Zawartość dodana przez CiniO
-
Nissan Leaf - czy ktokolwiek w Polsce tego uzywa?
> Ja Leafa nie mam. Moi znajomi - podobnie. Ale znalazłem topik polskiego użytkownika: > http://www.goldenline.pl/grupy/Motoryzacja/samochody-elektryczne/nissan-leaf-okiem-posiadacza,3290306/ > http://www.goldenline.pl/ramka/aHR0cDovL...nBocD90PTc3OA== Dzieki za te linki. Przeczytalem wsumie caly wątek z tego forum (22 strony). Daje to jakis obraz na temat tego auta. I potwierdza sie to co myslalem - do uzytkowania jako zwykle auto w tym do dalszych tras - raczej niebardzo. Niespecjalnie bawiloby mnie zatrzymywanie sie w polowie trasy i ladowanie auta przez godzine. A tymbardziej szukanie miejsca gdzie mozna naladowac, proszenie sie o prad na stacjach benzynowych, w restauracjach, itp... Albo co gorsza pukanie do przypadkowych drzwi u kogos czy by prądu nie porzyczyli, bo auto stanelo. Ale zato tymbardziej potwierdza sie to co myslalem - do przebiegow do 60km dziennie, to auto raczej nadaje sie idalnie, nawet w zimie.
-
Nissan Leaf - czy ktokolwiek w Polsce tego uzywa?
> Czyli finalnie sensu nie ma, bo PL daleko do Kalifornii > Kibicuję EVką i hybrydą i pewnie będę jednym z pierwszych użytkowników, > jeśli sens ekonomiczny zrówna się z "zachcianką". > Kalkulowałem to kilkanaście razy i wniosek jak wyżej niestety na tą chwilę. Ja juz w zeszlym roku kalkulowalem miedzy hybryda i dieslem w zeszlym roku jak kupowalem auto. Ostateczny wybor stanal miedzy civic 2.2 i-ctdi oraz priusem II-gen - oba 2009 rocznik. Prius wychodzil taniej w zakupie i taniej w utrzymaniu wg mojej kalkulacji. Miejsca w srodku podobnie, chociaz moze ciut wiecej w civicu. Koszt servisowania priusa sporo tanszy. Jednak ostatecznie stanelo na civicu, ale decyzje podjalem wsumie 5 minut przed zakupem po tym jak oboma sie przejechalem. Chyba fakt ze civic sporo szybszy o tym zadecydowal.
-
Nissan Leaf - czy ktokolwiek w Polsce tego uzywa?
> Ja tam sceptycznie do elektrykow w PL warunkach nastawiony jestem, ale zaciekawily mnie Twoje > rozwazania. > Rozumiem, ze to cudo czysto elektryczne jest, kiedy wiec mniej wiecej zakladasz wymiane baterii i > jaki tego koszt? Nie wiem. Ale patrzac na to, ze te Leafy juz jezdza chyba od 4 lat i jak narazie awarii akumulatora na calym swiecie bylo tyle, ze mozna na palcach jednej reki policzyc, to raczej nie powinno byc zle. Dodatkowo, baterie uzywane w hybrydach (prisuach, insightach, etc) sa stosowane juz od ponad 15 lat, i sporo jeszcze z pierwszych lat produkcji caly czas dziala bardzo dobrze. Technologia baterii raczej podobna, wiec jest to dla mnie raczej pozytywny znak... Jasne, ze takie auto elektryczne nie nadaje sie do wszyskiego. Ale zakladajac, ze ktos ma garaz w ktorym moze co noc sobie go ładowac i nie jezdzi nim nigdie daleko, to jest to bardzo ciekawa alternatywa moim zdaniem. Cena nowego z salonu w Polsce odstrasza i ekonomicznie nie mialoby to sensu. Nie zwroci sie nawet za 20 lat uzytkowania. Ale ceny uzywanych z UK sa moim zdaniem bardzo zachecajace i moga sie zwrocic szybko... I tych uzywek w UK (i moze nie tylko tam, ale tez u nas na kontynencie) bedzie coraz wiecej, bo sporo ludzi w 2011 i 2012 kupilo takie auto zeby pojezdzic 3 lata i beda go oddawac w rozliczeniu niedlugo, wiec rynek uzywek sie powinien troche rozruszac.
