Zawartość dodana przez futrzak
-
Samochody ze starych seriali
> Była zbyt dokładną repliką, musieli ją zniszczyć. I to zrobili - dość widowiskowo zresztą. A Ferrari z wściekłości dało im Testarossę (2 albo 3 - specjalne białe)
-
auto starsze, bez rdzy
Coś z PSA, Toyota (Carina E, Corolla E10), Mazda 626 GE. Jedyny problem to znaleźć coś przyzwoitego po tylu latach
-
ciśnienie w kołach
Masz do kolekcji Też autostrada, prędkość ~150km/h - teoretyzowanie o ciśnieniu, starości można sobie darować
-
zamiennik reflektorów
> Żadnych szczelin nie było... i świecily zdecydowanie lepiej jak 12 letnie oryginaly Valeo. Z resztą > do tej pory mam doczynenia z autem i wygladaja jak nowe i swieca bardzo dobrze. A i oryginalne > silniczki pasowaly bez prpblemu Dwa razy 'wymieniałem' w corolli na DEPO - wszytko pasowało 'idealnie'. Jedyny problem był za pierwszym razem - lewy reflektor miał jakąś wadę strumienia, reklamacja była od ręki załatwiona. Miałem zamiar co prawda oryginały dokupić przy sprzyjających wiatrach, ale minęło 'trochę' czasu i kolejny raz trzeba było wymienić komplet - też poszło DEPO i tym razem bez zastrzeżeń. Ogólnie mam wrażenie, że poprawili jakość i tyle.
-
Alkohol na stacjach benzynowych
> Jeszcze rok temu w Toruniu na żadnej stacji benzynowej nie szło kupić mocnego alkoholu, nie wiem > jak jest dzisiaj .. > Miasto odmawiało koncesji Ciekawe, aż zerknę przy okazji
-
Lekarze informują o chorobach Wydziały Komunikacji?!
> ale wiesz ze spora zaleta widzenia steroskopowego (czyli na dwoje oczu) jest to ze jestes w stanie > ocenic odleglosc a to bywa w czasie jazdy przydatne Powyższe jest nieprawdą - ocena odległości jest możliwa również przy widzeniu jednoocznym, a dodatkowo posiadanie dwojga oczu nie gwarantuje poprawnej oceny odległości
-
Przepisowa 'jazda' .
> no właśnie cały czas pisałeś o uwzględnianiu wszystkiego w modelu. Nie, to Twoja interpretacja - na samym początku napisałem "to nie są bzdety, tylko modele matematyczne sprawdzone w praktyce". Sprawdzenie modelu w praktyce to efekt symulacji - zasadniczo nie da się inaczej.
-
Przepisowa 'jazda' .
> EDIT: Widzę, że nie ma problemów z literaturą, poczytam. Póki co, po pobieżnym na razie przejrzeniu > widzę, że bardzo upraszczamy ruch pojazdów - żadnych skrętów, nie rozważamy dróg > alternatywnych, itp. Gdzie tu do analizy zachowań psychologicznych kierowców... Quote: Można też poczytać o pracach Schadschneidera w zakresie badania psychologii z prof. R. Seltenem.
-
Przepisowa 'jazda' .
> nie wcześniej, tylko później - po tym, jak napisałem, że w samym modelu wszystkiego o czym piszesz > nie uwzględnisz. Dużo wcześniej: Quote: to nie są bzdety, tylko modele matematyczne sprawdzone w praktyce To "później" to było tylko rozwinięcie powyższego.
-
Przepisowa 'jazda' .
> ale przeciez już dawno temat zszedł na ogolną infrastrukture - patrz case drogi ekspresowe... O nie, nie - ja zaprotestowałem na Twoje teorie i zakorkowaniu tunelu (w W-wie, wzdłuż Wisły) przez jazdą zgodną z ograniczeniem, a co do ogólnej infrastruktury to trochę też jest, niemniej to nie zmienia kwestii zasadniczej. > a w sumie... co do wisłostrady: ten odcinek podpada wystarczy zlikwidować przystanek i od > skryżowania do skrzyżowania masz kulturkę, coby podnieść limit z 50. no ale to by się kłóciło > z tym fikuśnym, żółciutkim fotopstrykiem. W żadnym wypadku - w tego typu konstrukcjach prędkości się jednak obniża, w środku tunelu są przystanki autobusowe i wylot w stronę Mokotowa zbyt bezpieczny nie jest przy rumakowaniu. Zresztą tutaj znowu wpadamy w to o czym pisałem - są światła przez i za i gonienie nic nie daje.
