Zawartość dodana przez karolKK
-
pogryzione przewody zaplonowe
> załóż osłony, takie peszle plastikowe na przewody elektryczne do kupienia w sklepach elektrycznych. > gryzoń raczej je nie przegryzie. Z zasłyszanych metod to : mocz koci, kostka do wc, chyba wołałbym mieć przeżarte przewody zapłonowe, niż smród kociego moczu
-
Sprawność amortyzatorów w %
> Poza tym, "wyrąbane tuleje" nie za bardzo są przyczyną nurkowania przy hamowaniu. gdzie napisałem o nurkowaniu i jego przyczynach? Uważasz to za jedyny objaw padniętych amortyzatorów? Super. To ja może na tym poprzestanę tę radosną polemikę.
-
Sprawność amortyzatorów w %
> Jeżeli nie czujesz podczas jazdy, że amory nie działają, jak powinny, to czas na oddanie PJ do WK. O, mistrz kierownicy się trafił. To wsiądź do byle jakiego samochodu z kompletnie wyrąbanymi tulejami wahacza i nowymi amortyzatorami. Wtedy się przejedź i zobacz jakie są efekty takiego stanu rzeczy, pomimo nowych amortyzatorów. Wystarczą wyrąbane cukierki tylnych wahaczy i już masz zafałszowany obraz stanu amorów.
-
Sprawność amortyzatorów w %
> Liczby nie służą niczemu, poza porównaniem symetrii tłumienności. ok, no to powiedz w takim razie jak miarodajnie określić ich przydatność lub konieczność wymiany? Bujanie karoserią to chyba też nie jest zbyt miarodajne, z resztą według mojej oceny jak już da się tak bujnąć autem, że nie odbija za pierwszy razem tylko się huśta to tam już amortyzatora po prostu nie ma i to od dawna.
-
Sprawność amortyzatorów w %
Nie mogę nigdzie w google znaleźć jakichś jednoznacznych i zarazem miarodajnych informacji nt. sprawności amortyzatorów wyrażanych w procentach. Byłem dziś w OKP i po badaniu wyszło: LP 67% PP 70% LT 50% PT 55% Według diagnosty jest "miodzio". Czy aby rzeczywiście? Ile mają nowe amortyzatory i ewentualnie jeżeli rzeczywiście u mnie jest teraz "miodzio" to od jakiego progu % należałoby wymienić?
-
Kobita zleciła wymianę 1 amortyzatora
> To zależy nawet od pogody. Bywają dni, że pomimo że auto jedzie > prosto i nie znosi go na żadną stronę, to kierownica jest 1-2 mm w prawo, > a bywają dni, że jest całkowicie prosto elektryczne wspomaganie w Stilo/GP/P2FL jest bardzo czułe, aż za czułe. Stilo ma zdaje się progresję, której GP nie ma. Przejedź się GP równo drogą w jedną stronę i zawróć i jedź z powrotem za każdym razem będziesz kontrował w przeciwną stronę, gdyż układ kierowniczy jest tak czuły, że reaguje na pochyłość jezdni,która idzie od osi jezdni na boki. EDIT: napisałem trochę za skomplikowanie Wystarczy, że zmienisz pas ruchu na przeciwny, gdzie pochylony jest w drugą stronę to kierownica się przekrzywi w przeciwną. Mi udawało się ją trzymać wprost na na prawdę niewielu odcinkach dróg
-
Kobita zleciła wymianę 1 amortyzatora
> Nie demontowalem podszybia, wystarczy odchylic i wlozyc klucz. Dla swietego spokoju zmienialem z > obu stron. A sama wymiania prosta i bez problemu wszystko dalo sie rozkrecic, na spokojnie 2h > roboty. ja demontowałem, bo wydawało mi się, że nie jestem w stanie włożyć tam klucza, poza tym byłoby to dla mnie niewygodne mocno. A tak swoją drogą jak usterka się u Ciebie objawiła? Ja jeździłem z tym około pół roku jak się okazało, a że nasilało się dziwne przeskakiwanie czegoś w trakcie manewrowania na parkingu to obstawiłem dopiero łożysko i wsadziłem żonę za kółko, a sam dotknąłem sprężyn - lewa właśnie w trakcie kręcenia cała wibrowała jak oszalała, a prawa stała jak zaczarowana więc nie ruszałem. Usterka nastąpiła przy 92kkm, jak auto sprzedawałem miało 110kkm i prawa strona jeszcze była ok.
