie wieszczę poprawy, biorę do serca uwagę. Acha...w moich czasach to się mówiło "iść się na...ać". A melanż to mi się kojarzy z zestawieniem kolorów. Jestem nie do zreformowania, za młodu chyba za dużo szacunku do polskiego języka mi wbijano, żeby nie mieć wyrzutów sumienia po użyciu nowomowy. @@gregoryj - B R A W O!!! Było i nie jest powiedziane, że nie wróci. Myślę, że kiedy do władzy nad światem dojdą szeroko pojęci "zieloni", ograniczą produkcję i podaż wszystkiego, ludzie zmienią filozofię, którą pamiętający PRL doskonale czują. Nowe auta może nie będzie się kupowało na 3-letni kontrakt, a na całe pokolenie (25 lat). Może producenci będą do tego zmuszeni? Mnie się wydaje, że jeszcze za mojego życia świat dojdzie do ściany w eksploatacji dóbr naturalnych. A w Europie, która będzie miała coraz więcej starych obywateli i coraz mniej młodych, może być to dość naturalne. Na pewno nudno nie będzie. pzdr
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
To tylko dwa przykłady. Cee'd i RAV4 hybrid. Kolejny przykład "dobrej inaczej" kierownicy: W jaki sposób można odebrać telefon bez odrywania rąk od pozycji "za piętnaście trzecia" bądź "za dziesięć druga"? Jak mam trzymać ręce na kierownicy, żeby było to wygodne? Na dole? A są wersje w których jest tam...lakierowany, błyszczący, śliski, skrzypiący plastik, którego bez rękawiczek nie chciałbym dotykać nawet kijem. Czy można zrobić fajnie leżącą w dłoniach "guzikownicę"? Można AR159. Problem w tym, że te tandetne guziczki z wietnamskiej podróbki playstation są tak obrzydliwe w dotyku i pracy, że żaden człowiek uwrażliwiony na włoski styl tego nie zaakceptuje. Czy da się naprawdę po włosku? Oczywiście Żadna sprzeczność. Jak chcesz mi pomagać...to nie przeszkadzaj. Uczciwie nazywam, że taki gadżet to chłam, a taki jest dobry. Wszystko na podstawie praktycznych doświadczeń. A normalne jest to, że klikasz guzik (na desce) i czujniki parkowania są wyłączone. Piękny symbol pełnej kontroli. Gratulacje. Dlatego Ciebie bardziej lubię niż ultradźwiękowe pikacze. Rzadko bywasz bardziej denerwujący niż one. Myślałem, że telefon służy do rozmowy...a nie grzania jajec. Po prostu SUV. Nie szukam "zielonej słuchawki". Klikam cokolwiek i gadam. I na zdrowie. Ja używam po zatrzymaniu wynikającym z warunków ruchu. Unikam zapiekania się linek, zamarzania, oszczędzam prawą nogę, żarówki, prąd, oczy kierowcy z tyłu i podciśnienie... Nie są bo są drogie i skomplikowane. Jasność świecenia jest bezsprzeczna, ale koszty mają swoje granice. Być może, ale to właśnie LEDy weszły do świateł tylnych, dziennych i wnętrza. Xenon długo nie wchodził nawet do świateł drogowych. Laser? Trzymam kciuki. Nie ten. Nowy z "tabletem". Daje możliwości większej ceny przedniej szyby. Regulacja częstotliwości daje idealną pracę. Czujnik nie raz włączał mi wycieraczki na suchej szybie. Ale w teorii jest OK. Tak. Nieprawda. Czujnik potrafi wyłączyć światła mijania podczas śnieżycy bo interpretuje biały śnieg jako światło. Efekt? Zagrożenie dla innych na drodze. Przy tym guziki na kierownicy to żart. Tu może być już tragedia. Powiesz, że kierowca musi się upewnić czy tak się nie stało. Tak znieczulony kierowca? Niestety. Skopanych patentów jest większość. Szczególnie w autach popularnych. Robić dobre patenty w autach dla ludu po prostu się nie opłaca. 100-procentowa prawda. Turbosprężarka jest nie tylko zła, ale również prymitywnie głupia w swojej konstrukcji. Stosowanie urządzenia, które musi się kręcić z tak gigantyczną prędkością, być smarowane, chłodzone... Turbo jest w motoryzacji symbolem. Symbolem emocji bo wymyślono jak uzyskiwać dużą moc, ale też symbolem jak zacofana jest motoryzacja, że wciąż musi ją stosować. Też 100% prawdy. Ciężki, głośny, stawiający opór. Rozrząd jest jak pies. Możesz go przykuć na łańcuchu do budy, a możesz wychować. Trudne, łatwe, tanie, drogie... Wybieramy. Jak zrobili dobrze to dobrze. Chodzi tylko o to, że rozwijają elementy, które tego nie potrzebują. Nigdy w życiu nie jechałem z A do B. I pewnie nigdy nie pojadę... I nikomu nie uwierzę, że to robił. A w życiu! pzdr
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
Doskonały przykład. Tylko ciekawe co powiesz jak google car powie nagle "oczekiwanie na sygnał GPS, pobieram aktualizację map, przechodzę w tryb oczekiwania, prędkość 25 km/h, przewidywalny czas podróży...5:43 h", a będziesz jechał z Poznania do Leszna. Wtedy będziesz marzył o Polonezie Caro... Pozdrawiam.