-
Przepisowa 'jazda' .
> zdaje się, że nie. O ile mówimy o danym modelu. Jeżeli model używa 'stochastyki' to ciężko mówić o utopii. > mam na myśli, że sam model nie uwzględnia tego wszystkiego. Jeśli mówimy o sieci, to większość > czynników można uwzględnić dopiero w symulacji. Jakby to powiedzieć - model (w kontekście jakim ja go użyłem) jest pewnym skrótem myślowym, co już wcześniej wyjaśniłem, pisząc: Quote: Przecież sam model jest dość abstrakcyjny i sam w sobie nie tworzy wartości dodanej - uzyskujemy to dopiero poprzez symulacje z jego wykorzystaniem. Warto w niej uwzględnić również aspekty psychologiczne kierowców i to się w pewnym stopniu uwzględnia. > powiem tak... Wszystkiego uwzględnić się nie da, bo ani nie ma danych, ani nie komputerów które > wszystko to by przeliczyły. Nie w tę stronę - na myśli miałem to, że kierowcy stają się bardziej przewidywalni w zakresie teorii i odsetek zachowań znacząco od niej odbiegający spada - nawet w Polsce, a może w szczególności. > tu się zgadzam. Ale wcześniej mówiłeś o modelu. A model właśnie jest mocno utopijny. Dopiero > symulacja z wykorzystaniem odpowiednich algorytmów może zbliżyć w pewnym stopniu do > rzeczywistości. Jw. > O ile wiem, to jest model jednego skrzyżowania - jeśli się mylę, to proszę o informację, jakie są "D. Chowdhury, A. Schadschneider Self-organization of traffic jams in cities: effects of stochastic dynamics and signal periods". Można też poczytać o pracach Schadschneidera w zakresie badania psychologii z prof. R. Seltenem.
-
Przepisowa 'jazda' .
>> Nie ma skrzyżowań, nie ma przejść dla pieszych, nie ma świateł, nie ma mieszania >> ruchu lokalnego z tranzytowym itd. > ktoś kiedys to wymyślił celem poprawy warunków jazdy. szybciej i bezpieczniej to wyszło... No, tyle że Wisłostrada pod to nie podpada (jak już wcześniej napisałem).
-
Przepisowa 'jazda' .
> właśnie o to chodzi, że większość modeli zakłada dość idealne zachowania kierowców (np. > zachowywanie odstępów wystarczających na wyhamowanie w przypadku hamowania awaryjnego, co w > Polsce jest hmmm... utopią) Hmmm, to zdaje się nadinterpretacja. Zachowywanie odstępów zdaje się powinno być jedną ze zmiennych i jako takie korygować wyniki symulacji. Może być oparte na jakieś tam próbce z danych empirycznych. > które to wnioski przy empirycznym sprawdzeniu okazują się być prawdziwe, lub nie. Cóż, na tym między innymi polega modelowanie i analiza. Błędne wnioski nie doprowadzą do zakładanych efektów, choć to też bywa różnie. > oczywiście - można. Tylko kto to w polskich warunkach robi - dodajmy w przypadku modelowania ruchu > drogowego. W przypadku symulacji - ok, ale w modelach? A co masz na myśli? > w Polsce... Mówimy wciąż o rzeczywistości, czy o teorii? O jednym i drugim. Teoria powoli staje się rzeczywistością (przynajmniej w sporej części). > można Wręcz należy. > oczywiście. Na pewno dokładniejszym niż modele ale wciąż mocno niedoskonałym. Przecież sam model jest dość abstrakcyjny i sam w sobie nie tworzy wartości dodanej - uzyskujemy to dopiero poprzez symulacje z jego wykorzystaniem. Warto w niej uwzględnić również aspekty psychologiczne kierowców i to się w pewnym stopniu uwzględnia. > Nie znam tego modelu. Kto go stosuje i jakie są jego założenia? > Dobra - z tego co widzę to model dla pojedynczego skrzyżowania i to bardzo uproszczony. Nie, to nie jest model dla jednego skrzyżowania, tylko dla sieci i dodatkowo był to tylko przykład analizy takich procesów w oparciu o automaty komórkowe.
