Zawartość dodana przez Manx
-
Leon3, opinie
bo to jest bardziej problem dla ludzi niskich niż dla wysokich - majac 210, też byś nie narzekał. Ja mam 190 i dla mnie pomimo braku regulacji też jest OK, ale jak kiedys jako pasażęrkę wiozłem moją babcię, która miałą wzrost poniżej 160 cm, to górne mocowanie pasa byłoby dla niej za wysoko i pas przebiegał jej koło ucha
-
Fotelik 0> isofix
Temat przerabiałem na początku tego roku. Zależało nam na jasnej tapicerce (żeby pasowało do auta, którym wozimy juniora ), nosidełko było zarazem fotelikiem, miało uchwyt i pasował do ramy wózka. W zasadzie cokolwiek markowego kupisz: Cybex, maxi-cosi, Britax Romer (te marki oglądałem) to są bardzo dobre produkty. W naszym przypadku skończyło się na Cybex Cloud-T z bazą Base-T, bo 1. była jasna tapicerka jaka nam się podobała 2. to element systemu, bo mamy ramę wózka Cybex i na krótkie wypady wpinamy małego w nosidełku do ramy wózka i jedziemy 3. znajomi akurat mieli na zbyciu idealnie to czego szukaliśmy. Fotelik nie za ciężki, jest uchwyt, baza to bardzo wygodna opcja - przynoszę małego zapiętego w nosidełko, wsadzam nosidełko w bazę, obracam i już zapięty, a ja mam poczucie pewności, że młody jest dobrze "przymocowany" (zanm pierwszy raz wsadzisz dziecko - przetestuj to na sucho, bo ja w szpitalu się chwilę głowiłem, rozkminiałem jak pasy regulować). Dla mnie ważne było też, by baza czy to z obciążeniem czy na pusto nie wydawała żadnych dźwięków (brat miał taki temat parę lat temu). Zdanie moje i moich znajomych - pierwszy fotelik, który służy 6-8 miesięcy warto kupić używany, jeśli masz dostęp do pewnego źródła. Sam dobry fotelik, to 1200-1500 zł, a taki, który był używany parę miesięcy znajdziesz na popularnych portalach z ogłoszeniami drobnymi za 600-800 zł w bardzo dobrym stanie.
-
Co przeciw kunom ?
To jak tak twardych zawodników trafiłeś, to zostaje Ci tylko pies... nie mówię mieć, ale zaprosić, żeby się gdzieś w pobliżu załatwił, trochę kudłów zostawił. Strasznie uparte jakieś. Znam gościa, któremu w jednym aucie 2 razy w krótkim odstępie kuny poprzegryzały przewody, na czas jednej z napraw dostał zastępczy i po pierwszej nocy zastępczy też był pogryziony - uroki mieszkania blisko lasu
-
Leon3, opinie
Auto budżetowe, więc nie ma regulacji (to nie premium) 9 lat z dwoma egzemplarzami i auto uważam za niezawodne. Solidnie złożone, proste, wszędzie to naprawią. Ze słabych punktów to są drobiazgi, niezależnie od wersji: - jak w każdym VAGu obejrzyj przed zakupem styk nadkola przedniego z progiem, czy nie ma śladów rdzy (tam jest gąbka "wygłuszajaca" zbierająca syfi i wilgoć- po paru latach takiego okładu, może coś się zacząć dziać) - purchel lub rdza tam, tzn, że pod plastikami jest już źle. - to samo do sprawdzenia przy tylnym nadkolu i takie same rokowania. - możliwa korozja tylnej klapy (zaczyna się od górnego roku otworu na znaczek-klamkę w klapie) - jeśli auto ma wymienioną szybę przednią, to się nie dziw - jakieś takie kruche, że byle odprysk i ludziom pękają. - był temat pękania i parowania reflektorów i lamp tylnych, ale to dotyczyło bardziej LEDów. - jeśłi auto ze wstawkami z ekoskóry w tapicerce, to nie zdziw się jeśli ma jakieś pęknięcia - 3 lata i każdemu ekocerata na boczku fotela pękała.
