Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

jak dealer sprzeda więcej nowych aut...

Featured Replies

Napisano

> A więc myliłem się. A chodziło chociaż o terenówkę?

O małe autko miejskie facepalm%5B1%5D.gifzlosnik.gif

Napisano
  • Autor

> nigdy nie miałem potrzeby jeździć autem zastępczym, więc nie wiem.

i aby tak zostało, naprawdę Ci tego życzę grinser006.gif

Napisano

> Co jest napisane w katalogu - jak sie zachowują hamulce po drugim/trzecim/czwartym hamowaniu? Wskaż

> auto, które ma takie informacje w jakichs materiałach promocyjnych, bo śmiem twierdzić, że

> błądzisz.

Po pierwszym. Następne nie są specjalnie potrzebne, chyba że w rajdach masz nim zamiar jeździć.

> Mogę wskazać całkiem sporo takich aut dostepnych w tej chwili w salonach.

Jeśli możesz to wymień jakieś. Do teraz żyłem w przekonaniu że nowe auta mają przyzwoite hamulce.

Notabene, od hamowania, jakie by ono nie było, to nie bardzo można coś zepsuć.

> Gorsza droga to droga składająca się z lepiej lub gorzej połatanych dziur, z tu i ówdzie

> przebijającym kawałkiem oryginalnego asfaltu. Skoro po takich drogach jeżdzi się własnym

> autem, to co dziwnego jest w tym, że chce się sprawdzić, jak potencjalny zakup na takiej

> drodze będzie sie sprawował?

No właśnie. Złej jakości droga. O tym piszę od początku. To nie jest to samo co celowe wjeżdżanie w dziurę.

A złej jakości droga w odróżnieniu od dziury nie robi na samochodzie żadnego wrażenia.

> A ja tak. Właściwie jeśli idzie o auta do kompaktów włącznie, to nie trzeszczące nowe auto jest

> ewenementem.

A ja nie. Chociaż głównie jeździłem samochodami od kompaktów w górę. Ale te nieliczne małe auta z którymi miałem do czynienia też nie trzeszczały.

Napisano
  • Autor

> Niestety również dla innych użytkowników, ludzi z ostatniej grupy jest sporo...

i o to chodzi. Nie każdy się tak zachowuje, ale jest sporo takich, którzy tak robią

Napisano

> i tacy też ludzie są zapewne targetem tego durnego artykułu na onecie

i wszyscy będą szczęśliwi że kupili auto od dziadka z Niemiec, przecież było bardziej pewne niż nowe hehe.gif

I niech tak zostanie, grono ludzi kupujących auta z salonu i tak wie że to de facto lepiej się opłaca, dla komfortu przede wszystkim.

Napisano

> Jeśli możesz to wymień jakieś. Do teraz żyłem w przekonaniu że nowe auta mają przyzwoite hamulce.

zależy co dla Ciebie znaczy przyzwoite. Na forum Bravo kilka osób zmieniło hamulce na większe, czterotłoczkowe, bo dla nich podobo fabryczne były za słabe. Też mnie to dziwiło, ale podobo jak się hamuje z 200 do zera, albo wyjeżdża na tor (nie wiem, nigdy tak nie robiłem i nie zamierzam), to szybko się przegrzewają i przestają hamować. Więc nie chodzi o drogę hamowania, bo ta jest w dzisiejszych autach bardzo dobra, tylko o wytrzymałość przy bardzo intensywnej eksploatacji.

Napisano

> zależy co dla Ciebie znaczy przyzwoite. Na forum Bravo kilka osób zmieniło hamulce na większe,

> czterotłoczkowe, bo dla nich podobo fabryczne były za słabe. Też mnie to dziwiło, ale podobo

> jak się hamuje z 200 do zera, albo wyjeżdża na tor (nie wiem, nigdy tak nie robiłem i nie

> zamierzam), to szybko się przegrzewają i przestają hamować. Więc nie chodzi o drogę hamowania,

> bo ta jest w dzisiejszych autach bardzo dobra, tylko o wytrzymałość przy bardzo intensywnej

> eksploatacji.

No właśnie. Ja bym to nazwał nieprawidłową eksploatacją. Hamowanie z 200 do 0 czy nawet sama jazda 200 w Bravo to już jest ekstremum jakieś. Przecież to nie jest BMW M3 żeby mu takie wymagania stawiać.

A na tor to trzeba wymienić hamulce w niemal każdym aucie. Bo auta nie są produkowane na tor.

Dla mnie przyzwoite = dobrze sprawujące się w eksploatacji do jakiej dany samochód został przewidziany.

Napisano

> No właśnie. Ja bym to nazwał nieprawidłową eksploatacją. Hamowanie z 200 do 0 czy nawet sama jazda

> 200 w Bravo to już jest ekstremum jakieś. Przecież to nie jest BMW M3 żeby mu takie wymagania

> stawiać.

> A na tor to trzeba wymienić hamulce w niemal każdym aucie. Bo auta nie są produkowane na tor.