-
Kobita zleciła wymianę 1 amortyzatora
> Ponaprawiałem już i nadal naprawiam, tylko właśnie o to chodzi że samochody a nie jakieś ulepy na F > i inne wydumki. To znaczy Fordy, Fiaty i francuskie? No, trochę się chyba zagalopowałeś, bo Twoje poglądy n/t/t byłyby dobre i na miejscu tak jeszcze 20lat temu, kiedy to w/w marki nie grzeszyły jakością i bezawaryjnością. > Honda Civic VII 2003 wymiana obu łożysk McPersona. Sprawdzenie geometrii - brak konieczności > regulacji bo zbieżność i pochylenie w normie. > Peugeot 106 wymiana łożyska koła a więc również demontaż kolumny amortyzującej przy okazji. > Sprawdzenie geometrii - brak konieczności regulacji bo zbieżność i pochylenie w normie Grande Punto, wymiana lewego łożyska MC Phersona (pominę stopień zagmatwania tematu poprzez demontaż podszybia) - po wymianie geometria wymagała regulacji.
-
Zakup używanego samochodu - kompromisy...
> U nas wbrew pozorom nie jest jeszcze tak źle jak to porównasz np. do Hiszpanii. albo do Włoch
-
Zakup używanego samochodu - kompromisy...
> Jako wielbiciel starości potwierdzam oczywiście mechanika i eksploatacja tak - tutaj jak jeździsz to się zużywa. Ale przy 10cio latkach to już np. mogą być spore różnice wynikające z: - czy garażowany czy nie - czy powypadkowy/malowany czy nie - gdzie i jak jeździł (trasa, miasto) - kto i jak jeździł (np. grubas 150kg jest gwarancją fotela do wymiany) Także trochę tych zmiennych jest przy autach 10cio letnich. Niekoniecznie te zmienne mogą mieć znaczenie przy autach 3-4 letnich (bo nie garażowany samochód może jeszcze mieć lakier taki sam niewypłowiały jak garażowany, bo ryzyko stłuczki po 3 latach mniejsze, niż po 10ciu itd)
-
Zakup używanego samochodu - kompromisy...
> Nieprawda, nic to nie daje. Z racji gabarytów auta, szerokich tylnych drzwi i dzieciaka w foteliku > na zwykłych miejscach pod marketami mam dość ciasno. A gdy auta po bokach staną bliżej to jest > problem. Zdarza mi się więc parkować z dala od pozostałych aut, żeby po powrocie mieć miejsce > do wsadzenia dziecka. > I co? I jajco. ZAWSZE znajdzie się jakiś geniusz, który nie tylko stanie obok, to jeszcze w taki > sposób żeby mi miejsca nie zostało. Dlaczego? Aaaa, to święta racja! Też to kilka razy przerabiałem. Pod poznańskim m1. Jak ktoś zna obiekt to wie, że parking jest największy spośród wszystkich CH w Poznnaniu. Stawiam na końcu, w pobliżu Norauto (ale nie pod Norauto), żywej duszy dookoła. Po godzinie przychodzę, a obok mnie przyklejone autko To jest coś w rodzaju jakiegoś przyciągania w podświadomości, że jak ktoś już toi to stanę obok, żeby stały w rzędzie, a nie porozrzucane No nie wiem, innej teorii nie mam. > Po wielu podobnych doświadczeniach zacząłem parkować tak żeby sobie to miejsce zapewnić. A że > zmieści się przez to jedno auto mniej w rzędzie - obecnie mam to gdzieś. Też tak robiłem i bardzo rzadko jeszcze teraz mi się zdarza. Ale powód nieco inny. Jedno z aut (Stilo) mam 2 D i nie sposób wyjść z tego auta przez te długie drzwi jak obok wszyscy stoją na żyletkę.