-
Przepisowa 'jazda' .
> nie: nie. Tak. > masło maślane. ekspresówka jest i bezpieczniejsza i szybsza niż zwykła droga krajowa... Hmm - truizm. Nie ma skrzyżowań, nie ma przejść dla pieszych, nie ma świateł, nie ma mieszania ruchu lokalnego z tranzytowym itd. Jednak problemy z przepustowością i na takich się spotyka - w Polsce autostrad może mało i kolejki najwyżej przy bramkach, ale w Niemczech czy Francji można sobie pozimować w korkach na autostradach. Wypadki chwilowo pomijam.
-
Przepisowa 'jazda' .
> Więc wyjaśnij mi, proszę, jak długo mam czekać na czerwonym, kiedy mojego dość dużego i ciężkiego > motocykla nie wykrywa pętla indukcyjna... godzina? pięć? czy doba wystarczy, bo przecież > przepis jest najważniejszy! Nie dorabiaj ideologii do jednostkowych przypadków. Zadzwoń ma 112 że kicha i masz podkładkę - zgłosiłeś problem, zadziałałeś z korzyścią dla innych. > A jak się czerwone spier............niczy, to pewnie będziesz czekał, aż ekipa przyjedzie i naprawi... Ja zadzwonię i zgłoszę i pewnie pojadę jak będzie taka możliwość.
-
Przepisowa 'jazda' .
> nie. W projektowaniu dróg nie kładzie się już w tej chwili nacisku na przepustowość, a na > bezpieczeństwo. A to ciekawe - powiedz to Niemcom (np. tutaj). Nacisk na bezpieczeństwo oczywiście jest, uwzględnia się to również w symulacjach jako jedną ze zmiennych.
-
Przepisowa 'jazda' .
> oczywiście, że zakłada i... Nie, może najwyżej uwzględniać. > ... i założenia często są bardzo utopijne. Proponuję poczytać o założeniach modelu White'a - dla > polskich warunkach są wybitnie nierealne Model jest jak najbardziej utopią - Nie, model nie jest utopią. No chyba, że chcesz sobie modelować idealne zachowania. > rzeczywistość > może pokazywać tylko w pewnym przybliżeniu i przy pewnych założeniach upraszczających (takie > jest założenie modelu). Ba... Każdy model może dać (i zazwyczaj daje) inny wynik. Co więcej - > jeden model da różne wyniki, jeśli będziemy modyfikować wprowadzane dane - odstęp, > przyspieszenie, opóźnienie hamowania, itd. A cóż w tym dziwnego? Od tego są modele, by pozwalały wyciągać wnioski. Odstępy zależą od prędkości, przyśpieszenia i opóźnienia też można w pewien sposób uśredniać na podstawie danych (nawet empirycznych). Mogą być też wymuszone przepisami, ale to też wymaga weryfikacji. Można to uzupełniać elementami losowymi itd. > Co więcej, nawet symulacje ruchu wykonywane specjalnymi programami mają założenia upraszczające i > przewidują ruch tylko w pewnym przybliżeniu. To chyba logiczne, że symulacje są pewnym przybliżeniem rzeczywistości? > A tak w ogóle, to konkretnie który model masz na myśli? Reuschella, White'a, Hermana-Pottsa? Czy > może jeszcze jakiś inny? Może np. Chowdhuryego-Schadschneidera?
-
Przepisowa 'jazda' .
