Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Yeti - widziałem, ujeżdzałem

Featured Replies

Napisano

> Widzisz, wszystko jest kwestią perspektywy. W porównaniu z ceną

> najtańszego samochodu i kosztów jego rocznego utrzymania to są

> śmieszne pieniądze.

Ależ oczywiście.

Ale też i inwestowanie w ciuch WYŁĄCZNIE pod parę dni w roku to trochę sztuka dla sztuki.

Jak już jest zupełna masakra to jest jeszcze komunikacja miejska, gdzie kożuch :-) nie jest przeszkodą ;-)

Napisano

> Aktualnie nie jeżdżę ze względu na znaczną odległość (22+ km w jedną

> stronę),

Ja robię codziennie 19 km w jedną.

> b niebezpieczną dla cyklistów drogę

Choć co nieco ścieżek rowerowych powstało, jednak zaczynają się nigdzie i donikąd prowadzą... przynajmniej na moim kierunku. Najniebezpieczniejszy jest chyba przejazd tunelem przy stacji PKP W-wa Włochy. Podjazd na krzywej nawierzchni wśród autobusów, ciężarówek i innych aut stojących w korku to wyczyn. Wrażenie potęguje hałas. Na szczęście niektórzy potrafią zjechać na bok, dając przestrzeń środkiem.

Napisano

> LOL

Żaden LOL! Ze dwa lata temu miałem sezon, w którym rower zawiesiłem na zimową przerwę po świętach Bożego Narodzenia, kiedy przyszły już naprawdę śniegi. A tak, tajty, windstopper i jazda.

Napisano

> Żaden LOL! Ze dwa lata temu miałem sezon, w którym rower zawiesiłem

> na zimową przerwę po świętach Bożego Narodzenia, kiedy przyszły

> już naprawdę śniegi. A tak, tajty, windstopper i jazda.

Ja to miałem takie sezony, że nigdy roweru nie wieszałem. Nawet -15 stopni nie było problemem, a śnieg już na pewno nie. Wręcz nie mogłem się doczekać żeby spadł zlosnik.gif

Napisano

> pozory mylą. W tym przypadku czas się oszczędza (oczywiście w

> dłuższej perspektywie niż rok)

Hmmm - ciekawa teoria. To powiedz mi co jest zdrowsze - pójście 5 km przy ulicy i wąchanie smrodu samochodów czy pójście do parku z dzieckiem i zabawa z nim - wierz mi dużo bardziej wyczerpująca od spaceru.

Napisano

> Potwierdzam, OBK nadaje sie do tego wyśmienicie, laptop i w droge

> . U mnie wiekszosc osob tak jezdzi. niektorzy podobnie jak ty

> maja jeszcze zestaw narzedzi, czasem troche sprzetu [...]

Ty mnie nie denerwujzlosnik.gif - wszystko twoja winafoch.gif ... Jak ja mam to do Outb. zmiescicgrinser006.gif 1600G rack zlosnik.gif?

Napisano

> reasumując i tak to prawie volkswagen

ktorego ci, znow stronniczy, Niemcy uznali za samochod calosciowo lepszy niz mistrzowski Tiguan zlosnik.gif

Napisano

> Hmmm - ciekawa teoria. To powiedz mi co jest zdrowsze - pójście 5 km

> przy ulicy i wąchanie smrodu samochodów czy pójście do parku z

> dzieckiem i zabawa z nim - wierz mi dużo bardziej wyczerpująca

> od spaceru.

wedle badań naukowych przejazd samochodem do pracy pozostawia w organizmie wielokrotnie więcej syfu niż przejazd tej samej trasy rowerem. Kluczem jest wysiłek dzięki któremu jest to wydalane.

Tak czy inaczej jedno drugiemu (spacer/droga do pracy) nie przeszkadza, a niestety spacer nawet co tygodniowy z dzieckiem do parku nie jest żadną aktywnością fizyczną z punktu widzenia zdrowia.

Napisano

> Masz na myśli wściekły upał, czy deszcz ?

> Rano zawsze jest względnie chłodno, koszula i ciuchy na zmianę zawsze

> miałem ze sobą - spokojna jazda i człek się nie upoci.

> Ideałem jest posiadanie w firmie prysznica (niezbędne silne lobby

> rowerowe), od biedy dają radę wilgotne chusteczki dla niemowląt.

