Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Autokącik

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

jimbo22

użytkownik
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez jimbo22

  1. jimbo22 odpowiedział adamec1 na temat - Kącik Motocyklowy
    > tym tropem, to jeszcze PARE groszy i ależ to paskudne.... zakochałem się
  2. jimbo22 odpowiedział adamec1 na temat - Kącik Motocyklowy
    > Czemu?? nieporęczny kloc ale fajna baza (ostatnio modna) na obdarcie z plastiku.
  3. jimbo22 odpowiedział adamec1 na temat - Kącik Motocyklowy
    > Hej. Miał ktoś takie cudo lub posiada?? Szukam różnych opinii o tym modelu > Internet przewaliłem ale szukam tzw. naocznych świadków > Pozdrawiam straszna cegła nieprzyjemnie sie tym jezdzi
  4. > Swoja droga ciekawe jaki % sprzedazy w PL stanowia auta ze skrzynia automatyczna? mały, ale rośnie dzięgi VAG i DSG.
  5. > no jak ktoś za....szybko jeździ to wiadomo, że i więcej spali... > moje 11,6l wyszło z krajówki z czego ok. 30km dwupasmówką z v przelotową 130km/h, reszta > jednopasmówką z v przelotową ok. 100km/h przy czym często wyprzedzałem...druga połowa z tego > zbiornika o którym pisze to warszawa czyli światła na każdym rogu ale wieczorem czyli mniejszy > ruch...jazda przepisowa momentami +10km/h ja tego nie kwestionuje moje BMW w Warunkach - miasto "wokół komina" wieczorami (Warszawa) wciąga ok. 15 litrów w trasie teoretycznie można zejść do ok 10 takze 11,6 IMHO jest osiągalne w nowoczesniejszym i lżejszym aucie
  6. > Jak mi w GS460 średnie spalanie wychdzilo około 10 l/100 km to nikt nie wierzył bo Ty masz same hajwaje z ograniczeniem do 65 mph to wtedy to żadne srednie a ekodrajwing
  7. > Wybacz ale ładny człowiek niewiele ma wspólnego z ubiorem. > To po pierwsze. ale zaleciało mądrością z czytanek dla dzieci... no się wie. bo piękno pochodzi ze środka! > Po drugie to garnitur - bo o nim mowa w wątku - nie jest jedynym słusznym strojem, który można > nazwać ładnym. Mężczyzna może się ubrać milion razy ładniej, również biznesowo, nie będąc w > garniturze. niesamowity jesteś w tej wytrwałości wyjaśniania po raz 15 tego samego. > Może jestem wypaczony ale wchodząc do salonu samochodowego, gdy podskakuje do mnie sprzedawca w > ciemnym garniaku to mam wrażenie, że jestem w salonie trumien i wybieram jesionkę dla siebie. > Trochę luzu, to w końcu zakup samochodu, ma być nienerwowo, nieoficjalnie, przyjemnie. Do tego celu > garnitur nie jest potrzebny. > Od sprzedawcy oczekuję tylko: > - czystości i by był zadbany, > - żeby nie śmierdział (co wynika z powyższego) > - żeby miał w miarę stonowany ubiór, który nie będzie rozpraszął mojej uwagi - tyczy się głównie > Pań. ok, czyli przykład: ładny, modny, bez gajera, zadbany... > To wszystko. Garnitur jest strojem, który powinien podkreślać pewną nietuzinkowość sytuacji, > wyjątkowość, podniosłe wydarzenie. a guzik. się uczepiłeś gajera jako czegoś wielce nobilitującego... to zwykły strój faceta podkreślający "elegancję". zależnie od kroju i koloru, może być uroczysty, oficjalny, biznesowy, casual itp. to wszystko - gajer. > Na pewno nie służy do tego, by dzień w dzień sprzedawca chodził w nim do roboty za karę bo > szefostwo każe mu tak Pandy sprzedawać. nikt go do pracy w salonie Fiata nie zmusza.
