Zawartość dodana przez Fidel71
-
Jak wycenić?
Bardzo dziwne, że tak twierdzisz, bo decyzję o sprzedaży podjęliśmy wczoraj. Wcześniej sprzedawałem własne auto i również pytałem o wycenę.
-
Jak wycenić?
Wymieniamy żonie auto na coś większego i nowszego. Auto to Honda Jazz II gen. Samochód u nas od nowości od 2009r. kupiona w polskim salonie Hondy. Przebieg ma śmieszny, bo 67kkm i potwierdzony fakturami z ASO , wpisami w ks. serwisowej. Ale jest jedno ale. Samochód w 2011 (jako 2 latek o zgrozo) miał przygodę na parkingu centrum handlowego, który zafundowała mu moja małżonka. Otóż przy wyjeżdżaniu z parkingu za bardzo "ścięła"skręt pod kątem prostym i przejechała po betonowym słupku dokładnie całą długość auta. Zrobiła to przy prędkości 4-5km/h więc była to zwykła obcierka ale wymieniono: - zderzak przód - przedni prawy błotnik - prawe drzwi przód - prawe drzwi tył - błotnik prawy tył (wycięcie, wspawanie) Wszystko zrobione w ASO Honda, bezgotówkowo z AC. Ładna, 5-cio cyfrowa sumka. Jest faktura, jest wpis w bazie ASO, są zdjęcia obcierki do wglądu. Gdyby nie ta przygoda auto wystawiłbym w max górnym pułapie cenowym dla rocznika. Stan perfekt. Jak bardzo mam skorygować cenę/czy w ogóle mam to robić jeżeli naprawy dokonano wg. technologii producenta , w ASO?
-
Jazda długodystansowa
To już nie chodzi nawet o sikanie tylko o jakieś głupie udowadnianie komuś tudzież sobie, że dam radę. Ale po co? 750km na raz, bez przerwy to łeb odpada na końcu. Po to się człowiek cały rok spieszy zawsze i wszędzie, by jeszcze na urlopie zaoszczedzić 1h na przerwach w podróży? Bez sensu...
-
małe przebiegi w ogłoszeniach.
Jak najbardziej realne. W Niemczech też są ludzie, co jeżdżą parę kkm rocznie. Tylko, że takie samochody w stanie rodzynek nie idą do PL, tylko schodzą na pniu w DE. Przyczyny szukaj w powypadkowej przeszłości auta, zapewne niedawno gdzieś deknął porządnie i już go zdążyli wyklepać. W Niemczech nikt nie kupi za dobrą kasę, to idzie do PL.
-
Fenomen korków pozostaje niewyjaśniony
Jeżeli każdy by jechał 40km/h nie zatrzymując się, to Ci dojeżdzający z tyłu i jadący nawet 200km/h nie mają prawa stanąć nawet na sekundę. Zwolnią do 40km/h i tak pojadą w sznurku. No chyba, że w sznurku ktoś się wyłamie i stanie lub przyhamuje mocniej bez uzasadnienia. Wówczas rzeczywiście powstaje reakcje łańcuchowa, która idzie w tył korka. I o tym właśnie jest ten wątek - że ludzie jeżdżą w korku jak d....y za przeproszeniem, stąd korek w końcu stanie w miejscu, a mógłby powoli ale jednak płynnie jechać.
-
Fenomen korków pozostaje niewyjaśniony
Może i moja wyobraźnia jest zbyt płytka, by to zrozumieć ale nie potrafię mimo wszystko zrozumieć jak to możliwe, by przeszkoda.utrudnienie nie wymagające zatrzymania ani na sekundę generowała stojący korek na 3km. Jednocześnie dojeżdzając bliżej przeszkody, 500-600m ruch zaczyna odbywać się płynnie, bez przestojów, tylko czasem się zwolni i właśnie w tym momencie zapewne jakiś geniusz postanowił zwolnić, bo mu było za szybko. W normalnych warunkach jeżeli czoło korka jedzie 40 i nikt nie hamuje, to końcówka powinna jechać dokładnie tyle samo. Czyli winny jest człowiek jeżeli jest inaczej, a nie przepustowość drogi.