-
Nissan Leaf - czy ktokolwiek w Polsce tego uzywa?
> IMHO policzył zbyt optymistycznie. > Po co mieć samochód w którym trzeba planować jak i kiedy się go użyje? > Wracam z roboty i przez kilka godzin nigdzie się nie ruszę, bo muszę naładować baterie > W zimę zastanawiam się czy po pracy jechać na zakupy, czy może wyskoczyć na basen, bo na jedno i > drugie nie starczy akumulatorów. > Latem starczało... > Nie wiem, tak strzelam... > Jak bym chciał dużo i tanio jeździć to bym wybrał diesla albo gaz. No ale wlasnie tak jak pisalem. Deklarowany zasieg to 160km. Ja bede potrzebowal 60km. Max 90km (trzy razy do miasta ale to naprawde okazjonalnie o ile wogole). Oczywiste, ze moze to byc tylko jako drugie auto i trzeba miec tez cos, czym mozna pojechac normalnie dalej w trase. W tym momencie mamy 2 samochody i jeden z nich chyba od 3 lat nigdy nie byl dalej niz 20km od domu. Dziennie nigdy nie zrobil wiecej niz 80km przez ostatnie 3 lata. Moglbym go zamienic na Leafa spokojnie.
-
Nissan Leaf - czy ktokolwiek w Polsce tego uzywa?
> Tak, w zimie zasięg tego wynalazku gwałtownie maleje. O ile? Z tego co wiem deklarowany zasieg to 160km. Ja potrzebuje 60km, wiec mysle ze az tak nawet na najwieksze mrozy nie spadnie.
-
Nissan Leaf - czy ktokolwiek w Polsce tego uzywa?
> a kierownica po ktorej stronie? No po prawej, ale dla mnie to nie problem. A zarejestrowac sie juz bedzie dalo niedlugo. Finansowo wychodzi moim zdaniem super.
-
Nissan Leaf - czy ktokolwiek w Polsce tego uzywa?
Bo tak sobie kalkuluje. Jesli bym sie przeprowadzil do Polski w przyszlym roku (a jest taka szansa choc mala - ale poteoretyzujmy), to bede mieszkal okolo 15km od centrum miasta. Zakladajac, ze do miasta trzeba by skoczyc 2x dziennie codziennie, to auto by robilo jakies 60km dziennie. Zwykly benzyniak spali mi powiedzmy te 7 litrow na 100km srednio, wiec miesiecznie 126 litrow - koszt przy cenie 5.20 to ponad 650zl na same paliwo. Do tego naprawy, serwis, itp... A gdyby tak kupic powiedzmy 3 letniego Nissana Leaf. Przy takim uzytkowaniu, powinien potrzebowac okolo 450kWh miesiecznie na ladowanie. Zakladajac, ze auto by sie ladowalo tylko w nocy na nocnej taryfie (powiedzmy 0.32zl za kWh) to wychodzi 144zl. Oszczednosc 500zl miesiecznie na paliwie. Porownujac z autem benzynowym naprawy i serwis tez duzo tanszy. Powiedzmy 1000zl mniej rocznie niz w przypadku auta benzynowego. Wiec rocznie mamy oszczednosc 7000zl. A 3 letniego Nissana Leaf, mozna juz teraz kupic w UK az okolo 8000 - 9000 funtow, czyli ponizej 45.000 zl. + koszt przywiezenia go i rejestracji, i nadal wychodzi ponizej 50k pln. Podobnej wielkosci auto benzynowe 3 letnie, moze i mozna troche taniej kupic, ale biorac pod uwage oszczednosc 7000pln rocznie, to po roku czy dwoch, sie wyrowna, a potem bedzie juz czysta oszczednosc... Czy gdzies jest jakis zonk, o ktorym nie pomyslalem?
