Zawartość dodana przez p i p p
-
[KzAK] Co kupić - wątek 2837476.1
90.700 zł za kombi. Napisz coś więcej bo już rozeznawałem dostępność, ale nie mogę znaleźć czasu na przejażdżkę i pewnie przed feriami nie znajdę. Wnętrze faktycznie toyotowskie, ale lepsze niż w nowej RAV4. Jest za mało...kombi. Poza tym perfekt. Żaden SUV, cross. Po modernizacji będzie jeszcze lepszy... To akurat zaleta. Nie tłumacz się. Wiem, że słuchasz posłanki Pawłowicz i bojkotujesz made in germany. Brak dostępności? Pozdrawiam.
-
[KzAK] Co kupić - wątek 2837476.1
No to już, stoi czarny '11 w W-wie za 59,9 kzł. Insia była trollem, ale W212 czy Accord wcale nie. Ogólnie to wybór masz bardzo, bardzo ograniczony. Pomysł z Lexusem jest bardzo rozsądny i ciężko go przebić. Jednak ja bym nie wykluczał kompaktowych nówek typu Auris, Mazda 3, SX4 S-Cross czy Korea...chociaż Kia jest najfajniejsza w katalogu...i opiniach. Trochę zły czas, żeby wyszukać fajnego 3-5 latka bo to auta z okresu najgorszych padlin. Zakupy w roku 2018-2019 będą zupełnie inne bo wybór będzie wśród aut zdecydowanie lepszych i zestaw noPb+A/T będzie bardziej popularny. Stawiam, że będzie można liczyć na Opla. W Renault wierzę słabiej, ale kto wie? Ford idzie ostro w 4x4...więc lepiej to dopiero będzie. Acha, Dacia wprowadza automata Easy-R do Logana i Sandero. Powodzenia.
-
[KzAK] Co kupić - wątek 2837476.1
Koniec leasingu taksówki...długo świętowałeś? Hybrydowy Lex - fajny pomysł, ale moje fajniejsze: 1. Optima/i40 2.0 GDI A/T 2. Kizashi 2.4 CVT 4x4 3. Levorg...ale nie do trafienia, za wcześnie (Forestera i Outbacka nie proponuję bo za bardzo odsłaniają kolana) 4. W212 z niemieckiej taksówki (tradycja TAXI by była kontynuowana) 5. Accord 2.4 A/T 6. Najlepsze auto świata - Insignia Turbo Owocnego okresu poszukiwań.
-
A gdybyście mieli do wyboru.....
Tu warto się zatrzymać. Jasne, że ludzi można podzielić na pasjonatów techniki i na tych, którzy nie skupiają się na niej. Ale nie można jej nie szanować i sprowadzać do poziomu, który nic nie znaczy. Masz rację. Charakter samochodu tkwi właśnie w tym, o czym piszesz. Samochody syntetyczne, które izolują od drogi są na pewno lepsze dla tych, którzy nie lubią prowadzić. Ale ta technika, która zapewnia tą izolację, też jest bardzo ciekawa i godna podziwu. Tak, ale trzeba też powiedzieć, że poczucie innego charakteru nie wymaga bezwzględnie mocy 500 KM+ w 2-miejscowym nadwoziu coupe. Może to być inny silnik, skrzynia biegów, zawieszenie, umieszczenie silnika, kształt nadwozia i wiele innych cech, które bezpośrednio wpływają na zachowanie na drodze. No właśnie. I teraz przekonaj rzeszę ludzi, że jeśli zwracają na niego uwagę, ujednolicają charakter wszystkich samochodów bo producenci jeśli zainwestują w projekt designu, odpuszczą technikę, żeby się opłacało. Uświadamiaj miłośników designu, że są jak władze komunistyczne w Polsce, które nie pozwalały wprowadzać nowych, polskich samochodów i rozwój stał w miejscu...bo oni nie pozwalają przetrwać autom bez zmiany wyglądu bo musi być nowy, trendy, modny, atrakcyjny... Jestem pod tym względem za równouprawnieniem. I kobiety i mężczyźni powinni być odpowiedzialnymi, świadomymi konsumentami. Czas "głupia baba na autach się nie zna" już minął. Jednak przyszłość rysuje się bardzo różowo. Technologia zasilania się zmienia, pojawiają się fajne modele, zapowiedzi Alfy Romeo sprawiają, że nadzieje na "dobrą zmianę" są ogromne. Jest i będzie się czym interesować. Chociaż design tak szybko nie zniknie...wierzę, że jako dziadek będę opowiadał wnukom o designie Fiata 500...a one będą się łapać za głowę i mówić "to ktoś to kupował dla wyglądu...dziadek...ale byliście dekle ha ha ha". Pozdrawiam.