> Dla mnie przyzwoite = dobrze sprawujące się w eksploatacji do jakiej dany samochód został

> przewidziany.

też tak uważam ok.gif

Napisano

> Podpowiedź... w każdej.

Jednak nie masz pojecia jak funkcjonuja duze fabryki szczegolnie samochodowe.

Mielismy audyt w Ingolstadt i Zwickau bo ja pracuje w takiej firmie. Dla ulatwienia podam ze na litere d zlosnik.gif

System wewnetrzej kontroli jest perfekcyjny i szczelny.

Nie ma mozliwosci celowego niszczenia wlasnosci koncernu. Odpowiedzialnosc sadowa jest przy kazdym pracowniku to raz a dwa tam nie zatrudnia sie kretynow. Wbrew pozorom wink.gif

Bajki o niecelowym jezdzeniu na pelen gaz to bajki.

Nie pisze o polskim fiacie bo tam nie bylem ale naprawde watpie zeby nikt nie reagowal na kretyna i go nie wyrzucili na bruk.

Tam rzadza wlosi a to tez dobrzy kontrolerzy zlosnik.gif

Napisano

> Jednak nie masz pojecia jak funkcjonuja duze fabryki szczegolnie samochodowe.

> Mielismy audyt w Ingolstadt i Zwickau bo ja pracuje w takiej firmie. Dla ulatwienia podam ze na

> litere d

> System wewnetrzej kontroli jest perfekcyjny i szczelny.

> Nie ma mozliwosci celowego niszczenia wlasnosci koncernu. Odpowiedzialnosc sadowa jest przy kazdym

> pracowniku to raz a dwa tam nie zatrudnia sie kretynow. Wbrew pozorom

> Bajki o niecelowym jezdzeniu na pelen gaz to bajki.

> Nie pisze o polskim fiacie bo tam nie bylem ale naprawde watpie zeby nikt nie reagowal na kretyna i

> go nie wyrzucili na bruk.

> Tam rzadza wlosi a to tez dobrzy kontrolerzy

Jesteś pewien? To zobacz jak jeżdżą kierowcy testowi z fabryki w Inglostadt hehe.gif

że o "odstawiaczach" na plac nie wspomnę grinser006.gif

I najważniejsze, jeszcze raz powtarzam że auta się od tego nie niszczą.

Napisano

> Po pierwszym. Następne nie są specjalnie potrzebne, chyba że w rajdach masz nim zamiar jeździć.

Jeśli nie przegrzeję hamulców na jeździe próbnej, to znaczy, że w rzeczywistych warunkach codziennej eksploatacji nie będę tego w stanie zrobić nigdy. A jeśli na jeździe próbnej samochód np. już za trzecim razem nie hamuje, to znaczy, że dobrze nie jest.

> Jeśli możesz to wymień jakieś.

Z takich bardziej spektakularnych zapamiętałem np. Fiata Bravo i Grande Punto, Chevroeta Cruze, Toyotę Auris, Suzuki SX4, Opla Astrę, VW Touran. Oczywiście hamulce mogą zależeć od wersji silnikowej, nie w każdym przypadku jestem w stanie teraz podać specyfikację auta - ale te modele kojarzę z fatalnymi hamulcami i to jest wniosek wyniesiony właśnie z jazdy próbnej. ok.gif

> No właśnie. Złej jakości droga. O tym piszę od początku. To nie jest to samo co celowe wjeżdżanie w

> dziurę.

> A złej jakości droga w odróżnieniu od dziury nie robi na samochodzie żadnego wrażenia.

Ale zdajesz sobie sprawe, że nie każdy kupuje auto na zasadzie "poproszę zielony"? Bo to, że każde auto jest w stanie jakoś przejechać nierówną, dziurawą drogą i sie przy tym od razu nie rozpaść, nie jest - wbrew temu co twierdzisz- tożsame z tym, że na każdym z nich "nie robi to żadnego ważenia". Chocby głośność pracy zawieszenia potrafi być bardzo różna - po to idzie się na jazdę próbną, żeby to sprawdzić.

> A ja nie.

Przy wrażliwości ustawionej na takim poziomie, by poważnie wygłaszać tezy typu "złej jakości droga nie robi na samochodzie żadnego wrażenia" i " nowe auta maja przyzwoite hamulce" - nie wątpię. biglaugh.gif

Napisano

> Jesteś pewien? To zobacz jak jeżdżą kierowcy testowi z fabryki w Inglostadt

Jestem pewien zlosnik.gif

Test to test i jest specjalnie przygotowany dla floty wewnetrznej i dla co 90 lub 110 auta. Losuje komp.

> że o "odstawiaczach" na plac nie wspomnę

W Ingolstadt niema 'odstawiaczy na plac'. Sa pracownicy dozoru i kierowcy i nikt tam auta nie uszkodzi.

Napisano

> Jesteś pewien? To zobacz jak jeżdżą kierowcy testowi z fabryki w Inglostadt

> że o "odstawiaczach" na plac nie wspomnę

> I najważniejsze, jeszcze raz powtarzam że auta się od tego nie niszczą.

Niedokonca jest to prawda, bo kazde odpalenie i kazdy kilometr skraca zywotnosc auta.

