Zawartość dodana przez Polarny
-
Obroty silnika przy 130km/h na V biegu
> Witam. > Jakie macie obroty silnika przy 130km/h na V biegu ? Ok. 4000. Ale na szczęście są jeszcze 2 biegi wyższe.
-
Czy warto mieć rejestrator? Jeśli tak to jaki?
> jak się ogląda tuba coraz więcej wariatów na drogach. Wariatów jest coraz mniej - tylko kamerek coraz więcej. Ja mam prestigio rr511 - jakość jak mio mivue, dla mnie wystarczająca. Nie dawaj się nabierać na "szerokokątność" - to jest fajne, gdy się jedzie bardzo powoli, przy prędkościach trasowych (a nawet 70 km/h), obraz jest oddalony i bardzo szybko ucieka po bokach.
-
Chrysler 300c
> moje życie jest pokolorowane na kolor RUBINROT 810 Właśnie o tym piszę. Jeżeli dla kogoś warunkiem koniecznym kolorowania sobie życia jest posiadanie takiego a nie innego auta, to nie zazdroszczę.
-
Chrysler 300c
> Nawet w przypadku Fabii to niemozliwe > Jechałem służbowo w takiej i spaliła ponad 7/100. Jechałem spokojnie i w nocy Odwoziłem > towarzystwo z odległej imprezy integracyjnej. > Średnia pewnie wyszła ze 70km/h z trasy A ja jechałem: - spokojnie superbem w trasie i spalił 6.5 - bardzo niespokojnie octavią (1.4 tsi) - 6.7
-
Chrysler 300c
> i dobrze... podoba mu sie to niech kupuje... tutejsi niektórzy "zanffcy" takiego auta nigdy nie > kupią bo albo ich na nie nie stac albo nie maja jaj żeby sobie pokolorowac szare życie... > zrobiłem tym autem ok 1000km... na gazie. wszystko super. fajnie sie jechało, ludzie sie patrzyli;) Żeś sobie sposób na kolorowanie życia znalazł ... Osobiście 300c mnie by się prawdopodobnie spodobał, bo jest duży i wygodny, ale na pewno nie kupiłbym go sobie po to, żeby "ludzie się patrzyli".
-
Jadę rowerem po chodniku
> 3. I na koniec sprawdzam jak powinny być ustawione znaki by były obowiązujące - znaki muszą być > umieszczone po prawej stronie jezdni lub nad jezdnią. Czy po lewej stronie jest ddr? TAK. Czy prowadzi w kierunku w których jedziesz? TAK. Więc masz obowiązek nią jechać - niezależnie od tego, czy jakieś znaki są obok, pod czy nad jezdnią. > W przypadku gdy droga > dla rowerów znajduje się z jednej strony jezdni ogólnodostępnej i znak C-13 nie jest widoczny > z jezdni, należy przy niej umieścić znakB-9. To już techniczne rozporządzenie jak znaki ustawiać. Nie zmienia to nic w fakcie, że samo istnienie ddr obliguje cię do krorzystania z niej.
-
Jadę rowerem po chodniku
> Też tak myślałem dopóki nie zacząłem drążyć tematu. Gdyby tak było to aby się dowiedzieć czy można > jechać daną ścieżką trzeba by było na nią wjechać i jeszcze chwilę się po niej poruszać, > oznakowania poziomego nie widać przecież z odległości kilkudziesięciu czy też 100 metrów - > jednym słowem byłby to absurd. Tyle tylko, że zazwyczaj złośliwie to oznakowanie jest przy każdym skrzyżowaniu. Nawet na widoku, który zapodałeś, wyraźnie to widać. Bo jeżeli nie ma ani znaku pionowego, ani poziomego, to się zgadzam - jest to chodnik.
-
Jadę rowerem po chodniku
> Tak samo jak kierowca ma wiedzieć a nie zgadywać czy droga jest autostradą czy drogą > wewnętrzną to rowerzysta ma wiedzieć czy jedzie jezdnią, ścieżką czy też chodnikiem. I co mu w tym przeszkadza? Jak ścieżka jest po lewej stronie, to już się nie dowie, że nią jedzie? > Droga rowerowa - według prawa o ruchu drogowym droga lub jej część przeznaczona do ruchu rowerów, > oznaczona odpowiednimi znakami drogowymi oraz oddzielona od innych dróg lub jezdni tej samej > drogi konstrukcyjnie lub za pomocą urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego. I co tym chciałeś udowodnić? Jeżeli wzdłuż drogi jest ddr, która prowadzi w kierunku, w którym jedzie rowerzysta, to ma on obowiązek nią jechać. Czego tu można nie zrozumieć?