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
Nie wiem o jaki wymiar tego KIM jestem Ci chodzi, ale czuję jakieś "niezdrowe" emocje(?) A moje słowa to nie osąd, a odczucie. Jeśli ktoś na moje marudzenie odpowiada "daj spokój, wcale nie jest źle, głowa do góry" to jak najbardziej jest to pozytywne. Dziwne, ale pozytywne. Sam nie lubię marudy, który gdzieś ze mnie czasem wyłazi. Wybacz, ale za tydzień mam 39 urodziny i nie znam takich młodzieżowych (przy)słów. Za dużo jest tych skopanych. Czy da się zrobić dobrą kierownicę z guzikami? Da się. Czy warto? Nie. Czy jeśli nie potrafimy zrobić dobrej kiery z guzikami to lepiej nie robić guzików czy nie robić dobrej(!) kierownicy? Ja wolę brak guzików, producenci - dla klientów - wolą brak dobrej kierownicy. Jeśli guziki nie popsują kierownicy, są OK. Chociaż znalazłem wadę. Kierownica z guzikami jest...brzydsza. Nie rozumiem jak może przeszkadzać przewijanie menu, a nie przeszkadza wbijający się w dłonie plastik. Dlaczego utopijnych? Dalmierz laserowy to rzecz może droższa niż ultradźwięki z Biedronki, ale to nie jest gadżet ze Star Wars. Kamery 360 mają nawet tanie Nissany. Sens czujników polega na tym, żeby wykorzystać 10-40 cm przestrzeni parkingowej, której nie wyczujesz nawet w aucie, które dobrze znasz. Po co mi czujnik, który nie powie mi czy mam 2 czy 20 cm wolnej przestrzeni? Ja potrafię podjechać na 20 cm. Nie potrafię na 2 cm. Dobry gadżet będzie taki, który mi pokaże 2 cm. Czy to ja jestem dziwny? Kalkulator ma sens wtedy, gdy będzie szybszy od liczenia "w słupkach". Tyle. Mam w telefonie taką opcję "odbierz dowolnym klawiszem". Jak myślisz? Po co? Mam ją aktywną. Kamera. Albo...trening. To będzie kultowe określenie. Ale zgadzam się. W aucie domowym tylko A/T. Ja lubię rzeczy proste...np. notatki, przebiegi każdego dnia dot. Audi czy skutera prowadzę w notatniku, nie w excelu bo wiem, że trenuję mózg, a nie "samo się liczy". Jednak jeśli gadżet ma jakieś zadanie, niech robi to lepiej niż ja. Jak robi gorzej, niech go nie będzie. Nie zlecam nikomu żadnej czynności, którą wiem, że wykona gorzej niż ja. Sam zrobię. Na litość boską...wszystko Ci wolno, wolny kraj i cieszmy się tym. Tylko zawsze taka technika jazdy prowadzi do wcześniejszych problemów z ręcznym. Tylko(!) tyle. Jestem daleki od mówienia czego Ci nie wolno. Xenony nie zastąpiły halogenów. Stały się tylko symbolem bogatego wypasu. LEDy na 100% zastąpią i halogeny i xenony. Ale poczekamy, zobaczymy. To tylko przewidywanie przyszłości. Naturalnie!!! Prawy kierunkowskaz włączasz lewą ręką!!! Może śmieszne, ale oczywiste. C4 Picasso nie ma pokręteł. Ma ekran dotykowy. Śmiech to zdrowie, a wcale nie wszelkich!!! Krytykuję ułomne gadżety i wychwalam przydatne. Np. regulacja częstotliwości wycieraczek to super gadżet, a czujnik deszczu bzdurny. Światła dzienne są doskonałe, czujnik zmierzchu to śmieć. 9 głośnikowy system audio to fantastyczna sprawa, a odbiór fal długich i średnich bzdura. Automatyczna regulacja głośności jest świetna, guziki od głośności na kierownicy nie. Sportowe fotele z ustawianą podpórką pod uda super, el. regulacja nie...szczególnie bez pamięci. Hill holder, który działa cały czas fajny, hill holder czasowy nie fajny. I tak można do rana wymieniać... To nie mój pomysł, a projektantów Poloneza. Mówię tylko, że w niego trafisz bez patrzenia, a w regulację nawiewu w C4 Picasso nie. Cóż...zintegrowana nowoczesność...tania i dobra. Pipp to maruda, wszystko jest dobrze i się czepia. Pewnie czepiłby się nawet wozu drabiniastego...