-
Zakup używanego samochodu - kompromisy...
> Przeciez jak nie przerejestrujesz przez pol roku to kary nie ma... mandat + zabranie dowodu rej. na drodze. Oczywiście jak złapią. Koleżankę tak zrobili w grudniu. Miała coś koło 50ciu dni po kupnie jeszcze nieprzerejestrowany. Policjant pyta do kogo należy auto, odpowiedź " do mnie". Szybkie pytanie kiedy kupiła, szybka odpowiedź (zgodna z prawdą) i mandacik, bodaj 100zł i konfiskata DR, bo jak to wspomniał Policjant " jest niezgodny ze stanem faktycznym". Dostała pokwitowanie, musiała już wtedy przerejestrować.
-
Zakup używanego samochodu - kompromisy...
> ja bym nie kupil auta nr 2 bo jest sporo starsze niz auto nr 1. > Po 3 latach bedziesz mial 10 letniego strucla, ktorego ciezko bedzie ubezpieczyc a wspolczynnik > fuckupu rosnie lawinowo z wiekiem. Skoro auto ma podobna cene to znaczy, ze jest wyzszej klasy > wiec z polaczeniem z wiekiem koszty napraw czy samej eksploatacji beda sporo wieksze. > I tak zdaje sobie sprawe, ze zaraz zostane zaatakowany przez wielbicieli staroci ale stare auto to > stare auto niezaleznie co by sie z nim nie robilo. ja Ciebie nie zaatakuję a jeżdzę 9cio latkiem, no prawie już 10cio. Dlaczego? Dlatego, że mój 10cio latek jest wart rynkowo około 13tys. i przy takiej wartości można przymknąć oko na niektóre usterki stricte związane z wiekiem. Ale wydać kilkadziesiat tysięcy no to już inna kwestia...
-
Zakup używanego samochodu - kompromisy...
> jak nie wiesz jak długo będziesz jezdzic autem to się nie wpisujesz do karty pojazdu, proste legalnie się tego nie da zrobić, chyba, że do 30 dni od zakupu. No ale kto kupuje auto za 45koła i za miesiąc sprzedaje?
-
Zakup używanego samochodu - kompromisy...
> Parkujesz "okrakiem" zajmując dwa miejsca parkingowe? wystarczy ruszyć zadek i zamiast parkować przy samym wejściu postawić na końcu. Pusto, zero samochodów i zero ryzyka, że ktoś obok stanie. No ale człowiek musi mieć na tyle w sobie samozaparcia, żeby przejść te 100-150m. Jak obserwuję społeczeństwo to większość by najchętniej wjechała do marketu jak do MC drive. Z resztą swego czasu jak szukałem pomysłu na biznes, to w ramach własnych obserwacji społeczeństwa chciałem otworzyć spożywczaka z okienkiem drive'a i pakowaniem przez personel do bagażnika. Fundusze niestety nie dopisały ale interes byłby świetny patrząc na stopień lenistwa u niektórych.
-
Zakup używanego samochodu - kompromisy...
