Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Awaria turbiny - jak to zrobic zeby naprawic na gwarancji

Featured Replies

Napisano

> Ale chyba wujekcybul nie ma wpisane do umowy K/S, że samochód był

> Demo i gwarancja nie obowiązuje na wszystkie podzespoły.

Skoro jasno wiedział, co kupuje, to i dealer zapewne będzie mógł to udowodnić.

Napisano

> ja rozumiem,ze skrzynie biegow mozna nieumiejetnie uzytkowac i zrobic

> mechaniczne uszkodzenie, ale turbine?

Hehe, no wiesz, ale skrzynię zabić, to trzeba już być lepszym magikiem, a turbosprężarkę zamęczyć to żaden problem.

Napisano

> Podobna sytuacja może być w przypadku zawieszenia np. cieknący

> amortyzator po przebiegu 16kkm i też nie mogą powiedzieć, że

> samochód był źle eksploatowany, a w takich przypadkach

> wymieniają na nowy.

Chyba, że to opel* i ma zastrzeżenie w gwarancji, że "na amortyzatory do 20 kkm"

* lub jakaś insza marka, ale z koncernu GM.

Napisano

> Liwuś, ale na tej samej zasadzie jak dealer JAWNIE sprzedaje

> samochody po gradobiciu - nie ma, że potem przyjdziesz i powiesz

> "ojej, on jest po gradobiciu to ja poproszę nowy".

Wiesz, nówki sztuki nigdy nie kupowałem więc nie wiem jak wygląda umowa, odbiór etc. Uważam, że wada turbiny to jest usterka, której klient nie mógł sam zauważyć nawet przy zachowaniu wszelkiej ostrożności. IMVHO dobry biegły za zakresu mechaniki jest w stanie, po ekspertyzie, orzec czy usterka powstała z uwagi na nieprawidłowe obchodzenie się z turbo czy turbo było najzwyczajniej w świecie walnięte od początku.

> Mowa była o sprzedaży auta używanego, a dealer może się jasno

> zasłonić, że nie odpowiada za sposób, w jaki było przez klientów

> eksploatowane i podnieść argument, że od początku klienta o tym

> informował, nie paląc głupa, że "córka właściciela salonu

> jeździła".

Dlatego właśnie zapytałem jak wyglądała umowa, jak wyglądają zapisy gwarancyjne itd. Bo jeśli dealer traktuje takie auto tak samo, jak sprzedawane z jakiegoś komisu przysalonowego, to rzeczywiście może być problem. Ale sam sens udzielenia gwarancji wskazywałby na to, że sprawdził auto w swoim ASO przed sprzedażą i gówna klientowi nie wcisnął.

> IMO paragraf o ukrytej "wadzie" (cudzysłów celowy, bo to dziwna

> "wada") polegającej na wcześniejszej nieprawidłowej

> eksploatacji, może nie mieć tu zastosowania - "oczka

> widziały..."

Oczka widzieć nie mogły. zlosnik.gif To nie lakier po gradobiciu, który "możesz se pan testerkiem z allegro przejechać a jak nie przejechałeś to twoja sprawunia".

> Oczywiście - od początku o tym mówię.

> Ja jestem optymistą z bagażem doświadczeń ;-)

Widocznie zbyt dużo było wśród nich negatywnych. zlosnik.gif Ale to dobrze, lepiej patrzeć na wszystko czarno i potem miło się rozczarować. ok.gif

> Nie napisałem, że sprawa beznadziejna - ja zawsze uważam, że trzeba

> jechać "by-the-book" - wyczerpywać po kolei wszelkie drogi

> odwoławcze, dając do zrozumienia, że jesteś zimnym skurwielem i

> będziesz ich czesać do skutku [...]

To warto robić dla samego siebie. Każdy dealer jest inny. Jeden popuści na samo "przyjdę z Kornackim a on jest DZIENNIKARZEM!", inny zaśmieje się w twarz i rzuci "zapraszam do sądu, ryzyko zawodowe".

Na dziś dzień sądy orzekając często prokonsumencko często warto zobaczyć swoje nazwisko na wokandzie. Choć fakt, że w ostateczności bo lepiej wszystko załatwić polubownie.

Napisano

> Wiesz, nówki sztuki nigdy nie kupowałem więc nie wiem jak wygląda

> umowa, odbiór etc. Uważam, że wada turbiny to jest usterka,

> której klient nie mógł sam zauważyć nawet przy zachowaniu

> wszelkiej ostrożności. IMVHO dobry biegły za zakresu mechaniki

> jest w stanie, po ekspertyzie, orzec czy usterka powstała z

> uwagi na nieprawidłowe obchodzenie się z turbo czy turbo było

> najzwyczajniej w świecie walnięte od początku.