że siano wylatuje bo szpary za duże... Dlatego dziś jadę skuterem...tam wszystko pod palcami rąk i bez odrywania operuję. Ale jest elektroniczny zapłon. Lepiej byłoby ustawiać kąt wyprzedzenia nogą. Nie jest łatwiejsze...jest trudniejsze...i dlatego właśnie można to kochać. Dlatego samochód nie jest pralką, a jest najcudowniejszym wynalazkiem świata. Jeśli ktoś będzie Ci "pomagał" w jakimkolwiek hobby, znienawidzisz to...a potem już tylko można się... pzdr
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
W nowych autach, guzików na kierownicy jest coraz więcej i więcej. A ponieważ ich kształt musi być jednorodny, a umieszczenie bliskie (rozmiary), trzeba patrzyć na kierownicę, żeby wcisnąć właściwy guzik. Kształt "odbieracza" na tunelu może być jedyny i wyjątkowy, który nie zmusi do patrzenia, wszystko będzie wiadomo na macanego. Szczególnie jeśli jedziemy spokojnie, prawa ręka na podłokietniku, a nie sportowo (obie ręce na kierownicy). Ale i tak mit odrywania wzroku od drogi czy rąk od kierownicy przypomina mi demonizowanie otwierania bagażnika "na krawężnik". Kocham socjalizm, kocham Brukselę...prawie jak Moskwę. Nie chodzi o taki ruch. Jeśli wszystkie przełączniki są w zasięgu rąk kierowcy, przełączniki są odpowiedniej wielkości i nie przypominają klawiatury komputera to jest idealnie. Jeśli sterowanie z kierownicy miałoby być dobre, kierownice wyglądałyby jak kierownice F1. W cywilnych samochodach można zrobić tylko ułomną protezę. Kierownica ma być do sterowania przednimi kołami. Dalej mamy panel drzwi bocznych, deskę rozdzielczą po lewej i prawej stronie kierownicy, tunel środkowy, panel przy lusterku wstecznym. Miejsca jest tyle, że można zrobić idealne sterowanie wszystkim. A jeśli ma być blisko kółka to może być POD kierownicą, a nie na. Bo wszystko co pod, nie wymaga patrzenia...nawet się nie ma patrzeć na schowaną dźwignię. A ruch rąk, sięganie na lewo, prawo...to musi być...bo człowiek będzie się czuł nienaturalnie. Chcę wiedzieć JAKI mam samochód, a nie czy mam samochód czy 12 doniczek. To nie jest inny temat. Wszyscy się poprawią w tym, co piszesz...jeśli ludzie przestaną zwracać uwagę na wyposażenie i design. Jednak jeśli kasę się zbija na większości, dla której liczy się sam element wypasu i "piękność" to po co się starać i robić coś dobrze? pzdr A na czerwonym świetle pewnie prawy but na hamulcu i tak czekamy aż będzie zielone...(?) Naturalnie, ale sama technologia i konstrukcja to różne światy. Xenony doszły błyskawicznie do ściany. Nigdy! Jeśli coś jest razem, musimy się skupić i patrzeć co do czego. Rozrzucone sterowanie pokrewnymi funkcjami sprawia, że nie ma szans na pomylenie przeciwmgielnych przednich z tylnymi. Integrowanie sterowania w skupiska jest tylko i wyłącznie tanie i łatwe w konstrukcji. Nigdy ergonomiczne. Np. panele dotykowe, które niby są symbolem nowoczesności. Są symbolem taniości, a nie nowoczesności. Są beznadziejne, ale tanie w projekcie i wymianie. No i designerskie...czyli w trendzie. Oczywiście. Wieziesz babcię, która mówi "coś zimno masz w aucie wnusiu". A Ty "podkręć se babka grzanie, masz swoją strefę". ALE! Budująca jest Wasza postawa. Taka umiejętność do dostosowania się do beznadziei i chęć obrony tej powszechnej tandety jest naprawdę - bez szczypty ironii - imponująca. Jednak twarda jest nasza rasa. Pozdrawiam.
