Czytam te wasze mądrości o tym, jak to strach kupować "wynalazki" z Chin, bo jak coś strzeli, to części płyną wpław przez Morze Czerwone, a auto wrasta w ziemię. No to zapraszam na lekcję poglądową z "Królową Polski", numerem 1 sprzedaży, flotowym marzeniem każdego dyrektora.
Pacjent: Toyota Corolla.
Data zdarzenia: 3 października.
Data odbioru: Dziś.
Czas naprawy: 2 miesiące i 9 dni.
Spójrzcie na dołączone zdjęcie. Widzicie tę totalną demolkę? Tę kasację? Te zniszczenia strukturalne, które wykluczają pojazd z ruchu? Nie? No ja też nie. To, co widzicie, to wgniotka, przez którą auto stało w serwisie ponad 70 dni.
Powód? Brak części. Podobno cały łańcuch dostaw japońskiego giganta został pokonany przez mityczny łącznik stabilizatora. Tak, dobrze czytacie.
Parking ASO wygląda jak cmentarzysko – pęka w szwach od aut, które czekają na części "dostępne od ręki". Więc zanim znowu napiszecie, że do MG czy Omody czeka się tydzień dłużej, sprawdźcie, czy wasza Toyota nie potrzebuje przypadkiem podkładki, której produkcję planują na przyszły kwartał.