Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

To Mirek

moderator
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez To Mirek

  1. > Gratuluję! Super sprawa! > Coś mi się wydaje, że w Polsce te egzaminy są na poważnie. U nas w NJ to jednak jakaś taka ... > bułka z masłem. Plac, tylko plac. I to sprawy dokładnie przetrenowane, objaśnione, > zaprezentowane przez instruktorów, którzy nagle przemieniają się w egzaminatorów. Niby są na poważnie. Ale z tych, którzy nie zdają to pewnie 90% oblewa na wolnych manewrach na placu. I to właśnie na ósemce i wolnym slalomie. Trochę to naciągane. O ile jeszcze rozumiem, że za dotknięcie pachołka uwalają, no bo trzeba jeździć tak, żeby się nie ocierać o nic, ale w normalnej jeździe nikt człowiekowi głowy nie urwie jak lekko podeprze się stopą. A tu nie. Podeprzesz się - powtórka zadania. Co ciekawe przy mnie oblali dwóch kolesi jeżdżących od lat, którzy robili prawko, żeby się zalegalizować. I właśnie za podparcie na wolnym slalomie. Oblali, mimo że technicznie byli lata świetlne przede mną. Mnie moto się kolebało, nie jechałem pewnie, ale się nie podparłem. Besęsu Inny przykład z dzisiaj. dziewczyna oblała egzamin, bo nie wyprowadziła motocykla z miejsca parkowania na trzy razy. A niech wyprowadzi i na pięć razy. Była malutka, drobniutka a takie moto przecież swoje waży. Ważne, żeby potrafiła to zrobić. A że zrobi to nieco wolniej na więcej złamań moto? Co to ma do jazdy? Na 6 osób zdających przede mną zdały dwie. Z mojej trzyosobowej grupki też dwie, ale obaj z tym drugim kolesiem za drugim razem zdaliśmy. Czyli 9 osób, 4 zdały. A każde kolejne podejście 180 zeta.
  2. Wczoraj miałem pierwsze podejście do praktycznego. Jechałem jako ostatni. Ósemka ok, na wolnym slalomie błąd ale myślałem, że się zmieszczę, potrącenie pachołka i Poszedłem zapisać się na kolejny. Było miejsce następnego dnia popołudniu. A jako, że dziś musiałem pokręcić się z dokumentami po mieście to po załatwieniu służbowych spraw pojechałem prosto na egzamin. Trafiłem na przesympatycznego egzaminatora. Facet zupełnie rozładował napięcie. Zapytałem, czy mogę jechać jako pierwszy. Wsiadłem na motór, ósemka, na tej samej bramce co wczoraj ten sam błąd ale odpuściłem i ominąłem ostatnią bramkę. Powtórka zadania. Ósemka bez problemów. pierwszy slalom OK, przy drugim wolnym stres na maksa ale się udało. Reszta zadań bez żadnych problemów. Na miasto wyjeżdżałem już nieco rozluźniony. Przydały się sobotnie jazdy z Grześkiem, bo jechaliśmy tymi samymi uliczkami, które obcykałem w weekend. Nawet zawracanie miałem dokładnie w tym samym miejscu co na sobotniej lekcji. Na koniec jakże przyjemne słowa o pozytywnym wyniku To teraz tylko odbiór dokumentów i można będzie wreszcie dosiąść Dragusi PS. Pytałem na Odlewniczej i jutro mają wysłać dokumenty do Wydziału Komunikacji. Czy jutro mogę już jechać do WK i opłacić PJ? Co dalej? Ile się czeka na prawko?
