Zawartość dodana przez Polarny
-
Spacerkiem po dealerach samochodowych
> Ja, gdy mam sprawnie przyspieszyć od 80km/h np. wyprzedzając ciężarówkę, redukuję do 3 I słusznie. Gdy potrzebne jest max. przyspieszenie, wtedy redukcja jest wskazana również w przypadku elastycznego silnika. Mnie po prostu nie podobają się silniki, które prawie w ogóle nie chcą jechać bez redukcji. Bo jednak w 99,99% przebiegu nie korzystam z max. możliwości silnika, a chcę w miarę sprawnie jechać. I wolałbym, żeby ta sprawna jazda nie odbywała się wyłącznie powyżej 4.5 krpm.
-
Spacerkiem po dealerach samochodowych
> Współczuje. Tym autom a nie tobie. Ciekawe co byś powiedział o dieslu w kompakcie który mimo ze ma > 9s do setki to 80-120 muli w około 18 sekund. Totalnie nie elastyczny. Prawda? Zależy jakie ma przełożenia skrzyni. Kryterium 80-120 na najwyższym biegu jest zwyczajnie głupie, bo nie uwzględnia np. faktu, że najwyższy bieg to bieg typowo autostradowy, a nie do wyprzedzania kolumny TIRów. Dla mnie liczy się, od jakich obrotów silnika generowany jest przyzwoity moment (niekoniecznie maksymalny).
-
Spacerkiem po dealerach samochodowych
> Dlatego mam spory problem z przesiąściem sie z v8 na v6 - V8 ma jedno i drugie - jest elastyczny > jak diesel a jednocześnie kręci sie do 7000 jak benzynowy. Jeździłem tylko V6 i elastyczność bardzo mi się podobała. Jeżeli w V8 jest jeszcze lepsza, to rzeczywiście jest to silnik idealny.
-
Pierwszy wlasciciel, bezwypadkowy, serwisowany w ASO
> Znajomy ubiegłej zimy jechał po zaśnieżonej drodze, śnieg wytarł lakier na bocznej części zderzaka > i chyba też tylnego błotnika. > Dopóki więc mój znajomy nie zrobi naprawy - to ma auto według powyżej definicji bezwypadkowe. > Gdy zadba jednak o auto i odnowi lakier na tych elementach - będzie miał według tego rozumowania > już auto powypadkowe. > Ehh... Tak właśnie sprzedałem poprzedni samochód - bez naprawiania drobnych rys (niektóre do podkładu). Co prawda był to pretekst dla salonu, żeby wycenę obniżyć o kilka tysięcy, ale nowy właściciel faktycznie nie miał uwag.
-
Spacerkiem po dealerach samochodowych
> osiagi mowia za siebie, diesel nie jest w niczym lepszy .. zaden diesel w zadnym aucie Kwestia kryteriów - przyspieszenie 0-100 można z reguły o kant d... potłuc, bo z tego się nie korzysta. Dużo ważniejsza i użyteczniejsza jest elastyczność. Samochód, który jedzie powyżej 4500 rpm to jakaś pomyłka. Podsumowując - wolę diesla co ma 11s do 100, niż wysokoobrotowego benzyniaka bez turbo, co ma 9s do 100.
-
Spacerkiem po dealerach samochodowych
> - Mercedesy E są piękne z zewnątrz. Ale w środku A może warto byłoby się przejechać? W końcu samochód służy raczej do jazdy, a nie do wpatrywania się. A przynajmniej właśnie w tej kolejności powinny działać priorytety przy wyborze auta. W ten sposób miałbyś od razu odpowiedź, czy 535 jest wystarczający.
-
Pierwszy wlasciciel, bezwypadkowy, serwisowany w ASO
> kupujesz nowy > tracisz kupę szmalu... > w dodatku jesteś uwiązany do ASO które robi z ciebie wała za każdym razem i ciśnie ile wlezie... W wielu przypadkach tego uwiązania nie ma - jak są 2 lata gwarancji, a w tym czasie nie zrobi się 30 tys., to z reguły nie trzeba w ogóle do ASO jeździć. BTW. Kolejny przykład, jak "pewny" jest samochód serwisowany w ASO.
