Zawartość dodana przez Manx
-
Co ile ustawiacie geometrię zawieszenia
Gdy widzę taką potrzebę tj. gdy przy sezonowej zmianie kół widzę, że opony zużywają się niepoprawnie albo czuję że auto sciąga lub jakkolwiek źle się prowadzi. Obowiązkowo też po każdej naprawie zawieszenia. De facto wychodzi mi w każdym aucie raz w 5-6 letnim okresie użytkowania.
-
nowy Tiguan czy Passat?
No właśnie - a co mają w salonie powiedzieć. Muszę zapytać znajomego z VW (i tak od niego nie kupie, więc nie musi mnie kłamać) Jak tak czytałem to narzekania, to mnie zastanowiło czy to choroby wieku dziecięcego, czy tak dramatycznie poleciała jakość w VW i tak ma być
-
nowy Tiguan czy Passat?
Trudny wybór, bo zależy do czego to auto ma służyć. Do jazdy w długie trasy - zdecydowanie Passat, bo jest niższy - będzie ciszej, bardziej stabilnie przy dużych prędkościach no i mniej spali. Jeśli jednak jazda w trasie stanowi ułamek przebiegu, to jednak Tiguan będzie wygodniejszy w codziennym użytkowaniu. O podobną radę poprosił mnie mój znajomy jakoś w lecie. Wlazłem sobie na polska grupę właścicieli Passata B9 na FB i tylko przesłałem znajomemu link. Nie powiedziałbym, żeby i wiało optymizmem - wręcz zszokowała mnie tam ilość narzekań na usterki (podobnie z Superbem mk4).
-
Wielosezony - co jaki czas/przebieg wyważacie koła?
Możliwe Tak trochę OT. Gdybyś posłuchał mojego, "primadonny" z którego korzystam od kilkunastu lat, to byś się zastanawiał, czy na pewno chce by często wracać . On akurat o tych 10k km nie mówi. Robi wszystko by człowiek się nie spieszył z ponowną wizytą. Umówić się trudno bo okienek na podnośniku nie ma, a nie będzie do nie wiadomo której godziny w warsztacie siedział, a w soboty to on w piłkę gra. A to opony nie takie kupiłem (danej marki nie lubi), a to koła za wielkie i maszynę trzeba po mojej wizycie kalibrować, a to auto za niskie i trudno by nie uszkodzić przy najeżdżaniu Narzeka jeszcze na złodziejkę do kół, bo ciągle jej zapomina i musi latać wokół auta, a jeszcze przy wyważaniu klej od ciężarków zostaje na felgach. Jak nasłucham się tyle zrzędzenia, to nie odwiedzam najdłużej jak mogę i wiem że wyważanie na letnich wystarczyło na prawie 20k km a potem nie ma cudów - coś odpadnie i było bicie w połowie drugiego sezonu
-
Serwisowania na gwarancji poza ASO
Myslę dokładnie tak samo i też się kiedyś zawiodłem na niejednym małym warsztacie, nawet polecanym tu na AK. Kiedy miałem tanie auta typu Panda czy SC, to nie bawiłem się w ASO (aso było drogie i w Fiacie jakościowo tragiczne).... ale zawsze było coś nie tak w tych małych warsztacikach - coś źle zrobili, czegoś nie zrobili. Zazdroszczę ludziom, którzy mają taką rękę, że trafią na serwis/mechanika, któremu przez lata mogą zaufać - ja coś za często miałem pecha. Z ASO też bywało róznie, ale zrobi się awanturę, to przepraszali, poprawiali i po sprawie. W końcu trafiłem na dobre ASO i korzystałem z nich 9 lat.
-
Wielosezony - co jaki czas/przebieg wyważacie koła?
Nie wiem kto zdefiniował - wszyscy wulkanizatorzy kiedyś tak gadali. Dlatego napisałem że to była stara zasada Ja to słyszałem za każdym razem kiedy byłem na wymianie opon, w czasach gdy zaczynałem jeździć autem (czyli 2002), a ówcześni wulkanizatorzy to dziś są już tylko we wspomnieniach albo w domach spokojnej starości Całoroczne wyważał bym pewno co rok, przy okazji przekładki kół przód-tył. Pewno 2 lata i tak będzie już po oponach.
