Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Pito

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Pito

  1. Pito odpowiedział fred77 na temat - Motokącik
    > Quote: > Belkę to się wymienia bez problemu, często nadaje się do regeneracji. Naprawialne w 100%, podobnie > jak reszta. Tak, wiem, ale naczytałem i naoglądałem się tego. Naprawa stuków zawieszenia w Astrze F zwykle zamykała się poniżej 40 zł (robota własna), raz wymieniałem sworzeń wahacza u mechanika, chyba za 100 zł całość. > A Ty myślisz, że jak taki samochód kupisz, to wkładu wymagał nie będzie i poszukiwanie nie-złoma to > proste są? Oczywiście że nie, na start założyłem 1000 zł na rozrzad + doprowadzenie mechanicznie do stanu używalności. W saxo belka mogła pochłonąć większość tego budżetu, dlatego odrzuciłem francuzy. Poza tym nigdy nie miałem i nie wiedziałem jak to się naprawia. Padło w końcu na zdrową blacharsko Corsę B - bo jestem w stanie sam ogarnąć większość napraw (doświadczenia z Astry ), a części są bajecznie tanie + całe Allegro używek (na wstępie alternator za 50 zł - praktycznie plug &play)
  2. Pito odpowiedział fred77 na temat - Motokącik
    Edit: Źle kliknąłem w odpowiedz, ta odpowiedź miała być dla futrzaka Z tego co czytałem, to w takiej starej belce można się spodziewać wszystkiego,łącznie z wymianą całej, co do tanich nie należy. Kilka stówek taka zabawa kosztuje. Spawanie kolejny koszt, a to tylko rzeczy, które widać od razu, nie wiadomo gdzie jeszcze czai się zdrada. Poza tym auta które oglądałem sprawiały ogólne wrażenie złomów. Zwiększyłem budżet, bo szkoda było paliwa wypalać żeby oglądać te wynalazki. Prawda jest też taka, że dopiero później nauczyłem się, że OLX trzeba odświeżać co 3 minuty i dzwonić w ciągu kolejnych kilkunastu sekund i zaklepać sobie oglądanie i pierwokup . Po godzinie od ogłoszenia zostają same złomy. Zresztą Lanosa sprzedałem w ciągu kilku minut można powiedzieć (ogłoszenie o 23, pierwszy telefon 0 7.20, o 8 wyłączyłem telefon i zdjąłem ogłoszenie, bo nie dało się pracować). Teraz już wiem dlaczego. Gość Lanosa kupił w ciemno, bez oglądania (podałem link do Autocentrum z całą historią dla zainteresowanych), gość od razu umowę wyjął i wypłacił (może to nawet był Jay ).
  3. Pito odpowiedział fred77 na temat - Motokącik
    > Hibernowany byłeś? nie wiesz jak wyglądają w tym kraju "przeglądy" do DR No w sumie mi się doczepiali do poprzedniej Astry '93. Musiałem (oczywiście naprawiłem bez szemrania, po to jest przegląd) naprawiać - przewody hamulcowe (choć w opinii mechanika były dobre i poradził mi zmienić diagnostę) i spawać kawałek podłogi pod progiem, na długości dosłownie 8-10 cm, szerokość na 1 cm. Z drugiej strony ostatnio podłączałem hak do obecnej Astry, to nowy diagnosta nawet nie sprawdził wtyczki, dopiero jak go poprosiłem. Zrobił to z taką łaską i wzrokiem, jakbym mu skrzywdził matkę. Przegląd Astry też miałem tak zrobiony, że nie wiem nic na temat auta. W tym roku jadę do tego poprzedniego, sprawdzonego, przynajmniej gość starał się sprawdzić rzetelnie i mówił gdzie są lub mogą być potencjalne problemy.
  4. Pito odpowiedział fred77 na temat - Motokącik
    > dziwne bo akurat z korozją to saxo problemu nie mam wcale Wszystkie Saxo miały uwaloną tylną belkę, jednym zrezygnowałem z jazdy zanim jeszcze wyjechałem miejsca parkingowego. Co do korozji - rzeczywiście tu był najmniejszy problem, jednak w dwóch pasowałoby zrobić wspawkę pod podłogą kierowcy - dziury na wylot, ale naokoło było zdrowo. W obu to było praktycznie w tym samym miejscu. Korozja dotyczyła raczej Fiatów/Opli/Fordów.
