Zawartość dodana przez volcan
-
Tico
> dlatego nie lubię jechać pomiędzy zestawami :/ Też zawsze uciekam z takiej "pułapki" a w razie korka z przodu dojeżdżam na awaryjkach (i na nich stoję póki auto za mną dojeżdżające też ich nie włączy) i zostawiam sobie miejsce na ewentualną ucieczkę - choćby do rowu...
-
Kosa spalinowa firmy NAC?
> musialem wymienic glowice, bo zaczepy popekaly. Montowałeś od NAC-a, czy jakąś markową? Słyszałem, że pasują wszelkiej maści Stihle, Makity itp. - prawda to?
-
Kosa spalinowa firmy NAC?
Kupiłem niedawno taką: o tutaj za 379 złotych. W porównaniu z kosą o mocy nominalnej 2 KM (ale nie NAC - jakaś inna chińszczyzna) jest to prawdziwy szatan. Tamta kosa nie dawała rady w przypadku wysokiej trawy - non stop się dławiła. NAC tnie wszystko jak leci Minusem jest dołączone "rozgotowane spaghetti" zamiast żyłki, plusem dwie "szpulki" na żyłkę mocowane do głowicy, więc w przypadku zużycia całej rolki po prostu zakłada się nową i kontynuuje koszenie. Do dość kontrowersyjnie zaprojektowanej (aczkolwiek po odpowiednim ustawieniu nawet dość wygodnej) uprzęży można się przyzwyczaić, regulacji uchwytów, wieszaka uprzęży i samej uprzęży starcza nawet dla dość wysokich użytkowników.
-
JRowy 126p
> 13.03.1991 Jeździ pewnie tylko dlatego, że to była środa
-
Pada sprężarka klimy?
> bo? Generalnie można kupić taką, jaką autor wątku posiada w swoim samochodzie
-
Pada sprężarka klimy?
Jeżeli coś się w sprężarce zmieliło i w układzie są opiłki, to jedynie pełny wariant pomoże, ewentualnie wykonać wariant pierwszy i spróbować jeździć. Drugi wariant z ciałami obcymi pozostawionymi w układzie to strata pieniędzy - nowa sprężarka padnie bardzo szybko. Podsumowując: jeżeli auto nie "na lata", to proponuję zacząć od pierwszego wariantu - powinno choć trochę pomóc. Jeżeli nie pomoże to pomyśleć o bramce numer 3
-
Załapałem się na gradobicie
> FAP jest już bliżej Bierunia, tam był tylko drobny grad - raczej nieszkodliwy A jakiś czas temu grad sponiewierał chyba Ople na placu w Gliwicach Pamięta ktoś jak się sprawa skończyła?
-
Uzupełnienie czynnika klimatyzacji
> I niech jedzie nabijać od nowa A skąd - psyknie 2 razy i prawie upuści mniej więcej tyle, ile planuje.
-
Kamper
> Odkopę trochę. > Po kilku miesiącach poszukiwań zarówno dostawczaków jak i kamperów znalazłem blaszaka. > Nissan Interstar, 2004, 2.5 dCi, długi i wysoki. Zatem będzie mozna poszaleć Na forum Iveco jest fajna relacja z budowy campera - a nawet dwóch. Jeden w wersji mocno "ekonomicznej", drugi full - profi. Ten drugi oparty jest w większości na sprzęcie z powypadkowej przyczepy campingowej
-
Załapałem się na gradobicie
> Co to za polityka... powyciągać i sprzedać. Jak ktoś kupi "auto-wałek" to bida i płacz na cały AK, > jak bida po gradzie - powyciągaj i sprzedaj. Tym bardziej że gość pisze że ma ubezpieczone > auto... Jeżeli ma przeżywać i źle spać z tego powodu, że ma naprawiane auto, to lepiej zrobić i sprzedać. Lakier jest na tyle elastyczny, że prawdopodobieństwo, że coś się złego stanie jest na pograniczu zera - jeżeli po uszkodzeniu i naprawie nie będzie widocznych pęknięć. Zresztą w najbliższym czasie będzie na rynku dużo nowych aut naprawionych przed sprzedażą - bo nie sądzę, żeby FAP trzymał nowe auta pod dachem To samo będzie praktycznie u każdego dealera - samochody, które stały na placu pod chmurką są tak samo uszkodzone, jak auta stojące na parkingu pod blokiem - różnica jest taka, że kupujący te nowe auta będą mieli usunięte wszystkie ślady gradobicia, więc i spać będą spokojniej
-
Załapałem się na gradobicie
> Opcji jest kilka, najpierw niech ubezpieczyciel się wypowie ile chce położyć na stół. > Nie naprawiać - jeździć. > Naprawić - najlepiej bezinwazyjnie powyciągać jeśli można. > Auto sprzedać tak jak stoi i kupić nowe. > Wszystko zależy ile $$ zaproponuje ubezpieczyciel. Ja bym proponował (jeżeli poczucie estetyki nie pozwala na jeżdżenie takim autem) połączenie metody 2 i 3 - tj. powyciągać wszystko co się da i auto sprzedać. BTW nie oglądałem jeszcze swoich samochodów Jednak AC daje mimo wszystko częściowy chociać komfort
-
Dziura w płycie G-K - jak "załatać"?
