Zawartość dodana przez volcan
-
Kubica znowu na trasie :)
> Maciej Baran, krótko i na temat. Pytanie całkiem normalne, jeżeli nie chciał odpowiadać - nie musiał. Odpowiedź, której udzielił świadczy jednoznacznie o poziomie kultury i inteligencji tego pana. BTW na miejscu dziennikarza pomyślałbym nad wniesieniem oskarżenia dotyczącego molestowania seksualnego W końcu pan Baran proponował spotkanie w toalecie... Co do Kubicy - obawiam się, że może poważnie ucierpieć walcząc ze swoimi demonami
-
Stalówki VS Aluski
> Nie z czapy. Wszystko zależy od tego, czy uszkodzony jest lakier. Stalówka, która nie widziała kołpaka, nie była uszkodzona o krawężnik, czy przy zakładaniu opony nie zacznie korodować sama z siebie. Tyle, że wulkanizatorzy traktują stalówki jak złom użytkowy a tylko do alu używają plastikowych stopek, naklejanych ciężarków itp. Co do korozji - o ile stal ma tę dobrą cechę, że koroduje powierzchniowo, więc rude stalówki da się wypiaskować i polakierować, to stopy aluminum "puchną" i w razie zaniedbania tematu felgi nadają się tylko do poważnej naprawy lub utylizacji. Nie zmienia to faktu, że mam alufelgi we wszystkich samochodach
-
poci sie bak, jak to naprawić?
Bak do Seicento kosztuje chyba w granicach 100 złotych. Do tego puszka baranka (najkorzystniej bak zabezpieczyć zanim do auta trafi) i wymiana - to dosłownie kilka śrub. Policz, czy opłaca się kombinować - IMHO kwota maksymalnie 200 złotych za święty spokój i bak, który przeżyje resztę auta to nie jest jakieś szaleństwo.
-
Stłuczka parkingowa - winnego brak
> Od pewnego wieku (wartość) AC jest kompletnie nieopłacalne. Dlaczego? Jeżeli auto jest stosunkowo drogie - i tak się opłaci zabezpieczyć przed utratą pieniędzy (chyba że kogoś stać / nie jest przykra taka utrata - ale chyba wtedy nie jeździ takim autem), jeżeli tanie - choćby obcierka jakaś itp. i naprawa jej skutków jest zdecydowanie droższa od kosztu AC. Ja mam nawet na 13-letniego Matiza AC wykupione, bo jest tańsze, niż polakierowanie jednego elementu a wartość auta jest taka, że musiałbym mieć do lakierowania wszystkie elementy, żeby ubezpieczyciel policzył całkę
-
Stalówki VS Aluski
> Nie korodują tak jak stalowe. I na tym koniec zalet. Też korodują - tyle, że mniej to widać, więc argument z czapy wzięty. > Dodam jeszcze, że jak Ci się zdarzy wjechać w dziurę, krawężnik itp to masz dużo większe szanse na poważne uszkodzenia w samochodzie. Skąd taki pomysł?
-
Czym jest tak na prawdę opona całoroczna?
> No zakładając, ze jeżdże 12 tys na rok > zimówki mam od listopada do marca [realnie pewnie krócej] > to jest koło 5 tys km max Fakt - malutko... > Sprzedam. Chętny pewnie się znajdzie. Ale za ile sprzedasz? Komplet używek ciężko sprzedać za cenę jednej nowej opony (przynajmniej rok temu tak było - pozbywałem się opon z Berlingo) > Mam zimówkę powiedzmy 5 letnią z przebiegiem koło 20-25 tys > albo całoroczną z przebiegiem 60 tys No i wtedy spokojnie kupujesz kolejny komplet całorocznych. Nie musisz się borykać ze sprzedażą używanych (starych...) opon zimowych i zapewne też letnich. > Drugi komplet felg rozwiązuje sprawę I generuje dodatkowe koszty. > Kruca fiks, chyba tak ;-) > piwnica? przechowalnia? Piwnica - po co drżeć, czy komplet kół warty jakieś 3500 tysiąca (po kosztach licząc ) będzie jeszcze w piwnicy, gdy się zdecyduję na przekładkę? Przechowalnia - owszem - ale w warsztatach wulkanizacyjnych, więc jeżeli miałbym pojechać po koła, to bez sensu pakować je do bagażnika (też zabawa... koła są duże...) - najlogiczniejsze jest przełożenie na miejscu. Wtedy dochodzi problem z cosezonowymi kolejkami. > I nie masz kawałka płaskiego gruntu nigdzie? Miałbym - na drodze dojazdowej, ewentualnie musiałbym (jak pisałem) pojechać gdzieś na plac - najbliżej mam jakieś markety. > Żaba i jedziesz koksem Nie mam żaby Kolejny grat dla amatorów cudzej własności do trzymania w piwnicy... > Matko co ty masz za auto? No "small SUV-a" Oryginalne felgi kosztują kosmiczne pieniądze, 16" stalówek nie widziałem nigdzie (15" nie wejdą - są stosowane w bieda-wersjach z mniejszymi tarczami i zaciskami), pozostaje zakup chińskich alu, ewentualnie używek. Używane można faktycznie wyrwać za +/- 1000 PLN - nie jestem pewien w jakim stanie, bo nigdy się tematem bliżej nie interesowałem. W każdym razie - w aucie z dobrym AWD IMHO lepszym (praktyczniejszym) rozwiązaniem jest dobra wielosezonówka.