-
A gdybyście mieli do wyboru.....
Jasne, że tak...ale tu już zależy od użytkownika. Jednak piękne jest też to, że są ludzie, którzy chcą mieć jakąś namiastkę motorsportu mogą ją czuć turlając się do Lidla po rzodkiewkę. Różnorodność samochodów zapewniają różnorodność choćby wyobrażeń i tylko wyobrażeń co samochód może zrobić. I to też dowodzi, że samochód nie może być "tylko" czymś. Z takiego "ciumciulalowego" podejścia do samochodów można się śmiać, ale nikt w ten sposób nie zamknie drzwi, które stoją otworem przed każdym samochodem. Zagadką dla mnie zawsze było czy rzeczywiście ludzie wierzą w taką moc samochodu, który sprawi, że będą mądrzejsi, bardziej poważani, pewniejsi siebie? Czy wierzą i czują to tak prawdziwie, że samochód ładny czy renomowanej marki coś może "powiedzieć" o nas innym ludziom? Czy to marka i wizerunek ma moc czy po prostu fakt, że auto...szybko jedzie? Bo ja mam wrażenie, że samochód w przeciwieństwie do stereotypowej "baby", nie gada, a robi. Chociaż nic nie potrafi sam...to robi robotę aż miło. Jednak jeśli dla kogoś auto "gada" to też dowodzi, że samochód jest czymś ważniejszym. A może ludzie, którzy się buntują przeciw temu, że auto zna bardziej uniwersalny język niż właściciel to segregują samochody np. na gadające Ferrari, a Skodę sprowadzają do poziomu klapy od śmietnika - praktyczna bo nie śmierdzi. To byłaby przyczyna. Pozdrawiam.
-
A gdybyście mieli do wyboru.....
Właśnie ja nie rozumiem tego "tylko". Jasne, że jest to sprzęt/urządzenie, ale możliwości i zasługi ciężko byłoby mi wymienić w jednym wątku na AK. Dokładnie tak. I chodzi o to jak wielką sprawą jest możliwość przemieszczania się. Tego samego dnia mogę wymoczyć sobie nogi w Bałtyku i być w TPN. Dzięki samochodowi. W jeden dzień mogę pogadać z Polakiem w Warszawie i z Niemcem w Berlinie. Dzięki samochodowi. To jedno - możliwości. A drugie to sama droga. Widzę na żywo każdy metr ziemi, który łączy punkt docelowy z punktem startu. W każdej chwili mogę się zatrzymać, dotknąć trawy, nacieszyć się widokiem czy spotkać kogoś, kto żyje właśnie tu. To wielka przygoda. Jak wyobrażam sobie ludzi, którzy dawniej czytali książki o miejscach bardziej odległych niż ich zagroda to samochód jest książką, która czytasz każdym zmysłem. Ale te zmysły nie czytają tylko tego otoczenia. Nie kolor trawy, nieba czy skóry tubylców. Czytają sam pojazd, którym jedziesz i nim - co nie do przecenienia - kierujesz. I tu pytanie: Jaką inną czynność znasz, w której trzeba angażować uwagę, wiedzę, obie ręce i obie nogi? I jeszcze tą czynność nazwać "tylko" ... Samochody są lepsze/gorsze, błotem obrzuca się modele, których rozwój idzie w ogóle nie w tym kierunku co trzeba, ale nawet najgorszy samochód na świecie jest niesamowitym urządzeniem. Lodówka? Nawet hiper mega lodówka, która sama wie jaki produkt się kończy i łączy się sama z alma24 pe el i zamawia co trzeba jest niczym przy Fiacie 500. Samolot i pociąg to też są wielkie rzeczy z gigantycznym potencjałem i zasługami. Przewaga samochodu jest taka, że prowadzenie samolotu i pociągu jest dla wybranych, a samochodu dla wszystkich. Magia samochodu polega na tym, że są samochody, które mają lodówkę, kuchenkę i można w nich mieszkać - camper - ale wciąż nie ma mieszkań, które jeżdżą. Protezą jeżdżących mieszkań jest dom w podpięciem do internetu. Ale to wciąż lizanie lodów przez szybkę... Samochód może być "tylko" np. flotowozem wśród samochodów, ale nigdy nie jest tylko wśród urządzeń, z którymi mamy do czynienia na codzień. Pozdrawiam.