-
Fenomen korków pozostaje niewyjaśniony
Jak byś przestał w ciągu 3 dni 4 godziny w korkach na trasach szybkiego ruchu to ciekawe czy sam od siebie byś wymagał też ochłonięcia. Ciężko jest się spodziewać korków na trasach o standardzie "S" lub co gorsza "A", a już kompletnie dobija myśl, że właściwie nie wiadomo skąd się wziął korek, bo po dojeździe do jego czoła nagle się okazuje, że ruch jest powolny ale płynny. Najbardziej mnie irytują tzw. szeryfowie, blokujący lewy pas - nie dlatego, ze blokują ale dlatego, ze kompletnie nic to nie daje, bo prawy stoi cały czas. Więc ich szczytna idea o kant tyłka się rozpada. Bo na zwężce siłą rzeczy co drugi imbecyl z prawego pasa zwolni do 20km/h, kiedy można spokojnie przelecieć 60. Nie potrzeba nikogo nawet wpuszczać z lewego, by prawy się i tak zakorkował. Za to lewy jest wolny na przynajmniej kilometr do przodu, gdzie cały korek ma 3-4km - czyli taki mistrz sztucznie wydłuża korek przez swoje działania o 30%. Inna sprawa to, że ludzie jeżdzą jak skończone chamy i gbury, bo co to za problem wpuścić kogoś na końcu zwężki? Czy to naprawdę jakaś ujma, by dać komuś wjechać przed siebie, by jechał jeden samochód przed nami? Polska to kraj kretynów, co widać dobitnie właśnie na drogach.
-
Fenomen korków pozostaje niewyjaśniony
Czyli winna jest głupota ludzka lub po prostu brak umiejetności prowadzenia pojazdu/brak wyobrazni. Jeżeli nie ma potrzeby zatrzymania pojazdu ani na chwilę tylko zwalnia się do np. 40km/h ze 120km/h to nie ma znaczenia, czy ruch jest duży czy mały. Jeżeli żaden z 30 pierwszych jadących w kolumnie auta nie stanie tylko zwolni do 40tki, to nie jest możliwe, by pozostałe np. 500 samochodów za nim stanęło. Ruch się ani przez moment nie zatrzymał. No, chyba że jakiś idiota stanie, bo mu np. auta zgaśnie lub patrzy na znak, bo nie dojrzał. Wtedy robi się reakcja łańcuchowa.
-
Fenomen korków pozostaje niewyjaśniony
Mylisz pojęcia. Woda zwolni, a nie zatrzyma się. Natomiast zwężenie z dwóch pasów do jednego powoduje, że końcówka korka stoi, a nie jedzie wolniej.
-
Fenomen korków pozostaje niewyjaśniony
W ciągu ostatnich tygodni zrobiłem po Polsce ponad 3kkm i mam w związku z tym pewne spostrzeżenia, obiektywne bo z całej Polski, a nie z jednego województwa. Otóż sporo korków nie wiem na jakiej zasadzie powstaje. Parokrotnie stałem w 2-3 kilometrowym korku gdzie na jego końcu okazywalo się, że powodem była np. przebudowa skrzyżowania ale w taki sposób, ze ruch jedynie zwalniał, nie stawał ( np.wahadło). Parokrotnie miałem taką sytuację, że będąc na konću korka bylem niemal pewien, ze na jego poczatku jest wypadek i wahadlo tymczasem po dojezdzie do przyczyny korka okazuje sie, ze samochody jada tam wolno ale plynnie, podczas gdy koniec korka stoi. W takim razie jak to możliwe, ze ruch nie wstrzymany ani na sekundę generuje korek parokilometrowy, którrego koniec stoi, ze niektorzy wychodza na fajke? To jest naprawde irytujace gdy stoisz pol godziny w korku na drodze szybkiego ruchu, a po dojezdzie do rzekomej przeszkody okazuje sie, ze z 2 pasow robi sie jeden i ani na moment nie ma potrzeby stawac, jedynie zwolnic. Albo gdy buduja np. wiadukt i na czas budowy zrobili prowizoryczna droge obok z plyt betonowych, odcinek 100m, gdzie rowniez wystarczy zwolnic do 30-40kmh i za chwile powrot na wlasciwa droge. Oczywiscie i w takim wypadku koncowka korka stoi. Nie wiem co jest przyczyna ale najorawdopodobniej co jakies 2-3 min jakis kretyn musi sie zapewne zatrzymac by sie upewnic czy aby na pewno tędy. Nie umiem sobie wytlumaczyc jak to mozliwe,ze przeszkoda nie wymaga zatrzymania a korek nieraz na pol gdziny stania.