> No kupisz takiego ideała za worek złota, a po pierwszej wizycie pod marketem masz już kilka > pięknych rys i wgniotek od fachmenów otwierających drzwi na oścież z pełnym impetem. Idąc tym tropem to moje auta mając odpowiednio 7 i 9 lat i które kilka razy w tygodni stoją pod jakimś CH, marketem musiałyby wyglądać jak by ktoś się nimi przejechał bo Bagdadzie, a nie wyglądają tak. Każdy kto > miał nowy samochód wie jak szybko nowy staje się uzywanym. Pamietam ojciec kupił nowego lanosa > w 98 roku, pierwsza przejazdzka, spotyka znajomego który idzie z psem na smyczy, otwiera szybę > żeby z nim pogadać, a pies wielce ucieszony ładuje się przez okno do auta, o śladach po > pazurach na drzwiach nie muszę wspominać > Takie rzeczy nie powinny mieć znaczenia, samochód po pierwszym dniu ma prawo miec juz rysy i > uszkodzenia, bardzo ciężko tego uniknąć. przyznasz, że przykład jest na pewno jednym z niewielu wyjątków. 99% kilkudniowych, kilkumiesięcznych aut nie ma żadnych rys. W tym tempie licząc to po roku musiałby wyglądać jak po ostrzale z AK47
-
Kia Venga
> Posiadam 1,4 w benzynie,gdyby kolega chciał coś się dowiedzieć to walić na priv. pozdrawiam mozesz naisać jak to auto jeździ w zakrętach z racji swojej wysokości? Zastanawiam się nad zakupem i ta kwestia mnie ciekawi, a jazda testowa raczej nie rozwieje tych wątpliwości.
-
Zakup używanego samochodu - kompromisy...
> wizlabym auto nr 2, najwyzej jak nie spelni wymogow to sprzedac i szukac jeszcze raz > ale > życie jest za krótkie na kompromisy tak i stracić najmniej 20% (i to po przynajmniej pół roku bo inaczej podatek do zapłaty). Do tego poszerzasz historię pojazdu w karcie pojazdu o kolejnego właściciela.
-
Zakup używanego samochodu - kompromisy...
> A jaka to różnica czy auto ma 4 czy 7 lat? Taki 7 latek może wyglądać i jeździć o niebo lepiej niż > 4 latek, szczególnie jeśli jest lepszej klasy. znam człowieka, u którego 2 letnie auto wygląda i jeździ gorzej niż moje 9 letnie, tej samej klasy. Nie mówimy jednak o skrajnościach tylko o rosnącym szansom na usterkę wprost proporcjonalnie od wieku. > To jest mały problem, ja nie lubie nie być w 100% zadowolony z zakupu, aczkolwiek zdarzają się > wyjątki że do czegoś się przekonuję po czasie > W życiu nie dołozyłbym 20% do ceny zakupu byle tylko mieć pewność. Za 7 tysi w wiekszości aut > zrobisz taki serwis że najlepiej zachowane auto wymięka Wymienisz części eksploatacyjne. A co jak 20% więcej wynika np. z tego, że wnętrze auta nie nosi ŻADNYCH śladów zużycia, karoseria nie ma najmniejszej rysy ani wgniecenia, a w dodatku samochód nie był nawet draśnięty? > Nie uznaję czegoś takiego jak pewniak, mało tego często można dać się zwieść. Znałem kiedyś bardzo > majętnego człowieka, wszyscy myśleli że auto po nim to będzie perełka, że miał kupę forsy to > nie oszczedzał na aucie. Niestety było inaczej, sam widziałem jakie druciarstwo odstawiał gdy > naprawiał jakąś awarię, na najtańszych uzywkach itp Wyjątki się na pewno zdarzają. Jednak w większości wypadków ktoś "majętny" nie zawraca sobie głowy naprawami tylko odstawia do ASO, gdzie w większości przypadków naprawiają na oryginalnych częsciach.
-
Zakup używanego samochodu - kompromisy...
7 letni samochód za 45tys to trochę sporo. Przy tej kwocie zostałbym przy aucie 3-4 letnim niżej klasy. Po 3 latach skończyła się dopiero gwarancja, więc jest szansa, że z racji obowiązkowych przeglądów auto będzie dopilnowane.
-
Jest cennik Civica kombi...