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
Ale kierowca nie może być przyspawany rękami do tego kółka...choćby było super idealne. Z takim podejściem trzeba wszystko(!) umieścić na kierownicy, a może nawet na pedale gazu. Lewarek biegów może być wygodny lub nie, ale zawsze odrywamy rękę od kierownicy. To samo z ręcznym, podgrzewaniem foteli, zamkniętym obiegiem...itd. Ergonomia to nie jest eliminacja jakiegokolwiek ruchu członków kierowcy. Ergonomia to właściwe, wygodne, intuicyjne umieszczenie konkretnych wyłączników. Np. W Polonezie z lat 80-tych z zamkniętymi oczami każdy włączy światło przeciwmgielne tylne. Jest na samym dole po lewej stronie lewarka. A teraz zamknij oczy komuś i powiedz, żeby zmniejszył temp. dla pasażera w...C4 Picasso. I wszystko się da...tylko trzeba zamienić filozofię "ładne na bogato" na "dobre". Większą nieprawdę popełniłeś tylko raz...kiedy mówiłeś, że Fiat 500...dobra, zostawmy to... Ruch to nie jest minus w ergonomii. Człowiek jest stworzony do ruchu. Musi się ruszać...w ergonomicznym otoczeniu dobrej jakości. Ja wyrzucanie czujników do śmieci mam już za sobą...w firmowej Navarze. Jaaakaaa ulga...jak przestało to piszczeć bez ładu i składu...to ciężko opisać jaka przyjemność cofania. Naturalnie. Jednak nie można traktować elementów wyposażenia zerojedynkowo...bo tak niestety to wygląda w cennikach. Albo jest, albo nie ma. Ważne JAK pracuje dany patent. Jeśli źle, lepiej, żeby go nie było. I trzeba o tym rozmawiać. I czuję się uprawniony do wypowiadania sądów bo jeżdżę autem wypasionym i bardzo skromnym. I na pewno nie brakuje mi gadżetów...ale "jednoręcznego" odchylenia oparcia fotela...już tak. pzdr
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
Ta idea to "jak drogo sprzedać tani bajer". Bo dobry(!) projekt deski/tunelu, który sprawiłby, że mógłbyś sobie wyobrazić odbieranie telefonu z tunelu (BTW, w Insi można odbierać fon z tunelu) jest trudny. A to co proponują producenci jest...a niech się cieszą. Ja uważam, że fotel, kierownica, lewarek i ręczny to elementy najważniejsze bo masz z nimi ciągły kontakt. Ich kształt i materiały są najważniejsze, a nie ilość silniczków i kabelków. A błędy konkretnych producentów...tak...wynikają z tego, że są niewolnikami pozycji wyposażenia w katalogu. "Cooo? Nie ma sterowania z kierownicy? Phi...to pewnie Dacia". Ale coś jest przydatne w jednych, a nieprzydatne w innych warunkach. Ideał? Manual (pracujący jak w S2000), a w korku jazda na prądzie bez sprzęgła i biegów. Coś takiego pewnie się pojawi...taki zmodyfikowany Outlander PHEV. Pb95+manual na przednią oś, prąd na tylną. Coś na zasadzie: - Popatrz jaki ładny plecak! - No fajny, fajny. - Kup sobie! - Po co mi? - To plecak, na pewno się przyda. - No dobra. Tak wygląda przydatność takich czujników. Nikomu nie trzeba, ale "zawsze się przyda". Ciężko się bać tak prymitywnych i denerwujących rzeczy. Dawno temu kierować autem mógł tylko mechanik, dziś fryzjer sobie radzi. Dopiero na etapie fryzjera można powiedzieć, że coś jest przydatne. No i wszystko to prawda. A historia oświetlenia dzięki LEDom pokaże, że xenony to krótki wybryk technologii, który zapisał się bardziej widowiskowo w społecznej warstwie agrotuningu niż w czymś, co można nazwać ważnym krokiem w