Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

p i p p

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez p i p p

  1. Naprawdę? Zdjęcia są chyba zbyt ładne i te refleksy sprawiają wrażenie szerokich błotników. Koła nie są takie znów malutkie...chociaż 12". 650E rzuca się w oczy. Prędkościomierz do 140 km/h. Włącznik awaryjnych. Klakson.
  2. Ogląda się ten CNN, a co...
  3. p i p p odpowiedział MarCo na temat - Motokącik
    Charakter auta kryje się w odczuciach podczas jazdy. Praca silnika, jego dźwięk, ch-ka, praca skrzyni biegów, zawieszenia, ukł. kierowniczego, odczucie gdy dotykamy kierownicy, lewarka, przełączników, fotele...to wszystko składa się na charakter auta i praktycznie zawsze wiąże się on z ułomnościami danej konstrukcji. To o czym piszesz to design i odwaga, która się z nim wiąże w przypadku Juke'a i Cactusa. Design nie ma nic wspólnego z charakterem samochodu. Trend wynika z tego, że przeciętny klient nie ma zielonego pojęcia o tym co jest ładne/brzydkie. Trend w danym czasie ma tylko podświadomie sugerować, że dane auto jest nowe lub stare. Ale w swoim czasie, prawie wszystkie auta są identyczne. Niestety charakter aut też staje się coraz bardziej identyczny pod linijkę, a ostatnią imitacją rozróżnienia są znaczki producentów. I wciąż będą takie rzeczy jak VW, Skoda i Seat bo ludzie nie znając się na designie i nie czując lub nie chcąc czuć charakteru samochodu dorabiają sobie uproszczenie, które ma im ułatwić wybór. Stąd te wszystkie, śmieszne baje o dziadkowych Skodach, sportowych Alfach i lekarsko - prawniczych Saabach. Nie jeździłem Tipo, ale jeździłem P301 i jestem przekonany, że nowy Fiat mniej izoluje od drogi niż Octavia i będzie można w nim odnaleźć dawną duszę Fiatów bo na inne, nowe, nowoczesne rozwiązania w przypadku takich modeli nie ma kasy, a klient docelowy nie oczekuje tego. Pozdrawiam.
  4. p i p p odpowiedział MarCo na temat - Motokącik
    Taki Fiat był w latach 80-tych. Ale w ogóle to nie ten klimat. Korozji czy awaryjności nie czuć podczas jazdy. Pierwsze Punto, Coupe, Bravo/a, Marea nie zachwycali wyglądem? Jestem daleki od równania ich. 301/Tipo są fajne lub beznadziejne, ale są JAKIEŚ. Typowy kompakt jest flotowozem bez wyrazu. Jest Golfem. I nie wiem po co wiele firm chce nim być...skoro od lat w syntetyczności jest najlepszy. I to właśnie nadaje charakteru tym autom. No właśnie poradzę! Mogę wybrać takiego "turka", o których tu mowa. Stracę km/h w slalomie, zyskam dB, stracę LEDy w opcji, ale będę miał dużo więcej charakteru za mniej $. Jeśli ktoś lubi, żeby samochód do niego mówił (np. słynna 81-latka z Imprezy STi), zrozumie to, jeśli ktoś chce floto-izolatora wybierze to co wszyscy - Octavię. pzdr
  5. p i p p odpowiedział MarCo na temat - Motokącik
    Charakter polega na tym, że te auta przypominają przedstawicieli danej marki z lat...90-tych, w których marki miały swoje cechy charakterystyczne. Np. P301 to 100-procentowy, komfortowy Peugeot. Natomiast teraz auta są robione pod testy torowe prowadzone przez Auto Motor und Sport i są do siebie bardziej podobne. Każdy chce być syntetycznym Golfem. Każdy chce być najlepszy w cyferkach typu prędkość max. w slalomie ISO, ale do mnie to już nie przemawia na plus. Problem w tym, że tego nie wykaże żaden test. Ten charakter trzeba poczuć. P301 nie jest "przyjemne". Jest po prostu 100-procentowym Peugeotem, który dawniej miał swój styl resorowania, swój styl pracy skrzyni biegów i był "jakiś". W tej chwili jeżdżę Focusem III i on nawet nie pachnie pierwszym Focusem, nie wspominając Escorta. Jest "ostry jak mydło". Jest typowym, byle jakim flotowozem, który może chwalić się drogą hamowania na poziomie 36,4m...a nie 40,1m. Niestety, niczym więcej. Pozdrawiam.