Ja mam do pracy 12,5 km - parę tygodni temu sprawdziłem sobie jak bym wyglądał po przyjechaniu do pracy rowerem w dobrze ciepły dzień - tempo raczej średnio wolne - 30 minut, pogoda bez wiatru, płasko - po tych 30 minutach ubranie + bielizna nadaje się do wyżymania a ja żeby doprowadzić się do porządku musiałbym zużyć chyba karton a nie paczkę chusteczek.

Gdyby był prysznic to co innego.

Napisano

> Tak czy inaczej jedno drugiemu (spacer/droga do pracy) nie

> przeszkadza

Ale to wszystko przy założeniu, że doba jest z gumy.

Napisano

> Ja mam do pracy 12,5 km - parę tygodni temu sprawdziłem sobie jak bym

> wyglądał po przyjechaniu do pracy rowerem w dobrze ciepły dzień

po miesiącu już byś wypocił nadmiar tłuszczu smile.gif, a rano jest chłodniej

Napisano

> wedle badań naukowych przejazd samochodem do pracy pozostawia w

> organizmie wielokrotnie więcej syfu niż przejazd tej samej trasy

> rowerem. Kluczem jest wysiłek dzięki któremu jest to wydalane.

> Tak czy inaczej jedno drugiemu (spacer/droga do pracy) nie

> przeszkadza, a niestety spacer nawet co tygodniowy z dzieckiem

> do parku nie jest żadną aktywnością fizyczną z punktu widzenia

> zdrowia.

A czy ja gdzieś napisałem że chodzę co tydzień? Kończę pracę o 17, 17.30 jestem w domu, jem obiad i idę z dzieckiem na spacer. Alternatywą jest - przychodzę o 19 i idę zmęczony spać. A dziecko mówi do mnie wujku.

Napisano

> Ale to wszystko przy założeniu, że doba jest z gumy.

Dokładnie smile.gif

Napisano

> Ty mnie nie denerwuj - wszystko twoja wina ... Jak ja mam to do Outb.

> zmiescic 1600G rack ?

od tego jest DHL grinser006.gif

Ja swoim nigdy nie woze nic wiekszego niz jedna karta wink.gif

Napisano

> po miesiącu już byś wypocił nadmiar tłuszczu , a rano jest chłodniej

Myślisz, że przy 180 cm wzrostu 77 kg to jest jakaś oszałamiająca ilość tłuszczu hmm.gif To ile było jak miałem 93 kg hahaha.gif

Od 3 lat rower i skakanka 3-4 razy w tygodniu po minimum pół godziny tak więc z tym tłuszczem nie jest tak źle.

Napisano

> Myślisz, że przy 180 cm wzrostu 77 kg to jest jakaś oszałamiająca

> ilość tłuszczu

no u mnie ta ;D, bez tluszu bylem jak wazylem 65 przy tym wzroscie wink.gif ale to bylo 15 lat temu hehe

>To ile było jak miałem 93 kg

> Od 3 lat rower i skakanka 3-4 razy w tygodniu po minimum pół godziny

> tak więc z tym tłuszczem nie jest tak źle.

aktywny, ja musze się wziąść za siebie

Napisano

> Ale to wszystko przy założeniu, że doba jest z gumy.

wprost przeciwnie, to wszystko jest aktualne przy założeniu, że doba, a przede wszystkim życie jest krótkie. Oczywiście, ludziom wydaje się, że mogą eksploatować swój organizm bez konsekwencji, ale tak na prawdę wcześniej czy później trzeba za to zapłacić.

Dość często też nakład czasu poświęcony dbaniu o kondycję fizyczną zwraca się z nawiązką na bieżąco, bo człowiek sprawniej radzi sobie z innymi sprawami (oszczędza czas dzięki lepszej kondycji). W gruncie rzeczy większość ludzi marnuje swój czas w nieprawdopodobnych wręcz ilościach (np ja w tym momencie siedząc na AK ;-) )

Jeśli przyjąć, że dbanie o kondycję fizyczną to sprawa fundamentalna i bezwzględnie konieczna, to droga do pracy piechotą/rowerem sama w sobie jest oszczędnością czasu. Zamiast iść na siłownie niezbędny dla zdrowia wysiłek wykonujemy przy okazji.