-
A gdybyście mieli do wyboru.....
Samochód sportowy? Masz na myśli np. Nissana 370Z czy bolid przystosowany do profesjonalnego motorsportu? Użytek powszechny nie sprawia, że to nie jest nic warte. Kuchenkę, lodówkę czy aparat można porównać do obuwia sportowego w aspekcie rozwoju możliwości przemieszczania się, ale nie do samochodu. Skala komfortu i możliwości, które daje sprzęt AGD i samochód to dwa światy. Jasne, że kuchenka upiecze pyszne ciasto, a lodówka przechowa pyszne lody, ale dzięki kuchence i lodówce nic poza swoją kuchnią nie zobaczysz, nie przeżyjesz, nie poznasz. Samolot jak i motocykl jest w tej kategorii co samochód. Ciężko przecenić możliwości jakie daje samochód. Ilość samochodów może sprawiać, że mamy ich przesyt, na pewno są skupiska, w których samochód drażni, ale jest symbolem wolności i zaspokajania ciekawości. Myślę, że każde, emocjonujące wspomnienie z mojego życia wiąże się z samochodem i dzięki skrzynce na czterech kołach je mam. A najśmieszniejsze jest to, że kuchenka, lodówka, aparat...do naszego domu dotarła...samochodem. Pozdrawiam.
-
A gdybyście mieli do wyboru.....
Samochodów nie trzeba kochać, żeby doceniać jak wielkie możliwości dają i jak dużo doświadczamy dzięki nim. Deprecjonowanie samochodów i próby sprowadzenia ich do poziomu AGD są obiektywnie złe i błędne. Jeśli na chłodno przypomnimy sobie ile widzieliśmy dzięki temu, że zawiózł nas tam samochód, zrozumiemy, że 4 kółka to coś wielkiego i ważnego. Premium natomiast to popularna próba szufladkowania produktów czy ludzi. Coś jak nazywanie sportowców "gwiazdami" czy filmów "klasykami kina". Dyskusje o tym czy Audi A3 jest premium, czy Marcin Gortat jest gwiazdą NBA lub czy Gwiezdne Wojny to klasyk kina są totalnie bez sensu i wypaczają lub zamykają drogę do prawdziwego, fajnego poznania i przeżycia. Uwagę trzeba zwracać na namacalne detale, zwykle ukryte, które powodują prawdziwe emocje. Żeby produkt sprzedać, oczywiście ważne jest jak samochód wygląda, jak sportowiec jest ubrany i ile widzów już poszło na dany film. Ale trzeba tego samemu doświadczyć, poświęcić się, żeby ten odbiór przeżyć, a nie opierać się na pozorach i hasłach. To ukochanie do szufladkowania jest dość naturalne i zrozumiałe. Bo chodzi o zrozumienie. A chęć rozumienia jest jak szyba w samochodzie. Wygodniej, łatwiej i prościej jest zamykać guzikiem niż korbką. Po co kręcić tą ręką? Po co rozgrzewać mózg na myślenie, przeżywanie? Ktoś mówi, że premium to premium, faktycznie wygląda tak jakby lepiej...no to cóż ma mnie powstrzymać przed akceptacją? Pozdrawiam.
-
Omijanie przed przejściem...