Nie doczytałeś :-)

Mówiłem nie o wadzie polegającej na wadzie turbosprężarki, tylko "wadzie" polegającej na wcześniejszej niewłaściwej eksploatacji auta.

Jak widać z wielu wypowiedzi ludzi pojęcie "demo" oznacza automatycznie "zarżnięty", tak samo jak "bity" oznacza "wyklepany z wiaty".

Argument śliski, ale lepszy taki jak żaden :-)

> Dlatego właśnie zapytałem jak wyglądała umowa, jak wyglądają zapisy

> gwarancyjne itd. Bo jeśli dealer traktuje takie auto tak samo,

> jak sprzedawane z jakiegoś komisu przysalonowego, to

> rzeczywiście może być problem. Ale sam sens udzielenia gwarancji

> wskazywałby na to, że sprawdził auto w swoim ASO przed sprzedażą

> i gówna klientowi nie wcisnął.

Ale jest gwarancja producenta :-)

Nie dilerska.

Diler tylko sprzedał.

> Oczka widzieć nie mogły. To nie lakier po gradobiciu, który "możesz

> se pan testerkiem z allegro przejechać a jak nie przejechałeś to

> twoja sprawunia".

Ale w tym wic, że wiedział o sposobie eksploatacji ;-)

> Widocznie zbyt dużo było wśród nich negatywnych. Ale to dobrze,

> lepiej patrzeć na wszystko czarno i potem miło się rozczarować.

Nooowłaśnie - pesymista, jeśli się rozczaruje, to zawsze miło ;-)

> To warto robić dla samego siebie. Każdy dealer jest inny. Jeden

> popuści na samo "przyjdę z Kornackim a on jest DZIENNIKARZEM!",

> inny zaśmieje się w twarz i rzuci "zapraszam do sądu, ryzyko

> zawodowe".

Tych drugich lubię ;-)

Napisano

> Nie doczytałeś :-)

> Mówiłem nie o wadzie polegającej na wadzie turbosprężarki, tylko

> "wadzie" polegającej na wcześniejszej niewłaściwej eksploatacji

> auta.

Ale nie możemy przyjmować, że wcześniejsza eksploatacja to wada. Tym bardziej, że auto było eksploatowane w salonie dealerskim. I to auto, ten sam dealer sprzedał. "Wysoki Sądzie, przecież to taki ładny salon, pracownikom tak dobrze z oczu patrzy. Ja im zaufałem!". zlosnik.gif

> Jak widać z wielu wypowiedzi ludzi pojęcie "demo" oznacza

> automatycznie "zarżnięty", tak samo jak "bity" oznacza

> "wyklepany z wiaty".

> Argument śliski, ale lepszy taki jak żaden :-)

I znowu - to tak jakby przyjmować, że zakup golfa od dresika jest z góry skazany na porażkę. To nie jest żaden argument w linii obrony dealera. wink.gif Sprzedaje auto w dobrej wierze, nieprawdaż? cfaniaczek.gifzlosnik.gif

> Ale jest gwarancja producenta :-)

> Nie dilerska.

> Diler tylko sprzedał.

Łotewer. Zajmuje się tym zawodowo a co za tym idzie, powinien przyłożyć wszelkich starań, żeby sprzedać auto sprawne. Zawsze można go pojechać niezgodnością towaru z umową. Plus ten, że właśnie dealera.

Czyli najpierw jedziesz gwarancją licząc na dobre serce producenta. Jeśli ten się wypnie (wszak do usterki mógł się przyczynic dealer), chwytasz za łeb dealera niezgodnością.

> Ale w tym wic, że wiedział o sposobie eksploatacji ;-)

Nie wiedział. Mógł się domyślać. A czy powinien?

> Nooowłaśnie - pesymista, jeśli się rozczaruje, to zawsze miło ;-)

zlosnik.gifok.gif

> Tych drugich lubię ;-)

Ja też. zlosnik.gif Choć istnieje ryzyko, że trafisz na lepszego od siebie. wink.gif

Napisano

> Ale nie możemy przyjmować, że wcześniejsza eksploatacja to wada.

stąd cudzysłów

> Ja też. Choć istnieje ryzyko, że trafisz na lepszego od siebie.

Ryzyko zawodowe.