  8. > Bo to kwota na ktora mnie stac. aha. myslalem, że to jakas granica ustawowa wartości firma/prywatnie. > Frajde to mam z mx5 w lato i to mi wystarcza. Moge jechac z odkrytym dachem a jak mam ochote to i > po torze posmigam. Potrzebuje nowy, niezawodny samochod na 5-7 lat i nowe auto dokonale sie do > tego nadaje. Zawsze odpali, nie bedzie wypierdziane. Nie zastanawiam sie czy zmieniac rozrzad > czy moze amortyzator. no to strasznie motasz. myślałem ze kupujesz nowe do jazdy wokół komina.
  9. > Wsiadasz, dojeżdżasz, wysiadasz - i tak przez 5 lat, wszystko przewidywalne itd. to prawda. tylko ze w aucie do jazdy wokół komina to pomijalne. > W 8 letniej 3er już tego nie masz, za to jeździ się "fajniej" no ale tu chodzi o "coś" w aucie na weekend, a nie kolenjny, nudny kompakt, klepany od linijki. > Mam w domu porównanie obu strategii i lepiej jeździ mi się 10 letnim mercem, ale jak już dzisiaj > ustalono na AK rozumiem że nie każdy myśli tak samo dzisiaj? to ustalono już w XVIII wieku na AK, co nie znaczy, że nie warto o tym podyskutować jeszcze jeden raz
  10. > 1. Zazwyczaj lepsza oferta cenowa. Mozliwosc odliczenia kosztow. Czyli nizsza rata leasingowa, > odliczam paliwo, naprawy, wymiane opon etc + vat od zakupu. W praktyce samochod kosztuje mnie > mniej niz osobe fizyczna. no ok. ale dlaczego stawiasz granicę kwotową? dlaczego 60k ok, a 75 nie ok na firme? > Co kto lubi. Stylowe uzywane spodnie tez mozna kupic ale ja kupuje nowe. do jazdy wokół komina? nowe? po co? co jest fajnego w jezdzie np. Skodą Golfem, albo Seatem Octavią za 60k (czyli bez silnika i wyposażenia)?
  11. > 75k jak nie na firme i z brakiem mozliwosci odliczania leasingu, paliwa etc to dla mnie na jazde do > okola komina bardzo droga zabawa. Mam wrazenie, ze nie tylko dla mnie. Szkoda, ze nie mozna > odpisac nic od podatku. Pozostaje kupic cos tanszego z gorszym silnikiem. nie rozumiem tutaj powiązania. co ma firma do ceny samochodu? wokół komina - za 60 tys, to się kupuje coś stylowego i wiekowego, a nie kompakta
  12. > Najgorsze jest to, ze ciezko znalezc obecnie auto kompaktowe z niezlymi osiagami ponizej 60k. zawsze było ciężko, bo to pułap cenowy na fajną klasę B, lub bidną C. a bidna wyklucza ciekawy silnik i niezłe osiągi. niezłe osiągi są od ok 75k.