W gruncie rzeczy ten czas zwraca nam się z nawiązką wielokrotnie. Choćby w zakresie znacznie większej odporności na typowe choroby (przeziebienie, grypa itp).

Napisano

> No i pytanie, jak zapatruje się na to wasz tax office - bo u nas

> przez pojęcie "praca" rozumie się rąbanie węgla na przodku, albo

> inne prace budowlane. Reszta to "prywata i bogactwo, to niech

> płacą"...

zalezy. Pojecie jest "bulk goods" - czyli laptopm sie kwalifikujezlosnik.gif. Teraz ute, pick up, panel van, van to 100% tax write off - nawet prywatnie. U mnie przez ostatnie pare lat to bylo 91%zlosnik.gif - 9% prywatne uzytkowanie... ale tez zalezy jakiego masz accountant hmm.gif...

Osobowe - dla osoby prywatnej - generalnie 1/3 wydatkow lub 5,000 km i znow zalezy od accountant...

> A u nas prawem niezbywalnym każdego Polaka jest parkowanie nie dalej

> niż 20 metrów od łóżka i 20 metrów od biurka...

to PL bedzie wygladac jak Supersize mezlosnik.gif

Napisano

> A czy ja gdzieś napisałem że chodzę co tydzień? Kończę pracę o 17,

> 17.30 jestem w domu, jem obiad i idę z dzieckiem na spacer.

> Alternatywą jest - przychodzę o 19 i idę zmęczony spać. A

> dziecko mówi do mnie wujku.

A kto mówi, że trzeba robić wszystko na siłę?

Po pierwsze zmęczony owszem będziesz. Przez miesiąc, dwa, trzy - zależnie od zapuszczenia organizmu. Po tym okresie adaptacji do wysiłku wrócisz z pracy w doskonałym humorze, wypoczęty i pełen energii (mimo, że wracasz z pracy!). Różnica jest ogromna i niewiarygodna, żaden redbull nie umywa się do efektu jaki daje wysiłek fizyczny (racjonalny/umiarkowany).

Oczywiście dla Twojego zdrowia rewelacyjną rzeczą jest zostawienie w pracy auta choćby raz w tygodniu i powrót do domu o tej 19, a następnego dnia rano powtórka (trza się dostać bez samochodu) plus do tego jakiś wysiłek aerobowy w weekend 30-40 minut - da się to zrobić razem z dzieckiem/żoną.

Napisano

> A kto mówi, że trzeba robić wszystko na siłę?

> Po pierwsze zmęczony owszem będziesz. Przez miesiąc, dwa, trzy -

> zależnie od zapuszczenia organizmu. Po tym okresie adaptacji do

> wysiłku wrócisz z pracy w doskonałym humorze, wypoczęty i pełen

> energii (mimo, że wracasz z pracy!). Różnica jest ogromna i

> niewiarygodna, żaden redbull nie umywa się do efektu jaki daje

> wysiłek fizyczny (racjonalny/umiarkowany).

> Oczywiście dla Twojego zdrowia rewelacyjną rzeczą jest zostawienie w

> pracy auta choćby raz w tygodniu i powrót do domu o tej 19, a

> następnego dnia rano powtórka (trza się dostać bez samochodu)

> plus do tego jakiś wysiłek aerobowy w weekend 30-40 minut - da

> się to zrobić razem z dzieckiem/żoną.

Masz rodzinę? Jak byłem na studiach mogłem sobie pozwolić na trening 5x w tygodniu a w weekend wyjazd w góry. Jak później pracowałem trenowałem mniej ale też dużo. Potem przyszła żona, dziecko i tego czasu po prostu nie ma. Możesz sobie odbywać spacery ale kosztem kontaktów z dzieckiem. Bo jak się wraca za późno to dziecko idzie spać. Jak wychodzę to dziecko jeszcze śpi. To co piszesz dobrze wygląda w teorii. W praktyce nieco gorzej.

Napisano

> Masz rodzinę? Jak byłem na studiach mogłem sobie pozwolić na trening

> 5x w tygodniu a w weekend wyjazd w góry. Jak później pracowałem

> trenowałem mniej ale też dużo. Potem przyszła żona, dziecko i

> tego czasu po prostu nie ma. Możesz sobie odbywać spacery ale

> kosztem kontaktów z dzieckiem. Bo jak się wraca za późno to

> dziecko idzie spać. Jak wychodzę to dziecko jeszcze śpi. To co

> piszesz dobrze wygląda w teorii. W praktyce nieco gorzej.