Paranoja pieniacza moją ulubioną jednostką chorobową

Napisano

> stąd cudzysłów

Jeszcze jedno - nie widzę w tym wątku, kiedy wujekcybul ceeda kupił. Bardzo dobrze byłoby, gdyby nie dawniej niż 6 miesięcy temu. Bo wtedy mielibyśmy domniemanie, że wada istniała w chwili wydania i w razie czego to dealer musiałby udowodnić, że nabywca turbosprężarkę uszkodził. Da radę?

> Ryzyko zawodowe.

> Paranoja pieniacza moją ulubioną jednostką chorobową

hehe.gif

Napisano

> jezeli slychac ja od samego dolu to imho nie jest dobrze jak

> zaczniesz sie w czasie jazdy rozgladac gdzie karetka jedzie bo

> tak bedzie wyla turbina to bedzie ostatni dzwonek

u kolegi własnie tak jest ma przelatane 50kkm i jak ostatnio jechaliśmy dziwny dzwięk jak karetka sick.gifsick.gif

chyba go uświadomię co to znaczy

Napisano

> Jak dla mnie Seat zachował się

> Seat, VW w PL,czy dealer?

Po weryfikacji szło info od dealera gdzies wyżej, finalna decyzja zapadła poza serwisem.

Napisano

> Niby tak ale znajac zyecie to mzoe byc roznie. Bardziej chodzi o to,

> ze ja jestem 2 wlascicielem i ze to diler mogl to auto zarznac i

> na tej podstawie moga mi tej reklamaci nei uznac. Jezeli

> rzeczywiscie tak sie stanei to co robic.

dealer chyba nie przyzna, ze jego pracownicy nie potrafia sie obchodzic z samochodem? zlosnik.gif

masz w tej chwili SZESNASCIE TYSIECY PRZEBIEGU, wiec nie popadajmy w absurdy

jesli w innym ASO potwierdza Ci nienatrualne dzwieki z turbo, to zadaj potwierdzenia na pismie (uzywasz dyktafonu czasem? zlosnik.gif) albo od razu wymiany

Napisano

> To nie o to chodzi - jeżeli np kupisz auto z wyraźnym wpisem, że było

> np pokolizyjne - np uszkodzone w transporcie, to nie możesz się

> potem uskarżać, że "ojej, WCISNĘLI mi nówkę a tu ZONK" -

Możesz kupić używkę z jeszcze trwającą gwarancją - gwarancja jest przypisana do auta, a nie właściciela i gadka, że nie dbało się Jasiu o Turbo to wciskanie kitu.

Rada - twardo stać przy naprawie/wymianie, albo żądać ekspertyzy na piśmie i jeżeli będzie negatywna dla nowego właściciela ... kombinować co dalej.

Napisano

> zaczniesz sie w czasie jazdy rozgladac gdzie karetka jedzie bo

> tak bedzie wyla turbina to bedzie ostatni dzwonek

zlosnik.gif

Grandis by RalliArt 2.0 którym toczyłem się do HR w 2008 wydawał taki dźwięk - 40tyś nalotu.

Napisano

> Chyba, że to opel* i ma zastrzeżenie w gwarancji, że "na amortyzatory

> do 20 kkm"

> * lub jakaś insza marka, ale z koncernu GM.

Ooo przepraszam - Opel ma 5kkm, a Chevrolet nie ma limitu km ... czyli ogólne 100kkm zlosnik.gif

Kiedyś w ASO chcieli mi wmówić, że mam amorki po gwarancji, bo tak jest w OPLU, a ja kazałem to pokazać w swojej książce gwarancyjnej Chevroleta ... i w panu nie udało się znaleźć takowego zapisu zlosnik.gif

Napisano

> Teraz jak o tym mysle to rzeczywiscie cos ta turbinaglosno chodzi.

To nie musi oznaczać nic złego.

A może tylko olej trza zmienić.

Ale warto to zgłosić w ASO tak, aby jak potem się wysypie, nie było całkiem na Ciebie zlosnik.gif

Koledze jedno ASO sugerowało wymianę turbiny za jakieś kosmiczne pieniądze. Pojechał do innego ASO i okazało się, że turbina jeszcze moze długo śmigać, a tylko trochę się poci. A w razie czego można wymienić na regenerowaną za dużo mniejsze pieniądze, albo na nówkę Garreta też za nieduże pieniądze w stosunku do tego co opowiadało ASO wink.gif

Napisano
  • Autor

> Jeszcze jedno - przed zakupem był robiony jakiś przegląd/ekspertyza w

> ASO?

Nie bylo przegladu.