-
Czym jest tak na prawdę opona całoroczna?
> Pisałem, że zakładamy 5 lat > Zimówka ma wtedy 16 tys a całoroczna 60 tys Zimą tak mało jeździsz? Przy tak małych przebiegach wychodzi na to, że ze względu na utratę choćby elastyczności gumy wyrzucisz po kilku latach zimówki z 7-8 mm bieżnikiem > U mnie 5 > pełono firm oferuje przechowanie opon Po pierwsze nie wszędzie, po drugie - pozostaje problem "szału wymianowego" i kolejek z tym związanych. > Co ty Montser Trucka masz? Nie - tzw. "small SUV-a" > Ja załatwiam sprawę w 1h na luzie i 3 piwa. > I jeszcze syn mi pomaga i mamy zabawę. Opiekujesz się dzieckiem będąc pod wpływem alkoholu i jeszcze przymuszasz je do pracy w niebezpiecznych warunkach? Dobra - żart... W godzinę dałoby się wymienić - nie ma problemu, poza tym, że musiałbym gdzieś te koła trzymać, potem je załadować do auta, potem poszukać jakiegoś placu, na którym a) nawierzchnia jest stabilna, b) nie jest pochyły, c) ochrona nie przyjdzie i nie powie "wyp...j" > Na parkingu przed blokiem Ja mam parking po pierwsze cholernie ciasny - nie mieszczą się wszystkie auta mieszkańców i jako "wielkokołowy z wysokim zawieszeniem" parkuję najczęściej w miejscach dość kontrowersyjnych Po drugie o ile uliczka dojazdowa jest asfaltowa, to sam parking jest wysypany czymś przypominającym żużel. Podnoszenie 2-tonowego auta na fabrycznym podnośniku w takich warunkach jest możliwe, ale po co sobie kłopotów narobić? > Jak masz drugie felgi to po co? Cena kompletu felg to mniej więcej cena kompletu opon (ciut mniej - mniej więcej 1700 złotych za chińszczyznę, gdy komplet dobrych opon to 2000 złotych). Po co sobie życie utrudniać i jeszcze dodatkowe pieniądze wydawać?
-
Czym jest tak na prawdę opona całoroczna?
> Komplety starczają dłużej a zimówkę mam dłuższy czas mniej zużytą. Ale i opony masz starsze. Jeżeli 70 tysięcy przejeżdżasz w 5 lat, to sumarycznie na dwóch zrobisz powiedzmy 120-130 tysięcy km - tyle, że w 10 lat. Wychodzi na to, że opony raczej wyrzucisz ze starości, niż zużyjesz. Dobrą wielosezonówkę masz krócej (u mnie 60-70 tysięcy km to niewiele ponad 2 lata), więc nie zdąży stracić właściwości - głównie elastyczności mieszkanki. W przypadku ośki zastanawiałbym się jeszcze nad kompletem letnie - zimowe (bo tak zawsze jeździłem), w przypadku napędu na 4 łapy zdecydowanie wolę wielosezonówki. Poza tym, co pisałem wyżej - koła są po prostu duże i nie mam gdzie ich trzymać, samodzielna przekładka to męczarnia (są wielkie, ciężkie, auto wysokie, więc trzeba dość wysokie i stabilne podnośniki itp.), kolejki do gumiarzy "w sezonie" odstraszają.
-
Czy 12-letnia opona letnia z 7mm bieżnka nadaje się do jazdy
> Mam Ci ja takie opony. > NIe są popękane, nie mają gul no generalnie żadnych uszkodzeń. > Mają 6,5-7 mm bieżnika. > Nadaje sie to do jazdy czy odbojnica do molo ? Jeździć można - niemniej jednak przy jakicholwiek objawach niewyważenia lub przynajmniej raz w sezonie trzeba zerknąć co się dzieje od wewnętrznej stronie opony. Miałem stare opony - ale nowsze, niż te o które pytasz - i o ile były na zewnątrz idealne - to w środku były mocno popękane i zaczęły wychodzić druty
-
"sportowe" tarcze hamulcowe, warto??
