Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

p i p p

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez p i p p

  1. Pytanie brzmi: Czy oszukiwał tylko VW? Czy może tylko VW się przyznał? Fakt jest, że silniki TDI/TSI zdradzały trochę wyższe parametry niż w papierach. Ale każdy chętnie zobaczy dane porównawcze, tak jak dane zużycia paliwa papierowe i komputerowo-pokładowe. Odkąd przemysł motoryzacyjny zaczął używać słów design, wizerunek, prestiż, pozycja społeczna, premium, nowość i odważył się tworzyć szkodniki motoryzacyjne, o których tu wiele razy pisałem, już stracił zaufanie. A słowo skandal zamieniłbym na naturalny skutek. No właśnie jestem ciekaw czy mają pretensje do producenta, sprzedawcy czy może agencji, która pozwoliła im to kupić? Aferę mogę zadedykować fanom regulacji. Regulujmy i udajmy zaszokowanych. Pozdrawiam.
  2. Oczywiście...jakie to amerykańskie. Naród, który przez dziesiątki lat truł powietrze silnikami V8 i tworzył nowy styl życia oparty o samochody podczas gdy Europa była małolitrażowa, teraz udając eko-aniołków będzie groził jakie to oni kary nie nałożą na Niemców. Brawo dla Volkswagena za przyznanie się, ale nie wolno się dać powalić na kolana. Bo to tutaj, w Europie wymyślamy i tworzymy, a w Detroit to można co najwyżej podpalić jakąś starą halę produkcyjną. Ciekaw też jestem dlaczego tak dużo w tej informacji jest polityki, a mało konkretów. 40-krotne przekroczenia...i to tylko(!) w 2.0 TDI. Tak, a inne 2-litrowe diesle są wciąż niebiesko-zielone. Ja tu bardziej wyczuwam wrogie przejęcie niż sadzę. Przykro, że nie możemy rozmawiać bez strachu przed groźną i wszechwładną "amerykańską agencją" co realnie jest gorsze od sycylijskiej mafii. Przykro, że finanse europejskich koncernów tak bardzo zależą od takich "trash marketów". Cały wydźwięk "afery" pokazuje gdzie naprawdę jesteśmy. Brawo eko-terroryści. Już wy umiecie zadbać o planetę. Pozdrawiam. P.S. Ale Lewandowski już ukarał Wolfsburg. 5 goli w 9 minut i pogrom 5:1.
  3. Minęły 4 lata + 1 m-c mojemu Pick-up'owi. Historia wyglądała tak: 10/11 @ 2600 km - wymiana oleju, wymiana piór wycieraczek, 420 zł 08/12 @ 14900 km - przegląd, 396 zł 10/12 @ 17500 km - wymiana żarówek H4, 32 zł 08/13 @ 26700 km - przegląd, 521 zł 08/14 @ 36700 km - przegląd, 662 zł 06/15 @ 42500 km - szlifowanie jarzm zacisków (korozja, blokowanie klocka hamulcowego), 83 zł 09/15 @ 43000 km - spawanie urwanego, środkowego wieszaka wydechu (korozja), 0 zł Historia nudna, ale w czwartym roku można powiedzieć, że pojawiły się pierwsze awarie. Zgodnie jednak z oczekiwaniami przy małych przebiegach i ciężkich warunkach do głosu dochodzi ruda. Samochód bardzo wdzięczny, przewidywalny i naprawdę skuteczny. Ceny brutto z ASO zawierają opłatę za samochód zastępczy ~50 zł. Zużycie paliwa (noPb): Rekord min: 6,7 l/100 km Rekord max: 10,2 l/100 km Średnio: 8,4 l/100 km Pozdrawiam.
  4. p i p p odpowiedział cypajak na temat - Motokącik
    Galeria handlowa w samo południe. Żona coś macha z wnętrza jednego ze sklepów. Podchodzę, staję w drzwiach i słucham czego chce. Nagle czuję na ramieniu dłoń, a za uchem ktoś mówi "przepraszam pana". Ostrym wypięciem trafiam kością ogonową w jądra natręta, żeby się opamiętał. Pomogło. Chłop leży, ja spokojnie rozmawiam z żoną. Gość po chwili podchodzi z włączonym smartfonem Samsunga i grozi, że wezwie ochronę galerii. Ja też wyciągam swojego iPhone'a 5S i włączam photo w trybie panorama. Po chwili poszedł do coffee heaven. Pytanie: Skąd się biorą tacy inteligenci?