Napisano
  • Autor

> To nie musi oznaczać nic złego.

> A może tylko olej trza zmienić.

> Ale warto to zgłosić w ASO tak, aby jak potem się wysypie, nie było

> całkiem na Ciebie

> Koledze jedno ASO sugerowało wymianę turbiny za jakieś kosmiczne

> pieniądze. Pojechał do innego ASO i okazało się, że turbina

> jeszcze moze długo śmigać, a tylko trochę się poci. A w razie

> czego można wymienić na regenerowaną za dużo mniejsze pieniądze,

> albo na nówkę Garreta też za nieduże pieniądze w stosunku do

> tego co opowiadało ASO

Sek w tym ,ze w sobote bylem na przegladzie i wlasnie mam nowy olej zalany.

Napisano

> Możesz kupić używkę z jeszcze trwającą gwarancją - gwarancja jest

> przypisana do auta, a nie właściciela i gadka, że nie dbało się

> Jasiu o Turbo to wciskanie kitu.

Ja to wiem, ale też gwarant (w tym przypadku kiła) nie może odpowiadać za błędy poprzedniego właściciela, prawda ?

Napisano

> Jeszcze jedno - nie widzę w tym wątku, kiedy wujekcybul ceeda kupił.

napisał, że w lutym 08

Napisano

> Nigdzie w umowie nie powołali się na stan, w jakim oddają Ci auto? Bo

> wiesz, chodzi o punkt zaczepienia, że dealer mógł usterkę

> zauważyć.

Liwuś, lusss, nie stresuj chłopaka, już i tak łyknęli jak młode pelikany, że będzie na pewno pod górę.

Na razie niech "lekramuje" u producenta, by the book.

Jak producent poważny (wszyscy kilarze mówią, że najpoważniejszy), to temat weźmie na klatę bez problemu.

A jak nie to się będzie myśleć co dalej.

Napisano

> Liwuś, lusss, nie stresuj chłopaka, już i tak łyknęli jak młode

> pelikany, że będzie na pewno pod górę.

W sumie sami doposaliśmy kilka rozdziałów historii wyprzedzając bieg wydarzeń o kilka długości. zlosnik.gif Ale to dobrze, w razie czego nie będzie trzeba kombinować na nowo. wink.gif

> Na razie niech "lekramuje" u producenta, by the book.

> Jak producent poważny (wszyscy kilarze mówią, że najpoważniejszy), to

> temat weźmie na klatę bez problemu.

Trzymamy kciuki. wink.gifok.gif

> A jak nie to się będzie myśleć co dalej.

ok.gif

Napisano
  • Autor

> Nigdzie w umowie nie powołali się na stan, w jakim oddają Ci auto? Bo

> wiesz, chodzi o punkt zaczepienia, że dealer mógł usterkę

> zauważyć.

Niestety nie.

Napisano
  • Autor

> No to jeden bardzo poważny argument odpada.

Kupilem w sierpniu, auto jest ze stycznia 2008.

Napisano

> Ja tez jezdzilem, ale nei spodziwalem sie, ze po 8 tys turbine mozna

> wykonczyc.

mozesz wykonczyc i w 2 tys oslabiony.gif

Napisano
  • Autor

Bylem dzisiaj w innym ASO. Posluchali pomysleli i stwierdzili, ze to pierwszy taki przypadek. Turbina nie powinna tak chodzic. IMHO z kazdym kilometrem jest gorzej. Stwierdzili, ze trzeba rozebrac wymontowac i wyslac do ekspertyzy. Jeszcze sie nie umowilem bo mam pare pytan:

- czy lepiej robic w ASO gdzie kupilem auto czy w tym co bylem dzisiaj.

- w razie potwierdzenia po ekspertyzie, ze wina lezy po stronie uzytkownika zabrac im rozlozony samochod i isc do innego warsztatu ( eksperta PZM ). To znowu bedzie generowalo koszty lawety itp. CZy powiedziec zeby zlozyli i oddali. Tak BTW pewnie slono policza za zlozenie, ekspertyze.

- jak bedzie taki rozebrany stal to co z olejem? Wymieniany tydzien temu.

- Jezeli beda mnie chcieli skasowac za naprawe straszyc sadem, gwarancja czy czym.

- Szukac juz dobrego papugi?

Napisano
  • Autor

> mozesz wykonczyc i w 2 tys

Chyba zartujesz.

Napisano

> Chyba zartujesz.