> hmmm mozesz mi napisać. ale udowodnić tego nie potrafisz, tak jak i ja... Przykro mi, ale ja niczego tak naprawdę udowadniać - modele matematyczne są sprawdzone i stosowane w rozwiązaniach drogowych (poszukaj np. pod hasłem traffic simulation). Znajdziesz pewnie nawet graficzne symulacje ruchu w różnych układach - nie mam tego teraz pod ręką. > w sumie dynda mi optymalna przepustowość miasta, bo piszę o konkretnej drodze, którą katuje prawie > codziennie... No właśnie - dynda Ci, bo Ty chcesz dojechać jak najszybciej (przynajmniej w teorii) i już.Tymczasem wcześniej pisałeś, że gdyby ludzie jeździli 50km/h to korki by były większe... > tak samo nie przkonuje mnie model matematyczny, bo błędnie zakłada, że ludzie > postępują logicznie dla dobra ogółu... Model matematyczny niczego takiego nie zakłada - wręcz uwzględnia lokalne fluktuacje. > nikt nie będzie jechał 30, bo tak należy, bo ktoś > wyliczył... ludzie będą jechali swoje, właśnie to jest ta "chęć" - i pod ludzi trzeba ustawić > skrzyżowania, a nie pod model matematyczny (bo to utopia vs rzeczywistość)... Modele nie są utopią, a oznakowanie itd.niekoniecznie ustawia się pod chęć, a wręcz bym stwierdził, że chęci się analizuje i niekoniecznie uwzględnia w tej formie, w jakiej by wielu chciało.
-
Przepisowa 'jazda' .
Wycinam dorabianie ideologii, cytuję to, co jest chyba zasadnicze w zakresie niespójności w Twoich wypowiedziach, a zarazem błędnego podejścia do sprawy: Quote: > Ponieważ nie wszyscy są kulturalni, nie posiadają dobrej woli itd. to określono pewne przepisy Dokładnie! > do > których należy się stosować i obowiązują one wszystkich - chamów, inteligentów, łysych, baby, > krawaciarzy i kogo tam można sobie wymyślić. A to już nieprawda. > Normalni ludzie będą się stosować zez > zrozumieniem, przeciętni inaczej z przymusu, trudno. Normalni i mądrzy będą stosować się do logiki, warunków i będą zmieniać przepisy, żeby były coraz lepsze...ale nigdy nie będą doskonałe. Skoro ustalamy pewne przepisy dla wszystkich (tak, dla wszystkich) to nie ma tutaj mowy o podziale i prawa do niestosowania się do nich, ponieważ komuś się wydaje, że jest inteligentniejszy, mądrzejszy, bardziej "oczytany" itd. Wielu też sobie logiką mordę wyciera, stosując wygodne założenia do swoich teorii. Jeżeli ktoś jest faktycznie mądrzejszy itd. to stara się zmienić przepisy z korzyścią dla wszystkich, a nie traktuje je wybiórczo, bo dla plebsu były stworzone. Ludzie naprawdę mądrzy wiedzą, że skoro ustanowione zasady (w szczególności przez nich) są dobre to wszyscy mają obowiązek się do nich stosować i jednocześnie mają prawo zakładać, że inni się do nich stosują (oczywiście w przepisach jest zawarte uwaga w tym zakresie). W sumie to chyba tyle
-
Przepisowa 'jazda' .
> hmmm mogę się założyć że korki w tunelu na wisłostradzie gdzie jest 50 km/h i gdzie NIKT tyle nie > jedzie... byłyby większe jakby wszyscy tyle jechali takze -> tak, dla wygody innych np. Założyć się możesz, ale z góry mogę Ci napisać, że przegrasz. Wbrew temu co się wielu wydaje, optymalna prędkość dla maksymalnej przepustowości drogi w mieście (tak, jazda Wisłostradą spełnia ten warunek) to niewiele ponad 30km/h i to nie są bzdety, tylko modele matematyczne sprawdzone w praktyce. Szybsza jazda to tylko chęć szybszego dostarczenia się siebie samego do punktu docelowego.
-
Auto używane z wymienionym dachem ...
> Ja bym tego nie wziął. > Za jakiś czas może się okazać, że zjeżdżając z krawężnika pęknie Ci np. przednia szyba. No pewnie, przez 7 lat nie pękła, a nagle od zmiany właściciela pęknie. Lepiej kupić taki, w którym nie wiadomo co było robione, ale nikt nie powiedział > Sztywność > karoserii opiera się właśnie na sztywności dachu, a nie wiadomo jak przebiegła naprawa itd. Gdyby coś było nie tak to by wyszło przez ten okres.