-
Serwisowania na gwarancji poza ASO
Tak wiem - to są teorie... alczkolwiek, te firmy, które wynajmują obcokrajowcom Toyoty na przewozy/taksówki, to ponoć do ASO nie jeżdżą Wiele wypożyczalni aut sportowych czy premium też robi podstawowy serwis własnym sumptem. A te wspomnianie floty co 2 lata lub 30k km wstawią do ASO z zupełnie innych powodów: 1. kierownik floty ma dupokrytkę, że auto serwisowane i nie powinno było się popsuć - on zrobił co mógł 2. jeśli leasing/najem, to nie można poza ASO, żeby w razie W nie płacić kary umownej 3. Jeśli to auta własne firmy, to przy odsprzedaży wyższa wartość auta, a to ładniej w excleu 4. jak coś spierniczą, to wiadomo kogo się czepiać, a nie szukaj wiatru w polu Kiedyś pracowałem w dużym korpo i miałem fajne kontakty z kierownikiem floty. Koszty serwisu były na tyle znaczącą pozycją, że wywalili 3-4 letnie Toyoty, a przeszli na Renault, bo Toyota wówczas wymagała nietanich przeglądów co rok/15k km, a Renault przyszło z ofertą 2 lata/30k km i taniej. Przy kilkuset autach to robiło dużą różnicę. Koniec OT
-
Serwisowania na gwarancji poza ASO
I to jest tak pięknie napisane, że wszystko można - tyle teorii. Tyle tylko, że jeśli coś w aucie klęknie i wystąpimy z roszczeniem gwarancyjnym, można być pewnym, że od razu odmówią naprawy gwarancyjnej powołując się na brak wykonania harmonogramowego przeglądu w ASO albo na obcą ingerencję Owszem - zapewne to się da obronić, jeśli wykażemy faktury, z zawartą listą użytych części oraz opinią biegłego, że serwis nie zawinił... tyle że to trwa czas i kosztuje pieniądze. W sumie jesli gwarancja jest 2 letnia, a ma się kilka-kilanascie aut, to biorąc pod uwagę że szanse na powazniejszą usterkę w okresie tak krótkiej gwarancji nie są zbyt duże, rzygnacja z ASO może mieć sens.
-
Wielosezony - co jaki czas/przebieg wyważacie koła?
Stara zasada mówiła, że koła wyważa się co 10.000 km. Mi od lat wychodzi, że wyważam raz na rok. Letnie zrobią ok 12-14 000 km, zimowe 8-10 000 km. Niestety czasem jest tak, że pod koniec sezonu (zwłaszcza zimowego) już czuję że coś nie jest idealnie - ja jestem wyczulony, auto twarde i z czułym układem kierowniczym.
-
Zmiana oleju po dotarciu - robicie?
dokładnie tak robiłem w Seacie parę razy. Ten sam olej w bańce VW kupiony przez internet, ale w innym ASO, kosztował ok. 35 zł/l, a w ASO z beczki 69 zł/l 🤦♂️. Nie to że mnie nie stać by tyle zapłacić... ale nie lubię jak ktoś robi ze mnie durnia Jak miałem czas, to się przygotowywałem - jechałem z własnym filtrem i olejm, dzięki czemu parę stówek zostawało w kieszeni, a auto tak samo zadbane i wpis w historii serwisowej był.
-
Zmiana oleju po dotarciu - robicie?
Tak - praktykuję w każdym kolejnym aucie.. Pierwsza wymiana gdzieś pomiędzy 3kkm a 5 kkm, a potem już co 10-15k km. Nie wierzę, że współczesne silniki są tyle lepiej wykonane od starych, że tego nie wymagają. Podejrzewam, że odstąpienie od tego wymogu to raczej przejaw "ekologii". Pewno jakbym jezdził służbowym nudnym autem, albo takim, które ma gwarancję równie długą jak przewidywany przeze mnie okres eksploatacji, to bym olał i zmieniał normalnie po 30k km. Oficjalnie w 99% przypadków na wyjeździe z salonu mówią "zapraszamy na wymianę oleju za 30 000 km lub za 2 lata", ale są wyjątki- znajomy odebrał w zeszłym roku M3 touring, to na wyjeżdzie z salonu zaprosili go na wymianę oleju po 2000 km, a innemu w 911 zalecili wymianę po 3000 km. Drogie auta i co - silniki gorzej wykonane i wymagają więcej uwagi niż 1.0 w Yarisie
-
Dach panoramiczny - opinie
Nie spotkałem się z tym - auto musiałoby mieć zawilgocone wnętrze, by był taki efekt. Jeśli auto jest regularnie użytkowane, podczas jazdy chodzi klima, która osusza powietrze, to nie ma siły by dochodziło aż do skraplania. Owszem - zdarza się, gdy wsiądę w deszczowy dzień w mokrym ubraniu że panorama zaparuje, no ale u mnie zawsze chodzi klima, to odparowuje tak jak i szyby.