-
Jak się teraz placi za samochod?
Ostatnio jak sprzedawałem auto za poważną kwotę, to spisaliśmy umowę, która stanowiła, że własność auta przejdzie na kupującego z chwilą uznania rachunku kwotą wartości pojazdu lub otrzymania potwierdzenia przelewu kwoty wartości pojazdu na rachunek sprzedającego, opatrzonego pieczęcią banku. Kupujący nie chciał robić przelewu w ciemno, ani jeździć 2 razy, toteż umówiliśmy się z kupującym (starszy gość, niezbyt obcykany w internety) że podjedziemy do oddziału banku, w którym ma rachunek, on zleci przelew na mój rachunek w innym banku. Wszedł do oddziału, zlecił przelew, dał mi potem potwierdzenie przelewu z pieczęcią banku, dałem mu dokumenty i kluczyki- bank dokumentem potwierdzenia potwierdził że przelew poszedł, tego klient już nie cofnie. Kilka godzin później miałem to na rachunku
-
Co to za cholerstwo na nowych felgach???
Utlenienie aluminium. Świadczy to o słabej jakości wykonania felgi (nie uwierzę że to oryginalna felga audi po 1 sezonie). Nie usuniesz tego, bo to jest pod lakierem bezbarwnym (miał jakąś niedoskonałość i gołe aluminium zaczęło się utelniać). To je amelinium - tego nie pomalujesz Jeśli na gwarancji, to zgłaszaj reklamację. Jeśli po gwarancji to opcje masz 3: 1. przyzwyczaić się, że będzie tego przybywać 2. sprzedać te felgi i kupić inne. 3. oddać do renowacji - by odtworzyć wygląd oryginalny trzeba stoczyć front, przepolerować i polakierować klarem na nowo (aczkolwiek ja przy renowacji bym się nie odważył na polerowany front - bezpieczniejsze jest lakierowanie całośći w jeden kolor).
-
gwarancja na auto - czy to możliwe ? czy serwis ściemnia?
Dni i tygodnie to już krótko. Ze 3 lata temu kuzyn kupił Dustera II po lifcie, do turlania się po mieście i był z niego mega zadowolony, na tyle, że myślałem żeby żonie do jazdy wokół komina tez może cos takiego by zakupić. Przy jednym ze spotkań kuzyn schłodził zapał, bo właśnie po ok. roku zepsuł się reflektor. ASO kazało mu czekać ponad 3 m-ce na naprawę z uwagi na brak części, ale nie dawali też gwarancji że na 3 m-cach się skońćzy. Tłumaczyli mu, że lampy produkowano w fabryce na Ukrainie czy tam w Rosji, a po wybuchu wojny nie mogli juz stamtąd brać, więc byłą przerwa, uruchomili produkcję gdzieś w innym kraju, tyle że to ledwo pokrywa zapotrzebowanie fabryki, są zaległosci, a na wymiany gwarancyjne trafia tylko nadwyżka
-
gwarancja na auto - czy to możliwe ? czy serwis ściemnia?
Potraktowali Cię na zasadzie, że jeśli klient cos chce, to niech spada. Zgłoś im że nie jesteś w stanie wymienić żarówki, bo to LED i niech wymieniają całą lampę. Na przyszłość zmień ASO, bo jakkolwiek tu sprawa jest oczywista, to przy jakiejś kolejnej usterce, zepchną Cię na drzewo. Taka mentalność a'la Polmozbyt niektórych ASO, szczególnie w mniejszych miastach lub prowadzonych przez ludzi którzy zaczęli pracę w poprzedniej epoce. Im się często nie chce robić dokumentacji do gwaranta i czekać na zapłatę, więc wolą wmówić klientowi, że sam popsuł i zmusić go do zapłaty za naprawę tu i teraz.