-
Dacia Nowy Duster za 39.900
> Jeśli duster to tylko 4x4 Kolega kupił dustera 4x2 - na pytanie, dlaczego nie wybrał wersji 4x4 odpowiedział, że: - po terenie nie jeździ - 4x4 jest dużo cięższy - 4x4 jest droższy - pasuje mu to, że może jeździć po gorszej/nierównej drodze Jak dla mnie, te wyjaśnienia mają sens.
-
Irytujące wyposażenie
> No oczywiście, że jeden. Jakbym miał dwa to bym sobie wcisnął zamykanie aż zamryga i miał pewność. Super - dzięki za wyjaśnienie.
-
Irytujące wyposażenie
> A mam także Scenika, który jak na złość mruga tak samo kierunkami czy to przy otwieraniu, czy > zamykaniu. Klnę na to bo z moją sklerozą wiele razy musiałem się wracać, żeby na dzyndzel > patrzeć czy zamknięte, czy nie. Masz jeden przycisk na pilocie do otwierania i zamykania? Miałem tak w innym francuskim wynalazku, ale przynajmniej kierunkowskazami inaczej migał.
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> to jednak jeździmy po innych warsztatach I może jeszcze ci VAT do części doliczył?
-
Irytujące wyposażenie
> Ty niestety musisz, bo > masz ASB, a na N podobno zrzucać "nie wolno" W DSG wolno - a takie są przecież w golfach.
-
Irytujące wyposażenie
> Mocno irytująca jest też jazda w > normalnym ruchu. Stoimy na skrzyżowaniu i co chwilę słyszymy alarm bo z przodu w poprzek > przejeżdżają inne pojazdy albo przechodzą piesi! Fakt, w nowej octavii jest to włączone na stałe (tzn. włącza się samo poniżej określonej prędkości). W starszym superbie aktywuje się na szczęście tylko na wstecznym - można włączyć ręcznie, jak jest tak potrzeba. > Ksenony. Jest lepiej niż na halogenach, ale nie zapłaciłbym za to nawet tysiąca. Nie ma aż takiej różnicy, a faktycznie liczba elementów mogących się popsuć wzrasta. > TPM czyli monitoring ciśnienia w oponach. Wielki bullshit - jak już wspomniałeś, czujniki ABS-u rozwiązują sprawę. > Navi fabryczna. Ludzie płacą jakieś chore pieniądze za płyty żeby mieć oryginalną navi. Tylko > dokładność takiej mapy często jest żenująca a aktualizacje wychodzą tak rzadko, że wielu nowo > oddanych dróg nie będzie że o czasowo zamkniętych nie wspomnę. Byle tania nawigacja jest od tego lepsza. > Skórzana tapicerka. Dopłaciłbym, żeby tego nie mieć. Na szczęście nie mam. > Składanie lusterek. Jak ktoś ma wąski garaż to przydatna rzecz. Tylko dlaczego często lusterka są > tak zaprojektowane, że składają się jakby tylko do połowy tzn nie są ustawione wzdłuż auta a > jedynie lekko złożone? U mnie prawe składa się prawie całkiem, a lewe nie za bardzo. Jednak i tak chyba chowa się poza obrys boczny auta. Przydaje się to nie tyle w garażu, co na parkingu przed marketem - piesi się często przepychają między samochodami. A ponieważ parkuję zawsze tyłem, przepychają się też, żeby się dostać do swojego samochodu. > A jakie elementy wyposażenia was irytują? Wszelkie włączające się bez sensu podświetlenia - np. otwieram bagażnik - w kabinie zapala się wszystko, włącznie z podświetleniem nóg (które samo w sobie jest bez sensu - nie da się też w cywilizowany sposób tego wyłączyć). Automatyczne światła - zapalają się na 2 sekundy przy przejeżdżaniu pod wiaduktem. Można jednak z tego nie korzystać. Automatyczna wycieraczka - świetny pomysł, ale wykonanie do d... Deszcz na całej szybie - nie wyciera. Wytrze, jest sucho - przeciera jeszcze raz. W większości przypadków działa dobrze, ale często się myli. Cornery - niby doświetla, ale różnicy praktycznie nie widać. Przydatne tylko w całkowitej ciemności - w mieście w ogóle nieprzydatne. Włączanie świateł po włączeniu zapłonu, ale PRZED uruchomieniem silnika. Konieczność naciśnięcia hamulca żeby uruchomić silnik. "Super-hiper" radio dotykowe, ale bez prostej możliwości przełączenia na kolejny zestaw stacji radiowych (grupowanych po 6). I na koniec .... Automatyczna klimatyzacja. 100x bardziej wolę sam ustawić intensywność grzania/chłodzenia oraz nawiewu niż docelową temperaturę, powierzając resztę automatowi.