Korzystaj z pelnej mocy przed rozgrzaniem silnika i gaz odrazu auto po mocnym gazie, zobaczymy ile turbina wytrzyma shocked.gif

Napisano
  • Autor

> Korzystaj z pelnej mocy przed rozgrzaniem silnika i gaz odrazu auto

> po mocnym gazie, zobaczymy ile turbina wytrzyma

W porzedniej firmie tak wszyscy jezdzili i autka ( fordy i toyoty ) bez problemu 100kkm wytrzymywaly. Wiec 16 tys to IMHO troszke malo.

Napisano

jakie to auto, jaka to turbina ? turbosprezarki naprawde nie sa drogie - no chyba ze w aso hehe.gif - a juz w szczegolnosci cena papugi bedzie wyzsza od ceny nowej turbosprezarki.

Jak nie uznaja gwarancji mozesz rozwazyc mozliwosc kupna nowej turbiny i tyle palacz.gif

Napisano

ja bym robił w aso gdzie kupiłeś auto - zazwyczaj najlepiej się gada.

warto rozważyć inną kwestię - jakiej wersji się trzymać. Ja bym mówił, że turbina tak chodziła od samego początku jak kupiłeś auto.

Napisano
  • Autor

> jakie to auto, jaka to turbina ? turbosprezarki naprawde nie sa

> drogie - no chyba ze w aso - a juz w szczegolnosci cena papugi

> bedzie wyzsza od ceny nowej turbosprezarki.

> Jak nie uznaja gwarancji mozesz rozwazyc mozliwosc kupna nowej

> turbiny i tyle

kia ceed. W ASO moga mnei az to neizle skasowac.

Napisano
  • Autor

> ja bym robił w aso gdzie kupiłeś auto - zazwyczaj najlepiej się gada.

> warto rozważyć inną kwestię - jakiej wersji się trzymać. Ja bym

> mówił, że turbina tak chodziła od samego początku jak kupiłeś

> auto.

ale moga wiedziec, ze cos popsuli jak auto jako demowka jezdzilo.

Napisano

> ale moga wiedziec, ze cos popsuli jak auto jako demowka jezdzilo.

co raczej działa na Twoją korzyść.

Napisano

> jakie to auto, jaka to turbina ? turbosprezarki naprawde nie sa

> drogie - no chyba ze w aso - a juz w szczegolnosci cena papugi

> bedzie wyzsza od ceny nowej turbosprezarki.

> Jak nie uznaja gwarancji mozesz rozwazyc mozliwosc kupna nowej

> turbiny i tyle

Pytanie czy za to że nie kupi/zamontuje u nich nie zabiorą mu gwarancji... hmm.gif

Napisano

> Pytanie czy za to że nie kupi/zamontuje u nich nie zabiorą mu

> gwarancji...

zabiora, kazda ingerencja w samochod, nie w autoryzowanej stacji, zakonczy sie utrata gwarancji. dlatego ludzie sa skazania na zakladanie lpg u dealera, bo inaczej straci sie gwarancje

Napisano

> - czy lepiej robic w ASO gdzie kupilem auto czy w tym co bylem

> dzisiaj.

Robić w ASO co do którego masz większe zaufanie.

W przypadku naprawy gwarancyjnej koszt naprawy leży po stronie producenta a nie ASO.

Poza tym korzystne dla Ciebie jest, że wyślą producentowi do ekspertyzy. Jakoś nie mam zaufania do "specjalistów" z ASO.

Ja myślę, że okaże się sprężarka jest wadliwa i wymienią bez problemu. Jeśli była niewadliwa to po 8kkm jazd testowych nie powinna się uszkodzić tak by paść po następnych 8kkm.

> - w razie potwierdzenia po ekspertyzie, ze wina lezy po stronie

> uzytkownika zabrac im rozlozony samochod i isc do innego

> warsztatu ( eksperta PZM ). To znowu bedzie generowalo koszty

> lawety itp. CZy powiedziec zeby zlozyli i oddali.

A co to jest nieprawidłowa eksploatacja? Ale pytam o sens prawny. IMO, jest to eksploatacja zgodna ze wskazówkami zawartymi w instrukcji obsługi. Stosowałeś się do nich? Z ciekawości to co tam jest napisane.

>Tak BTW pewnie

> slono policza za zlozenie, ekspertyze.

A dlaczego? Przyjechałeś, powiedziałeś, że coś ci się wydaje, że nie halo, a oni zdecydowali, że rzeczywiście coś jest na rzeczy i trzeba sprawdzić. Więc jeśli się mylili i jest OK to oni ponoszą koszt.