  5. Marek to wolny człowiek i sam najlepiej wie co zrobił, dlaczego, co się mogło stać i wie czego go to nauczyło. Mało jest istotna moja opinia o tym. Mogę sobie szczekać bo mam takie narzędzia, ale nic więcej. Ja tylko mówię, żeby to Marek chronił siebie, swoją rodzinę i innych dzięki takim doświadczeniom, a nie system i amerykańscy prawnicy, którzy kogoś do czegoś zmuszą. Ja popełniam też mnóstwo głupich błędów. W życiu bym nie wymagał, żeby ktoś za nie odpowiadał.
  6. Twoje odczucie "zagalopowania" jest identyczne z moim. Ja czytając artykuł, który jest bohaterem wątku czuję dokładnie to samo co Ty, gdy czytasz mój post. Odczucie mówi, że są granice i nie są to granice umowne. Przekraczanie pewnych granic wchodzi w strefę zagrożeń. Takie samo zło uczyni to, co chcą zrobić amerykańscy prawnicy jak mój - zbyt agresywny - język, za który przepraszam Kolegów. Nie wolno jednak myśleć, że usprawiedliwianie głupoty głębszej i głębszej będzie tylko bardziej śmieszne. Będzie niebezpieczne i ta świadomość zagrożenia w sposób naturalny podnosi ciśnienie. Pozdrawiam.
  7. Mamy rozwiązanie zagadki. I to napisałem wyżej. Piłeś? Nie jedź! Głupie błędy można popełnić (bez alkoholu) w stanie błogiej bezmyślności (zakochanie), a nie w trybie "codzienne przetrwanie". Jeśli ktoś nie wyłączy silnika to nie jest pomyłka typu za mocno dokręciłem śrubę i się przekręciła czy przesadziłem z przyprawami w potrawie i jest za ostra. To jest błąd z kategorii pomylenia gazu z hamulcem, pomylenia czerwonego z zielonym i pomylenia nakarmienia kota z przejechaniem kota. Błąd niewyobrażalny i zmuszający jednostkę, która go popełniła do zdecydowanych kroków i pracy nad sobą, a nie wymagający zmian systemowych. Błąd, który wg mnie dyskwalifikuje osobę jako kierującego pojazdami. Jeśli kucharz zamiast soli dosypie do zupy trutkę na szczury to nie można obwiniać za to producenta trutki.
  8. Harley jest jak amerykańska armia. Najpotężniejsza, ale gdzie nie pojedzie tam bęcki dostaje. Pamiętam jak ponad 20 lat temu kolega tłumaczył mi o co chodzi w HD. Jest droższy, wolniejszy od "japonii", bardziej awaryjny, ale jest Harleyem... Nie do końca mnie to przekonało, ale wiem, że jak na jakimś odludziu na parkingu znajdę czystą toaletę z ciepłą wodą i pustymi koszami na śmieci to mówię "eee, ameryka". To wyobrażenie o wspaniałym kraju za wielką wodą jest jak ciepła kołdra w zimną noc. I ten mit HD działa podobnie.
  9. Nie wierzę. Jak mamy pod opieką dzieci to skupienie jest 5x większe, żeby je chronić, żeby zabezpieczyć otoczenie i wyobraźnia w takim zamieszaniu podpowiada wszelkie, dziwne zagrożenia. Właśnie w takich sytuacjach nie ma szans na błąd. Ja przyjmuję takie coś przy ekstremalnym zmęczeniu, alkoholu lub przy skrajnie niskiej kondycji psychicznej. Ale w takim stanie nie prowadzimy samochodu! Chociaż takie "misje" prawników doskonale napędzają spiralę nieodpowiedzialności. Im więcej zdejmowania konieczności myślenia z ludzi, tym więcej niewyobrażalnych błędów, które będą popełniać. Czy to kiedyś dojdzie do ściany? Być może. Wtedy ludzie będą marzyć o sznurach, na których można się powiesić, o broni, z której będzie można strzelić do siebie i o mostach bez siatek wyłapujących skoczków. Amerykański prawnik - pan twojego życia i śmierci.