rozwoju samochodu. Cała otoczka z koniecznością autopoziomowania, układu zmywania reflektorów...wyklucza ocenę tego patentu jako genialnego. Po prostu skomplikowane lekarstwo na kurzą ślepotę. Pamiętam jak na początku lat 90-tych, kolega montował 100-watowe żarówki do Peugeota 405 bo cierpiał na kurzą ślepotę. Ależ to waliło! Nie trzeba było xenonów, żeby sobie radzić z problemem. Xenony są tak samo kichowatym patentem jak ultradźwiękowe czujniki parkowania. Tylko laser! W tych ocenach brakuje po prostu wyważonego przemyślenia. Jedni reagują jak dzieci i dadzą sobie wszystko wcisnąć, byle się świeciło i migało. Inni reagują jak starcy, strach jeśli coś się "robi samo". Za mało spokoju, dystansu i analizy rzeczowej... pzdr
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
Tempomat nie musi być NA kierownicy, może być pod nią (Toyota, Mercedes). Radio/telefon może być sterowane z tunelu środkowego. Dlaczego? Ponieważ prawie każda, skopana kierownica jest PRZEZ chęć umieszczenia na niej guzików. Klasycznym przykładem jest Corsa D czy stara Zafira. Te kierownice są nie do zaakceptowania. Podobnie w najnowszej RAV4. Twardy plastik będący obudową guzików, który wbija się w kciuki to istny koszmar. Na tych przykładach widać, że nowoczesnym autom brakuje podstaw, a biorą się za decydowanie czy kierowca jest zmęczony czy nie. Mało tego. Opel w Insigni nie ma wstydu, żeby oferować kierownicę OPC line...spłaszczoną od spodu, obitą ohydnym, pomalowanym na błysk plastikiem, który skrzypi przy ściskaniu w sposób, którego nie udało mi się usłyszeć w...Dacii. Mogę zaakceptować guziki na kierownicy (bo przecież nikt nie każe mi ich używać) ale jeśli nie przeszkadzają w normalnym jej trzymaniu. A wszystko przez to, że inwestycja w dobrą ergonomię deski jest droga i trudna. Umieszczenie guziczków z pada od konsoli (AR159) jest łatwe, tanie i przede wszystkim można się taką "opcją" pochwalić w prospekcie...a klient czyta...wow...sterowanie z kierownicy, nie będę musiał się męczyć. Nie do końca. Dobrze, że nie mam takiego dylematu, ale uważam, że przy wyborze Octavii 1.6 TDI, wybór skrzyni (M/T vs. DSG) nie jest oczywisty. Jeśli weźmiemy np. Mitsubishi Outlandera, skrzynia CVT jest oczywistym wyborem, idealnie pasuje do takiego auta. Ale czy do Hyundaia Tucsona pasuje 7DCT? Już mam wątpliwości. Do słabych toczydeł miejskich i SUVów, najlepiej pasuje CVT, do mocniejszych, ale też zwykłych aut nadaje się A/T, a do bardzo szybkich, hothatchów itp. skrzynie DSG i spółka. Zaleta w postaci nieprzerwanego ciągu w przyspieszaniu przy aucie, które ma 12s. do setki jest bardziej komiczna niż wymierna. No...ale...tanio jest zunifikować i pakować to samo do GT-Ra co do Polo TSI. Nie można też zapominać, że skrzynia w Subaru definiuje rodzaj napędu!!! Skrzynia ma być dobra w swojej kategorii i pasować do auta. Nie ma tak, że automat jest bezwzględnie lepszy. Jest lepszy jak SUV...na patologiczne warunki...i tak jak Ty znajdziesz w SUVie wady, tak ja w ogólnie pojętym automacie. Małe, tanie, mało znaczące czujniki nie są rewolucją na miarę wynalezienia samochodu. Doskonale wiesz, że z każdym pomysłem jest tak samo. Musi upłynąć wiele czasu, żeby zaczął służyć ludziom w sposób naturalny i bezsprzeczny. Wymienione przeze mnie