Właściwe zachowanie kierującego, który widzi hamującego "sąsiada" jest obiektywnie trudne i wymagające. Nic nie da kara. Rozwiązaniem jest po prostu chronienie ciała pieszych, a nie regulacje jak się pastwić nad sprawcą stojąc nad trupem. Najważniejsza rzecz to zachowanie pieszego. Pieszy na jezdni ma się zachowywać niemal jak kurier w powstaniu warszawskim bo to o JEGO życie i zdrowie chodzi. Kara miliona złotych, dożywocia, śmierci czy jakakolwiek nie wróci życia pieszemu, który UFA pojazdom. Pojazd ma być traktowany jako złowroga kupa metalu, która chce go upolować. I o tym trzeba myśleć, jeśli jesteśmy pieszymi. Trzeba uczyć dzieci, matki, ojców i dziadków. To nie jest gra o prestiż, a o życie. Druga sprawa to oddzielanie ruchu pieszego i ruchu pojazdów na jezdniach o wielu pasach lub stosowanie sygnalizacji świetlnej. Ochrona ofiar poprzez karanie sprawców to jeden z najbardziej prymitywnych i nieskutecznych sposobów. Pozdrawiam.
-
[KzAk] klasa B do 60 kzł
Suzuki Swift 1.2 A/T Comfort Plus - 55.890 zł. Toyota Yaris Hybrid - 62.400 zł. Renault Twingo Energy TCe 90 - 45.300 zł. Powyższe auta mają COŚ w sobie, a jeśli wybierać wśród niemieckich, francuskich i koreańskich flotowozów to po prostu polować na okazję cenową.
-
Alfa będzie jednak Fiatem
Liczyć można na to, że Fiat będzie miał włoskie silniki turbo (1.4 Multiair 140 KM), a Mazda swoje wolnossaki. Rożnica będzie zatem większa niż między BRZ i GT86. A jak się za Spidera weźmie Abarth to może włoży 1.75 200 KM? Fajnie, fajnie...
-
auto firmowe do wyboru
Opel Insignia...bo jest najlepszym autem na świecie...nie licząc planety Ziemia. Jeśli wliczamy ziemski szrot to...Passat. Dlaczego? Bo Insignia jest małą klasą D, Octavia jest dużą klasą C, a Passat jest...ich połączeniem - dużą klasą D. Myślę, że to jeden z łatwiejszych do rozstrzygnięcia dylematów w roku 2015 na AK. Powodzenia.
-
Alfa będzie jednak Fiatem
Kultowy symbol japońskiej motoryzacji - Mazda MX-5 - podzieliła się genami z Europą, ale nie będzie to Alfa Romeo Spider. Będzie to Fiat 124 Spider: Brum, brum... Ile lat czekaliśmy, żeby powiedzieć "fantastyczny Fiat"? 25? Całe pokolenie chyba minęło. Włosi naprawdę zaczynają pokazywać, że mają
-
Brawo dla policji drogowej
Myślę, że każdy człowiek zatrudniony w budżetówce ma takie widzimisię. Naturalne jest, że wielu funkcjonariuszy to ofiary wytycznych, które nakłada "góra". Ale policja ma tą cechę, że na dzień dobry nikt nie zostaje komendantem. Ci, którzy decydują o "polowaniu na $" kiedyś byli takimi kierowcami niebieskiego Mastera. I jeśli wśród tych "dołów" będą dokładne przeciwieństwa funkcjonariuszy MO, których partia oderwała od pługa, przyszłość będzie różowa. Dlatego czuję potrzebę dzielenia się takimi, pozytywnymi wrażeniami. pzdr
-
Brawo dla policji drogowej
Chciałem napisać list pochwalny dla krakowskiej drogówki. Sytuacja z wczoraj: Kooorkiii, że aż spać się chce. Jeden pas, którym można jechać prosto i w prawo - korek. Z przodu robi się drugi pas do skrętu w lewo. Wszyscy przede mną chcą prosto więc przejeżdżam podwójną ciągłą okrakiem i człapię, żeby się dostać do lewoskrętu. Przeczłapałem obok radiowozu i zaraz . Nie ściągał mnie na bok bo i tak wszyscy stali. Wysiadł, podszedł do mnie, opierdzielił mnie, że jak robię takie manewry to nie przed radiowozem, a ja mówię, że przecież korki takie, że ja tylko je zmniejszam. Chłop mówi, że OK, ale on musi zareagować na taki manewr bo to się kwalifikuje na 200 zł. Ale bez zbędnych słów życzy mi zdrowia i odchodzi. Dziękuję za reakcję, dziękuję za słuszną zyebkę i brawo, że nie wypisał mandatu. To jest sama esencja sensu istnienia policji. Mam wiedzieć, że są, mam czuć, że patrzą, mają rozmawiać, opieprzać, a nie pisać kwity. Ale po samej "gębie" było widać, że policjant siano to trzyma w stodole, a nie w głowie. Wzór i oby tylko takich policjantów zatrudniały nasze mundurówki. A nie albo olejstwo, albo czesanie kasy. Brawo. Pozdrawiam.
