Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

p i p p

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez p i p p

  1. W kolejnym już wątku widzę kwestię nazywania popularnych aut "podwyższonymi". Piszemy, że "udają terenówki". Ale z jakiego poziomu wzrostu samochody wychodziły w czasach, w których stawały się dostępne? Teraz suche dane dot. wysokości aut: Na początek gwiazdy: Yaris Cross - 156 cm Duster - 169 cm A teraz samochody z dawnych lat: Citroen CV '34 (ten, którym gestapo jeździło) - 154 cm Warszawa M20 '51 - 164 cm Opel Kapitan '48 - 164 cm Citroen 2CV '49 - 160 cm Garbus '38 - 150 cm GAZ M-21 '56 - 162 cm Mercedes 128 '58 - 153 cm Moskwicz 402 '56 - 156 cm BMW 501 '52 - 153 cm Ford model 81 '37 - 164 cm A teraz inna gwiazda: Corolla '22 - 143 cm Kto tu kurza blaszka jest podwyższony? To samo dotyczy prześwitu. Mało tego. Założę się, że średnia wzrostu 70-80 lat temu była na bidę 10-15 cm niższa. Motoryzacja wraca do normalności pod względem wymiarów. To nie SUVy i crossovery udają terenówki, to kompakty udają wyścigówki, ale jasne, że chodziło tylko o spalanie. Ale serio. Mieszkamy w domach, w których strop wisi na 270 cm, a jeździmy autami niższymi od nas samych? Pozdrawiam.
  2. Nie wiem czy prestiż, ale "podniesione" to zależy względem czego. Jeśli ktoś się wychował na Kadecie E to tak, podniesione, ale jeśli ktoś na Warszawie M20 to już "normalne". Wg mnie następne pokolenie będzie używało słowa "taki obniżony" względem np. Corolli.
  3. Księgowi, księgowi! Przecież nie prywaciarze. Nie mów, że głośność w środku decyduje o kupić/nie kupić. Mówisz o kwestiach przebywania w luksusie. Możemy o tym mówić pomiędzy klasami D/E lub przy wyborze silnika w tychże, ale nie przy top sprzedaży. Corolla to pomysł, realizacja, która jest jakaś bo w tym aucie wszystko do siebie pasuje i własna technologia.
  4. Na pewno masz rację, ogrom ludzi kupuje to co jest dostępne, ale stawiam, że właśnie dotyczy to firm. No to ja się dziwię Twojemu zdziwieniu. Wiele lat temu słyszałem takie coś: "W Izraelu na taksówkach głównie jeżdżą Octavie "jedynki", to nie może być złe auto".
  5. Nie wierzę, że na % dopiero jesteś rozsądny. Chociaż masz przednionapędową Alfę...mogę się mylić... Chodzi o to, że właśnie Yaris Cross jest idealnym autem miejskim, a mówiąc idealnym zakładam, że koszty eksploatacji są najważniejszym z czynników. Do zrozumienia tego ważne tylko jest powstanie ponad przyzwyczajenia.
  6. Mało on subiektywny jak zestawimy to z całościowymi statystykami sprzedaży. Corolla - 21.371 sztuk...to o 8893 sztuki więcej niż drugi w zestawieniu...a bezpośredniego konkurenta - Octavię - pokonała o 10478 sztuk!!! W przeciwieństwie do Octavii, potrafię obronić wybór Corolli. Ma swoją, techniczną osobowość, jest rozsądna, ekonomiczna i przyzwoita jakościowo. Corolla w każdym zakątku świata się broni sama, nie trzeba jej pomagać. A może odwrócę pytanie: Kogo dziwi popularność Corolli?
