Zawartość dodana przez maro_t
-
Zmieniać auto czy nie ???
> Nasz kolega kącikowy zginął w rodzinnym CC. Zderzenie bodajże przy prędkości 60 km\h, 3-osobowa > rodzina nie przeżyła wypadku. Te auta były rodzinne z przymusu a nie dlatego, że ludzie tak > chcieli. > I niech sobie jeżdżą, mają kasę to kupuję wygodne auta i śmigają. Małe auta są ciasne, często > niewygodne. Wiesz, kiedyś miałem fiata Uno i uważałem, że jest super wygodnym autem, potem > miałem Stilo który był jeszcze wygodniejszy a aktualnie Lagunę z kanapowymi fotelami. Jak > teraz siadam w innym aucie np. Fusionie teściowej, to mam wrażenie że siedzę na ławce. Nie > każdy chce jeździć autem z fotelem zbitym z "desek". masz bardzo ograniczone pojęcie wygody i komfortu. Dla Ciebie to wygodny fotel i przestrzeń w kabinie. Dla mnie komfort użytkowania samochodu to bardziej szerokie pojęcie. Pod pracą np. mam ciasny parking, teraz jeszcze ciaśniejszy, bo zaczęli budowę nowego biurowca. Często nie ma miejsc, często parkuję dosłownie na centymetry obk auta kolegi blokując mu drzwi pasażera, bo wiem, że przyjechał sam i będzie wsiadał tylko kierowca. Mam kompakta. Większym autem czasami bym w ogóle nie zaparkował. Komfort to dla mnie też więc np. komfort parkowania. Często wtedy tęsknię za matizem, który pod względem manewrów, widoczności był bardzo komfortowy. Komfort to też dla mnie, nie wiem jak to dobrze określić, świadomość optymalnego dopasowania rzeczy użytkowych do ich przeznaczenia. Dobrze się czuję w domu, który zbudowałem, bo nie jest ani za mały, ani za duży, taki jaki nam akurat potrzeba. Tak samo z samochodem. 90% czasu jeżdżę sam, nawet jeśli przez te 10% byłoby komuś ciasno, to i tak samochód jest dobrze dobrany do potrzeb. Bez sensu by było kupować większy samochód, bo raz w roku jadę na wakacje. A propos, mam Fiata Bravo, jedno dziecko i nigdy nie było takiej sytuacji, żebyśmy mieli jakiś problem ze zmieszczeniem się. A czasami jeździmy w trasy bo rodziców mam 400km ode mnie. Nigdy. Przy jednym dziecku taki samochód jest optymalny. Przy dwójce w podobnym wieku mogłoby juz być ciasno. Komfort to też świadomość, że nie jeżdżę za dużym autem, które bez sensu spala więcej paliwa, musi mieć większy silnik, żeby mieć taką samą dynamikę jak mniejsze, bo to by było bez sensu. A rozwiązania bezsensowne nie są komfortowe
-
Ytong - ocieplenie
> Nie wiem. Mam zasadę, że jak płacę za coś, to wymagam. Jak dałeś komuś kasę za darmo, to tylko o > Tobie świadczy... zrobiłem certyfikat, bo jest potrzebny do odbioru i tyle. Nawet do niego nie zajrzałem, bo mnie zwyczajnie nie interesuje, co tam jest napisane
-
Ytong - ocieplenie
> Certyfikat energetyczny ma? nie mam pojęcia. Ale wiesz jak się robi takie certyfikaty? Bo ja ostatnio robiłem.
-
Ytong - ocieplenie
> Na razie to żadne dane... Zakładając, że ktoś ma średnią temperaturę w budynku na poziomie 21*C a > ktoś 19*C przy kubaturze budynku odpowiednio 550 m3 i 650m3... Porównaj to proszę. kubatury nie znam, powierzchnia domu to około 140m kw. + garaż. Dom trochę większy od mojego. Uwierz mi, mieszkałem w starym domu, teraz mieszkam w nowym, sporo znajomych pobudowało domy, wszyscy w zasadzie grzeją gazem, mam porównanie. Ten dom z samego ytonga zużywa za dużo energii.