-
Po co ludzie wykupują AC?
Jakie 35kpln? Auto w 7 roku było warte okolo 25, potem już około 20 i następnie juz poniżej 20. Poza tym zle podchodzisz do tych wyliczeń bo z górh zakładasz, ze cos się stanie i jestem ryzykant bo nie kupilem AC. To ja odbijam piłkę i powiem, że za te zaoszczedzone 6,6kpln przez 3 lata naprawiłbym wiekszosc stluczek, ktore mógłbym za to naprawić.
-
Po co ludzie wykupują AC?
Dlatego miałem to AC początkowo. Co nie zmienia postaci rzeczy,ze 12koła poszło w piach. Jak byś tego nie rozbierał to fakty takie są właśnie. Mój spokojny sen zapewnia mi akurat garaż, a jeżdżąc autem grubo ponad 20 lat miałem 2 stłuczki, obie nie z mojej winy. Wiec w moim przypadku garaż + statystyka wypadkowości mojej mówi jasno, że AC w 7+ letnim aucie jest bez sensu.
-
Po co ludzie wykupują AC?
W poprzednim aucie, które miałem 10 lat od nowości zrezygnowałem z AC po 7 latach i ostatnie 3 jeździłem bez. Wartość samochodu była w mniej więcej 25,20,17 kpln przez ten czas więc stwierdziłem, że zabawa w AC i wywalanie co roku c.a. 2,2kpln nie ma sensu. Auto miałem bezwypadkowe, bezstłuczkowe, bezocierkowe przez te 10 lat więc mi się udało. Ale przez pierwsze 7 lat wydałem na AC ponad 12kpln więc byłem totalnie in minus. Teraz jednak jeżdżę autem parę razy droższym i niestety musiałem wziąć AC, bo zwyczajnie bym nie zasnął. Także reasumując wychodzi proste twierdzenie, mianowicie przy tanich autach (do 20kpln) AC jest raczej zbytkiem, a w takich za 15kpln to już w ogóle bez sensu, bo wystarczy, że pukniesz lekko przodem, obie poduchy wyskoczą, zderzak, i lampy i masz już szkodę całkowitą (przy AC 70% wartośc)
-
BMW do oceny
Miałem kiedyś 318Is o mniejszej mocy i palił gumę jak szalony więc tym bez problemu się da. Poza tym czy w przypadku 16letniego BMW można jeszcze w ogóle mówić o jakimś przeznaczeniu takiego samochodu? Cena niestety niebezpiecznie go już zbliżyła do wiejskiej młodzieży dyskotekowej, która nie podchodzi to tego tematu tak jak to przedstawiasz czyli limuzyna do pracy, a cabrio na niedzielne, letnie popołudnia.
-
BMW do oceny
Znając życie i podejście sprzedających na zasadzie " jak już idzie do żyda to można" obstawiam, że to są jego ślady.
