Jako właściciel od 3 lat i blisko 70kkm, w większości się zgadzam z tym, co napisałeś. Jednak ta ekonomia do końca się nie spina. Potwierdzasz za to moją opinię, że najwięcej o spalaniu w 3.0 mają do powiedzenia właściciele 2.0 :P. Może mój wóz nie jest dobrym benchmarkiem, bo jest podniesiony o 2 cale, na większych kołach (seryjne nie są wielkie - najwyżej akuratne, a na 35 calach dopiero wygląda spójnie), z zabudową i rzeczami w niej oraz namiotem - wszystko waży ponad 3t. Z trasy 9kkm miałem średnie spalanie poniżej 12l i to w 3.0 noPb podkręconej na 430KM/700Nm. Okej, że 98, na której był strojony jest droższe od ON, ale nadal wrażenia z jazdy są bez porównania do diesla, zupełnie bez porównania. Chciałem powiedzieć, żeby nie demonizować paliwożerności tego EcoBoosta, bo umiejętnie operując prawą nogą da się jeździć ekonomicznie i to nie na zderzaku tira w tunelu aerodynamicznym za nim. Mówiąc jeszcze od innej strony - mój klient ma 2.0 w Raptorze właśnie ze względu na ekonomię. Wóz jest na takich samych kołach, podniesiony i o podobnej wadze - spalanie mam większe niż on dopiero powyżej 130km/h. Jakbym miał się czegoś jeszcze doczepić, to skrzynia jest inna niż niż w Mustangu czy poprzedniej generacji Rangera. Teraz to 10R60, a tam było 10R80, co nie zmienia faktu, że działa lepiej, ale też czasem potrafi randomowo kopnąć. Pamiętaj też o częstej zmianie oleju w niej - 40kkm to taki rozsądny interwał. W dieslach one nie mają chłodnicy oleju, tylko wymiennik na układzie chłodzenia silnika. W 3.0 jest już chłodnica. Dodatkowo na zegarach jest parametr temperatury skrzyni - nie jest to temperatura oleju w skrzyni, tylko temperatura obudowy skrzyni. Warto to mieć na uwadze i śledzić ten odczyt w trakcie jazdy. Na długich podjazdach potrafi wzrosnąć do ponad 100 stopni czyli olej może mieć okolice 120 stopni, co źle wpływa na jego żywotność i przyspiesza degradację elementów skrzyni. Serwis olejowy to pobożne życzenia - ten silnik jest spi3&dolony mokrym paskiem rozrządu. Wymieniając olej zgodnie z instrukcją możesz spowodować, że zatrzesz motor nie dojeżdżając nawet do fabrycznego interwału paska (160kkm). Dość powiedzieć, że na innych rynkach poza EU interwał jest skrócony o połowę - co 10kkm lub co pół roku. BTW pasyk też do 100kkm należałoby wymienić. Zawieszenie Foxa też wymaga opieki - ASO się o tym nie zająknie, ale każdy wóz po 20kkm ma azot w oleju w przednich amortyzatorach czyli uwalone uszczelnienia. Znajdź sobie dobry aftermarketowy serwis tej zawiechy, który rozbierze i poskłada tobie amory na oryginalnych gratach, oleju i wystroi pod twoje upodobania, a będziesz jeszcze bardziej zadowolony. Warto nie przestrzelić tutaj z przebiegiem, bo zwykle nieserwisowane amortyzatory po 100-120kkm nie nadają się już do odbudowy. Wychodzi na to, że z punktu widzenia użytkownika to wóz specjalnej troski, ale tak jest, albo inaczej - to wóz typu "performance" i jak mawiają amerykanie: "High performance needs special maintenance". Ale czy z tych powodów zmieniłbym ten samochód na inny? Zdecydowanie nie, nadal jestem zakochany.