-
Dach panoramiczny - opinie
Znany temat w autach opartych na MQB - są dość "miękkie w krzyżu". Masz panoramę, to bedzie słychać panoramę, a bez panoramy trzesczące uszczelki drzwi. Bez konserwacji tak to już będzie. Niestety trzeba trafić na mechanika w ASO, który wie jak to konserwować (umie czytać instrukcję warsztatową i mu się chce), by tą panoramę właściwie oczysicic (!) i przesmarować, a w razie czego wyregulować. Raz trafiłem na gościa co nie ogarniał, potem co roku już na gościa który wiedział z czym to się je.
-
Dach panoramiczny - opinie
Mam drugie auto z panoramą (a w domu to już czwarte z tą opcją) i Ci powiem, że jest to mało problematyczna opcja. Nie wyobrażam sobie już auta bez tego Jest widniej, mam poczucie, że w aucie jest więcej przestrzeni, można sobie dach otworzyć i mieć "namiastkę" auta bez dachu , jeśli stoisz tuż przy samym sygnalizatorze, to przez dach widać sygnalizator Co do nagrzewania - tak, nagrzewa się gdy auto stoi cały dzień na słońcu. Czy bardziej niż bez - no nie wiem - i tak auto wietrzy się przed ruszeniem. Podczas jazdy nie zaobserwowałem róznicy w nagrzewaniu w słoneczny dzień. Ja latem, parkując na zamkniętym terenie tobię tak, że minimalnie uchylam dach, zasłaniam zasłonkę przeciwsłoneczną pod nim i wówczas całe ciepło, jakie powstało w środku, ulatuje i per saldo auto się nagrzewa dużo mniej niż przy dachu blaszanym. W razie deszczu, można zamknąć panoramę z pilota. Panorama w ogóle to pozwala bardzo szybko przewietrzyć wnętrze. Co do zimy - bez różnicy. Jak jest mróz, to wsiadasz do zimnego auta i jest zimno. Jeździłem i przy -30 i różnicy nie widzę. Mam 190, nigdy nie jeżdżę w czapce i nie czułem żeby mi "ciągneło" bardziej niż w aucie w którym miałem nad sobą cienką blaszkę i kawałek obitej materiałem tektury. Co do wytrzymałości - jest to bardzo mocne. Zdarzyło mi się, że przejeżdżałem pod wiaduktem skąd spadło kilka kamyczków - na lakierze dachu odpryski, a po szybie w panoramie nic nie było widać. Kasztan lub orzech to myślę że nie raz mi spadł pod pracą i znajdowałem potem za wycieraczką. To jest bardzo gruba szyba wielowarstwowa. Czasem w ogłoszeniach widać auta po gradobiciu - buda cała powgniatana, a panorama cała (wiadomo - w pewnym momencie też się poddda.. no ale prędzej całe auto szrot). Co do ubezpieczenia - kiedyś gość w ASO mi powiedział, że któryś ubezpieczyciel nie traktuje panoramy jako szyby, tylko element blacharski. De facto - IMO prędzej cały dach będzie do wymiany niż sama panorama. Co do wad (wielu pewno na to czekało 😞 - trzeba raz do roku poddać konserwacji: smarowanie prowadnic, czyszczenie i smarowanie uszczelek, czyszczenie odpływów. Bez smarowania może piszczeć, trzeszczeć ,pukać - dodatkowe dźwięki mogą być nie tylko przy otwieraniu, a nawet gdy dach jest zamknięty (im sztywniejsze zawieszenie auta, tym większa szansa na dodatkowy akompaniament), - ja miałem fuckup że mi pociekła panorama w Seacie - wada konstrukcyjna, którą po fabryce skutecznie poprawiłem. Na końcu przewodów odpływowych producent założył sitka przeciw owadom - niestety było to tuż za tylnym kołem 🤦♂️ i po zimie zapchało się to błotem z drogi. Podczas ulewy przewód nie był w stanie się opróżnić i przelało mi się górą do bagażnika. Wywaliłem te sitka i przez kolejnych 5 lat problemu nie było. W BMW problem nie wystąpił, bo jest endemiczny dla VW i pochodnych. - sąsiad w Mercedesie CLA 45 miał problem prowadnicami. IMO na własne życzenie, bo jak tylko się słońce pojawiło, to jeździł z dachem otwartym na maxa - jest tam dość duża tafla tego szkła (ciężkie to) i można tym bardzo daleko do tyłu wyjechać... i tu chyba czegoś nie policzyli dobrze i się "wydęło". Ja u siebie do samego końća otwieram raz na rok, tylko do konserwacji, ale nigdy tak nie jeżdżę. - kiedy się jeździ z otwartym (nie uchylonym) dachem, to na tylnej kanapie dosć szybko robi się brudno - trochę więcej szumów na autostradzie.
