maras77
użytkownik
-
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Obecnie
Przegląda stronę główną forum
-
Dziwny przegląd gwarancyjny hybrydy Yaris Cros
Akurat Toyoty są chodliwe.
-
Kanał samochodowy - jak ratować?!!!
"Kanał samochodowy - jak ratować?" Tu nie ma co ratować, stąd trzeba sp...ć.
-
Błąd degradacji oleju
Nie znalazłem jakiegoś jawnego czujnika degradacji oleju w tym silniku, ale może mierzyć to pośrednio - zaczynając od jakiegoś algorytmu zliczającego cykle pracy (tutaj może przy wymianie oleju coś trzeba zresetować, a tego nie zrobili) do badania pracy silnika lub układu zmiennych faz rozrzadu. Zapewne można zmierzyć lepkośc oleju badając jakiś układ napędzany olejem i jego czas odpowiedzi na otwarcie zaworu sterującego. Wuj wie co tam jest, ale na pewno nie wolno tego odpuścić. Dla pewności można wysłać próbkę oleju do badania na kanał https://www.youtube.com/@R2D-laboratoriumdlakierowcow i opisać przypadek, który może być dla gościa ciekawy do nakręcenia filmiku.
-
Zaciski hamulcowe.
Ja ostatnio kupowałem do Espace NTY a do Fiata Spartan Parts. Oba zakupy łączyła cena w okolicy 100 PLN/szt, czyli tyle, co za lepsze klocki. I pasowały idealnie i działają doskonale. Ile podziałają? Mam nadzieję, że dłużej, niż klocki.
- Błąd degradacji oleju
-
No, zaczyna to wyglądać jakoś sensownie...
To koszt biletu lotniczego do stolicy Maroka? Rozumiem, że to 450 to koszt biletu w klasie niższej turystycznej, a ta 100 to za drinia i kanapkę u stewarda?
-
Błąd degradacji oleju
Może Ci wlali inny olej, lub po prostu nie zmienili oleju, lub wymienili część.
-
Błąd degradacji oleju
Nie wiem, jak to jest w toyocie, ale taki czujnik może byc w elektronicznym czujniku poziomu oleju, lub jako osobna sonda.
-
Błąd degradacji oleju
Akurat pomiar degradacji oleju jest dość prosty - mierzy się konduktywność, czyli przewodnictwo elektryczne. Zdegradowany olej zwiększa kwasowosc i zaczyna przewodzić prad. Czujniczek zewnetrzny mozna kupić za około 100 pln. Wiec jak silnik pokazuje, ze olej jest.zdegenerowany, to migusiem go wymieniamy bez gadania, bo jazda na takim oleju to gwarantowane problemy.
-
Traktorek kosiarka EV?
Jak się ma superchargera na działce, to nawet da radę - tylko przerwa na piwko, potem siku i robota idzie. Albo wymienne akumulatory.
- Dopłaty
- Dopłaty
-
Studnia głębinowa w sadzie?
Jaki powiat, sprawdzę na mapie hydrogeologicznej.
-
Studnia głębinowa w sadzie?
Wody oligoceńskie są poniżej 200 m. Więc to nie jest woda oligoceńska.
-
Studnia głębinowa w sadzie?
Trzeba tu rozdzielić kilka rzeczy, bo pod hasłem „studnia głębinowa” ludzie wrzucają wszystko: od zwykłej studni wierconej na kilkanaście metrów po profesjonalne ujęcie wody z dokumentacją hydrogeologiczną. Po pierwsze: „studnia głębinowa” to potoczna nazwa. Prawnie ważniejsze są parametry: głębokość ujęcia, ilość pobieranej wody i cel korzystania z tej wody. Jeżeli mówimy o studni na własnej działce, na potrzeby własnego gospodarstwa domowego albo rolnego, to zasadniczo mieścimy się w tzw. zwykłym korzystaniu z wód. W takim wariancie kluczowe są dwa limity: ujęcie do 30 m głębokości, pobór wody do 5 m³ na dobę średniorocznie. Jeżeli oba warunki są spełnione, to co do zasady nie jest wymagane pozwolenie wodnoprawne ani zgłoszenie wodnoprawne. Czyli nie jest tak, że każdą studnię trzeba od razu zgłaszać do Wód Polskich i robić operat. Ale są ważne „ale”. Po pierwsze, te 5 m³ to limit średnioroczny. To nie znaczy, że codziennie można lać 5000 litrów bez zastanowienia, tylko że w skali roku pobór nie może przekroczyć średnio 5 m³ na dobę. Po drugie, chodzi o potrzeby własne. Jeżeli ktoś chce z tego zasilać działalność gospodarczą, większą produkcję, nawadnianie upraw na poważną skalę itd., to może wypaść ze zwykłego korzystania z wód i wtedy wchodzą pozwolenia wodnoprawne. Po trzecie, głębokość ma znaczenie. Jak odwiert ma mieć więcej niż 30 m, to sprawa robi się zupełnie inna: dochodzą wymogi geologiczne, dokumentacja/projekt robót geologicznych i zwykle temat powinien prowadzić ktoś, kto robi to zawodowo, a nie „pan z wiertnicą i jakoś to będzie”. Po czwarte, sama susza nie oznacza automatycznie, że nie wolno wykonać studni. Zakazy „przez suszę”, które pojawiają się w gminach, najczęściej dotyczą podlewania ogrodów, napełniania basenów albo używania wody z wodociągu do celów innych niż bytowe. Trzeba sprawdzić konkretną uchwałę, komunikat gminy albo regulamin wodociągów, bo to może być lokalne i czasowe ograniczenie korzystania z wody, a nie ogólnopolski zakaz wykonywania studni. Po piąte, nawet jeśli nie trzeba pozwolenia wodnoprawnego, to nadal trzeba sensownie ją zlokalizować. Studnia do wody pitnej powinna mieć zachowane odległości m.in. od granicy działki, rowu, szamba, budynków inwentarskich czy drenażu oczyszczalni. To nie jest detal, bo źle umieszczona studnia może dawać wodę, której potem i tak nie powinno się pić. Czyli najkrócej: jeżeli to ma być zwykła studnia wiercona na własne potrzeby, do 30 m i z poborem do 5 m³/dobę średniorocznie, to zasadniczo nie wymaga pozwolenia wodnoprawnego ani zgłoszenia wodnoprawnego. Ale trzeba sprawdzić lokalne ograniczenia związane z suszą, warunki na działce i odległości sanitarne. A jeśli ma być głębiej niż 30 m albo do większego poboru, to już nie jest „bez papierów”.