Zawartość dodana przez fred77
-
Czym umyć szyby od wewnątrz ?
Zwykły pierwszy lepszy płyn do mycia szyb i sztywny papierowy ręcznik.
-
Zdjęciowi oglądacze - Panda
> sprawdź amorki- coś za nisko przód siedzi- mogą być wylane Przecież amortyzatory nie utrzymują ciężaru samochodu więc to ewentualne niskie siedzenie nie będzie wynikiem uszkodzenia amortyzatorów. > do tego nie podoba mi się kolor maski w porównaniu do błotników czy zderzaka > obejrzyj ranty ( zagięcie blachy od wewnętrznej strony) maski od spodu oraz tylnej klapy i tylnych > drzwi pasażerów z tyłu od zamka w dół - może sie pojawić powierzchowna rdza. > po takim przebiegu powinien być wymieniony rozrząd. A co do samego samochodu to najlepiej pojechać i samemu obejrzeć, bo żadne zdjęcie nie odda tego co widać "na żywo".
-
Gościnnie - prawie Punto czyli Idea.
puntobravo-ML-286596454-ML-
-
Kanister - czy można używać zamiennie do ON i noPb?
Nie przejmuj się niczym, lej, nic się nie będzie działo. Tych resztek jest na tyle mało, że nie ma to kompletnie żadnego znaczenia. Dziwię się, że pytasz o tak banalne sprawy.
-
mandat z powietrza?
. A lud dalej taki naiwny i łyka dosłownie wszystko co napiszą w internecie.
-
Ślady po wodzie na szybach.
> Jaki płyn do spryskiwaczy używany? > Mam to samo, brat też po płynie "Aura" z biedronki. > Nawet na kosmetykaaut.pl ten temat był poruszany - > http://forum.kosmetykaaut.pl/viewtopic.php?t=4175 Tu nie chodzi o płyn, bo na wszystkich szybach jest ten "nalot".
-
Ślady po wodzie na szybach.
> To są pewnie termiczne slady po hartowaniu szyby w produkcji. Przeczytałeś co napisałem? To dziwne, że tych "termicznych śladów" nie ma pod miejscami po naklejkach i tam gdzie pracują wycieraczki.
-
Ślady po wodzie na szybach.
Ostatnio przyglądałem się szybom w moim samochodzie oraz szybom jednego z samochodów w pracy, który dostaliśmy w spadku ze starostwa. Mój samochód cały czas stoi pod chmurą. Opisywany samochód z pracy wcześniej też cały czas stał pod chmurą. Patrząc z zewnątrz na szyby można zauważyć takie jakby zacieki po wodzie. Nie są to jakieś zacieki i pozostałości po wodzie twardej tylko takie ciemniejsze i jaśniejsze smużki, które pokrywają całą szybę. Nie ma tych śladów w miejscach pracy wycieraczek na przedniej i tylnej szybie oraz - na samochodzie z pracy - na szybach w miejscach gdzie wcześniej były większe "firmowe" naklejki. Ślady te pokrywają cała powierzchnię szyby, to jest coś w rodzaju takiego delikatnego nalotu. Normalnie tego nie widać, szyby wyglądają normalnie i są czyste, dopiero w słońcu lub w garażu po odpowiednim kątem widać ten nalot i różnicą w miejscach pracy wycieraczek, widać też miejsca gdzie były naklejone te naklejki. Czym to wygodnie usunąć. Pamiętam, że kiedyś udało mi się to wyczyścić ale zajęło mi to dwa dni i musiałem trzeć pastą tempo tak, że nie czułem rąk. Nie wiem jak to opisać, może też zauważyliście tego typu ślady na szybach? Jeszcze raz dodam, że nie są to ślady po wyschniętych kroplach twardej lub brudnej wody.
-
Rozpoczęło się bardziej szczegółowe polowanie na kierowców
Jeżdżę zgodnie z przepisami od wielu lat i jestem tego samego zdania co Ty. Fakt, trzeba przyznać rację, że daleko nam jeszcze do rozwiązań stosowanych np.: w krajach skandynawskich ale patrząc na całość, w przeciągu 10 lat można powiedzieć, że nastąpiła olbrzymia poprawa. Nie mówię tutaj o drogach lokalnych, bo w tym przypadku nawet na tym słynnym, wychwalanym pod niebiosa zachodzie nie jest tak kolorowo. Ale jeżeli chodzi o główne drogi krajowe i sporą część dróg wojewódzkich to nastąpiła duuuża poprawa.
-
Rozpoczęło się bardziej szczegółowe polowanie na kierowców
> A myslisz że to coś da ? Jak zobaczą, że nie daje to zamierzonych efektów to zrobią płatne drogi > lokalne i wtedy to juz chyba pozostanie kupić sobie rower albo helikopter, tudzież > przeprowadzka do Chin Wróci do łask PKS oraz zaczną odbudowywać zlikwidowane linie kolejowe.
-
Jak to jest z tymi punktami karnymi?
