Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

PanMaciej

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez PanMaciej

  1. Dzięki za wypowiedzi Dodam tylko, że przez 8 lat poprzednim właścicielem była kobieta, która kotłowała moim bolidem głównie po mieście (większe, z 200 tyś mieszkańców), więc tym bardziej się dziwiłem, że to tyle wytrzymało. Cóż, może nowe sprzęgło też da radę przez 21 lat :D
  2. Cześć. Wczoraj wymieniałem u siebie kompletne sprzęgło. Ku mojemu zdzwieniu, mechanik powiedział, że siedział tam oryginał i jego zdaniem nie było tam nic ruszane. Na elementach były logówki General Motors i LUK (nowe kupiłem także tej firmy). Czy jest taka możliwość, aby oryginalne sprzęgło wytrzymało 21 lat i 340 tysięcy przejechanych kilometrów? Ten samochód mam od ponad 4 lat, w rodzinie jest od 12 lat i nigdy nic ze sprzęgłem nie było robione. Wierząc fakturom i książce serwisowej od Niemca, także nic nie było wymieniane. Jeszcze nigdy nie spotkałem się z takim przypadkiem. Nawet w Carinie E, która uchodziła za wzór bezawaryjności w rodzinie tyle nie wytrzymało. Co prawda, oryginalna pompa paliwa poddała się u mnie dopiero po 19 latach eksploatacji, ale wiadomo, że ze sprzęgłem to inaczej. Co myślicie? PS. Chodzi o Omegę B X20XEV, manual.
  3. Ja pod ręką mam Audi A3 1.6 2006 rok z przebiegiem 36 tysięcy km (kupione w niemieckim salonie Audi jako 3 latek) i Passata B6 2.0 TDI rocznik 2009 z przelotem 56k km - salon PL, od nowości w jednych rękach. Da się? Da, tylko jak to potem sprzedać...
  4. Już nie chciałem proponować Omegi, bo wyszedłbym na jakiegoś psychofana Sedan ma bagażnik 530l, a w tym budżecie można trafić bardzo ładną B FL. Wiadomo, że 3.2 swoje spali, ale z gazem i tak będzie bardzo ekonomicznie. I polifty nie mają dużych problemów z korozją, pognitych na ulicach nie widać.
  5. Jak najbardziej da się kupić Pandę w takim budżecie. W bliskiej rodzinie we wrześniu 2014 została taka kupiona. Czerwona, 2004 rok, van, II właściciel. Po kupnie zrobiony rozrząd, olej i hamulce. Kupiona za 3500 zł. Śmiga do dziś (w firmie, wozi lżejsze klamoty).
  6. Hahaha, moja koleżanka tydzień po tym jak zrobiła prawo jazdy, została zatrzymana pewnego wrześniowego wieczora za jazdę bez świateł i właśnie tłumaczyła się, że przecież lampy na ulicach świecą, ale do tej pory nie słyszałem, żeby ktokolwiek był tak... roztrzepany :D
  7. Problem został dość szybko rozwiązany - po prostu przy dolocie dostawało się powietrze. Co ciekawe, teraz nawet na gazie śmiga. Problem szarpania przy przełączaniu - co prawda - pozostał, ale tym zajmę się po weekendzie. Nie chcę kolejnego wybuchu Dzięki
  8. Mam metalowy kolektor. Tylko mi się wszystko posypało w ciągu godziny Strzał koło 13, a przed 15 już szarpało na benzynie. Z gazem miałem taki problem.... Przełączenie na gaz zawsze następowało po przekroczeniu 2 tysięcy obr/min i było gitarka, ale jakoś od listopada sytuacja wygląda tak: wyjeżdżam sobie z parkingu, przekraczam wspomniane 2 tyś. obr/min i zamiast "cyknięcia" samochód zaczyna się dławić. Pedał gazu mogłem wciskać do oporu, a i tak nic się nie działo. Obroty powoli spadały aż auto gasło. Oczywiście zanim się "rozkraczy" przełączam guziczkiem na benzynę i 'szukam szczęścia' parę minut później. Zauważyłem, że jak jest chłodniej na dworze, to czasem muszę przejechać ponad 5 kilometrów i wtedy łaskawie się przełączy, a przy takiej pogodzie jak teraz - wystarczą ze 2 kilometry. Dodatkowo, przy przełączeniu na gaz występowało spore szarpnięcie, a potem dopiero "cyknięcie". Jak jednego dnia się przełączy, to potem nie ma z tym problemu (tj. na ciepłym silniku). Jak mówiłem, samochód był sporadycznie użytkowany, więc odłożyłem to na później. Akurat we wtorek rozpocząłem wakacje i teraz mam dużo czasu, żeby się tym zająć, ale nie - akurat wczoraj musiało coś klęknąć. Poczytam jeszcze o tym dolocie i skoczę do mechanika posprawdzać to i owo.