czujniki to wybitnie prymitywne patenty, bez których auto użytkuje się doskonale. Np. z 4 aut, którymi jeżdżę najczęściej, 3 nie mają czujników parkowania...i właśnie tymi trzema jeżdżę po mieście. Gdyby było to coś warte, po doświadczeniach z Ravką, która je ma, na pewno bym wszędzie je pomontował. Ale nie warto. To samo dotyczy czujnika deszczu. Po deszczu jeżdżę każdym...za wyjątkiem skutera. Na pewno przyszłość będzie należeć do systemu kamer 360 w wysokiej rozdzielczości w połączeniu z czujnikami laserowymi, które będą miały dokładność 0,1 mm i wtedy to będzie miało sens bo trzeba szukać lekarstw na kłopoty z parkowaniem, ale teraz jest za wcześnie. W przyszłości samochody będą parkować obok siebie na milimetry ze złożonymi lusterkami i wyjeżdżać same z miejsca parkingowego, żeby można było wsiąść. Jaki sens ma czujnik teraz, który sygnał ciągły (STOP) emituje w odległości od przeszkody, że mieści się tam człowiek, rower lub walizka? I wszystko to już by dawno było...ale my, wspaniali, światli klienci zmuszamy producentów, żeby był tylko design, świeży, nowy, lifting i dużo pozycji na liście wyposażenia. Bo my to musimy mieć dużo...i wszystko i naj...i top...więc mamy i chwalmy się...jest czym. Pozdrawiam.
-
Wyposażenie dodatkowe - fanaberia czy standard
Wszystko zależy jakie to auto i do czego służy. Podam moje przykłady: Dacia Logan Pickup. Szyby są na korbki, lusterka na dźwigienki...i wcale nie brakuje "prądu". Jednak z racji tego, że często jest coś na pace i cofa się na lusterka, irytuje tak banalna rzecz jak pojedyncze światło cofania, tylko po prawej stronie. W takim aucie światła cofania nie mają informować, że chcę cofać, a mają oświetlać drogę i otoczenie. Oczywiście w katalogu wymienione są bzdury, których nikt nie potrzebuje (odtwarzacz CD), ale prawdziwe wartości i braki w wyposażeniu wychodzą podczas eksploatacji. Toyota RAV4. Jest wyposażona w system bezkluczykowy. Wydaje się, że super wygodna rzecz. Ciągniemy klamkę, auto się otwiera, guzik start i silnik pracuje. Wychodzimy, klikamy guzik na klamce i auto zamknięte. Jednak jeśli chcemy wyłączyć silnik i wciąż słuchać radia (dość oczywista, naturalna i łatwa rzecz w systemie kluczykowym), jest to niemożliwe bez kilkukrotnego klikania przycisku START/STOP. To tylko jeden przykład na to, że nie jest ważne JAKI gadżet jest w aucie. Ważne jak bardzo jest on dopracowany i czy jest to dodatkowa możliwość czy tzw. coś za coś. Nie powinno się skupiać czy fotele są el. regulowane i czy są podgrzewane/wentylowane. Istotne jest czy są po prostu wygodne. Lepsza jest regulacja manualna, ale w większej ilości płaszczyzn niż elektryczna, która i tak nie da idealnej pozycji. Nie jest ważne czy fotel się grzeje i chłodzi, ważny jest materiał obiciowy, który jest albo przyjemny, albo nie. Czy istotne jest sterowanie wszystkim z kierownicy? Jasne, że nie. Liczy się ergonomia deski, która jeśli jest dobra, nie wymaga wyciągania sterowania na kierownicę. Ważne jest też jak kierownica leży w dłoniach, jej wielkość i materiały. Czy skrzynia biegów musi być automatyczna lub musi być manualna? Nie. Wspaniały jest dobry automat, swoją konstrukcją i pracą dopasowany do rodzaju samochodu. Genialny jest też manual, który pracuje tak przyjemnie jak w VAGach, Hondach czy Mazdach. Ja lubię elementy wyposażenia, które dają możliwość, ale nie zmuszają, nie likwidują pewnych wartości. Takim numerem 1 jest tempomat. Chcę, używam, nie chcę, wciskam gaz. Czujniki parkowania, czujnik zmierzchu, czujnik deszczu...