  6. p i p p odpowiedział MarCo na temat - Motokącik
    Co do cen: Wersja 1.6 E-Torq A/T z pakietem Pop cennikowo kosztuje tyle, ile w 2009 roku wołano za Suzuki Swift 1.5 A/T. W wyposażeniu Fiata brakuje tylko w takim wypadku skóry na kierownicy oraz halogenów. Cena jest zatem bardzo atrakcyjna. Jak Tipo się trochę opatrzy, 110-konny automat w prostym, przestronnym aucie za 50 kzł = super sprawa do miasta. Oczywiście klienci myślący flotowo i syntetycznie po niemiecku zawsze wybiorą Focusa bądź Astrę z wyprzedaży rocznika, ale tylko auta pokroju Tipo/P301 mają jakiś charakter. pzdr
  7. Nie mieszajmy do tego sentymentów. Design Malucha to po prostu styl Fiata, który można zobaczyć we Fiacie 127. 127-ka nie była już nieprzeciętnie mała, a posiadała ten sam, bardzo udany design. To, że 126p był mniejszy, nie znaczy, że był stylistycznie spaprany. Nie zdziwię się jak za 10 lat Fiat zacznie robić nową paletę inspirowaną już nie 500-ką, a właśnie 126/127. Co do Poloneza. Sam design był rzecz jasna udany, ale nie był wyjątkowy czy porywający. Polonez natomiast zachwycał wnętrzem. Jak ktoś się przyzwyczaił do deski rozdzielczej Warszawy lub 125p to deska Poloneza była hiper wypasiona, nowoczesna i prawie jak z samolotu. Wiele samochodów z lat 90-tych wyglądało bardzo biednie w środku w porównaniu z Polonezem. Pochylona dźwignia biegów, mnogość przełączników rozrzuconych po całej desce rozdzielczej. Programator częstotliwości wycieraczek schowany za deską...to była rewelacja. Nie można też zapominać o bogactwie zegarów. Prędkościomierz, obrotomierz, paliwo, temp. cieczy, ciśń. oleju, zegarek. Regulacja wysokości kolumny!!! Wielu ludzi uważało, że Zastava, Dacia czy nawet Fiat Uno czy Daihatsu Charade są lżejsze, zgrabniejsze, mniej palą, ale to były tak prymitywne auta przy bliskim kontakcie w porównaniu do Poloneza, że świadomość nowoczesności była przysłaniana komfortem jaki dawał produkt FSO. 126p, 125p były technicznie przestarzałe, ale designersko...top trendy. Było lepiej niż później w Gliwicach z Oplem...bo jak wchodziła Astra H to w Gliwicach klepali G z techniką G i designem G. Podsumowując: Bez sentymentów uważam 126p za jeden z najlepiej wyglądających Fiatów w historii.