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> w warsztatach nieASO zazwyczaj jak chcesz fakturę to plus VAT. więc nie sądzę że prywatny klient > bedzie miał potwierdzenia Ale tylko za usługę ten VAT jest doliczany. Czyli będzie ok. 50-60 PLN drożej za sumę ponad 1000 PLN.
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> super > mi na tej super procedurze zaznaczyli sprawdzenie koła zapasowego którego nie wożę w samochodzie Mnie zgodnie z tą procedurą napompowali koło do ciśnienia dwukrotnie niższego niż powinno być. Ale jakby co - procedura jest. Tego ASO nikt nie zabierze.
-
czy można serwisować tylko trochę w ASO utrzymując gwarancję
> Na bank będziesz miał adnotacje ze nie użyto oryginalnych części. Oryginalne identyczne z tymi co > założą w aso można bez problemów kupić sporo taniej, nie mówiąc juz o oleju. Niekoniecznie to przeszkadza w czymkolwiek. Jeżeli np. przyniesiesz ze sobą olej spełniający normę, to zostanie to odnotowane, ale nie szkodzi gwarancji.
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> Według mnie ASO mają często dostęp od razu do różnych części od ręki, mają specjalistyczne > narzędzia pozwalające na prawidłowy montaż czy demontaż różnych części czy podzespołów. > Gdy pracownicy są z długoletnim stażem to często z góry wiedzą jak podejść do różnych usterek czy > napraw i mają opanowane dane czynności. > Zdarza się, że jeden problem może występować w kilku modelach samochodów danego producenta co > również pomaga szybko i sprawnie zdiagnozować usterkę. Też tak kiedyś myślałem. Po zakupie pierwszego samochodu rzeczywistość brutalnie zweryfikowała ten naiwny obraz świata.
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> Osobiście miałem 3 nowe samochody, serwisowałem w ASO tylko przez okres gwarancji, przy moich > przebiegach to z reguły jeden przegląd To podobnie do mnie. > Ale ja mam sprawdzonego, polecanego i taniego mechanika > typu ostatnio regeneracja pompy wspomagania wziął 250zł z wymianą, po tygodniu zwrot na konto 60zł > bo wyszło taniej Znowu podobnie jak u mnie. Mechanik, do którego jeżdżę, raz mi powiedział za serwis orientacyjnie 1200-1300, finalnie wyszło nieco ponad 1000. Generalnie nigdy nie zapłaciłem u niego więcej niż "orientacyjnie". Do tego zawsze faktura i płatność przelewem po kilku dniach.
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> jest całe mnóstwo normalnych ludzi, którzy kupują auto nowe, serwisują w ASO i nie żałują na nie grosza. Tylko że w tym przypadku "nieżałowanie grosza" nie musi mieć nic wspólnego z "dbaniem o auto". W ASO jakość usługi nie jest proporcjonalna do ceny - chyba że odwrotnie proporcjonalna. Jak widać, nawet tu panuje mit "płacę więcej, dostaję więcej/lepiej". Mało to było sugestii, że nieserwisowanie w ASO wynika wyłącznie ze względów ekonomicznych?