  13. > to jest kwestia gustu, dla mnie obrzydliwe są niemieckie samochody...nie do oceny i nie do > dyskusji... Ty chyba bardziej uniwersalnie/wspolczesnie patrzysz na temat... ale mowimy o innej epoce chyba. mowa tutaj o autach do 20 k PLN, premium. czyli pełnoletnie LS pierwszy jest obrzydliwy z zewnątrz i wewnątrz. to nie jest kwestia gustu - to czas jak lexus się uczył. > nie wiem, pacze na silniki e klasy, 5ki i gsa z lat ok 96-00 i każdy silnik v8 ma pojemność ok. > 4,3l i moc 280KM...każdy z sedanów ma 6-6,5s od 0 do 100km/h... > no ale nie jedzie wiem... Lexus miał 260 KM do 97 roku. potem 284 i dopiero wtedy zeszli poniżej 7 sek. BMW e38/e39 286 Audi 300 - 310 Merc 286-320 > lexus wchodząc na rynek bardzo późno musiał się czymś wyróżniać i patrząc po wszystkich rankingach > wyróżnia się...wnikać mi się w to nie chce za bardzo... niezawodność ok. ale jakie to ma znaczenie w tak starych autach? > ja na razie jestem zadowolony, niemieckiego bym nie wybrał bo a. jeździ ich całe multum, b. nie > podoba mi się środek...c. pod względem własności jezdnych pewnie podobało by mi się bmw ale > znowu ta łatka, którą od razu by mi przylepili też mi się nie podoba... ale Ty jezdzisz autem poza budzetem wątku (2001 i V8 chyba do 20k nie kupisz?). to nie ma co porównywać. btw. sam obecnie bardzo mocno rozważam GSa III na kolejne auto nie podoba mi się z kolei "łatka" emerycka... ale wyrosłem z przejmowania się takimi rzeczami:)
  14. > wystarczy chyba spojrzeć przez pryzmat cen niemców i japońców... ale wystarczy po co? > jednak lexy są trochę droższe, mam wrażenie, że ludzie je trzymają dłużej...i nie wynika to chyba z > czystego przywiązania do marki... jest ich też mniej. > pozatym za te 20 klocków kolega wyrwie lexa z pełnym wyposażeniem a niemca niekoniecznie...w lexach > niewiele było dodatków do dołożenia, większość wyposażenia była w standardzie co nie było już > takie oczywiste w niemieckich konstrukcjach... no ale niemieckich konstrukcji jest na oko 10 razy taka podaż i wybór wyposażeń też jest ogromy (zwłaszcza w segmencie LS/7er/Sklasa i A8). poza tym kryterium to V8, a to czy ma tylne fotele w elektryce, roletę lusterka czy masaż lewej stopy, to już można przymknąć oko. zwłaszcza że lexus w środku jest obrzydliwy. Nie rozumiem, osobiście - znając ten segment z autopsji, tego mitu lexusa LS. Aż sam Mikiciuk stawiał jakieś kieliszki z wodą na tym V8 i się podniecał. pytanie: czy silnik ma jechać? czy utrzymać kieliszek. bo V8 od lexa nie jedzie za bardzo - i to jest obiektywne kryterium:) Merc jest daleko z przodu, jeśli chodzi o to co wyciągał ze swoich silników.
  15. > Tyle ze statystycznie mniej sie psuje niz reszta. to pewnie prawda. pytanie na ile "awaryjność" statystycznie wyliczana, ma znaczenie przy autach pełnoletnich - których już raczej nikt nie rozpoznaje od tej strony. i które na legalu mogą mieć ponad pół mln km nalotu:) tam od parciejącej gumy, do śniedziejącej elektryki...
  16. > Naked lub turystyczne enduro - ale do w przyszłym sezonie (jeśli uporam się do tego czasu z > wszystkimi remontami) triumph tiger XC?
  17. > I spowodowałbyś w ten sposób moją wizytę u Twojego przełożonego, skargę do Importera + opis sprawy > na paru forach i Go Work'u. ahaaaa. nie no, Ty to wziąłeś na poważnie. rozumiem, że jak przyjdziesz w sandałach mierzyć obuwie bez skarpet, i ktoś Ci zabroni, a akurat skończyły się jednorazówki - to zrobisz awanturę na całą sieć? EDIT: aha. spojrzałem na Twój czas od rejestracji - wszystko jasne. > Tego samego dnia byś do mnie zadzwonił z przeprosinami i zaproszeniem na jazdę próbną. oczywiscie, pod warunkiem długich spodni. > Kłócisz się ze mną o ubiór sprzedawcy wpierając, że ma być w gangu, a zarazem popełniasz > niewybaczalny błąd w zawodzie sprzedawcy polegający na szeregowaniu klienta. a Ty na szeregowaniu sprzedawcy wg ubioru. bo bronisz mu mieć gajera. > z 12 lat temu pracowałem u prywaciarza, dość majętnego. 2 letnie A8, dom z basenem i temu podobne > gadżety. > Facet do biura przyjeżdżał w laczkach, skarpetach pod kolana i krótkich spodenkach + miał wielki > bebech. > Ale jak wyjął portfel to mało który stół wytrzymywał ciężar. wow. ten 1 koleś dowodzi że WSZYSTKIE Twoje tezy są obiektywnie prawdziwe! wszyscy inni na tym wątku się mylą. pewnie miał dużo bilonu w portfelu. ja bym plastik nosił zamiast... wyluzuj. każdy zna historie z życia dealerów. i inne anegdoty, potwierdzające jakieś tam tezy. mój znajomy (wujek - powiedzmy) - ważny dyrektor spółki budowlanej w 3mieście, akurat był na spacerze z dzieciakiem w sopocie. po drodzie do domu, wstąpił do salonu Skody, bo właśnie do spółki mieli zamówić 5 sztuk octavii kombi. a że był z rowerkiem w ręku, z dzieciakiem i stroju "plażowym". został potraktowany dość nonszalancko. i w ten sposób, sprzedawca stracił zamówienie na 5 samochodów. czego to dowodzi? w sumie niczego, bo to 1 przypadek, ale można przyjąć: że strój ma znaczenie. i działa to w obie strony.