  8. Tak? Przecież to ta sama bajka. Nie wiem dlaczego Lexus ma być mniej lansowy... Ale dlaczego? Jak ktoś siedzi w kompakcie to od razu widać, że nie jest jakiś wygodnicki, pewnie jest sprawniejszy fizycznie, atrakcyjniejszy, a jego samochód na drodze będzie po prostu szybszy. To jest lans. SUV to jest nowoczesna wersja butelkowego Lanosa sedana. Nie rozumiem jak można się lansować czymś tak...niekonkretnym. Coś jak lans w niebieskich jeansach... Lansować można się czymś ciekawym bo nowym i rzadkim. A nie czymś takim jak Duster i Sportage, których jest trylion w samym Krakowie. Dokładnie. I znów racja. Problem w tym, że codzienność to patologiczna jazda w korkach, parkowanie w miejscach, w których nie ma miejsca do parkowania, a korzyści z komfortu resorowania czy hałasu odczuwa się w sytuacjach, kiedy inni drogi nie używają...czyli "nigdy". Nie dotyczy to jazd służbowych, do których bez dwóch zdań, kompakt nadaje się lepiej. Cena oczywiście jest wyższa w przypadku SUVa, ale płacimy za to, że SUV maskuje tą patologię miejskiego ruchu, ale nie robi tego, że jest jego mniej. Jest jego więcej. Dowodem na to, że w przypadku prawdziwej jazdy, której można doświadczyć od pon. do pt. w godzinach 10:30 - 13 lepiej sprawdzają się kompakty jest fakt, że to Octavia jest najpopularniejszym flotowozem. Tania, oszczędna, dla jednej osoby optymalna. I to właśnie Octavią można się lansować, można zamanifestować, że nie jeżdżę jak te barany na 9 do roboty i wracam po 17. Jestem indywidualistą, jeżdżę kiedy chcę i się cieszę, że jadę. Ta Octavia może pokazać, że jest się gościem, a nie biednym lemingiem w SUVie. Lansować się SUVem to jak lansować się...grypą żołądkową. Mnie SUV daje takie możliwości. Jeśli ktoś ma SUVa, a jedyny sport jaki zna to grillowanie to jego sprawa. Jego styl życia nie powoduje obniżenia wartości SUVa, tak jak "ćwierćmóżdże" właściciela BMW nie obniża wartości bawarskiego silnika i zawieszenia. Można powiedzieć, że bieganie to też moda...i cały ten przemysł butów, ubrań i aplikacji do liczenia kilometrów jest nic nie warty i człowiek nie ma żadnej potrzeby ruchu...ma tylko potrzebę grillowania, a na grilla najlepiej jechać Fiatem Uno. Otóż to! Tiguan jest wyższy i tyle. Za to "wyższy i tyle" płacimy określoną kwotę lub nie płacimy, jeśli uważamy, że ta cecha nie jest tyle warta. Jeśli drużyna koszykówki będzie miała do wyboru 2 koszykarzy, jednego o wzroście 175 cm, a drugiego o wzroście 195 cm o podobnych umiejętnościach to kupi drugiego...bo jest wyższy i tyle. Nie widzę w tym nic dziwnego. Tak samo zamiast Golfa można kupić droższego Passata bo jest bardziej komfortowy i tyle. Zamiast Tiguana można wziąć Touarega bo jest bardziej komfortowy i tyle. SUV nie jest bezwzględnie lepszy. SUV jest lepszy w patologicznej rzeczywistości, którą widzimy w miastach lub w miejscach, w których nie ma dobrych dróg. SUV jest również lepszy, jeśli mamy jedno auto, a używamy go w różnym stylu i różnych miejscach. I tyle.
  9. Można się wyróżnić w czymś, czego jeździ więcej niż białych, blaszanych Berlingo? Ja zdecydowanie bardziej się wyróżniam Dacią bo takich jest zaledwie kilka (znaczy takich nie ma w ogóle, podobnych jest kilka), a w Ravce to gdzie bym nie patrzył Ravka tu, Ravka tam...
  10. Nie jest! Golf 4x4 to 112 kzł. Tiguan 104 kzł. Ale nawet jeśli znajdziemy taką wersję...najlepiej Tiguana, który teraz wchodzi na rynek to przecież tego auta jest więcej. Więcej "mięsa". Większe szyby, koła...nie rozumiem...