  9. Dzięki za odpowiedź. Wczoraj już nie miałem jak pójść i sprawdzić, ale poczytałem o tym. Co ciekawe, po nocnym postoju samochód nie dał rady dojechać do serwisu o własnych siłach. Zapalał, ale gasł po 30 sekundach i tak w kółko. Objawy pasują mi do pompy paliwa (wymieniana 2 lata temu), immobilizera albo... nie wiem, nie mam pojęcia. Zobaczymy, co mechanior powie
  10. Dzień dobry. Mam problem z samochodem, pacjent to Opel Omega B 2.0 16v z instalacją gazową II generacji. Od jakiegoś czasu nieco trudniej przełączała mi się na gaz, ale odkładałem ten problem na później z uwagi, że samochód robił tylko 2x90 km tygodniowo, i to w trasie. Dzisiaj podczas jednego z przełączeń na gaz, nastąpił jakiś strzał. Było to głuche i mocne uderzenie dochodzące spod maski. Po tym samochód zgasł. Kiedyś (ze 3 lata temu) miałem już 'strzał gazu' i ucierpiał przepływomierz mimo, że mam jakąś tam klapkę zabezpieczającą. Po dzisiejszym strzale, bez problemu przełączał się na LPG, ale na niskich obrotach gasł. Co światła i co skrzyżowanie - kaput. Pomyślałem, że z gazem jakoś sobie poradzę, ale miałem załatwić jeszcze parę spraw w mieście, więc pomyślałem, że pojeżdżę na benzynie. A tu zonk. Powyżej 2k obr/min zaczyna szarpać i przerywać, chociaż nie zawsze, jednak tylko przy dodawaniu gazu. Cały samochód skacze jak kangur, ale nie gaśnie. Nie reaguje na raz. I tak co chwilę. Najpierw chciałem ogarnąć instalację w serwisie LPG, miałem już nawet dzwonić, ale widocznie posypało się coś jeszcze, coś nie związanego z gazem - pytanie tylko co to może być? Coś z cewką zapłonową? Umówiłem się jutro rano do mechanika, ale jakieś sugestie by się przydały, bo i tak ciągle się nad tym głowię. Wyczytałem właśnie na innym forum, że przy podobnym objawach winowajcą była łysa tarcza sprzęgła - to w ogóle możliwe? Co prawda, sprzęgło lekko mi się uślizguje na piątym biegu (ale nie zawsze) i dopiero miałem to robić. Z uwagi na to, że Omega teraz użytkowana jest sporadycznie, trochę odłożyłem to w czasie. Aha, dla pewności dolałem trochę benzyny mimo, że miałem ok. 20 litrów w baku. Bez zmian Dodatkowo, kable i świecie wymieniałem 1,5 roku temu, ale nie wiem, czy to one mogłyby wywołać takie objawy. Z góry dziękuję za odpowiedzi. Pozdrawiam!
  11. UFG

    PanMaciej odpowiedział Pado na temat - Motokącik
    UFG nie jest zbytnio miarodajne. Samochód ojca nie figurował tam przez prawie rok i do tej pory wpisując daty wstecz, ma "dziurę" ubezpieczeniową, a OC miał ciągle. Z kolei, z autem przyszłego teścia było tak, że w zeszłym roku ciągle pokazywał "Brak danych", a teraz jak wpisze się np. listopad 2014, to pokazuje, że jednak OC było. Nie mniej, jest to dość przydatne narzędzie
  12. PanMaciej odpowiedział fred77 na temat - Motokącik
    > wydaje mi się, że jednak kiedyś zamienisz, niestety od 8 lat już go nie produkują, co więcej, FIAT > nie produkuje żadnego kombi od 8 lat A Croma? Produkowana do 2011.