Ale po co sie zastanawiac jak jest w fabryce a jak w salonie. Czego oczy nie widza tego sercu nie zal.

I zawsze nowe auto to nowe auto, a democary sa pewnie na gwarancji wiec niech naprawiaja ewentualne usterki.

Napisano

> a democary sa pewnie na gwarancji wiec niech naprawiaja ewentualne

> usterki.

wady katowania na dotarciu lub na zimnym silniku wychodzą zwykle dawno po gwarancji. Katowanie nie swojego samochodu to mniej więcej porównanie do idioty niszczącego przystanek autobusowy. Nie jego to niszczy, zostało to w tym tępym społeczeństwie w spadku po komunie.

Napisano

> Jeśli nie przegrzeję hamulców na jeździe próbnej, to znaczy, że w rzeczywistych warunkach

> codziennej eksploatacji nie będę tego w stanie zrobić nigdy. A jeśli na jeździe próbnej

> samochód np. już za trzecim razem nie hamuje, to znaczy, że dobrze nie jest.

Ja nie przegrzałem hamulców nigdy w żadnym aucie. Niespecjalnie też sobie wyobrażam warunki eksploatacji w których mogłoby to nastąpić. Jeśli nie jeździsz po torze ani nie jesteś sierotą zjeżdżającą z alpejskich szczytów z nogą na hamulcu to Ci się nie uda.

> Z takich bardziej spektakularnych zapamiętałem np. Fiata Bravo i Grande Punto, Chevroeta Cruze,

> Toyotę Auris, Suzuki SX4, Opla Astrę, VW Touran. Oczywiście hamulce mogą zależeć od wersji

> silnikowej, nie w każdym przypadku jestem w stanie teraz podać specyfikację auta - ale te

> modele kojarzę z fatalnymi hamulcami i to jest wniosek wyniesiony właśnie z jazdy próbnej.

Założę się, że każde z tych aut jest w stanie awaryjnie wyhamować od 100 do 0 w okolicach 45-50m. A to dobrze, nie fatalnie.

> Ale zdajesz sobie sprawe, że nie każdy kupuje auto na zasadzie "poproszę zielony"? Bo to, że każde

> auto jest w stanie jakoś przejechać nierówną, dziurawą drogą i sie przy tym od razu nie

> rozpaść, nie jest - wbrew temu co twierdzisz- tożsame z tym, że na każdym z nich "nie robi to

> żadnego ważenia". Chocby głośność pracy zawieszenia potrafi być bardzo różna - po to idzie się

> na jazdę próbną, żeby to sprawdzić.

Nie robi wrażenia w sensie mechanicznym. Od jeżdżenia po nierównej drodze przez kilka tysięcy km nic się nie zepsuje.

> Przy wrażliwości ustawionej na takim poziomie, by poważnie wygłaszać tezy typu "złej jakości droga

> nie robi na samochodzie żadnego wrażenia" i " nowe auta maja przyzwoite hamulce" - nie wątpię.

Do fabrycznego auta przeznaczonego do jazdy po drogach publicznych nie wsiada się z wrażliwością Roberta Kubicy na starcie wyścigu F1.

Jeśli oczekujesz od Pandy hamulców z BMW M3, zawieszenia Land Rovera i jakości deski Mercedesa klasy S to być może. Jeśli natomiast masz zamiar eksploatować auto zgodnie z przeznaczeniem to niepotrzebne Ci te wymyślne testy podczas jazdy próbnej.

Napisano
  • Autor

> Założę się, że każde z tych aut jest w stanie awaryjnie wyhamować od 100 do 0 w okolicach 45-50m. A

> to dobrze, nie fatalnie.

ten tekst pokazuje dobitnie, że nie za bardzo wiesz, o czym piszesz. 50m to chyba polonez miał. Jeśli uważasz to za dobre, to gratuluję ok.gif

pociąg towarowy ma chyba podobny wynik hehe.gif

Napisano

widzę, że Ci się dostało za objawienie prawdziwej prawdy.

Z moich naocznych informacji mogę tylko potwierdzić to co jest napisane w artykule. Nie twierdzę, że tak jest wszędzie. Ale znam takich kilka miejsc. Przykład: kilka lat temu (celowo nie podam marki) do salonu przyjechał nowy, usportowiony model miejskiego samochodu z benzynowym silnikiem turbo. Auto trzebabyło kilka razy przestawiać przed salonem. Wsiadał w niego człek i samej radości możnośći dania ognia takim autem szpula, dym z kół, ryk silnika i zawrót na ręcznym potem znów ogień i parkownaie na ręcznym...

A testowe... no panowie... co i rusz od testówek śmierdziało przypieczonymi hamulcami albo sprzęgłem, w ogóle po jazdach (zazwyczaj nie klientów tylko pracowników) od tych samochodów śmierdziało wypalającymi się nowymi elementami...

Popytajcie znajomych, którzy pracują w salonach a może ktoś powie to i owo co się wyrabia. Ktoś tutaj zapytał jakiś czas temu, czy będzie dużą siarą pójście po odbiór nowego auta do salonu z miernikiem grubośći lakieru... otóż nie, nie będzie.