-
Idealne auto na dojazdy do pracy
Do pracy mam 20km w jedna strone. Jest to wąska, górksa, kręta droga. Dojezdzam najczęsciej moim fiatem bravo 1.2 na eibachach. Nadaje sie do tego idealnie.
-
Skręt w prawo - bezwględnie pierwszeństwo?
> Ale naprawdę sądzisz, że - poza wariatami, chorymi i wyłudzającymi odszkodowania - ktoś mając > pierwszeństwo celowo doprowadza do kolizji? Poza tymi co wymieniles, to raczej nie. Ale te grupy ktore wymieniles moga byc calkiem liczne. > Poza tym - kto ewidentnie stwierdzi, jaka była sytuacja? > Nie mając kamerki i świadków - słowo przeciw słowu. I potem - przy dzwonie nie z Twojej winy - > będziesz się bujał po sądach i udowadniał, że jednak "nie mogłeś" uniknąć zderzenia. Wole to, niz zginac w wypadku jak sie pomyle (np komus wyjade z podporzadkowanej).
-
Skręt w prawo - bezwględnie pierwszeństwo?
> Jestem jednak zdania, że celowo do wypadków doprowadzają tylko idioci/chorzy - takich trzeba > eliminować/leczyć. > A każdy normalnie myślący kierowca będzie unikał zderzenia - i nie trzeba do tego żadnych > przepisów. Problem w tym, ze unikanie zdazenia do roznych kierocow moze znaczyc cos zupelnie innego. Albo inaczej mowiac - jeden kierowca ktory mial pierwszenstwo ale doszlo do dzwona powie - sorry, nie moglem nic zrobic - nagle mi wyjechal. Ale inny kierowca w dokladnie takiej samej sytuacji zobaczylby zagrozenie wczesniej i odpowiednio zareagowl - i jednak moglby cos zrobic. Podciaganie winy do wspolwiny w wiekszosci przypadkow, oprocz tych gdzie ewidentnie ten majacy pierwszenstwo nie mogl naprawde nic zrobic, moze miec tylko pozytywne skutki dla bezpieczenstwa na drogach... Przyklad. Gosc jedzie przez rondo. Auto przed nim nie bardzo ogarnia co i jak. Ale gosc i tak widzac, ze auto przed nim mu zajedzie, dalej jedzie i nie zdejmuje nogi z gazu. W ostatnim momencie dopiero ostro po hebalch i klakson. A wystarczylo troche ruszyc mozgownica, i wczesniej zdjac noge z gazu, bo to co sie stalo bylo bardzo latwe do przewidzenia. I gdyby kierowca z kamerka wiedzial, ze w razie czego on tez bedzie wspolwinny, to by tak nie jechal. Proste
-
i40 kto to kupuje ?
> pewnie że można , tylko wydać sporo kasy na taki silnik ? kompletnie tego nie rozumiem. Auto za 60 > tyś spoko ale 100 000 pln Silnik moze ma niewiele mocy, ale ma tez niewielka emisje CO2 i niskie spalanie. I to sie liczy dla wielu ludzi, zwlaszcza w krajach gdzie podatki sa zalezne od emiscji CO2.
-
Skręt w prawo - bezwględnie pierwszeństwo?
> Potwierdzam,zawsze jak sa dwa pasy ruchu do skretu zajmuje sie swoj pas,chyba ze skreca sie z drogi > o jednym pasie ruchu. > W przypadku jak na zdjeciu kierowca auta jadacy jak pokazuje czerwona strzalka powinien ustapic > kierowcy jadacemu z lewego pasa. Jasne ze powinien. Ale przepisu zadnego ktory by stawial takie wymaganie nie ma.
-
Skręt w prawo - bezwględnie pierwszeństwo?
> Art 16 pkt4 No. Ale to sie kluci z tym co wczesniej mowiles, ze jesli na drodze z ktorej sie skreca jest tylko jeden pas, to po skrecie mozna zajac dowolny, chocby ich bylo nawet 5.
-
Skręt w prawo - bezwględnie pierwszeństwo?
> Bo wjeżdżasz na jego pas... Moim zdaniem w przepisach nie ma nic zabraniajacego pojechac tak jak pokazuje czerwona strzlka.