Oczywiście, że mam rodzinę i to liczną, ale nie mam telewizora. Rodzina nie oczekuje ode mnie, że będę jej poświęcał 100% czasu, anie ja tego nie oczekuję od rodziny. Kilka godzin w tygodniu (lub w wersji minimum 3 x 30 minut) mojej poświęcone na elementarne podtrzymanie zdrowia psychofizycznego służy nie tylko mnie, ale i mojej rodzinie. To że po pracy nie jestem padnięty, a pełen energii sprawia, że moja rodzina tylko na tym zyskuje.

Przechodziłem drogę od pasywności i braku aktywności fizycznej do względnie dobrego stanu już 3 razy (wypadki i leczenie wybijały mnie z rytmu) i za każdym razem widzę to samo. Ogromna różnica na korzyść. Oczywiście dopóki nie mija te kilka - kilkanaście lat od zaprzestania regularnej aktywności wydaje się że wszystko jest ok. Niestety zmiany są na tyle powolne, że nie zauważalne i nagle okazuje się. ze mając raptem 25-35 lat nie jesteśmy w stanie nadążyć za dziadkiem po sześćdziesiątce który dba o swoją kondycję.

Oczywiście rodzina jest super wymówką tak jak i brak czasu. Prawda jest jednak taka, że jedyne co nam przeszkadza to lenistwo i/lub brak świadomości powagi sytuacji.

Wedle statystyk nadwaga nie skraca tak mocno życia jak brak aktywności fizycznej.

Napisano

> Oczywiście rodzina jest super wymówką tak jak i brak czasu. Prawda

> jest jednak taka, że jedyne co nam przeszkadza to lenistwo i/lub

> brak świadomości powagi sytuacji.

> Wedle statystyk nadwaga nie skraca tak mocno życia jak brak

> aktywności fizycznej.

Czasem jest też tak, że po latah aktywności fizycznej przychodzi kryska np. na stawy i nic nie poradzi - aktywność fizyczną trzeba zredukować do minimum no.gif

Napisano

> Pomijając markę i jej prestiż na rynku polskim..

a to ciekawostka, ja mam fabie 16V 101 kucy i po 90 kkm wydałem na przegląd ponad 5000 zł, amortyzatory, slinendbloki wahaczy, rozrząd, serwis klimy, sprzęgło i się nazbierało, a wszędzie piszą, że skoda to takie tanie auto w eksploatacji...

Napisano

> Czasem jest też tak, że po latah aktywności fizycznej przychodzi

> kryska np. na stawy i nic nie poradzi - aktywność fizyczną

> trzeba zredukować do minimum

ale ja nie mówię tu o uprawianiu sportu, lub wysiłku ciężkiego/ekstremalnego. Mówię o wysiłku aerobowym typu bardziej intensywny marsz/lekki bieg lub względnie spokojna jazda rowerem. Nie licząc ekstremalnych przypadków jakichś zwyrodnień tego rodzaju wysiłek nie powoduje problemów ze stawami.

Napisano

U mnie jest droga podmiejska, szybka i wąska - nie widzę opcji pchania się tam rowerem - jestem wariat, ale nie idiota...

W mieście jest o tyle dobrze, że po prostu jedzie się chodnikiem i tyle.

Napisano

> Myślisz, że przy 180 cm wzrostu 77 kg to jest jakaś oszałamiająca

> ilość tłuszczu To ile było jak miałem 93 kg

> Od 3 lat rower i skakanka 3-4 razy w tygodniu po minimum pół godziny

> tak więc z tym tłuszczem nie jest tak źle.

Kwestia przyzwyczajenia organizmu.

Serio.

Dziś jakbym bez zaprawy wsiadł na rower i pojechał taką traskę do starej firmy, to utopiłbym się we własnym sosie.

Miesiąc treningu (ale dzień w dzień) i jest OK.

A rano (przed 8.00) serio jest przyjemnie chłodno.

Zakładasz pampersa, lekki tshirt i ognia-naprzód.