  3. > Przecież nikt Ci nie będzie wypominał > Załapiesz się na inne imprezy jeszcze Jak pogoda Cię nie odstraszy, to może motomikołajki Zobaczę jakie objazdówki będę miał. Na razie wiem, że będę musiał jechać na Mokotów i do Centrum. Jak coś jeszcze dojdzie i będzie więcej kręcenia po mieście to jak na godzinkę się urwę to nikt nie zauważy i chociaż Was odwiedzę
  4. Jako, że zbliża się dzień (mam nadzieję), w którym będę móghł w pełni legalnie zasiąść na Dradze to pewnie będę sobie na treningi jeździł na 2oo. Niestety sakwy w Dradze nie należą do dużych a czasami z żonką będziemy pewnie śmigać i gdzieś ciuchy i buty treningowe będzie trzeba wozić. Plecaki przy jeździe z plecakiem odpadają i najlepszym rozwiązaniem wydaje się skórzany kufer. Żonka zapakuje się do sakw, ja do kufra. Myślę o jakimś prostym kufrze bez niepotrzebnych błyszczących ozdobnych nitów i frędzelków Na Alledrogo znalazłem jakąś firmę, która takie robi w cenie około 300PLN. Na aukcji jest 50cm, ale wolałbym 60 z dwoma zapięciami (są też z trzema ale chcę jak najprostszy), zawsze to trochę więcej miejsca. Brać, czy może polecicie jakieś inne rozwiązania? http://allegro.pl/kufer-skorzany-k9-dl-50cm-usztywniany-super-cena-i5376109046.html
  5. > Z Tomirem w kontakcie. Jak się wszystko będzie OK to i będzie OK > Jak nie, to będę sam na 2oo, no chyba że inny ochotnik znajdzie się na jazdę cywilną wersją rzepa I się wyjaśniło. Niestety nie mogę być we wtorek. Przed chwilą miałem rozmowę. Muszę być dostępny w firmie i w związku z audytem czeka mnie kilka przejażdżek po mieście z dokumentami do podpisu przez jednego z członków zarządu (jako firmowy IT jestem również przynieś, podaj, pozamiataj ) . Naprawdę chciałbym bardzo, zwłaszcza że fajnie byłoby sobie pojeździć Jeepem i popatrzeć na uśmiechy dzieciaczków no ale naprawdę nie mogę Mógłbym na chorobowe co prawda pójść ale nie chcę przeginać bo i tak w firmie bardzo na rękę mi idą w związku z kursem na kat. A i notorycznymi blisko 2 godzinnymi spóźnieniami lub wcześniejszymi wyjściami związanymi z lekcjami jazdy na moto
  6. > A skąd masz pewność że zachowują ? > To że płyn chłodniczy nadal nie zamarza przy jakiejś temperaturze to nie oznacza że nadal ma > odpowiednie właściwości antykorozyjne. > A płyn hamulcowy, jestem ciekawy czy został odpowiednio przebadany aby stwierdzić że jest ok. przebadany jakimś testerem sprawdzającym zawilgocenie i temperaturę wrzenia. Jakieś takie ustrojstwo w walizeczce.
  7. > Toyota zaleca wymianę płynu hamulcowego co 2 lata a chłodzącego co 5-6 lat. Świece co 150-160 tys. > Km. Wiec wszystko sie zgadza. No wiem, że się zgadza, bo jak pisałem to zgodne z książką serwisową Toyoty. Ale skoro płyny chłodniczy i hamulcowy zachowują w pełni swoje właściwości, świece są ok to po co wymieniać? Nie mam powodów by nie wierzyć mechaniorowi, do którego odstawiłem samochód, bo takie gadanie przecież nie leży w jego interesie (jakby mi wymienił płyny i świece to zarobiłby przecież więcej).
  8. Takie pytanko. Żonka jeździ Avensisem 2.0 D4D. Autko zbliża się do 150tys, Toyota zaleca więc "duży" przegląd (w tym modelu przeglądy są co 15tys). Czyli oprócz tradycyjnego sprawdzenia poszczególnych punktów pojazdu tj. hamulców, pasków, zawieszenia, wymiany oleju dochodzi: - wymiana płynu hamulcowego, - wymiana płynu chłodniczego - wymiana świec W ASO Toyoty "duży" przegląd to koszt koło 1800-1900PLN Oddałem więc autko do zaprzyjaźnionego warsztatu 300m od domku, w którym robiłem dotychczas wszystkie moje auta począwszy od Malucha na Solarze skończywszy. Poprosiłem o wymianę wszystkich płynów i dokładne przejrzenie auta łącznie z podpięciem pod kompa bo pojawił się błąd hamulca postojowego. No i dzwoni do mnie, że wszystko zrobione, autko do odebrania. Hamulce ok, postojowy ok, wszystko posprawdzane, wymieniony olej, filtry oleju, przeciwpyłkowy i powietrza. Zawołał za wszystko 500 zeta. Pytam go a co ze świecami, płynem hamulcowym i chłodniczym. Mówi, że świece ok, płyny zostały sprawdzone, zachowują wszystkie swoje właściwości i nie ma potrzeby ich wymiany. Wierzę mu, bo facet wyjątkowo uczciwy, nie naciąga na kasę i nigdy nie miałem z nim problemów. A wiedząc co robią i jak kantują mechanicy (oglądam program "Będzie pan zadowolony" ) pewnie byliby tacy, co świece i płyny by zostawili a i tak za wymianę skasowali a Tomir nawet by się nie kapnął, bo i jak. W ASO Toyoty płyny by wymienili pewnie bez sprawdzania (no bo producent zaleca i trzeba odhaczyć wszystkie punkty przeglądu). I tu rodzi się pytanie. Na jakiej podstawie producent określa interwał wymiany płynów. No bo skoro płyny zachowują w pełni swoje właściwości to po co je wymieniać? Żeby nakręcać kasę autoryzowanym serwisom? Czy może jednak jest tu jakieś drugie dno, i taka wymiana rzeczywiście coś zmienia w eksploatacji auta, nawet gdy wlany płyn jest jeszcze OK?
