Zawartość dodana przez danielei_punto
-
15 nowych samochodów które się ponadprzeciętnie sypią
Czy one są uporządkowane w jakiś szczególny sposób, czy kolejność jest przypadkowa? Wranglery JK miałem dwa - krótkiego i długiego, w obydwu w zasadzie te same problemy występowały, mimo że jeden był przedliftowy a drugi już poliftowy. W sumie wiele z tych rzeczy dało się naprawić nawet samemu, ale było to auto raczej dla majsterkowicza-hobbysty, który wozi ze sobą skrzynkę z narzędziami i któremu nie przeszkadza że np. w czasie deszczu woda trochę leje się na głowę, albo że po złożeniu oparcia fotela być może potrzebny będzie śrubokręt żeby odblokować mechanizm, który się zaciął.
-
Stary z duszą na co dzień? Dobry pomysł? Luźne przemyślenia...
Bo w przypadku jednego, konkretnego modelu raczej tak to będzie wyglądać: na początku wykonuje się tylko zaplanowane czynności eksploatacyjne, a z czasem pojawiają się awarie wynikające ze zużycia. Harmonogram przeglądów pozostaje wciąż ten sam - czyli z wiekiem koszty w nieunikniony sposób będą wyższe. Ale jesli już rozważamy różne modele, to ogólnej reguły już nie ma
-
A może zamiast Yarka Jazz?
Rdza - warto bardzo dokładnie sprawdzić. Poza tym od Yarisa bez porównania fajniejszy.
- Moje Audi A6 mam już rok.
- Moje Audi A6 mam już rok.
- Moje Audi A6 mam już rok.
-
Dywaniki samochodowe na zamówienie
Jest taka firma Otoauto, sprzdająca na Allegro, ale też np. na Amazonie. Na ebay też są (chyba jako Ototuning). Oprócz różnego badziewia sprzedają też dywaniki w kilku wersjach różniących się grubością materiału. Te najgrubsze są bardzo OK, jeśli chodzi o jakość materiału, z którego je wykonano. Jako że oferują te dywaniki w różnych wersjach kolorystycznych, to zapytałem (przez Allegro), czy są w stanie uszyć dywaniki na podstawie dostarczonego szablonu - i na takie coś też poszli. Wysłałem im papierowe szablony, dywaniki dostałem po jakichś dwóch tygodniach. Ogólnie polecam - ale moja opinia odnosi się tylko do tych najgrubszych dywaników, z innymi oferowanymi przez nich nie miałem do czynienia.
-
Fiat TIPO 2015
Interesowałem się w zeszłym roku - i wyszło na to, że kosztuje cąłkiem podobnie, jak konkurencja. Studwudziestokonna Vitara z pięciobiegowym automatem i napędem na cztery koła wychodziła wtedy taniej o jakiś 1000 zł w porównaniu do stusiedemdziesięciokonnego 500X z dziewięciobiegowym automatem - różnica poniżej 1% ceny, więc żadna. Vitara odrobinę większa, ale Fiat bez porównania lepiej jeździł. Ostatecznie i tak stanęło na czymś innym, ale 500X w sumie wydawał mi sie dość przyjemnym autem...
-
Potrzebny kawałek plastiku.
Bo zapewne nie jest to element będący częścią auta jako takiego tylko dołączany do akcesoryjnego kompletu chlapaczy - więc raczej nigdy nie dało się tego kupić osobno. Poza znalezieniem na szrocie auta z chlapaczami i wymontowaniem takiego wspornika, ewentualnie dorobieniem czegoś podobnego we własnym zakresie raczej nie ma innej opcji....
-
Wzrosty u Mazdy
Nie ma wersji kombi, więc raczej marne szanse.