  5. > Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby Inwestor zrezygnował z przepięciówki. Zawsze jest pytanie > dlaczego to takie drogie (Betterman B+C= 550zł) ale jak tłumaczę do czego to służy to obiekcje > znikają. Na ich braku się nie zaoszczędzi moim zdaniem. A jeśli już, to do czasu pierwszego > przepięcia na linii. Jestem klasycznym przykładem Niestety mnie nikt nie przekonywał, właśnie pozornie wysoka cena zadecydowała, że nie założyłem (takie głupie oszczędności) i potem gorzko żałowałem. Kupiłem właśnie tego OBO Betterman w podobnej cenie, na szczęście udało się bez większych problemów przerobić rozdzielnię. Teraz nawracam innych A jeszcze co do instalacji - ja sobie robiłem sam i tylko do siebie mogłem mieć pretensję. A z tego co widzę po znajomych, to wykonują im je ludzie z łapanki, dla których szczytem jest zamontowanie włącznika schodowego, podejrzewam że o przepięciówkach w swoim życiu zawodowym nawet nie słyszeli. Co gorsze, za wykonanie takich instalacji słono sobie liczą, jak fachowcy z uprawnieniami i to jest najgorsze, bo ludzie (inwestorzy) zazwyczaj nie znają się na prądzie kompletnie i zawierzają takim fachowcom, kierując się ceną - czasem nawet na zasadzie drożej = lepiej.
  6. Pito odpowiedział fred77 na temat - Motokącik
    > Nieźle. Z tego co mówią na tym filmie to samochód niedawno przeszedł przegląd techniczny i został > dopuszczony do ruchu. Niedawno szukałem dla zony auta za 1500 - 2000 zł. Mając na uwadze Lanosa jakiego sprzedałem za 1800 zł, spodziewałem się czegoś podobnego (do roboty jeden próg zgnity powierzchownie i rdza na dolnych rantach przednich drzwi. Poza tym autem mogłem jechać z Krakowa nad morze, Mazury bez większych obaw - wszystko technicznie sprawne). Po obejrzeniu kilkunastu samochodów, niektóre ze 'świeżymi' przeglądami, przez kilka dni bałem się jeździć po ulicach. A zwłaszcza jak widziałem 'francuzy' z dziwnie wyglądającym tyłem, bo doczytałem w necie co oznacza tylna belka we francuzie i obejrzałem kilka Saxo. Przez kilka dni nie mogłem uwierzyć, jakim cudem te samochody przechodzą przeglądy, że ktoś się nie boi podpisywać. Właściwie wszystkie oglądane samochody były w zaawansowanym stadium rozkładu podwozia, technicznie też praktycznie nienaprawialne.
  7. > Można dać też główną 3fazową 300mA (to się chyba przeciwpożarowa nazywa) i ochronnik przepięciowy > B+C (np. OBO betterman) Teraz to chyba nawet obowiązkowo trzeba, oczywiście nikt w to nie wnika, ale z tego co wiem jest to wymagane. Ja tylko z mojej strony dodam, że raczej warto - ja nie miałem, poszło przepięcie i spaliło płytę indukcyjną. Myślę, że ochronnik by pomógł, założyłem zaraz po zdarzeniu.
  8. Już po robocie. Tłumik wymieniony, skończcie już kłótnie. Sytuacja była jaka była, opisałem czemu najsensowniej/najwygodniej było to wymienić, koszt 130 zł. Stary tłumik sobie zostawię i w razie czego się pospawa, jak radzi kolega parę postów wyżej. Dzięki za porady.