-
Ytong - ocieplenie
> Jakieś liczby? Co znaczy DUŻE? np. 800 m3 gazu w dwa miesiące. Dla mnie to duże zużycie.
-
Ytong - ocieplenie
> ma tego 24 cm, sąsiad kuzyna ma 36 i docieplił 10 i mówi że czuć jednak różnice, > wiec jak gruntować czy nie bo trza zaczynać znajomi mają dom z ytonga 36, nie docieplali, ale gazu zużywają dużo. Dom jest dosyć zimny. Nie twierdzę, że to tylko przez ściany, bo nie znam szczegółów docieplenia podłóg, dachu, wykonania okien itd, ale zużycie gazu mają duże. Więc warto docieplać
-
AUTODOFINANSOWANIE
> nigdy w zyciu nie podjales zlej decyzji? Wydaje mi się, że jest jednak różnica. Zła decyzja, to jest np. jak pies wyskoczy na jezdnię i decydujemy się hamować, wpadamy w poślizg i lądujemy na drzewie, zamiast potrącić psa i naprawić zderzak z AC. Ale może się zdarzyć, wiadomo odruch, milisekunda na decyzję. Tutaj to jest nic innego jak czysta naiwność. NIE MA na świecie tak, że ktoś nam coś da za darmo, albo poniżej kosztów, albo że nam się to opłaci. Po prostu nie ma. Wszystko musi swoje kosztować. Jak ktos coś oferuje (usługę, towar) to MUSI na tym zarobić.
-
Alfa 1.9 JTS i Fiat 1.4 TJet - warto? Kolega pyta.
> Z tego co zdążyłem się już zorientować, to jeździsz dosyć defensywnie, więc i spalanie masz niskie. staram się jeździć mądrze, czyli bez bezsensownych przyspieszeń, hamowań, płynnie, z przewidywaniem tego co się dzieje na drodze i tyle. > Jazda średniej klasy autem z silnikiem benzynowym po autostradzie non stop 140 musi zaowocować > spalaniem na poziomie 10 i więcej. Parę dni temu jechałem nowym Berlingo 1.6 benzyna 110KM. > Start na S6 w Gdańsku, jazda A1 do Strykowa i dalej jakieś 50 km na A2 w stronę Warszawy. Po > 2,5 godzinach jazdy spalił 50L benzyny co dało średnie ok. 13/100. Tempomat ustawiony na 149, > były ze trzy momenty, że na chwilę doszło do 160, średnia prędkość 145. Gdybym na tym odcinku > kilkanaście razy zwolnił do 120 z różnych przyczyn np znak ograniczenia, czy jakieś melepety > na drodze itp, to i spalanie bym tym samym zmniejszył z całego dystansu. Berlingo to dostawczak, całkiem inna aerodynamika. Nie przeczę, że gdybym faktycznie miał średnią 140km/h, to bym spalił więcej, ale żeby mieć taką średnią, pewnie by trzeba starać się trzymać ze 170 cały czas. Ja tak jak napisałem, 150 autostrada, 130 ekspresówka, średnia z całej trasy 107, bo po drodze jeszcze ponad 100km zwykłych dróg, terenów zabudowanych, a nawet na takiej A4 między Katowicami, a Wrocławiem jest zwężenie do jednego pasa na długości kilkunastu km z ograniczeniem do 80km/h i jak jedzie kolumna ciężarówek, to faktycznie z taką prędkością się jedzie. To i średnia spada. I spalanie też
-
Alfa 1.9 JTS i Fiat 1.4 TJet - warto? Kolega pyta.
> jakos inni, nawet w tym watku, nie potwierdzaja tego > wychodzi na to, ze super oszczedny multiair pali tyle co T-JET myślę, że jakbym ja nim pojeździł, to by mi palił mniej
-
Alfa 1.9 JTS i Fiat 1.4 TJet - warto? Kolega pyta.