  7. "Koronorączki" zmontowały dla Polaków prawie pół miliona puszek na kołach bez półprzewodników, ale po co nam one? My idziemy na całość. Nie będę cytował rankingu, wszyscy wiedzą, że wygrała Toyota i Corolla i bardzo dobrze bo to najlepsze auto na dziś dzień, ale zwrócę uwagę na kwestie ważne, niebanalne i prestiżowe. Rynek w roku 2022 delikatnie (-6%) się skurczył i są w związku z tym producenci wygrani i przegrani. Wygrani nie tylko stracili mniej, ale są tacy, którzy zyskali! A liderem jest dosłownie i w przenośni gwiazda: Mercedes-Benz(+7%)! Drugą marką, która zwiększyła sprzedaż jest Kia! Czemu tu się dziwić? Ojcowie rodzin oddają żony, córki...żeby móc jeździć nowym Sportagem. Trzecią marką, która świętuje rok 2022 to - marka, która już jest żywą legendą, jest genialniejsza niż portale społecznościowe i skuteczniejsza niż Elon Musk - Dacia. Płakać też nie powinni Koreańczycy z Hyundai'a i Niemcy z Audi. Ale sprzedaż 2022 ma też swoje mroczne oblicze. Dziwiłem się, że jak prosiłem najbliższy termin w serwisie dla S-Cross'a to usłyszałem "jutro rano". Już się nie dziwię. Suzuki zjadło o połowę! Drugim bombowcem nurkującym jest Opel (-37%), a trzecim Fiat. Po kulach też dostali Citroen, Nissan, Renault i Ford. Przejdźmy do najpopularniejszych modeli. Oczywiście będą to modele wybierane przez klientów indywidualnych bo firmy to wybierają na szybko, decydują prezesi, którzy pytają księgowe, a w nich tyle romantyzmu co w statystykach zakażeń i szczepień. 1. Król roku 2022 to nowość, którą ludzie pokochali jak Passata B5 w 1997 roku. 5570 sztuk. 2. Yaris był Granerudem...to Kubackim jest: No nie, bez przesady... 5347 sztuk. 3. Okrojona, kryzysowa wersja lidera i króla 5289 sztuk. 4. Gdyby potrafili wyprodukować sto tysięcy, wszystkie byłyby sprzedane i powiedzmy sobie szczerze, Fiaty, Alfy, Porsche wyglądają przy tym jak ławeczki patriotyczne przy Camp Nou 5061 sztuk. 5. Miejsce piąte wyraźnie odstaje ilością sztuk, ale towarzystwo w tabeli nobilituje (Sportage, Rav4, Tucson, T-Roc) 3614 sztuk. W top 20 nie ma żadnych Octavii czy innych "mydeł" do wożenia kartonów z kalendarzami. Fabia na pozycji 14. Corolla 11. W samym tylko grudniu atak przeprowadziła Corolla Cross i Mazda CX-30. I to nie jest żadna moda na jakieś pseudoterenówki. Rynek wrócił jakieś 50 lat w tył...do czasów sprzed kryzysu paliwowego, po którym każde auto musiało być malutkie, leciutkie, opływowe, na glebie położone, żeby gaźnik mieszał powietrze w wonią przydrożnych łąk, a nie benzyną. Pozdrawiam, kupujcie fajne auta...a chłam niech zjadają floty.
  8. Wydaje mi się, że można to uznać za agresywne promowanie "wózków akumulatorowych". Jest to konieczne, żeby koncerny wyszły na swoje przy takiej rewolucji. Ale uważam, że zasilanie prądem będzie współistnieć z benzyną i olejem napędowym aż do końca życia naszego pokolenia. To trudne pytanie "skąd brać prąd do tych aut" nie zmienia się. Ale może ono nie będzie istotne w roku 2035? Kwestia wizerunku, presji otoczenia, polityki zniweczy jakiekolwiek próby machania rączkami pod prąd. Osobiście uważam "wózek akumulatorowy" za takie Air Jordany jedynki wyciągnięte z szafy. Są cool extra sztos, ale to nie jest nic nowego, nic rewolucyjnego. A Mazda wprowadza do CX-60 diesla R6 3.3 l 200 KM! Ludzie ulegli dieslom na początku wieku, ulegną też wózkom akumulatorowym. Pewnie historię zakończy jeszcze efektowniejsza afera niż "diesel gate VW", ale jako mieszkaniec dużego miasta od dawna uważam, że nieważne czym zasilany, samochód i miasto do siebie nie pasują. Niech żyją jednoślady. Pozdrawiam.