-
Naklejka umweltzone
Najlepiej przez link do niemieckiego urzędu, który ktoś tu wstawił. Trwa to paręnaście dni, ale jest najtaniej. Jeśli potrzebujesz szybko, to w Dekrze w Polsce można kupić - wysyłają na następny dzień, ale jest dużo drożej (potrzebowałem na szybko, więc kupiłem tam, a kosztowało mnie to w zeszłym roku 129 zł). Co do Allegro - spotkałem się z opinią, że niektórzy sprzedawcy drukują kopie, a wpłatę chowają do kieszeni. Efekt taki, że potem można się zdziwić przy kontroli drogowej, gdy pomimo posiadania naklejki policja wlepi mandat 80€, bo w systemie nie mają naklejki dla danego numeru rejestracyjnego.
-
Jazda testowa - jak wygląda?
Nie - to nie tu jest przyczyna. To zmiana mentalnościowa wynikająca ze zmiany pokoleniowej. Nikt dzisiaj nie chce pracować w sobotę, co jeszcze kilkanaście lat temu nie budziło takiego oporu. Każdy chce mieć wolną sobotę, a pracować w tygodniu i tzw. "pokolenia Z" nawet dodatkową kasą nie zmotywujesz do zmiany nastawienia. Znajomy kierownik salonu, mówił mi że układ jest taki, że jego handlowcy mogą mieć tylko jeden sobotni dyżur w miesiącu. Gdzie te czasy kiedy salony były w soboty do 17, a co kilka tygodni czynne było też w niedzielę, bo było jakieś wydarzenie promocyjne np. "dni otwartych drzwi" z okazji premiery nowego modelu. Ci, co wtedy byli sprzedawcami, mają dziś dobrze po 50-ce lub są już na emeryturze.
-
Jazda testowa - jak wygląda?
Spotkałem się z kilkoma podejściami do tego jak wygląda jazda próbna: - auto na godzinę z limitem przebiegu 100 km i samemu jedziesz bez handlowca: VW, Seat/Cupra, Audi, Porsche - auto na cały dzień (zawsze robiłem tak w sobotę) z limitem przebiegu: Mini, BMW - auto z handlowcem na prawym fotelu i jazda próbna 30-40 min (Lexus, Toyota, Mercedes). Polityka importera to jedno, ale polityka dealera to drugie - zaściankowi dealerzy typu Januszex-auto boją się dawać auta na test bez nadzoru. Jeśłi u normalnego dealra wyczują, że jesteś poważnym klientem, a nie "apaczem", który się tylko przejechać, to auto dostaniesz do jazdy. Opcja, że handlowiec prowadzi, a Ty siedzisz na prawym, to jakis absurd i kojarzy mi się z wczesnymi latami 90 - rodzice chcieli kupić w salonie Peugeota, to zaoferowali jazdę na fotelu pasażera. Ojciec im odpowiedział, że ma prawo jazdy i chce kupić auto które będzie prowadził, a nie takie w którym będzie pasażerem- odwrócił na pięcie i poszedł gdzie indziej.
-
Arona - jak się dostać do parownika klimy?
Fabrycznie na pewno nie ma, ale może mieć możliwość dołożenia (w górej części schowka będzie fragment perforowany, żeby łatwo go było wyłamać i tym sposobem założyć dyszę nawiewu do schowka, a pod plastikami może być przewód klimy z trójnikiem, gdzie jedno wyjście jest zaślepione gumową zaślepką. W wielu autach grupy VW na platformie MQB tak jest - fabrycznie chłodzony schowek miały chyba tylko niektóre wersje kilku modeli VW i Audi, a w całej reszcie marek, w wielu modelach dało się to dołożyć. Któregoś dnia zerknę mając Aronę pod ręką.