  10. Amerykańscy prawnicy samego Pana Boga wsadziliby do ciupy za to, że człowiek nie działa gdy oddycha tlenkiem węgla. Bez zaawansowanej głuchoty nie da się nie usłyszeć tak upierdliwego dźwięku. Nie da się też nie widzieć rozświetlonej tablicy rozdzielczej. pzdr
  11. Przeczytałem ten tekst http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news-przez-ten-przycisk-zginelo-juz-13-osob-jest-proces,nId,1875753#commentsZoneList i mam mieszane uczucia. Jasne jest, że łączenie systemu bezkluczykowego z przyciskiem jest mało...logiczne. Tradycyjna stacyjka była przełącznikiem i w systemie bezkluczykowym również powinien być przełącznik...tylko bez konieczności wpychania do niego kluczyka. Jednak to co robią postacie kultowe - amerykańscy prawnicy - jest przerażające. Chcą zmusić producentów, żeby umiejętność wyłączenia zapłonu nie była wymagana. To prosta droga do tego, żeby zmusić producentów, aby samochód nie zabijał pasażerów kiedy wjedzie 100 km/h w mur lub żeby się nie ślizgał po lodzie. Chciałbym, żeby amerykańscy prawnicy mieszkali w domach, które wybudowali ludzie, którzy nie potrafią wyłączyć betoniarki czy wiertarki i jedli jedzenie, które uprawia rolnik, który nie potrafi wyłączyć dozownika do nawozu. Poddaję się. Nie będę dbał o planetę, nie będę segregował śmieci...nie warto dbać o ten świat. Nie warto. Nic z niego nie będzie dla przyszłych pokoleń. Nie będzie przyszłych pokoleń. Ta cywilizacja wyginie...od głupoty... Pozdrawiam.
  12. Dokładnie. Tak samo jak "trafność" słów kolegi Ryb'a, którą można streścić tak: "Najważniejszy jestem ja, reszta może sobie urwać głowę". Tak, chcę pomóc innym bo wiem, że ta pomoc się odbije i wróci do mnie gdy będę jej potrzebował. Tak, nawet moim kosztem. Analizuję skalę tego kosztu i na jej podstawie podejmuję decyzję. Doświadczenie mówi mi, że warto. Rozumiem, ale wolałbym chronić kolejne pokolenia od promowania takich postaw. Audi zjeżdża na prawy pas również bez zmniejszania prędkości!!! Pozdrawiam.
  13. Przecież to widać jak na dłoni. Widać różnicę prędkości między pojazdami przed nami. "Zapraszamy" go do wyprzedzenia Dacii nawet we własnym interesie. Jeśli nie będzie hamował i znów przyspieszał, wyemituje mniej CO2. Faktycznie. Dla kierowcy Audi to komplikacja. Musi zmienić pas. Ale dla kierowcy Toyoty to ułatwienie. Ale jeśli jedzie prawym pasem (czyt. mądrze) to zasługuje na naszą pomoc bo mógłby jechać te 120 km/h lewym pasem i czekać aż wyprzedzi Dacię nie myśląc o Audi z tyłu. Wierz mi, jest to wybitnie proste, spotyka się kierowców, którzy stosują zasadę, o której piszę i naprawdę jedzie się miło i sympatycznie. Nie do przecenienia jest fakt, że w podróży towarzyszy nam inny kierujący, który myśli i nas szanuje. Puszcza mnie, rozsądny gość, lewy kierunek, hop Daczyjkę, Audi przejeżdża i wciąż jadę ekonomicznie i płynnie. Nie prowadzi to do żadnych karamboli. Prowadzi to do płynności jazdy każdego uczestnika, niezależnie od prędkości. Chociaż wymaga patrzenia na drogę tym intensywniejszego im większa prędkość. Trafność tych słów