  9. Idealne w świecie motoryzacji jest to, że mamy wybór pomiędzy przekładniami i oby tak było zawsze. A właściwy wybór to nic innego jak dopasowanie skrzyni biegów do charakteru samochodu i samej jazdy. Skrzynie A/T zyskują popularność dzięki temu, że są po prostu lekarstwem łagodzącym objawy w chorobie zwanej "patologiczny ruch miejski". Rozwinięciem tego lekarstwa są hybrydy i elektryki, które już żadnej skrzyni nie potrzebują. Rozwój czy różnorodność przekładni automatycznych pokazuje, że najdoskonalszym antidotum na ułomność silnika spalinowego jest jednak skrzynia manualna. Dobra skrzynia M/T + świadomy kierowca to prostota, trwałość, ekonomia, efektywność. Klasyczne hydrauliki mogą być trwałe i niezawodne, ale zjadają osiągi z paliwem i potrafią szarpać. Przy CVT można pić bez ryzyka podczas przyspieszania od 0 do 180 km/h, ale to jedyna zaleta. Dwusprzęgłówki są paliwowo "eko", potrafią być "sporty", ale trwałości i niezawodności przekładni manualnych - którymi są - nie osiągną. Automatyka skrzyń nie naprawia wad manuali tylko "zalecza ludzi". Oczywiste jest, że samochody miejskie (jak jednoślady miejskie) powinny mieć automaty, ciężkie samochody, rodzinne, ciągniki (nie rolnicze, takie auta z przyczepami) również. Ale taki przysłowiowy Golf...to ja nie wiem naprawdę. Pracę VAGowskich skrzyń M/T trzeba zaliczyć do przyjemności, ale ciężko powiedzieć jaka skrzynia jest lepsza skoro nie wiadomo za bardzo do czego tego typu auto służy. Jest jeszcze jeden problem w tym, automatycznym świecie. Rodzaj automatu jest przypisany do producenta, a nie do rodzaju samochodu. Moje ulubione przykłady to Suzuki Kizashi CVT i Seat Alhambra DSG. Limuzyna o dynamicznym charakterze ma taką, przekładnię, żeby się nie oblać sokiem przy przyspieszaniu, a rodzinny van ma przekładnię, która zapewnia stały ciąg podczas przyspieszania. Paranoja. Jestem wielkim fanem dobrych skrzyń M/T a'la Mazda MX-5, ale w codzienności krakowskiego "ruchu" A/T pozostawia resztki sensu uczestniczenia w nim. pzdr
  10. Literka "Q" tak samo psuje Alfę jak literka "X" psuje BMW. Nie moja bajka. Jeśli ktoś chce mieć napęd na wszystko, powinien wybrać Quattro od Audi, ale Alfa wie, że nie da się robić biznesu bez takich wersji bo klient, który nic nie rozumie i nie rozumie jest ważnym klientem, majętnym i w niemałej liczebności. Wciąż Giulia nr 1 to 2.0 turbo 200 KM 8A/T RWD. Nie mówiąc o tej z "kfiotkiem" na błotniku. 210 KM w dieslu ma moment 470 Nm. Z Camry przegra (startującą w NASCAR), ale wrażenie musi robić z odbicia... pzdr
  11. W grę wchodzi tylko Intense lub Intense Plus w 2.0 CVT 4WD. W "plusie" podoba mi się tylko 7 miejsc i audio...no może jeszcze kamera cofania zamiast pikaczy, ale reszta - 18-ki, LEDy, bezkluczykowy dostęp to bzdury, za które mógłym dopłacić, żeby...ich nie było. Ale dylemat na pewno aktualny. Instyle Navi podobnie jak diesel przenosi cenę w rejony "premium", a tam w konfrontacji z Subaru, Alfą, koreańczykami w top wersjach wypada już...może nie blado, ale błysk gaśnie. A'propos. Bawiłeś się łopatkami do wymuszania pseudo biegów? Myślę, że nie będzie mnie razić głupota samego automatu, jeśli będzie można coś na nim wymusić. Ale właśnie taki "Krakowiak" z oponami...mi pasuje. No cóż, wielkie dzięki za opinię! Pozdrawiam.