-
Glinka
Czarny wymaga dokładności - tylko tyle i aż tyle - nie taki diabeł straszny jak go malują. Dobre przygotowanie lakieru, czyste warunki, dobór pasty i pada, ostre światło by widzieć co robisz i jedziesz. Jeśli to będzie Twój pierwszy raz, to rób powoli, a dokładnie, a osiągniesz świetny efekt.
-
Napęd na 4 koła, a koło dojazdowe
Walizki przypinam do uchwytów w bagażniku linką elastyczną - nie cierpię, jeśli coś mi się przemieszcza, w bagażniku podczas jazdy. Ewentualnemu lotowi, też zapobiegnie. Nawet gaśniczkę mam przymocowaną Koło jest bardzo niebezpieczne, bo jest ciężkie i bardzo twarde. W tamtym aucie, koło wyłamało fabryczne mocowanie i delikatnie uniosło plastikową sztywną podłogę bagażnika. Może przy złożonych fotelach i kole luzem, pracownik by dostał kołem w głowę. Bez mocowania byłoby dla producenta €10/szt taniej, a jednak z jakiegoś powodu to mocują Tylko w Polsce ktoś może wpaść na pomysł, by w takie bzdety się bawić
-
Napęd na 4 koła, a koło dojazdowe
Przykręć, dla własnego spokoju, bo nawet przy niewielkiej kolizji to może polecieć. Ponoć w niemczech mogą przeglądu nie podbić, jesli zapas nie jest przymocowany. Widziałem kiedyś samochód po kolizji przy miejskiej predkośći - koło zapasowe wyłamało fabryczne plastikowe mocowanie stosowane przez VW. Możliwe, że gdyby nie było przymocowane, to by poleciałoby dalej.
-
Ubezpieczenie a wykup z leasingu
Jeśli mogę doradzić - jeśli masz tak możliwość, to postaw to auto na parkingu, do czasu aż się kwestie polisowe wyprostują tj. będziesz miał papier, że auto jest Twoje, polisa jest na Ciebie. Kiedyś czytałem o przypadku człowieka, który już zapłacił wykup, ubezpieczenie jeszcze nie przeszło, a doszło do szkody całkowitej i zaczął się kocioł. Leasing miał to już w nosie, a ubezpieczyciel widział dalej leasing.
-
Ubezpieczenie a wykup z leasingu
Nie bez powodu. Faktura dokumentuje sprzedaż auta - na podstawie faktury możesz auto zarejestrować.
-
Kiedy jakiś nowy kompakt?
Chyba nieprędko. Najprędzej to nowa Corolla. Kiedyś klasa średnia traciła nabywców na rzecz SUVów, a teraz kompakty mocno tracą na rzecz SUVów i crossverów - jak tak dalej pójdzie, to za parę lat na rynku pozostanie tylko Corolla (tylko dlatego że jest to model globalny) i Octavia, bo to się sprzedaje. Golfa w sprzedaży przegonił T-roc i są podszepty że 8 może być ostatnim rozdziałem. Exodus focusa to już ma datę chyba nawet tegoroczną. Megane już tylko elektryk i zarazem egzotyka na drodze. Citroen już poszedł w crossovery, Peugeot jeszcze walczy. Opel Astra prędzej niż później zniknie, bo to rzadki widok czy w PL czy nawet w Niemczech. Pomyśleć, że przez dekady, kompakty to była podstawa oferty w EU. Wybór coraz węższy, bo gusta ludzi się zmieniły. To se ne vrati. Myślałem, że jak wejdą szerszą falą elektryki, to kompakty odżyją, bo mają dużo sensu (bardziej opływowe, lżejsze od SUVów= potencjalnie większy zasięg na baterii), ale nie - to się nie wydarzyło i chyba już nie wydarzy. Jak ktoś lubił kompakty, to będzie musiał poszukać sobioe innego formatu auta, który mu najbardziej podpasuje.