  13. > No to dawaj, sprawdzisz mi jaki mój sąsiad ma silnik w Peugeocie? Podam Ci nr rej. To nawet w UFG można sprawdzić, o ile akurat agent ubezpieczeniowy wklepał, co trzeba
  14. jakiś tekst Quote: Od piątku 29 maja 2015 r. można w Polsce zarejestrować samochód osobowy z kierownicą po prawej stronie, tzw anglika. Sprawa dopuszczenia do ruchu na polskich drogach aut z kierownicą po prawej stronie wlokła się kilka lat. Dotychczas dla aut z kierownicą po "niewłaściwej" stronie był tylko jeden wyjątek - można było je zarejestrować w Polsce jeśli były pojazdami zabytkowymi na żółtych tablicach. Polskie prawo zostało jednak zmienione po skardze do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu i wyroku nakazującego zmianę przepisów. Zakaz rejestracji "anglików" Trybunał uznał za dyskryminację. Od 29 maja 2015 r. wydziały komunikacji będą rejestrowały "angliki", ale po spełnieniu przez ich właścicieli pewnych warunków. Jakich? Reflektory muszą być przystosowane do ruchu prawostronnego; aby nie oślepiać kierowców nadjeżdżających pojazdów. Przerobione muszą być też lusterka wsteczne (w "anglikach" ustawione są pod innym kątem. Trzeci warunek to prędkościomierz wyskalowany w kilometrach a nie w milach. Te warunki nie są ani uciążliwe, ani zbyt kosztowne. Reflektory można albo przystosować do ruchu prawostronnego oklejając je (to najtańsza metoda, ale pogarszająca skuteczność oświetlenia), albo wymieniając na "prawostronne". Lusterko wsteczne można albo przestawić, albo wymienić na "prawostronne". Wymiana tarczy w prędkościomierzu też jest prosta i niedroga. Specjaliści szacują, że dostosowanie auta z kierownicą po prawej stronie do nowych wymagań rejestracyjnych w Polsce to wydatek ok. tysiąca złotych. Dotychczas rejestracja "anglika" była możliwa po przełożeniu kierownicy na lewą stronę co kosztowało 8-10 tys. zł. Można, ale nikt nic nie wie! Może się jednak okazać, że rejestracja "anglików" na początku nie będzie taka prosta. Okazuje się bowiem, że nie wszystkie stacje diagnostyczne dostały od starostów (którym podlegają) odpowiednie przepisy i wytyczne, jakie warunki muszą teraz spełniać "angliki", aby mogły zostać dopuszczone do ruchu. Bez tego diagnosta nie wyda zaświadczenia o badaniu technicznym auta, a wydział komunikacji nie zarejestruje go. Za i przeciw Rejestracja"anglików" ma w Polsce mnóstwo zwolenników i tyle samo przeciwników. Pierwsi argumentują, że są to pełnosprawne, tanie auta dostępne dla mniej zamożnych kierowców. Przeciwnicy podkreślają, że jazda "anglikiem" jest znacznie trudniejsza, szczególnie po drogach jednojezdniowych, gdzie wyprzedzanie innych pojazdów jest bardzo trudne. Ten argument podkreślają także policjanci, którzy przepowiadają zwiększenie liczby wypadków z udziałem "anglików". Rzeczywiście, na wąskich, jednojezdniowych drogach prowadzenie "anglika" jest znacznie trudniejsze niż auta z kierownicą po lewej stronie; kierowca ma problemy z obserwacją drogi, a jeśli jedzie za innym pojazdem nie widzi co dzieje się z przodu. Wyprzedanie "anglikiem" wymaga wyjechania daleko poza oś jezdni, a to grozi zderzeniem czołowym z nadjeżdżającym z przeciwka pojazdem. Pewnym ułatwieniem w takich sytuacjach jest zespół dwóch lusterek umieszczanych na desce rozdzielczej przy lewym słupku przednim. Górne lusterko skierowane jest pod kątem do przodu, a drugie - w stronę kierowcy. Prowadzący może dzięki temu obserwować co się dzieje na drodze bez konieczności zjeżdżania na lewą stronę jezdni. Osoby rejestrujące"angliki" w Polsce muszą się liczyć nie tylko z trudniejszym prowadzeniem auta, lecz także z koniecznością zapłacenia wyższej stawki ubezpieczenia OC. Większość towarzystw ubezpieczeniowych już teraz zapowiada zwiększenie stawki od 50 do nawet 300 proc. Jak to będzie wyglądało w praktyce zależeć będzie przede wszystkim od tzw. szkodowości, czyli liczby wypadków spowodowanych przez kierujących "anglikami". Ciekawe, jak dużo tego będzie na ulicach i jak podskoczą ceny anglików