Napisano

> ten tekst pokazuje dobitnie, że nie za bardzo wiesz, o czym piszesz. 50m to chyba polonez miał.

> Jeśli uważasz to za dobre, to gratuluję

Polonez miał 55m.

Początkowo chciałem napisać "około 40-45m" ale z ostrożności autokącikowej (zaraz by się znalazł taki co by udowodnił że 45,1m i to byłby dowód na "fatalne" hamulce) dodałem 5m.

Jak widać i tak nie pomogło.

Napisano

> widzę, że Ci się dostało za objawienie prawdziwej prawdy.

> Z moich naocznych informacji mogę tylko potwierdzić to co jest napisane w artykule. Nie twierdzę,

> że tak jest wszędzie. Ale znam takich kilka miejsc. Przykład: kilka lat temu (celowo nie podam

> marki) do salonu przyjechał nowy, usportowiony model miejskiego samochodu z benzynowym

> silnikiem turbo. Auto trzebabyło kilka razy przestawiać przed salonem. Wsiadał w niego człek

> i samej radości możnośći dania ognia takim autem szpula, dym z kół, ryk silnika i zawrót na

> ręcznym potem znów ogień i parkownaie na ręcznym...

Oczywiście ten sam samochód gdy będzie miał 10 lat to już nie będzie miał tego problemu. Dziesięcioletnim samochodom cudownym sposobem znika z metryki fatalne traktowanie w fabryce/u dilera.

zlosnik.gif

> A testowe... no panowie... co i rusz od testówek śmierdziało przypieczonymi hamulcami albo

> sprzęgłem, w ogóle po jazdach (zazwyczaj nie klientów tylko pracowników) od tych samochodów

> śmierdziało wypalającymi się nowymi elementami...

> Popytajcie znajomych, którzy pracują w salonach a może ktoś powie to i owo co się wyrabia. Ktoś

> tutaj zapytał jakiś czas temu, czy będzie dużą siarą pójście po odbiór nowego auta do salonu z

> miernikiem grubośći lakieru... otóż nie, nie będzie.

A jaki sens ma pójście po nowy samochód z miernikiem lakieru?

Napisano
  • Autor

> Jak widać i tak nie pomogło.

ale że co? Ty naprawdę uważasz, że w dzisiejszych czasach hamowanie z 100-0 na poziomie 50m jest dobre a nie fatalne? To czego się spodziewałeś? Że wszyscy przyskoczą do Ciebie poklaskać i popodziwiać wyjątkowo ambitną wypowiedź? icon_eek.gif

Napisano

[...]

> Do fabrycznego auta przeznaczonego do jazdy po drogach publicznych nie wsiada się z wrażliwością

> Roberta Kubicy na starcie wyścigu F1.

Wystarczy wsiadać ze zwykłą wrażliwością kogoś, komu w aucie osobowym przeszkadza tłukące się zawieszenie czy trzeszczące plastiki.

> Jeśli natomiast masz zamiar eksploatować auto zgodnie z przeznaczeniem to

> niepotrzebne Ci te wymyślne testy podczas jazdy próbnej.

I ponownie: jakość hamulców, sposób działania zawieszenia czy nieporządane odgłosy wydawane przez elementy wyposażenia wnetrza potrafią się różnić dość znacznie - nawet ograniczając się wyłącznie do kompaktów. To, że Tobie akurat tego rodzaju "subtelności" (cudzysłów jak najbardziej celowy zlosnik.gif ) umykają nie oznacza, że jest to jakiś standard - jednym do szczęścia wystarczy ulubiony kolor, inni wolą sprawdzić, na jakie warunki będą skazani przez następne 2-3 lata (lub dłużej).

Napisano

> Nie będę Ci psuł szczęścia posiadania nowego samochodu... jak będziesz kiedyś na terenie fabryki to

> zobaczysz jak się traktuje "nowiutkie cacuszka" i nic im się nie dzieje.

No parę razy byłem i widziałem, przeto OŚWIEĆ NAS, bo to co ja widziałem nie powoduje u mnie żadnego siwienia.

Napisano

> Jeśli nie przegrzeję hamulców na jeździe próbnej, to znaczy, że w rzeczywistych warunkach

> codziennej eksploatacji nie będę tego w stanie zrobić nigdy. A jeśli na jeździe próbnej

> samochód np. już za trzecim razem nie hamuje, to znaczy, że dobrze nie jest.

możesz napisć szczegółowo co trzeba zrobić żeby za trzecim hamowaniem przegrzać hamulce? Z jakich prędkości hamulesz, w jakim odstępie czasu itd? Po prostu opisz sytuację drogową, bo ja również nie umiem sobie jej wyobrazić

Napisano

> A jaki sens ma pójście po nowy samochód z miernikiem lakieru?

no i wyszło szydło z worka, nie obrażając Cię, ale pojęcie o technicznej stronie handlu samochodami, nawet nowymi nie jest Twoją najmocniejszą stroną... uwierz proszę, że taki sens jest, wiem, że to się w pale może nie mieścić, ale poszperaj w necie, popytaj znajomych ile osób kupiło fabrycznie nowe auto z niefabrycznym a dilerowym lakierem...