> - Jezeli beda mnie chcieli skasowac za naprawe straszyc sadem,

> gwarancja czy czym.

> - Szukac juz dobrego papugi?

Nie panikować. Jeszcze nie wiesz czy rzeczywiście nie jest OK, Nie wiesz czy jeśli jest niesprawna to odmówią Ci naprawy.

Jeśli tak się stanie to najpierw pójść do dyrektora/właściciela ASO, jeśli nie pomoże napisać pismo z żądaniem naprawy gwarancyjnej i dopiero wtedy jeśli nic to nie da szukać papugi.

I nie słuchaj o kosztach papugi. Nie są one bardzo wysokie i zostaną zwrócone; oczywiście jeśli wygrasz.

Napisano
  • Autor

> Robić w ASO co do którego masz większe zaufanie.

> W przypadku naprawy gwarancyjnej koszt naprawy leży po stronie

> producenta a nie ASO.

> Poza tym korzystne dla Ciebie jest, że wyślą producentowi do

> ekspertyzy. Jakoś nie mam zaufania do "specjalistów" z ASO.

> Ja myślę, że okaże się sprężarka jest wadliwa i wymienią bez

> problemu. Jeśli była niewadliwa to po 8kkm jazd testowych nie

> powinna się uszkodzić tak by paść po następnych 8kkm.

> A co to jest nieprawidłowa eksploatacja? Ale pytam o sens prawny.

> IMO, jest to eksploatacja zgodna ze wskazówkami zawartymi w

> instrukcji obsługi. Stosowałeś się do nich? Z ciekawości to co

> tam jest napisane.

Ze nie nalezy wykozystywac calej mocy tuz po rozruchu i po intensywnej jezdzie dopiero po chwili wylaczyc silnik. Co zreszta robilem.

> A dlaczego? Przyjechałeś, powiedziałeś, że coś ci się wydaje, że nie

> halo, a oni zdecydowali, że rzeczywiście coś jest na rzeczy i

> trzeba sprawdzić. Więc jeśli się mylili i jest OK to oni ponoszą

> koszt.

Niby tak w takim razie podjade do tego ASO co bylem wczoraj.

> Nie panikować. Jeszcze nie wiesz czy rzeczywiście nie jest OK, Nie

> wiesz czy jeśli jest niesprawna to odmówią Ci naprawy.

> Jeśli tak się stanie to najpierw pójść do dyrektora/właściciela ASO,

> jeśli nie pomoże napisać pismo z żądaniem naprawy gwarancyjnej i

> dopiero wtedy jeśli nic to nie da szukać papugi.

> I nie słuchaj o kosztach papugi. Nie są one bardzo wysokie i zostaną

> zwrócone; oczywiście jeśli wygrasz.

Zobaczymy co z ta ekspertyza wyjdzie. Umowilem sie na 26 stycznia.

Napisano

Nie sraj żarem, bo Ci się trawa za doopą zapali ;-)

> - czy lepiej robic w ASO gdzie kupilem auto czy w tym co bylem

> dzisiaj.

No jeśl drugie ASO chce naprawiać to chyba jasne :-)

> - w razie potwierdzenia po ekspertyzie, ze wina lezy po stronie

> uzytkownika zabrac im rozlozony samochod i isc do innego

> warsztatu ( eksperta PZM ). To znowu bedzie generowalo koszty

> lawety itp.

Turbosprężarkę na lawecie będziesz woził ?!

To może jeszcze gabaryta zamów :-)

No można walić z bazooki do komara, ale taniej i prościej gazetą gada ubić.

A najprościej przywieźć Mahometa (rzeczoznawcę) do góry (samochodu stojącego w serwisie).

> CZy powiedziec zeby zlozyli i oddali. Tak BTW pewnie

> slono policza za zlozenie, ekspertyze.

Jeżeli zakończysz na ekspertyzie producenta i wykaże ona, że wina leży po Twojej stronie, lub że alles jest gut, to niestety ze sporym prawdopodobieństwem będziesz w plecy za robotę.

> - jak bedzie taki rozebrany stal to co z olejem? Wymieniany tydzien

> temu.

Masz problemy, bracie...

Porządny producent pokrywa kompletny koszt całej naprawy włącznie z olejami itp - ja przy wymianie shortblocka jedyny koszt jaki poniosłem to wycieczka taksówką z ASO do domu i z powrotem.

Jako goodwill dostałem też za friko wymianę oleum po 2000 km (z filtrem włącznie).