> od razu widać, że te dziurki takie konkret, a nie takie zwykłe, polskie, mikodowe Nie do końca o to chodzi. Jedni Mikodę chwalą, inni niezbyt. Ja należę do tej drugiej grupy - owszem samochód fajnie hamował, nie było fadingu, tarcze ładnie wyglądały w otworach alufelgi itp. itd. Psykanie na mokrej nawierzchni mi nie przeszkadzało, hamowanie z większej prędkości nie powodowało jakiegoś kosmicznego hałasu, klocki (mięciutkie Ferodo Premier) zużywały się może nieco szybciej, ale różnica raczej pomijalna. Problem polegał na tym, że tarcze są bardzo delikatne i mimo kosmicznych starań (w życiu nie przejmowałem się tym, czy przejadę przez kałużę, czy nie) wyginały się w strasznym tempie a jeden komplet - mimo identycznych klocków - zjechał się w przeciągu kilku tysięcy km. Były takie rowki i rant, że tarcze trafiły do śmietnika. Dodatkowym utrudnieniem była tutaj konstrukcja hamulców - wymuszająca praktycznie wymianę łożysk itp,. itd. Może (nie wiem... nie znam się) tarcze są źle hartowane (nie wszystkie oczywiście - ja marnie trafiłem )
-
"sportowe" tarcze hamulcowe, warto??
> Że niby dlaczego mają się pogiąć? Chyba są źle obrabiane - nie wiem. Miałem 3 komplety Mikody nawiercanej i nacinanej i nie zdążyły się zużyć a pogięły się błyskawicznie.
-
"sportowe" tarcze hamulcowe, warto??
> najwieksza zaleta tych tarcz bedzie znacznie wieksza odpornosc na fading - takie byly moje wrazenia > gdy mialem zalozone wiercone i nacinane mikody A największą wadą to, że się pogną w tempie zastraszającym wręcz. Zaletą jest jeszcze fajne "psykanie" przy hamowaniu na mokrej nawierzchni
-
Czy szyba może pęknąć sama z siebie?
> Wątpię w jej istnienie... Odkręć kilka plastików i zerknij. W Matizach szyby strzelały od podpórek (oblany gumą kawałek metalu przykręcony blachowkrętem - genialne rozwiązanie sponsorowane przez producentów szyb czołowych ),
-
Auto rodzinne za 15-20 tys.
Z wymienionych wyżej - najbardziej pasuje mi Roomster - autko zaskakująco pakowne oraz niesamowicie oszczędne (koledzy ujeżdżali firmowe 1.4TDI). Do tego w ciut lepszej wersji bardzo przyzwoicie wykonane (tzn. mam na myśli wersje nieobcięte do granic nieprzyzwoitości). Oczywiście auta były kupowane jako nowe i dokręciły się do +/- 200 kkm bez żadnych problemów i napraw - poza sprawami eksploatacyjnymi - serwisami olejowymi, wymianą filtrów i części zużywających się normalnie - np. klocków i tarcz. W Roomsterze podoba mi się też to, że jest to auto bardzo "kompaktowe" pod względem wymiarów zewnętrznych, do tego ma fajnie rozwiązane wnętrze z mnóstwem schowków, regulowane tylne siedzenia, sprytną półkę bagażnika itp. itd.
-
Rejestracja auta "uszkodzonego"
> brak miejsca zameldowania osoby składającej wniosek). Żeby jasno i przejrzyście było - to brak miejsca zamieszkania osoby składającej wniosek i "dowodu" zamieszkiwania - np. zameldowanie na pobyt stały lub czasowy.
-
Bezpieczne auto w polskich realiach
> Lepiej się przewrócić i potłuc niż mieć obcy zderzak w nerce. Wysokość jest tu dużą zaletą. Dokładnie o tym samym pisałem
-
Bezpieczne auto w polskich realiach
> A passaty jakoś sobie radzą - wyobraź sobie że nikt nie zginąl w tym pastuchu Ale to już raczej w kategoriach cudu należy rozpatrywać Chyba to, że wjechał centralnie pod koła uratowało ludzi (ile osób tym jechało?).