Ludziom wstyd się do tego przyznać jednak takie rzeczy mają miejsce... w wielu przypadkch klient nie jest informowany bo po co schodzić z marży?

Możesz nie wierzyć, Twoja sprawa...

Napisano

> ale że co? Ty naprawdę uważasz, że w dzisiejszych czasach hamowanie z 100-0 na poziomie 50m jest

> dobre a nie fatalne? To czego się spodziewałeś? Że wszyscy przyskoczą do Ciebie poklaskać i

> popodziwiać wyjątkowo ambitną wypowiedź?

Nie. Że auta te prezentują przeciętne wyniki. A te przeciętne wyniki w kategoriach bewzględnych są całkiem przyzwoite. 40m drogi hamowania jeszcze nie tak dawno był wynikiem aut sportowych.

I że nie zrobi się z tego dygresja polegająca na cytowaniu kolejnych cyferek dla kolejnych aut w którą mnie teraz próbujesz wciągnąć.

Notabene, napisałem 45-50m. Dziwnym trafem zauważyłeś tylko ostatnią z tych liczb.

Napisano

> A jaki sens ma pójście po nowy samochód z miernikiem lakieru?

Taki, by w przypadku zakupu auta naprawianego blacharsko/lakierniczo, móc otrrzymać przynajmniej jakiś dokument, że taka naprawa została w ogóle wykonana przed wydaniem auta właścicielowi.

W innym przypadku nie tylko nie możesz rekamować ewentualnych skutków takiej naprawy (jeśli zostanie wykonana niedbale), ale wręcz jest to podstawa do anulowania gwarancji na nadwozie - w końcu masz auto naprawiane "gdzieś poza ASO" (nie potrafisz wykazać, że jest inaczej), więc...

Napisano
  • Autor

> No parę razy byłem i widziałem, przeto OŚWIEĆ NAS, bo to co ja widziałem nie powoduje u mnie

> żadnego siwienia.

zdaje mi się, że zaczynamy popadać w skrajności, może to też wina wybranych cytatów przeze mnie, ale przecież wiadomo, że po odbiór auta powinno się iść odpowiednio przygotowanym. Miernik lakieru? Może być, ale też wystarczy popatrzeć dokładnie i posprawdzać.

Tu zaczął się już kolejny temat, bo zeszliśmy na jakość pracy w fabrykach. A wiadomo, każdy ma dobre i złe dni.

Może się zdarzyć, że gdzieś jest jakieś zarapanie lub wgięcie (ja miałem tak ostatnio przy odbiorze octavii) i lepiej to wychwycić natychmiast, bo potem może być ciężko udowodnić, że to fabryka.

Ja też chciałem pokazać, że democars, nie wszystkie, ale jednak dużo jest traktowane z buta icon_rolleyes.gif

Po prostu ufać jest dobrze, kontrolować jeszcze lepiej ok.gif

Napisano

> Podpowiedź... w każdej.

Jak rozumiem robiłeś w KAŻDEJ fabryce na świecie i wiesz.

SZACUN.

Napisano
  • Autor

> Notabene, napisałem 45-50m. Dziwnym trafem zauważyłeś tylko ostatnią z tych liczb.

ale wiesz, że 5m to całkiem sporo? Jeśli więc w tej samej klasie cenowej mogę mieć auto bezpieczeniejsze, wygodniejsze, to czemu nie? Tego nie zawsze widać po suchych liczbach z katalogów. Jakby tak było, to niepotrzebnie by wychodziły gazety testujące auta ok.gif

Napisano

>

> miernik lakieru? Może być, ale też wystarczy popatrzeć dokładnie i posprawdzać.

> Tu zaczął się już kolejny temat, bo zeszliśmy na jakość pracy w fabrykach.

> Może się zdarzyć, że gdzieś jest jakieś zarapanie lub wgięcie (ja miałem tak ostatnio przy odbiorze

> octavii) i lepiej to wychwycić natychmiast, bo potem może być ciężko udowodnić, że to fabryka.

nie miałem na myśli fabryk jeno salony...

Napisano

> Jesteś pewien? To zobacz jak jeżdżą kierowcy testowi z fabryki w Inglostadt

> że o "odstawiaczach" na plac nie wspomnę

Przyjacielu...

Najprostsze z możliwych doświadczenie.

Weź zakonserwowany na końcu taśmy samochód, odpal, rozpędź go do 60 km/h i zatrzymaj.

I się nie zdziw, jak bardzo ciekawe efekty zobaczysz...

Jako znafffca zapewne udzielisz odpowiedzi dlaczego - słuchamy.

Napisano
  • Autor

> nie miałem na myśli fabryk jeno salony...

pierwsze zdanie było w odniesieniu do salonu i sprawdzenia nowego auta przez klienta ok.gif

Napisano

> powiem tak - przypomnij sobie wątek o autach służbowych i ich traktowaniu. Bo widzę, że zaczyna

> nawet w Tobie ukazywać się syndrom AK, a więc świętego, który pierwsze słyszy o takich

> praktykach

Żyję z samochodów służbowych, mam ich aktualnie ~240, WIEM o czym piszę, w odróżnieniu od Ciebie.