> Moja średnia z 45kkm w Bravo 150T-Jet to prawie 9l: > http://www.motostat.pl/member/vehicles/stats/id/27583 > Ogólnie to jest tak, że poza miastem, przy prędkościach przepisowych 80-100km/h da się zrobić około > 7l/100km. > Na autostradzie przy przepisowych 120-130km/h jest w okolicach 7.5-8l/100km. > Ta sama autostrada z prędkościami 150-160km/h i co jakiś czas na chwilkę 180-200km/h daje średnią w > okolicach 10l/100km. > Mało zakorkowane, stutysięczne miasto to okolice 10l/100km. > To tyle . coś za dużo. Niedawno byłem nad morzem. Przejechałem 700km w jedną i 700km w drugą stronę. Droga to autostrada A4, ekspresówka S3 + zwykła droga pomiędzy A4 i S3. Na ekspresówce trzymałem 130km/h, na autostradzie 150km/h, wiadomo, zwalniając na bramkach, remontach i ograniczeniach. Średnia prędkość z trasy w jedną stronę wyszła 107km/h, spalanie pokazał 7.2l/100km, co mniej więcej potwierdziło się przy dystrubutorze
-
Najtańszy w budowie dom na około 50 lat - jaka technologia
> No to błąd w sztuce. Bo należy wypuścić zbrojenie. Potem wycina się wewnętrzny styropian i ścianki > działowe łączy z zewnętrznymi. przyjrzałem się wczoraj jak to jest zrobione. Nie ma żadnego zbrojenia, styropian nie jest wycięty. Tak jak napisałem, ścianki działowe po prostu stykają się z wewnętrznym styropianem na ścianach zewnętrznych. Zaprawa na tym łączeniu już w kilku miejscach pęka
-
Alfa 1.9 JTS i Fiat 1.4 TJet - warto? Kolega pyta.
> Ile to spala tak z ciekawości np w Punto czy Bravo? TUTAJ masz spalanie mojego T-Jeta 120KM za cały okres eksploatacji
-
Najtańszy w budowie dom na około 50 lat - jaka technologia
> IMO nie. Bo rant przy styropianie też jest ocieplony - przewiercasz się przez styropian, wwiercasz > w beton i mocujesz. Przy murowaniu trzeba jakieś kątowniki/płaskowniki i podobno często to > "majstrzy" psują. Wrzucałem linka z artykułem z obrazkami > Za to ściana 10cm cieńsza. Też coś za coś - przy tej samej powierzchni zabudowy mamy większy dom > czyli taniej za m2. > Albo dołożą 10cm styropianu, i przy tej samej grubości ściany będą mieli lepiej ocieplone. Można > też (podobno najtaniej wychodzi) wziąć najcieńszy bloczek 5+15+5 i do tego 20cm styropianu > "zwykłego" z zewnątrz. wtedy dopiero można mówić o naprawdę ciepłym domu. Przynajmniej o ścianach. > Niskich. ja też uważam, że mam niskie. A technologia klasyczna. Chyba, że niskie dla Ciebie znaczy jeszcze sporo niższe > No to błąd w sztuce. Bo należy wypuścić zbrojenie. Potem wycina się wewnętrzny styropian i ścianki > działowe łączy z zewnętrznymi. > Zresztą wrzucałem linka w pierwszym swoim poście do artykułu, gdzie jest to opisane: a widzisz. Dzisiaj się dobrze przyjrzę. Może nie zauważyłem tych zbrojeń, ale raczej nic takiego nie robili i nie wycinali styropianu. Zobaczymy. Jeżeli robią tak jak napisałem, po prostu dojeżdżają ściankami działowymi do styropianu, to znaczy, że to jakaś kiepska ekipa. > Jak ktoś chce, to może zrobić też z szalunku traconego. Tylko po co styropian w ścianach > wewnętrznych? > A ja tam lubię świeże powietrze. Nie po to myślę o przeprowadzce do lasu, żeby zimą zastanawiać > się, czy przewietrzyć (zmarznąć i wypuścić ciepło), czy dusić się w zużytym powietrzu. ok, każdy ma jakieś swoje przekonania i wymagania. > Na razie jestem na etapie zastanawiania się i jeszcze żadnej technologii nie wykluczam (włącznie z > m3system). > Kilka kryteriów jest już jednak pewnych: > 1. Wentylacja mechaniczna z rekuperatorem. Grawitacyjna, z moich doświadczeń i opinii wyczytanych, > ma niską wydajność w lecie a wysoką w zimie. Zupełnie odwrotnie, niż potrzeba. A jak już ma w > kiblu czy kuchni montować wentylatory, to lepiej mieć rekuperator. > 2. Kominek będzie. Bo tak (i kropka). Raczej bez płaszcza i raczej bez rozprowadzania. kominek to przydatna sprawa. Zawsze warto mieć jakiś backup jeśli chodzi o ogrzewanie. Płaszcza imho nie warto robić, ale zwykłe rozprowadzenie grawitacyjne na piętro, zwłaszcza jeśli masz kominek w miarę na środku domu, to niewielki koszt, a efekt całkiem dobry. Przemyśl to. > 3. Ma być dosyć tanio w budowie i tanio w utrzymaniu. To moim zdaniem, jeszcze przed wyborem technologii i konkretnych rozwiązań, kluczem jest wybór, albo wymyślenie odpowiedniego projektu. Słowo klucz: PROSTEGO. Prosta bryła, prosty dach, żadnych balkonów, lukarn, wykuszy, wymyślnych okien, wielkiej klatki schodowej itd. Na tym etapie można najwięcej zaoszczędzić, albo stracić. > 4. Dom ma być parterowy bez poddasza albo z nieużytkową graciarnią. > 5. Pewnie będzie GWC dla chłodu w lecie (przy rekuperatorze nie specjalnie potrzebny do > ogrzewania). > 6. Najprawdopodobniej ogrzewanie CWU i podłogówki z pompy ciepła powietrze-woda. A w mrozy kominek > do CO. > Raczej oleję dopłaty NF15 czy NF40, bo wymagania są trudne do spełnienia. No, chyba że któryś > dostawca zagwarantuje to i nie wydrenuje to portfela, czyli gdy nie dopłacę do tego więcej, > niż uzyskam dopłaty.
-
Najtańszy w budowie dom na około 50 lat - jaka technologia
> 1. Bez specjalnej dokładności brak mostków cieplnych i dobra izolacyjność. Przy budowie z ceramiki + styropian, też można osiągnąc dobrą izolacyjność, a nawet lepszą. A tam gdzie najczęściej powstają mostki, czyli przy oknach, drzwiach, bramach garażowych itd, tak samo można je zrobić przy technologii styropianowej. > 2. Możliwość postawienia bez fachowców. Mam uczulenie na "fachowców" - trzeba im dokładnie patrzeć > na ręce więc czas i tak muszę poświęcić. To jak już jestem, to mogę sobie klocki poukładać i > jeszcze na robociźnie zaoszczędzić. Nie wiem, ale z tego co patrzę, to murowanie z porothermu mnie osobiście wydaje się prostsze niż te styropiany, gybym miał sam to robić. Jedno i drugie można robić samemu, przy jednym i drugim własny poświęcony czas to też koszt budowy. > Podobno jak kupisz klocki, to dostawca przyjeżdża, szkoli > albo i układa pierwszą warstwę a potem to już ciężko coś zepsuć, bo tak klocki są spasowane. tego nie wiem > 3. Lubię żelbeton Uważam, że to lepsza konstrukcja nośna, niż ceramika czy BK. z tym ciężko dyskutować, każdy ma własne upodobania > 4. Szybkość postawienia. I po postawieniu już mam ocieplone - tylko wstawiać okna i tynkować. no tak. > 5. Cena. ten argument najbardziej