A jak Ci się nie uda, to faktycznie, koszt oleju rzuca na kolana - jakieś 2 tankowania...

> - Jezeli beda mnie chcieli skasowac za naprawe straszyc sadem,

> gwarancja czy czym.

Mają naprawić samochód.

Kropa.

Zgłaszasz usterkę, a nie wyskakujesz za palcowego co mają robić.

Jeżeli coś jest nie halo, to mają NA PIŚMIE poinformować o odmowie naprawy gwarancyjnej i podać jej powód.

Ustnie to właśnie ogłuchłeś i tylko słowo pisane do Ciebie dociera.

Jeżeli powołają swojego eksperta, i powołując się na jego opinię będą mówić, że coś jest nie halo, to im odpiszesz, że nie zgadzasz się z ich ekspertyzą i proponujesz powołanie niezależnego rzeczoznawcy z listy biegłych sądowych, za którego zapłaci ten, kto zostanie zdeptany jego opinią.

Powyższe oczywiście na piśmie.

Istnieje szansa, że już wtedy importer "będzie mięknął", bo po co ma się pchać w ewentualne koszty.

Jak nie, to się dalej będziesz martwił.

> - Szukac juz dobrego papugi?

Jeszcze nie ten etap, spokojnie.

Napisano

> Ja bym

> mówił, że turbina tak chodziła od samego początku jak kupiłeś

> auto.

Strzał w stopę.

Awarie gwarancyjne zgłasza się do gwaranta "niezwłocznie" od wystąpienia objawów.

Orzecznictwo sądowe mówi, że niezwłocznie = 14 dni.

Napisano
  • Autor

> Nie sraj żarem, bo Ci się trawa za doopą zapali ;-)

> No jeśl drugie ASO chce naprawiać to chyba jasne :-)

ok.gif

> Turbosprężarkę na lawecie będziesz woził ?!

> To może jeszcze gabaryta zamów :-)

> No można walić z bazooki do komara, ale taniej i prościej gazetą gada

> ubić.

> A najprościej przywieźć Mahometa (rzeczoznawcę) do góry (samochodu

> stojącego w serwisie).

Moze rzeczywiscie tak bedzie latwiej.

> Jeżeli zakończysz na ekspertyzie producenta i wykaże ona, że wina

> leży po Twojej stronie, lub że alles jest gut, to niestety ze

> sporym prawdopodobieństwem będziesz w plecy za robotę.

> Masz problemy, bracie...

ok.gif

> Porządny producent pokrywa kompletny koszt całej naprawy włącznie z

> olejami itp - ja przy wymianie shortblocka jedyny koszt jaki

> poniosłem to wycieczka taksówką z ASO do domu i z powrotem.

> Jako goodwill dostałem też za friko wymianę oleum po 2000 km (z

> filtrem włącznie).

> A jak Ci się nie uda, to faktycznie, koszt oleju rzuca na kolana -

> jakieś 2 tankowania...

Tak ale czemu mam placic za nieudolnosc ASO.

> Mają naprawić samochód.

> Kropa.

> Zgłaszasz usterkę, a nie wyskakujesz za palcowego co mają robić.

> Jeżeli coś jest nie halo, to mają NA PIŚMIE poinformować o odmowie

> naprawy gwarancyjnej i podać jej powód.

> Ustnie to właśnie ogłuchłeś i tylko słowo pisane do Ciebie dociera.

> Jeżeli powołają swojego eksperta, i powołując się na jego opinię będą

> mówić, że coś jest nie halo, to im odpiszesz, że nie zgadzasz

> się z ich ekspertyzą i proponujesz powołanie niezależnego

> rzeczoznawcy z listy biegłych sądowych, za którego zapłaci ten,

> kto zostanie zdeptany jego opinią.

> Powyższe oczywiście na piśmie.

Ok tak zrobie.

>

Napisano

> Strzał w stopę.

> Awarie gwarancyjne zgłasza się do gwaranta "niezwłocznie" od

> wystąpienia objawów.

> Orzecznictwo sądowe mówi, że niezwłocznie = 14 dni.

tak czytam Twoje wywody i założenia jakie w nich robisz.

Część uwag jest rzeczywiście bardzo trafna i pomocna ok.gif

natomiast pamiętaj - zgłasza się niezwłocznie od stwierdzenia objawów. Objawy zostały stwierdzone przez ASO. Co więcej, ASO powinno od razu na to zareagować, a nie powiedzieć, że trzeba się przyjrzeć w przyszłości. Takie postępowania to zaniedbanie ze strony ASO.

Napisano

> Strzał w stopę.

