Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Fidel71

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Fidel71

  1. > Byłem sprzedawcą aut w salonie i uwierz mi trochę pojeździłem po tych wszystkich szkoleniach gdzie > nam robili wodę z mózgu tylko po to aby potem odwdzięczyć się tym samym swoim klientom. Daje > Ci słowo że dobry sprzedawca ma opanowane i obliczone wszystko, od momentu kiedy zaparkujesz > auto na parkingu przed salonem, poprzez to ile oglądasz nowe auto do momentu kiedy już > znikniesz z jego oczu. A co do garnituru to dla większości kupujących zakup nowego auta to > dość ważne wydarzenie w życiu, i chcą aby obsługa była na jak najwyższym poziomie. Dla mnie wysoki poziom obsługi oznacza, że jak zadam facetowi pytanie trudne technicznie nt. oglądanego pojazdu to mi na nie odpowie na jednym wdechu, a nie poleci szukać w folderach, instrukcjach. Fachowość oceniam po staropolsku -trudne pytanie, szybka odpowiedź. Współczesna fachowość to właśnie mydlenie oczu rozmaitymi sztuczkami socjotechnicznymi i szkoleniami za dychę robionymi przez wątpliwej maści "specjalistów". Od wszystkiego i niczego. A, jeszcze jedno. Dla mnie mianem "wielkiego wydarzenia" w życiu można nazwać narodziny dziecka lub ślub. Kupno samochodu to większości przypadków zakup środka lokomocji, środka transportu do pracy. Owszem, często za górę $$$$ ale nie zmienia to postaci rzeczy, że to nadal przedmiot, którego zakup nie będzie mi tkwił w pamięci do końca moich dni. Dlatego też uważam, że nieco pogrzebowa * atmosfera w salonach pod względem ubioru jest wręcz śmieszna. * nie wiem czy zauważyłeś, że 90% sprzedawców w obojętnie jakim salonie ma ciemny garnitur.
  2. > I co sie dziwisz? Jak Cię widzą tak Cię piszą. > Ja tez tak taksuję klientów. Skoro nie znam człowieka a muszę jakoś go ocenic to nie patrzę mu > głęboko w oczy tylko lecę po ciuchach. Oczywiście nie zawsze to działa ale zasada jest taka że > klientowi w garniaku, w czystych butach, z zegarkiem itp sprzedawca zawsze poświęci wiecej > czasu niż komuś w czystej ale wyciągnietej bluzie i sandałach. Czyli jak wejdę do salonu w stroju rowerzysty, bo akurat byłem na rowerze i przejeżdżałem obok to wg. Ciebie mnie ochrona wywali od razu? Ciekawe podejście...
  3. > Jesteś w nic nie znaczącej statystycznej mniejszości wiec dla Ciebie sprzedawca nie wskoczy w > trampki, chinosy i pulower z H&M. > Ja mając do wyboru sprzedawcę w garniaku lub w dresach Adidasa , wybrałbym jednak tego w mniej > sportowym wdzianku. > Garniak wzbudza zaufanie. Dresik czy trampki - niekoniecznie. Nie no faktycznie, jeśli takie mamy społeczeństwo to dalsza dyskusja rzeczywiście nie ma sensu. Po prostu mnie się wydawało, że kupuje się samochód nowy i to czy opowie mi o nim Pan w garniturze czy Pan w swetrze nie robi różnicy. Ale jak ktoś lubi jak połechtać miłym wdziankiem jego próżność jako wydającego kupę forsy to tutaj logika argumentów upada od razu.
  4. > Dwie sprawy: > Zdaj sobie sprawę, że Ty nie jesteś wszyscy/większość i skoro Tobie to lotto, to jesteś w > mniejszości i tyle. > Natomiast poważnie słucham dlaczego TDI, a nie TSI? > /// > Na HP z tym Właśnie próbujesz mi wmówić,że ludzie są tak głupi,że przy zakupie auta nieraz za oszczędności życia kierują się ubiorem sprzedawcy,a nie tym czy samochód im odpowiada. Nie kupuję tego tłumaczenia. Mimo wszystko ludzie aż tak puści nie są.
  5. > Pewnie tak jest ale liczy się większość która zwraca jednak uwagę na takie rzeczy jak wygląd. Tak > obok tematu to dlaczego w sklepie np. Cartiera, bardzo elegancki sprzedawca stoi w sklepie > obok drzwi wejściowych czekając na klienta? Bo Cartier to I-liga wśród czasomierzy? Dlatego też napisałem na początku, że zrozumiałbym garniturowców w salonach Rolls'a i spółki. Ale w markach dla szarego Kowalskiego? W temacie zegarków - widziałeś kiedyś sprzedawcę w garniaku w sklepie Casio?