jest iście zabójcza. Gdyby te "trafne" słowa przełożyć z drogi na nasze polemiki to wyglądałoby to tak: Nie interesuje mnie co Ty tu bazgrolisz. Moim celem nadrzędnym na tym forum jest pokazanie bezdyskusyjnej prawdy, a to co Ty piszesz podważa moją nadzieję, że potrafisz odróżnić "u" zwykłe od kreskowanego. To co bazgrolą tu mądrale podobne do Ciebie jest głupie i mało mnie interesuje czy się z tego powodu obrażą czy oburzą. Czy uważasz, że wciąż jest to trafione w punkt? Jak odbierasz taki tekst? Jadę okrakiem po kalkulacji zysków, strat i ryzyka. Rozumiem, że łamię przepisy i biorę na siebie całą odpowiedzialność za skutki ich łamania. Nie chcę być kryty, chcę przede wszystkim NIE SZKODZIĆ. Chcę myśleć, chcę analizować co się może stać i ufam, że tylko ja, a nie procedura uchroni mnie i innych przed nieszczęściem. Jasne, że nie można mieć komuś za złe, że przestrzega przepisów. Ale tak samo nie można mieć za złe komuś, że jest mało rozgarnięty. Za złe można mieć złą wolę. Ale gdyby zapatrzenie w przepisy było pożądanym, promowanym zachowaniem, nikt, nigdy nie zmieniłby nic na lepsze. Pozdrawiam.
  14. Są dwa powody: 1. Ułatwić kierowcy Toyoty komfortowe wyprzedzanie Dacii. Taki grzecznościowy gest w stylu "proszę, pan przodem". 2. Lewy pas służy do wyprzedzania, a wyprzedzanie to przejeżdżanie obok pojazdu poruszającego w tym samym kierunku. Akcentuję przejeżdżanie OBOK. Nie gonienie pojazdu przed nami, a przejeżdżanie obok. Więc gonimy prawym, a obok przejeżdżamy lewym. Dobrze to podsumował Polarny. My kierowcy mamy na drodze się szanować, pomagać i myśleć, oceniać bilans zysków i strat. Wolny kierowca ma obowiązek pomagać szybszemu w komfortowej jeździe i szybszy kierowca ma obowiązek pomagać wolniejszemu w komfortowej jeździe. Mamy się komunikować na drodze za pomocą zachowań i znaków i ma to być interpretowane jako kulturalna(!) rozmowa, a nie chamstwo, poganianie czy wulgaryzmy. A rakiem na naszym stylu jazdy jest złośliwość i przykrywanie własnego egoizmu przepisami. Pozdrawiam.
  15. Ja uważam, że postęp w jeździe po autostradach jest bardzo zauważalny i na dziś dzień najbardziej lubię jeździć w Polsce. Na tzw. "zachodzie", który imponował 20 lat temu jest już "słabo". Mam wrażenie, że w Polsce wielu kierowców po prostu myśli. Wielu też nie, ale czuć takie ludzkie, logiczne myślenie. Na zachodzie po tych drogach jadą zastraszone policją i mandatami roboty. W Polsce zaczyna się naprawdę patrzeć w lusterka. Jadący przed nami lewym pasem pojazd nie jest wielkim problemem. Jasne, że mógłby ustąpić po prostu ruszając kierownicą, ale jeśli jest leniem to nic dziwnego. Można go poprosić o zjazd lewym kierunkowskazem lub długimi, ale jeśli nie chce to po prostu wyprzedzam go prawym pasem zachowując spokój, zimną krew i nie czując do kierującego nienawiści. Trzeba zagospodarować bezpiecznie wolną przestrzeń bez odwoływania się do praw, obowiązków i przepisów. Ale tu jest OK, a gdzie jest jeszcze trochę do poprawy? Jeśli patrzymy w lusterka, zapominamy o patrzeniu przed siebie. Wyobraźmy