-
Jadę rowerem po chodniku
> Aby uświadomić, że ścieżki rowerowe są kierunkowe zwróć uwagę na oznakowanie ścieżek. W tym linku > nie żadnego znaku pionowego informującego o ścieżce a to dlatego, że akurat ta jest > jednokierunkowa. Tutaj dla odmiany ścieżka jest dwukierunkowa co widać po ustawionym > oznakowaniu. Wątpię, czy sam fakt ustawienia znaku świadczy o kierunkowości ścieżki - zazwyczaj są jeszcze strzałki poziome. Ale w miejscu, które podałeś, akurat jednokierunkowość ma sens.
-
Jadę rowerem po chodniku
> W sytuacji, gdy ścieżka znajduje się tylko z lewej > strony drogi to zazwyczaj nie ma oznakowania wymuszającego korzystanie ze ścieżki (znak jest z > lewej strony a więc z definicji nieobowiązujący). Rowerzysty nie obowiązuje znak, lecz sam fakt istnienia ścieżki. To, na jakiej podstawie sobie on wykoncypuje, że ścieżka jest - czy na podstawie znaków z lewej, prawej czy od dołu - nie ma znaczenia. Jeżeli ścieżka jest i można nią jechać w kierunku takim jak jedzie rowerzysta, to ma on obowiązek z niej korzystać.
-
Jadę rowerem po chodniku
> Ale ja tego nie wiem dopóki na nią nie wjadę, bądź jak nie pooglądam znaków. No jest tu problem, podobny do tego, który zgłosiłem otwierając ten wątek. Tak czy owak - jakoś masz wiedzieć. > O nie. Przepisy mówią, że mam obowiązek jechać jeżeli droga dla rowerów jest wyznaczona dla > kierunku w którym sie poruszam a nie "jeżeli da się nią da jechać" Więc jest wyznaczona dla kierunku w którym się poruszasz - konkretnie dla kierunku północnego (południowego przy okazji też). I jest po zachodniej stronie jezdni. > Oj tu bym się również nie zagalopowywał tak bardzo. Art 33 mówi wprost o drodze dla rowerów lub > pasie dla rowerów. A droga dla rowerów, oznaczona znakiem C-13, jest jednak czym innym niż > ciąg pieszo-rowerowy oznaczony hybrydami znaków C-13 i C-16. OK, może i tak.
-
Jadę rowerem po chodniku
> Dlaczego? IMO azymut prawej strony drogi jest inny niż lewej strony drogi przecież. Wybieram stronę > zgodna z moim azymutem. Ale azymut ścieżki jest w obie strony, niezależnie od tego, z którego strony jezdni ta ścieżka jest. Chyba że to jednokierunkowa w przeciwną stronę (nikły promil przypadków). > Nie każda ścieżka jest dwukierunkowa. Uważasz, że rowerzysta powinien sobie skoczyć na drugą stronę > drogi i sprawdził czy jest tam ścieżka, ktorą ma obowiązek sie poruszać bo jest ona: > 1. drogą dla rowerów a nie np ciągiem rowerowo-pieszym > 2. jest dwukierunkowa > ? > Ja uważam, że nie. To źle uważasz, bo przepisy wyraźnie mówią, że jeżeli ścieżką da się jechać w kierunku, w którym jedziesz lub zamierzasz skręcić, to masz obowiązek nią jechać. I jeszcze jeden szczegół - jeżeli to ciąg pieszo-rowerowy, to też masz obowiązek z niego korzystać.
-
Nówka za 60 tys dla mojego taty
> A czemu obecni 30-latkowie kupują kombi {z reguły Octavie } i wożą powietrze? A co to przeszkadza? Obrys pojazdu jest taki sam przecież. Masa ile się różni? A jak trzeba coś załadować, to nie trzeba przyczepki wypożyczać. No i relingi są, dzięki czemu łatwiej się belki montuje. Kolejne kupuję kombi.
-
Jadę rowerem po chodniku
> Chcesz powiedzieć, że pojazdy jadące lewą i prawą częścią drogi korzystają z tego samego azymutu? Nie. Chcę powiedzieć, że "kierunek, w którym porusza się rowerzysta" to zupełnie co innego niż "strona drogi, po której porusza się rowerzysta". A tymczasem mądrala z podlinkowanej strony zupełnie te pojęcia pomieszał. > Przecież gdyby pojazd jadący prawą częścią drogi poruszał się w kierunku pólnocnym to > zmieniając stronę drogi powinien jednak, zgodnie z prawem (dla ruchu prawostronnego) poruszać > sie na południe. A Ty usiłujesz rowerzyście kazać jechać i prawą i lewą częścią drogi na > północ. Bo ścieżka jest dwukierunkowa. Będąc na ścieżce po zachodniej stronie jezdni, można nią jechać i na północ i na południe. Co ci się tu nie zgadza?