-
Toyota znów nr 1
No ale to wynika z wielu kwestii - to nie jest tylko czas trasnportu, bo fakt, że składasz zamowienie w tej chwili oznacza, że zostanie ono skolejkowane i produkcja zacznie się np. za dwa miesiące dopiero, bo teraz fabryka produkuje inne zamówienia. Na wydłużenie czasu może mieć wpływ nawet jakiś specyficzny element wyposażenia - nie jest popularny, więc dostawca produkuje to tylko okresowo, a jak fabryka tego elementu już nie ma, to poczekasz na kolejną dostawę. Słyszałem kiedyś od dealera Hondy, że w przypadku niektórych modeli fabryka w Swindon robi tak, że maluje auta na zmianę tylko niektórymi kolorami: na przykład masz osiem kolorów dla danego modelu, w danej chwili fabryka maluje tylko czterema z nich - a np. za jakiś czas będzie używać czterech pozostałych, i tak na zmianę. Jak trafisz z kolorem, to możesz się załapać do "szybszej" partii, a jak masz pecha, to poczekasz dłużej. Rynek w PL nie jest specjalnie głęboki, co z resztą nie dziwi - średnie miesięczne wynagrodzenie brutto w Polsce to około 1000 EUR, mediana jest niższa. Podkreślam, że chodzi o kwotę brutto - zarabiający tę średnią dostanie jakieś 700 EUR do ręki. Nawet ta przykładowa Fabia w takiej sytuacji jest już raczej poza zasięgiem - więc nie ma tu marginesu pozwalającego na szybki wzrost. Z drugiej strony w Polsce przy wszelkich wycenach związanych np. z ubezpieczeniem pod uwagę bierze się datę wyprodukowania auta, a nie datę jego pierwszej rejestracji - przetrzymanie na placu auta tak, że stanie się ono "zeszłoroczne" to już mała katastrofa i nikt nie będzie robił takich zapasów, dlatego albo klient wybiera z tego, co akurat gdzieś przypadkiem stoi, albo czeka. W tej sytuacji nie ma się co dziwić, że sprowadzane używane auta to jednak większość - krajowych używanych jest za mało, żeby zaspokoić popyt, a z drugiej strony nad tak małym rynkiem aut nowych nie ma się co specjalnie pochylać, bo tak czy inaczej wiele więcej się nie ugra.
-
Toyota znów nr 1
To taka wersja gdzie miejsca po różnych elementach wyposażenia, których w niej nie ma, są pozasłaniane zaślepkami. [emoji2] Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
-
Toyota znów nr 1
Coś tam sprzedają, nie wiem ile sztuk poszło przez cały rok, ale już w lutym było więcej niż dwa. [emoji2] Więcej pewnie jest importowanych indywidualnie - ale i tak na ulicach ich nie widać za bardzo. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
-
50kkm z systemem start stop
Poszukałem trochę w Google i faktycznie - niezły bałagan. Nawet ten sam model zależnie od daty produkcji potrafi mieć pasywny albo aktywny TPMS - w Mini też się to zmieniało w czasie...
-
Toyota znów nr 1
W Polsce GT-R są dostępne tylko u wybranych dealerów - nazywa się to Nissan High Performance Centre i takie miejsca są w Polsce bodajże dwa.
-
Toyota znów nr 1
Ale tak to wygląda czasem. Na placach nie trzyma się jakiejś wielkiej liczby aut - często mniejszy dealer nie ma nawet wszystkich modeli danej marki. Na przełomie lipca i sierpnia ubiegłego roku zastanawiałem się nad zakupem Suzuki Vitary - po wybraniu wersji wyposażenia dealer sprawdził dostępność i okazało się, że auto może być do odbioru w grudniu. Jak będę miał szczęście, to może w listopadzie. I to wcale nie jest jakaś wyjątkowa sytuacja - Honda też tak potrafi: Civica, którego kiedyś miałem, zamówiłem na początku marca, wpłaciłem 10% zaliczki i odebrałem w połowie sierpnia. Na Toyotę GT86 czekałem trzy miesiące - to samo, ale pod marką Subaru: trzeba czekać około pół roku.
-
50kkm z systemem start stop
To zależy - np. u mnie w okolicy wielu nie umie założyć opony tak, żeby przy okazji nie porysować felgi, więc różnie to może wyglądać.
-
50kkm z systemem start stop
Jakie to BMW? Wydawało mi się, że wszystkie BMW z oponami run flat mają czujniki w kołach, nie kojarzę modelu, w którym ich nie ma. Jak już wspomniałem, na naklejkach na oponach Pirelli Cinturato P7 run flat miałem wydrukowane ostrzeżenie, że nie wolno montować ich w autach bez aktywnego systemu TPMS, więc coś na rzeczy jest.
-
50kkm z systemem start stop
Na pewno dużo mniej, niż zwykła - z tego co wiem, to system aktywnie (w oparciu o fizycznie istniejące czujniki w kołach) monitorujący ciśnienie jest wymogiem przy oponach run flat, a przynajmniej Pirelli tak twierdzi na temat swoich opon.
-
Toyota znów nr 1
Jeśli chodzi o samochody osobowe i dostawcze do 3.5 tony to 350 tysięcy w 2015. Z tego jakieś 150 tysięcy to zakupy do użytku prywatnego, reszta - firmy (choć w tej kategorii mieszczą się również firmy jednoosobowe). To jest najlepszy rok dla branży w PL od 15 lat.
-
50kkm z systemem start stop
Ci, co nie przeszli są chyba wciąż w wiekszości. Z resztą ten sposób nie wszędzie zdaje egzamin - np. nie zadziała przy oponach run flat.
