Zawartość dodana przez volcan
-
Ktoś zgłosił szkodę na mój numer polisy
> pewno, że nie kaktus ale jak mam stać i czekać do odartego zderzaka, a sprawca wystraszony chce pisać oswiadczenie to w czym problem? Jeżeli faktycznie jest tylko uszkodzony lakier, to można zaryzykować (chociaż różnie bywa...), przy większych uszkodzeniach już lepiej nie ryzykować, bo jeżeli ktoś się "rozmyśli" i stwierdzi, że jednak nie była to jego wina a oświadczenie było napisane, gdy był w szoku, zastraszony itp. itd. to nie będzie już tak wesoło.
-
Bicie na kierownicy przy różnych prędkościach.
Wiesz - wyważyć da się też kwadratowe "koło". Może po prostu któraś felga jest tak uszkodzona, że teoretycznie jest wyważona, ale koło po prostu nie jest okrągłe i w pewnym zakresie prędkości odkształcenie dynamiczne opony powoduje, że auto zaczyna się trząść... A co do wyważania - po wymianie opon miałem taką jazdę, że wulkanizator wyważał mi koła czterokrotnie - było OK dzień, potem zaczynało się potworne bicie kół. Co się okazało - od kół odpadały ciężarki "Profesjonalista", który te koła wyważał doradził mi... zmianę samochodu, bo jak stwierdził "są takie auta, że kół się nie wyważy"
-
kto ma opony bieżnikowane
> BTW > Konstrukcja karkasu (bo chyba o to chodziło) Dokładnie o to Wiadomo, że wszystkie opony są radialne (diagonalnych nie ma od lat ), ale różne opony są różnie wykonane - jedne mają sztywniejszy bok, inne mniej sztywny... Ba - w ramach teoretycznie jednego rozmiaru są opony de facto szersze i węższe.
-
kto ma opony bieżnikowane
> Miałem Markgum zimówki i były.... rewelacyjne w kopkim śniegu ale za miękkie na asfalt. Zajeździłem je na pojeżdżawkach i do końca ich życia nic nie odpadło Zdaję sobie doskonale sprawę, że miałem pecha, nowa opona też może czasem eksplodować "bo tak", ale jednak pewien niesmak pozostał
-
kto ma opony bieżnikowane
Prawda jest taka, że opona bieżnikowana jest lepszym rozwiązaniem, niż stara, łysa "markowa" zimówka Co do jeżdżenia 200km/h - raczej bym się nie pokusił - sam zgubiłem kiedyś calutki bieżnik z opony bieżnikowanej - dobrze, że przy prędkości rzędu 50-60 km/h Minusem opon bieznikowanych jest to, że o ile wzór bieżnika to najczęściej copy / paste opon markowych, ale jednak mieszanka jest inna, do tego baza do tych opon jest różna - czyli kupując komplet opon kupujesz tak naprawdę 4 różne opony - co prawda o tym samym rozmiarze i bieżniku, ale o różnej konstrukcji kordu - a to decyduje już o różnej sztywności boku opony, różnej reakcji na zmianę ciśnienia itp. itd. Dla normalnego człowieka jeżdżącego normalnie są to różnice niezauważalne, ale przy dużych prędkościach już może to być odczuwalne.
-
Sciąna boczna z plandeki
Rozwiązanie solidne - oczka wkręcone w ścianę (takie, żeby dało się je przełożyć przez zakute otwory w plandece - najlepiej podłużne) i po założeniu plandeki zakręcasz to szeklami.
-
robił ktoś podgrzewanie podjazdu
> znajomy ma , długości kombi > rury z jakimś olejem podłączone pod CO > do tego wymuszony obieg > i podstawowa zasada - jak zaczyna padać to zaczynamy grzać żeby na bieżąco topniało - inaczej cała > para w gwizdek i d00pa z czystego podjazdu I tu zaczyna się lekki paradoks... Trwa walka o energooszczędność domów, rekuperatory, pompy ciepła, certyfikaty energetyczne, super kotły... I nagle bach - grzejemy naturę
-
Ktoś zgłosił szkodę na mój numer polisy
> Pierwsze co mi na myśl przyszło to ta strona... Po co w ogóle zaczęli takie dane udostępniać?? Po to, żeby można było od razu stwierdzić, czy sprawca kolizji ma ubezpieczenie - czyt. czy można cywilizowanie spisać oświadczenie, czy trzeba koniecznie dzwonić pod 112 > A tak BTW to czy auto może się różnić od tego co ma ubezpieczyciel w bazie? Z tego co pamiętam to ten gość co robił zdjęcie mojego auta przyjechał Renault Clio II a na zgłoszeniu jest Thalia... Rejestracja się zgadza. > pozdr Może ta Thalia nie była w stanie jechać, bo już była wtedy rozbita... Obstawiam, że ktoś szukał samochodu, który mógłby spowodować jakiegoś rodzaju uszkodzenia, które już na tej Thalii były. A że Clio i Thalia są podobne - przerzucił numery, żebyś nie zapamiętał tych prawdziwych...