> Bzdury Panie opowiadacie......, w mojej wiosce kurs kasujący punkty odbędzie się 10-go, a kolejny w > lutym No toć przecież zaznaczyłem, że nie jestem pewny. I dalej pewności nie mam od kiedy i czy w ogóle to będzie obowiązywało.
-
Jak to jest z tymi punktami karnymi?
Z tego co mi się wydaje to od nowego roku nie ma już możliwości odbycia kursu kasującego 6 punktów. Ma być też tak, że po przekroczeniu liczby punktów kierowca ma przejść przez kurs doszkalający i jeżeli w ciągu dwóch lub pięciu lat znów przekroczy 24 punkty to będzie musiał przejść cały kurs i egzamin na prawo jazdy. Co do tego jednak mogę się mylić i nie jestem pewny czy już to obowiązuje czy ma dopiero obowiązywać lub czy w ogóle takie zmiany mają się pojawić. Jedno natomiast będzie pewne. Mianowicie to, że "stare wygi" nazywające siebie "doświadczonymi kierowcami" gdy przekroczą 24 punkty karne to będą się musieli zmierzyć z nowym rodzajem egzaminów teoretycznych. Już ich widzę jak rozwiązują nowe testy.
-
Wężykowanie zestawu - doświadczenia.
> No i popełniłeś podstawowy błąd. Nie popełniłem błędu, bo takie było założenie. Po prostu chciałem żeby tak właśnie było. Większość przypadków wężykowania wynika ze źle umieszczonego ładunku i ja właśnie ten ładunek źle umieściłem specjalnie. > Ale chłopie jak masz masę przesuniętą za oś to są dwie opcje: > -albo będziesz miał na tyle szczęścia że układ przyspieszanie/hamowanie plus kontry kierownicą > uspokoją siły działąjące na przyczepkę podobnie do choragiewki na wietrze > -albo poszukasz sobie ładnego pobocza gdzie można się w miarę bezpiecznie wyłożyć zestawem > Nadal nie rozumiem sensu twojego eksperymentu. Popełniłeś podstawowy błąd i chciałeś sobie > udowodnić że dasz radę go wyprowadzić postępując wprost przeciwnie do zaleceń??? To zrób podobne doświadczenie przy prawidłowo załadowanym ładunkiem, rozpędź się do - załóżmy - 100km/h, wprowadź zestaw w wężykowanie i opisz Twoje obserwacje.
-
Wężykowanie zestawu - doświadczenia.
> Ale to twoje doświadczenie trochę niedopracowane jest. Teraz juz tak nie ale jeszcze z 3-4 lata > temu często jeździliśmy z autami na lawecie. Warunek w zasadzie najwazniejszy to taki by masa > ładunku nie wychodziła poza oś przyczepy. > Jest to podstawowy błąd ludzi ciągnących ładunki. Każdy tylko chce wsadzić jak najwięcej, nie > myśląc co się może dziac już przy prędkości 50km/h. > To jest fizyka i za wiele się tutaj już nie wymyśli. Inna sprawa to stan techniczny takiej > przyczepy. Tylko, że ja specjalnie tak zamocowałem ładunek, żeby wygodniej i szybciej wprowadzić zestaw w wężykowanie przy mniejszej prędkości. Inaczej potrzebowałbym o wiele dłuższy odcinek drogi i większa prędkość. Głównym celem było sprawdzenie tego jak się ratować gdy nastąpi wężykowanie.
-
Gościnnie. Pytanie o Lancia Zeta.
Podpowiedzcie mi Panowie czy Lancia Zeta to samochód godny zainteresowania? Jakie są tam silniki i które są najmocniejsze, najlepsze, najtrwalsze i odporne? Jak wygląda sprawa korozji nadwozia? Czy trudno znaleźć egzemplarz bez rdzy. Ogólnie mile widziane wszelkie informacje tym samochodzie. Z góry bardzo dziękuję.
-
Wężykowanie zestawu - doświadczenia.
Z przyczepami jeździłem bardzo dużo. Zarówno pożyczonymi jak i ze swoimi dwoma. Zrobiłem sobie proste doświadczenie, którego wnioski opisałem.
-
skręcona kierownica podczas jazdy wprost: zbieżność czy koła
> Tak, tak... każdy sądzi wg siebie, tylko jak zmienisz kiedyś bolid na taki z np. elektrycznym > wspomaganiem kierownicy, to się Twoje zabawy z przekładaniem kierownicy skończą. No cóż. Tak też może być.
-
Wężykowanie zestawu - doświadczenia.
> cóż za hipokryzja , jak ktoś przekracza prędkość to najlepiej do piekła z nim , ale jak Ty łamiesz > przepisy to nie chce mi się gadać Już o tym pisałem, także poszukaj sobie.
-
skręcona kierownica podczas jazdy wprost: zbieżność czy koła
> W tern sposób kiedyś warsztat mi doprowadził do tego, że w lewo było o ponad pół obrotu kierownicy > mniej do pełnego skrętu, niż w prawo. Też tak myślałem. Okazało się, że nie miałem racji. Jak masz koła ustawione do jazdy na wprost to bez względu na to jak będziesz miał zamontowaną kierownicę to liczba obrotów będzie się zgadzała.