-
Kolejni gaszą światło?
No automat może byłby przyjemniejszy... chociaż pwno by dali ten zrobotyzowany manual, który by jeszcze pogorszył przyspieszenie Ja jeżdziłem 500 hybrid 1.0 po górach i raczej zapchanym mieście. Brało mi to koło 9-10, bo po górach musiałem go piłować, żeby jakkolwiek jechał pod górę. Jakby była fajna 500C 1.2 to pewno bym sobie kupił do turlania się wokół komina (i kompletnie miał w nosie metkę jaka przylgnęła do tego auta).
-
Kolejni gaszą światło?
Wiedziałem, że ktoś będzie tak bystry by zwrócić na to uwagę - winszuję . No tak - większość aut jest dla mnie wolne . Nie - nie oczekiwałem po 500C 1.0 porównywalnych osiągów, bo dostosowuję swoje oczekiwania, do tego z czym się mierzę - mimo tego 500C z 1.0 mnie zaskoczyła negatywnie. Parę lat wcześniej jeździłem starszą wersją, jeszcze z 1.2 69 KM i 5 biegowym manualem - jeździło to dużo przyjemniej i uważam że to było idealne auto do miasta. Niby ta sama moc, a jednak wrażenie zza kierownicy było takie, że w tym starszym jakaś dynamika była, autem dało się płynnie jechać (i bardzo dobrze się nim bawiłem na serpentynach w Grecji). Ja rozumiem, że to auto do miasta, gdzie stoi się w korku, po cześci ulic de facto jeździ się 30-40 km/h, bo ciągle przejścia, skrzyżowania, a czasem uzyska przelotową 70 km/h na jakiejs ulicy tranzytowej międzydzielnicowej, ale no ...nadal słabo - jakby skrzynia od diesla do silnika który lubi obroty i to jest problem.
-
Kolejni gaszą światło?
Jazda tym po drodze z progami, gdzie co chwile trzeba zwalniać lub co gorsza się zatrzymywać brzmi jak tortury. Tym się po prostu nieprzyjemnie jeździ. Biegi są idiotycznie długie, więc rozpędzanie jest strasznie powolne, głośne i nieprzyjemne z racji charakterystyki zestawu silnik-skrzynia. To auto nadaje się do jazdy 50-70 ze stałą predkośćią po płąskim. A ja wariat jeździłem tym po górach i po zakorkowanych miastach.
-
Kolejni gaszą światło?
Jeszcze nikt tym nie jeździł... ale myślę, że recenzje dziennikarzy, będą "świetne".. o ile im Stellantis dobrze nie posmaruje To ma na papierze jeszcze gorsze osiągi niż stara 500 z tym "wybitnym" zespołem napędowym. Silnik i skrzynia dogadują się jak pies z kotem, a silnik elektryczny ma tyle siły, że podejrzewam, że pochodzi chyba z wkrętarki. Jedziesz sobie tym, auto się wkręciło na wyższe obroty, coś tam czuć że coś tam zaczyna ciągnąć, ale strasznie już piłuje, więc wrzucasz wyższy bieg i ... nic - nie jedzie, wręcz trudno nie szarpnąć przy redukcji. Niby ten silniczek elektryczny jst tam by wspomagać spalinowy przy ruszaniu, ale ja nie zauważyłem żądnych śladów jego obecności poza wskaźnikiem naładowania jego akumulatorka- auto ruszało z miejsca tak ochoczo jak pomnik. W tym całym ćwiczeniu w przeróbkę EV na ICE cel był taki, by pokazać tym co nie chcieli wersji elektrycznej, że jednak elektryczna jest lepsza od spalinowej.