  9. > A ile ma wziąć za max 30 min roboty, a dla takiego co nie opowiada historii swojego życia tylko > robi skróci to do 20 min?Mało się orientujesz w prostych naprawach, w centrum Wawy poniżej > 50zł takie usługi stoją, nawet u "tłumikarza". To naprawdę nieskomplikowana operacja i nie > czasochłonna. Tak jak pisałem w jednym z pierwszych postów, wymiana tej uszczelki drucianej to był koszt robocizny 50 zł, czas naprawy 5 minut. Żeby nie było, po tym pojechałem do innego tłumikarza zorientować się w cenach, to mi powiedział, że za 'trzaśnięcie drzwiami' u niego jest 50 zł - od takiej kwoty rozpoczynają się naprawy wszelakie. O tyle to dziwne, że mam mechanika, w samym Krakowie, który za wymianę rozrządu i regulację zaworów w Kalosie liczy 160 zł z paragonem! Porównując stopień skomplikowania - krakowscy tłumikarze oszaleli, albo ja źle trafiam. Nie wiem jak ceny w okolicznych wiejskich warsztatach - na pewno ktoś to obspawa za 'flaszkę', ale co z tego, jak pracują do 17 - 18, a gdzie ja po ciemku kogoś znajdę, jeszcze mnie psami poszczują Wole posiedzieć i pospamować na AK
  10. > A ten tłumik autora wątku, to nawet nie wiemy czy oryginalny i jak tam z 2 strony wygląda, czy też > już nie okopcony. Nie jest oryginalny, ma jakiś napis znanego zamiennika. Poza tym za ładny/ za mało zgnity jak na 18 lat, pewnie z połowę z tego na gazie.
  11. > A czemu do pospawania tłumika szukałeś tłumikarza? Źle napisałem - byle warsztatu, ale też nie bardzo wiem gdzie tu coś jest w okolicy. A dodatkowo - tak jak pisałem - wróciłem dzisiaj później, jutro też się nie zapowiada, że będę przed 17, więc kupiłem nowy i sobie wymienię jutro wieczorem.
  12. > Już kolega doszedł do tego, że nowy kosztuje około 80zł i w sumie porządna naprawa wyniesie go nie > więcej niż 100zł > Za 280 to by cały wydech wymienił, a nie jeden tłumik. > Zanim pozwiedza tłumikarzy (bo podobno ma do nich daleko) i zdecyduje się na jakiegoś, co nie > będzie wymyślał i cmokał nad tym godzinę że "aaa panie to ciężko, to się nie opłaca, będzie ze > 50zł", to może się okazać że też straci stówę... Bardzo ładnie podsumowałeś, bo właśnie do takich samych wniosków doszedłem. Jeszcze doszły kwestie logistyczne - kończę pracę ok. 16.00, nim bym dojechał do siebie i pozamieniał auta, to już się wszyscy mechanicy pozamykają, a jeszcze w moich okolicach ciągle grasuje drogówka i jeszcze ryzykuję utratę dowodu i dodatkowe problemy. Więc po przemyśleniach rano, i jako że zdania tu są tak samo podzielone, kupiłem nowy tłumik środkowy u kumpla w sklepie, za 100 zł. Do tego jakieś pierdółki (zaczepy, łącznik) za 40 zł i jutro sobie zrobię na spokojnie po pracy. Wyjdzie to dokładnie 140 zł, roboty na godzinkę. Cena 280 zł rzeczywiście dotyczyła całości, ale po przyjrzeniu się, rzeczywiście nie ma sensu wymieniać jak reszta sprawna. Choć nie przeczę - jakbym wiedział gdzie tu w okolicy jest jakiś tłumikarz, to bym podjechał na spawanie, ale jak się okazało, to ani dzisiaj, ani jutro bym raczej nie zdążył, a na środę pasuje już mieć auto sprawne. Dzięki za ożywioną dyskusję.
  13. > da się to pospawać, ale sugerowałbym zrobienie 'mufy', czyli dodatkowej tulei na łączeniu. > Ale... jeżeli zabawa w spawanie przekracza połowę nówki to nie ma sensu się bawić, chyba że nie > chcesz inwestować na kilka lat do przodu. Jakie tam kilka lat - te nowe tłumiki to wytrzymują 4 lata max. Wszystko jednak wskazuje na to,, że jutro kupię tłumi i ta mufkę. Kumpel ma sklep, może ma tłumiki i po zniżce wyjdzie koło 100 zł - nie ma sensu jeździć i płacić za spawanie w takiej sytuacji.