  6. > Jeśli tego nie rozumiesz to poczytaj badania i opracowania w temacie autoprezentacji. > Przeprowadzone eksperymenty psychologiczne dowodzą, że nie masz racji. 60% ludzi to wzrokowcy > poza tym pewnie tego nie zauważyłeś w salonie ale ważną rolę odgrywa też znajomość mowy ciała > i umiejętność operowania przestrzenią, nie byłeś pewnie świadomy, ale każdy sprzedawca (dobrej > firmy) przechodzi, szereg szkoleń, które pomagają im sprzedać gowno w papierku. Z tychże > pewnie powodów kupiłeś TDI zamiast TSI > Nie mam zamiaru cie edukować w temacie autoprezentacji za darmo, jak chcesz więcej na prv podam ci > numer konta > EOT Kolego, na rzęsach byś stanął, a nie omamiłbyś mnie, gdybym wewnętrznie się na coś nie zdecydował samemu. I ani Twój garnitur, ani mowa ciała, ani nawet perfum od Armaniego nie zmieniłby mojej decyzji. Ty też uznaj, że nie masz racji w całej rozciągłości wygłaszanych prawideł, bo zwyczajnie są na tym świecie ludzie, którzy są na to znieczuleni jak drewno.
  7. > Jak przyjadą sprzedawać Mentosy to OK Ponadto dodam jeszcze (co w sumie oczywiste), że sprzedawca w salonie i przedstawiciel handlowy to nie to samo. Sprzedawca w salonie to po prostu ekspedient, który w dużej mierze ma już w połowie klienta omamionego przez producenta auta, reklamy, opinie o marce. Wystarczy go tylko dobrze nakręcić. Przedstawiciel musi rozpocząć cały proces sprzedaży od samego początku aż do zamknięcia. Dlatego też mogą mieć większe znaczenie detale typu ubiór. Ale myślisz, że gość z walizką forsy, który wchodzi do salonu, wskazuje palcem i mówi "tego pan zapakuj" ma jakiś problem z tym, że sprzedawca nie był w garniturze?
  8. > To kiepska firma jeśli pozwala na takie rzeczy Ubiór jest element Stary, nie popadajmy w paranoję. O jakim biznesie na wysokim szczeblu mowa, gdy przedstawiciel jedzie dziennie do 100 sklepików osiedlowych zbierając zamówienia na Colę? Tam się liczy % rabatu na zamówienie, a nie czy Pan ma na sobie smoking czy frak.
  9. > Standardowym ubiorem biznesowym mężczyzny jest garnitur. > To kiepska firma jeśli pozwala na takie rzeczy Ubiór jest element autoprezentacji i tego nie > zmienisz, garnitur pomaga wykreować określony wizerunek, ma być poważnie, ma budzić zaufanie > itd itd. Nie wiem co ma garnitur do wzbudzania zaufania w Autoryzowanym Salonie danej marki. To nie jest kupowanie na rowie samochodu, tylko w miejscu gdzie zaufanie ma się zawsze.
  10. > I już wiadomo, dlaczego garniak nie robi na Tobie wrażenia.
  11. > na Ciebie nie działa ale na większość działa, a jakbyś był w szpitalu i > któremu byś zaufał ? > ps to temat na HP Lekarza porównujesz do byle sprzedawcy samochodu? Lekarz MUSI być w fartuchu podobnie jak sędzia w todze. Sprzedawca musi jedynie mieć dobrze opanowane techniki sprzedaży i wiedzę produktową. Nawet przedstawiciele handlowi się już powoli przerzucają na styl casual business, bo garniaki się za bardzo kojarzą z akwizycją.
  12. wydałem 70koła parę tygodni temu na samochód. Myślisz, że bym nie kupił, gdyby sprzedawca przyszedł np. w swetrze do pracy? Bez jaj. Widzę gościa góra godzinę wliczając w to jazdę próbną i formalności. Co mnie obchodzi jak on się nosi? No, może życzyłbym sobie jedynie, by nie śmierdział i był czysty, zadbany.
  13. > Różni się ilością wydanej kasy. Mają być w garniturach bo żeby tam być klientem to trzeba dużo kasy > wydać. Nie robi mi to różnicy jako klientowi. I przyznam, że gdybym kupował samochód za 100koła to gdyby sprzedawał mi go facet w T-Shircie to nie zwróciłbym na to uwagi. Idąc tym tropem to w salonie Rollsa powinni chyba być ubrani we fraki ze złotymi guzikami Ostatnią rzeczą, na którą patrzę przy zakupie samochodu to garnitur sprzedawcy. To na pewno nie wpłynie na moją decyzję o zakupie.