-
Kuna - a legend continues
Jedno pytanie-skad wiesz, ze to kuna a nie kot? Widziales ją? Mi kiedys jak jeszcze nie mialem garazu wlazil kot pod maske i sie grzał. Ciekawostką jest to, że koci mocz działa jak wabik na inne koty czego byłem swiadkiem gdy w innym mieście jak byłem na wyjezdzie zaobserwowalem wlazacego kota pod maske. Umyłem komore silnika pod cisnieniem, dalem kostki do kibla i koty odpuściły.
-
Yaris 1.0 z 239 kkm przebiegu
Wszystko zalezy od tego ile to auto ma jezdzic. Jak w kolo komina to bierz. Jak codziennie do pracy po 70km to ja bym odpuscil temat.
-
NORAUTO
To jest nic. U nich czynność pt. Wymiana oleju jest cenowo rozbita na 2 czynności: -wymiana oleju -wymiana filtra oleju Gdzie po pierwsze technologia nie przewiduje wymiany oleju bez filtra czyli wymiana filtra oleju jest po prostu czynnością składową wymiany oleju. Po drugie jak zsumujesz obie operację to wychodzi drozej, niż w 90% innych warsztatów.
- NORAUTO
- Mazda 5 po kapitalnym remoncie sinika. Jechac oglądać?
-
Jak jeździć po autostradzie
Myślę, że szlag Cię trafia, że nie możesz korzystać z tempomatu. A to niestety tak już jest, nie zmienisz tego, że jeżeli ruch jest duży to i płynność ruchu się zmniejsza wprost proporcjonalnie do wzrostu uczestników ruchu. Żadne odkrycie. Zaczęły się wakacje, autostrady przeżywają oblężenie. Ty się ciesz, że nie stoisz godzinę na bramce, a nie rozmieniasz się na drobne narzekając, że Ci tempomat co chwila rozłącza.
-
auris hybryda
Większej bajki już nie dało się sklecić na prędce? Aurisem ( nie hybrydą ale bryła ta sama) jeżdzę czesto służbowo w trasy i często po autostradach w przedziale 130-200. Nie ma mowy o jakiejkolwiek walce, ja nie wiem co ty za słowa dobierasz. Walka przy 140 to była w Seicento. W Aurisie przy 140 i 6tym biegu można zasnąć,bo rsz ze cicho, a dwa, że prowadzi się bardzo pewnie. Wiatr absolutnie nieodczuwalny. No chyba ze jakis huraganowy ale taki to nawet Lambo będzie rzucał na boki.
-
Kobiety a światła mijania
Temat uważam za bzdurny, bo nie zauważyłem żadnej prawidłowości w jeździe bez świateł wśród kobiet. Autor zapewne widział ze 2-3 takie przypadki i wysnuł już wniosek, że to trend globalny.
-
Coś skutecznego na muchy wewnątrz pomieszczeń
Oto rozpoczyna się nowy sezon i wraca stary temat czyli wstrętne muszyska. Mieszkam w miejscu, gdzie pełno drzew, stawy wodne i ogólnie sporo zacienienia. Moskitiery odpadają bo na samym tylko dole domu mam 8 okien, które otwieramy naprzemiennie w zależności gdzie potrzeba. Góra to okna dachowe, balkonowe, lukarny i yeż otwierane różnie. Lepy na muchy odpadają, bo zanim muchy się wylapia to to trwa. Poza tym szukam czegos z zakresu obrony czynnej, a nie biernej. Najchetniej cos elektrycznego do kontaktu lub jakas lamoa na muchy? Mozecie cos polecic z autopsji?
-
Wypadek, domniemany sprawca bez OC, rodzina chce mi zapłacić bezpośrednio za naprawę.
Czy ten motorowerzysta to jakiś Twój znajomy? Bo nie wiem czemu tak się krepujesz z tym zglaszaniem , pobieraniem odszkodowania. Facet jest sobie sam winien skoro jechał pojazdem bez OC, który obowiązkowo je mieć musi. Jeżeli samochód w Ciebie puknie i nie ma OC to też masz takie dylematy?