> Awarie gwarancyjne zgłasza się do gwaranta "niezwłocznie" od

> wystąpienia objawów.

ale "ta turbina chodzila tak od samego poczatku, tylko, ze ja prosty chlopek jestem i nie podejrzewalem, ze moze byc popsuta. Dopiero kilka dni temu pan na przegladzie mi powiedzial, ze cos z nia jest nie tak" zlosnik.gifbiglaugh.gif

Napisano

> Tak ale czemu mam placic za nieudolnosc ASO.

Odwróć pytanie - przyjechał klient, coś-tam sobie wymyślił, włożyłeś kupę kasy w robotę (zdemontowanie turbosprężarki nie zawsze jest proste, czasem wymagane jest wręcz wywalenie całego silnika), a na koniec okazuje się, że winne jest przewrażliwienie klienta.

Gwarant się wypiął, kosztów zwrócić ci nie chce, a klient jeszcze płacze, że "łolej paaanie".

Przedstawiam Ci tylko pkt widzenia z drugiej strony.

Napisano

> ale "ta turbina chodzila tak od samego poczatku, tylko, ze ja prosty

> chlopek jestem i nie podejrzewalem, ze moze byc popsuta. Dopiero

> kilka dni temu pan na przegladzie mi powiedzial, ze cos z nia

> jest nie tak"

Broń obosieczna - ja bym się w każdym razie nie wychylał.

Jedyny przypadek odstępstwa w natychmiastowym zgłoszeniu, to jak Ci aso napisze, że zgłosiłeś i "sprawa do obserwacji".

Napisano

> Objawy zostały stwierdzone przez ASO. Co więcej, ASO

> powinno od razu na to zareagować, a nie powiedzieć, że trzeba

> się przyjrzeć w przyszłości. Takie postępowania to zaniedbanie

> ze strony ASO.

Jeżeli ASO stwierdzi (i najlepiej da Ci na to metkę), że "zgłoszono głośną pracę turbosprężarki, zweryfikowano, do obserwacji" (tudzież coś innego ale w ten deseń, że do dalszej eksploatacji i klient ma obserwować rozwój wydarzeń), to masz tzw doopochron.

Nie zawsze jest tak, że nieco głośniejsza praca podzespołu oznacza od razu jego śmierć, a czasem takie postępowanie potrafi być wyjściem serwisu w stronę klienta, bo jeżeli objaw jest niewielki, a producent nie wydał n/t/t jakiegoś biuletynu serwisowego, to może spuścić za pośrednictwem dealera klienta na szczaw - szkoda klienckiego czasu, a tak może się temat rozwinie i będzie jasne - "wyje, wymieniamy bez dyskusji".

Nie wszystko w aucie jest czarno-białe :-)

Napisano
  • Autor

> Odwróć pytanie - przyjechał klient, coś-tam sobie wymyślił, włożyłeś

> kupę kasy w robotę (zdemontowanie turbosprężarki nie zawsze jest

> proste, czasem wymagane jest wręcz wywalenie całego silnika), a

> na koniec okazuje się, że winne jest przewrażliwienie klienta.

> Gwarant się wypiął, kosztów zwrócić ci nie chce, a klient jeszcze

> płacze, że "łolej paaanie".

> Przedstawiam Ci tylko pkt widzenia z drugiej strony.

Wczoraj stwiredzili, ze jednak tak byc nie powinno. Skoro bedzie rozebrany stal moze i nawet kilka tygodni zglosze im zeby odpowiednio zabezpeiczyli olej.

Napisano

> Odwróć pytanie - przyjechał klient, coś-tam sobie wymyślił,

tu OK

> włożyłeś

> kupę kasy w robotę

ale zanim to zrobiłeś uznałeś, a jesteś specjalistą, że rzeczywiście są powody przypuszczać, że coś nie halo.

>a

> na koniec okazuje się,

że jest OK, ale trzeba było to potwierdzić dokładniejszą diagnostyką.

> że winne jest przewrażliwienie klienta.

który z definicji jest laikiem. Winny jest również brak profesjonalizmu serwisanta. No ewentualnie nie było to przewrażliwienie ale jak najbardziej uzasadnione podejrzenia.

> Gwarant się wypiął, kosztów zwrócić ci nie chce,

no risk, no fun. A tak naprawdę to reputacja ASO rośnie. Choć oni to mają gdzieś.

>a klient jeszcze

> płacze, że "łolej paaanie".

> Przedstawiam Ci tylko pkt widzenia z drugiej strony.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.