  18. > Jeszcze tego brakowało bym JA miał się stroić do salonu chcąc kupić auto. jako sprzedawca, np. w krótkich spodenkach odmówiłbym Ci jazdy próbnej autem ze skórzaną tapicerką. coby potem fotela nie trzeba było dezynfekować, przed kolejnym klientem. czyli jednak dobrze byłoby się ubrać po ludzku.
  19. > Ale się uśmiałem w sumie smutne. > Myślisz, że sprzedawcy w salonie myślą o dziale serwisu w swojej firmie? > Oni tylko patrzą, by sprzedać i zainkasować premię. Generalnie ważny to jesteś dla nich dopóki nie > zapłacisz. Po wizycie w kasie i odjeździe z salonu nowym samochodem możesz tam wrócić za > tydzień i już tak miło nie będzie. oczywiscie - to jest biznes. ale kupować trzeba. i miło nadal będzie, jeśli salon jest dobry i wie o tym ile smrodu możesz im narobić jako niezadowolny klient. > Właśnie jesteś jednym z tych naiwniaków, którzy nabierają się na techniki manipulacji, NLP i inne > bzdury stosowane na szkoleniach dla sprzedawców. to nie są bzdury, tylko techniki sprzedaży. które działają (oczywiście na nikogo z AK, a na tych "pozostałych"). zupełnie jak życie na forum: jest kilka typów piszących, każdego można wykorzystac/wkręcić na inny sposób. każdy jest w pewien sposób przewidywalny i tendencyjny. wszystkie typy są już zanalizowane przez socjologów i inne mądre głowy od sprzedaży. są doskonale znane ich motywy (żeby doprecyzować: odnoszę się do szumnie nazwanych technik NLP, manipulacji itp - tzw. analogia, żebyś się nie przyczepił znowu, że "kota do góry" odwracam). czyli w sumie - nie ma po co pisać, bo każdy jakiś jest i ma jakieś cele, wszystko jest zbadane. a jednak - Ty piszesz, ja piszę, oni piszą... > Klientowi ma się wydawać, że dla sprzedawcy jest kimś ważnym. A to wierutna bzdura, bo za chwilę > wejdzie 3 takich jak Ty i też będą ważni. w Twoim stylu odpiszę: bzdura na resorach. to że wejdzie 3 kolejnych, nie znaczy, że Ty nie jesteś ważny. jesteś ważny - jesteś statystyczną częścią przychodu, tak jak pozostałych 3.