  11. A co to znaczy "modne"? Że ludzie kupują i sami nie wiedzą po co i dlaczego? Wiele razy słyszałem, że SUVy są modne, ale nie potrafię zrozumieć co to znaczy. Bo jeśli ktoś w 1994 roku zobaczył coś nowego i fajnego (pierwsza Rav4) i chciał taką mieć to ja rozumiem. Ale minęły 22 lata...czyli prawie jedno pokolenie i nawet jeśli ta moda przeprowadzką z miast do wsi przedłużyła swą aktualność to coś jest nie tak. Jeśli to moda, ona musiała już dawno przeminąć. Natomiast jeśli to nie moda, a zwykła, nudna pragmatyka to mi się wszystko składa... Być może jest tak, że modą nazywana jest nierozumiana nowość, która zyskuje coraz więcej klientów. Ale czy SUVy to nowość? A może moda zmieniła się w pragmatykę? Czy ludzi stać na głupią modę, za którą nic więcej nie stoi? Pozdrawiam.
  12. Jestem zaszokowany takim głosem. Maluch miał i ma dostatecznie dużo swoich cech, które nie pozwalają na olanie jego designu. Przede wszystkim reflektory i tylne światła. Przednie reflektory w dobie okrągłych kształtów nie zestarzały się nawet w czasach Cinquecento i Tico. A lekko zaokrąglone tylne światła, harmonijnie pasujące do narożników są genialne bo również ponadczasowe. Kolejna rzecz to linia boczna klapy bagażnika, która fantastycznie układa się w strzałę sugerując "jestem aerodynamiczny". Czystości linii tylnej szyby, która przechodzi w klapę silnika też nie można nie docenić, a boczne przetłoczenie jest bardzo eleganckie. Na zdjęciach mamy już nadwozie poliftowe z szerszymi błotnikami, bogatszymi przetłoczeniami i to naprawdę wygląda na projekt przemyślany i oryginalny. Co ciekawe 126p nie ma cechy w wyglądzie, która by go ośmieszała bo wszystko do siebie pasuje. Z całą pewnością projekt 126p bije designem 125p i Poloneza bo jest po prostu bardziej oryginalny, a nie w trendzie swoich czasów. Myślę, że gdyby było inaczej, miałby inny przydomek...niż ten, który odnosi się do wielkości lub odgłosu pracy silnika. A sam ciekaw jestem czy ktoś powie, że w roku 2016, nowy Fiat 500 jest ładniejszy niż Maluch był w roku 1973.
  13. To właśnie pokazuje tą ludzką, wyjątkową duszę Alfy. Chcemy zrobić nowe auto tak jak trzeba, ale popełniamy błędy...jednak są one nasze, nasze jak nasze są pomysły na nową Alfę. Jasne, że nie byłoby problemów jeśli Opel podzieliłby się swoją platformą z Insigni, a Alfa dodałaby swoje błotniki. Te potknięcia są zbawienne, żeby lud zrozumiał, że Alfa to nie ma być śliczne auto na udanej, zunifikowanej płycie z mało awaryjnym dieslem pod maską, do której części są tanie i dostępne na OLX. Alfa to właśnie oryginalna filozofia, pomysł i dzieło. A ten przypadek włączy też myślenie, że projektowanie samochodu to nie jest kliknięcie lajka na facebooku. To coś dużo WIĘKSZEGO. Pozdrawiam.
  14. 100% racji. Przecież SUVy i otyłość pochodzą z USA. A w Ameryce bycie niepraktycznym = bycie głupim. Myślę, że wielu obywatelom USA nie byłoby mniej wygodnie w kompakcie, oni by po prostu do niego nie wsiedli. A nawet jeśli...to na wieki, wieków amen. Na dodatek Amerykanin musi wszędzie dojechać. Na cmentarz, pod kasę w sklepie, od razu na drugi stopień schodów, żeby było bliżej. Z dala może mieć tylko telewizor...bo ten jest na pilota. Mnie się jednak wydaje, że SUVy znikną...za dwa pokolenia. Ludzie będą chcieli specjalnie zrobić więcej kroków do celu. Pozdrawiam.