-
Import samochodu z Holandii?
Szczerze mowiac nie wiem jak jest w Holandii z tym podatkiem BPM. Wiem jedynie ze jest to podatek rejestracyjny i na niektorych samochodach jest on horendalnie wysoki. Dlatego moze warto poszukac jakis informacji. W Irlandii mamy taki podatek, i wynosi on miedzy 14% and 36% wartosci samochodu. Tyle trzeba zaplacic rejestrujac samochod sprowadzony. I tyle tez placa dealerzy dajac na sprzedaz nowe samochody. Ale dziala to tez w druga strone. Jesli auto sie wywozi z kraju na eksport, to czest podatku mozna odzyskac. (wartosc podatku od obecnej wartosci auta minus 500euro oplaty administracyjnej). Czyli przykladowo jesli auto jest warte 5000 euro i podatek rejestracyjny od niego jest 36%, to sam podatek wynosi 1800euro. Odejmujac oplate administracyjna 500 euro, mamy 1200 euro do zwrotu. Jednak o ten zwrot moze sie ubiegac tylko wlasciciel pojazdu (sprzedajacy) a nie kupujacy. Tak czy siak, jesli w Holandii jest podobnie, napewno jest to sprawa ktora warto sie zainsteresowac.
-
Skręt w prawo - bezwględnie pierwszeństwo?
> Jestem jednak zdania, że celowo do wypadków doprowadzają tylko idioci/chorzy - takich trzeba > eliminować/leczyć. > A każdy normalnie myślący kierowca będzie unikał zderzenia - i nie trzeba do tego żadnych > przepisów. No wlasnie ogladajac wspomniane "polskie drogi" mam przeciwne wrazenie. Idiotow nie brakuje. Pozatym jezdzac po Polsce to widac - wiekszosc kierowcow majac pierwszenstwo jedzie tak jakby byli 100% pewni ze im nic nie wyjedzie. I dotyczy to wszyskich - kierowcow, pieszych, rowerzystow, itp. A jak wszyscy wiemy, inni kierowcy popelniaja bledy i wyjechac ktos moze. I potem jest tragedia. Dlatego zeby temu zapobiec, wlasnie taki system sie stosuje na zachodzie. Po pierwsze edukuje sie kierowcow od poczatku, ze pierwszenstwo to sprawa drugorzedna, a najwazniejsze jest jezdzic tak aby unikac wypadku i kolizji. A po drugie ma to odzwierciedlenie w ocenie winy za wypadek, tak aby ci ktorzy majac pierwszenstwo jada nie zwazajac na nic, nie czuli sie bezkarni. I to dziala.
-
Skręt w prawo - bezwględnie pierwszeństwo?
> Wielokrotnie już pisałem, że mam inne zdanie nt. temat. > Takie doszukiwanie się winy u innych rozmydla tylko sytuację. Moze rozmydla sytuacje w ocenie winy za wypadek. Ale zato pomysl do ilu wypadkow by nie doszlo jakby ludzie sie do tego stosowali?
-
Skręt w prawo - bezwględnie pierwszeństwo?
> I o dziwo mówił o tym instruktor na kursie na sternika motorowodnego, a na kursie na prawko nie > bylo o tym ani słowa > M. No to jest wlasnie podstawowy problem w nauczaniu kierowcow. Uczy sie ich - masz pierwszenstwo - jedziesz. I potem kierowcy naprawde tak mysla i przez to mamy pelno kolizji i wypadkow, ktorym mozna by tak prosto zapobiec.
-
Skręt w prawo - bezwględnie pierwszeństwo?
> Jeśli dojdzie do kolizji, bo np. założę, że ten drugi kierowca zwolni, albo nie dam rady już odbić > na prawy pas, to ja też będę winny, bo nie zapobiegłem wypadkowi? Tak powinno byc. W Polsce jednak takie wyroki naleza do żadkosci. Na zachodzie Europy to codzinnosc. I roznice w bezpieczenstwie na drogach widac gołym okiem.