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> Naiwność ludzka nie zna granic. > Nie wnikając w szczegóły, mój stary kolega w swojej 20 letniej DG użytkuje po kilka samochodów > (marka nieważna), które przejezdżają dziennie po 700 - 900 km. > I nigdy, od kupna pierwszego nowego auta, nie były one w serwisach poza aso. > A wiesz dlaczego? > Odpowiedź jest banalna: bo w aso najłatwiej jest zalegalizować dowolny przekręt. Oczywiście z > udziałem pracowników tegoż aso. > A ciemny lud kupi każdą bajkę z podpisem "aso". > Auto przy sprzedaży ma stan licznika oraz wszystkich "miejsc pamięci" zanizone przynajmniej 5 : 1 > (miał auta 7:1), plus do tego dowolna bajka o historii auta uwiarygodniona stemplem z > napisem"ASO". To właśnie miałem z grubsza na myśli pytając, czy "stempel" kosztuje nadal 100.
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> Jak miałem E90, to w Poznaniu były do wyboru dwa ASO. Moim zdaniem oba kiepskie. Najbliższe dobre > było w Berlinie. Dlatego klasyczny, prosty przegląd robiłem w ASO, poważniejsze rzeczy u > uznanego mechanika specjalizującego się w BMW, do którego notabene ASO często zawozi auta, jak > nie daje sobie rady.... Co w gruncie potwierdza Twoją dotychczasową tezę No cóż - niczego nowego nie odkryłem. Dziwię się jedynie, dlaczego rynek jeszcze tego nie odkrył. W sumie książkę serwisową można nadal prowadzić u zwykłego mechanika - dwóch mnie nawet pytało kiedyś, czy coś wpisać.
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> Ale co jak masz gwarę, to przecież nie będziesz jeździł do Heńka i płacił za naprawy. Wiec jak sie > cos sypnie to i tak jetes na nich skazany. Wiadomo. Po gwarancji natomiast olej w ASO, reszta u Heńka. Z fakturami oczywiście.
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> Potencjalnego klienta obchodzi stan pojazdu, oraz historia serwisowa. Wątpię aby obchodziły go > potyczki z ASO w wykonaniu pierwszego właściciela. > Jeżeli trafi sie świadomy kupiec, to on wie na co patrzeć i co jest ważne. Niestety, większość > ludzi sie nie zna, kupuje w ciemno, wręcz marzenia. dlatego "serwisowany w ASO, od pierwszego > właściciela będzie miał statystycznie przewagę przy odsprzedaży. > Niestety tak wygląda rynek, czy nam się to podoba, czy nie. bnow przedstawił dobry pomysł. Wg tego scenariusza, samochód będzie wręcz bezawaryjny.
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> Jest jeszcze trzecia metoda, wcale nie taka rzadka. Jeśli ASO jest kiepskie, to robisz tam tylko > podstawowe wymiany i dostajesz wpisy w historii serwisowej, a wszystkie poważniejsze rzeczy > robisz u dobrego nieautoryzowanego mechanika. Tym sposobem masz dobrą jakość poważnych napraw > i uwiarygodnienie przebiegu. Fakt - tym bardziej że teraz mam olej co 30 tys., więc raz na 2 lata można pojechać (jedynie do ASO gdzie można się przyglądać co robią, ale są takie).
-
"Serwisowany w ASO" - dlaczego zaleta?
> Poza tym mam personalny uraz do Skody (Superb?), więc i tak odpada . Tak, superb, ale pisałem ogólnie. Gdybym kupił co innego, też bym omijał ASO. > Nie neguję serwisowania poza ASO, ale z punktu widzenia potencjalnego > klienta to często tak wygląda. I to jest dla mnie fenomen. Wg mnie serwisowanie poza ASO to zaleta. Jak już pisałem, szkoda mi oddać pojazdu do praktykantów, chociaż pewnie pierwszej wymiany oleju dokonam po roku właśnie w ASO (mimo że termin to 2 lata, a do 30 tys. nie dobiję na pewno). Później się nie odważę. I w ten sposób, pomimo szczerych dobrych chęci, będę miał gorszy samochód na rynku wtórnym.