Zawartość dodana przez Ryb
-
Luźny wątek o jeździe nie EV
Wokół komina sam bym chętnie poruszał się elektrykiem. Muszę się przejechać tym hybrydowym Rangerem jak już trafią pierwsze egzemplarze do Polski. Cenowo to wychodzi podobnie jak diesel V6.
-
Nowy nie premium, klasa D
Hehe, wygląda na to, że on taki przebieg nawet zrobi bo tych kilometrów przybywa. Prawdę mówili sprzedawcy, że jak masz coś takiego pod domem to żeby skoczyć do Biedronki na zakupy nie chce się wsiadać do "dużego" auta. Jakoś ten maluch jest poręczniejszy. I w ten sposób to on przejmuje część kilometrów pozostałych samochodów. Co do obliczeń to drogo też wychodzi ubezpieczenie tego cudaka, bo dałem 3,5k. Dla 15kkm rocznie i serwisu kosztującego 1000zł/5kkm wychodzi mi koszt kilometra 0,66zł. Jakby porównać normalne auto w tej samej cenie przy ubezpieczeniu kosztującym 2,5k i serwisie kosztującym 1500zł/15kkm to mógłby palić 6l/100km żeby wyszedł ten sam koszt kilometra.
-
Luźny wątek o jeździe nie EV
Sporo czasem zależy od trybów jazdy. W trybach komfortowych niektóre elektryki reagują na gaz bardziej liniowo i nie ma aż takiego efektu "wow" po jego naciśnięciu. Poza tym w mocnych autach człowiek szybko przyzwyczaja się do delikatnego operowania gazem.
-
Nowy nie premium, klasa D
Żeby jak najdalej dojechać na tanim paliwie z Polski.
-
Nowy nie premium, klasa D
Oczywiście. Mam fajny przykład ze skuterosamochodem. Co z tego że pali 3,5l/100km skoro przeglądy są co 5kkm i kosztują 1000zł? W porównaniu z autem, które ma przeglądy co 20kkm i kosztują one 1500zl wychodzi koszt kilometra jakby palił o 2l/100km więcej.
-
Luźny wątek o jeździe nie EV
Zależy czy tankujesz pod domem z fotowoltaiki czy na szybkiej ładowarce przy autostradzie. Wszystko determinuje sposób użytkowania.
-
Nowy nie premium, klasa D
Oczywiście, ale udowodniłem (na razie teoretycznie), że planując wydanie pół miliona na kompletnie bezsensowny samochód też można się liczyć z kosztami. Ford ma 2 lata zwykłej i 2 lata/200kkm przedłużonej ale przeglądy i ewentualne naprawy są dużo tańsze. Za to przeglądy są w nim częściej więc jeśli w Defenderze nie zepsuje się coś, czego nie obejmuje gwarancja to z grubsza wyszłoby na to samo. PS. Wyszło mi z tych wyliczeń, że człowiek mający resztki rozsądku powinien wybierać między Raptorem w dieslu a Land Roverem Discovery.
-
Luźny wątek o jeździe nie EV
Trochę mi się nie chce bo majówka i dlatego te moje posty takie mało spektakularne ale napiszę, że elektryczne auta są najtańszym sposobem na dużą moc układu napędowego co oczywiście jest truizmem. Jeśli ktoś akurat chce dużej mocy i chce wydać jak najmniej to nie ma nic lepszego. Ale nie wszyscy chcą dużej mocy i nie wszyscy chcą wydać jak najmniej. PS. Oglądałem z bliska Forda Bronco. To nie jedzie, hałasuje okrutnie, nie prowadzi się, nie skręca, nie hamuje, jest ciasne, ekstremalnie niewygodne, materiały wykończeniowe ma z dupy, człowiek brzydzi się czegokolwiek dotykać, cena przy tym z sufitu, ogółem - zbiór wad. I strasznie mi się spodobał, jeździłbym. Tak więc nie tylko zbiór mierzalnych parametrów decyduje o fajności auta.