-
Skręt w prawo - bezwględnie pierwszeństwo?
> Znalazłem gdzie ładne zdjęcie (z podobnego wątku) ilustrując moje pytanie: > z tą różnicą, że w naszej omawianej sytuacji ul. Człuchowska jest podporządkowana. > Ja jadę tym samochodem oznaczonym czerwoną linią. No. Wg PoRD masz pierwszentwo przed tym pojazdem jadacym białą linia. Jednak tak jak pisalem - jesli widzisz ze bialy jedzie i cie nie przpusci, to sie nie pchaj mu przed kola tylko poto aby doszlo do kolizji.
-
Skręt w prawo - bezwględnie pierwszeństwo?
> OK, czyli nie mam pierwszeństwa, ale jak widzę, że ktoś z pierwszeństwem zdąży wyhamować, to lecę - > w końcu ona ma obowiązek zapobiegać wypadkom, ja już nie. A skad pomysl, ze ty juz nie. Kazdy uczestnik ruchu ma tak jezdzic, zeby zapobiec wypadkowi. Zasady pierwszenstwa sa po to, zeby panowal na drodze jako taki porzadek. Ale jak widac, ze ktos ich nie przestrzega, to trzeba podjac kroki majace na celu zapobieżenie niebezpieczenstwu. To jest chyba oczywiste. Jesli widzisz, ze korzystajac ze swojego pierwszenstwa doprowadzilbys do wypadku, to trzeba z tego pierwszenstwa zrezygonac. Niestety ogladajac kanal "Polskie drogi" na youtube, widac, ze bardzo wielu kierowcow w Polsce mysli inaczej, i efekty wlasnie sa na tych filmach. > Z powodu j.w. Bzdura. To o czym pisze nie daje nikomu prawa lamac przepisow. Ten skrecajacy ktory sobie pomysli ze przejedzie ci przed nosem bo i tak bedziesz go musial przepucic jak widzsz ze sie wpycha, mimo ze masz pierwszenstwo, w razie kolizji tez przeciez bedzie winny.
-
Skręt w prawo - bezwględnie pierwszeństwo?
> Art.22 pkt.4 4. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać, oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas z prawej strony. To dotyczy zmiany pasa ruchu w moim rozumieniu. Na skrzyzowaniu przy skrecie nie zmieniasz pasa ruchu, tylko zmiesz kierunek i zajmujesz zupelnie nowe pasy ruchu, wiec raczej nie ma mowy o zmianie pasa ruchu.
-
Skręt w prawo - bezwględnie pierwszeństwo?
> A jak ja niedopełnię, to ona ma obowiązek i tak dalej... On ma obowizaek cie przepuscic caly czas. Ale jesli go nie dopelni, to ty masz go dopelnic. Jesli bedzie dzwon, i wyjdzie na to, ze on wymusil na tobie pierwszenstwo, ale ty widziales to i mimo tego pojechales korzystajac ze swojego pierwszenstwa i przez to doszlo do kolizji, to oboje powinniscie byc wspolwinni. Tak to mniejwiecej dziala w bardziej cywilizowanych drogowo krajach. I efekt jest bardzo dobry. W Polsce tez tak powinno dzialac, bo odpowiednie przepisy sa . Jednak nikt tych przepisow nie egzekwuje z jakiegos dziwnego powodu.,
-
Skręt w prawo - bezwględnie pierwszeństwo?
> To chyba sprzeczne ze sobą. Jak mam pierwszeństwo, to "on" ma obowiązek mnie przepuścić. Oczywiscie ze ma. Ale jesli cie nie przepusci (np bo niezauwazyl, bo zapomnial, bo cos, bo jest pijany, itp) to wtedy ty masz obowiazek przepuscic jego zamiast doprowadzic do wypadku.
-
Skręt w prawo - bezwględnie pierwszeństwo?
> A on - widząc ciebie, w dodatku mającego pierwszeństwo - nie ma takiego obowiązku? Ma. Ale jesli tego obowiazku nie dopelni, to ty masz obowiazek dopelnic swoja role - czyli go przepuscic.