do mnie przemawia. > 6. Niskie koszty ogrzewania Zależy z czego dokładnie zbudujesz. Te bloczki występują w różnych grubościach, żeby mieć ciepły dom musisz wybrać jedne z grubszych. Są np. 5 + 5 cm styropianu, są 10 (na zewnątrz) + 5 cm itd. Sąsiedzi budują z 15+5 cm. Nie wiem ile to kosztuje, ale izolacyjność tego będzie gorsza niż np. ściany z 25cm porotherm + 20 cm styropianu (taki standard w dzisiejszych czasach). To jeśli chodzi o ściany. Nie wiem jak dach w tej technologii. Jakich kosztów ogrzewania się spodziewasz? Ja postawiłem dom tradycyjny, zwykły fundament, ściana 30cm porotherm + 15 cm styro, dach ocieplony 30 cm wełny, w podłodze 15 cm styropianu. Zacząłem grzać 7 listopada zeszłego roku, do dziś zużyłem niecałe 1000m3 gazu, czyli zapłaciłem jakieś 2 tys. pln. Niech za rok wyjdzie 1300m3 gazu, czyli 2600pln, czyli średnio ponad 200 pln miesięcznie przez cały rok. Ile bym zaoszczędził miesięcznie budując ze styropianu? 50pln? może... 100 pln? wątpię. Nie warto imho > Termos to dla mnie nie wada. Zresztą po to w takich domach stawia się ściany działowe tradycyjne. To mnie właśnie zastanawia. U mnie ściany działowe są z tego samego materiału, co zewnętrzne, połączone z nimi. U sąsiadów po prostu dostawiają te ściany do styropianu wewnętrznego na ścianach zewnętrznych. Żadnego połączenia konstrukcyjnego. Przecież to inny materiał, będzie inaczej pracował, nie wyjdą zaraz jakieś pęknięcia? > Do tego posadzki powinny zapewnić wystarczającą bezwładność. Rekuperator załatwia sprawę > wietrzenia. No właśnie. Ja np. nie chciałem rekuperatora w domu. Nie chcę żadnych dodatkowych urządzeń, które trzeba serwisować i doglądać. > Generalnie widzę tylko jedną wadę - przy odrobinie pecha trafia się w łącznie bloczku gdy chce się > wbić kołek. Sprawę załatwia listwa do wieszania i wywiercenie 15 cm obok.
-
Najtańszy w budowie dom na około 50 lat - jaka technologia
30-40% to dużo. Czyli jak mnie stan surowy otwarty kosztował 150 tys. pln, to znaczy że w tej technologii by wyszło około 100? Jakoś nie chce mi się wierzyć, ale jeśli tyle można zaoszczędzić, to faktycznie może być warte rozważenia. Tylko, że właśnie ta mała bezwładność cieplna. W zimie przy jakiejś awarii w dostawie prądu, albo gazu, dom się szybko wychłodzi, bo ściany nie trzymają ciepła.
-
Najtańszy w budowie dom na około 50 lat - jaka technologia
> Sąsiad postawił dom w tej technologii, porównywał z kilkoma osobami które budowały tradycyjnie i > twierdzi że cenowo to jakoś specjalnie taniej nie wychodzi. Podstawowy plus (który dla niego > był ważny) to czas - w kwietniu zaczął, a z początkiem grudnia się wprowadził. u mnie sąsiedzi mieli podobnie w technologii tradycyjnej. W kwietniu robili fundamenty, na Boże Narodzenie już mieszkali. Jedynie nie zdążyli przed zimą z ociepleniem i elewacją. Zrobili to dopiero w tym sezonie
-
Najtańszy w budowie dom na około 50 lat - jaka technologia