  9. > edit: > genialna podpowiedź z tymi podnóżkami drogi Tomirku była > Varaderka taka lajtowa pozycja raczej wyprostowana nie z pochyleenie m do przodu jak na Hyo więc > odruchowo robiłem stopy jakbym na kanapie w fotelu siedział-set praktycznie na środku stopy > teraz po zwracaniu uwagi na to gdzie dokładnie stopa sie opiera (bardziej na podbiciu między > palcami i śródstopiem - zgodnie z twoja sugestią) i obejmowanie baku tak ud nie nadwyręża, i > dodatkowo jeszcze bokiem stóp/kostkami można się zakotwiczyć lepiej na dole a góra dalej > lajtowo może sobie jechać... w dodatku "góra" bardziej dzięki solidnemu dołowi > wylajtowana-łatwiej pracować barkami ciałem... z automatu poprawiły mi sie przelotki przez > ronda i wszelki łuki itp itd........ > tak wiem oczywista oczywistość dla coponiektórych :-) :-p Cieszę się, że mogłem pomóc. Wszystko zależy na jakiego instruktora się trafi. Od czasu jak trafiłem do Grześka Florka to naprawdę dużo łatwiej mi się prowadzi moto. Facet poświęcił mi naprawdę dużo uwagi i bardzo wiele rzeczy podpowiedział. PS. Dziś zrobiliśmy pełen egzamin z manewrów. Zdałem za 5 razem Oblewałem na szybkim slalomie bo za ciasno jechałem i zdarzało się musnąć słupek I tu też przydały się rady Grześka. Na poprzednim kursie szybki slalom kazali robić na stałym gazie. U Grzegorza było inaczej. Kazał się rozpędzić tak by na wjeździe było 35-37km a potem zupełnie odpuścić gaz i do końca już go nie dodawać. W efekcie na wyjściu miałem jakieś 27km/h i średnia 30km/h wychodziła spokojnie. A motocykl z odpuszczonym gazem zrobił się mięciutki i posłuszny. Jak doszła praca udami to nagle okazało się, że można szybki slalom zrobić z duzym zapasem miejsca.
  10. > No i stało sie! Zdałem egzamin na prawo jazdy A! > Dziś rano jeszcze robiłem placyk, potem oczekiwanie w stresie na egzamin. > Gdy przywitałem sie z egzaminatorem stres powoli mijał. Człowiek super sympatyczny i wyluzowany. > Wszystko objaśnił po kolei, pogadaliśmy, podpytałam w międzyczasie czy motor rozgrzany. > Powiedział ze tak. Zaproponował, ze po zadaniu z przestawianiem motocykla będę mógł sobie > strzelić pare kulek zeby sie wczuć i rozgrzać motor. Super. > Po czym zaczęły się zadania z jazdy. Wszystko udało mi sie zrobić bez błędów. > Szkoła jazdy As Białystok polecam, egzaminatora takiego jak ja miałem wszystkim zdającym życzę! > LWG
  11. > Ktoś coś wspominał o dociążaniu podnóżka z przeciwnej strony niż ta w którą skręcamy w wolnym > slalomie. > Ostatnio trochę manewrowałem bunią między słupkami, wypróbowałem tę metodę i byłem mile zaskoczony, > gdzie się pomieściłem bez podpierania. W Kulikowisku uczyli mnie by na ósemce dociążać zewnętrzny podnóżek, a na wolnym slalomie wewnętrzny (czyli ten, od strony w którą skręcamy). Stopę kazali trzymać równolegle do osi motocykla, mniej więcej na środku. I przyznam szczerze, że nie bardzo mi to wychodziło. Przy dociążaniu odchylałem minimalnie nogę na zewnątrz i moto robił się mniej stabilny. A Autojarze Grzesiek zaproponował coś zupełnie innego. Nogi na podnóżkach w zupełnie innej pozycji - stopy bardzo mocno cofnięte, opierają się na podnóżkach praktycznie na palcach, może minimalnie tuż za palcami (coś jak na fotce). Dzięki temu palce są lekko ugięte, stopa układa się inaczej, kolana poszły dużo wyżej i pewniej obejmują bak a góra ciała nieco bardziej pochyliła się do przodu. W efekcie siedziałem też minimalnie bliżej baku. Powiedział, żebym nie zawracał sobie głowy przeciwsiadem i dociążaniem podnóżków bo to na egzaminie będzie mnie tylko rozpraszało. I w moim wypadku to zadziałało. Motocykl stał się bardziej stabilny, dużo pewniej się prowadzi i nawet przy skręceniu kierownicy do ogranicznika motocykl nie lecial na bok Przy poprzedniej pozycji praktycznie każde maksymalne skręcenie kierownicy kończyło się utratą równowagi.