-
Przepisowa 'jazda' .
>> No to szkoda, że piszesz takie rzeczy, których obronić w żaden sposób nie potrafisz > Potrafię, ale myślę, że taka obrona może być wykorzystana również przez nieodpowiedzialne jednostki. Bo wszystko się sprowadza do zrozumienia, a kilka postów w wątku udowadnia, że nie jest z tym dobrze. Ale winę biorę na siebie. To po dwakroć gorzej niż myślałem. Próbujesz stosować wytrychy do tego co sugerujesz. >> Bzdurna jest np. Twoja interpretacja istnienia przepisów oraz zasad stosowania się do nich. > Nie ma na świecie tyle papieru, żeby pomieścić przepisy zapewniające bezpieczeństwo i > sprawiedliwość w każdym, możliwym wypadku. Jeśli uważasz to za bzdurę, trudno. Niestety brniesz coraz bardziej, próbując usprawiedliwiać dość wybiórcze stosowanie się do przepisów. Tak, za bzdurę uważam również próby opisywania każdego możliwego przypadku, ponieważ to niemożliwe i szkodliwe zresztą. Przepis (mowa o PoRD) powinien być na tyle uniwersalny, by opisywać wiele przypadków i jednocześnie dość precyzyjnie określać pewne warunki brzegowe. Stąd też są określone zasady pierwszeństwa (choć opisane są również sytuacje, w których możliwe jest odstępstwo) czy np. dopuszczalna prędkość. > Ja się zgodziłem na 60 km/h w mieście i 110 km/h na autostradzie. I co? Mam powiedzieć, że jadący > 50 km/h to głupek, a jadący 111 km/h to przestępca? Nie wiem na co się zgodziłeś, ale ja się zgodziłem na stosowanie się do PoRD i z tego jeszcze nie wynika, że jadący o 1 km/h szybciej to przestępca, a jadący 50km/h to głupek. Logika klasyczna w tej formie się nie sprawdza. > Ja nie muszę nic dorabiać. Wybiórcze stosowanie się do przepisów jest właściwe i ważne w imię czego > je łamiemy. Jeśli przyświeca nam płynność, spokój i skuteczność to OK. Jeśli przyświeca nam > adrenalina, nie OK. Dość wybiórczo odnosisz się do wybiórczości. Wydaje ci się, że Twoja mocno subiektywna interpretacja tego co Ci przyświeca masz prawo (no i inni też) do stosowania się wybiórczego do przepisów. Z przykrością muszą stwierdzić, że drogi nie są do tego, by taka dowolność panowała. Wybiórczo to się można stosować w przypadkach nagłych (by np. uniknąć niebezpieczeństwa), a nie z założenia. Z założenia to się należy stosować do wszystkich przepisów i spodziewać się tego samego od innych. > Przykład: Ostatni sygnalizator świetlny w mojej drodze do pracy jest na skrzyżowaniu "T" z > przejściem dla pieszych. Nie ma zielonej strzałki do skrętu w prawo. Ktoś > zapomniał/zaoszczędził. Skąd taki wniosek? Zwróciłeś się do ZDM w tej sprawie? > Więc jadę, zatrzymuję się przed przejściem, migacz w prawo i jeśli > nikt nie idzie, jadę na czerwonym łamiąc dość podstawowy przepis, prawda? Tak i powszechność takich zachowań jest porażająca - ludzie nie stają na stopach, na czerwonym itd., a później mamy świetną argumentację, że przecież to nic złego, bo ja widziałem itd. > Czy mam wyrzuty? Nie > mam. Czy komuś mogę zrobić krzywdę? Nie mogę. Czy zasługuję na mandat? W żadnym wypadku. Na mandat zasługujesz jak się masz, a co do opinii o możliwości robienia komuś krzywdy - ta jest mocna subiektywna. Stąd obowiązek tyczy wszystkich, a nie mniej czy bardziej inteligentnych. > Dlaczego to robię? Nie, nie, że mi się spieszy. Mam w nosie te 10 sekund stania. Ale wokół są > inne auta, też chcą jechać i dojechać. Są ludzie, którzy