-
Piękne vs. estetyczne
Czy piękno ma jeden wymiar? Wg mnie nie. Jedno piękno to piękno skojarzeń. Oczy tworzą połączenie z wyobrażeniem dźwięku, dynamiki, ruchu, zapachu. Drugie piękno to gładka, dopracowana linia, która ma uspokajać, wyciszać, zapewniać spokój, ale i pewność. Ten samochód to na pewno to pierwsze piękno. Tak wulgarnego języka jak wulgarny wygląd ma ta Abarth Simca nie usłyszycie nawet na budowie. Gdyby stanąć przy tym aucie....czy komuś przeszkadzałoby, że ma np. osmarkaną marynarkę? Czy krępowałby się podrapać się w tyłek? IMO nie. Proszę moderatorów o zezwolenie używania słów powszechnie uznawanych za wulgarne. Normalnie siara!
-
Używany ale prawie jak nowy.
Nie wiem na ile trafne jest połączenie zaskoczenia z korozją. Korozja to proces stary jak świat, dość powolny i widoczny. Przewody hamulcowe zarówno sztywne jak i elastyczne są jak olej. Co jakiś czas, trzeba wymienić. Nie da się samochodu traktować jak dziecka. Najpierw lulamy dzień i noc, potem "kiedy wrócisz", a potem "może byś chociaż zadzwonił raz na rok". To nie tak. Co można przegapić? Im więcej komplikacji w aucie, tym więcej można przegapić, dość oczywiste. Ale to od nas zależy czy np. demontaż zbiornika paliwa i wyjęcie pompy to działanie prewencyjne czy przegięcie. Koszty z całą pewnością dzielą się na koszty czasowe i koszty pieniężne. Nigdy nie będzie tak, że ktoś włoży 90 tys. zł za naprawę W124, które mógłby wydać na nowego Avensisa. Ale czas to już inna para butów. Pozdrawiam.
-
Używany ale prawie jak nowy.
Nie jestem przekonany, że tak powinno być. Nawet gdybym tak samochodów nie lubił jak lubię, ta skrzynka na kołach ma tak ogromny wpływ na moje życie, że nie wiem czy miałbym odwagę powiedzieć, że to tylko narzędzie. Może aż narzędzie, a jak sobie uświadomię do czego to...szok! Nie wiem czy z rodziny da się wykluczyć dom/mieszkanie, psa i samochód... Rozumiem to. Sam wymieniłem używanego Golfa żony ("czwórka" z 1999 r.) na nowego Swifta. Ale musimy też rozgraniczyć. Stare auto kupione jako stare i stare auto kupione jako nowe. Różnica znacząca. Być może, ale nie w aspekcie realnej pewności dojechania do celu. Chociaż nie można deprecjonować pewności wyimaginowanej bo poczucie to poczucie. To już zależy od podejścia. Można kupić mieszkanie za gotówkę, a można wziąć na kredyt we frankach i co miesiąc emocjonować się kursem. Z samochodem można też co miesiąc pakować 1000 zł za wymiany. Lub wydać 10000 zł, żeby przez rok tego nie robić. Wszystko jest w głowie właściciela, a każda decyzja ma swoje konsekwencje. Pozdrawiam.
-
Używany ale prawie jak nowy.