  12. > Jutro i pojutrze widzę się z "kerownikem" Będę negocjował urlop na 2.06 bo widzę, że ten który > miałem zaplanowany na 29.05 idzie w kapustę > Jak mi się tylko uda wynegocjować, to nie widzę przeszkód, żeby Tomir wziął mojego rzepa To ja se też urlop rozpiszę na wszelki wypadek jakby pomysł z Jeepem wypalił Bo Matiziakiem wozić to żadna radocha Chociaż mam takie myśli, żeby bude Matiza postawić na czymś większym Tylko najpierw muszę w Totka wygrać
  13. > po zdanym egzaminie jazda NIGDY nie byla traktowana jako jazda bez dokumentu, data otrzymania > uprawnien jest data wydania prawka w PWPW no to wszycho jasne. Znaczy ja na moto nie przyjadę
  14. > Siemka > Jak co roku organizuję część offroadową (i nieśmiało motocyklową) w ośrodku rehabilitacyjnym > znajdującym się na wprost Centrum Zdrowia Dziecka. > W tym roku impreza jest 2.06 (wiem - wtorek) od 10 do 15 (mniej więcej) > Może ktoś z Was dałby radę podjechać? Może dacie się przekonać pyszną grochówką? > Tutaj relacja z zeszłego roku: DD 2014 > W zeszłym roku mieliśmy paru użytkowników 2oo ( SKY - do tablicy! ) - może w tym roku uda się żeby > przyjechało Was więcej? W sobotę 30 maja mam ostatnia doszkalająca jazdę. Na 1 czerwca będę chciał się zapisać na egzamin. Jeżeli zdam, a w przepisach nic się nie zmieniło i jazda po zdanym egzaminie jest dalej traktowana ta jak jazda bez dokumentu (50 zeta mandatu) to się pojawię.
  15. > No jak ktoś idzie na trzeźwo to tak po alkoholu mogą wyczuć chucha Więc lepiej zajarać jointa
  16. > Dobra. Połowa godzin wyjeżdżona. Zadania placykowe robię swobodnie i bez błędów. Dziś podpisałem > kartę egzaminu wewnętrznego aby móc się zapisać na państwowy. Pozostałe godziny rozpiszemy na > dni przed egzaminem. W międzyczasie jest możliwoś wjechania na pół godziny na plac WORD za 25 > zł zeby się zapoznać z rozkładem placu na którym będę zdawał. Plan jest na ten piątek, tyle, > że prognozy pogody nieciekawe. Egzamin w deszczu się zdaje? Nie wiem jak u Ciebie, ale kumpel zdawał w czasie rzęsistej ulewy w Gdyni. Panowie egzaminatorzy zamiast przesunąć egzamin oblewali za każdy najdrobniejszy błąd na placu, byle w tą ulewę na miasto nie jechać. 3/4 kursantów oblało wtedy na hamowaniu awaryjnym...