  14. > Rury zdrowe i można to pospawać bez żadnego problemu i będziesz jeszcze długo jeździł. Wiem co > piszę, bo sam we własnych autach tłumiki wielokrotnie spawałem. Tu trzeba się zastanowić, > dlaczego zdrowa rura pękła? Na mój gust, jest za słabo, niedostatecznie podwieszona. Nie masz > tam czasem w nadwoziu dodatkowych miejsc do umocowania wieszaków, które w ramach cięć > księgowych zostały niewykorzystane? Podwieszone było tak jak trzeba. Zastanawiam się czy przy remoncie głowicy za mocno nie odgiąłem rury przy kolektorze na dół, kilkukrotnie. Ale z drugiej strony, przed chwilą tłukłem młotkiem po rurze żeby zdjąć tłumik końcowy i 'mientkie' to to nie jest, nie sądzę, żeby od odgięcia coś pękło, skoro młotek nie robi na tym wrażenia. Pęknięcie jest dokładnie tam, gdzie kończy się spaw - może jakaś wada tłumika - pękło na przegrzaniu.
  15. > A widzę tam jakiś spaw. > Nie mógłbyś tego obciąć koło spawu, tak żeby nadziać nowy tłumik i połączyć to normalnie taką > obajmą? > Ewentualnie zastosować taką redukcję.... Ha! Właśnie wróciłem z garażu - jest nadzieja. Odzyskałem tłumik końcowy i wpadłem na ten sam pomysł co ty - potrzebuję kawałek rurki 45 mm z kielichem, długości ok 150 mm lub więcej i jedną obejmę, do tego tłumik środkowy. Myślę, że w 100 zł naprawa się zamknie.
  16. > na złom, wymień na nowe tam nie bardzo jest do czego spawać, a jak już ktoś pospawa to długo nie > wytrzyma i jak zawsze w najmniej odpowiedni momencie się urwie. Jak miałem takie szczęście No właśnie byłem przekonany, że tam wióry zostały. Ale teraz patrże - a tam rura praktycznie nienaruszona. Stąd rozterki. Idę jeszcze spróbować odczepić końcowy (też jest tam poheftane i jest obejma). Zobaczymy czy się uda.
  17. > Wiesz, ja zawsze z takimi problemami "jeżdżę" do tłumikarza i on ocenia, czy spawać, czy wymieniać. Problem taki, że do najbliższego tłumikarza mam 30 km, a tanio nie liczą (wymiana środkowego w Lanosie 230 zł, wymiana tej uszczelki między kolektorem a rurą wydechową 75 zł - robota na 5 minut). Dlatego jak mam u nich zapłacić 400 zł za komplet, bo pewnie w wycinanki nie będą się bawić, to wolę zmienić sam całość. No chyba że jakiś okoliczny wioskowy mechanik to pospawa za 50 zł, to się może opłaci, jeśli to pojeździ ze 2 lata.
  18. > Nie wiem czy dobrze widzę, że ten tłumik środkowy koło 80zł kosztuje: > jakiś tekst > Ja bym to wymienił, zamiast latać po marudzących tłumikarzach. Środkowy kosztuje rzeczywiście 80 zł, ale mój środkowy jest dospawwany do rury kolektorowej. Musiałbym rozić jakieś wstawki, a nie bardzo mam jak. Dlatego wymyślałem, żeby wymienić wszystko na raz, bo za wymianę środkowego w Lanosie zapłaciłem kiedyś 230 zł - tu za 50 zł więcej mam oba tłumiki i rurę kolektorową z tej aukcji: jakiś tekst
  19. Cześć W Corsie urwała mi się rura, tuż za wyjściem ze środkowego tłumika. I teraz nie wiem za bardzo czy da się to jakoś pospawać - rury wyglądają zdrowo. Byłem przekonany żeby wymienić całość, koszt 290 zł za wszystkie elementy, nawet już wszystko wybebeszyłem, ale teraz po przyjrzeniu się trochę mi szkoda tego wyrzucać, bo elementy nawet nie bardzo zardzewiałe. Gdzie to w ogóle spawać (u pierwszego lepszego mechanika, czy trzeba jechać do tłumikarzy 30 km ode mnie - oczywiście to problem bo auto drze się w niebogłosy). Ile mogą krzyknąć za taką naprawę, i czy nie rozleci się to znowu za parę miesięcy? Parę zdjęć:
  20. > Hej, > Taka sytuacja: W jednym z odcinków "Jedź bezpiecznie" w lokalnej TVP była identyczna opisywana analogiczna sytuacja. Skręcając ze środkowego pasa masz obowiązek zająć skrajny prawy, co wynika z przepisów ogólnych i obowiązku trzymania się jak najbliżej prawej krawędzi. Ten skręcający z lewego może zająć, dowolnie, pas środkowy lub ten wewnętrzny, powiedzmy do zawrócenia. Zmiana pasa ruchu tu nie występuje. Dowolność zajmowania pasów ruchu przy skręcie - owszem, ale jeśli nie utrudni to ruchu innym. Tu są dwa pasy, więc dowolności nie ma.