  14. > Lepiej napisz dlaczego TDI, a nie TSI? bo ściągam ropę z traktora szwagra i czasem opał zaleję
  15. Jako, że jestem świeżo po zakupie samochodu w salonie to powróciło w mojej głowie pytanie, które miałem zawsze gdzieś tam w głowie. Mianowicie dlaczego w salonach samochodowych obowiązkowy strój sprzedawców to garnitur? Cóż takiego uroczystego/podniosłego/poważnego ci ludzie robią, że każe się im biegać w garniturach? Nawet w urzędach miejskich, wojewódzkich, skarbowych urzędnicy nie są w garniturach, gdzie powaga takiej pracy jest niepomiernie większa, niż pracy w salonie samochodowym. Jeszcze zrozumiałbym salon Bentleya, Ferrari, Rolls'a. Ale w głupim Fiacie, Citroenie, Toyocie? Czy ktoś może mi wytłumaczyć czym różni się sprzedaż samochodu od sprzedaży 50calowej plazmy w MediaMarkt czy jakimkolwiek innym sklepie? Bo w MediaMarkcie latają w koszulkach polo zakłądowych i jakoś klienci nie są tym faktem oburzeni, że obsługuje ich pan w koszulce, a nie w garniaku.
  16. Zawsze zaslaniam bo sąsiada nie powinno interesować jak długo mam auto, ile ma przebiegu, jaka miało historie wypadkowa, co się wymienialo. Nie powinna go tez cena interesować. Słowem to moja sprawa i guzik wszystkim do tego.
  17. No powiedzmy, że się przespało termin o te kilka dni i jak to zwykle w takich sytuacjach bywa łapie nas patrol. Co lepiej zrobić: 1) "Panie władzo nie mam dowodu z sobą" 2) dać dowód ze świadomością, że będzie zatrzymany Sytuacja byłaby prosta gdybym znał odpowiedź na pytanie czy w CEPiKu z poziomu radiowęzła uzyskają info, że nie mam bad. tech. Zawsze w sumie mogę powiedzieć, że zrobiono badanie wczoraj i macie nieaktualne info. Dlatego też pytanie jak bardzo aktualne info mają.
  18. > Astrą w stolicy zamykam się poniżej 6 litrów (ostatnio poprawiłem na 5,5!). Ale już ukrainka nie > jest w stanie zejść nawet do 7. Osiąga 7,5-7,8. > To samo auto, ta sama trasa. > Niektórym wydaje się ze jak lekko naciskają gaz na 2-3 biegu to bedzie ok. Podobnie jak wiekszość > zapina 5-6 bieg ponizej 80km/h... wrzucam 5 przy 80 i spalanie w TDI miewam w okolicach 5l. Twoim zdaniem to za dużo? Da się 4? Może się da ale mi to co jest wystarczy, mniej już palić nie musi. Także wprowadź do tych swoich filozofii jeszcze podział na różne modele aut i różne silniki.
  19. > Ale były zamawiane dokładnie do mojego auta i rocznika, zresztą na opakowaniu było napisane. Może > firma TRW zaczyna knocić jakość? I nie przylozyles starych do nowych na przymiarke?
  20. > Wymieniłem właśnie klocki hamulcowe z przodu. Problemem okazały się poważne trudności z wsunięciem > nowych klocków w otwory w zaciskach, w których były założone te blaszki sprężynujące. > czyszczenie otworów szczotką drucianą i psikanie odrdzewiaczem nie pomagało, w końcu > podpiłowałem nieco krawędzie nowych klocków, posmarowałem otwory smarem grafitowym i przy > użyciu ścisku stolarskiego wcisnąłem klocki na miejsce. Hamulce działają super. Ale mam > wątpliwości dlaczego taka sytuacja się zdarzyła. W necie czytałem, że nowe klocki powinny > zawierać te blaszki, tymczasem u mnie (klocki TRW) nie było ich Stare były niby OK, ale gdyby > sie okazało, że są skorodowane? Zapewne kupiles klocki, ktore byly ciut większe, dluzsze stad musiales pilowac skrajnie.
  21. > ale mając nie ważną umowę - jesteś nadal właścicielem pojazdu, który mógł narobić szkód w > nieokreślonej formie. Chłopie, zakręciłeś się w tej argumentacji niemiłosiernie. Z tego, co piszesz wynika, że jak mi ukradną samochód i wykorzystają w przestępstwie to też ja odpowiadam, bo formalnie nadal jestem właścicielem. Otóż nie. Jak sprzedam, spiszę gościa z dowodu, to niestety jest to instytucja "dobrej wiary" i w związku z tym nie ma czegoś takiego jak nieważna umowa.