> prawda o democars jest jasna, sprawdzasz co kupujesz, więc testujesz. To co w art jest napisane, to

> oczywiście przelakierowane. Miało tylko pokazać AK, że takie coś się zdarza w "naturze". Nie

> spodziewałem się, powiem szczerze, tego, że będę atakowany za to, że piszę oczywistą

> oczywistość

Podałeś oderwany od rzeczywistości przykład i uważasz, że to std.

Jak napisałem - przykro mi, że w Twoim otoczeniu są sami ludzie "typ bur łańcuchowy" i że oceniasz resztę społeczeństwa przez ten pryzmat.

Napisano

> no i wyszło szydło z worka, nie obrażając Cię, ale pojęcie o technicznej stronie handlu

> samochodami, nawet nowymi nie jest Twoją najmocniejszą stroną... uwierz proszę, że taki sens

> jest, wiem, że to się w pale może nie mieścić, ale poszperaj w necie, popytaj znajomych ile

> osób kupiło fabrycznie nowe auto z niefabrycznym a dilerowym lakierem...

no dobra, ile? Bo ja nie mam czaszu szukać w necie. Kilku ludzi znam co kupili nowe samochody, nikt nigdy nie trafił na lakierowany egzemplarz, albo nie wiedzą o tym i jeżdżą szczęśliwie. Więc jeśli dysponujesz jakimiś statystykami na ten temat, to proszę podziel się.

Acha, przypomniałem sobie. Kolega kupował niedawno używanego passata od pierwszego właściciela. Na przeglądzie w ASO wyszło że na całym aucie jest podwójna grubość lakieru. Równo na całym. Pierwszy właściciel albo dobrze udawał, albo sam o tym nie wiedział, bo zaczął sam drążyć temat w ASO i najprawdopodobniej auto było 2 razy polakierowane w fabryce. Kumpel kupił samochód, bo poza tym nie było żadnych zastrzeżeń i jeździ bez problemu.

Napisano
  • Autor

> Żyję z samochodów służbowych, mam ich aktualnie ~240, WIEM o czym piszę, w odróżnieniu od Ciebie.

cieszę się, że wiesz co robię. Znamy się? hmm.gif

> Podałeś oderwany od rzeczywistości przykład i uważasz, że to std.

> Jak napisałem - przykro mi, że w Twoim otoczeniu są sami ludzie "typ bur łańcuchowy" i że oceniasz

> resztę społeczeństwa przez ten pryzmat.

Wujku, poczytaj ten wątek na spokojnie, Twoje wypowiedzi, moje wypowiedzi i potem wróć. Bo gadamy podobnie, a widocznie obok siebie. Prosiłbym również, abys nie oceniał moich znajomych i ich nie obrażał. Ja Twoich też nie oceniam.

Co do Twojego otoczenia, Mr. Fleet specialist, albo menagier, to chciałbym uwierzyć w tą utopię o której teraz piszesz. Wszystkie 240 pojazdów to igiełki u Ciebie? No to gratuluję pracowników. Naprawdę ok.gif

Napisano

> Wszystkie 240 pojazdów to igiełki u Ciebie? No to gratuluję pracowników.

> Naprawdę

Daleko jest im do stanu opisywanego jako "no standard, bo służbowy"...

Napisano

> możesz napisć szczegółowo co trzeba zrobić żeby za trzecim hamowaniem przegrzać hamulce?

Długi zjazd z górki, rozpędzenie się do 90-100 km/h, hamowanie prawie do zatrzymania, natychmiastowe ponowne rozpędzenie się, hamowanie, itd. W przypadku Grande Punto już przy trzecim takim cyklu samochód hamował ewidentnie słabiej niż za pierwszym. I nie jest prawdą, że tak jest w każdym z porównywalnych aut - mogę podać przykład innego auta tego samego segmentu, ktore podobną próbę zniosło bez tego rodzaju sensacyjnych efektów.

Napisano

> no dobra, ile? Bo ja nie mam czaszu szukać w necie. Kilku ludzi znam co kupili nowe samochody, nikt

> nigdy nie trafił na lakierowany egzemplarz, albo nie wiedzą o tym i jeżdżą szczęśliwie. Więc

> jeśli dysponujesz jakimiś statystykami na ten temat, to proszę podziel się.

> Acha, przypomniałem sobie. Kolega kupował niedawno używanego passata od pierwszego właściciela. Na

> przeglądzie w ASO wyszło że na całym aucie jest podwójna grubość lakieru. Równo na całym.