-
Bezpieczne auto w polskich realiach
> Numer jeden: masa. Cięższe auto zawsze wyjdzie na tym lepiej. Niezależnie od rodzaju karoserii. > Dopiero numer dwa to IMO kształt nadwozia. Owszem, w SUVie jest większa szansa na wywrotkę, ale: > - musi Cię stuknąć coś naprawdę ciężkiego lub trafić dobrze z boku > - jeśli zaliczysz tylko wywrotkę (bez np. owinięcia się dachem na słupie) to jeszcze nie jest tak > źle > Za to przy zderzeniu czołowym masz szansę wziąć przeciwnika pod siebie. A przy bocznym uderzenie ma ogromną szansę pójść poniżej siedzenia - i choćby się na boku, czy dachu położyć po takim czymś i tak skutki będą o wiele mniejsze, niż przyjęcie nieproszonego gościa na ramię i klatkę piersiową oraz miednicę W końcu panowie biegający po murach i skaczący z dachów też przy lądowaniu robią przewroty - właśnie w celu wydłużenia czasu wytracania energii.
-
[MzAK] Tiger I
OT, ale to kącik zrób to sam a nie poświęcony wierze. Mieszkasz może w wierzowcu?
-
Vat-1,kratka,minivan
> I to jest właśnie taka polityka i ułatwienia dla małych przedsiębiorców Wiesz - wygląda to tak, że jeżeli potrzebujeszfaktycznie coś przewieźć autem z kratką, to najczęściej polegniesz przy jakimś wymiarze. Np. w czasach w pełni legalnych kratek, pełnych odliczeń itp. polegliśmy przy przewozie... karnisza do biura. Po prostu nie dało się czegoś takiego przewieźć autem "ciężarowym" - trzeba było pojechać dużym dostawczym. To samo jest ogólnie ze wszystkim - zrobić zwiad terenowy też teoretycznie powinienem dostawczym autem, bo 4x4 nie ma homologacji (skąd ma mieć... nawet kratki nie ma ). Klientów z lotniska należy odbierać Krazem z naczepą itp. itd.
-
Vat-1,kratka,minivan
> Co to są samochody faktycznie ciężarowe? > Dwuosobowy Matiz van z kratką jest faktycznie ciężarowy, czy jest kratkowozem? > Pozdrawiam Brzmi to dziwnie, ale jest faktycznie ciężarowy Spełnia warunki homologacji VAT-1, bo ma trwale oddzieloną przestrzeń bagażową i jest ona dłuższa, niż przestrzeć pasażerska (+ chyba jakieś inne warunki - ale nie siedzę w tym, bo nie mam w żadnym pojeździe sytuacji tego typu).
-
Vat-1,kratka,minivan
> Dokładnie jest tak jak piszesz, można sobie wsadzić głęboko > Podobno prawo nie działa wstecz ALE ustalili że wszystkie samochody które do tej pory miały > homologację jako ciężarowe muszą przejść ponowne "badanie" na stacji diagnostycznej > (oczywiście płatne żeby nie było nam za dobrze) i wtedy pan diagnosta da nam kwit do WK celem > wpisu w dowód odpowiedniego VAT-x > W skrócie pan diagnosta ma stwierdzić że ciężarowy jest ciężarowy > Przestrzeń bagażowa musi być większa od pasażerskiej czyli 50% na plusie, ma być oddzielona > przegrodą/kratką i jeszcze musi mieć odpowiednią ładowność bo inaczej lipa Dokładnie tak jest - i to nie że mają to przejść autka pokroju Cayenne z kratką, tylko dosłownie wszystkie. W moim przypadku były to np. Iveco Daily, Renault Master, Lublin itp.
-
Vat-1,kratka,minivan
> Tak czy siak musi być vat-1 bo nie mam zamiaru obdarowywać, naszego kochanego US,połową > podatku,wolę sobie pojechać na wypasione wakacje:) To najpewniejszym rozwiązaniem będzie chyba jakiś pickup z nadbudówką. Były plany "uciężarowienia" samochodów według dopuszczalnej ładowności (AFAIR stosunku DMC do MW) i np. moje maleństwo się według tych zasad łapało do pełnych odliczeń podatkowych, ale potem wygrała wersja o połowie podatku. AFAIK pełne odliczenie będzie możliwe jedynie w przypadku samochodów faktycznie ciężarowych, więc osobowe kratkowozy odpadają całkowicie w przedbiegach.
-
Vat-1,kratka,minivan
> Nie pamiętam, gdzie to przeczytałem i nie mogę teraz tego znaleźć... > Chodziło o to, że ograniczenie 50 % odliczenia VAT miałoby objąć wszystkie auta do 3,5 t, łącznie z > dostawczymi. Faktem natomiast jest, że mogłem coś źle doczytać. Jakiś "dziennikarz" to wymyślił - ale jestem w stanie to zrozumieć (poniekąd...). Nius jest, wierszówka zapłacona - jest gites
-
kupno mini vana do 15tys.zł
> SGA - czyli Sharan Galaxy Alhambra Zajmują poczesne miejsce na listach awaryjności