Honda jak zwykle ceni się kosmicznie. Szkoda tylko, że po Civicu 6g żaden kolejny nie miał już legendarnej niezawodności poprzednich generacji. Poza tym w dalszym ciągu mówimy o kompakcie w cenie segmentu D.
-
prośba o pomoc w wycenie naprawy
> Przeciez "eksperci" ktorzy naprawiaja auta blacharsko/lakierniczo tylko w autoryzowanych serwisach, > zaraz powiedza, ze taka naprawa u Henia w garazu, jest niezgodna ze sztuka, a poza tym nie > moze byc dobrze wykonana, bo nie kosztowala tyle co w ASO, ile ten Henio wzialby za swoja > robote, 600zl, a w ASO grube tysiace, wiec sama cena swiadczy juz o jakosci wykonanej pracy jeżeli Henio dysponuje takim samym sprzętem jak ASO czy inny dobry serwis B-L to nie widzę powodu, by takiego Henia uznać jako substytut ASO. Problem jednak tkwi w tym, że garażowców w przeważającej liczbie przypadków zwyczajnie nie stać na sprzęt taki jak w ASO i odstawiają kowalstwo artystyczne za pomocą narzędzi, które są po prostu im dostępne.
-
prośba o pomoc w wycenie naprawy
a tak poza zawodami: on nie ma belki pod zderzakiem, czy już zdążyłeś zdjąć to zdjęć? Gdyby miał belkę to uważam, że belka by oberwała, wymieniłbyś ją i poza zderzakiem śladu by nie było. A tak, dostał od razu w pas tylny.
-
prośba o pomoc w wycenie naprawy
> Orientuje się ktoś ile może kosztować naprawa takiego uszkodzenia jak na zdjęciach? > Auto dostało lekki strzał w tył, tylny pas poszedł minimalnie do przodu pociągając za sobą błotnik. > Wnęka koła zapasowego nienaruszona, podłoga w bagażniku nienaruszona. > Da się to w ogóle jakoś wyciągnąć czy to raczej rzeźba z dużą ilością szpachli? > Rozchodzi się o to czy warto to naprawiać czy może poszukać innej budy i bawić się w przekładkę. > Opinie moich znajomych są podzielone - od skrajnie optymistycznych typu "500zł i dwa dni" po > skrajnie negatywne "nie ma sensu dotykać..." > Orientuje się ktoś gdzie w południowej Małopolsce (Nowy Sącz i okolice) zrobią coś takiego bez > zdzierania majątku? Należałoby odpowiedzieć sobie na 3 pytania: - jak długo chcesz tym jeździć jeszcze - czy ma to auto dla Ciebie wartość sentymentalną czy zwykły pojazd z A do B - czy ma to być zrobione zgodnie z technologią (jakąkolwiek). Jeśli odpowiedź na pytanie nr 3 jest twierdząca, to obawiam się, że za solidną naprawę, w zgodzie z minimum wymogów technologicznych (czyli rama i naciąganie, szlifowanie, szpachlowanie błotnika, lakierowanie błotnika, cieniowanie klapy) zapłacisz nawet w PL mniej więcej 1/2 wartości tego auta, a ja osobiście celuję w 3/4 jego wartości. Jeśli zamierzasz go wkrótce sprzedać i zarazem jest to po prostu zwykły dupowóz to poszukaj typowego kowala w stodole, co ci go naciągnie "na oko" i dalej zapchnij to do garażowego lakiernika, co go trochę podleczy dla oka i do widzenia z nim.
-
Operowanie pedałami... jak to robicie?
Z ciekawości sprawdziłem jak sam to robię, bo nie miałem n/t/t pojęcia, gdyż robię to automatycznie. Domyślnie unoszę całą stopę, bez podpierania pięty o podlogę. Spróbowałem jednak bez odrywania pięty i też daję radę ruszać płynni, tyle, że nie co " dziko" mi się jeździ w ten sposób.