-
Nowy nie premium, klasa D
Mój rekord to chyba coś koło 72. No ale zawsze tam coś musi zostać. No i ja tankuję aż odbije, nie leję pod korek. Wg danych technicznych jest 80l mimo adblue. Za to planowany na ten rok Ranger hybrydowy ma mieć 70l bo część przestrzeni zabierze bateria. PS. W Australii można dokupić dodatkowy zbiornik bo tam jest miejsce pod spodem i wtedy ma bodaj 135l.
-
Nowy nie premium, klasa D
Przy podróżach zagranicznych to jest szczególnie istotne. Np. drogie paliwo zwykle jest w Austrii to ja przejeżdżam sobie całą Austrię bez tankowania. Właściwie to przejeżdżam wtedy kawałek Polski, całe Czechy i całą Austrię bez tankowania, w Austrii zwykle robimy tylko przerwę na jedzenie bo mają fajne zajazdy przy autostradach. Oczywiście różnica w kosztach by mnie nie zabiła gdybym musiał w tej Austrii zatankować ale jakoś tak przyjemniej jechać ze świadomością, że nie trzeba.
-
Nowy nie premium, klasa D
Ja gdy rozważam jakiś samochód robię sobie w Excelu symulację kosztów leasingu, ubezpieczenia, paliwa dla zakładanego przebiegu, serwisu i ewentualnych dodatków (np. opony, opłaty za parking itd.). Potem dzielę to przez liczbę miesięcy planowanej eksploatacji i wychodzi mi miesięczny koszt. W ten sposób porównanie jest najbardziej wiarygodne i wychodzą ciekawe rzeczy, np. ostatnio dla zabawy porównywałem koszty terenówek i wyszło mi, że miesięczny koszt jeżdżenia Rangerem Raptorem z benzynowym silnikiem byłby przy moich przebiegach równy miesięcznym kosztom jeżdżenia kosztującym pół miliona Land Roverem Defenderem z trzylitrowym, sześciocylindrowym dieslem. A tego Raptora mógłbym mieć za trochę ponad 300k. Ja wiedziałem, że on dużo chla i wyszłoby drogo ale dopiero w Excelu widać, że w 5 lat przepaliłby on o niemal 200kPLN więcej.
-
Nowy nie premium, klasa D
Dodatkowo dochodzi kwestia zasięgu. Mnie nie boli, że Ranger pali 9-10l bo ma 80l zbiornik paliwa. Ale gdyby miał np. 50l to by mnie wkurzał.
-
Luźny wątek o jeździe nie EV
Ale ja się z tym zgadzam. Reakcja na ruch nogą się liczy. Dużo momentu z dołu. Samochód mojej żony ma maksymalny moment od 1300rpm (i to w benzynie!) co sprawia, że reakcja na gaz przy ruszaniu jest lepsza niż w niejednym dieslu nawet (podobnej wartości moment miałem w Outlanderze 2.2l diesel ale przy wyzszych obrotach). BTW, za to swego czasu ludzie najbardziej lubili diesle. Teraz elektryki wyniosły te odczucia z jazdy na jeszcze wyższy level. Jeśli masz do dyspozycji 500+ Nm od zerowych obrotów to nic się z tym nie może równać.
-
Luźny wątek o jeździe nie EV
No coś musiałem przecież. Nie płacą mi za siedzenie cicho.
-
Luźny wątek o jeździe nie EV
Ja nie o tym. Chciałem zauważyć, że większość z wymienionych aut kupuje się nie dla ich osiągów ale jako symbol statusu. Bo z tych osiągów się zwykle nie korzysta.
-
Luźny wątek o jeździe nie EV
Tak ale argumentem jest najczęściej ładowanie. Mało kto natomiast zauważa, że auto spalinowe może być też lepiej wyciszone*. * Oczywiście raczej nie auto tej samej klasy więc piszę to jako ciekawostkę a nie poważny argument.