-
Toyota znów nr 1
W sumie z tą normą to racja. W samochodzie na gwarancji zauważyłem parowanie reflektorów - klosze parowały bardzo mocno, para się pojawiała po włączeniu świateł mijania i znikała w jakiś czas po ich zgaszeniu. Zgłosiłem się do ASO, serwis wymontował reflektory, dokładnie je wysuszył, przeczyścił otworki wentylacyjne, poskładał, itd. - po 20 minutach od wyjazdu z serwisu lampy zaparowały ponownie. W tej sytuacji serwis przyznał, że raczej konieczna bedzie wymiana reflektorów - w innych egzemplarzach tego modelu takie parowanie nie wystepuje, więc u mnie musi być coś nie tak. Problem w tym, że importer stwierdził, że lampy mogą parować, wszystko jest w normie i jak najbardziej OK, niczego naprawiać nie trzeba. Serwis w takiej sytuacji ma związane ręce, polecono mi zgłoszenie reklamacji u gwaranta. Na razie reklamacja jest w trakcie rozpatrywania, a sprawa ciągnie się już drugi miesiąc.Jak mi się skończy cierpliwość, to sam sobie te reflektory kupię i tyle pożytku z gwarancji. OZI do takich "standardów obsługi" nie jest przyzwyczajony, stąd pewne rzeczy mogą mu się wydawac dziwne.
-
Toyota znów nr 1
Otwarły się i nie chciały zamknąć - trzeba było mocno pogmerać, żeby się domknęły. ASO twierdziło, że jest OK. Taki wynalazek trochę, bardzo to popularne chyba nie było, ale nawet fajnie się tym jeździło - tyle, że jakość wykonania mogła by być lepsza. Tapicerka była niby skórzana, pękła w miejscu szycia. No właśnie o to chodzi, że w naszych warunkach niekoniecznie się to musi sprawdzać. Ja nie jestem fanem VW, miałem jedną sztukę (Golfa) z 15 lat temu i tyle - ale rozumiem, dlaczego u nas ludzie to kupują. Na rynku wtórnym te auta są poszukiwane, bo łatwo to serwisować - części kupisz niemal w każdym kiosku z gazetami , dużo warsztatów ma rozpracowane popularne usterki, itd. itp. Jeśli chodzi o nowe, to wybór modeli we wszystkich markach koncernu jest duży - dla każdego coś się znajdzie, a jak Ci się znudzi, to nie będzie problemu ze sprzedażą.
-
Toyota znów nr 1
Popsuły się przełączniki szyb w drzwiach po stronie kierowcy - serwis usiłował mnie przekonać, że wszystko jest OK i że nie umiem szyb otwierać. W końcu sprowadzili nowe przełączniki, ale przy wymianie uszkodzili poszycie drzwi i upierali się, że to nic takiego. I to jest podobno DOBRY serwis - bo są gorsze. A co do niezawodności Toyoty, to przed GT86 miałem przez jakiś czas Aurisa HSD - dźwignia hamulca ręcznego zaczęła obłazić z farby (czy co tam na niej było) po kilku dniach od wyjazdu z salonu, to samo z uchwytami na drzwiach. Tapicerka na siedzisku fotela pękła na chyba po trzech miesiącach używania. Co z tego, że mechanicznie auto jest OK, skoro cała reszta to tandeta? Wcześniej miałem jeszcze Hiluxa, a dawno temu - Corollę E11. Żadnego z tych aut nie wspominam jakoś szczególnie dobrze i jakoś nie ciągnie mnie do tej marki za bardzo - mimo, że mam salon i serwis o rzut kamieniem od domu. GT86 to trochę inna historia, bo w zasadzie nikt inny takiego auta nie oferuje...
-
Toyota znów nr 1
Inny rynek - inne realia. VW i pochodne są popularne, więc jest cała masa niezależnych warsztatów, które te auta dobrze znają (nieraz lepiej, niż producent - nawet czasem sa w stanie po fabryce część rzeczy poprawić ), części zamienne dostępne prawie od ręki, itd. Samochody japońskie są po przeciwnej stronie - z resztą mnie np. dziwi uwielbienie dla Toyoty tam u Was. Miałem kilka egzemplarzy i w sumie nic szczególnego, jesli chodzi o trwałość - do tego obsługa posprzedażna jest mocno taka sobie (może nie aż taka fatalna jak w np. przypadku Hondy w PL, ale rewelacji nie ma). W tej chwili mam GT86 i po pierwszej usterce i sposobie w jaki ją naprawiano świadomie zrezygnowałem z usług serwisu autoryzowanego Toyoty i, co za tym idzie, pozostałej gwarancji - auto serwisuję gdzie indziej (w ASO Subaru ).