  21. > A co w tym dziwnego? Wspolczene auta tez czasem nie maja automatycznego kasowania luzow. Co do > oleju w skrzyni to rzeczywiscie kiszka z ta zmiana. Rzeczywiście, chyba w niektórych Japończykach się ustawia, ale dotychczas żyłem w przeświadczeniu, że takie atrakcje skończyły się z erą polonezów i dużych Fiatów. Wszystkie auta z jakimi miałem do czynienia (Jetta/Golf/Ibiza/Transporter/Astra/Corsa/ Lanos - czyli tanie auta dla ludu) nie wymagały regulacji, stąd może to przekonanie.
  22. > Nieźle, zwłaszcza z tym krabem. > Niestety, auta z Włoch, to zwykle mega niespodzianka. Oby to był dla Ciebie koniec. No niestety, auta z Włoch nie są chyba zbyt zadbane, ale mają jedną zaletę - zero rdzy. W ośmioletnim aucie odkręcam elementy podwozia (czujniki ABS do przeczyszczenia, ostatnio ten filtr paliwa) grzechotką Black Deckera którą dostałem za punkty ze stacji BP. Ale jednak Włosi pod względem dbania o cokolwiek to Bangladesz, przekonałem się zresztą o tym na tegorocznych wakacjach. Zwłaszcza na południu - mają wywalone na wszystko - domy, zagrody, solidność własnej pracy, podejrzewam, że na auta tak samo - dokąd jeździ to jest dobrze.
  23. > Słabo to widzę. Jaki masz reduktor? Skoro mały silnik, to i reduktor nie za wielki, więc i > podgrzewacz nie musi być specjalnie dobry przepływowo. > IMHO wpięty szeregowo + kilometr dodatkowego przewodu (bo przy zderzaku) robi za solidny dodatkowy > opór w tej części obiegu i przepływ zmniejsza się drastycznie i na reduktorze i w nagrzewnicy. > Zamiast bawić się od razu w płukanie, to może zapomnij na chwilę o LPG i wypnij na chwilę reduktor > z obiegu? Zobaczysz, czy nagrzewnica działa cokolwiek lepiej - jeśli tak, to sugerowałbym > przepiąć reduktor równolegle do nagrzewnicy. A jednak, przepłukałem tą nagrzewnicę, miałeś na pewno też trochę racji z tym oporem, ale po kolei... Co do zamiany na układ równoległy - myślałem żeby w ogóle od tego zacząć, ale jednak to wiązało się z trochę większą przeróbką i zamówieniem części przez neta, kosztami wysyłki, itd. Więc najpierw postanowiłem sprawdzić jaki przepływ. Twój pomysł o odpięciu gazu już prawie zrealizowałem, ale jak już miałem wszystko rozpięte, myślę sobie...a wuj, płukam. Rozpiąłem łącznik od strony wejścia do nagrzewnicy - i tu może potwierdzać się to, co mówiłeś o zbyt dużym oporze - popatrz jaki łącznik założyli mądrzy Włosi - kawałek rurki CO do zgrzewania. Jak już patrzyłem na ten niebieski kolor, to spodziewałem się co znajdę. Zamieniłem na kawałek rurki miedzianej fi 15: A teraz płukanie - podpiąłem się pod nagrzewnicę szlaufem z ciepłą wodą, z drugiej strony kawałek szlaufa i wiadro. Płukałem oczywiście przeciwprądowo (czyli przepływ z kranu w króciec wyjściowy). Pierwszy odlew: Dodam, że mam zalany niebieski płyn. Podczas wylewania wody z wiadra okazało się, że poprzednia właścicielka Kalosa musiała awaryjnie zalać układ wodą nabraną z morza!!! Świadczy o tym między innymi korozja króćców ogrzewania przepustnicy, jaką widziałem podczas jej czyszczenia, korozja poprzedniego reduktora wewnątrz od strony wodnej, morski piasek w ilości około pół garści (zapałka jest oczywiście dla