Kilka dni temu minęła rocznica odkąd Konik przyjechał do mnie, więc trzeba by zrobić jaką aktualizację .
Generalnie jest dobrze .. choć finansowo znacznie gorzej i niestety projekt zwolni. Przede mną jeszcze dużo pracy, ale do rzeczy ..
Blacharka - gotowa . Nie było łatwo, do wymiany było mnóstwo elementów, przeszło 20 pozycji . Element po elemencie zostały powymieniane w sumie bez większych problemów. Jedną z zalet Mustangów jest to, że amerykanie nie wywali tłoczni elementów, kupiły je firmy trzecie i dalej klepią na nich blachy. M.in dlatego Dynacorn jest tak dobry i niemal idealnie pasujący.
Po całej tej operacji, została naprawiona blacharsko ściana grodziowa, maska, klapa oraz drzwi, które zostały oryginalne. Po podkładach, mastykach, matach bitumicznych tydzień temu został położony lakier .. tu miałem zagwozdkę bo kod koloru wydawał się bardzo ciemny, a stare blachy jaśniejsze (btw wszystkie elementy miały fabryczne lakier !!! 😞
Jednak decyzja była jedna, idziemy w oficjalny kod koloru, bo w sumie blachy mogły wyblaknąć przez 50 lat. Środek wyśrodkowujemy między starymi elementami wnętrza a nową tapicerką.
Tak i to wyszło:
Nie mogę doczekać się jak to będzie wyglądało z chromami, szczególnie że lakier ma bardzo dużo perły i w słońcu pięknie się mieni.
Na pierwszy rzut oka daje się poznać brak dziur
Komora w półmacie już gotowa:
Na dniach kończy się podwozie wraz z zabezpieczeniem i zaczyna się montaż zawieszenia. Plan to wyjechać "na kołach" za 2tyg w drogę do domu.
W międzyczasie ja też nie próżnowałem, zakończyłem remont i składanie silnika - co było czystą przyjemnością i wspaniałą lekcją.
Tydzień temu ogarnąłem sam skrzynię:
Obudowa była zmasakrowana, brudna, utleniona, ale piaskowania i skiełkowanie dało świetny efekt. Skrzynia w środku wyglądała w idealnym stanie, mimo, że nie była rozbierana, jedynie na spodzie było trochę syfu. Wymieniłem sprzęgiełka, uszczelnienia oraz pierścienie ... zobaczymy czy zadziała na aucie .
Przy okazji jeden z wielu dylematów .. uszkodzony OEM czujnik biegów:
Jednak czego się nie robi dla historii, sprawa okazała się banalna i gotowe:
Wyczyszczony został sterownik skrzyni:
Kurczaki, a gdzie te czujniki i kabelki ????
Do auto oczywiście wjadą nowe hamulce. Przód tarczówki, udało mi się namierzyć OEM (nie produkowane od lat 70) serwo, wygrać aukcję w US, potem przesłać do regeneracji w US i finalnie z resztą gratów przesłać do PL.
Nie ma nic złego w amerykańskiej wizji odnowy klasyków, otwieramy pudełka, wyjmujemy instrukcję i krok po kroku składamy komplet.
W aucie zdecydowałem na polepszenie deko właściwości jezdnych. Został mi doradzony zestaw który wygląda jak OEM, ale ma lepsze o niebo lepsze prowadzenie. Dobrej klasy amorki, tzw Shelby drop - czyli zmiana mocowania wahaczy, grubszy stabilizator .. no i nowe, lepsze gumki.
Przewaliłem też całą masę pierdółek typu popielniczki, osłony słupków, itd - wszystko odnowione czeka na montaż. Już tak się z tym rozpędziłem, że sam zacząłem piaskować i malować - efekt jak dla mnie super .
Jak dobrze pójdzie to jeszcze w wakacje zacznie się montaż układów w nadwoziu i mam nadzieję jak najszybszy montaż silnika i pierwsze odpalenie .