  12. Super txt. Możesz napisać więcej o tej wersji? Szukam czegoś, co przebije S-Cross'a, ale za test drive Outlanderem zabieram się jak rząd za frankowiczów. Nie chodzi o dynamikę 2.0 CVT, ale o charakter, płynność i czy CVT wie co robi... thx pzdr
  13. Kolejne nowości w gamie. Alfa uzupełnia paletę Julki o wersje "ratuj się kto może". Nazywają się Veloce czyli "no chodź już" w wolnym tłumaczeniu. Posiadają dołączany napęd przedniej osi (Q4) i moce 280 (2-litrowa turbo benzyna) oraz 210 koni (diesel 2.2). Obie wersje same zmieniają biegi. Na bogato z nisko rato.
  14. Ceną się nie łapie, ale wyposażeniem, zużyciem paliwa i komfortem już tak: SX4 S-Cross 1.0 Boosterjet 2WD Premium A/T za 80.900 zł. A z wymienionych to bym celował w Tipo...kombi. Powodzenia.
  15. Nie wiem czy nie powinno się zarzucić wszelkie próby jednoznacznego dzielenia na lepsze i gorsze. Jeśli skupimy się na cechach, opisach, wrażeniach to właściwe podsumowanie pojawi się samo i między wierszami. Ja jestem przekonany do jednego. Użyteczne, beznamiętne i chłodne traktowanie samochodu jest ze wszech miar złe. Samochód jest wspaniały, ale w tej wspaniałości francowaty konstrukcyjnie, a w swojej masowości to już w ogóle. Samochód musi(!) mieć kierowcę/pasażera. To niby oczywiste, ale to zdanie ma wymiar filozoficzny. Inżynierowie próbują dostosować samochód i jego wyposażenie do kierującego/pasażera. Ale to kierujący ma się dostosować do samochodu z racji konkretnych, konstrukcyjnych cech. Piękne jest to, że ma wybór i może tego nie robić. Ma ku temu swoje powody. Może po prostu nie chcieć, może osobisty temperament mu nie współgra z maszyną, może coś wymaga zbyt dużego skupienia, precyzji lub doświadczenia. Jednak jeśli samochód coś "wybacza" to nie wynika to z jego...uduchowienia, a konkretnych rozwiązań konstrukcyjnych, które się zużywają i kończą jak ludzka cierpliwość. Nie starajmy się udowodnić jeden drugiemu, że diesel lepszy od benzyny, a gaz lepszy od diesla. Bo nie ma to sensu. Sens ma tylko poszukiwanie sposobu jak przeżyć tak fajnie...zmianę miejsca dzięki innej substancji magazynującej energię. Na koniec jednak uogólnię...niesprawiedliwie. Nowoczesne turbo diesle są spóźnione...o jakieś...40-50 lat. Teraz ludzie są zbyt nowocześni i zbyt wygodni, żeby chcieli się do czegoś dostosowywać. Chociaż Europejczycy mogą być z siebie dumni. W "trzecim świecie" (USA, Australia, Chiny), w którym nikt nie pojmie, że coś jest niepraktyczne musi być silnik (duży) n/a noPb z automatyczną skrzynią. A może oni mają rację...? pzdr
  16. To może ciut szerzej. Co boli diesla i co wysysa kasę z portfela właściciela: 1. Turbosprężarka. Kierowcy "męczą" turbo zbyt wysokimi obrotami na zimnym silniku i nie pozwalają się jej "uspokoić". Brzmi banalnie jak "uważaj na siebie", ale realnie widzę to np. u nas w firmie. 2. Wtryskiwacze. Tankowanie taniego paliwa i trzymanie się producenckich interwałów wymiany filtra paliwa. Filtr paliwa wymieniamy co rok. 3. DKZ. Dwumasę zabijają kierowcy zmieniając biegi jakby to było pstryk i światło. Puszczanie gazu w nieodpowiednim momencie, brak płynności w operowaniu sprzęgłem co musi być precyzyjnie zgrane z gazem. Zbyt szybkie puszczanie sprzęgła, zbyt niskie lub zbyt wysokie obroty silnika przy ruszaniu i zmianie biegu. Łatwo - nawet w aucie wysokiej klasy - da się wyczuć, że ten napęd się meczy, nie ma płynności, ale jazda w mieście z ciągłym dbaniem o elementy mechaniczne, szczególnie przy mocnych dieslach jest najnormalniej w świecie trudne i upierdliwe na dłuższą metę. Dieslem nie można urywać sekund na zmianie biegów, a na ciepłym, rozkręconym turbo. Mnóstwo osób