-
Napęd na 4 koła, a koło dojazdowe
dopisujesz coś czego nie powiedziałem. 1. Nigdzie nie wskazałem, że znajomy który szukał X6 rozpatrywał je jako alternatywa dla Dacii (wtedy kupił ostatecznie tiguana allspace 2.0 tsi). Znam przypadki osób, które rozważają kilkuletnie Audi/ BMW/ lexusa/ MB zamiast nowego SUVa Hyundaia bądź Kii. Popatrz sobie na AK na zapytanie o poradę - ktos pyta o poradę jakie auto w jakimś budżecie, bo myśli o nowym, to mu zawsze ktoś zasugeruje używane, kilkuletnie auto klasy "premium". Jeśli taki kupujący ma świadomość, że używane auto będzie predzej wymagać inwestycji niż nowe i koszty serwisowania marki premium będą raczej większe niż marki popularnej, to OK. Niestety nie każdy jest taki świadomy i z tego czasem potem są problemy. 2. z jednostkowego przypadku nie robię uogólnienia. To X6 podałem jako jaskrawy przykład, który szczególnie zapadł mi w pamięć. Badziewia z Chin lub jakiś opon klasy ekonomicznej założonego do dobrego auta widziałem wiele przypadków. Nagminne w przypadku kilkuletnich aut sprowadzonych do PL z USA.
-
Napęd na 4 koła, a koło dojazdowe
1. Pierwszy właściciel, pewno jeszcze kupi opony właściwe, możliwe że nawet w ASO, bo tak mu wygodniej. Drugi... może też , ale wierzę, że każdy. Handlarz - na pewno nie dołoży do droższych. W przypadku kilkulatków premium często auta, które jako nowe były drogie i niedostępne, potem lądują w rękach ludzi, którzy patrzą na nie jako na alternatywę dla np. nowego auta taniej marki, zapominając że to nadal nie są tanie auta, tylko ich cena zakupu spadła, a cała reszta nadal jest droga. Potem jeżdżą, oszczędzają jak się da, dokąd coś się drogo nie rozsypie. Kilku osobom z rodziny czy sposród znajomych doradzałem przy zakupie i nieraz całkiem świeże auta premium (w tym BMW), zwłaszcza w niezlaeżnych komisach, na jakiś wynalazkach z Chin, które jestem gotów się założyć, że homologacji nie mają (utkwiło mi w pamięci jak ze znajomym oglądaliśmy w komisie X6 F16, które chciał kupić, a na kołach miało jakieś opony Linglong ). 2. 120k km rzuciłem przykładowo. W tamtym konkretnym przypadku z rodziny, to było 150 lub 160 tysięcy z hakiem - sprawa sprzed paru lat, więc precyzyjnie Ci dziś nie powiem ile. Dla mnie to dużo, bo do takich przebiegów nie dojeżdżam. Mechanik jako przyczynę usterki wskazał ogólne zaniedbanie serwisowe auta - auto wtedy poza naprawą xdrive miało wymieniane wszystkie oleje.
-
Napęd na 4 koła, a koło dojazdowe
Są dostępne, róznica jst kilkadzieisąt złotych, a czasem więcej. Zależy od marki auta i marki opon. Przy BMW i jakimś dość popularnym rozmiarze może to być różnica 50 -100 zł/szt , do Porsche opona z homologacją jest droższa od standardowej o 200-250 zł/szt, a do bentleya o ponad 1000 zł/szt. Niby ten sam model, ten sam rozmiar uniwersalna vs. homologowana. na własne nie, ale widziałem zdjęcia od mechanika, który reanimował to auto (zresztą sam tego mechanika nieszczęśnikowi wskazałem). Auto miało ze 150-160k km zrobione przez ponad 10 lat i nigdy przed awarią napędu nikt nie ruszał.