> Pierwszy właściciel albo dobrze udawał, albo sam o tym nie wiedział, bo zaczął sam drążyć

> temat w ASO i najprawdopodobniej auto było 2 razy polakierowane w fabryce. Kumpel kupił

> samochód, bo poza tym nie było żadnych zastrzeżeń i jeździ bez problemu.

no świetnie, są pewne procedury w salonach, nawet jest to poruszone w artykule: auto ma uszkodzony np dach w transporcie,technik powinien wykonać zdjęcia i opis uszkodzenia, oddać auto do salonowego warsztatu a potem przy sprzedaży jako NOWE przedstwaić klientowi historię łącznie z dokumentacją oraz zaproponować pewien upust... część tego nie robi i auto idzie do ludzi jako nówka sztuka, niechby to był jeden na 1000 samochodów, chciałbyś trafiuć na taki płacąc jak za faktycznie nowy?

Napisano

> [...]

> Wystarczy wsiadać ze zwykłą wrażliwością kogoś, komu w aucie osobowym przeszkadza tłukące się

> zawieszenie czy trzeszczące plastiki.

BARDZO przeszkadza mi tłukące się zawieszenie i trzeszczące plastiki. Ale nie potrzebuję wjeżdżać autem w dziurę żeby ocenić czy mają one miejsce. Jeśli podczas NORMALNEJ jazdy próbnej w/w nie mają miejsca to podczas mojej NORMALNEJ jazdy własnym autem też nie będą miały. Proste i logiczne.

> I ponownie: jakość hamulców, sposób działania zawieszenia czy nieporządane odgłosy wydawane przez

> elementy wyposażenia wnetrza potrafią się różnić dość znacznie - nawet ograniczając się

> wyłącznie do kompaktów. To, że Tobie akurat tego rodzaju "subtelności" (cudzysłów jak

> najbardziej celowy ) umykają nie oznacza, że jest to jakiś standard - jednym do szczęścia

> wystarczy ulubiony kolor, inni wolą sprawdzić, na jakie warunki będą skazani przez następne

> 2-3 lata (lub dłużej).

Nigdzie nie napisałem że mi umykają - nadinterpretujesz lub wręcz imputujesz. Niepotrzebnie.

Po prostu uważam, że nie trzeba ekstremalnych warunków podczas jazdy próbnej żeby to sprawdzić. Sprawdzenie samochodu w normalnej eksploatacji wystarczy jeśli masz zamiar później również go normalnie eksploatować.

Napisano

> no i wyszło szydło z worka, nie obrażając Cię, ale pojęcie o technicznej stronie handlu

> samochodami, nawet nowymi nie jest Twoją najmocniejszą stroną...

Aha. Nie obrażam się więc.

> uwierz proszę, że taki sens

> jest, wiem, że to się w pale może nie mieścić, ale poszperaj w necie, popytaj znajomych ile

> osób kupiło fabrycznie nowe auto z niefabrycznym a dilerowym lakierem...

Nie neguję istnienia takich przypadków...

> Ludziom wstyd się do tego przyznać jednak takie rzeczy mają miejsce... w wielu przypadkch klient

> nie jest informowany bo po co schodzić z marży?

> Możesz nie wierzyć, Twoja sprawa...

...jednakowoż nie widzę celowości sprawdzania tego podczas odbioru auta. Skoro lakier się błyszczy i jest na niego gwarancja to dociekanie miejsca jego położenia trąci zwykłą upierdliwością.

Napisano

> Długi zjazd z górki, rozpędzenie się do 90-100 km/h, hamowanie prawie do zatrzymania,

> natychmiastowe ponowne rozpędzenie się, hamowanie, itd. W przypadku Grande Punto już przy

> trzecim takim cyklu samochód hamował ewidentnie słabiej niż za pierwszym. I nie jest prawdą,

> że tak jest w każdym z porównywalnych aut - mogę podać przykład innego auta tego samego

> segmentu, ktore podobną próbę zniosło bez tego rodzaju sensacyjnych efektów.

no dobra, ale tak jeździsz na codzień? Jaki jest sens takiej jazdy? Ja jadąc z góry hamuję jak mogę silnikiem, a nie ropędzam się celowo do 100km/h żeby potem gwałtownie hamować.

Napisano

> Taki, by w przypadku zakupu auta naprawianego blacharsko/lakierniczo, móc otrrzymać przynajmniej

> jakiś dokument, że taka naprawa została w ogóle wykonana przed wydaniem auta właścicielowi.

> W innym przypadku nie tylko nie możesz rekamować ewentualnych skutków takiej naprawy (jeśli

> zostanie wykonana niedbale), ale wręcz jest to podstawa do anulowania gwarancji na nadwozie -

> w końcu masz auto naprawiane "gdzieś poza ASO" (nie potrafisz wykazać, że jest inaczej),

> więc...

A słyszałeś o przypadku że diler polakierował auto a następnie na tej podstawie odmówił gwarancji? Bo ja nie.

Napisano

> A słyszałeś o przypadku że diler polakierował auto a następnie na tej podstawie odmówił gwarancji?

Tak - miałem do czynienia właśnie z takim przypadkiem (chyba jakieś otarcie na tylnym błotniku - zaszpachlowane i pomalowane, na pewno stało się to zanim odebrałem auto od dealera).