sobie sytuację, w której pierwszy jedzie pojazd (Dacia na potrzeby przykładu) prawym pasem 100 km/h. Za nim jedzie drugi pojazd (Toyota) z prędkością 120 km/h i zbliża się. Za nimi, ale już lewym pasem z prędkością 140 km/h jedzie Audi. Zwykle jest tak, że kierowca Audi jedzie bezmyślnie nie zastanawiając się w jakiej sytuacji jest kierowca Toyoty. A ten musi wyprzedzić Dacię i nie chce zajechać drogi Audi. Patrzy w przód, patrzy w lusterko...kilka razy i ocenia. Nie chce hamować, nie chce przyspieszać co jest zrozumiałe (ekonomia). Jest w mało komfortowej sytuacji. A wina jest po stronie kierującego Audi bo nie patrzy na Dacię, nie patrzy na Toyotę i nie myśli o innych. Wystarczy, żeby zjechał na prawy pas i dał znak Toyocie do wyprzedzania. Toyota wyprzedza Dacię, chowa się na prawy, Audi wyprzedza Dacię, wyprzedza Toyotę i każdy jedzie płynnie swoją prędkością. Idiotyzm kierowcy Audi wynika z tego, że jadąc 140 km/h myśli, iż nikt nie ma prawa jechać szybciej więc nikogo nie blokuje. Ale nie rozumie, że blokować można też w przód. Nad tym kierowcy powinni pracować i będzie jeździło się naprawdę super, a już wielu widziałem, którzy chowają się mówiąc "wyprzedzaj", nie jadę 250 km/h, zdążysz. Ale najważniejsze po Waszej dyskusji jest jedno. Wszystkim nam potrzeba więcej zimnej krwi. Nawet manewry ryzykowne, nieprzepisowe, przy dużej prędkości wykonujmy na dużym spokoju i płynności. Pozdrawiam.
  16. Właśnie sobie uświadomiłem, że za 3 m-ce mija...10 lat od pierwszej rejestracji Joyride'a. 10th anniversary. Muszę jakoś to uczcić... Ale po tym czasie mogę powiedzieć, że skuter, który już formalnie jest motocyklem jest szalenie skutecznym środkiem transportu. Ta skuteczność jest wielowymiarowa. Wiele mówi się o omijaniu korków. Korek to pikuś przy możliwościach parkowania w mieście. Można jechać nawet non stop za autobusem, ale możliwość zaparkowania zawsze się doceni. Osiągi takiej maszyny z okolic 250 cm3 i 20 KM też są trafione w punkt. Jasne, że to nie jest pompa adrenaliny, ale przewaga w przyspieszeniu nad innymi pojazdami i jednoczesne ograniczenie prędkości do wartości, które można nazwać co najwyżej ryzykownymi, a nie chorymi czy debilnymi w warunkach miejskich sprawia, że nawet nie umiem sobie wyobrazić skuteczniejszego narzędzia do przemieszczania. Możliwości transportowe są takie, że można konkurować z każdą "babą z siatami" wracając z zakupów. Masa własna w okolicach 150 kg sprawia, że sprzęt niesprawny nie wymaga wieloosobowej asekuracji przy przestawianiu. Zużycie paliwa na poziomie poniżej 4 l/100 km pozwala zaakceptować cenę paliwa na poziomie 5 zł+ za litr. Co przy naprawdę niskim ryzyku przekroczenia prędkości o wartości godne pokazania w TVN Turbo cieszy kieszeń chociaż smuci nasz parabank. Ta skuteczność pachnie wręcz syntetyczną nudą. Wielkim plusem jest też "ymydż" skutera jako niedorobionej wersji prawdziwego jednośladu. Są więc omijane przez zazdrosnych tłuków, lepkorękich czy ciekawskich i nie wywołują agresji u innych kierowców. Po prostu SKP - Skuteczna Kupa Plastiku.