porównania): i teraz coś na deser - krab, tak właśnie, nie przesłyszeliście się - z nagrzewnicy wypłukałem KRABA!!! Import prosto ze słonecznej Italii. Widocznie jak kobita nabierała wody z morza, to wlała też małego kraba, może było ciemno, nie zauważyła, bo nie sądzę, żeby tak urósł w nagrzewnicy. Po tym wszystkim do czajnika pół litra wody, pół litra octu, zagotowałem i wlałem to dwa razy na kilka minut, płucząc wodą i wydmuchując pomiędzy zalaniami octem. Po wszystkim płukanie wodą, wydmuchanie resztek wody kompresorem, poskładanie wszystkiego do kupy i wio na testy. Efekty - właśnie byłem na kilkukilometrowej przejażdżce - ukrop w aucie jest taki, że przy dmuchawie ustawionej na '1' i grzaniu na maxa, w aucie robi się sauna, ciężko wysiedzieć, podejrzewam, że tak jak pisał Piotr_M parę postów wyżej. Mam nadzieję że nic się wkrótce nie rozszczelni, octem to dosłownie 'lyznąłem', woda po czyszczeniu była tylko lekko brunatna. Myślę, że największa robotę zrobiło przepłukanie wodą, wyjęcie kraba i piachu i zamiana zwężki na rurkę miedzianą. Mam nadzieję, że miedź w układzie ze stalą nie skoroduje zbyt szybko w obecności płynu do chłodnic z inhibitorem. Dzięki wszystkim za pomoc, jak coś to służę jakimś tam doświadczeniem zdobytym w ostatnim tygodniu
  24. > Silnik 1.2? To wymiana co 60kkm oleju w skrzyni. W innyh niby sie nie wymienia ale u mnie po > wymianie lepiej w zimie zaczela chodzic. Wydawało mi się, że nawet gdzieś widziałem że co 30 kkm. I tak to jest chore, w aucie z 2007 roku wymieniać olej w skrzyni i ustawiać zawory, normalnie jak w maluchu. Poprzednie auto mamy, Astra F z 1993 roku!!, było praktycznie bezobsługowe - tylko olej, świece i filtry. Tutaj też ciężko było zredukować z 3 na 2, przy szybkim wrzucaniu trójki słychać takie chrupnięcie. Mam nadzieję, że za paręset kilometrów to przejdzie.
  25. > Nie. Wczoraj zrobiłem kilkaset km żony autem (T255) i przy obecnych temperaturach jadąc w koszulce > ogrzewanie musiałem mocno przykręcać, bo grzał niemiłosiernie. O takim nagrzaniu mogę tylko pomarzyć. Tu jest tak, że trzeba jechać w zapiętej kurtce, leci ciepłe powietrze, jednak przy dzisiejszych temperaturach (ok. -6) nie było w stanie nagrzać w aucie. Myślałem też, że problem tkwi w reduktorze wpiętym szeregowo przed nagrzewnicą. Reduktor jest zamocowany nisko, na poziomie zderzaka i wiało na niego zimne powietrze. Przewód wyjściowy z reduktora był zdecydowanie chłodniejszy niż zasilanie. Dociepliłem reduktor i osłoniłem dociętą bańką po oleju, dodatkowo ociepliłem przewody wodne do i z reduktora. Myślę, ze na pewno to pomogło, ale to jeszcze nie to. Przewód na wejściu do nagrzewnicy jest w miarę gorący. Przy obrotach biegu jałowego powietrze leci zdecydowanie chłodniejsze, jak podniosę obroty to jest cieplejsze. Czyli coś mocno dławi przepływ, poza tym odbiór ciepła z nagrzewnicy jest nieadekwatny do temperatury przewodu zasilającego. Nie miałem planów na weekend, to już wiem co będę robił - kwasek cytrynowy, czajnik, szlauf i płukanie! Tym razem samej nagrzewnicy, bo wcześniejsze płukanie całego układu chyba niewiele dało.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.