  22. > Jak się ustawi przy czyimś zderzaku to się nie wychyli. Możesz tu mnożyć sytuacje, ale nic z tego > nie wyniknie. Wsiadź, przejedź się, nie jest tak dramatycznie jak piszesz. Wiesz co, odnoszę wrażenie, ze dyskusja idzie w stronę, że właściwie nie ma żadnej różnicy między LHD, a RHD. Że to to samo tylko jacyś głupcy uważają, że jest różnica. Po co w takim razie Anglia jeździ po lewej? Niech odwrócą ruch i się zunifikują z resztą Europy, będzie łatwiej dla wszystkich. Także jeżeli przyjąłeś taki front, to moje dalsze argumenty nie mają już sensu, bo będę się produkował mnożąc przykłady, a Ty i tak powiesz, że wymyślam, bo skręcić się da, wyprzedzić też zaden problem i właściwie co ja wymyślam. Samochód jak każdy inny. Także ja odpadam z tego tematu.
  23. Cokolwiek byś nie napisał to będzie to mieć znaczenie wyłącznie w teorii. W praktyce żaden sąd nie zarzuci mi jako sprzedającemu, że nie sprawdziłem autentyczności dokumentu, bo byłoby to po prostu komiczne. Wręcz ja mógłbym powiedzieć, że sprawdziłem autentyczność i wydawał mi się 100% prawdziwy. A, ze nie jestem fachowcem i się nie znam... Nawet notariusz przy transakcji kupna nieruchomości nie będzie sprawdzał autentyczności dokumentu przedstawionego przez kupca. Latanie po sądach? Idziesz raz, mówisz zgodnie z prawdą, że gość dał dowód, spisaliście umowę, zapłacił, przeliczyłeś, zgadzało się, podaliście sobie rękę i odjechał. Żaden sędzia w tej sytuacji nie będzie Cie dalej maglował, bo sprawa jest jasna i do wyjaśnienia w 5 min.
  24. > Nikt tak nie stoi do lewoskrętu jak narysowałeś, przecież się podjeżdża maksymalnie w lewo, ale > tak, żeby nikt z przeciwka w nas nie walnął + samochody z przeciwka robią to samo + jak > pojedzie samochód z przeciwka to zanim drugi zajmie jego miejsce to się robi luka przez, którą > widać co się dzieje na pasach do jazdy na wprost i wydaje mi się (podkreślam- wydaje mi się, > nie wiem, bo nigdy anglikiem nie jeździłem), że da się ten manewr wykonać bezpiecznie, może > mniej komfortowo niż w samochodzie z kierownicą po lewej stronie, ale bezpiecznie Jasne, że nikt tak nie stoi do lewoskrętu, już myślałem, ze nie muszę tego objaśniać krok po kroku. Podjedzie dalej i stanie na środku, po czym będzie się musiał wychylić zza kolumny skręcających z przeciwka, by dojrzeć, czy ktoś nie jedzie na wprost. I jak się wychyli?
  25. > no i ok, to jest bezpieczne. ale nie wszyscy myslą... > no i miałeś szczęście. a piszemy o zabezpieczeniu... > umowa zawarta z osobą która ma fałszywe dane - jest nieważna. dla obu stron. pytanie czy: ktoś > będzie robił z tego problem. > aha. no tak. bo jak kupisz kradzione, przyjdzie policja, pokażesz umowę i nic więcej w temacie nie > masz do dodania. tak... tak to działa. > otóż nie: w tym wypadku: nieważna umowa. auto nadal Twoje. pytanie: czy ktoś nie zrobił nim > jakiegoś kuku z premedytacją. > oczywiście to czarny scenariusz, ale meritum jest takie: nie wypinasz się na wszystko zbierając A4 > z podpisami do UK. mogą być komplikacje... > oczywiście będziesz wtedy jako "poszkodowany" ale możesz się ciągać po sądach... co nigdy nie jest > przyjemne. i jest to realne ryzyko. Ale dlaczego odwracasz kto ogonem pisząc, że jak auto kradzione i przyjdzie policja to umowa nieważna? To jest oczywiste ale to całkowicie inna sytuacja! W wątku jest mowa o sprzedaży obcokrajowcowi, a nie kupnie od niego. Jeżeli zatem sprzedam, w umowie podam wszelkie dane z dowodu tożsamości (Białoruski odpowiednik PESEL, nr dowodu, adres, imię i nazwisko, data urodzenia) to nikt mi nie podważy takiej umowy, ponieważ od początku do końca działałem w dobrej wierze. Podważyć umowę to by można, gdyby Białorusin nie dał mi dowodu i powiedział tylko adres, imię i nazwisko i tylko tyle by było w umowie. Co więcej - nawet komisy samochodowe, komisy przydealerskie nie sprawdzają autentyczności dokumentu tożsamości kupującego poza wzięciem do ręki dowodu i przepisaniem danych do umowy. Po prostu nikt nie ma ani obowiązku, ani wręcz prawa żądać od drugiej strony jakiegokolwiek poświadczenia autentyczności dokumentu, który przedstawił. Dowód osobisty wydaje się na 10 lat. Przez ten czas człowiek może się zmienić diametralnie. Zwłaszcza panie mają dar do metamorfoz.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.