  17. Skrzynie biegów nie dzielą się na manualne i automatyczne. Prosty podział można zrobić tylko na samochody 2 i 3-pedałowe. DSG nie jest automatem. Jest podwójnym, zautomatyzowanym manualem i ma swoje wady i swoje zalety. Tak samo jak A/T czy CVT. W zaletach nikt nigdy nie wymieniał, że jest to wygodne. DSG jest szybka i płynna przy przyspieszaniu i ekonomiczna. Koniec zalet. Nie oczekujmy, że pralka będzie chłodzić piwo. Od dawna wiadomo, że najgorszym rozwiązaniem na pozbycie się jednego z pedałów jest zautomatyzowany manual. DSG jest tylko rozwinięciem najgorszego rozwiązania z możliwych, które wyeliminowało wyłącznie jedną wadę skrzyń zautomatyzowanych, 1-sprzęgłowych. Tj. szybkość. Nie fair jest mówić źle o "automatach" myśląc o DSG. pzdr
  18. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo silnika to jest to najlepszy pomysł z możliwych. Każde uruchamianie go, wyłączanie, przyspieszanie czy "odpoczywanie", a także tankowanie i sikanie go niszczy. Ideał dla silnika to permanentna praca pod małym obciążeniem w stabilnych warunkach temperaturowych. A jazda w nocy przez A4, S3 jest super. Ja jechałem z Krakowa do Dźwirzyna (to pod Kołobrzegiem). Czas 8,5 h. Tempo żółw (v max 105 km/h). Odległość ponad 700 km. Spalanie 6,8 l/100 km. Bravo powinno spalić 4,8 l. Jakość dróg bdb.
  19. Technika idzie do przodu, ale podstawy są niezmienne. Ważne jest JAK działa, a nie CZY działa. Fakt, że ja nie wiem czy mam w lodówce jeden agregat czy dwa, nie uprawnia mnie do powiedzenia, że mam to gdzieś bo żona głównie siedzi w kuchni. Jeśli ktoś powie, że jestem lodówkowym tłukiem i nie będę przez to umiał rozmrozić i umyć lodówki, a tylko coś z niej wyżreć to ma 100% racji, a ja chcę się dowiedzieć ile ma agregatów. I już się dowiedziałem przy poburzowej awarii prądu: jeden. Sens jest zawsze. Np. skręt w Twingo. Pomijam ch-kę. Premium można podzielić na "sport" i "luksus". Alfa jest "sport". Nie A6, 5-er, nie S-klasa, ale z "trójką" można się ścigać. I tylko z 3-er. Chrysler 300C nie ma nic do rzeczy. Każde auto ma dwie wartości. Prawdziwą i rynkową. Wystarczy wystawić nos ponad banknoty i można to zobaczyć. Pozdrawiam. P.S. Trzecie raz odpisuję na ten post...2 poprzednie próby...i post w nicość. Nowe forum ma swoją magię.
  20. Podstawowa cecha, która wpływa na ch-kę jazdy ma być mało odczuwalna? Nie żartuj. Różnica jest nawet między BISem, a CC700. Naprawdę? RWD to cecha, a nie korona. Nawet w A RWD jest pożądane. Np. Fiat 500. Audi premium jest quattro, a Audi Volkswagen jest FWD. Alfa Romeo to premium, a 159 to naśladowanie flotowozów. Jeżeli założymy, że Alfa Romeo to półka Kia, Skoda, Opel to przepraszam, masz 100% racji, a ja się mylę w każdym calu z tymi wymaganiami. Jednak ja się z takim założeniem nie zgadzam. Mało tego. Uważam, że nawet Fiat nie jest na dzień dzisiejszy taką floto Kią. I właśnie dlatego i tylko dlatego Fiat 500 czy AR 159 i siostry to motoryzacyjny rynsztok. Odrzucamy jakąkolwiek magię włoskiej motoryzacji i zgadzamy się z Twoją filozofią. Jeszcze nie teraz...bo Giulia dopiero wchodzi. Ale nie potrafię znaleźć powodów, dla których mam traktować Alfę Romeo jak tani samochód popularny dla rodzin i firm. Pozdrawiam