Zużycie elementów w większości przypadków nie powoduje unieruchomienia pojazdu i jest do przewidzenia. Samochód, który ma 300 kkm na liczniku, nie ma elementów, które tyle samo przejechały w tym aucie (znaczy ma, ale nie wszystkie). Przez te 20 lat właściciel wymieniał elementy, które się zużywały lub informowały (np. hałasem), że za niedługo przestaną działać. Wady fabryczne dotyczą prawie wszystkich, nowych samochodów, ale starych już nie. Kierowca jest w stanie zapobiec awarii w starym aucie (np. wykręcić świece, ocenić ich stan, wymienić, wymienić paski, napinacze, usunąć wycieki, zregenerować alternator, wymienić akumulator itp.) dużo skuteczniej niż w aucie nowym, w którym co można zrobić? Albo się będzie miało szczęście, albo nie. Problem polega na tym, że to kierowcy źle podchodzą do samochodów nowych i używanych. Na codzień mam doświadczenia takie, że ludzie cackają się z nowymi samochodami, nie pozwalają trzaskać drzwiami, dotykać palcami lakieru czy wciskać gaz zbyt głęboko, a samochody stare traktują "z buta", nie kontrolują płynów, nie hamują przed progami zwalniającymi itp. A powinno się robić dokładnie odwrotnie. Katować można auto nowe, a samochód stary wymaga dużo wyższej kultury technicznej, wymaga więcej czasu, troski i wyczucia. Samochody powinno się traktować jak ludzi. To o starszych trzeba dbać, podać im rękę, a nie karmić silnego, rosłego 25-latka. Powód jest tylko jeden. Nowe auto jest warte 40 kzł, a stare 4 kzł i ludziom wydaje się, że te auta to są banknoty. Zgubić 4 kzł to inna strata niż 40 kzł. Natomiast stare auto, któremu poświęca się czas, uwagę na czysto techniczne detale w sposób świadomy, odda dokładnie tyle, ile się mu poświęciło. Stare auto nie wybacza tylko braku uwagi i jeśli nasza jazda ma się ograniczyć tylko do kręcenia kierownicą to nowe auto pewnie okaże się pewniejsze, ale potencjał pewności większy ma staruszek. Gdyby ktoś mi powiedział, że mam za tydzień jechać dookoła świata i nie będę miał żadnego wsparcia, assistance itp. to oczywiste, że pewniej czułbym się w moim A4 B5, które ma 19 lat, a ja mam je 9 lat niż w nowym A4 B9 z salonu. Pozdrawiam.
-
KzAK małe do miasta
Suzuki Splash 1.2 A/T. Zacytuję moją żonę, która jeździ bardziej "rajdowym" Swiftem: "Wsiadamy sobie, a Suzuczki nas po prostu wiezie".
-
Używany ale prawie jak nowy.
Tu bym nie generalizował. Awaria, która unieruchamia samochód ma jakąś przyczynę. Im bardziej skomplikowane auto, tym więcej potencjalnych przyczyn. Głupi alternator i jego potencjalny "pad" będzie zależał od jego umieszczenia, a nie starości. Ta niesprawiedliwa opinia, że stare auto się rozkraczy wynika z tego, że jest wygłaszana na podstawie aut, o których nic nie wiemy. Nie znamy historii samochodu, nie znamy wieku czy przebiegu konkretnych elementów, które są źródłem unieruchomienia. Samochód, który ma 20 lat i 300.000 km przebiegu będzie dla właściciela pewniejszy niż samochód, który jest tydzień temu odebrany z salonu. Warunek? Właściciel 20 lat temu odebrał to auto z salonu i zna jego historię. Ale nie możemy pomijać też jaki to samochód. Inną pewność da Seicento, inną Citroen XM. Można też porównywać Dacię Logan 1.2 z Renault 25. Można porównywać Nissana Sunny diesel z BMW 530d. Wnioski za każdym razem będą inne. A historii różnych ludzi...tysiące. Najważniejsze jest jednak to, że poczucie, wyobrażenie, nadzieja, pewność, która siedzi tylko w ludzkiej głowie to jedno, a technika, która działa bądź nie w takich, a nie innych warunkach, po prostu czysta fizyka to drugie. Próba skompresowania tego do hasła, które ma zawierać jakąś prawdę bądź radę użyteczną jest jak pobudzanie wrażeń wzrokowych designem. Czyli 100-procentowym kłamstwem. Pozdrawiam.
-
Używany ale prawie jak nowy.