Napisano

> ale ja nie mówię tu o uprawianiu sportu, lub wysiłku

> ciężkiego/ekstremalnego. Mówię o wysiłku aerobowym typu bardziej

> intensywny marsz/lekki bieg lub względnie spokojna jazda

> rowerem. Nie licząc ekstremalnych przypadków jakichś zwyrodnień

> tego rodzaju wysiłek nie powoduje problemów ze stawami.

Nie powoduje, ale mnie chodziło to, że jak już na stawy coś padnie, to właśnie ból stawów uniemożliwia wszelki wysiłek, nawet dłuższy spacer ... nawet samochodem ciężko jeździć. Więc czasem są też inne wymówki/usprawiedliwienia od sportu i rekreacji smile.gif

Napisano

> zalezy. Pojecie jest "bulk goods" - czyli laptopm sie kwalifikuje.

> Teraz ute, pick up, panel van, van to 100% tax write off - nawet

> prywatnie. U mnie przez ostatnie pare lat to bylo 91% - 9%

> prywatne uzytkowanie... ale tez zalezy jakiego masz accountant

> ...

> Osobowe - dla osoby prywatnej - generalnie 1/3 wydatkow lub 5,000 km

> i znow zalezy od accountant...

W PL od samochodu prywatnego nie ma ŻADNYCH odliczeń.

Od samochodu firmowego - zależy.

Jak ciężarowy pow 3,5 t - 100% VAT od wszystkiego + wszystkie koszta są kosztem uzyskania przychodu

Jak do 3,5 t z 1 rzędem siedzeń - tak samo, jak jest Pickup też.

Jeżeli osobowy, to możesz na chwilę obecną odliczyć max 6000 PLN VAT od zakupu, VAT od napraw, ale od paliwa już nie.

"niszą" która ponownie powstała są samochody "z kratką", czyli w/w ciężarowe w nadwoziu osobowego - wówczas jest to traktowane tak samo jak samochód pow 3,5 t.

> to PL bedzie wygladac jak Supersize me

Znów - mentalność, ale i po części kiepska komunikacja miejska, chociaż znowu - Polak powinien mieć przystanek autobusu max 20 m od łóżka i 20 m od biurka i autobus co 3 minuty...

Napisano

> Nie powoduje, ale mnie chodziło to, że jak już na stawy coś padnie,

> to właśnie ból stawów uniemożliwia wszelki wysiłek, nawet

> dłuższy spacer ... nawet samochodem ciężko jeździć. Więc czasem

> są też inne wymówki/usprawiedliwienia od sportu i rekreacji

no oczywiście. Ja też mam spory problem z kolanami. Mimo wszystko staram się jak tylko mogę się ruszać. Lepiej mieć problem ze stawami niż dostać zawał w wieku 40-60 lat i mieć kiepski komfort życia już po trzydziestce.

Napisano

> Masz rodzinę?

Bingo!

Czekałem na ten koronny argument.

"Masz kur..wa dzieci" i dyskutant utopiony :-)

Napisano

> Bingo!

> Czekałem na ten koronny argument.

> "Masz kur..wa dzieci" i dyskutant utopiony :-)

Wcale nie utopiony. BTW w między czasie byłem na rowerze z synem.

W sumie uważam, że temat można olać jak się rodziny nie ma. Jak się ma to stan zdrowia ojca/matki jest dla rodziny ważniejszy niż to ile on/ona zarabia. Jak się ma rodzinę, to trzeba na prawdę sporo energii mieć.

Napisano

> Wcale nie utopiony. BTW w między czasie byłem na rowerze z synem.

> W sumie uważam, że temat można olać jak się rodziny nie ma. Jak się

> ma to stan zdrowia ojca/matki jest dla rodziny ważniejszy niż to

> ile on/ona zarabia. Jak się ma rodzinę, to trzeba na prawdę

> sporo energii mieć.

Nie załapałeś :-)

Mnie po prostu rozczulają ludzie, którzy absolutnie KAŻDĄ rzecz, a zwłaszcza każdy przejaw głupoty wytłumaczą "bo dzieci".

Taki uniwersalny środek tłumaczeniowy, a jak nie rozumiesz, to znaczy że "nie masz [a niech to prosiaczek] dzieci, więc siedź cicho i się nie odzywaj".

Hermetyczny język ludzi, którym macierzyństwo/ojcostwo przekształciło komórki mózgowe w masę gąbczastą.

Na codzień mam niestety paręset przedstawicieli tego gatunku na swoim osiedlu...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.