  21. Passat jest FWD, a Giulia RWD. Czyste fakty techniczne. I będzie inna. I żadna flota jej nie kupi. To jest przykład na to, że chcą malować trawę na zielono. Nie musi mieć szpery jeśli tak mocna wersja będzie miała RWD. DNA to taki ułomny Flex Ride z Opla. Ale doceniam, że seryjny. Tylko proszę Cię...Twoje przykłady to tylko maski, pozory i oszustwa, a nie prawdziwy charakter. [hate_mode_off]Zgadzam się.[hate_mode_on] Można wyświetlać dwie funkcje jednocześnie i niezależnie. Na tle Daewoo - doskonale. Problemem były podstawy, techniczne ABC i napędzana niewłaściwa oś. pzdr
  22. Toyobaru jest czymś genialnym bo łączy Twoje i moje ideały. Opłaca się współpracować tworząc jeden model z dwoma znaczkami, a podstawowe cechy techniczne (RWD, boxer) są charakterystyczne dla tradycji obu producentów. Zwróć też uwagę, że Japończycy nie spinali się, żeby zrobić design, który próbowałby definiować obie marki bo się szanują i szanują ludzi. 100% techniki nie tylko dla milionerów. Oczywiście wolałbym różne GT86 i BRZ, które by konkurowały i miały odmienny charakter, ale cóż. Dobre i to. Alfa niech ma w ofercie 159, która będzie chciała być Passatem lub Giuliettę, która będzie chciała być Golfem. Ale niech posiada również samochody, które będą konkurować z GT86, a może z MX-5, a może z BMW serii 1. Niech ma samochody z inną TECHNIKĄ, a nie z wyglądem, który już nieważne jaki by nie był, jest włoski więc musi być siłą rzeczy super. Silnik 1.4 jak w VW, doładowany jak w VW, skrzynia 2-sprzęgłowa jak w VW, FWD jak w VW. Jeździłem trzema, różnymi Giuliettami. Każda jest nudna, zwykła, syntetyczna, przewidywalna, izolująca. A były to wersje QV, 170 TCT i 120 M/T. Natomiast 159 2.0 MJTD M/T jest jak flotowóz. Tylko ciaśniejsza od Octavii. Ja chcę Alfy Romeo, a nie WSP (włoski samochód popularny). W 159-ce najbardziej cenię komputer pokładowy. Tym się wyróżnia na tle innych D-klas. No litości. Tylko styl polega na tym, że wmawia się ludziom, że sport to dres, a nie skok czy bieg czy strzał. No i ludzie są poubierani w te dresy, frotki i buty z jaskrawymi sznurówkami, ale nie potrafią wyskoczyć ponad siatkę czy trzymać rakiety tenisowej. A Alfa technikę pakuje taką i dba o awaryjność, żeby chłop w garniaku, który sprzedaje Liony do automatów cieszy się, że nie psuje się prawie jak "Beczka" taty w dieslu. Za taki styl Alfy to ja podziękuję. 159-ka jest tak samo "lepsza" od 156 jak Focus II od Focusa I. Bardziej syntetyczna, izolująca, dojrzała. We flotoFordzie jest to pożądane, ale nie w Cuore Sportivo. Bo sport - nawet bieganie wokół bloku - to nie strój (dres), a technika. Tak samo w motoryzacji. Nie design, a technika. Pozdrawiam.
  23. W Imprezie. Przyznaj, że jest różnica jeśli w palecie jest COŚ (Subaru), a gdy jest NIC (dawniej Alfa). Występował... Nijak. W SUVie jest ta Twoja - najważniejsza - kasa. Podoba mi się Twój optymizm i otwarte serce w ocenach detali Alfy. Niestety, potrzebna była zmiana całkowita bo Giulietta jest nudna, syntetyczna, a 159-ka to wykastrowana 156-ka. Każdy z przykładów ma jedno "ale". Jeśli chcesz, masz prawdziwe BMW, Merca, Subaru, Porsche, Bentka. A przez wiele lat chcieć prawdziwą Alfę...można se było chcieć...i marzyć. Wszystko pięknie i prawda. Problem właśnie w tym, że Giulietta czy 159 są jak to Audi R8. Syntetyczne, nudne, bez charakteru. Wszystko potwierdzam. Wybierajcie do Audi zawsze quattro, nie róbcie tak jak ja bo będziecie żałować i próbować kupić inną protezę napędu na 4 koła. Pozdro