Nie wiem czy to dylemat. Przykład mojego, 19-letniego A4, które na złomie będzie warte 1000 zł, rynkowo warte jest 8000 zł, a realnie oferuje to, co samochód z salonu, który kosztuje 45000 zł lub więcej. Gdybym miał je wymienić np. na Skodę Rapid 1.2 TSI to nie widzę pół cechy, która jest warta 30-40 tysięcy. Ale np. jeśli pomyślę o hybrydowym Aurisie to wiem, że technologia hybrydowa kosztuje np. 80 tys. zł. Zatem wymiana na samochód, który COŚ oferuje, jest dylematem, ale jeśli samochód ma się różnić tylko rocznikiem, nie ma tematu. Można to podsumować tak: można zapłacić 80 tysięcy (Auris Hybrid) lub wyrzucić 50 tysięcy (Rapid). Poczucie "zapłaciłem, nie wyrzuciłem w błoto" kosztuje 30 tys. Niech każdy sobie odpowie czy poczucie jest warte tyle pieniędzy. Największym problemem starych aut, których stan jest idealny, ale wartość rynkowa symboliczna są ewentualne szkody. Wypłaty z ubezpieczenia są śmieszne, a to prosta droga do szybkiego pogorszenia stanu technicznego. Także można dbać o auto, kupować najlepsze części, malować, zabezpieczać, a jak ktoś nam przykasuje auto, jest dramat. To samo ze świadomością właściciela, że jego auto jest warte mniej niż miesięczna pensja posła. Ta świadomość blokuje chęć do jakichkolwiek inwestycji i jesteśmy na prostej i szybkiej drodze "do piachu". Fatalne jest to, że wartość rynkową samochodu definiuje marka, model, rocznik i przebieg. I jedyne co mi pozostaje to czekać, aż wartość mojego Audi zacznie rosnąć. Ale to jeszcze trochę...chociaż ostatnie 9 lat minęło jak z bicza strzelił.
-
[KzAK] Klasa "C" za 60 tys.
Wszystko się zgadza i wtedy możemy użyć biegu V lub IV...wedle potrzeb. Jednak nasz bohater będzie jeździł po 3-mieście z żoną. Odpada załadowanie, odpadają wzniesienia, a tuż nad morzem powietrze gęste, dużo tlenu i dużo mocy. Poza tym mam wrażenie, że pisząc o 1.4 100 KM masz na myśli osiągi CC700. Bez przesady. Też. Zależy od konkretnego zestopniowania. Ale większy potencjał ma 6-ka. Może polepszyć osiągi, zwiększyć prędkość maksymalną przy dobrych warunkach i obniżyć zużycie paliwa. Pozdrawiam.
-
[KzAK] Klasa "C" za 60 tys.
6 biegów to ratunek dla słabszych jednostek w aspekcie osiągów i zużycia paliwa. Jest to wielkim plusem bo wciąż zdarza się tak, że auto tańsze, słabsze ma 5 biegów, a mocniejsze 6. Powinno być odwrotnie! Wzorem w dawnych latach był Fiat. 6-ki były w słabszych wersjach. Natomiast nie wiem co znaczy "zdecydowanie za słaby". Za słaby do czego? W porównaniu do czego? Czy samochód może być za słaby do stania w korkach? 1.4 100 KM, 134 Nm, 12,7 s. i 183 km/h. Moja Dacia ma 13,8 s. i jedzie 161 km/h. I wolałbym szósty bieg niż konie mechaniczne. Pozdrawiam.
-
[KzAK] Klasa "C" za 60 tys.
Jeśli przesiadasz się z Toyoty, celowałbym w "skośne" modele. Myślę, że wybór będzie wśród Koreańczyków. Cee'd oraz i30 z silnikami 1.4 lub 1.6. To co mi się podoba, nawet podstawowa wersja 1.4 MPI 100 KM ma 6-biegową skrzynię. Fajnym autem dla konserwatystów jest też Suzuki SX-4 S-Cross. Niestety z oferty zniknął Peugeot 301 1.6 A/T, który byłby najlepszym, miejskim pupciowozem. Gdyby pominąć strach, obawy i eksploatację, gdyby sugerować się tym, że większość wie najlepiej to można myśleć o Skodzie Rapid z DSG, ale na razie trzeba zobaczyć inne auta bo na Skodę...czas będzie zawsze. Powodzenia.