> Ja się właśnie nad tą technologią pochylam i rozważam. tak z ciekawości: jakie widzisz jej zalety? Bo ja widzę sporo wad, a jakoś nie bardzo widzę zalety w porównaniu z technologiami tradycyjnymi. > Czemu dłużej? Ekipy mają tyle samo osób? Liczysz przy klasycznej włącznie z położeniem ocieplenia? w sumie to właściwie nie wiem czemu to idzie tak powoli. Ekipa liczy najczęsciej dwóch gości, którzy układają klocki na ścianach, przygotowują zbrojenie, ukladają zbrojenie. A jak jednego dnia zalewali to betonem, to było ich w sumie pięciu. Fakt, że są baaaardzo dokładni, wszystko pasują i mierzą co do milimetrów, ale podobno ta technologia tak wymaga. Jakieś opóźnienie wyszło im też na tym, że podobno w ostatniej chwili projektant zdecydował, że trzeba dać więcej zbrojenia, więc zanim zamówili, przyjechało, zazbroili itd. No i beton. Ma być jakiś specjalny, B15 czy jakoś tak. Do tego jak przyjeżdża grucha żeby to zalewać, to trwa to kilka godzin, leją powolutku, ubijają itd. Podobo najbliższe betoniarnie nie chciały się w to bawić. Wolą przez ten czas obskoczyć kilka "klasycznych" budów, wylać beton w fundament albo strop w chwilę i jazda dalej. Jestem w stanie w to uwierzyć pamiętając, jakie mieli kaprysy i wymagania gdy do nas przyjeżdżali z betonem Porównuję szybkość budowy oczywiście samych ścian z pustaków. U nas murowało trzech gości. Oczywiście w technologii klasycznej dochodzi ocieplenie, ale na domu ze styropianu też jakąś elewację, tynk trzeba będzie zrobić. > To nie sztuka dla sześcioosobowej ekipy zaprawionej w bojach w technologii tradycyjnej być szybszej > od ekipy "ja i teść" nawet, jak "ja i teść" zamawiają gruchę. A jak przesadnie oszczędzają z > betoniarką, to w złotówkach może i oszczędzą, ale czasu to pewnie dołożą.
-
Najtańszy w budowie dom na około 50 lat - jaka technologia
> Dom ze styropianu albo technologia szkieletowa. ten ze styropianu to wątpię, żeby wyszedł jakoś znacząco taniej niż klasyczny. Do tego ma trochę wad w porównaniu z klasycznym. Właśnie na działce obok mam budowę domu w tej technologii. Niby miało być szybko, przez co taniej, a nie jest. U mnie szybciej murowali z porothermu
-
Alfa 1.9 JTS i Fiat 1.4 TJet - warto? Kolega pyta.
> 3tyś wymiana łożysk. mnie nie musisz pisać ile to kosztuje
-
Alfa 1.9 JTS i Fiat 1.4 TJet - warto? Kolega pyta.
> A co powiecie o samym Bravo? Ma jakies typowe usterki? przy T-Jetach w zasadzie jedyna poważna wada to skrzynie M32. Poza tym silnik trwały, dynamiczny,elastyczny. Sam samochód prosty i bez większych wad.
-
Alfa 1.9 JTS i Fiat 1.4 TJet - warto? Kolega pyta.
> W grę wchodzi tylko i wyłącznie wersja 150 KM. Czym różni się od tej 120 konnej? Inny osprzęt? Czy > są większe różnice? z tego co pamiętam: inne turbo, wtryski, wałki rozrządu. Nie wiem czy coś jeszcze
-
Czy bać się współczesnych "turbobenzyn"?
> od tego jest ASB, a nie "elastyczny" silnik (mylnie pojmowany jako "mocny od dołu") ok, ale zakładając że masz manualną skrzynię, lepszy jest silnik taki, przy którym można rzadziej te biegi zmieniać > poza tym od wycia silnika, to jest wygłuszenie kabiny, a nie turbo taaa, w klasie premium chyba. W przeciętnych komaktach na przykład wygłuszenie jest mniej więcej podobne, czyli takie że wyraźnie słychać silnik na wysokich obrotach. Czasami aż za wyraźnie
-
ile za metr domu?