  15. Myślę, że Insignia jest dobrym przykładem, żeby zaakcentować, że wizerunek to flesz, a nie bąk, który ciągnie się za nami przez kilometr... Opel ma wizerunek prostego, solidnego, taniego i rozsądnego auta. A fakt, że Insignia bardziej kojarzy się z Alfą Romeo - piękna, ciasna, kapryśna, ale wygląda jak milion dolarów - zaburzając ten ład na świecie sprawia bardzo emocjonalne dyskusje, których flotowóz klasy średniej nie jest wart. Połóżmy uczciwie rękę na sercu...wracając do Alfy. Przecież 159-ka przy Insigni jest jest Rysiek z Klanu przy Lady Gaga. No przyznajcie sami. 159-ka w dieslu. Taki Włoch, który jeździł tylko do mamma na makaron miażdży dziadka z Niemiec co to nach kościół wiózł swoją frau. Jestem przekonany, że za 20 lat auto tak uciążliwe, tak bez zalet, tak piękne i agresywne jak Cycu Szpilki będzie już tylko kochane i uwielbiane przez kolekcjonerów. Będzie takim symbolem zacierania znaczków bo dusza jest w uczuciach (no...dla tych bez serca w wyglądzie), a nie w znaczku, firmie czy koncernie lub kraju. Pozdrawiam.
  16. Oczywiście, że auto typu Subaru XV też jest...bezpieczne. Wytłumaczę to tak. Wyobraź sobie, że tłumaczysz kosmicie naszą cywilizację. Pokazujesz mu fotografię, na którym jest człowiek, owczarek niemiecki, VW Golf i Honda CR-V. Jestem przekonany, że pomyśli, iż SUVami jeżdżą ludzie, a kompaktami psy. Nie zrozumie dlaczego człowiek miałby chęć "składania" się do rozmiarów klasycznych aut. Jasne, że kompakty są tańsze, mniej palą i lepiej się trzymają drogi, ale nasza cywilizacja sprawiła, że ruch pojazdów jest tak patologiczny, że coraz ciężej jest okazja, żeby się przekonać o zaletach kompakta. SUVy to nie moda, a dostosowanie. Dlaczego nie moda? Bo coś modnego - nawet krótkotrwale - jest fajne, a SUVy nie są fajne...tak jak antybiotyki nie są fajne, ale nie ma często innego wyjścia z choroby. Z racji mojej pracy, jazda po terenach budów to dla mnie codzienność. Zgadzam się, że kompakt wjedzie wszędzie...ale właściwe refleksje rodzi dopiero przegląd auta po takim wjeździe. Zdecydowanie tak. Ale tak jak człowiek zmienia buty z mokasynów na gumofilce, samochód nie może się zmienić, musi być albo bardziej mokasynkowaty, albo bardziej gumofilcowy. Wszystko to prawda, ale właśnie tak wygląda teraz użytkownik samochodu. Samochód ma jeden, a rzeczy, które dzięki autu doświadcza jest coraz więcej. I stąd właśnie SUV. Gdyby ludzie mogli bez ograniczeń mieć kilka aut, nikt by nie chciał żadnego SUVa. Ale zlepek wszystkiego, czego się oczekuje daje właśnie takie Ravki, Vitary i Ceerfałki. No nie wiem. Jeśli patrzeć, że najmodniejsze = najpopularniejsze to bym powiedział, że jest szał na Golfa i Octavię (bynajmniej podniesioną). Jeśli moda to wygląd...to gratuluję gustu i dobrego smaku współobywatelom. Myślę, że cały problem jest w cenie. Upraszczając SUVy są droższe bo są lepsze...czyli bardziej dopasowane do życia rodzin. Kompakty natomiast są tańsze, ale nie tylko z tego powodu lepsze dla flot. Podsumowując. Ja mając A4 FWD M/T noPb i RAV4 4WD M/T ON zamieniłbym na A4 4WD M/T ON i RAV4 nawet(!) FWD A/T noPb. Pozdrawiam.