-
Nowy nie premium, klasa D
To jest oczywiście tekst prowokacyjny, autor pewnie liczy na gwałtowną polemikę. Ja uważam, że koszt paliwa może być istotny niezależnie od budżetu na cały samochód, bo pieniądz to zawsze pieniądz. Każdy może to sobie inaczej liczyć i oczywiście woleć coś innego ale ważne żeby wybór był świadomy. Ja np. jeżdżę na długie wakacyjne trasy Rangerem, który pali 10l zamiast Jagiem, który pali 6-7l w tych samych warunkach bo ważniejsze jest dla mnie coś innego, co ma Ranger a nie ma tego Jag. Z tym że nie robię tego bo lubię wyrzucać kasę tylko mam konkretny powód dla którego wybieram co wybieram. Gdyby Ranger też palił 6-7l to bardzo bym się cieszył.
-
Luźny wątek o jeździe nie EV
Tylko że większość pokazanych wyżej samochodów nie służy do tego żeby było taniej. One służą do tego, żeby było drożej. I nie służą też do szybkiej jazdy tylko do stania w korku pod kasynem w Monako w oczekiwaniu na parkingowego. Porównujemy nie to co trzeba.
-
Luźny wątek o jeździe nie EV
Ja się zgadzam, że w większości przypadków auto spalinowe jest głośniejsze i ma denerwująco wręcz słabe osiągi w porównaniu z elektrykiem. Ale ja akurat miałem okazję porównywać auto premium spalinowe i auta niepremium elektryczne. Dodatkowo, ja jeżdżę w trasy. No i podczas jazdy autostradowej w takim spalinowym premium potrafi być nawet ciszej niż w elektryku. Chętnie natomiast bym się przejechał takim np. EQS lub BMW i7 żeby było miarodajne porównanie, bo porównania między klasami są bez sensu.
-
Nowy nie premium, klasa D
Ja odpowiem. Bo każdy ma jakieś widełki cenowe. Zamiast premiuma można kupić Pandę z gazem ale jeśli ktoś chce premiuma to ustala jakiś pułap kosztów, w którym już nie ma Pandy z gazem. Ja zwykle robię tak, że ustalam nieprzekraczalną kwotę X wydatków miesięcznych. I potem mi w tej kwocie różne rzeczy wychodzą, np. golas z benzynowym V6 i wypasiony pod korek diesel. Dalej już każdy wybiera co lubi.
-
czasy przejazdu na Pb/On i EV
Jak by tego nie liczyć wychodzi, że elektryczne samochody są szybkie a spalinowe powolne, hałasują i nie jadą. Tylko że na miejscu tymi powolnymi jesteś co najmniej godzinę wcześniej niż tymi szybkimi. Cud.
-
czasy przejazdu na Pb/On i EV
Tu sobie możesz sprawdzić dla dowolnego elektryka. https://abetterrouteplanner.com/ Ja wpisałem dla Audi Q8 e-tron. Wychodzi na to, że potrzebuje ok. 50 minut na ładowania po drodze, jeśli oczywiście uda się uzyskać najwyższą prędkość ładowania. Tymczasem którymś z moich diesli zrobiłbym to po prostu za jednym zamachem, bez żadnych przerw.
-
Nowy nie premium, klasa D
Możliwe, nie wiem jak było wcześniej. Poza parkowaniem prostopadłym tyłem reszta jest na tyle łatwa, że można to z marszu zrobić. To parkowanie warto trochę poćwiczyć. IMO większym problemem jest miasto, tam w godzinach szczytu łatwo dać się złapać na jakimś drobiazgu.
-
Nowy nie premium, klasa D
Dlatego jeśli ośrodek nie ma takiego samego auta lepiej wziąć "swoje". Opłata za udostępnienie auta na egzamin była niższa niż ewentualna opłata za powtórkę egzaminu. Masz łuk do przodu i do tyłu, parkowanie skośne przodem, parkowanie prostopadłe przodem i tyłem, ruszanie na wzniesieniu. Łuk jest stały, z pozostałych losujesz dwa ale jakoś tak dziwnie się losuje, że parkowanie prostopadłe tyłem jest niemal zawsze.
-
Nowy nie premium, klasa D
To zależy. Można sobie zażyczyć na "swoim" aucie, czyli tym, na którym miałeś kurs. Jest za to dodatkowa opłata dla ośrodka szkolenia.