> Jako że kilka tu osób buduje dom może mi ktoś podpowie ile trzeba realnie szykować za metr > kwadratowy domu tak bez szaleństw, dom prosty z poddaszem użytkowym, dach prosty dwuspadowy... > ot taka stodoła Dużo prac będzie pewnie systemem gospodarczym robione powiedzmy do stanu > jaki oferuje developer bo z wykończeniu to już taki rozrzut jest że ho ho. > Chętnie poznam wasze zdanie w temacie. U mnie dom o powierzchni niecałe 120m kw. po podłogach + 30m garaż wyszedł do stanu deweloperskiego jakoś niecałe 300 tys. Nie umiem podać co do złotówki, bo prace trwały na bieżąco i nie dałem rady tak jednoznacznie określić punktu "stan deweloperski skończony". Więc wychodzi niecałe 2 tys. pln za metr. Wszystko robiły ekipy, sam nie robiłem nic. Ale to i tak trochę bez sensu, dom domowi nie równy. Mój jest naprawdę prosty. Prostokąt, dach dwuspadowy, żadnego balkonu, wykuszu, nawet okien dachowych, od początku dobierany tak, żeby nie było żadnych kosztowych niespodzianek. Taki głupi balkon na przykład już podnosi koszty: szalunki, zbrojenie,beton,ocieplenie,płytki,barierka,okno balkonowe itd. O dachu już nie wspominając. Każde udziwnienie to koszty,koszty. I teraz można zbudować domy o podobnej powierzchni, a znacznie różniące się kosztami
-
Czy bać się współczesnych "turbobenzyn"?
> To chyba jakieś nowe sacrum, bożyszcze, do którego wszyscy się modlą. Lewarki zmiany biegów parzą w > ręce, wstyd przed Ryśkiem bieg zmienić! nie wstyd, ale niepotrzebna komplikacja. Skoro można mieć samochód, w którym można rzadziej zmieniać biegi, nie trzeba irytować siebie i pasażerów wyciem silnika i spalać przy tym za dużo paliwa, to czemu z tego nie skorzystać?
-
Czy bać się współczesnych "turbobenzyn"?
> Czyli nie ma w tym momencie jak czytam zdecydowanego "za" silnikami benzynowym z turbo które będą > używane w mieście .. zależy z czym porównujesz. Wątek jak zwykle schodzi na teoretyczne dywagacje o silnikach V8 i pojemnościach powyżej 4.0, czyli coś, czym przeciętny Kowalski nigdy się nawet nie przejedzie. Należy porównywać np. silnik 1.2 turbo 120KM z wolnossącym 1.6 120 KM, silnik turbo 1.6 150KM z wolnossącym 2.0 150KM itd. Jak dla mnie do normalnej jazdy, czy to miejskiej czy autostradowej zawsze silnik doładowany będzie lepszy. Ja mam 1.4 turbo 120KM. Mój tata na przykład niedawno kupił samochód z silnikiem wolnossącym 1.6 120KM. Różnicy przy normalnej jeździe jest duża. Czy to w mieście czy poza miastem. Przykład. Teren zabudowany, jadę na 5 biegu 60km/h. W 1.4 turbo mam przy tym jakieś 1800 obrotów. Teren zabudowany się kończy w miejscu, gdzie jest trochę pod górkę, wciskam gaz, przyspieszam, wrzucam 6 i jadę 90km/h. W wolnossącym przy takim wciśnięciu gazu nie dzieje się nic, auto jak jechało tak jedzie, trzeba zredukować i można przyspieszyć. I po co? Po co słuchać wycia silnika, palić więcej paliwa? Albo autostrada i mój ulubiony test. Jedziemy 120km/h na najwyższym biegu, droga pod górkę. Wciskamy gaz do oporu i co? W wolnossącym nic. Niedawno tak próbowałem w maździe 2.0 120KM. Niby super nowy silnik, technologia SkyActive, a to zwykły wolnossak, którego trzeba kręcić i tyle. Samochód nie przyspiesza. Dopiero jak wyjedziemy na górkę, to zacznie przyspieszać. W turbodoładowanym 1.4 po prostu wciskam gaz i auto przyspiesza. Może i nie wbija w fotel, może i ma minimalnego laga, ale nie zależy mi, nie ścigam się, po prostu jadę normalnie, bez konieczności ciągłego wachlowania lewarkiem. Jak dla mnie to na dzisiaj, przy europejskich warunkach jazdy, europejskich cenach paliw, to małe doładowane benzyniaki są najlepsze