  17. SUV nie ma wyglądu terenówki. Terenówka ma wygląd terenówki, a SUV ma wygląd SUVa. Crossover ma wygląd crossovera, kabriolet ma wygląd kabrioletu, a kompakt ma wygląd kompaktu. Wszystko wygląda na to czym jest bo właśnie na podstawie wyglądu, odróżnia się te klasy. SUV przede wszystkim jest lepiej bo bardziej naturalnie dopasowany do rozmiarów człowieka. Tyłek masz na wysokości tyłka, głowę na wysokości głowy. Wsiadanie, wysiadanie, obserwacja drogi i terenu otaczającego jest bardziej naturalna. Tak samo z podłogą np. bagażnika. Jest ona tam, gdzie człowiekowi kończą się ręce. W klasycznym aucie wszystko jest niżej i dlatego mniej wygodnie. Przewaga SUVa nad minivanem to przede wszystkim wielkość kół, odporność na przeszkody, prześwit i to, że raczej każdy minivan jest duży, a SUV taki być nie musi. Przy takim codziennym, nudnym trybie miejskiej jazdy, wsiadanie, wysiadanie, parkowanie pod szkołą/przedszkolem, zakupy, pakowanie dzieci, bezmyślne wjeżdżanie na krawężniki, górki itp. SUV sprawdza się po prostu najlepiej. Jasne, że więcej przestrzeni i komfortu da minivan, ale podczas wakacji. Cechy, które będą super na wakacjach mogą być na codzień uciążliwe. Do głupiej, codziennej, nudnej jazdy, ale jednocześnie do jazdy w każdych warunkach czyli jeśli mamy jedno auto do wszystkiego, średniej wielkości SUV z automatyczną skrzynią biegów i - chętnie - 4x4, ale bez napinki to SUV jest po prostu najlepszy. Najmniej stresuje, najmniej irytuje, nie wygląda jak coś, czym nie jest. Wygląda brzydko i byle jak, ale taki SUV ma właśnie być. I nie ma różnicy jeśli chodzi o napęd 4x4 czy jest to Duster, Rav4, Octavia czy BMW 525. Zawsze 4x4 będzie skuteczniejszy i droższy. Nawet Porsche 911. Chociaż ja nie rozumiem, żeby akurat(!) 911-ka miała mieć napęd na obie osie, ale wiele osób kompletuje na SUVową modłę nawet takie cacka. Większość! Pzdr
  18. To tak jakby powiedzieć: Podjeżdża Toyota GT86. Nie rozumiem sensu samochodu sportowego, który ma tylko 200 koni. Podjeżdża 370Z. Nie rozumiem jak samochód sportowy może mieć tylko 330 KM. Podjeżdża LaFerrari. Nie rozumiem jak samochód sportowy może być hybrydowy...jak Prius...i mieć tylko 900 KM. To czym jeździsz? 1200-konnym Veyronem. SUV 4x2 jest po prostu gorszy od SUVa 4x4. Nic więcej. Coś jak Octavia 4x2 i Octavia 4x4. Druga lepsza, pierwsza gorsza. Sens ma każdy...jeśli użytkownik będzie korzystał z tych cech, które auto ma, a nie będzie tęsknił za cechami, których nie ma. SUV ma dużo więcej cech nadających mu uzasadnienie istnienia niż napęd 4x4. Odrzucam jakiś brak sensu z racji tego, że czegoś dane auto nie ma. Np. klimatyzacji. Nie ma i już. Po prostu. Pozdrawiam.
  19. Stary tak (20 lat), ale czy trup? No właśnie dzięki tej $ nie. Samochód prezentuje naprawdę niezły poziom, ale masz rację jeśli chodzi o ubezpieczenie. Wartość rynkowa jest komiczna (nie mylić z kosmiczną), ale wartość rzeczywista samochodu kombi klasy średniej ze 125-konnym silnikiem jest - przynajmniej dla mnie - bardzo duża. Samochód ma wiele do zaoferowania i jest po prostu pewny, a do tego komfortowy i szybki. Mała fortuna? Bardziej mała niż fortuna. Jeśli zsumuję koszty eksploatacji (bez paliwa) przez 9 lat i koszt zakupu wyjdzie kwota 48.000 zł. W 2009 roku za nowego Swifta żony zapłaciłem 49.000 zł...bez alufelg. Daje do myślenia... Pozdrawiam.