-
Fury do 10 tys, tanie, wygodne, nierdzewiejące...
> powiećta mnie dlaczego laguny II nawet z lpg sa w cenie 5-6 tysiecy zł? > coz jest takiego nieszczesnego w tym aucie? Najgorsze są podwórkowe opinie osób, które nawet przy danym aucie nie stały, a rozgłaszaną wszem i wobec wiedzę motoryzacyjną posiadły i kuzyna stryja szwagra na weselu, na którym Zdzisio z Dziury Podleśnej opowiadał jaką przewagę nad resztą motoryzacji mają paski bepięć ftedeiku, koniecznie zydle w skórze, klima do nabicia i błąd poduszek do skasowania
-
robił ktoś podgrzewanie podjazdu
Pompa ciepła - taka prawdziwa - by się sprawdziła, ale po prostu dziura w ziemi (de facto dwie dziury...) i przepompowywanie wody przez to nie ma sensu - woda będzie miała kilka(naście) stopni plus, przy większych mrozach wszystko się ochłodzi zanim zdąży dać jakiś efekt...
-
Fury do 10 tys, tanie, wygodne, nierdzewiejące...
Benzynowa Laguna II Kawał niesamowicie wygodnego auta w śmiesznej (przez powszechne opinie polskich wszechmechaników) cenie
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> Masz jakiekolwiek doświadczenie z pokrowcami czy piszesz z kapelusza? Mam - z pokrowcami z weluru, podklejonego (chyba - nie wnikam skąd się pianka wzięła pod welurem) pianką. > Prałem kilkakrotnie pokrowce (dla ścisłości ten sam komplet) i wyobraź sobie ,że nadal wyglądały bardzo dobrze.Nad kosztem się nie zastanawiałem- ot zwykłe kolejne uruchomienie pralki. U mnie udało się pokrowce raz wyprać tak, że nadawały się do ponownego montażu (utrudnionego - o ile za pierwszym razem były super dopasowane i naciągało się je dość trudno, to po praniu minimalnie się zbiegły i była to mordęga, bo pianka już dość mocno przeszkadzała - w sumie zgodnie ze swoją funkcją, tj. stabilizowaniem pokrowca na tapicerce fotela), potem zdejmowałem je jeszcze raz i ze względu na stan pianki po praniu wyrzuciłem i kupiłem kolejny komplet (w sumie grosze to kosztowało, bo trafiłem na promocję w likwidowanym sklepie a na kolorze mi kompletnie nie zależało). Nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak można pokrowce zamontować w 10 minut, jeżeli do zamontowania i sensownego naciągnięcia + dopasowania wycięć na zagłówki, pasy itp. itd. ma się 8 części pokrowca + 5 zagłówków. Wychodzi około minuty na jedną część, co jest po prostu niemożliwe do wykonania. Nawet w aucie dostawczym z siedzeniami 2+1 nie da się tego zrobić w 10 minut > Tak więc bajki o jednokrotnym użytkowaniu pokrowców trzymaj dla siebie albo opowiadaj w gronie,które będzie w to wierzyć. Twoje bajki o bezproblemowym praniu i szybkim montażu opowiadaj dzieciom na dobranoc
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> Twoja opinia n.t. moich pokrowcow mnie nie interesuje. Ja sie ciesze, ze nie musze czyscic foteli i to jest dla mnie najwazniejsze Czyli jednak woreczki na pilotach
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> wierz mi, ze wszystkie pokrowce po wypraniu, zakładam w kilka minut. a koszty rosną? niby od czego? od 100 g proszku i kilkunastu litrów wody? Koszty prania w przypadku pokrowców, które choć trochę przypominają tapicerkę są piętrzeniem kosztów - bo po takim praniu praktycznie i tak nadają się do wyrzucenia - więc taniej jest je wyrzucić, niż prać A jeżeli potwierdzasz fakt, że pierzesz je w pralce i montujesz w 10 minut, to jednocześnie potwierdzasz moją opinię na temat Twoich pokrowców > zresztą masz inne podejscie, ja mam inne, i niech tak zostanie Naturalnie Mam jeszcze jedno pytanie Piloty od RTV trzymasz w woreczkach?