-
Wężykowanie zestawu - doświadczenia.
> a tak poza tematem, świadomie stworzyłeś zagrożenie na drodze publicznej ? Ty który tak nawołujesz > za każdym razem do przestrzegania przepisów Tylko czekałem aż temat zejdzie na drugi plan. Nie chce mi się o tym gadać.
-
Wężykowanie zestawu - doświadczenia.
Zainspirowany wątkiem związanym z hasłem "Miota nim jak szatan" postanowiłem osobiście przekonać się jak najwygodniej i najbezpieczniej opanować zestaw podczas wężykowania. Zastanawiam się skąd wzięło się przeświadczenie, że sposobem na zlikwidowanie wężykowania jest przyspieszenie zestawu. Z moich obserwacji jakich dokonałem wynika, że jedynym sposobem jest zwalnianie, a nie przyspieszanie. Mało tego. Duże znaczenie ma to czy przyczepa ma hamulec czy go nie ma. Jeżeli nie ma hamulca to o wiele trudniej jest pozbyć się wężykowania. Jeżeli przyczepa ma hamulec to jest to o wiele szybsze. Dzieje się tak dlatego ponieważ następuje zupełnie inny rozkład sił podczas hamowania. Jadąc przyczepą bez hamulca podczas hamowania przód samochodu ciągnącego jest dociążany, a tył odciążany. Dodatkowo przyczepa ma tendencję do jeszcze większego odciążania tyłu samochodu. Efekt wężykowania się potęguje. Gdy jedziemy z przyczepą wyposażoną w hamulec, to podczas hamowania, przód samochodu ciągnącego również jest dociążany, a tył odciążany lecz przyczepa zachowuje się już zupełnie inaczej. Mianowicie zaczyna naciskać na kulę haka, przez co dociąża nam tył samochodu. O wiele szybciej zestaw się stabilizuje i szybciej można go zatrzymać. Sprawdziłem to osobiście, bo zżerała mnie ciekawość. Załadowałem przyczepę tak by ciężar był umieszczony za osią bliżej tyłu przyczepy i pojechałem na mało uczęszczaną boczną asfaltową drogę. Najpierw zablokowałem hamulec najazdowy w przyczepie i wprowadziłem zestaw w wężykowanie. Żadne przyspieszanie nie pomogło, wręcz przeciwnie. Nie wiem jakie musiałoby być chwilowe przyśpieszenie by ustabilizować zestaw, to musiałoby być solidne szarpnięcie, a samochód musiałby stale i jednostajnie przyspieszać. Hamowanie było mocno utrudnione, trzeba było tak hamować by jakoś wyczuć moment pozwalający na zapanowanie nad zestawem i w miarę szybkie zatrzymanie. Potem zdjąłem blokadę hamulca i spróbowałem drugi raz z działającym hamulcem. Wężykowanie podczas hamowania jest słabsze, szybko ustaje, czuć nacisk na kulę haka i "siadanie" tyłu samochodu, szybko można zatrzymać zestaw. Ważne jest by gwałtowniej depnąć na pedał hamulca by siły gwałtowniej zadziałały na zestaw. Oczywiście są różne przyczepy jedno lub dwuosiowe, różne warunki pogodowe i różne ładunki na przyczepach, zakręty, wzniesienia, spadki itp. Ja sprawdzałem to z przyczepą jednoosiową na prostej, długiej, suchej, asfaltowej nawierzchni. Każdy przypadek może być trochę inny, jednak według mnie hamowanie i dążenie do jak najszybszego zatrzymania zestawu to jedyny sposób na uratowanie się przed wężykowaniem i wypadnięciem z drogi. Moje zdanie jest takie jak opisałem. Ma ktoś może jakieś inne doświadczenia związane z wężykowaniem?
-
skręcona kierownica podczas jazdy wprost: zbieżność czy koła
W mojej Skodzinie, gdy po ustawieniu zbieżności zdarzy się, że ramiona kierownicy są krzywo to odkręcam kierownicę, zdejmuję z wieloklina i montują ja tak żeby była prosto.
-
Adnotacje na umowie kupna/sprzedaży
Panewki??? Przy zakupie stukały i Ty ich nie słyszałeś? I lampka kontrolna ciśnienia oleju nie mrugała przy rozgrzanym silniku? Albo Ty coś kręcisz albo Twój mechanik się nie zna.
-
Gniazdo do przyczepy- co to za wynalazek ?
> przeciez w poprzedniej wiadomosci ma wszystko podlinkowane... Nie czytałem całego wątku.
-
ESP komu niepotrzebne
Wszystkie systemy działają przy pewnych warunkach i odpowiedniej prędkości. W tym przypadku gdy ktoś jechał szybko po lodzie to czy ma ESP czy go nie ma to i tak leci potem tak jak fizyka sobie zażyczy.