jeździ zawsze tak samo. Albo mulą, albo katują, a trzeba zmieniać styl jazdy, żeby oszczędzając DKZ nie zablokować zmiennej geometrii łopatek. Trzeba obiektywnie przyznać, że tych kwestii do ogarnięcia jest za dużo jeśli chcesz traktować samochód jako przemieszczacz miejski. A ponieważ tendencja od ponad 100 lat jest taka, że kierowca może wiedzieć coraz mniej, na pewno mógł wiedzieć mniej w latach wolnossących Astr F 1.6 i Peugeotów 1.9 D. Więc z erą diesli jest coś w istocie nie tak. 4. DPF. Jazda na krótkich odcinkach od wieków niszczyła samochody. Ludzie jednak zaczęli jeździć samochodem do kiosku po gazetę i auto tak wprost nie protestowało. Teraz okazuje się, że jednak tak być nie może. To akurat dobrze i na zdrowie wszystkim. Ja uważam, że uszczelka pod głowicą powinna się przepalać gdy ktoś zaparkuje bliżej niż 100 m od wejścia do galerii handlowej...ale nie róbmy wątków pobocznych. 5. Ogólna wytrzymałość mechaniczna. Ludzie zaczęli jeździć dieslami zupełnie...nielogicznie. Chodzi o korzystanie z pełnych możliwości. W wolnossących silnikach benzynowych, osiągi maksymalne były zbliżone, ale osiąganie ich było okupione hałasem, wysokimi obrotami i pozornie wydawało się, że silnik się rozleci. W turbo dieslu te same czasy przyspieszeń i prędkości przychodziły dużo kulturalniej co wcale nie męczyło...chociaż obciążenie mechaniczne i termiczne również było gigantyczne. Po prostu diesle się dużo bardziej obciąża, ale tylko ze względu na inne efekty uboczne, mniej niekorzystne dla pasażerów, a to zmniejsza trwałość. Stąd też opinia, że TDI "jedzie", a n/a noPb "nie jedzie". Tylko to "jedzie" bierze się tylko i wyłącznie z pracy z cylindrze. 6. Interwały międzyprzeglądowe. 30 kkm lub co 2 lata chwalą się producenci...kup nasze auto, a koszty będą żadne. Klient myśli to super, nowocześnie, pewnie wszystko przeliczone i dostosowane przez producenta, identycznie jak w Mercu W123. Niestety. Fakt, że na Bratku nie działa google maps...w przeciwieństwie do Samsunga A1500 turbo nie znaczy, że wszystko co nowsze to lepsze i mniej wymagające. Podsumowując. Płynnie, zmiennie, różnorodnie i ze skupieniem. Jeśli too hard, Leaf, i3, Tesla...Ursus... Pozdrawiam.
  17. Dawniej można było napisać "niższe spalanie dużo tańszego paliwa". Teraz nie... Ale! Jest jedna rzecz, o której chyba - nie widziałem - nikt nie wspomniał. Diesel jest wymagający zarówno pod względem obsługi jak i techniki jazdy. Jeździłem z wieloma osobami, których technika sprowadzała się do niszczenia całego układu napędowego, a na takie traktowanie nowoczesne diesle są bardzo wrażliwe. Dieslom trzeba poświęcić uwagę, czas, trzeba się skupić, żeby ich nie niszczyć. A wiele osób jest przekonanych, że to jest wszystko dostosowane, przeliczone i takie, że oni nic nie muszą. I jeśli ktoś nie chce się skupiać na aucie, powinien wybrać silnik benzynowy, który będzie bardziej tolerancyjny. Także diesel jest po prostu TRUDNY i wybór powinien przypominać wybór sprzętu sportowego. Wybieraj bardziej wymagający sprzęt jeśli jesteś już dobry na łatwym sprzęcie dla początkujących. pzdr
  18. Opcja droga, ale bardzo dobra. Miałem wiele doświadczeń ze zmianą na prawie taki sam kpl., ale czuć było, że auto jedzie inaczej. W Ravce miałem 2, identyczne kpl. felg i zawsze auto jechało idealnie. 2 identyczne komplety sprawiają, że auto cały rok wygląda i jeździ jak oryginał. Octavię 1.0 TSI można skundlić, ale RSa nie wypada. Propozycja dealera jest IMO bardzo fajna i w takim aucie jedyna. Wyobraź sobie, że Twój RS jest...stareńkim, idealnym Golfem GTI...w którym ktoś zmienił felgi. Poważna i przykra rysa na szkle... Powodzenia.