  15. Omega A. Jak mniemam - zależnie od wersji/rocznika.
  16. > Chcę to tylko trochę wyciszyć, bo autem jeździ żona nauczycielka, żeby tak pod szkołą nie > pierdziała W piątek i tak cały układ pójdzie do wymiany. Na te parę dni pożycz żonie swój samochód
  17. > całkiem akceptowalne jak na autko segmentu D. To jest segment E. Imo bardzo ładny samochód, a francuzy mnie w ogóle nie kręcą. W zeszłym tygodniu stał taki u mnie w mieście z kartką. Kosztował coś koło 6500 zł i aż się dziwiłem, że to to już takie tanie. Jednak nie odważyłbym się go kupić
  18. > mnie takie rzeczy jak nr. rejestracyjny same wchodzą do głowy. Raz - dwa razy przeczytam i > pamiętam. Pamiętam numery własnych aut, rodziców, teściów, sąsiadów, swoich poprzednich aut, > nawet poloneza, którym jeździł mój tata, gdy robiłem prawko. Mam dokładnie tak samo. Pamiętam nawet tablice samochodów z podwórka, o rodzinie i znajomych już nie wspominając
  19. > Bo jako pasażer nagle zdrowiejesz ? Ja (jeszcze) nie mam takiego zaświadczenia. Gdybym się tłukł w 90% po małym mieście, to bym się nawet nie zastanawiał, ale w trasie dla mojego bezpieczeństwa wolę mieć pasy. Już raz mnie uratowały jak wysłałem Seata Toledo strzałem w tył prosto na złom ^^ Wracając do głównej myśli - w rodzinie jedna osoba ma takowy świstek i w 2013 wyłapał mandat siedząc na miejscu pasażera Widocznie tak było wypisane zaświadczenie.
  20. W zasadzie każdy lekarz Ci to wystawi, wiesz o co chodzi Nie wiem, czy tak jest ogólnie, ale w znanym mi wieloletnim przypadku to działa tak, że zaświadczenie obowiązuje tylko jak jesteś kierowcą. Jako pasażer musisz mieć pasy. Bardzo przydatne dla leniuchów
  21. Nie miałem jeszcze okazji sprzedawać samochodu, ale też na pewno bym zasłonił z wymienionego już powodu - po co wszyscy muszą wiedzieć, że to akurat mój samochód Swego czasu kumpel w wyrafinowany sposób zakleił tablicę białymi kartkami i zrobił fotki (żeby się potem nie cackać - jak mówił), bo przed 90% znajomych zatajał fakt, że pod maską ma 1.6 101 KM
  22. > Ostatnio właśnie zastanawiałem się nad tematem znikających samochodów. > Inni kandydaci co poznikali z ulic, a kiedyś trudno było przejść 100m aby takiego nie utrafić. > Pomijam wyroby PRL-owskie. > Uno Siena Tico > A swoją drogą mam inną obserwację: poznikały z ulic cieniasy, seje - ale wystarczy wejść w uliczki > osiedlowe to stoi ich jeszcze mnóstwo poparkowanych pod blokami - typowe grzyby. Dodałbym jeszcze Escorta Niedawno na Złomiku czytałem, jakoby Ford Ka zniknął, ale przez ostatnie miesiące wybitnie zwracam uwagę na ten model (ktoś z rodziny ma na niego oko) i całkiem sporo tego jeździ. Dorzuciłbym jeszcze Safrane, choć tego nigdy nie było dużo... albo za młody jestem.
  23. Po swój bolid miałem jechać około 300 km (Toruń), ale jako, że była to sprawdzona fura od znajomych, trochę poszli mi na rękę i odebrałem Omegę ok. 240 km od miejsca zamieszkania (w województwie ościennym). Po samochód za taką kwotę raczej nie ruszałbym się dalej jak 50 km, gdybym kupował normalnie z ogłoszenia.
  24. > Nie jest. Ten najmilej wspominam jako niebrudzący się: Z ciekawości - co to za wersja Nubiry, że ma tablice dwurzędową z tyłu?
  25. 3 lata temu ojcu w Poznaniu z Berlingo 2.0 HDI, który stał pod domem wycięli kata

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.