> Z pianki do okien to niedługo będą całe domy stawiać OT ale chyba masz rację... Po tym, co zaprezentował mój szwagier w czasie adaptacji poddasza na mieszkanie straciłem wiarę w klasyczne techniki budowlane i stałem się fanem piany montażowej Montowane na niej było wszystko - od cegieł (robiła za zaprawę...) po drewniane schody (napsikał na beton, przyłożył deskę, wypoziomował i "jest dobrze" - warstwa piany ma od 4 do 12 cm...)
-
Domek na działkę - howto :)
> Na trasie między Łodzią a Konstantynowem Łódzkim w komisie samochodowym na Brusie stoi gotowy domek za o ile pamiętam 7.000 zł. Mogę zrobić fotkę jak chcesz. Zrób Przyda się dla potomnych. Ja wczoraj znalazłem domek za - uwaga... niespełna 8kPLN Domek 4x4m, kryty gontem, deskowanie zewnętrzne (wewnętrzne i tak zrobię po własnoręcznym wykonaniu instalacji i ociepleniu ), ganek 1,5m z przodu, z tyłu zadaszenie nad istniejącym obecnie domkiem gospodarczym (będzie przybudówką za nowym domkiem) - też ca. 1,5m. W cenie montaż, bloczki, transport itp. itd. - czyli domek na gotowo. Jadę jeszcze dzisiaj oglądnąć domki holenderskie, ale po wstępnej rozmowie ze sprzedawcą praktycznie nie ma szans na wjechanie takim domkiem na działki.
-
Domek na działkę - howto :)
> Podskocz do Katowic do tartaku koło salonu Toyoty. Mają tam świetny domek powystawowy. Parter z werandą + poddasze. Domek zrobiony z bali. Oddadzą go za jakieś 17 tys zł (normalna cena to ponad 40 tys) Dzięki śliczne za namiar Podskoczę na dniach
-
Domek na działkę - howto :)
> Pomierz dokładnie, na budowę altany też będziesz musiał dostarczyć materiały, a raczej nikt nie > będzie ich nosił przedzierając się przez busz. Może jednak przejazd szerokości niecałych > trzech metrów, bo tyle mają domki holenderskie, będzie możliwy. Oczywiście kwestia estetyki, > nie każdemu domki holenderskie się podobają, poza tym mają też swoje wady. Przejazd jest - problem polega na braku bramy wjazdowej na działkę (to typowy ogródek działkowy - niewysoki płotek na betonowej podmurówce, wąska furtka itp.). Gdyby udało się wjechać dźwigiem w alejkę, to powinno się udać przestawić domek nad drzewkami (w najgorszym wypadku wytnę jedno i po problemie). Z przedzieraniem się z materiałem na domek nie ma problemu, bo można nawet dużym samochodem dostawczym dojechać bez żadnego problemu pod samą furtkę i nawet jakimś HDS-em rozładować wszystko za ogrodzenie. Transport w granicach działki to już żaden problem - powierzchnia to niecałe 400 m2, więc nawet duże belki da się przenieść te 10-15 metrów bez specjalnej walki o życie
-
Domek na działkę - howto :)
> Pozostaje więc: Mam nadzieję, że nie trzeba będzie stosować tak drastycznych rozwiązań Optymalnie by było gdyby udało się wjechać takim domkiem, potem można dobudować do tego duży taras, jakiś w miarę fajny dach zrobić i jest całkiem przyjemny domek z pełnym wyposażeniem
-
Domek na działkę - howto :)
> Kwestia wielkosci dzwigu > Duzym dzwigiem to go nawet zulicy obok wstawisz na działke Tyle, że ta ulica obok jest około 80 metrów od działki i jest jeszcze szpaler drzew (nie na mojej działce) oddzielający miejsce docelowe od ostatniego skrawka asfaltu
-
Domek na działkę - howto :)
> Działka własna czy dzierżawiona? > Własna - buduj co Ci się podoba. > Dzierżawiona - domek holenderski. Ogródek działkowy. Z holenderskim jest mały problem - musi wjechać na działkę laweta i dźwig a wjazd niby jest, tyle że między miejscem docelowym a alejką rosną drzewa, których nie chcę wycinać.
-
Domek na działkę - howto :)
> Miesiąc temu stawiali taki u mnie. Ale cena inna niż 15tyś zł. Z czystym sumieniem mogę polecić ekipę Jaka cena? Jakieś inne ujęcia można zobaczyć? Jaką ma powierzchnię?