Po prostu gdzies po dwóch latach od wyjazdu z salonu na błotniku pojawił sie pęcherzyk - pojechałem do ASO zgłosić problem. Serwis stwierdził że auto było naprawiane - ja na to, że jeśli było, to nie przeze mnie. Serwis zasięgnął opinii importera i odpowiedż była krótka: z reklamacją proszę jechać tam, gdzie auto było wcześniej naprawiane.

Od tamtego czasu po odbiór auta zgłaszam się z miernikiem. grinser006.gif

Napisano

> A słyszałeś o przypadku że diler polakierował auto a następnie na tej podstawie odmówił gwarancji?

> Bo ja nie.

Jak tak czytam te wypowiedzi, to aż się boję nówkę brać. grinser006.gif Aż mnie kusi żeby odłożoną kaskę na nowe auto wydać na używkę ale za to z prawdziwego zdarzenia.

Napisano
  • Autor

> A słyszałeś o przypadku że diler polakierował auto a następnie na tej podstawie odmówił gwarancji?

> Bo ja nie.

ja odpowiem: znam. Mój przyjaciel kupił nowe polo, które było bite jak się później okazało. Zauważone miesiąc po zakupie, jak zaczął się zastanawiać, czemu nie ma oznakwania pojazdu, choć takiej "opcji" nie chciał. Sprawdzenie miernikiem wykazało, że klapa była lakierowana. Reklamacji ASO nie uznało, twierdząc, że auto miało wypadek po wyjeździe z ASO. Gwarancja na karoserię przepadła, z tego co kojarzę no.gif

Napisano

> Jak tak czytam te wypowiedzi, to aż się boję nówkę brać. Aż mnie kusi żeby odłożoną kaskę na nowe

> auto wydać na używkę

Uzywane też kiedyś było nowe zlosnik.gif - a potem nałożyły się na to skutki działalności jednego bądź więcej właścicieli, mniej bądź bardziej fachowo wykonywanych czynności serwisowych czy napraw, itd. grinser006.gif

Napisano

> ja odpowiem: znam. Mój przyjaciel kupił nowe polo, które było bite jak się później okazało.

> Zauważone miesiąc po zakupie, jak zaczął się zastanawiać, czemu nie ma oznakwania pojazdu,

> choć takiej "opcji" nie chciał. Sprawdzenie miernikiem wykazało, że klapa była lakierowana.

> Reklamacji ASO nie uznało, twierdząc, że auto miało wypadek po wyjeździe z ASO. Gwarancja na

> karoserię przepadła, z tego co kojarzę

A zrobił z tego sprawę o oszustwo czy grzecznie pojechał do domu?

Napisano
  • Autor

> A zrobił z tego sprawę o oszustwo czy grzecznie pojechał do domu?

facet pupa ogólnie, jeśli chodzi o takie sprawy. Nie wiem jak się sprawa toczyła, ale zakończyło się tym, że odpuścił.

Napisano

> Tak - miałem do czynienia właśnie z takim przypadkiem (chyba jakieś otarcie na tylnym błotniku -

> zaszpachlowane i pomalowane, na pewno stało się to zanim odebrałem auto od dealera).

> Po prostu gdzies po dwóch latach od wyjazdu z salonu na błotniku pojawił sie pęcherzyk - pojechałem

> do ASO zgłosić problem. Serwis stwierdził że auto było naprawiane - ja na to, że jeśli było,

> to nie przeze mnie. Serwis zasięgnął opinii importera i odpowiedż była krótka: z reklamacją

> proszę jechać tam, gdzie auto było wcześniej naprawiane.

> Od tamtego czasu po odbiór auta zgłaszam się z miernikiem.

No i wszystko jasne. Używasz miernika bo masz powód.

Ja się jak na razie nie naciąłem więc nie używam. I nadal uważam, że Twój przypadek jest marginalny. Więcej na świecie jest jednak nie-oszustów niż oszustów.

Napisano

> Ja się jak na razie nie naciąłem więc nie używam. I nadal uważam, że Twój przypadek jest

> marginalny. Więcej na świecie jest jednak nie-oszustów niż oszustów.

Do tej pory dwa razy miałem do czynienia z uszkodzonym nowym autem - tzn. o tylu przypadkach wiem. zlosnik.gif Raz było tak, jak opisałem, w tym drugim przypadku dealer poinformował o wgniocie na klapie bagażnika w aucie, które juz było zarejestrowane na mnie i zaproponował kilka róznych możliwości rozwiązania problemu przed wydaniem samochodu (wybrałem naprawę) - ale tu widziałem uszkodzenie, naprawa była udokumentowana, więc sprawa niby podobna a załatwiona zupełnie inaczej.

Ale patrząc na to w ten sposób, że trafiłem na taki przypadek dwa razy i stanowi kilkanaście procent przy tego rodzaju transakcjach z moim udziałem, możnaby podejrzewać, że takich aut z drobnymi uszkodzeniami jednak trochę u dealerów się trafia zlosnik.gif - a dla odmiany o przypadkach, gdzie kupującego poinformowano wprost o takiej sytuacji, słyszy się raczej rzadko. hmm.gif

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Ostatnio przeglądający 0

  • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.