-
A czy Ty mógłbyś prowadzić Hiluxa?
> Jesteś miękką parówą, czy zasługujesz na to, by powozić Hiluxem? To chyba jakaś nowa procedura, bo już kilka lat Hiluxem jeżdżę... I szczerze mówiąc - szału nie ma - psuje się dość często - np. hamulce non stop - dostaje się do nich pył i wszystko się rozlatuje, sprzęgło też specjalnie trwałe nie jest, zawieszenie tłucze się po kilku tysiącach km. Jazda po niezbyt równej nawierzchni - tj. po poprzecznych muldach - na tylnej kanapie to gwarantowana choroba morska... Powiem tak - do masakrowania gdzieś na budowach, kopalniach, na dojazdy camp - facility itp. jest OK, ale żeby czymś takim jeździć prywatnie... No way
-
Czy da się to sensownie naprawić?
Wymiana na nowy - to tylko poszycie progu (tzw. próg zewnętrzny). Klepać się nie da bez solidnej porcji szpachli, do tego klepanie = albo dospawanie się do blachy i wybijanie, albo nawiercanie otworów i też wybijanie wgięcia -> potem i tak trzeba obrabiać próg przy użyciu wysokiej temperatury, więc nie dość, że warstwa antykorozyjna i tak się spali wewnątrz progu (do tego będzie bardzo blisko progu wewnętrznego - tam też się to spali), to jeszcze będzie na progu gruba warstwa szpachli. W przypadku wymiany progu tak naprawdę miejsca "kolizyjne" dla zabezpieczenia antykorozyjnego do miejsca zgrzewów i spawów - co można zabezpieczyć (fabryka auta zgrzewa i jakoś dają radę ).
-
Łożyska do auta
> wpisz se w google ta nazwę to zobaczysz ile wyskoczy firm, skąd mam wiedzieć jaką firmę poleca kolega????? Chyba masz zepsutego googla, bo po wpisaniu "prema łożyska" u mnie wyskakuje jedna, jedyna firma o tej nazwie
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> Prawda jest taka, że towar wart jest tyle, ile ktoś chce za niego zapłacić. I tego się nie przeskoczy. Jak przez pół roku będzie chciał sprzedać za 18 kpln to pójdzie po rozum do głowy i opuści cenę. Oczywiście - ale jeżeli postawisz obok siebie dwa samochody po np. 15 kPLN i jeden będzie z komisu od Helmuta (tak naprawdę od Alego...) a drugi od kogoś znajomego - gdzie mniej więcej znasz historię auta, to zastanowienie się który brać nie zajmie zbyt wiele czasu
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> ja tez tego nie robie, a folia na ekranie jest porysowana. i szlag by mnie trafiał, jakby to ekran był porysowany Rzecz w tym, że folia rysuje się od patrzenia na nią Ekrany nie są z folii, tylko ze szkła o podwyższonej wytrzymałości, więc... > ale to jest strata czasu. ja bym musiał tą tapicerkę 3 razy w roku czyścić, bo dzieci butami brudzą przednie fotele, jak i te z tyłu. a pokrowce zdejmuję w 3 minuty, pralka wypierze, zakładam w 10 minut i jest czysto, a same fotele pod spodem są praktycznie idealne. będę auto sprzedawał, to tylko zrzuce kondony i po sprawie Może wytłumaczyć dzieciom, że po siedzeniach nie łazi się butami A co do sprzedawania auta z idealnymi siedzeniami... Wolę sam mieć idealne siedzenia, niż komuś je fundować Do tego większość normalnych pokrowców (normalnych = wyglądających mniej więcej jak tapicerka samochodu a nie t-shirt zdarty z bezdomnego) jest na piance (czyli wypranie ich w pralce jest niepotrzebnym piętrzeniem kosztów - taniej byłoby po prostu je wyrzucić ) a ich montaż liczy się raczej w godzinach, niż minutach - żeby efekt był choć w miarę zadowalający... > oj ma się. moja żona potrafi te 2 elementy wykończyć w rok. a wiesz jak?........ na każdej dłoni ma po dwa pierścionki. Ale na kierownicę nie naciągasz chyba pokrowca, żeby idealne auto komuś potem sprzedać?