  20. > Ameryki nie odkryłeś, > Jak kupię TV za 3 koła to też mam prawo oczekiwać serwisu na poziomie i obsługi posprzedażnej w > ramach gwarancji. Tym bardziej, że dziś sprzęty to i po roku potrafią paść. telewizor nie wymaga obsługi posprzedażnej. ma wisiec na scianie i działać. nie wymaga przeglądów, wymiany opon. producent jest gwarantem, ustawa konsumencka - to Cie interesuje. auto to trudniejszy temat. > A ja mam wrazenie, ze to Ty dorabiasz, bo racjonalnie nie zbiłeś moich argumentów jeszcze, ja nie muszę nic zbijać - sam je zbijasz w co drugim poście. > Gdzie ja wspomniałem o bermudach? Mam na myśli styl Casual business (wpisz sobie w google jak nie > wiesz co to), który o wiele lepiej pasuje do sprzedaży Pandy, niż garnitur, krawat i biała > koszula jak na ślub. garnitur biznesowy, a strój na uroczystość to 2 różne sprawy. wygooglaj sobie. > Również nie widzę przeszkód, by tak ubranym sprzedawać LandCruisera. ja wiem. to jest AK. polityczna poprawność, brak zazdrości, konsumpcjonizmu, rzyczliwość, jazda z przepisami... jednorożce pierdzące tęczą. ale w rzeczywistym świecie: prezentacja ma znaczenie. i ja np. jakby mi jakiś koleś w thircie (czy też koszuli w prążki wyciągniętej ze spodni z krótkim rękawkiem - czy tam inna wydumka o nazwie Casual business) chciał sprzedawać segment D (dowolnej marki), to by to "słabo wyglądało". a skoro ja tak myślę - to jest nadzieja że inni też, a skoro inni - to masz odpowiedź: dlaczego dealerzy wyglądają tak a nie inaczej. > Bzdura totalna. Nawet jak Kowalskiemu się wydaje, że kupił nowe Polo i ma prestiż to jest w > błędzie, bo takich Polo ma na każdym parkingu parę sztuk. ale co jest bzdurą? że w PL tak jest? że tutaj passeratii za 2 średnie krajowe robi furorę na wsi. zatem Polo na podjeździe zostanie zaadresowane na ambonie w niedzielę! czy że wg Ciebie to bzdura? > Prestiż oznacza m.in. wyjątkowość, nietuzinkowość, niedostępność dla każdego, luksus. > Żadnego z tych znamion Polo nie wypełnia. ale nie używaj słownikowej definicji, w kraju w którym prestiż to napisanie na forum, że zalało się 98 na stacji.
  21. > IMHO system rabatów w salonie jest po prostu bez sensu. Cena to cena. Wchodzisz na strony > producentów, patrzysz na cenniki. Wybierasz co się podoba, tak samo jak w przypadku > telewizorów, pralek czy lodówek. Inaczej dochodzi do idiotycznej sytuacji, kiedy na stronie > widzę cenę X, moim zdaniem jest za dużą, więc omijam tę markę, a potem okazuje się, że "na > dzień dobry" dają 20% rabatu. Sorry, niech od razu dają realny cennik, a nie ściemniają. Nie > znoszę czegoś takiego. tez mnie to wkurza. opel i renault tak mają. w przypadku renault - to mi sprzedało samochód (poszedłem do salonu się poslinic, a jak mi koles przedstawił cenę, to zmieniłem już wybrane auto i wyjechałem megane - ówczesniej najtańsze 180 KM na rynku ). ale wolałbym osobiście żeby grali w otwarte karty. czyli koniec kłamania że jakieś super promocje 8 tys PLN na modelu X do końca lipca... itp. bo jak nie ma promocji to i tak ten sam rabat wywalczysz.