  20. Ja wiem, że jak się tego nie liczy...to się wydaje, że za 5 zł auto się ubezpiecza, naprawia i myje co tydzień. Wystarczy wziąć koszty rejestracji + ubezpieczenie i na dzień dobry idzie 2000 zł. Kpl. opon 1000 zł. Już mamy "3 klocki", a nic przy aucie nie zrobiliśmy. Przez pierwsze lata co roku samo ubezpieczenie pochłaniało ok. 1000 zł. Głupi kpl. hamulców na przód 690 zł (ATE). Używane(!) alufelgi 700 zł. A olej, filtry, świece, aluminiowe wahacze Lemfordera, amortyzatory, gumy belki, elastyczne przewody ham., regeneracja zacisków, rozrząd...(?) Nie da się finansowo traktować Audi Avant jak Palio Weekend i myśleć, że da radość i satysfakcję z jazdy. Banalna, pozornie wieczna rzecz w każdym aucie jak spryskiwacz tylnej szyby w Audi jest tak "innowacyjny", że awaria kosztuje minimum 150 zł. I takich kosztów wystarczy kilka, żeby kwoty robiły się właśnie takie. Ale jak nie liczysz...to nie wiesz. Nie robię tego przy Suzuki żony, sama sobie go ubezpiecza i wydaje mi się, że koszty zerowe. Ale na pewno tak nie jest. Pozdrawiam.
  21. Jeśli o kosztach Audi to ja dodam...pieniążki, które trzeba włożyć w stare i bardzo stare B5 '96: Pierwszy rok 11-letniego auta kosztował 4313 zł. Drugi rok i ubyło z portfela 3858,50 zł. W trzecim roku 4414 zł. W czwartym mamy rekord: 5098,59 zł. Piąty rok i trzymamy poziom: 4594,22 zł. I nagle auto staje się 16-letnim dziadkiem...i wymaga już tylko 1349 zł kieszonkowego. Przypadek? Nie! Rok siódmy i znika 2914,50 zł. Rok ósmy pochłania 860 zł!!! Samochód pełnoletni. Rok dziewiąty i 2137 zł. Ten rok jest moim dziesiątym, a dla Audi dwudziestym. Na pewno będzie znów mniej niż pakiet OC/AC na nówkę. Audi jak wino, im starsze, tym lepsze, a dbanie i inwestowanie w najlepsze części zamienne nawet do nastoletniego "złoma" się opłaca. A kilka dni temu drogomierz pokazał... ...i ćwiartka pękła. W życiu bym się nie spodziewał, że polubię Audi nie quattro, ale to już jest...miłość.