  19. Zastanawiam się czy w ogóle diesel nie ma sensu w osobówce czy może nie ma sensu mocny diesel? Pierwszy krok w erę diesli to początek lat 90-tych i silnik TDI, a drugi to koniec XX wieku i Common-Rail. Moc + zużycie paliwa. Dawniej palety silników były zdominowane przez 4, 5, 6 jednostek benzynowych i do tego był 1 diesel dla specyficznego klienta. Czy teraz nie powinno być podobnie? Ludzie, którzy używają aut jako dojazd do pracy oraz na wakacje mogą mieć szeroki wybór benzyniaków. Ale wciąż pozostają flotowozy, które jeżdżą bardzo dużo. Niska moc, dynamika podporządkowana spalaniu, zasięgowi, a więc wydajności to chyba wciąż ma sens. Być może myślę za bardzo "po naszemu", mało globalnie, ale dla mnie małe, oszczędne klekoty o mocy poniżej 100 KM wciąż mają sens. Sensu nie ma np. silnik, który miałem w Ravce - 2.2 177 KM. Ale małe klekoty we flotowozach, które będą paliły 4 litry i rozwoziły katalogi desek sedesowych po Lidlach i Biedrach są OK. Więc z punktu widzenia ekologii Unii powinno zależeć, żeby zwykli ludzie się odstosunkowali od diesli, ale wciąż będzie grupa firm, dla których ten rodzaj zasilania jest lepszy. Może nie należy wprowadzać kolejnej normy nie do spełnienia (VW gate), a po prostu wytłumaczyć ludziom co jest dla kogo. Weźmy przykład. Golf "dwójka" była oferowana z benzyną 1.3, 1.6, 1.8 w wielu wersjach i dieslem 1.6 (n/a i turbo). Golf "siódemka" ma tyle samo benzyn, ale diesle są 1.6 słaby, 1.6 mocny, 2.0 słaby, 2.0 GTD. Po co? Wystarczy zostawić 90-konnego 1.6 TDI. Opel stosuje diesle biturbo. Po co? Niech znikają głupie silniki diesla, a nie wszystkie. Np. 1.5 dCi 75 KM. Czy w normalnym przemieszczaniu się jakiego wymaga praca brakuje mocy? Absolutnie nie. Mocy brakuje przy osiągach, które nie są legalne. Więc po kija 110-konna odmiana? Diesle powinny być w mniejszości, ale powinny być. Tak, jak dawniej. Chociaż mechanizm zachwytu nad elektryką (Tesla) jest taki sam jak wyglądało to z dieslami. Tanie mega osiągi i ludzie bez analiz, bez myślenia, bez wyobraźni lecą w tym kierunku jak do Biedry na promocję. Pozdrawiam.
  20. To samo dotyczy spalonej żarówki. Trzeba też przyznać, że wymiana żarówki w reflektorze bywa duuużo bardziej skomplikowana niż wymiana wyłącznika stopu w Loganie. Nie zmienia to faktu, że tandeta jest, a miejsce w rankingach zasłużone. Ale czy da się Dacii nie kochać? Bez serca się da... pzdr
  21. Tak, ze wstydem musiałem opuścić SKP bez podbitego przeglądu. Dlaczego? Brak świateł hamowania. Ale na czym polega magia Dacii? Diagnoza w 5 min. za pomocą "druta". Kupno wyłącznika świateł stop za 53 zł. Montaż...łatwiejszy niż wymiana żarówki. Gotowe. Czy mogę się gniewać na Rumunów i ich jakość skoro na wyłączniku jest znaczek Renault i napis Made in Italy? Trochę porażka, że taki detal, który powinien być wieczny wytrzymał ledwie 5 lat, ale brawo dla koncernu, że potrafili znaleźć we Włoszech tak taniego(?) producenta wyłączników. Drugie podejście na SKP już udane. Hamulce ideał, zawieszenie ideał, klakson ideał. Pozdrawiam.