  22. > Kupno samochodu nie różni się niczym od kupna telewizora. Z punktu widzenia gospodarki i ekonomii > wydajesz po prostu pieniądze na jakieś dobro, na które Cię stać. ja kupuje samochód żeby go używać - nie z punktu widzenia gospodarki a potrzeby osobistej. i różni się to w wielu aspektach (wymagana obsługa posprzedażna, koszta utrzymania, wpływ na "Twój" czas w razie awarii, czestotliwości serwisu itp). to wszytko wymaga zaadresowania już w momencie sprzedaży i dealer/serwis, musi budzić zaufanie. > Taki np. Fiat Punto nie jest żadnym dobrem luksusowym, można go wręcz porównać do 32' telewizora > LED z najniższej półki. Fiatów Punto masz na każdym rogu dziesiątki, samochód typowo dla ludu. > Telewizor w domu również ma każdy, bo również nie jest to dobro luksusowe. Fiat punto kosztuje roczny statystyczny przychód polaka. gajer kosztuje 700 PLN (w górę). dress code, ma wiele zalet (poza reprezentacją w sprzedaży bezpośredniej)... dzielisz włos na czworo i dorabiasz teorie tam gdzie Ci pasuje > Różnice się zaczynają jak wchodzisz do salonu Rolls'a i interesuje Cię Phantom. Wtedy garniturek > jak najbardziej uzasadniony, bo jesteś w grupie kilkudzieisęciu, kilkuset osób w danym kraju, > które stać na taki zakup. ale w salonie VW - masz Phaetona, u Toyoty - masz land cruisera V8, u Citroena - masz DS. klient wchodzi do tego samego salonu. i co teraz? 1 sprzedawca od marek luksusowych w gajerze? a reszta w bermudach? > I kupują go nie na dojazdy do roboty tylko dla prestiżu. Takiego samego prestiżu wymagają od > sprzedawcy. w PL dla prestiżu się kupuje nowe VW Polo. wiem - zaprzeczysz. ale to że Tobie się wydaje że tak nie jest, nie zmienia "społecznego" aspektu (skoro od strony makro-ekonomii zacząłeś).
  23. > Eee tam - piękna symfonia a guzik. większość ma pozakładane brzydko brzmiące wydechy > Never! to przestań się mazać. chcesz nakeda - kup nakeda. dokup dobry tankbag (nie będzie w nakedzie przeszkadzał), albo torbę na siedzenie, albo plecak i dasz radę (jak ja od kilku lat)
  24. > A co sie w Skodzie Octavii sprzedaje najwiecej? 1.2 TSI + dyzel. Tu podobnie. Bylo 1.6 zwykle ale > widze, ze wycofali z oferty. C5 to troche zart bo wiekowe auto. co sie sprzedaje najwiecej, a co jest w ofercie to 2 różne sprawy. obie bardzo ważne. PSA oferta obecna to smiech na sali. a polityka cenowa to zagrywka marketingowa, bo jakos nie mają się cyzm pochwalić, to tym zrobią swoje 5 minut. poza tym muszą budować teraz 2 brandy, i obniżają ceny Citroena, żeby potem postawić markę DS na własnej polityce.
  25. > Nie żartuj. Idąc do salonu po samochód wart 40+ kpln nie interesuje mnie cizia, która mi go > prezentuje. > To, jak panienka wygląda mi zwisa. Jej wygląd nie przekona mnie do zakupu auta. > Prawda jest taka, że 90% ludzi, którzy idą do salonów wcześniej studiują dane producenta na > stronie, czytają opinie nt. danego modelu, oglądają videotesty. no może 20%. nie mierz wszystkich miarą AK gdzie się ludzie motoryzacją interesują. > Do salonu w zasadzie idzie się tylko człowiek przymierzyć i przejechać plus zadać pro forma parę > pytań. > Także decyzja o zakupie bądź nie danego modelu/marki zapada już z poziomu domu, a nie na gorąco w > salonie. a guzik. TYLKO po jezdzie próbnej i otrzymaniu pisemnej, ważnej oferty cenowej. > Nawet jak by pani przyszła w samych gatkach to co najwyżej bym się lekko oszołomił ale nadal nie > miałoby to wpływu na zakup. > Piękne hostessy to mają wpływ na sprzedaż pierdół w marketach - wówczas faceci jako wzrokowcy > podejdą i niektórzy wręcz, by dłużej z taką pogadać i się ponapalać kupią coś za te 5 czy > 10zł. > Ale kupno samochodu to inna parafia. czyli czekaj? kupno samochodu nie różni się od mediamarkt? czy różni się?

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tego serwisu, wyrażasz zgodnę na naszą Polityka prywatności oraz Warunki użytkowania.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.