  22. p i p p odpowiedział Guzon na temat - Motokącik
    Moje ulubione cechy Insigni: Jednym guzikiem włączamy ogrzewanie tylnej szyby i lusterek. Wszystko po jakimś czasie się automatycznie wyłącza. Efekt: Jadąc w trasie w warunkach zimowych "pompujemy" co kilka minut guzik ogrzewania bo lusterka zachodzą "mgłą", a dodatkowo są tak małe, że nic w nich nie widać. Bi-xenony z AFL są fantastyczne, a dla cierpiących na kurzą ślepotę - niezastąpione. Jednak kiedy włączymy wycieraczki, światła automatycznie się podnoszą, a ludzie z naprzeciwka krzyczą "obniż światła ciulu". I bez problemu możemy to zrobić. Wystarczy zgasić samochód i ponownie uruchomić, AFL skalibruje się na nowo. Każda, absolutnie każda rzecz w tym Oplu, która wydaje się już fajna...okazuje się popsuta lub po prostu gorsza niż u konkurencji. Samochód jest ciasny, a fotele, które nie męczą są opcjonalne. Bagażnik w kombi jest wręcz komiczny porównując wielkość klapy i wielkość samej przestrzeni na bagaże. A co jest niezłe? Hmmm...myślę, że nawigacja jest całkiem sprawna. Może mało efektowna, ale to dobrze. 2-litrowy diesel jest względnie udany. Ale mimo przymknięcia oka na te detale, auto w wersji M/T po prostu męczy na codzień. Jazda po autostradzie w trybie TOUR (opcjonalny flex ride) na tempomacie 160 km/h nie jest zła, ale to auto do jazdy codziennej po prostu się nie nadaje. Na czym polega fenomen Insigni bo JEST bardzo popularna? Oczywiście na wyglądzie i 18, 19 i 20-calowych felgach. Co w połączeniu z flotową ceną i kosztami utrzymania daje sukces. Ja stawiam, że miarą jak kiepska jest Insignia będzie to, jak inna będzie jej kolejna generacja. Auta nie polecam, ale zachwyt nad przysadzistą, agresywną linią ma DTM-owskich felgach - ze smutkiem - rozumiem. Pozdrawiam. P.S. Nie zgadzam się z kilkoma diagnozami Kolegów, że auto jest przeciętne. Jest poniżej przeciętności.
  23. Producent musi się przecież zareklamować. Długie interwały = niższe koszty = większa sprzedaż wśród flot. Jednak trzeba do tego podejść zdroworozsądkowo. Można przejechać 30 kkm na oleju, ale niech będzie to jazda w dobrych warunkach. Czyli długie trasy, brak maksymalnych obciążeń i niech będzie to w jednym sezonie. Myślę też, że każdy producent zastrzega, że w przypadku ciężkich warunków eksploatacji, na które składa się jazda miejska, krótkie odcinki, częsty off road itp. te interwały skracają się o połowę. Wg mnie dobrym pomysłem jest zamiana myślenia kilometrami na myślenie czasem i wymieniać olej co rok. Jeśli ktoś zrobi w ten rok 10 kkm to warto zmienić, a jeśli ktoś w ten rok nakręci 30 kkm to tak samo. Nie można też zapomnieć jaki się ma silnik i w jakim stopniu się go "ciśnie". Wolnossący benzyniak 2.0 będzie bardziej tolerancyjny na przeciąganie struny niż turbo diesel o pojemności 1.3 i mocy 100 KM. Każdy, uturbiony silnik powinien być traktowany jak babcia z osteoporozą. Z troską. Nie tak, że producent mówi 30 kkm to bez względu na wszystko czekamy. Fakt, że babcia przeżyła wojnę nie znaczy, że może biegać po schodach. BTW dobrze zrobiłeś zmieniając teraz. W mojej Dacii zrobiłem to samo.
  24. Ravkę też mam wypas platinum prestiż i jest to normalne w Toyocie. Dlatego wybiera się niższe pakiety. Bo Dacia i Toyota stawiają na technikę. Jedni na zabytkową, drudzy na nowoczesną i nikt się nie przejmuje plastikami. Zarówno jeśli chodzi o wrażenie jakości jak i o ergonomię, estetykę itp. A jeśli masz łatkę "najtańszej hybrydy" to jesteś najtańszą(!) hybrydą. 90 klocków nie ma nic do rzeczy. Jeśli filozofia i technologia Mazdy nie uzasadnia ceny, wybierasz flotowóz a'la Focus czy inny Skodo-Opel. Dog i szkot to też jeden pies...szczeka, gryzie i lubi kiełbasę... No to albo jakość odczuwalna i przyjaźnie serwisowe, albo daciostiki i spokój. Bierz Golfa nr 7. Dla Accorda 2.4 byłbym skłonny zrezygnować z wymogu A/T. Bardzo fajny pomysł. Do miasta pasuje jak pizza na wigilię, ale samo auto bardzo, bardzo fajne. Powodzenia w poszukiwaniach.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.