-
remont pokoju "po taniości"
> Niewiele warstw. Natomiast swoje zrobiła wilgoś w powietrzu. To gdzie to było przyklejone?
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> Jako sprzedający w rodzinie i kupujacy chciałby, górna cene rynkową czyli 15 kzł. Absolutnie nie odwazyłbym się zarządać od rodziny czy bliskich znajomych więcej niz rynek. jako kupujacy absolutnie nie dałbym więcej niz rynek... No bo prawda jest taka, że przy identycznej cenie przewagą jest jakość towaru - i to ona powinna decydować o zakupie
-
remont pokoju "po taniości"
> W domach masz nieco inne warunki klimatyczne. Ta odlazła po 20 latach. Nie cala, tylko na łączeniach brytów. To taki sygnał, że trochę za długo zwlekali z remontem 20 lat bez żadnego remontu, zmiany wystroju itp.? Ile warstw farby na tym już było?
-
ile dokładacie do samochodu pewniaka - tzw: po rodzinie ?
> A to teraz należałoby się zastanowić "co to za rodzina"?Bo tak jak piszesz, z jednymi można podilować, a z innymi nie. To jest chyba ogólnie tak, jak z klientami (coś o tym wiesz). Jeden przyjeżdża i chce za 15 tysięcy kupić 10-latka, który jako nowy kosztował 150 tysięcy - ale to auto ma być w stanie, jakby z salonu wyjechało, z dożywotnią gwarancją, niedopuszczalne są ryski, wgniotki, jakiekolwiek zużycie tarcz hamulcowych, tapicerki itp. itd. a drugi przychodzi i zdaje sobie sprawę z tego, że to auto nie jest nowe, że na pewno (a nie możliwe, że...) trzeba będzie coś do niego dołożyć i kupuje to, które jest najlepsze do jeżdżenia (czyt. - sprawne) a nie to, które sąsiadów przyprawi o zawał (nowego właściciela też, bo nie chce przyjąć do wiadomości zbliżających się wydatków)...
-
Klucz dynamomentryczny ze sklepu na L..
> Mam od jakiegos czasu klucz Jonnesway 10Nm do 80Nm. > Teraz kupilem sobie tez z lidla bo ma 28Nm do 210Nm. > Przy testach - To co kluczem z lidla dokrecilem do 30Nm, to kluczem Jonnesway bylo okolo 35Nm. > To co kluczem z lidla dokrecilem na 50Nm, to kluczem Jonnesway bylo 52Nm. > To co kluczeb z lidla dokrecilem do 75Nm, to kluczem Jonnesway bylo 75Nm. > Nie ma idealu, ale jak na moje potrzeby to jest wystarczajaca dokladnosc. No właśnie Tym bardziej, że nie mamy żadnego wpływu na kalibrację kluczy używanych w warsztatach, u wulkanizatorów itp. (na tych ostatnich można jeszcze zrobić test klucza, na tych pierwszych - trochę trudniej to przeprowadzić). Minimalna różnica będzie zawsze - choćby między nowym a często i intensywnie używanym kluczem - identycznego modelu tego samego producenta
-
Klucz dynamomentryczny ze sklepu na L..
> Cytat: "No i po testach. Użyte siły 30 i 60 nm. Klucze dokręcały z taka samą siłą. Poprawianie > drugim kluczem dawało od razu efekt "kliku". > Ale to może wskazywać także, że albo pierwszy klucz dokręca ze zbyt dużą siłą, albo że drugi klucz > "klika" przy zbyt małej sile Jeżeli robiło się to na zmianę - raz pierwszy klucz "testowy", drugi "wzorcowy" a potem na odwrót, to oznacza to, że oba klucze dokręcają tak samo