-
Domek na działkę - howto :)
> Do rozważ prosty drewniany domek ramowy z wypełnieniem ścian wełną, płytą GK od środka, deskowaniem > zewnątrz z prostym dwuspadowym dachem ze stryszkiem pełniącym funkcję sypialni. > Wnętrze aranżujesz jak Ci wygodnie, wstawiasz kozę i możesz nawet zimą pomieszkiwać. > Potrzebujesz to sobie zaprojektować i zakupić w tartaku rozpisane elementy lub znaleźć gotowy > rysunek takiego domku. > Prosta robota i 10 tysięcy powinno wystarczyć z górką. W sumie nie pomyślałem o tym, że w tartaku można zamówić gotowe elementy i w przypadku budowy samodzielnej zakładałem konieczność mordowania się samemu z cięciem na wymiar. Dzięki za podpowiedź
-
Domek na działkę - howto :)
> Fundament betonowy z ławą i ścianą fundamentową czy na szklankach. W cenie domków gotowych są bloczki betonowe, na których jest stawiana konstrukcja. Jeżeli szklanki to zabetonowane rury, to też biorę pod uwagę taką opcję. Domek musi być "na zgłoszenie". > Murowany czy lekki? Ocieplony czy nie? Media jakieś? Murować nie mam ochoty (ze względów powyższych) - bo nie potrafię i domek murowany = na 100% jakaś firma a nie mam ochoty wydawać zbyt dużej kwoty. Ocieplenie opcjonalnie - myślę nad domkiem drewnianym z ociepleniem między deskowaniem zewnętrznym i wewnętrznym. Instalacje to nie problem - tym już się sam zajmę - mam podwójną wodę (darmową "technicznę" i płatną pitną), prąd, jest na działce szambo, więc i toaleta + ewentualnie prysznic będzie w domku. Sumarycznie mam zamiar zmieścić się w +/- 15 kPLN (maksymalnie) - za domek. Instalacje będę sobie spokojnie dłubał później.
-
Domek na działkę - howto :)
Domek klasyczny - tj. do 25m2, stawiany na bloczkach. Doradźcie coś Warianty są 2 - albo gotowy domek drewniany, albo budowa czegoś takiego we własnym zakresie. Jeżeli ktoś ma jeszcze inny pomysł - proszę o porady Jeżeli budowa we własnym zakresie - z czego budować (jakie przekroje itp.), czym budować (czyli co kupić ) itp. itd.
-
Smierc przez DSG - VW objety sledztwem...
> A to że w Polsce się tak dajemy traktować (tutaj: VW jest niezawodną marką, a nie jest ważne, że > Cię w balona robią i 1/4 samochodu wymienią na gwarancji - wymieniają, to dalej jest > niezawodność) to inna sprawa. To nieprawda że u nas VW nie ma problemów, u nas ludzie > praktykują wishful thinking i dalej twierdzą że niezawodne, bo wymienione było TYLKO (tu > zaczyna się lista). A potem szybko zapominają. > Na tym forum zostałem nazwany niemalże złodziejem i kombinantem, że chcę zarobić, bo chciałem od > ubezpieczyciela sprawcy kolizji (OC) 100% kosztów naprawy na oryginalnych częściach zgodnie z > technologią producenta, co mi się PRAWNIE należy i ubezpieczyciel nie ma prawa wymagać ode > mnie okazania rachunków, bo mam prawo dostać gotówkę a auta nawet wcale nie naprawiać. Bo inni > biorą po 1800zł, na używaną maskę ze szrotu i blacharza Mietka starczy, a jeszcze ze 2 stówki > w kieszeni. Mówimy o OC sprawcy, czyli firmie z którą ja nie mam podpisanej żadnej umowy (jak > w przypadku AC), że sam pokrywam ileś tam kosztów. I tak właśnie nas przez lata nauczono i > tak dajemy się wykorzystywać. Jak śmiesz krytykować widab?
-
Smierc przez DSG - VW objety sledztwem...
> tyle ze automat moze sie zakleszczyc tak ze zablokuje kola i co wtedy? Generalnie każda skrzynia może się tak zakleszczyć a efekt jest jak przy pełnym hamowaniu. Idea bezpiecznego odstępu jest taka, żeby dać sobie szansę na rozpoczęcie hamowania a nie przywalić w poprzedzający pojazd z pełną prędkością i z gazem w podłodze
-
Smierc przez DSG - VW objety sledztwem...
Myślałem, że w Kangurowie ludzie są inteligentniejsi, niż klasyczni pożeracze hamburgerów... Po pierwsze - auto po utracie napędu jednak jedzie dalej, tyle, że zwalnia. Gdyby się komuś zepsuł włącznik świateł hamowania, to też jakiś szukający sensacji pismak napisze, że to nie kierowca ciężarówki, który nie zachował odstępu i nie zwracał uwagi na to, co się dzieje przed nim był winny, tylko np. producent włączników świateł hamowania i ktoś od tego producenta musi pójść siedzieć? Żeby nie było - dwukrotnie zdarzyło mi się, że samochód na lewym pasie autostrady, przy prędkości bardzo autostradowej i w dość dużym ruchu (a i pora dnia była marna - raz przed 6 rano, raz wieczór - po 21 latem) stracił moc (raz błąd a'la blondynka - zawiesił mi się wskaźnik paliwa i wyjeździłem benzynę do zera, drugim razem dość nieprzyjemna sprawa - korbowód wyszedł bokiem silnika). Nie zginąłem, nikt nawet ekstremalnie nie musiał hamować - auto zdechło, więc włączałem awaryjki i przebijałem się do pasa awaryjnego - siłą rozpędu.