świetne rzeczy, ale tylko w teorii. W praktyce mnóstwo wad, ułomności i niedoróbek. Pomijam nawet fakt, że upośledzają kierowcę, który za trzy pokolenia dostanie ataku paniki jeśli czujnik nie wykryje kropli deszczu na szybie. Jeśli chodzi o parkowanie, na razie uważam, że lekką przewagę ma kamera nad czujnikami ultradźwiękowymi. Jednak jeśli pojawią się laserowe czujniki parkowania z wizualizacją (bez pikania) to wtedy będzie to wartościowa rzecz. Podsumowując. Smutne jest jak klienci dają robić się "na tani bajer". Producenci koszą tysiące na opcjach, które to mają poprawiać komfort, bezpieczeństwo i radość, a w rzeczywistości są to czasami dobre pomysły, ale zawsze przepuszczone przez sito opłacalności. Gadżety są tanie, niedopracowane, szalenie ułomne, ale póki się kręci, to się wały kręci. Nie ma opcji "must have". Auto powinno być sprawne, mieć dobre opony i ciśnienie, nie mieć luzów w zawieszeniu i dobrze jeśli tym autem można jechać do pracy, na ryby czy do marketu, a nie z punktu A do B. Pozdrawiam.
-
Auto dla weterynarza terenowego?
Berlingo/Partner. Najwyższy komfort resorowania, ale nie za darmo. Tylną belkę trzeba pilnować, a jeśli rzeczywiście robisz 80 kkm/rok to regeneracja co 2 lata. Komicznie wolna elektryka i precyzja kierowania a'la piraci z karaibów, ale trudno się rozczarować tym autem. Kangoo. Takie Berlingo w wersji ubogiej. Mniejsze, bardziej surowe, trochę mniej komfortowe z idiotycznym wspomaganiem kierownicy (el.-hydr.), które też zmusi do niejednej wizyty w serwisie. Kiepskie hamulce. Doblo. Surowy "drwal" na resorach. Największa przestrzeń. Najniższy komfort. Na pusto - taczka. Ciężko powiedzieć czy we wnętrzu twardszy jest...metal czy plastik, ale statystycznie serwis powinien zjadać najmniej $. Ale przy takim budżecie, celować w stan, historię i egzemplarz, a nie model. Jednak przesiadka z Megane...to wg mnie tylko do PSA. Bo komfort. Gut lak
- Glowica 4c90 do silnika 4ct90
-
Jeździsz flotowozem czy prestiżem? Sprawdź!
To naturalne, nie tylko Ty. Chodzi tylko o to, że kalkulator zawsze pokaże, że mniej $ wyda się na używkę + naprawy niż za nówkę. Nie znaczy to, że preferowanie nówek jest niewłaściwe. Na pewno jednak ta preferencja jest prestiżowa. Ten wątek dotyczy prestiżu dla właściciela, nie dla producenta. Z pewnością producenci Audi cieszą się wyższym prestiżem niż producenci Chevroleta, ale jeśli pan Kowalski wyda 55.000 zł na nowego Chevy, a pan Nowak wyda 19.900 zł na używane Audi to pan Kowalski cieszy się duuużo wyższym prestiżem niż pan Nowak. Bo pan Nowak jest niewolnikiem logiki i swojej kieszeni, a pan Kowalski pozwala sobie na bycie ponad to. Wiele osób myśli, że mogą się podstawić pod prestiż spływający na producenta po prostu kupując dany, udany, ciekawy, dobry model samochodu. Niestety, prestiżowi to mogą być tylko przed sobą. Zabawne. Po słowie "bzdura" napisałeś to samo...tylko innymi słowami. Ale pociągnijmy temat. Jak w aspekcie prestiżu zinterpretujesz owe rabaty i wpuszczenie w koszty? Pozdrawiam.