  22. Mieszkam niedaleko przejazdu kolejowego. Zapory się zamykają. Powiedzmy, że stoi przed szlabanem ok. 10 samochodów. Święto jest jeżeli chociaż jeden ma wyłączony silnik i światła. Większość samochodów pyrka na wolnych obrotach, świecą się światła mijania i jeszcze światła hamowania!!! Dla ludzi wyłączenie silnika, włączenie świateł, wycieraczek, regulacja temperatury nawiewu itp. to zbyt trudne zadania więc wszystko musi się robić samo i automatycznie. W patologicznym ruchu wielkich miast S&S może zmniejszyć zużycie paliwa od 0,1 do 0,8 l/100 km. Czy warto? Nie wiem. Ten system dowodzi, że silnik spalinowy, który musi pracować gdy pojazd się nie porusza, nie nadaje się już w ogóle do napędzania pojazdów stojących w korku. Musi być mix napędów. Do pełzania w korku trzeba używać prądu, a do jazdy benzyny...lub ON. Ułomność tego typu systemów jak S&S jest normalna, irytacja naturalna...bo jest to próba ratowania sytuacji, która nie jest do uratowania. Ludziom się mówi jedź do pracy rowerem, skuterem, tramwajem, pieszo, metrem, autobusem, jedź eko, kup mały silnik...a wszyscy mówią "nieee"...no to dostajemy "cudowne patenty" jak S&S. Pozdrawiam.
  23. Nie tylko sekundy i km/h są ważne, ale styl w jakim się je osiąga i tym stylem 1.0 się broni...nawet w SUV...chociaż S-Cross ze swoją masą zasługuje co najwyżej na literkę "V". 1.4 jest skuteczniejszy, ale 1.0 fajniejszy i to trzeba uczciwie powiedzieć. Mimo, że ja bym wybrał 1.4. Lata...zwykle w okresie, w którym osiągnięcie prędkości "dwójka bez gazu" to sukces. Nie no, racja, racja, ale będę bronił 1.0 bo jest OK. Takie jeszcze są. Niestety, uturbianie to wirus. Tak. Jednak tak fajnego auta, żadnym silnikiem nie da się zepsuć. Można go najwyżej uczłowieczyć. Swift idzie w kierunku premium...czyli jak zepsuć auto, żeby inni myśleli, że jest lepsze. Pozdrawiam.
  24. Nie wymyślam ich, one są i mnie atakują. No i wydaje mi się, że mam syndrom sztokholmski...czuję więź z prześladowcą. Przy pierwszym kontakcie Insignia wydawała mi się najgorszym samochodem świata, autem bez zalet...ale teraz mam potrzebę jej bronić. Ona trzyma rękę na moim kolanie, żebym przestał się wlec 110 km/h, a ja mówię "przestań, trzeba wymienić silentbloki przednich wahaczy bo od 120 km/h trzepie autem, że zaraz mi się tu zaczniesz uśmiechać". Pozdrawiam serdecznie.
  25. Szkoda, że nie ma zwykłego 1.8! 120-konny 1.6 nie potrafił się obronić przed krytyką. Litrówka broni się kulturą i charakterem. Nie będzie to oczywiście "przedstawicielowóz", który tnie 180 km/h po A4, ale ten silnik jest po prostu fajny, charakterny, a możliwość zmiany trybu dopełnia uśmiechu. Bardzo jestem ciekawy jak spisuje się spięty z A/T i 4WD. Jednak na "Bukowinowoza" może nadawać się doskonale. Myślę, że to rzadkość, żeby ten sam model w sześciu, różnych wersjach miał tyle odmiennego charakteru. pzdr

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.