-
VW urealnia cenniki
Słusznie. Polisy ubezpieczeniowe nie są obłożone VATem. Faktura za najem auta wlicza się 100% w koszty i VAT przy aucie tylko do celów słuzbowych, a przy uzytku mieszanym 50% VAT i 75% czynszu netto w koszty.
-
kolejna Skoda Scala czy ....
sorry, ale 1.0 w tak dużym aucie, to nie brzmi jak przyjemność z jazdy, tylko kara Żeby to się sprawnie przemieszczało z kompletem pasażerów, no to 1.5 150KM to jest rozsądnym minimum. Taka biedna Ateca 1.0, po paru latach może być trudna do sprzedaży.
-
kolejna Skoda Scala czy ....
Żeby poczuć różnicę, że nowe auto jest wygodniejsze, większe, lepiej sprawdzi się jako rodzinne to w takiej sytuacji bym patrzył na VW Golfa/Seata Leona- tylko zwykłe benzynowe 1.5 150, bez jakiś MHEVów itp. Teraz są fajne rabaty w VW i Seacie i w cenie scali znajdziesz Golfa/Leona z 1.5.
-
kolejna Skoda Scala czy ....
Takie poczekanie parę godzin w polu, zmienia perspektywę Kilkanascie lat temu spędziłem bodaj 4 czy 5 godzin siedząc w aucie gdzieś w polu pośrodku niczego blisko granicy z Białorusią. Jeździły tylko białoruskie tiry. Listopad, lało, wiało, noc z soboty na niedzielę i nic nie działało (na infolini assistance długo szukali laweciarza, który przyjmie o 2 w nocy w niedziele zlecenie kilkadzieisąt km od swojej lokalizacji), a wszystko, bo inżynierowie forda postanowili oszczędzić kilkadzieisąt € i nie dać zapasu, tylko płyn uszczelniający, a na pękniety bok opony (najechałem na cegłę, która na zakręcie wypadła z ciężarówki) pomaga to jak umarłemu kadzidło. Zapas musi być - jak jest, to się nie przyda, ale jak nie ma, to będzie potrzebny.
-
Przegląd ASO i gwarancja
Zasada ogólna jest taka, że maksymalnie 2 lata lub 30 000 km lub wg. wskazań komputera - co nastąpi pierwsze. . W VW i pochodnych Longlife nazywa się ładnie "wymiana oleju ze zmiennym interwałem". Auto samo zasugeruje wymianę i nie da się tego przeoczyć. Komputer auta sam decyduje, że wymiana może być konieczna wcześniej - bierze pod uwagę m.in ilość uruchomień silnika i są ponoć jeszcze jakieś inne czynniki (kiedyś wyczytałem, że jeśli jeździ się na krótkich odcinkach i silnik się nie zdąży dogrzać, to jeszcze bardziej skraca). Ja wymieniam co 12-15 000 km lub rok, ale nieraz ASO mi źle zakodowało i wyjeżdząjąc od nich miałem ustawione 30k km. W czasie pandemii, kiedy nie robiłem tras, tylko kręciłem się wokół komina, jako okres między wymianami faktycznie wskazywało mi 20-21 000 km.
-
Przegląd ASO i gwarancja
Ruch kluczem by koła zdjąć, rzut oka mechanika czy klocki jeszcze są - to wszystko kosztuje lub jak to w znanym serialu mówili "to Panie drogie rzeczy są" . A po większych przebiegach, coraz cześciej można poczytać, że w róznych markach faktury wychodzą jeszcze większe, bo wymieniają np. gniazdo ładowania, ładowarkę pokładową, czasem nawet silnik elektryczny
-
Przegląd ASO i gwarancja
Tyle kosztuje w AUDI czy BMW z 2.0 - w powaznych RSach z V-kami jest drożej, bo oleju więcej, a olej mają ze złota . W Porsche czy Maserati za wymianę w 2.0 (Macan, Grecale) liczą circa 3000 zł w ASO. Cena wynika z "premiumowości" marek - roboczogodzina ASO (nie mechanika, bo on tyle oczywiście nie dostaje) to ok. 1000 zł, a do tego olej w cenie za litr 2-3 razy wyższej niż ten sam w hurtowni/internecie