-
Jadę rowerem po chodniku
> Facet nie musi rozróżniać. On cytuje. I, szczerze powiedziawszy, nie widze za bardzo tu miejsca na > różne interpretacje. Pewnie, że cytuje, ale kwestie niezwiązane ze sobą. Quote: Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić. Kierunek, w którym się ktoś porusza, to zwyczajnie azymut. Można się poruszać np. na południowy wschód. Jeżeli ścieżką obok jezdni można jechać na południowy wschód, to znaczy, że ścieżka ta jest wyznaczona dla tego samego kierunku, w którym się porusza rowerzysta. A teraz prosta manipulacja: Quote: określenia „kierunek ruchu” oraz „odpowiadający kierunkowi ruchu” oznaczają prawą stronę Widzisz, jak prymitywnie facet podmienił pojęcia, korzystając z nieścisłości językowych? Mamy teraz "kierunek ruchu" == "kierunek, w którym się porusza rowerzysta", gdy tymczasem pierwsze określenie oznacza STRONĘ, a nie AZYMUT. Językowo "kierunek ruchu" można użyć w obu przypadkach, ale tutaj mamy pomieszanie pojęć i jednostek. To tak jakby ktoś użył słowa "zamek" raz w kontekście budowli a drugi raz w kontekście suwaka. Teraz dowód nie wprost. Załóżmy jednak, że facet ma rację, wtedy mamy: "kierunek, w którym się porusza rowerzysta" to ..... zgodnie z naszym ustawodawstem - zawsze w prawo. Podmień sobie drugi cytat. Co do WORD-ów - nie imponuje mi ich orzecznictwo. Kiedyś dyskutowałem z jednym z instruktorów nt. jakiegoś przepisu i był bardzo pewny siebie. Okazało się, że się mylił. Pół biedy, gdyby to był faktycznie jakiś niuans, ale on po prostu zwyczajnie głupoty pierniczył dla prostego przypadku.
-
Jadę rowerem po chodniku
> Ale bierzesz pod uwagę to, że mogą mieć rację? > Taki szybki link > http://ibikekrakow.com/2012/09/27/czy-rowerzysta-ma-obowiazek-jechac-ddr-po-lewej-stronie/ Czytałem te bzdury - facet nie odróżnia "kierunku w którym się jedzie" od "strony, po której się jedzie". Jak się zastanowisz trochę, to z tych pseudointeligenckich wywodów wyniknie, że można jechać tylko w prawo (nie po prawej stronie - W PRAWO). Prosto się nie da.
-
Jadę rowerem po chodniku
> Wiesz - zdrowy rozsądek podpowiada, że ten 9-latek też powinien zejść i przeprowadzić rower. Choćby > dlatego, żeby go nauczyć że tak trzeba. Wiesz - myślenia nie zastąpi żaden przepis. A właśnie przepis próbuje zastąpić myślenie. Akurat ten o przeprowadzaniu roweru jest bezsensowny. W Niemczech rozwiązali to bardzo dobrze - można przejeżdżać po przejściu pod warunkiem, że się nie przeszkadza pieszym, a dodatkowo nie ma się pierwszeństwa przez jadącymi jezdnią.
-
Jadę rowerem po chodniku
> Podobnie jak cię złapali na piciu (bądź usiłowaniu) piwa. Odmawia się przyjęcia mandatu, w sądzie > mówisz, że w butelce po piwie miałeś sok marchwiowy Skoro już o tym mowa, to niewielu zdaje sobie sprawę, że picie alkoholu jest zabronione - w parkach - na ulicach - na placach Tak czy owak, można pić w pozostałych miejscach w mieście. Np. na schodkach przy Wiśle - a widziałem jak SM tam się kogoś czepiała. Dlatego warto znać przepisy, bo SM ani policja sami dobrze ich nie znają.
-
Jadę rowerem po chodniku
> Zaraz - co jest złego w tym, że ustawodawca zabrania jeździć bez opieki dziecku poniżej 10 lat? Złe jest to, że przepis jest tak pogmatwany i generalnie bez ładu i składu. Opiekun wjeżdżający na pasy za swoim 9-latkiem dostanie mandat, bo powinien zejść. Wzdłuż 100-metrowego odcinka z dopuszczalną 50 rowerzysta już po chodniku jechać nie może. Chodzi o to, że w tych przepisach jest pełno pułapek i niedomówień. > Ale znowu - co w tym złego? A czy ja twierdzę, że coś w tym złego? Zaznaczyłem po prostu, że powyżej 10 lat opiekun już nie wystarczy.