  17. > Jak wyżej. Nazbierałem na motor, półtora sezonu przejeździłem na skuterze 125 cm3 i nadszedł czas > na prawko i pierwsze moto > Polecicie jakąś dobrą szkołę? Czytałem że kilku userów robi w szkole Kulikowisko. Najbliższy kurs > rozpoczyna się na początku czerwca. Czy to dobra szkołą czy szukać czegoś innego? Kurs robiłem w Kulikowisku. Po kursie wykupiłem dodatkowe lekcje w szkole Autojar polecanej mi przez kumpla (zdał bez problemów za pierwszym razem). W Autojarze lekcje mam z Grzegorzem Florkiem. Jeżeli chodzi o Kulikowisko - Tomek nauczył mnie obycia z moto, masz jazdę bez trzymanki, hamowanie jedną ręką, przeciwskręty - i to jest bardzo fajne, bo poznajesz jak to wszystko działa i jakie siły działają na człowieka i maszynę. Ale zadania egzaminacyjne już takie fajne nie były. Przez cały kurs nie miałem ANI JEDNEJ lekcji z hamowania awaryjnego i ani jednego ruszania pod górkę , na ósemkach i wolnym slalomie też najczęściej byłem pozostawiany sam sobie. Generalnie lekcje z Tomkiem Kulikiem były bardzo ok, z pozostałymi instruktorami było różnie. I tu uwaga - w Kulikowisku jazdy po mieście odbywają się z instruktorem na plecaku. Więc nie jeździsz ze słuchawką w uchu przed samochodem jak na egzaminie. Tomek na mieście krzyczy, tłucze po kasku i mocno opiernicza jak coś źle robisz Jakby zajęcia były tylko z nim to polecam w ciemno. Ale co do innych instruktorów mam mieszane uczucia. Fajne i sympatyczne chłopaki ale nie zwracają za dużej uwagi na to co robi kursant. No i zdarzały się sytuacje, że było trzech kursantów i jeden instruktor a jazdy nie są na placu tylko na terenie wyścigów konnych na Służewcu i place do kręcenia ósemek/wolnych slalomów są od siebie mocno oddalone więc nie ma fizycznej możliwości, żeby instruktor cały czas na Ciebie zwracał uwagę. Jeżeli idzie Ci dobrze to ok, ale jak ktoś nie do końca ogarnia moto to jest to jednak problem. Były też sytuacje, że w czasie wolnych manewrów położyłem moto, instruktor na drugim końcu i przez dłuższą chwilę nikt nie zauważył, że leżę i nie bardzo mogę podnieść moto, a z obolałym barkiem nie było to łatwe No i normą było, że na slalomach nie bardzo chciało im się ruszać i podnosić pachołki. W efekcie przejeżdżałem slalom, zatrzymywałem moto, zbierałem pachołki, potem znowu na moto i dalsza jazda. A czas leci... W Autojarze na razie robię tylko plac. Grzesiek Florek od razu wyłapał, że mam złą pozycję na motocyklu, na co w Kulikowisku nie bardzo zwracano uwagę. W efekcie po drobnych korektach postawy ósemki i wolne slalomy zaczęły wychodzić dużo lepiej i motocykl prowadził się dużo pewniej. Plac jest dużo mniejszy niż teren do nauki na Kulikowisku więc instruktor ma cały czas oko na kursanta. Na mieście z Autojarem jeszcze nie jeździłem, ale godzinkę chcę pojeździć, żeby zobaczyć jak to jest jechać ze słuchawką. Za motocyklem jedzie Smart na żółtych bombach i odpowiednio oznakowany. Jeżeli chodzi o teren do nauki: Duży teren Kulikowiska ma zaletę, że można sobie fajnie pojeździć przed wyjechaniem na miasto. Można się nawet rozbujać do blisko 100km/h. Czasami kręcą się tam samochody, łażą ludzie, są rowerzyści i rolkarze, jest skrzyżowanie, więc taka namiastka miasta. W Autojarze jest zwykły, mały plac, ale dzięki temu instruktor ma cały czas oko na kursantów Plac Kulikowiska: http://goo.gl/maps/Ji30a Plac Autojara: http://goo.gl/maps/Xg65K
  18. > a druga to gdzie? > btw. Gladius to faktycznie nieporeczna krowa > i to byla ta pierwsza czy ta druga? bo jesli ta pierwsza to zaczynam watpic w Tomka Do samego Tomka żadnych zastrzeżeń nie mam, jak pisałem dużo mnie chłop nauczył, ale w zasadzie jeździłem z nim tylko po mieście. Do pozostałych instruktorów też nie miałem zastrzeżeń, bo wydawało mi się, że po prostu nie umiem jeździć. Po kursie u Tomka, trafiłem do Grzegorza z Autojara na Ursynowie. Najpierw patrzył jak jeżdżę. Okazało się, że samą jazdę ogarniam, jednak jest kilka drobnych rzeczy, o których nikt mi u Tomka nie powiedział. Wystarczyło kilka drobnych korekt postawy i motocykl nagle zaczął mnie słuchać i przestał się kolebać na wolnych manewrach. Naprawdę jeździło mi się na nim bardzo przyjemnie. Jutro druga lekcja. Hamowanie awaryjne (Tomka instruktorzy ani razu nie uczyli mnie hamowania awaryjnego, mówili tylko że to później aż kurs się skończył ), szybki slalom i omijanie przeszkody (to u Tomka miałem).