-
Napęd na 4 koła, a koło dojazdowe
To primo i to może to mieć znaczenie, choć podobno to obwód kół jest najważniejszy. Spotkałem się z opinią, że m.in właśnie by temu przeciwdziałać, w przypadkach rozmiarów mieszanych są stosowane opony z homologacją danej marki - te opony mogą być nieco inne niż "uniwersalne" do każdego auta, co ma na celu m.in zminimalizować te różnice obwodu kół. Sam niższy profil nie zawsze załatwi tematu dokładnie, bo nadal może być różnica np. 2 mm i wtedy fabryczne może być stosowana inna głębokość bieżnika między przodem a tyłem, by finalnie obwód koła był taki sam. Nie sądzę, by po gwarancji ludzie tłumnie dopłacali po kilkaset zł/szt do opon z homologacją marki Secundo- w ASO BMW póki xdrive działa, to nie dotykają - oni na przeglądach to chyba tylko patrzą czy nie cieknie . Niezależne warsztaty BMW zalecają wymianę oleju, co kilkadzieśąt tysięcy km, a w ASO cisza. Potem napęd padnie i np. przy 120k km kolejny właściciel zlewa smołę i płaci walizkę dukatów za remont (przypadek znam osobiście z rodziny - w rodzinie było kilka BMW z xdrive, a padło tylko jednemu człowiekowi, który miał pakiet serwisowy w ASO, więc nie zamierzał dokładać do serwisowania- napędu nie ruszał, a olej co 30k km). To musi się posypać, żeby potem ASO miało na czym zarabiać . Absolutnie nie tłumaczę BMW, bo nie taka była moja intencja.
-
Co głupiego wymyślili konstruktorzy w waszym samochodzie...?
Bez przesady. Jeśli nawet się rysuje, to przez 4 lata nie zdążyłem porysować na tyle, by na ekranie było widoczne pogorszenie jakości obrazu. Wycieram paluchem na ogół w mokre dni (bo inaczej się nie brudzi) przy okazji otwierania bagażnika po jeździe.
-
Cupra Terramar
Skąd ta informacja, bo w oficjalnych materiałach nigdzie nie pada, że to jest w pakiecie z sennheiserem? Masz jakieś potwierdzenie? Nie jestem w stanie się zgodzić że auto jest ciche: każdy mówi, że wygłuszeń nie przybyło, do tego standardowo montowane opony letnie są głośne. To jest poziom jak Toyota itp, czyli typowo dla pospolitego auta.
-
Całka - naprawiać czy nie
Widzimisię moze też ma wpływ, ale co do zasady, to żeby w CEPiKu była szkoda istotna, to uszkodzone i wymagające naprawy, musi być coś co się pod to pojecie wpisuje: - uszkodzone zawieszenie (dużo nie trzeba - wystarczy że zaliczysz solidną dziurę, ubezpieczyciel doszuka się że zawieszenie wymaga naprawy, bo np. skrzywiłeś wahacz i masz w cepiku istotną) - uszkodzony układ hamulcowy (np. wyciekł płyn) - uszkodzony układ kierowniczy (np. kierownica mocno przekrzywiona do jazdy na wprost) - uszkodzenie układu nośnego czyli po ludzku poważne uszkodzenie karoserii (progi, słupki, dach podłużnice, punkty mocowania zawieszenia). Poszycie się nie liczy. IMO to że do CEPiKu wpisują tylko szkody istotne, to pewna luka, bo to powoduje że w CEPiKu są dziury i można kupić auto niby z czystą historią, a de facto były przygody. Jak ktoś chce bezszkodowe, to bezszkodowe - np. nie zardzewieje mu po niefachowej naprawie blacharskiej, czy nie będzie mu sypać błędami, bo ktoś żle popodłączał czujniki itp. Czasem, nawet po małej stłuczce, policja robi tu handlarzom krecią robotę, bo zabierze DR po małej kolizji (np. za stłuczony reflektor) i auto ma wtedy w historii "dodatkowe badanie techniczne - podejrzenie zagrożenia bezpieczeństwa" żeby odzyskać DR po narpawie. Wtedy też wiadomo żę po szkodzie... no ale policjantowi musi się chcieć.