-
Jadę rowerem po chodniku
> 18) pieszy - (...) za pieszego uważa się (...) także osobę w wieku do 10 lat kierującą rowerem > pod opieką osoby dorosłej; > Dziecko do 10 roku życia na rowerze z punktu widzenia prawa jest pieszym. I nie wolno mu się > poruszać bez opieki. Poniżej 10 lat jest się pieszym, ale tylko pod opieką dorosłego. Bez opieki dorosłego nie wolno jeździć, bo wtedy nie jest się pieszym, a żeby jeździć, potrzebna jest KR, a ta jest wydawana powyżej 10 roku życia. Co ciekawe, opiekun już nie jest pieszym, ale wolno mu się wyjątkowo poruszać po chodniku. Na przejściu dla pieszych dziecko może więc jechać rowerem (jest pieszym), ale opiekun już nie. Jakoś mnie nie pocieszyłeś wspaniałością naszych przepisów. > Bez opieki wolno jeździć tylko posiadaczom karty rowerowej. Z tego co wyczytałem, to generalnie jeździć wolno tylko posiadaczom karty rowerowej (wiek 10-18 lat), niezależnie czy z opieką czy bez. Znowu "punkt" dla przepisów.
-
Jadę rowerem po chodniku
> Niektorzy musza, bo ich sprzet nie wytrzyma gladkosci sciezki rowerowej. Większość nie musi a i tak jedzie po jezdni. Niektórzy jeszcze się tłumaczą, że jak ścieżka jest po lewej, to ich nie obowiązuje. > Mam pytanie, co powinno zrobic dziecko, ktore ma 9 lat i podrozuje rowerem bez opiekuna? To oczywiste, że musi jechać po jezdni. Co ciekawe, gdy jest z opiekunem, to też musi jechać po jezdni - opiekun nie musi. Takie mądre mamy przepisy.
-
Jadę rowerem po chodniku
> Niby racja. Ale czy przerabiałeś to ukarany mandatem, czy byłeś w sądzie? Czytałem opisy przypadków - sądy podzielały zdanie SM. Dlatego nie walczyłem i przyjąłem mandat. Miałem nawet dobre wytłumaczenie, ale tak nieprawdopodobne, że mi nie uwierzyli - ciekawostką jest, że było prawdziwe. > Na rowerzystów trochę inaczej też się patrzy. Nie gdy jest ciśnienie na wyrobienie planu mandatowego - wtedy nieważne czy pieszy, czy rowerzysta, a zupełnie bez znaczenia jest, czy w praktyce robi coś źle. Liczy się tylko literalność przepisów i łupienie tych, którzy nikomu nie przeszkadzają i nie zagrażają. Przykład (obraz koszmarny, dźwięk się liczy):
-
Jadę rowerem po chodniku
> Olać to! W razie SM nie brać mandatu i sąd cię uniewinni. Oznakowanie musi być widoczne i czytelne. > Nie jesteś Duchem św. żeby widzieć niewidoczne z twojej pozycji znaki. Otóż niekoniecznie. Gdy parkujesz po lewej stronie (np. na drodze osiedlowej o małym natężeniu ruchu) i znak zakazu parkowania jest od drugiej strony, to nie zwalnia cię to z obowiązku stosowania się do niego. Przerabiane w teorii i w praktyce. Przykład podałem oczywiście absurdalny, bo niby dlaczego na tak krótkim odcinku rowerzysta miałby zmieniać stronę drogi i zjeżdżać na jezdnię, ale - znając ciśnienie zwłaszcza SM na "poprawę bezpieczeństwa" - jak najbardziej wpasowujący się w polskie realia.
-
Zakup samochodu od osoby prywatnej - jak zaplacic?
> ale po co tak kombinowac? > kiedy od reki robisz przelew ze swojego rachunku i za 15 minut jest kasa u goscia na koncie Express Elixir? Nie w każdym banku działa 7/24. Przelew ekspresowy? Tylko do 5 tys. Sorbnet? Tylko w dni powszednie do 15:30 (czy coś koło tego). Chyba że jakaś inna opcja?
-
Jadę rowerem po chodniku
... przepełniony zadowoleniem, że nie łamię przepisów. Bo chodnik ma ponad 2m, obok na jezdni dozwolone pow. 50 (konkretnie : 60) i nie ma osobnej drogi dla rowerów. Pieszym oczywiście ustępuję, tym bardziej że jest ich niewielu a chodnik faktycznie szeroki. Ale - gdy przejeżdżałem później samochodem, zauważyłem że jednak pirat rowerowy ze mnie. Otóż na małym odcinku, przed przejściem dla pieszych ograniczono prędkość do 50 km/h. A więc ten odcinek powinienem przejechać po jezdni. Oto widok: http://goo.gl/maps/Sa7nK Ponieważ jechałem z naprzeciwka w porównaniu do widoku wyżej, powinienem przejść na drugą stronę ulicy. Trudno. Ale najlepsze jest to, że ograniczenie do 50 jest tylko z jednej strony - jak na widoku. Skąd mam zatem wiedzieć, że mijając przejście dla pieszych, na jezdni po mojej prawej stronie zmieniło się ograniczenie?