  19. > i to byla ta pierwsza czy ta druga? bo jesli ta pierwsza to zaczynam watpic w Tomka Tomek jest spoko i nauczył mnie dużo. Problem z tym, że z Tomkiem miałem na placu tylko pierwszą lekcję, czyli podstawy i miasto. Pozostałe lekcje na placu z innymi instruktorami.
  20. > to znaczy popytac gdzie warto sie szkolic a nie walic do pierwszej szkoly z brzega Ale ja poszedłem do polecanej przez wszystkich szkoły. Sam zresztą mi ją polecałeś... Dodatkowe lekcje wykupiłem u Grześka Florka z Autojara. Facet przez godzinę nauczył mnie więcej niż nauczyłem się przez cały kurs w pierwszej szkole (chodzi mi o plac i zadania egzaminacyjne)
  21. > czasami waaarto sie posluchac To znaczy?
  22. Dużo zalezy od instruktora. W pierwszej szkole po 20h jazdy Gladius mnie przerażał (jeździłem od pierwszej godziny na 650cm3). Po ukończeniu pełnego kursu nie potrafiłem poprawnie przejechać 3 bramek na wolnym slalomie, w ósemce nie mieściłem się w liniach. Wykupiłem sobie lekcje w innej szkole, u instruktora poleconego mi przez kumpla. Po 20 minutach kręciłem ósemki z duuużym zapasem, a pod koniec tej samej lekcji (lekcja trwała jedną godzinę) wolny slalom mogę robić prawie że z zamkniętymi oczami i naprawdę nie wiem jak mogłem mieć z tym problem. Wystarczyło, że instruktor dokładnie ustawił mi nogi na podnóżkach (zupełnie inaczej niż uczono mnie w pierwszej szkole), co wymusiło inną pozycję na motocyklu i Gladius z zupełnie niesterowalnej krowy stał się bardzo wdzięcznym i łatwym w prowadzeniu motocyklem Poza tym to na początku też miałem pełno wątpliwości. Teraz jazda Gladiusem to czysta przyjemność.
  23. > A w Skierniewicach prowadza wogole egzaminy na kategorie A w weekendy? Najlepiej zadzwonić do > Wordu i zapytać, w Płocku np działaja tylko od poniedziałku do piatku. Dodatkowo egzaminy na > niestandardowe kategorie sa zwykle o określonych porach, tylko kategorie B mecza caly dzien. A o tym nie pomyślałem. Dopytam się. Dzięki wszystkim za odpowiedzi.
  24. > Masz zdać to i w Warszawie zdasz. > . Ale nie chodzi mi o to, żeby było łatwiej. To czysto praktyczne podejście. Po prostu w tygodniu nie bardzo jest czas, weekendy spędzam na działce, a z działki mam rzut beretem do Skierniewic.
  25. Sprawa wygląda następująco: Dziś podszedłem tylko do egzaminu teoretycznego na kat. A w WORD w Warszawie. Egzamin zdałem. Czyli teoria zaliczona. No i wykluł mi się pomysł. Bywam często na działce, która jest około 35km od Skierniewic. Pomyślałem sobie, że w jakiś weekend, gdy będę na działce mogę sobie skoczyć do Skierniewic i spróbować zdać egzamin tam. Fakt, że nie znam miasta, ale rejonów, w których zdaje się egzamin w Wawie też zupełnie nie znam więc w sumie na jedno wychodzi. Gdybym chciał tam zdawać to jak to się odbywa? Czy muszę zgłosić się po jakiś świstek w WORD Warszawa i z tym uderzać do Skierniewic, czy wszystko w bazie jest i mogę od razu zapisywać się do innego WORD?

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.