Lubię elektrykiem, ostatnio jechałem do DE Fordowskim dieslem z AT. Kula się, sam biegi zmienia i bardzo mało pali. Gdybym jeździł codziennie sporo pewnie bym sobie takiego sprawił co by się nie męczyć z uzupełnianiem energii na trasie. Ale że mam inny rodzaj pracy i jeżdżę mniej niż więcej, w dodatku głównie trasy 200-300 km ładując się PV musiałbym trochę nie szanować pieniędzy tankując co tydzień, jeżdżąc na serwisy i w dalszym ciągu wciągać spaliny w garaży. To Największa zaleta pozbycia się samochodów spalinowych w garażu. Wreszcie mam czyste powietrze, w miejscu gdzie przebywam często pół dnia.
Moi 3 i 7 lat mają trochę podobnie. W Pumie można włączyć "dźwięk napędu". Efekt jest trochę śmieszny, bo auto faktycznie przyspiesza, ryk jakiegoś zmieszanego R6 z V8 czy kto co to wymyślił potęguje doznania z jazdy, potem puchnie a dźwięk dalej naparza tylko że auto już ledwo przyspiesza Ja z tym dalej jak parę kilometrów nie umiem bo uszy mnie bolą od tego rycia.
Ale po dwóch latach dalej u nich nie ma nic podejścia do 0-100 km/h raz na jakiś czas, dzieci w euforii, żona chce rzygać