  24. Przyszłość będzie taka, że będzie 40 marek chińskich, kilka japońskich i jedna, zjednoczona marka europejska, żeby próbować ze wschodem konkurencji. Cóż zrobić? Cieszmy się chwilą. Niech podstawą będzie Panda, a Giulia będzie ichniejszą 911-ką. Subaru boxer i Toyota 86 RWD. Wszystko się zgadza. A to, że nie ma w tym wypadku pojedynku między Toyotą, a Subaru to smutny fakt. Poza tym kolejny raz trochę obrażasz Alfę Romeo przyrównując jej tradycje do Hyundaia i Subaru. 100-letnia marka europejska, a śmieszne, skośne produkty to wiesz...no trzeba się cenić. Uwielbiam japońską motoryzację, ale za pewne posunięcia europejskiej, wstydzę się jako europejczyk. Bo było w bardzo dobrym stanie, przepraszam, nadal jest. Wybierałem egzemplarz, a nie wersję. Gdybym trafił na quattro w takim stanie to byłbym mega fuksiarzem. Życie aż tak wspaniałe nie jest. Ale ja nie mam pretensji do siebie. Mam pretensje do Audi...bo w takiej konfiguracji wystarczający byłby Passat B5 1.8. Po co robić Audi, które nie ma napędu na dwie osie? Po co wstawiać silnik wzdłużnie jak ma FWD? Rozumiem jeszcze A3 FWD, ale A4 za pierona. Jeśli uważasz, że tym wyborem zdradziłem sam siebie...to masz do tego podstawy. Alfa miała jeszcze silniki boxer, twin sparki, skrzynię przy tylnej osi, 4x4...i nic z tego nie zostało. Sięgnęła dna, odbiła się i z 4C i Giulią idzie w górę, a za rok będzie koń pociągowy sprzedaży - SUV. Pozdrawiam.
  25. Mój ulubiony przykład: Insignia. Zobacz ilu fanów ma ten samochód. Stawiam tezę, że większości się podoba, a to, że jest za ciężki to w sumie...mało ważne. Tak piszę w aspekcie tej większości, która niby ma mieć rację. Pamiętam ile bojów na AK stoczyłem gdy mówiłem, że Stilo czy właśnie Insignia to jedne z najgorszych samochodów świata. Ja też lubię tradycję, ale mówię, że nowe auta mają dużo więcej opcji dostosowania niż te 10-letnie. Pewne rzeczy były dawniej narzucone, a teraz można to zmieniać. Choćby takie banały jak podświetlenie zegarów czy potrójny kierunkowskaz. Dlatego konkurowanie z Golfem jest głupie. Na przełomie roku już w garażach, a premiera we wrześniu na IAA. Alfa Romeo, a Hyundai...to jakby porównać 33 z boxerem do Pony. Naturalnie. Ja tylko staram się wytłumaczyć, że nie przeszkadza na krótką metę, a w dłuższej perspektywie boli. Tracą wiele radości z życia. Ja marzę o tym, żeby każda czynność codzienna sprawiała mi tyle radochy co samochody. Chciałbym kochać moją pralkę i lodówkę. Alfa Romeo to motoryzacyjna arystokracja. Pewnych rzeczy nie wypada. I ja widzę po 4C i Giulii, że w tym pokoleniu to zrozumiano. To jest właśnie ważne zjawisko. Silnik 2.0 MJTD jest udany, łagodny, cichy, a silnik 2.0 TDI PD jest głośny, narowisty i kłopotliwy. Czy nie powinno być odwrotnie, żeby było zgodnie ze stereotypem? Nieważne jak się ta bajka skończy, dobrze, że się zaczęła. Droga pt: "chcę być włoskim volkswagenem, cichym, bezawaryjnym i tanim" nie była dobra i nie była skuteczna. Może gdyby AR przestała istnieć i był to Fiat? Ja się po prostu cieszę, że Giulia staje się rzeczywistością, nie jest już tylko moim marzeniem o Fiacie 500 z silnikiem z tyłu. Cieszę się bardzo, że nie jestem sam w marzeniach o samochodach technicznych i te auta będą jeździć. Jasne, że wszystko zweryfikują klienci, ale to rodzi wielką, pozytywną nadzieję, że coś z tej motoryzacji jednak jeszcze będzie...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.