nie chcą słyszeć, ani wdychać moich > spalin na darmo emitowanych. I takich przypadków jest mnóstwo popartych myśleniem, analizą i > oceną zagrożeń. I właśnie dlatego szanuję myślenie, a przepisy po prostu znam. A nie uczyłem > się ich na kursie PJ, a już od pierwszej klasy szkoły średniej. Hmm, to takie dorabianie ideologii i na tym wiele osób bazuje - tak jak w wiadomości otwierającej dyskusję. > Taka z nich umowa, że można jej zapisy zmieniać w trakcie trwania. Super umowa. Przepisy idą zawsze > ZA rzeczywistością. Tak, umowę można poprawiać, dostosowywać ją do potrzeb większości społeczeństwa, ale to nie jest tak, że mają one sankcjonować widzimisię pewnej grupy kierowców - w tę stroną za 'rzeczywistością' to one nie idą. > Przepisy są zbyt prymitywne, żeby w ogóle ten wyraz umieszczać w pobliżu mądrości. Hmmm, to widzę nowość. No, ale jak ktoś lubi wybiórczo stosować logikę to tak pewnie wyjdzie. > Porównam to tak: Mądra jazda to ta nienamacalna część wiary, Bóg, którego każdy ma swojego, życie > po życiu itp. Sprawa na tony książek, wieki rozmów, wieczność myślenia. A przepisy to pedofile > w kościele katolickim. > A co Ty masz taką PiSowską manierę, żeby niewygodnych do paki wsadzać? Kolejny raz nie na temat - najpierw zacząłeś o aborcji, powyżej i pedofilach, a teraz politycznie. > Ale spokój i przewidywalność może wynikać tylko z wyszkolenia, szacunku, kultury i dobrej woli > kierowców jako grupy. Ponieważ nie wszyscy są kulturalni, nie posiadają dobrej woli itd. to określono pewne przepisy do których należy się stosować i obowiązują one wszystkich - chamów, inteligentów, łysych, baby, krawaciarzy i kogo tam można sobie wymyślić. Normalni ludzie będą się stosować zez zrozumieniem, przeciętni inaczej z przymusu, trudno. >> Jak na razie to tylko udowodniłeś, że jak nie będzie zamordyzmu, to część osób nigdy się nie >> dostosuje do większości społeczeństwa, która chce mieć spokój i przewidywalną jazdę > Ty piszesz o spokoju w granicach swoich drzwi, a każdy za szybą to obcy, > idiota, bandyta, przestępca, złodziej. Tak się nie da żyć. Nie, piszę o spokoju i przewidywalności w ruchu drogowym (szeroko rozumianym) i konsekwencjach zachowań pewnej grupy, która dość dowolnie podchodzi do obowiązków, które tyczą wszystkich.
-
crash test auta powypadkowego
> Ale jaki to jest odsetek aut? 0, 5% ? Nieistotne - Bas napisał: Quote: I jak wyprowadzi taką płachtę? Przecież to będą fale Dunaju, trzeba by nałożyć tam 10kg szpachli, która zaraz popęka, żeby ślepy się nie połapał. Ja napisałem, że z tym nie ma specjalnego problemu, tylko że to droższe i bardzie czasochłonne niż "przeszczep" dachu w typowych samochodach. Teraz paździerze tuzinami można sobie ściągać, więc rachunek ekonomiczny uzasadnia "przeszczepy".
-
crash test auta powypadkowego
> wiadomo, ale powiedzmy sobie że auto jest nietypowe i wstawiasz połowę dachu, to tą drugą połowę > dachu skąd masz? Może być z części, która jest w innym miejscu uszkodzona. Może być i tak, że trzeba dorobić na kopycie
-
Niemiecka tablica rejestracyjna
> nie powinna mieć w tym przypadku naklejek z przeglądem ? > [16]=16&a_mask[200][1]=1&a_mask[200][=8]jakiś tekst Nie, przegląd jest zbędny: Quote: SAMOCHÓD MA WYKUPIONE UBEZPIECZENIE MOZLIWOSC POWROTU NA KOŁACH NIE WYMAGA WKLADU FINANSOWEGO!!! One nie są już nigdzie zarejestrowane